Te słowa oznaczają, że uczestnicząc w Wieczerzy Pańskiej, oznajmiasz, że Jezus umarł za grzeszników, Jezus umarł za ciebie.
Ale oznajmiamy również jako Kościół śmierć Pańską za nasze (liczba mnoga) grzechy. Robimy to zarówno jako jednostki, jak i wspólnota. Na nabożeństwie śpiewam pieśni, chwaląc Boga, ale i śpiewamy jako Kościół, chwaląc Boga razem. Jedno i drugie jest prawdą. Jezus umarł za mnie, jednocześnie Jezus umarł za Oblubienicę (Kościół).
Zatem Wieczerza jest ogłaszaniem dobrej nowiny. Przy Stole Pańskim nie debatujemy, nie rozprawiamy, nie przekonujemy do własnych racji. Oznajmiamy.
W jaki sposób to oznajmiamy, skoro w zasadzie nic nie mówimy? Po pierwsze, oznajmiamy, kiedy są odczytywane słowa ustanowienia Wieczerzy. Po drugie, kiedy jemy chleb i pijemy wino. Po trzecie, kiedy dostrzegamy, że inni chrześcijanie, uczestnicy Wieczerzy, są częścią jednego Ciała, Kościoła, którym jesteśmy winni miłość wzajemną.
Powinniśmy widzieć dzieło Jezusa właśnie w tych rzeczach. Nie tylko powinniśmy o Nim słyszeć, gdy jest kazanie, ale również widzieć, gdy podawane i spożywane są chleb i wino.
Dlatego możemy powiedzieć, że komunia jest uobecnieniem śmierci Jezusa, lecz nie w tym sensie, że jest tą samą ofiarą co ofiara krzyża (jak błędnie naucza Kościół rzymskokatolicki). Jest uobecnieniem Jego dzieła, kiedy jako jedno ciało, miłujący się wzajemnie uczniowie Jezusa jemy i pijemy razem, zwiastując w ten sposób Jego śmierć za nasze grzechy.
