wtorek, 24 kwietnia 2018

Debatujący ateista


Kiedy ateista lub nihilista przychodzi na debatę z chrześcijaninem o istnieniu Boga, to już ją przegrał. 

Swoją obecnością na niej zaprzeczył bowiem podstawowemu założeniu swojego światopoglądu i złożył wyznanie, że:
- prawda jest obiektywna,
- jest poznawalna,
- istnieje uniwersalny standard/najwyższy autorytet, który prawdę objawia,
- poznanie jej ma znaczenie,

- należy w misjonarski sposób przekonywać do niej innych,
- można ufać procesom myślowym w naszych głowach.
To zdecydowanie anty-ateistyczne i anty-nihilistyczne założenia.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Posłuszeństwo raka

Douglas Wilson 

WSTĘP 

Jeśli Bóg panuje nad tym światem – a panuje – oznacza to, że wszystko musi być mu posłuszne. Jednak jest też druga strona medalu, która wydaje się z tym kłócić. Nie ulega wątpliwości, że żyjemy w grzesznym świecie, gdzie niektóre byty i ludzie są nieposłuszni Bogu. Nie ma grzechu bez nieposłuszeństwa. Jak to pogodzić? Wszystko jest mu posłuszne, lecz jednocześnie niektóre rzeczy są mu nieposłuszne. Jak to rozumieć? 

Musimy wziąć pod uwagę możliwość, iż słowo „posłuszne” posiada więcej niż tylko jedno znaczenie. W rzeczy samej, dokładnie tak się dzieje w Biblii. 

GŁÓWNY PRZYKŁAD 

Kiedy myślimy o cierpieniu naszego Pana, widzimy, że Syn Człowieczy poszedł na śmierć wypełniając to, co zostało postanowione (Łuk. 22:22). Wcześniejszy scenariusz obejmował wszystko – łącznie z zachowaniem kurczaków (Mat. 26:74), tym czy żołnierze połamią kości Pana czy nie (Jana 19:33), oraz kto zanurzy chleb w misie podczas Ostatniej Wieczerzy (Jana 13:26). 

„Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi, aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało” (Dz.Ap. 4:27-28). 

Ci, którzy ukrzyżowali Jezusa wypełnili jedynie to, co Boża ręka i Jego wyrok ustaliły, określiły i wcześniej postanowiły, by się dokonało. Z drugiej strony, prawdą jest też to, iż ludzie, którzy brali udział w tym zaplanowanym do najmniejszego szczegółu scenariuszu – byli autentycznymi moralnymi sprawcami, odpowiedzialnymi za swoje grzeszne zachowanie. Piłat otrzymał ostrzeżenie przez sen swojej żony (Mat. 27:17). Nasz Pan nie został ukrzyżowany przez bezwolne roboty, ale: „Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz. Ap. 2:23). Oczywistym jest, że choć przestępstwo było ustalone przez „Boże postanowienie i plan” - nie powstrzymało to jednak jego wypełnienia przez „ręce bezbożnych”. 

POSŁUSZNI SYNOWIE CZY POSŁUSZNE NARZĘDZIA 

Bóg nigdy nie traci kontroli. Nic nigdy nie chwieje się w Jego ręku. Włosy na naszej głowie są policzone (Mat. 10:30). Nawet wróbel nie spada na ziemię bez woli Ojca (Mat. 10:29). We wszystkim, nad wszystkim, przez wszystko i pod wszystkim Bóg pozostaje wiecznym Bogiem. „Bowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko: Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen” (Rzym. 11:36). 

Posłuszeństwo ma różne poziomy. Ponieważ Bóg obdarował nas wyzwoleniem (odradzając nas), uzyskaliśmy również wolność synowskiego posłuszeństwa. Ale jeśli nasze serca nie zostały przemienione nowym narodzeniem, nie będziemy posłusznymi synami, ale zatrzymamy się na etapie posłusznego narzędzia w rękach Boga. 

Im bardziej faraon zatwardzał swoje serce, tym bardziej wypełniał Boży plan na swoje życie. Im bardziej Judasz rozniecał pożądliwość swego serca, tym bardziej nadawał się do przypisanej mu roli zdrajcy, o której psalmista prorokował już tysiąc lat wcześniej. Im bardziej ateista złorzeczy Niebu, tym bardziej wypełnia to, na co został stworzony. Jeśli nawróci się – wypełnieniem stanie się posłuszeństwo syna. Jeśli nie nawróci się, wypełnieniem pozostanie jedynie rola posłusznego narzędzia.

Cała ta rzeczywistość ma odniesienie również do świata rzeczy, które nigdy nie mogą stać się synami. Każda nieożywiona rzecz jest posłusznym narzędziem. Oznacza to, że kiedy rak zostaje komuś „dany”- zaczyna pełnić rolę posłusznego narzędzia, które wypełnia Boże plany. Kiedy Bóg chce użyć jakiegoś narzędzia – chwyta je w ręce, a samo narzędzie nigdy ani nie wyślizguje mu się, ani nie wypada z Jego dłoni. 

ŻYCIE 

Jakiś czas temu zauważyłem guzka wielkości dziesięciogroszówki na lewej szczęce. Udałem się za tym na kilka sposobów, miałem rezonans, w końcu w zeszłym tygodniu przeprowadzono biopsję. Lekarz potwierdził, iż istotnie guzek jest zmianą nowotworową i należy go usunąć. Umiejscowiony jest w gruczołach ślinianki i dlatego wydawało się, że znajduje się na szczęce. Nie czuję żadnego bólu. Obecnie planujemy operację, która powinna mieć miejsce w najbliższych tygodniach. 

Wszyscy zauważyliśmy, że to już drugi rok z rzędu, gdy ktoś z Wilsonów otrzymuje diagnozę raka tuż przed naszą kościelną konferencją. Obiecujemy, że postaramy się, aby nie stało się to naszą doroczną tradycją, ale na razie jest jak jest. 

Najprawdopodobniej cała sprawa znajdzie swój finał wraz z usunięciem guza. Ale wiadomo – istnieje też możliwość, że guzek okaże się agresywnym łobuzem. Lekarze dowiedzą się dopiero podczas operacji, kiedy bezpośrednio go obejrzą. Jeśli będzie agresywny, wtedy będą musieli usunąć również okoliczne węzły chłonne. W rezultacie będę przez jakiś czas na zwolnieniu. 

ZASTOSOWANIA 

Pytanie, które pewnie chcecie zadać brzmi: Jak się mamy? Otóż jesteśmy zadowoleni i radujemy się w Bożych wyrokach – ufając Panu i chcielibyśmy prosić was wszystkich o modlitwy, aby tak pozostało. W takich chwilach, kiedy oczywiście należy zająć się guzem z całą odpowiedzialnością, ważne też jest, żeby nie dopuścić do przerzutów emocji, nie dopuścić, żeby emocje zagnieździły się w węzłach chłonnych. 

W odniesieniu do powyższego, Biblia poucza nas, że mamy dziękować w każdej sytuacji (1 Tes. 5:18) i za wszystko (Ef. 5:20). Doprawdy Bóg panuje nad każdym szczegółem każdego życia. Tak więc i my podziękowaliśmy Bogu za nowotwór i mamy zamiar nadal dziękować. Nie wiemy jaki dobry plan Bóg chce osiągnąć przez niego, ale mamy zapewnienie, że Ten który liczy zarówno wróble jak i włosy jest tym samym Bogiem, który panuje nad zachowaniem każdej komórki rakowej. Mówiąc prosto, w odniesieniu do tego, co już napisałem: ten rak jest tam gdzie ma być, ponieważ jest posłuszny, a my, ze swojej strony, nie chcemy być mniej posłuszni niż sam rak. Oznacza to, że mamy ufać Panu, który wszystko czyni tak jak należy. On wyznacza miejsce wszystkim rzeczom, a ja muszę skupić się na posłuszeństwie w moim wyznaczonym miejscu – zamiast stresowania się niewygodą stworzoną przez „posłuszeństwo” czegoś innego w „jego wyznaczonym miejscu”. 

Zdaję sobie sprawę, że posłuszeństwo, o którym mówię ma wiele poziomów. Są różne rodzaje posłuszeństwa. Jednak, w tym samym czasie, nieposłuszny syn powinien zawstydzić się kiedy widzi posłuszny kamień. Jeśli Hiob uległby pierwszej wielkiej pokusie by „przekląć Boga i umrzeć”, okazałby się mniej posłuszny niż strupy na jego ciele.

Thomas Watson powiedział kiedyś, że skupiamy się na tym kto lub co bezpośrednio przynosi na nas próbę, zapominając Tego, który zesłał próbę w nasze życie. Staramy się więc pamiętać, że każda próba jest „posłuszną” próbą. Ta prawda dotyczy wszystkiego: Chaldejczyków i nowotworów, zagrożeń i długów, nagłych przypadków i ewakuacji, gorączki i głodu, i tak do końca bez wyjątku – wszystkiego. 

Prosimy więc o modlitwy i jesteśmy za nie wdzięczni. Chcemy pozostać czyści w wierności pośrodku tego utrapienia. I w miarę możliwości od Pana – jednym z moich zastosowań niech będzie: pisz szybciej. Proszę módlcie się, żebym dał radę to osiągnąć. 

Doug Wilson jest pastorem reformowanego kościoła Christ Church (CREC) w Moscow, Idaho (USA). Jest autorem wielu publikacji na temat małżeństwa, wychowania dzieci, apologetyki, teologii, kultury. 

Wpis ukazał się na blogu: dougwils.com 
Tłumaczenie: Marek Kmieć

czwartek, 19 kwietnia 2018

List otwarty gdańskiego pastora do Prezydenta Gdańska

Szanowny Panie Prezydencie, 

Na początku chciałbym przesłać Panu serdeczne pozdrowienia i podziękowania za wiele dobrych i pozytywnych działań na rzecz mieszkańców Gdańska oraz promocji miasta. Pańska otwartość na kultywowanie, podtrzymywanie różnorodności i wielokulturowości wpisaną w historię Gdańszczan buduje wiele dobrych mostów porozumienia oraz dialogu. 

Niestety nie mogę do nich zaliczyć treści popieranej przez Pana Europejskiej Karty Równość Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym, która owe mosty niszczy promując anty-kobiece postulaty oraz zachęcając do bardzo agresywnej polityki realizującej lewicowe hasła. 

Jak czytamy we wprowadzeniu do dokumentu: 

„Podpisanie Karty będzie formalnym wyrazem zaangażowania władz lokalnych w propagowanie zasady równości kobiet i mężczyzn, a także deklaracją wdrażania na własnym terenie wynikających z niej zobowiązań. Aby wprowadzać te zobowiązania, każdy sygnatariusz zobowiązuje się do opracowania Równościowego Planu Działania, który określa priorytety, działania i środki na to przeznaczone. Ponadto każdy sygnatariusz podejmuje się zaangażować wszystkie instytucje i organizacje na swoim terenie, aby w praktyce promować prawdziwą równość”. 

Niestety czytając wytyczne Karty zapoznajemy się z ideologicznym manifestem lewicowych środowisk, postulatami sztucznej inżynierii kulturowej oraz sloganami dotyczącymi płci spod sztandarów środowisk LBGTQ, feministycznych i propagatorów idei tzw. płci kulturowej (gender). Sama koncepcja płci kulturowej jest ideologiczną nowo-mową służącą narzucaniu chłopcom i dziewczynkom, mężczyznom i kobietom nienaturalnej inżynierii płciowej, zacieraniu zdolności, predyspozycji i pragnień, które wpisał w męskość i kobiecość ich Stwórca. 

Największym problemem Karty jest założenie, że płeć i seksualność są kategorią polityczną, którą powinny zajmować się samorządy, urzędnicy państwowi, a także na ich zlecenie: nauczyciele, dyrektorzy szkół, transportu itp. Jednym słowem: obsesja i interpretacja rzeczywistości przez jeden pryzmat: męskiego spisku i seksualności. 

Przykładowe problematyczne zapisy (całość: TUTAJ

1. „Perspektywa równości płci musi być uwzględniana przy tworzeniu polityki, metod i instrumentów, które wpływają na codzienne życie społeczności lokalnej np. poprzez techniki głównego nurtu zarządzania (gender mainstreaming) oraz budżetowania pod kątem płci (gender budgeting)”. (Część I, Zasady) 

2. Zachęcanie partii politycznych i grup decyzyjnych do przyjmowania i stosowania zasady parytetu, która jest uwłaczająca dla kobiet. Stawia bowiem kategorię płci, nie zaś kompetencji, umiejętności, wiedzy jako naczelne kryterium. (Art.2.- Reprezentacja polityczna) 

3. „Sygnatariusz zobowiązuje się do zwalczania, tak dalece jak to możliwe, uprzedzeń, praktyk i użycia języka i obrazów, które oparte są na idei wyższości lub niższości jednej z płci, czy stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Sygnatariusz pomoże także swoim pracownikom, poprzez szkolenie i inne środki, zidentyfikować i eliminować stereotypowe podejście i zachowanie, a także ustali standardy zachowania w tym względzie. Dążąc do równości kobiet i mężczyzn Sygnatariusz przeprowadzi działania i kampanie podnoszące świadomość o krzywdzącym wpływie stereotypów płci” (Art. 6 – Przeciwstawianie się stereotypom). 

Brzmi co najmniej groźnie, niczym mobilizacja urzędniczych oddziałów do walki o nowy, lepszy świat! Ustalanie standardów zachowania i zwalczanie "tak dalece jak to możliwe" praktyk, obrazów, które oparte są na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn zapowiadają kulturowy jihad w wydaniu skrajnej lewicy.

4. Nietknięte feministyczną i „genderową” ideologią nie pozostaną również gdańskie dzieci. 

„Sygnatariusz uznaje potrzebę likwidowania stereotypów ról kobiet i mężczyzn we wszystkich formach edukacji. W tym celu zobowiązuje się do następujących środków: - Sprawdzania materiałów edukacyjnych szkół i innych programów edukacyjnych oraz metod nauczania, w celu zapewnienia, że zwalczają one stereotypowe postawy i praktyki - Podjęcie specjalnych działań zachęcających do podejmowania nie tradycyjnych wyborów kariery (nie tradycyjnych zawodów przypisanych konkretnej płci)” (Art.13 – Edukacja i kształcenie ustawiczne) 

5. „Sygnatariusz uznaje, że kobiety i mężczyźni mogą mieć różne doświadczenia i zainteresowania kulturą, sportem i sposobami spędzania czasu wolnego, że może to wynikać z różnych działań i postaw motywowanych stereotypami płci, i dlatego Sygnatariusz zobowiązuje się do przeprowadzenia i wspierania następujących środków: zachęcanie kobiet i mężczyzn, chłopców i dziewcząt do równego udziału w zajęciach sportowych i kulturalnych, także tych które są pierwotnie przypisane określonej płci –„damskie” lub „męskie”. (Art. 20 – Kultura, sport i czas wolny) 

Czeka nas kontrola płci zawodników w żużlowej gdańskiej drużynie GKS Wybrzeże Gdańsk? :-) 

6. „Sygnatariusz uznaje, że kobiety i mężczyźni mają często w praktyce inne potrzeby, jak również przyzwyczajenia i zakres korzystania z transportu w oparciu o takie czynniki jak dochody, obowiązki związane z opieką czy godziny pracy, i że kobiety stanowią większy odsetek korzystających z transportu publicznego niż mężczyźni”. (Art. 26 - Mobilność i transport) 

Cóż, nawet transport jest kwestią patriarchalnego spisku i konfliktem płci, którym należy się zająć. 

Panie Prezydencie, Jest Pan „gospodarzem” pięknego miasta i odpowiada za jego bezpieczeństwo, rozwój i wizerunek. Ów przywilej został Panu powierzony w wyborach, jednak nie mógłby Pan zostać prezydentem miasta gdyby nie zostało to Panu "dane z góry" (Jn 19.11). Dlatego w pierwszej kolejności za sprawowany mandat odpowiada Pan przed Bogiem w Trójcy Jedynym, zaś w drugiej przed mieszkańcami. 

Rozumiem, że Pana decyzje wpisują się w kontekst tworzenia „nowoczesnego, europejskiego” miasta. Jednak wprowadzając w życie zapisy Europejskiej Karty Równość Kobiet i Mężczyzn oraz edukację, która wprowadza grzech i niemoralność do szkół oraz przestrzeni publicznych (broszura Zdrowe Love) cofa Pan standardy naszego miasta do starożytnych kultur, w których brak odniesień do moralnego standardu jakim jest Bóg i Jego Słowo poprowadziło je do seksualnego zamieszania, przedmiotowego traktowania kobiet i dzieci oraz impotencji pod względem twórczego rozwoju. 

Będę wdzięczny za wzięcie pod rozwagę poniższych refleksji. 

1.Postulaty Karty są wyrazem przekonań ruchu feministycznego, którego sukcesem, zaraz za przyzwoleniem na okrucieństwo aborcji jest zniszczenie kobiecej idei doskonałości oraz definicji kobiecego sukcesu. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzeciwi się temu, by kobiety nie były traktowane jako obywatele drugiej kategorii. Kiedy jednak przyjrzymy się jak definiowana jest „równość” płci przez autorów Karty zauważymy, że przebiegle przemyca ze sobą inne przesłanie. 

2. Koncepcja mówiąca o równości kobiet i mężczyzn jest chrześcijańską ideą. Apostoł Paweł uczył o tym na długo zanim tę ideę postulowała Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn oraz ruch feministyczny. „W Chrystusie nie ma Żyda ani Greka, niewolnika ani wolnego, mężczyzny ani kobiety” (Gal. 3.28). Słowa te pochodzą sprzed prawie dwóch tysiącleci przed tym zanim pojawili się ludzie walczący o prawa kobiet. Jak słusznie zauważyła Rebekah Merkle - traktowanie kobiet z szacunkiem oraz równość płci jest owocem, który rośnie na jednym tylko drzewie – drzewie krzyża. 

3. Co więc jest nie tak z zapisami powyższego dokumentu i jego postulatami równości mężczyzn i kobiet? Jak w większości sporów problem leży w definicji. Co naprawdę oznacza „równość”? Czy oznacza ona bycie „takim samym”? Kobiety różnią się od mężczyzn swoimi mocnymi stronami, umiejętnościami i zadaniami. Jednak te różnice nie są tożsame z brakiem równości. Autorzy Karty wyrażają jednak przekonanie, że prawdziwa równość nie może zostać osiągnięta bez bycia takim samym. Równość wg nich oznacza jednolitość oraz unifikację. 

4. Kobiety są różne od mężczyzn i dlatego obowiązują je inne standardy dotyczące doskonałości. Odnosząca sukcesy, godna podziwu kobieta wygląda inaczej niż odnoszący sukcesy, godny podziwu mężczyzna, a wśród jej osiągnięć znajdą się inne zasługi. I to właśnie jest sednem problemu treści Karty. Jej autorzy pragną, aby standardy, kategorie i osądy wyglądały tak samo dla kobiet i mężczyzn. Problem w tym, że standardy, które chcą one zastosować dla wszystkich, są tymi, które zawsze dotyczyły jedynie mężczyzn. 

5. Treść Karty degraduje prawdziwą kobiecość, zakładając, że nic takiego nie istnieje lub, że jest ona jedynie zmiennym wytworem kultury, której oczekiwania powinny być zastąpione innymi kulturowymi oczekiwaniami. Jeśli kobiecość jest jedynie kwestią kulturową, a nie kwestią Bożego projektu, wówczas jest to zrozumiałe. Jeśli w dyskusji o prawach kobiet pominiemy ich Stwórcę, to pozostaniemy z przekonaniem, że kobieta i mężczyzna to jedynie dwunożne żyjątka złożone z białka, tłuszczu wody, i nie są niczym więcej niż 70 kilogramową pozostałością po Wielkim Wybuchu, przypadkowo istniejącą materią w ruchu napędzaną wyładowaniami atomów w czaszce, o średniej temperaturze ciała 36,6 stopni Celsjusza. Wówczas jakakolwiek dyskusja o równości traci podstawy. 

6. Źródłem praw kobiet i mężczyzn nie jest żadna ludzka Deklaracja ani Karta, lecz nasz Stwórca: Trójjedyny Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty. Prawa mniejszości? Wolność religijna? Prawa człowieka? Prawa nie wywodzą się z Wielkich Wybuchów ani z oszklonych gabinetów politycznych. Abyśmy w ogóle mogli mówić o prawach kobiet i mężczyzn, to muszą być one oparte na rzeczywistości, która znajduje się poza procesami chemicznymi w naszych czaszkach, poza gabinetami pełnymi dokumentów i komputerów. Innymi słowy: potrzebujemy podstawy, która dostarcza nam coś takiego jak uniwersalne prawa człowieka, prawa mniejszości, wolność, szacunek do różnorodności itp. Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn nie robi tego. Czyni to Karta Boża, a więc Pismo Święte

7. Jeśli źródło naszych praw znajduje się w Deklaracjach i Kartach uchwalanych przez ludzi i przechowywanych na 5 piętrze biurowca, to mamy problem. Wówczas bowiem nasza ufność jest w tym, że sejf, który ich strzeże jest ognioodporny i nie zmieni się właściciel klucza do niego. Jeśli prawa kobiet zostały dane przez autorów jakiejś Deklaracji, to kobiety mają je tak długo, aż nie przyjdą następni i jej nie spalą lub nie stworzą nowych praw. Jeśli jednak nasze prawa zostały nam dane przez Stwórcę, to możemy spać spokojnie. Żaden plebiscyt ani dyrektywa nam ich nie odbierze. Nasze prawa od Boga nie mogą zostać ruszone przez biurokratów, senat, referendum. 

8. Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn jest dobrym przejawem przekonania, że tam, gdzie maleje wiara w Boga, tam rośnie wiara w regulacje polityczne, państwowe i samorządowe. Dlatego tak wielu ludzi jest zaabsorbowanych bardziej tym, co mówią przeróżne Karty i Deklaracje uchwalane w politycznych gmachach niż tym, co mówi Bóg w swoim Słowie. Mają więcej wiary to, że ich problemy skuteczniej rozwiąże rząd lub samorząd niż Chrystus. 

Na koniec dwa słowa w sprawie promowanej przez Pana broszury edukacyjnej "Zdrowe Love", która propaguje rozwiązłość i niemoralność w sferze seksualnej (np. „W oparciu o współczesną wiedzę, bycie osobą heteroseksualną, homoseksualną czy biseksualną to naturalny, uprawniony i zdrowy sposób wyrażania się seksualności”). 

Chcąc edukować seksualnie gdańskie dzieci łamie Pan nadane przez Stwórcę prawa rodziców do wychowywania synów i córek zgodnie z własnymi przekonaniami, a także zachęca do życia stojącego w opozycji wobec Bożego planu dla ludzkiej seksualności, która ma nie tylko funkcję biologiczną, ale i symboliczną oraz duchową. 

Proszę zrezygnować z chęci uczenia moich i innych dzieci co jest zdrową, seksualną normą ponieważ, jak można się przekonać z treści publikacji, ich autorzy nie mają o niej pojęcia. Akceptacja niemoralności, rozwiązłości nie tylko była autodestrukcyjna dla rodzin i mieszkańców miast, które je akceptowały. Przynosiła również Bożą reakcję. Naprawdę chce się Pan angażować w mocowanie się z Panem Bogiem i wystawiać nasze miasto na niebezpieczeństwo? 

Kończąc, zapewniam o mojej modlitwie i wdzięczności za wiele Pańskich inicjatyw, szczególnie architektonicznych, gospodarczych, kulturalnych. Jednocześnie zachęcam do tego, by wycofał Pan poparcie dla Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym i stanął w realnej obronie równości mężczyzn oraz kobiet w zgodzie z zapisami Karty ich Stwórcy – Pisma Świętego. 

Z życzeniami Bożego błogosławieństwa, 

Paweł Bartosik – pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku (gdansk.reformacja.pl) 

piątek, 13 kwietnia 2018

Ewangelia modlitwy

"Ewangelię św. Łukasza można nazwać Ewangelią modlitwy. Jest to życie modlitewne Jezusa. Trzech pozostałych Ewangelistów mówi, że Duch Święty w postaci gołębicy zstąpił na Jezusa, gdy był on w Jordanie, natomiast Łukasz twierdzi, że nastąpiło to podczas modlitwy. Mateusz. Marek i Jan przekazują, że Jezus wybrał sobie dwunastu uczniów. Łukasz dodaje, że stało się to po nocy spędzonej na modlitwie. Z trzech Ewangelii dowiadujemy się, że Jezus zmarł na krzyżu. Łukasz podaje, że nawet umierając modlił się za tych, którzy Go prześladowali. Tylko Łukasz mówi, że przemienienie Jezusa na górze nastąpiło podczas modlitwy. Nic tak nie przeobraża jak modlitwa.

Pismo Święte mówi, że uczniowie poszli spać, lecz Jezus - zgodnie ze swym zwyczajem - rozpoczął modlitwę. Był ona jego przyzwyczajeniem. I tak Jezus, Syn Boży, był ostatecznie namaszczony do służby. Jeżeli przez cały ten czas była Mu potrzebna modlitwa, to o ile bardziej konieczna jest dla nas".

Leonard Ravenhill

czwartek, 12 kwietnia 2018

Drogowskazy Mojżesza

W podobieństwie o bogaczu i Łazarzu pierwszy z nich prosi Abrahama, aby posłał Łazarza do jego jego pięciu braci i ostrzegł ich, aby nie trafili na miejsce męki. W odpowiedzi Abraham oznajmił bogaczowi: "Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają." (Łk 16.29). 

Oznacza to, że już w Starym Testamencie była i jest objawiona droga do zbawienia z łaski przez wiarę Bogu. Chcesz uniknąć piekła? Czytaj Mojżesza i proroków! Stary Testament to pierwsza część chrześcijańskiej księgi - Pisma Świetego, 75% kanonu Kościoła.

Mojżesz i prorocy opowiadają o dziele Jezusa w obrazach, symbolach, w historiach, w ofiarach, wystroju Świątyni, ubiorze i obowiązkach kapłanów, świętach itd. Czytać w poprawny Stary Testament oznacza widzieć w nim Jezusa, nie zaś jedynie pogląd na etykę, państwo, podatki czy edukację. Oczywiście Pismo mówi o tych rzeczach, ale fundamentem nauczania na ten temat jest Ewangelia; Jezus, który jest Panem całej rzeczywistości.

środa, 11 kwietnia 2018

Oczekiwanie cudu

W znanym podobieństwie o bogaczu i Łazarzu opowiedzianym przez Pana Jezusa w Ew. Łukasza 16.19-31 bogacz trafia do piekła i chce ostrzec swoich pięciu braci przed cierpieniem, które również ich czeka jeśli się nie nawrócą. Prosi więc Abrahama, by posłał Łazarza, aby i oni nie trafili na miejsce męki. 

"Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się". (Łk 16.30).

Dziś podobne słowa słyszymy niekiedy w kręgach chrześcijańskich. "Zobaczą cudowne uzdrowienia, wskrzeszenia! Usłyszą języki i doświadczą padania w Duchu! To ich poprowadzi do Boga. Jeśli kto uzdrowiony zostanie - upamiętają się!"

Zobaczmy jednak kogo są to słowa. To słowa bogacza, który jest w piekle i nie ma pojęcia o pobożności, duchowości i wierze. "Niech zobaczą cuda, a upamiętają się!" - to sposób rozumowania człowieka cielesnego, który nie zna mocy Ducha Świętego i Bożego Słowa. Nie zna głupoty oczekiwania cudownych wizji. 

Abraham odrzekł, że nawet jeśli kto powstanie z umarłych, człowiek się nie nawróci. Wszak tak właśnie było z Izraelem na pustyni oraz uczonymi w Piśmie w Ewangeliach, czyż nie? Widzieli cuda, doświadczyli nadprzyrodzoności, mieli na wyciągnięcie ręki Syna Bożego, ale... nie uwierzyli. Cud jeśli nie jest poprawnie zinterpretowany nikogo nie przekona. W historii miał miejsce największy dowód tego, że Jezus był Synem Bożym posłanym przez Ojca. Było nim zmartwychwstanie.

"Gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych" (Dz. Ap. 17.31).

Zmartwychwstanie Jezusa było dowodem. Bóg potwierdził kim jest Jezus wskrzeszając go z martwych. Mimo to wielu nie uwierzyło. Ironią jest, że właśnie człowiek o imieniu Łazarz został wzbudzony z martwych. Czy cud wskrzeszenia Łazarza przekonał faryzeuszy? Skądże! Rezultatem było to, że wrogowie Jezusa chcieli "pomóc" Łazarzowi wrócić do grobu:

"A wielu z ludu żydowskiego dowiedziało się, że tam jest, i przyszli nie tylko dla Jezusa, ale także, by zobaczyć Łazarza, którego wzbudził z martwych. A arcykapłani naradzali się, aby i Łazarza zabić, gdyż wielu Żydów z powodu niego odeszło i uwierzyło w Jezusa" (Jn 12.9-11).

Samemu cudowi zmartwychwstania Jezusa już od początku nadano odmienną interpretację, aby nie burzyła światopoglądu niewierzących. Mamy wyjaśnienie: uczniowie wykradli ciało! Inni, np. doketyści mówili o pozornej śmierci Jezusa, wszak skoro był Bogiem, to (ich zdaniem) nie mógł mieć realnego, fizycznego ciała. 

Teoria skradzionego ciała wciąż ma się dobrze wśród ateistów, ale doszły i inne nowocześniejsze: zbiorowa halucynacja lub wiara w boga-naukę, któremu ufamy, że za kilkaset lat zdobędzie naturalistyczne wyjaśniania powstawania martwych ciał z grobu.

Prawda jest taka, że to Bóg określa co przekonuje człowieka i będzie błogosławił własne sposoby. Bez Bożego Słowa nie wiedzielibyśmy czy ten, kto powstał z martwych jest diabłem czy wiarygodnym posłańcem; czy mówi prawdę, czy głosi fałsz? Cuda to za mało. Potrzebujemy Bożej interpretacji cudów, a ta jest tylko w Piśmie Świętym. Jeśli zaś kogoś nie przekonuje Pismo Święte, to nic nie przekona. Nawet cud! Dlaczego? Ponieważ problemem niewiary nie jest brak dowodów, niewiedza. Problem jest duchowy, etyczny. Problemem jest uprzedzenie wobec Boga i Jego Słowa.  

Oczywiście cuda istnieją ponieważ istnieje Bóg! Kocham doświadczać i słuchać o Jego cudownym działaniu. Jednak Jego cudowne działanie to nie jest "ostatnia deska ratunku", by kogoś przekonać, bo inaczej (poprzez głoszenie Słowa Bożego) się nie udało. Bóg nie potrzebuje cudów, by kogoś przekonać. Dla duchowo martwego człowieka cuda nadal będą niewyjaśnionym aspektem rzeczywistości (podobnie jak planeta Neptun), z którym można dalej żyć. 

Drogą do wiary jest słuchanie Słowa Bożego; i na tym się skoncentrujmy, a cuda zostawmy ich suwerennemu Autorowi:

"A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje?" (Rzym 10.14)

"Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe". (Rzym 10.17).

niedziela, 8 kwietnia 2018

Czy bać się Komunii?


Wieczerza Pańska jest posiłkiem przymierza, dlatego z przystępowaniem do niej istnieje niebezpieczeństwo nadużyć. Jest to Wieczerza przymierza, nie zaś magiczna Wieczerza. Niestety w historii Kościoła niekiedy miały miejsce związane z nią nadużycia. Apostoł Paweł w swoim 1 Liście do Koryntian naucza, że w pewnych sytuacjach Wieczerza może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Kiedy Koryntianie wspólnie się gromadzili, nie schodzili się ku lepszemu, lecz ku gorszemu. 

„A dając to zalecenie, nie pochwalam, że się schodzicie nie ku lepszemu, ale ku gorszemu”. – 1 Koryntian 11.17 

Jednak Pawłowym rozwiązaniem problemu nadużyć nie jest unikanie samego sakramentu, lecz wyeliminowanie problemów, niebiblijnych postaw, zajęcie się nimi. Nie zachęcał Koryntian do powstrzymywania się od Wieczerzy i życia w strachu. Po napomnieniu zachęcił do spożywania jej: 

 „Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije”. – 1 Koryntian 11.28 

Gdyby ktokolwiek miał powód do uchylania się od przystępowania do Komunii – byliby to właśnie Koryntianie. Niektórzy z nich zmarli lub zachorowali z powodu grzechów związanych z beztroskim przystępowaniem do Stołu Pańskiego. Co jednak robi Apostoł? Paweł zauważa nadużycia to i zachęca do zreformowania tego, co robią w zły sposób. To droga, którą powinniśmy również podążać naśladując jego przykład. 

Widzisz nadużycia związane z nadawaniem sakramentom magicznego lub zabobonnego znaczenia? Odpowiedzią nie jest pusty Stół Pański podczas nabożeństwa, rzadka Wieczerza, lecz zachęta do cotygodniowego uczestnictwa, lecz właściwą postawą. Widzisz nadużycia związane z liturgią i przeakcentowaniem form kosztem treści? Odpowiedzią nie jest ucieczka od form, liturgii, lecz przywrócenie im biblijnego znaczenia. Widzisz nadużycia związane z chrztem? Odpowiedzią nie jest sprowadzanie znaku Chrystusa do roli zwykłego symbolu. Widzisz problem w nauczaniu? Rozwiązaniem nie jest rezygnacja z głoszenia kazań, lecz powrót do Pisma Świętego.

Kiedy więc przychodzisz do Stołu Pańskiego, chroń samego siebie przed niektórymi współczesnymi problemami. Jesteś zaproszony, aby przyjść, jeśli zostałeś ochrzczony w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego i ufasz Chrystusowi jako Panu oraz Zbawicielowi. Jeśli nie jesteś ochrzczony, wówczas jesteś zaproszony, ale nie do Wieczerzy. Jesteś zaproszony do chrztu, który w rzeczywistości jest głównym zaproszeniem i drzwiami do Wieczerzy. 

Kiedy przychodzisz do Stołu Pańskiego, przyjdź z wiarą. Nie przychodźmy z naszą doskonałością, ponieważ jej nie mamy. Nie przychodźmy z dojrzałością ponieważ nikt z nas jeszcze taki nie jest. Nie przychodźmy we własnym imieniu, lecz ze względu na imię Chrystusa, które Bóg wezwał nad nami. Nie lgnijmy do żadnych przesądnych urządzeń ponieważ sprawiedliwi będą żyć wiarą. Dlatego w wierze po prostu przyjdź i jedz. Przyjdź i pij.