wtorek, 24 listopada 2020

Historia Izraela w życiu Chrystusa

Pan Bóg zapowiada, że potomek Dawida będzie Mu synem, a On będzie mu ojcem (2 Sm 7:14). Oczywiście wypełnienie tych słów widzimy w Chrystusie. Bóg jednak "moim synem" nazywa również Izrael - Jego lud. 

„Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył” (Księga Wyjścia 4:23).

To nie jest przypadek. Jezus jest wiernym Izraelem, w Jego służbie możemy widzieć opowiedzianą historię Izraela. Pomyślmy o wydarzeniach z życia Jezusa i odnieśmy to do historii Izraela. 

Jezus z rodzicami daje się do Egiptu i wychodzi z niego po śmierci tyrana. Udaje się niczym Izrael na pustynię 40 dni i wychodzi z tej próby zwycięsko. Jest nowym Mojżeszem, który udaje się na górę i wyjaśnia Prawo. Jest nowym Salomonem, który naucza w przypowieściach. Jest nowym Jeremiaszem, który opłakuje odstępcze Jeruzalem. Jest nowym Dawidem, który wjeżdża triumfalnie jako król triumfalnie do Jerozolimy. Jest nowym Elizeuszem, który wskrzesza z martwych. 

Jest również nowym Melchizedekiem, który przynosi chleb i wino. Jest nowym Hiobem cierpiącym niewinnie. Jest nowym Ablem, zabitym podstępnie i niewinnie przez swoich. Jest barankiem paschalnym, jest wężem na miedzianym drzewcu, jest Arką Przymierza – uosobieniem obecności Boga. Stary Testament opowiada więc o Chrystusie. O Nim mówią prorocy, Psalmy i Prawo. 

poniedziałek, 23 listopada 2020

Ulubiona historia Pana Boga

Pamiętam, że gdy byłem małym chłopcem często prosiłem tatę, by opowiadał mi bajkę o Czerwonym Kapturku. Uwielbiałem, gdy dochodził do momentu, w którym Czerwony Kapturek pyta przebranego za babcię wilka: "Babciu, czemu masz takie wielkie zęby?". Wiedziałem jaka za chwilę nastąpi odpowiedź. A mimo wszystko kochałem to słyszeć z ust taty: "Żeby cię zjeść!". Inną historią, którą chciałem słuchać wciąż na nowo był wiersz „Entliczek Pentliczek” Jana Brzechwy. Film "Wejście Smoka" oglądałem chyba 10 razy, podobnie jak starą trylogię "Gwiezdnych Wojen", "Indiana Jones" i serial "Alternatywy 4". Są tacy, którzy znają na pamięć wszystkie dialogi z filmów "Rejs", "Pulp Fiction", "Dzień świra" czy "Chłopaki nie płaczą".

Bóg kocha opowiadać tę samą historię wciąż na nowo. W Starym Testamencie często opowiada nam historię wygnania i powrotu. Jej pełny kształt w Nowym Testamencie osiąga historia śmierci i zmartwychwstania, która jest ulubioną Bożą historią. Widzimy ją już w historii Noego, Abrahama i Izaaka,Sary, Mojżesza, Józefa, Anny i Samuela, Estery, Dawida, Jonasza, Daniela… Jej najpełniejszy wyraz widzimy oczywiście w naszym Panu Jezusie Chrystusie. 

Tę historię o śmierci i zmartwychwstaniu Bóg opowiada nie tylko w Biblii, lecz również w świecie, który stworzył. Jest ona wpisana w ten świat. Pismo Święte mówi, że świat jest podpisem Stwórcy, odbiciem chwały Boga, obrazem Ewangelii i duchowych prawd. Jezus wyjaśniał prawdy Ewangelii posługując się właśnie przykładami z codziennego życia. Powiedział np. że jeśli ziarno pszeniczne nie obumrze w ziemi - nie może wydać owocu (Jn 12:24). Kiedy mówił o tym, byśmy umarli dla grzechu, a żyli dla Niego oznacza to, że droga do radości nowego życia wiedzie przez śmierć dla grzechu. 

Nam takie rzeczy jak zmartwychwstanie jawią się jako całkowicie nierealne. W końcu nigdy nie zmartwychwstaliśmy i nie widzieliśmy fizycznie ożywionego człowieka. Ale Bóg w wpisał w świat duchowe prawdy, aby nam o nich wciąż przypominać, aby one nam towarzyszyły, a my chodzili w wierze, mimo iż ta nowa rzeczywistość jawi się jako zbyt piękna, aby była prawdziwa. Owszem, ona nie przypomina niczego, czego doświadczamy tu, ale jednak coś, z czego doświadczamy tu zapowiada ją.

Wyjaśnijcie np. obślizgłej larwie motyla, że w przyszłości będzie pięknym, wielokolorowym motylem, który będzie zachwycał swoim widokiem i wzbije się w powietrze. Nienarodzone dziecko nie ma żadnego pojęcia o urodzeniu i doświadczeniu życia poza łonem mamy. A jednak mama w ciąży spoglądając z uśmiechem na brzuch mówi: Poczekaj, prawdziwe życie dopiero się zacznie! Raczkujące dziecko nie ma żadnego pojęcia o bieganiu wokół ogrodu. Małe chodzące dziecko nie pojęcia o zakochaniu i małżeństwie. Człowiek nie ma żadnego pojęcia o powstaniu z martwych. Oczywiście dopóki ktoś mu o tym nie powie. I gdy ktoś mu o tym mówi, wskazując w dodatku, że to się wydarzyło, że Jezus prawdziwie zmartwychwstał – dlaczego wciąż mielibyśmy w to nie wierzyć i uważać za niemożliwe?

Wierzymy w prawdomównego Boga cudów. Jezus otworzył nam drzwi i obiecał, że wierzący w Niego podążą tą samą drogą, co On. Ale mamy ją zacząć od życia tu i teraz, na ziemi; od śmierci dla grzechu, dla własnych pożądliwości i od nowego życia z Bogiem. 

Zastosowanie prawdy o śmierci i nowym życiu jest bardzo ważne. Rozglądajmy się wokół i pamiętajmy, że po śmierci przychodzi życie. To ulubiona historia Pana Boga! Pamiętaj o tym, gdy płaczesz pogrążony w smutku. To chwilowy etap. Pamiętaj o tym, gdy przechodzisz przez trudne zmagania, rozstanie, samotność, chorobę, śmierć bliskich, utratę pracy, przyjaciół… Bóg opowiada nam historię, że po nocy przychodzi dzień, po zimie wiosna, po chorobie zdrowie, po żałobie radość, po deszczu słońce, po wojnie pokój. To historie śmierci i zmartwychwstania, które Bóg kocha opowiadać. Usłyszmy je i również je kochajmy. Niech one rzucą Bożą perspektywę na nasze życie, przyniosą nam nadzieję i pokój. Bo kto wierzy w Syna Bożego, choćby i umarł - żyć będzie.

piątek, 20 listopada 2020

Całkiem Miły Facet?

 "Właściwie każda księga Biblii - Stary i Nowy Testament - i prawie każda jej stronica mówi nam o Bogu prowadzącym wojenną działalność" (Tremper Longman). Ciekaw jestem, czy Egipcjanie, którzy trzymali Izrael pod batem, opisaliby Jahwe jako Całkiem Miłego Faceta? Plagi, zaraza, śmierć pierworodnych - to wszystko nie wygląda szczegflnie po dżentelmeńsku, prawda? Co powiedziałaby nam Miss Manners na temat zawładnięcia Ziemią Obiecaną? Czy ta hurtowa rzeź pasuje do rady: "Zadzwoń do swojego nowego sąsiada"?

- John Eldredge, Dzikie serce, s. 37

Lew bez pazurów

 "Kościół przyciął krótko pazury Lwu Judy czyniąc z niego udomowione zwierzę dla bladych kleryków i pobożnych starszych pań". - Dorothy Sayers

Bóg chce więzi

 "Czy wiecie, dlaczego nie zawsze od razu Bóg odpowiada na nasze modlitwy? Ponieważ chce z nami rozmawiać, a czasami jest to jedyny sposób, aby nas zmusić do rozmowy". - John Eldredge

czwartek, 19 listopada 2020

Śmierć nie jest częścią życia

We współczesnym podejściu do śmierci możemy zauważyć dziś dwie główne tendencje: albo wypychanie jej ze świadomości i życie tak, jakby nie istniała, albo pogodzenie się z tym, że śmierć jest czymś naturalnym, jest częścią życia, rzeczywistości, prawem natury. Niektórzy wręcz twierdzą, że śmierć jest upragnionym uwolnieniem duszy od ciała, końcem ziemskiego mozołu. 

Biblia jednak mówi, że owszem, śmierć istnieje i nie ma co wypierać jej ze świadomości. Dodaje jednak, że jest wrogiem, a nie częścią życia. Jezus przyszedł, aby właśnie zniszczyć śmierć. Kiedy umiera człowiek to nie dzieje się nic naturalnego. Kiedy stoimy nad martwym ciałem, nad trumną w czasie pogrzebu, by pożegnać się ze zmarłym, to nie ma niczego naturalnego w tym, że człowiek leży nieruchomo będąc martwy. 

Nie mamy ciała po to, aby było ono martwe i uległo rozkładowi. Bóg dał nam nogi, abyśmy na nich chodzili, ręce, abyśmy pracowali, mózgi, abyśmy myśleli, serce, aby pompowało krew, żołądek, aby trawił pokarm… Śmierć nie jest naturalna. Śmierć nie jest częścią życia. Jest nienaturalna. Jest skutkiem grzechu, odwrócenia się od Boga źródła życia. Jezus umarł i zmartwychwstał, aby nas obdarzyć nadzieją nie tyle życia wiecznego po śmierci, choć wierzymy, że dusza wierzących idzie od razu po śmierci do nieba, ale nadzieją zmartwychwstania, a więc złączenia duszy i ciała

Kiedy mówimy o dziele Jezusa, to mówimy o odkupieniu całego człowieka. Tak, dusza wierzącego znajdzie odkupienie idąc do nieba, ale co z ciałem? Otóż żyjemy nadzieją zmartwychwstania, ponieważ ciało również zostanie odkupione. Otrzymamy nowe ciała nie poddane śmierci, procesowi starzenia się, chorobom.  Skąd o tym wiemy? Spójrzmy na Jezusa! On jest nazwany "pierworodnym z umarłych", nie zaś ostatnim z umarłych. Zapoczątkował erę zmartwychwstania. Dlatego śmierć nie jest uwolnieniem duszy od ciała. To nie jest tak, że ciało trzyma duszę na uwięzi, a śmierć oznacza, że dusza w końcu może podążyć do błogiego, niebiańskiego miejsca, do jakiejś nirwany. Nie. Ciało nie jest przeszkodą lub więzieniem dla duszy. Człowiek jest jednością ciała i duszy. Śmierć jest nienaturalnym ich oddzieleniem. To oddzielenie to zło, a nie Boży ostateczny cel dla nas.

Jezus nie obiecuje więc nam nirwany, ani reinkarnacji, odrodzenia w innym ciele, nie obiecuje wiecznej egzystencji duszy w stanie bezcielesnym, lecz przywrócenie życia tu na ziemi, w nowym ciele. Jezus uczynił to jako pierwszy. Jego ludzka ezgystencja była i jest połączeniem nieba i ziemi, duszy i ciała, Boga i człowieka. I to jest nadzieja, którą żyjemy, że nawet jeśli umrę – będę żył. W nowym ciele, na nowej ziemi złączonej z niebiem, z Bogiem pośród ludzi. 

środa, 18 listopada 2020

Pirat i ksiądz

Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdy pirat powie księdzu: "Ty jestes panem w twoim kościele, a ja panem na moim okręcie. Ja ci nie przeszkadzam, kiedy idziesz w procesji, a ty mi nie przeszkadzaj, kiedy wieszam ludzi na rei".

- G.K. Chesterton, Obrona wiary

Człowiek i zwierzęta

"Sugerowałem też, że kiedy naprawdę spojrzymy na istotę ludzką świezym okiem, używając często zdrowego rozumu, nieskażonego żadną sofistyką, nigdy nie odbierzemy istoty ludzkiej jako zwierzęcej. Dowodzi tego zresztą sam fakt, że mówiąc "zwierzęta" mamy na myśli inne zwierzęta oprócz nas. Jesli ktos powie: "Jest jakieś zwierzę w ogrodzie" i odkryjecie, że chodzi o pastora poczujecie się tak zaskoczeni, że żaden wykład o ewolucyjnych początkach i strukturze biologicznej tegoż pastora nie zatrze w pełni wrażenia, że normalnie tak się ludzi nie określa. Jeśli ktoś powie: "Chodź, zobacz zwierzęta", i okaże się, że zwierzętami są ciotki mówiącego, pomyślicie, że to żart; możecie to uznać za żart lekceważący i w najlepszym guście, lecz nie przyjdzie wam do głowy, by potraktować to jako poważną wypowiedź o jedności przyrody. Grozi nam, że zapomnimy ten pierwszy i podstawowy fakt, tę olbrzymią różnicę i dysproporcję między człowiekiem a resztą stworzeń. 

- G.K. Chesterton, Obrona wiary, s.94

wtorek, 17 listopada 2020

Czy Bóg zniszczy świat?

Dobra Nowina nie sprowadza się do stwierdzenia: „Wypełnijcie wasze serca radością” lub „Przez wiarę w Jezusa znikną twoje problemy”. Dobra Nowina brzmi: Mesjasz umarł za nasze grzechy zgodnie z Pismem i zgodnie z Pismem trzeciego dnia zmartwychwstał. Stało się coś, co zmieniło oblicze świata. Sens Dobrej Nowiny tkwi w wydarzeniach z życia Jezusa. I dotyczy ona Bożego planu dla świata i dla grzesznego człowieka. Nie chodzi w niej o to,  by opuścić ziemię i iść do nieba. Naszym ostatecznym celem nie jest transport duszy do nieba, lecz przyjście nieba tutaj. W Dobrej Nowinie chodzi o złączenie nieba z ziemią, duszy z ciałem. Chodzi o naprawę stworzenia, a nie o ucieczkę od niego. Bóg nie mówi: Ziemia jest dotknięta grzechem, więc uciekajcie z niej. Mówi: Naprawię ją. Odnowię ją. 

Ostatnia scena Biblii nie opisuje zbawionych dusz idących do nieba na tle płonącej ziemi, niczym w  filmach Rambo, gdzie bohaterski komandos idzie przed siebie, a za nim płonie dżungla. Księga Objawienia maluje przez nami obraz nowej Jerozolimy zstępującej z nieba na ziemię, stworzenie nowego nieba i nowej ziemi, które są jednym i tym samym miejscem. Owszem, nasza ojczyzna jest w niebie. Ale stamtąd wyczekujemy przyjścia Zbawiciela. Nie chodzi zatem o to, byśmy to my wrócili do stolicy, by mieszkać z królem; to on obiecał, że przyjdzie stamtąd, by przemienić nasze życie tutaj. Nasz pobyt w niebie jest stanem przejściowym, ponieważ naszą nadzieją jest zmartwychwstanie ciał, odkupienie całego człowieka, nie tylko naszej duszy, lecz również ciała.

Pomyślmy o tym w taki sposób: Bóg uczynił ten świat na przestrzeni czasu. Ukochał ten świat tak bardzo, że posłał Syna, aby umarł za świat. To wszystko świadczy o tym, że ma plan dla świata i jest to plan odnowienia, a nie zniszczenia. Nie stworzył tego świata na spalenie. 

Idźmy dalej: pomyślmy o człowieku, o nas. Bóg uczynił człowieka na świecie, by był odbiciem Jego chwały, i by mieć z nami więź. Kiedy grzech wszedł na świat, to Bóg nie stwierdził: No dobrze, niech ciało człowieka gnije w ziemi, a ja nacieszę się jego niematerialną formą. Nie. Kiedy myślimy o przyszłości, to myślmy w niej w ten sposób, że będziemy ludźmi bardziej, a nie mniej – właśnie po zmartwychwstaniu, w nowym stworzeniu. Jeśli teraz potrafimy zachwycać się muzyką, miłością, światłem, śmiechem, smakiem, przyjaźnią, barwami, to byłoby dziwne, gdyby w nowym stworzeniu te rzeczy nie miały już żadnego znaczenia (A. Schmemann).

Zmartwychwstanie Jezusa nie oznacza, że niebo to nasz ostateczny cel. To raczej przystanek do celu. Zmartwychwstanie Jezusa oznacza, że zmartwychwstanie jest naszym ostatecznym celem. Jezus nazwamy jest "pierworodnym" z umarłych, nie zaś jedynym lub ostatnim z umarłych. Otworzył nam drogę, abyśmy gdzie On jest i jaki On jest - i my byli. Zmartwychwstanie Jezusa to początek odnowienia świata, przekształcania go. A ostatecznym celem Boga dla nas jest połączenie tego, co zostało oddzielone wskutek grzechu. Dlatego oznajmiamy za Biblią, że jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć (1 Kor 15:26). Świat nie zostanie zniszczony. Świat zostanie zbawiony (Jn 12:47). 

wtorek, 10 listopada 2020

Nie zaniedbujmy nabożeństw

Jako pastora, chrześcijanina bardzo niepokoi i smuci mnie obecne zjawisko odwoływania nabożeństw w wielu kościołach - w obliczu rządowych restrykcji. Owszem, to poważne ograniczenie (1 osoba na 15 mkw), lecz wciąż: ograniczenie, a nie zakaz. Zatem decyzje o odwoływaniu nabożeństw nie są decyzjami rządu, lecz... pastorów, liderów, starszych zboru. 

Jednocześnie warto pamiętać, że nauczanie, audycja online nie jest nabożeństwem. Jest BRAKIEM nabożeństwa. Niestety wielu chrześcijan zadowala taka forma separacji od siebie nawzajem, od służby bliźnim i od spotkania z Bogiem we wspólnocie Kościoła - wokół Jego Słowa i Stołu Pańskiego. Smutne.

Dlatego zachęta: 

- nie zaniedbuj niedzielnego nabożeństwa. Traktuj je jako Boże zaproszenie na spotkanie z Nim, jako możliwość nakarmienia duszy i zachęty dla braci, a także jako przykazanie Pańskie, którego nie powinniśmy zaniedbywać,

- nie w takich sytuacjach chrześcijanie gromadzili się na spotkania, by uczcić Boga i umocnić wiarę - własną oraz braci,

- zachowaj ostrożność i bądź wyrozumiały dla bojaźliwych,

- bojaźliwość może być cechą słabszych braci, lecz nie powinna być cechą chrześcijańskich przywódców.