- Steve WilkinsNiektórzy mogą się zastanawiać, czy okres Wielkiego Postu jest rzeczywiście konieczny – czy nie wskazuje nam on teologicznie niebezpiecznych kierunków? Czy nie zachęca do „faryzeizmu” i sprawiedliwości uczynkowej? Owszem, mógłby, gdybyśmy pozwolili, by kształtowało go coś innego niż jasne nauczanie Pisma Świętego. W rzeczywistości jednak istnieje biblijne uzasadnienie dla tego okresu, co zauważyli reformatorzy Kościoła.
Większość reformatorów, rezygnując z mnóstwa świąt, które zaśmiecały kalendarz kościelny w późnym średniowieczu, zachowała Wielki Post, ale nadała mu zupełnie inny charakter. Zamiast koncentrować się na poście i wyrzeczeniach lub na wysiłkach zmierzających do samopokuty, uczynili z niego okazję do skupienia się na cierpieniach i śmierci Jezusa. Wielki Post nie był czasem gromadzenia zasług poprzez akty pokuty. Reformatorzy postrzegali go jako czas pogłębiania naszego zrozumienia i podziwu dla Bożej miłości i miłosierdzia, objawionych w krzyżu Jezusa.
Wielu argumentuje, że powinniśmy uczyć się z kalendarza ustanowionego przez Boga dla Jego ludu w Starym Przymierzu, w którym był wyznaczony tylko jeden dzień postu w roku (który był otoczony licznymi dniami ucztowania). Skoro tak było przed przyjściem naszego Zbawiciela, argumentują, dlaczego mielibyśmy ustanawiać okres 40 dni „postu”? I zgadzam się – gdyby Wielki Post był obchodzony jako 40-dniowy post. Pytanie jednak brzmi: Czy tak właśnie powinien być obchodzony Wielki Post? Nie sądzę.
Tradycyjnie chrześcijanie na Wielki Post „z czegoś rezygnowali” i zazwyczaj tym „czymś” szczególnie się cieszyli. Może to być forma „postu”, ale jeśli tak, to jest to bardzo blady cień tego, co „post” naprawdę oznacza. Biorąc pod uwagę jego ograniczony zakres, wydaje się, że nie oddaje on istoty prawdziwego postu i zbyt łatwo może przekształcić się w coś w rodzaju „faryzejskiego” aktu (tj. „Bóg na pewno jest ze mnie zadowolony, skoro widzi, że odmawiam sobie czekoladowo-karmelowo-cynamonowej Latte mocha z dodatkową pianką, którą wprost uwielbiam!”)
Jest to – nieumyślne, ale jednak – wypaczenie całego celu postu. Pościmy, aby przypomnieć sobie o powadze naszych grzechów. Nasze grzechy są wielką obrazą dla łaskawego, kochającego Boga, który nas stworzył. Są tak ciężkie, że nie zasługujemy na nic dobrego od Boga – wręcz zasługujemy na śmierć głodową. Post powinien mieć taki sam wpływ na nasz stosunek do grzechu, jaki dyscyplina ma wywoływać u naszych dzieci – tj. powinien nam uświadomić, że grzech jest bolesny, zasługuje na śmierć i należy go unikać. Nie jestem pewien, czy rezygnacja ze spożywania czekolady Godiva przez czterdzieści dni zawsze daje taki sam efekt.
Nie jestem więc pewien, czy te „łagodne posty” mają jakiekolwiek znaczenie – prawdopodobnie lepiej nam bez nich. Ale to coś innego niż stwierdzenie, że Wielki Post jest zły lub nieopłacalny.
Pamiętajmy, że kalendarz chrześcijański został stworzony w oparciu o życie i dzieło Jezusa. Boże Narodzenie to święto Wcielenia, Objawienie Pańskie upamiętnia objawienie Zbawiciela światu (wizytę mędrców, chrzest, cud w Kanie Galilejskiej itd., aż do Przemienienia). Wielki Post koncentruje się na czasie po Przemienieniu, poprzez śmierć Jezusa na krzyżu.
Po Przemienieniu, jak czytamy w Biblii, Jezus zwrócił twarz ku Jerozolimie – skupiając się na dziele, do którego został posłany. Wielki Post to okres upamiętniający drogę naszego Zbawiciela na Golgotę.
Nasze przeżywanie Wielkiego Postu powinno to odzwierciedlać. Powinien być to czas szczególnego skupienia się na cenie, jaką Jezus zapłacił za nasze zbawienie, i czas na refleksję nad własnym życiem. Jezus wzywa nas do życia pełnego dobrowolnego wyrzeczenia i poświęcenia („Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje”).
Wielki Post ma być czasem poważnej, celowej pokuty i radosnego dziękczynienia za to, że Pan złożył jedyną, pełną i doskonałą ofiarę za nasze grzechy. Odtąd możemy mieć pewność, że jeśli wyznamy nasze grzechy, On jest wierny i sprawiedliwy, aby nam je odpuścić i oczyścić nas z wszelkiej nieprawości – abyśmy mogli kroczyć w nowym życiu.
Wielki Post to czas zbiorowego rachunku sumienia – kiedy przypominamy sobie, na co zasługują nasze grzechy i ile kosztowały naszego Zbawiciela. To czas, kiedy skupiamy się na obrzydliwości grzechu i modlimy się, aby Pan zwiększył naszą nienawiść do wszelkiej nieprawości. To czas „umacniania naszych chrztów” – modlitwy na nowo o siłę do kroczenia z radością drogami sprawiedliwości.
Stwierdzenie, że taki okres jest niepotrzebny, jest równoznaczne z stwierdzeniem, że zima jest zbędna. To jak protest przeciwko temu, że niektóre dni są pochmurne, a nie pogodne, albo domaganie się nieustającej wiosny czy niekończącego się lata.
Kiedy myślimy jasno, to wiemy, że wszystkie pory roku odgrywają swoją rolę. I tak jest w kalendarzu chrześcijańskim. Wielki Post to „zimowy czas” przygotowania przed „wiosną” zmartwychwstania.
Tak jak śmierć prowadzi do życia, tak krzyż prowadzi do chwały. Wielki Post pomaga nam nauczyć się tej lekcji. Pogłębia naszą radość i miłość do Zbawiciela, który dał nam życie wieczne poprzez swoją gotowość, by umrzeć za nas. I przypomina nam, że kiedy idziemy za Nim, oddając życie dla Niego, skończymy w radości i błogosławieństwie z Nim.
Oto więc cel Wielkiego Postu: na nowo dostrzec głęboką miłość Jezusa i przez Ducha Świętego zostać przemienionymi na Jego obraz, abyśmy mogli Go naśladować i żyć ku chwale Ojca.
* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego Church of the Redeemer (CREC) w Monroe (Louisiana, USA).
