czwartek, 22 września 2016

Przerwana ciąża?

Aborcja to "przerywanie ciąży"?! Poważnie?!! Nawet o kurczaku na talerzu nie mówi się że jego życie zostało "przerwane".

Ostre przepisy aborcyjne

Czy jestem za zaostrzeniem przepisów aborcyjnych? Nie! Obecne przepisy są wystarczająco ostre: dopuszczają bowiem mordowanie chorych dzieci oraz dzieci, których ojciec jest gwałcicielem. Należy je zmienić! Nie wolno zabijać niewinnych ludzi. Powołaniem władzy jest ochrona ich życia.

wtorek, 20 września 2016

Jak obecny rząd zabija edukację domową w Polsce

Nasze dzieci uczymy domowo siódmy rok, dlatego bliski jest nam (i całemu środowisku homeschoolersów) temat prawnych zapisów dotyczących edukacji domowej w naszym kraju. Minister Edukacji Pani Anna Zalewska zaprezentowała projekt nowej ustawy. Oto zapisy dotyczące rodziców, którzy zdecydowali się uczyć swoje dzieci domowo:

Art. 37. 
1. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowej, do której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 31 ust. 4, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym w szkole podstawowej lub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą. 

2. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 1, może być wydane przed rozpoczęciem roku szkolnego albo w trakcie roku szkolnego, jeżeli: 
1) przedszkole, szkoła podstawowa lub szkoła ponadpodstawowa, do której dziecko zostało przyjęte, znajduje się na terenie województwa, w którym zamieszkuje dziecko; 
2) do wniosku o wydanie zezwolenia dołączono: 
a) opinię publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej; 
(podkr. moje - PB)

Uwagi organizacyjne z Uzasadnienia do nowej ustawy: 

Uczniowie, którzy rozpoczęli realizację obowiązku wychowania przedszkolnego, obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą kontynuują ją na podstawie dotychczasowych przepisów. Nowe przepisy (tj. szkoła na terenie województwa, które dziecko zamieszkuje, opinia publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej) dotyczą decyzji dyrektorów szkół i przedszkoli udzielanych na podstawie wniosków składanych na rok szkolny 2017/2018. 

------------------------------------------

Co więc mamy?  Dwie ważne zmiany, które w znaczący sposób ograniczają przestrzeń wolności dla rodzin.
Po pierwsze: konieczność zapisania dziecka do szkoły na terenie województwa, w którym zamieszkuje, a nie do dowolnej (jak dotychczas) szkoły w Polsce. 
Po drugie: konieczność przedstawienia opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej, a nie jak dotychczas, publicznej lub prywatnej poradni.

Dwa słowa na ten temat:

1. To kolejny dowód na to, że największą pomocą państwa dla rodzin byłoby zostawienie nas w spokoju. Państwo cały czas chce naszego dobra, a my mamy go już tak niewiele... 

2. Jaki, zdaniem Pani Minister, jest problem w zapisywaniu dzieci uczonych domowo do szkoły w innym województwie? O co chodzi? O to, by szkoły otwarte na współpracę z edukatorami domowymi nie miały zbyt dużych subwencji oświatowych? By było jak najmniej takich szkół? By rodziny chcące uczyć domowo swoje dzieci miały mniejsze możliwości ku temu? By więcej dzieci pobierało rządową edukację w państwowych szkołach? Nie istnieje żaden racjonalny powód. Jeśli są nim nadużycia lub łamanie prawa przez pojedyncze szkoły, to zachęcam Panią Minister, aby, jak w każdym państwie prawa, wytoczyć legalny proces owym szkołom, dać im prawo do obrony i przyjąć sprawiedliwy werdykt. 

Rozwiązanie Pani Minister jest inne: za nadużycia jednej, dwóch placówek edukacyjnych należy ukarać wszystkie szkoły i wszystkie rodziny uczące domowo. Zaś szkoły, które zdaniem Pani Minister kradły państwowe środki będą mogą działać nadal, ale kraść mniej.

3. Konieczność dostarczenia opinii z poradni państwowej to przejaw kontroli i wiary we władzę oraz kompetencje urzędnika państwowego nad rodziną. Teraz to "nasi" ludzie, urzędnicy państwa będą pilnowali czy nadajecie się do tego, byście uczyli swoje dzieci w domu. Taka decyzja musi przejść przez sito naszych kryteriów. Biorąc pod uwagę brak kompetencji większości poradni w tym względzie, to rodziców i dzieci czeka niełatwy egzamin przede wszystkim z cierpliwości wobec urzędniczej niekompetencji, niezrozumiałych testów i pytań (np. dziecko znajomych usłyszało w państwowej poradni pytanie od pani psycholog: "czy twoi rodzice są surowi?"). Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale zdecydowana większość pedagogów i psychologów w poradniach państwowych nie ma pojęcia czym jest edukacja domowa, zaś pragnienie uczenia dziecka w domu traktują jako fanaberie, zdziwaczenie lub zamach na kompetencje szkoły. Ciekaw jestem jak i z czyim udziałem Pani Minister zamierza przeprowadzić szkolenie dla pracowników państwowych poradni w tym względzie skoro chce im narzucić kolejną specjalizację i obowiązki.

4. Propozycje Ministerstwa Edukacji to kolejny chorobliwy przejaw wiary obecnego rządu w boga-państwo. Tak długo jak rządzący nie rozpoznają Bożego porządku i kompetencji rozdzielonych przez Stwórcę na państwo, rodzinę i kościół, tak długo będziemy mieli do czynienia z bałwochwalczym kultem państwa (obecny rząd) lub bałwochwalczym kultem politycznej wieży Babel - wspólnoty wielu państw (poprzedni rząd). Tam, gdzie państwo lub instytucja polityczna przejmuje kompetencje rodziny lub ogranicza jej prawo do wychowania, edukacji, tam mamy do czynienia z osłabieniem jej roli i twórczego wkładu w rozwój społeczeństwa. Chrześcijańskie wyznanie w temacie "boskości" państwa brzmi:
Caesar was wrong
God was right
I love you
Good night!

5. Jak do tej pory mamy do czynienia z anty-rodzinną i pro-państwową polityką obecnego rządu. Oto jego dotychczasowy dorobek:
- obcięliśmy o 40% subwencje szkolne na dzieci uczone domowo. To powinno ograniczyć ilość szkół pozytywnie nastawionych do edukacji w rodzinie.
- mamy również kolejny, o wiele bardziej skuteczny pomysł na dalsze ograniczenie liczby szkół, z którymi możecie współpracować w waszych wywrotowych pomysłach uczenia własnych dzieci w domu: szkoła w waszym województwie. Tak, wiemy - być może nie uda wam się znaleźć żadnej przyjaznej szkoły. Nie martwcie się. Na pewno zostaniecie przyjaźnie powitani w naszych rządowych placówkach. 
- znaleźliście jednak? Cóż, nie cieszcie się zbyt prędko. Poradnie państwowe nie będą tak naiwne jak prywatne, które w większości przypadków nie czynią wam żadnych problemów w wydawaniu opinii sprzyjającej uczeniu dzieci w domu. Teraz się to zmieni. 
- wasze dzieci są nasze. Zrobimy rzetelną selekcję i przesiew waszych dzieci, przyjrzymy wam się uważniej, ale nie martwcie się: w końcu dajemy 500 zł co miesiąc na drugie i kolejne. Wykarmcie je, ubierzcie, a potem przyprowadźcie do nas. Chyba dobry deal?

Jaka powinna być nasza odpowiedź? 
Panie Boże, proszę o upamiętanie obecnej Pani Minister lub powołaj nową.
Cóż, nie wszystkie dzieci wasze są.

piątek, 16 września 2016

Prawo do bycia zjedzonym

Czy Prawo Boże stoi w opozycji do praw człowieka? Nie. Boże Prawo jest źródłem praw człowieka. Jest ono fundamentem wolności, bezpieczeństwa i ochroną przed ludzką tyranią. Szukanie praw człowieka poza Bogiem, który nadał człowiekowi godność i wartość jest szukaniem czegoś, co nie istnieje. 

Człowiek nie ma godności, wartości, praw w oderwaniu od Boga, który uczynił go swoim obrazem na ziemi. W oderwaniu od Boga człowiek pozostaje przypadkowym, wyewoluowanym żyjątkiem napędzanym wyładowaniami atomów w czaszce, które zginie lub przetrwa (tylko po co?) w procesie doboru naturalnego, jak wszystko inne w przyrodzie. Bez Boga nie posiadamy żadnych praw - poza prawem do bycia pobitym, zabitym, zdeptanym, okradzionym, spalonym lub zjedzonym.

Prawa człowieka nie są więc czymś, co pochodzi od człowieka, lecz czymś, co pochodzi od Boga. A celem ich nadania jest społeczeństwo, którego życie, wartości, kultura są oparte na Bożym objawieniu

Zranione ciało


czwartek, 8 września 2016

Stworzony do innego świata

"Jeśli odkryję w sobie pragnienia, których nic na tym świecie nie zdoła zaspokoić, jedynym logicznym wyjaśnieniem jest to, że zostałem stworzony do innego świata". - C.S. Lewis

środa, 7 września 2016

Znak pokoju w Adamie, znak pokoju w Chrystusie

Na facebookowym profilu Kampanii Przeciw Homofobii ukazała się inoformacja o ogólnopolskiej kampanii społecznej "Przekażmy sobie znak pokoju". 

Jak piszą organizatorzy: 

"Przekażmy sobie znak pokoju" to pierwsza w Polsce kampania społeczna, w którą - na zaproszenie organizacji LGBT - włączyli się przedstawiciele środowisk katolickich. Kampania ma przypomnieć, że z wartości chrześcijańskich wypływa konieczność postawy szacunku, otwarcia i życzliwego dialogu wobec wszystkich ludzi, także homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Od dziś przez miesiąc na ulicach ponad 10 miast w całej Polsce będziecie mogli natrafić na setki billbordów i plakatów. Zapraszamy też na oficjalną stronę kampanii www.znakpokoju.com" 

Cóż, pełna zgoda z tym, że powinniśmy traktować każdego kogo znamy z miłością i szacunkiem. Lecz ta akcja ukazuje, że osoby z LGBT i KPH domagają się więcej niż szacunku. Ponad wszystko zabiegają o aprobatę dla homoseksualnych aktywności (przy wsparciu środowisk katolickich z Tygodnik Powszechny, Więź, KIK - Klub Inteligencji Katolickiej). Dlatego musimy być ostrożni, by nasza miłość do nich nie była mylona z aprobatą tego, co robią. Kościół powinien być miejscem wsparcia i wzrostu w wierze osób z homoseksualnymi skłonnościami, nie zaś miejscem akceptacji ich homoseksualnego zaangażowania. 

Czy więc przekazałbym osobom z KPH i LGBT znak pokoju? Owszem, jak każdemu Bożemu stworzeniu, któremu jestem winien miłość. Podobnie jak osobom z SLD, PSL, ZHP, ONR, SGH, UG, ZNP, hinduistom, ateistom, agnostykom czy świadkom Jehowy. Wszyscy jesteśmy Bożymi stworzeniami uczynionymi na Jego obraz, bliźnimi, ale i wszyscy zgrzeszyliśmy, zasłużyliśmy na Boży gniew. Możemy sobie podać ręce. Istnieje jednak Boży znak pokoju, w którym nie wszyscy mają udział. Nie mają w nim udziału ci, którzy trwają w grzechu nazywając go dobrem. Tym znakiem jest Stół pokoju i wspólnoty z Chrystusem, naszymi braćmi i siostrami w Chrystusie. Ich wspólną cechą jest pojednanie z Bogiem (przez szczerą wiarę w Jezusa) oraz wojna wypowiedziana grzechowi. Tylko oni i wszyscy oni mają udział w chlebie i winie - ciele i krwi Pańskiej - znaku pokoju od samego Chrystusa. 

DO OSÓB ZMAGAJĄCYCH SIĘ Z HOMOSEKSUALNYMI POKUSAMI: 

Jeśli jesteś osobą, która ma problem z homoseksualnymi skłonnościami i pragniesz żyć w zgodzie z Bożą wolą - Kościół jest przystanią i schronieniem dla Ciebie - również przed homoseksualnym lobby i naciskami środowisk gejowskich do dawania upustu pragnieniom stojącym w sprzeczności z Bożą miłością i Bożym Prawem. 

Szukaj wsparcia w swojej miejscowości u duszpasterzy, doradców, duchowych przywódców, którzy będą w stanie Cię wysłuchać, zrozumieć, wesprzeć. Ze swej strony oferuję Ci miłość, wytrwałą modlitwę i pomoc w miarę moich możliwości. Boże Słowo oraz świadectwa wielu nawróconych z homoseksualnych praktyk osób pokazują, że Bóg i Jego moc są większe aniżeli my i nasze upadki. "Tacy byliście" - pisze Apostoł Paweł m.in. do osób zaangażowanych w przeszłości w homoseksualne współżycie:

"Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą. A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego". - 1 Kor 6.9-11. 

Taka była grzeszna przeszłość niektórych z was będących Kościele - pisze Apostoł. Ale teraz jesteście obmyci, uświęceni, usprawiedliwieni. Stare grzechy, stara tożsamość została zmazana (wszetecznika, bałwochwalcy, cudzołożnika, homoseksualisty itp.). Jesteście nowym stworzeniem w Chrystusie (2 Kor 5.17). 

Nie miałeś wpływu na swoje skłonności. Ani Ty ani Pan Bóg nie jesteście winni pojawieniu się ich. Jednak nie urodziłeś się homoseksualny, nie zostałeś genetycznie zdeterminowany. To nie homoseksualny gen tworzy homoseksualistów. To homoseksualiści aktywiści "tworzą" homoseksualny gen. 

Dlatego mimo iż nie jesteś winny pojawieniu się pokus i pożądania skierowanego wobec osób tej samej płci, to jesteś odpowiedzialny za życie w zgodzie z Bożą wolą. Podobnie i Chrystus nie był winny naszych grzechów, jednak przyjął odpowiedzialność rozprawienia się z nimi. Jeśli chcesz być Jego uczniem, zachęcam Cię do naśladowania Go. Duchowa podróż i duchowa walka polegają na odpowiedzialności związanej z przeciwstawieniem się grzechowi i podążaniem za Chrystusem. Do tego Cię z całego serca zachęcam i przekazuję znak Bożego pokoju! Niech Bóg Ci błogosławi! 

Z miłością Jezusa, pastor Paweł Bartosik

wtorek, 6 września 2016

Dziesięć podstawowych różnic między chrześcijaństwem, a buddyzmem

1. Buddyzm mówi, że nic nie jest trwałe. Chrześcijaństwo głosi, że Słowo Boże trwa na wieki (Iz 40:8), Boże prawa są niezmienne (Mt 5:18), a Jezus Chrystus jest Pierwszym i Ostatnim (Obj. 2:8). 

2. W centrum chrześcijaństwa stoi Bóg. Buddyzm naucza, że Bóg nie istnieje. 

3. W chrześcijaństwie istnieje obiektywny, niezmienny, uniwersalny autorytet i standard wiary oraz praktyki: Pismo Święte. W buddyzmie nie istnieje uniwersalny standard. Każdy jest nim sam dla siebie. Istnieje czysto subiektywne doświadczenie i subiektywna interpretacja rzeczywistości. 

4. Chrześcijaństwo mówi o potrzebie nawiązania zbawczej więzi z osobą Jezusa Chrystusa poprzez, żywą, szczerą wiarę. Buddyzm zaś uważa, że medytacja jest właściwym sposobem na osiągnięcie celu (jakim jest nirwana). 

5. Buddyzm mówi o konieczności wyzbycia się pragnień. Chrześcijaństwo zaś, że powinniśmy posiadać pragnienia dobrych rzeczy. Pragnienia zgodne z Bożym upodobaniem prowadzą człowieka do dobrego działania oraz pozytywnych zmian. 

6. Chrześcijaństwo wskazuje na problem grzechu człowieka i daje jego rozwiązanie w ofierze Chrystusa na krzyżu. Buddyzm nie dostrzega żadnego etycznego problemu w człowieku. Nie istnieje pojęcie: grzechu, zła, dobra lecz przyczyny i skutku – neutralnych pod względem aksjologicznym. 

7. Chrześcijaństwo mówi, że tu i teraz jest czas łaski, zmiany, nawrócenia. Po śmierci czeka nas sąd (Hbr 9:27) i niebo lub piekło. Buddyzm zaprzecza realności Sądu Ostatecznego, nieba, piekła i zmartwychwstania ciał. Naucza o reinkarnacji – kołowrocie tysięcy wcieleń oraz o nirwanie – stanie wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci. 

8. Chrześcijaństwo nie może istnieć bez osoby i dzieła Chrystusa. Buddyzm mógłby istnieć bez Buddy. 

9. Według buddyzmu do celu (nirwany) wiedzie wiele ścieżek. Biblia naucza, że do celu (zbawienia) prowadzi jedna ścieżka. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa (Jn 14:6. Dz. Ap. 4:12). 

10. Buddyzm mówi, że jest poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią. A jednak cały czas definiuje…

piątek, 2 września 2016

Jak uczyć dzieci uczestnictwa w nabożeństwie?

W artykule Dlaczego dzieci chrześcijan powinny uczestniczyć w całym nabożeństwie?” pisałem na temat biblijnych i praktycznych przyczyn, dla których chrześcijańskie nabożeństwo nie jest wydarzeniem z gatunku „dozwolone od lat 12”. Jest ono również miejscem spotkania z Bogiem chrześcijańskich dzieci ponieważ i one mają przywilej być częścią Bożej rodziny (Kol 3.20) oraz obowiązek uczestnictwa we wspólnych zgromadzeniach Kościoła (Hbr 10.24-25).

W niniejszym artykule podzielę się praktycznymi radami na temat tego, co jako rodzice (oraz Kościół) możemy zrobić, by pomóc małym dzieciom w uczestnictwie podczas nabożeństwa. Większość niniejszych rad wynika z naszych rodzinnych oraz kościelnych przeżyć. Mam świadomość, że każda rodzina może mieć własne doświadczenia, spostrzeżenia i pomysły, dlatego potraktujcie, proszę, niniejsze wskazówki jako pomoc i zachętę.

1. Przygotowanie wspólnoty Kościoła. Problemem wielu nabożeństw nie są niedostosowane do obecności dorosłych dzieci, lecz dorośli niedostosowani do obecności dzieci.  Kościół powinien mieć świadomość, że obecność dzieci podczas nabożeństwa jest widokiem, który cieszy Jezusa i powinien cieszyć Bożą wspólnotę. Nauczanie na ten temat jest zadaniem pastora i starszych Kościoła. Członkowie powinni być nauczani, że dzieci są częścią wspólnoty przymierza, nie zaś gośćmi, którzy z konieczności muszą z nami pozostać w sanktuarium. Jako dorośli miejmy poszerzoną granicę tolerancji wobec ich płaczu, braku koncentracji, ruchliwości. Niekiedy powiedzą „Amen” w niewłaściwym miejscu, niekiedy zbyt głośno o coś zapytają. Bądź wyrozumiały i łaskawy. Nie szczędź im zachęty i uśmiechu. Ty też byłeś dzieckiem. Wspierajmy rodziców nie tylko wyrozumiałością, ale i praktyczną pomocą w ich wysiłkach: radą, podaniem chustki, spadającej książki, przyniesieniem upominku, zaproszeniem jednego z dzieci obok siebie lub na kolana itp.

2. Przygotuj siebie i swoją rodzinę. Zwykle wiemy, że chcąc dobrze wypaść w jakiejkolwiek dziedzinie potrzebujemy odpowiednio się przygotować. Nie inaczej jest w sferze duchowej. Nabożeństwo jest spotkaniem z Bogiem, nie zaś o Bogu. Oznacza to, że wszystko co robimy – robimy przed Nim. Śpiewamy na chwałę Jemu, modlimy się do Niego, wyznajemy grzechy Jemu, odpowiadamy Jemu. Dlatego:
- jeśli Kościół organizuje próby śpiewu – uczęszczaj na nie.
- nie chodź spać późno w sobotę. Przynieś Bogu wyspany umysł i wypoczęte ciało.
- poproś liderów służby muzycznej o wcześniejsze przesłanie pieśni, które będą śpiewane w najbliższą niedzielę.
- poproś pastora o namiary czytanych w niedzielę tekstów, byście mogli je przeczytać z dziećmi wcześniej podczas rodzinnych społeczności lub przed posiłkiem
- ucz dzieci ofiarności dla Boga poprzez wcześniejsze przygotowanie twojej ofiary (1 Kor 16.1) oraz nauczanie dzieci na temat dawania. Nie wymuszaj ofiarności od dziecka i nie egzekwuj. Nauczaj, zachęcaj i obserwuj postępy w tej sferze. Bóg miłuje ochotnego dawcę.

Przygotowania w tygodniu to ważny element nauki uczestnictwa w nabożeństwie.

3. Praktykuj rodzinną społeczność. Jednym z najważniejszych elementów przygotowania dzieci na udział w nabożeństwie jest praktykowanie rodzinnej społeczności. W naszej rodzinie staramy się codziennie wieczorem przeznaczyć ok. 20-25 minut na wspólne czytanie, śpiew, modlitwę, rozmowy lub pytania. To, co dzieje się na nabożeństwie nie powinno być oderwane od tego, co robimy na co dzień. W niedzielę uwielbiamy Boga w większym gronie, ale nie robimy czegoś, czego dzieci nie znają. Rodzinna społeczność to świetna okazja, by wdrażać i uczyć dzieci odpowiedniego zachowania podczas nabożeństwa  i uczestnictwa w jego przebieg. Jeśli zauważasz u swoich dzieci problem z odpowiednim zachowaniem w kościele, to zamiast pytać pastora: czy macie tu szkółkę niedzielną, by ktoś zajął się moimi dziećmi? - zapytaj sam siebie: czy odpowiednio przygotowuję moje dzieci w domu do uczestnictwa w niedzielnym nabożeństwie?

4. Weź pod uwagę, że pewne rzeczy muszą być zrobione w niedzielny poranek jeszcze przed rozpoczęciem nabożeństwa:
- zaplanuj śniadanie i wyjazd z domu o odpowiedniej godzinie, by być punktualnie;
- wcześniejsze skorzystanie z łazienki;
- zjedzenie sycącego śniadania itp.
Są to rzeczy, które wydają się być banalne i mało duchowe. A jednak wpływają na jakość zachowania naszych dzieci w bardzo duchowej czynności.

5. Pomyśl o przygotowaniu kościelnej torby, do której będziesz mógł (mogła) spakować na nabożeństwo dziecięce książki (nie ciężkie i nie w twardych okładkach, by nie hałasowały spadając) lub ciche przedmioty dla najmłodszych dzieci (pluszaki itp.). Niech będą to elementy do skorzystania tylko podczas nabożeństwa, aby nie znudziły się dziecku w ciągu tygodnia.

6. Zadbaj o własną postawę i nastawienie. Zwróć uwagę czy i jak mówisz dzieciom w domu o nabożeństwie, o kościele, o pastorze. Jeśli mówisz o nich w krytyczny, zgorzkniały sposób, wychowasz krytykanta, który kościół będzie omijał szerokim łukiem. Jeśli dzieci będą widziały w tobie radość, ekscytację, entuzjazm – pomoże im to widzieć nabożeństwo i kościół jako miejsce radości i ekscytacji. Twoja postawa jest tu najbardziej kluczowa. Jeśli się spóźniasz, to uczysz dziecka, że nabożeństwo nie jest ważnym wydarzeniem. Jeśli się nie modlisz, nie śpiewasz, nie zanosisz ofiary, nie słuchasz czytań, to uczysz tego samego swoje dzieci. Jako rodzic jesteś dla dziecka punktem odniesienia w ich duchowym rozwoju. Ucz dziecko różnicy pomiędzy oddawaniem Bogu chwały, a chodzeniem do Kościoła.

7. Zacznij naukę wcześnie. Nieprawdą jest, że trudniej jest zachęcić do uczestnictwa w nabożeństwie 5-latka aniżeli 10-latka. Zwykle jest to kwestia praktyki i naszego zaangażowania. Kilkanaście miesięcy wytrwałej pracy, by uczyć 2-4 letnie dziecko odpowiedniego uczestnictwa w nabożeństwie przyniesie wiele słodkich owoców w przyszłości. Wymagaj i egzekwuj. Jeśli dziecko nie uczy się grać na pianinie, nic dziwnego, że nie będzie potrafiło grać na pianinie.

8. Miej od swojego dziecka zdrowe oczekiwania. Zanim cokolwiek postanowisz zastanów się nad oczekiwaniami wobec syna lub córki. Czy są one adekwatne do wieku dziecka? Czy zgadzacie się w tej kwestii ze współmałżonkiem? Jakie macie cele? Czy przewidzieliście jakieś nagrody lub konsekwencje wobec dziecka? Rozmowa, refleksja na ten temat zaoszczędzi wam wiele nieprzemyślanych reakcji na spontaniczne, nieoczekiwane zachowanie dziecka. Przygotuj najpierw siebie. Wyraź jasno czego od dziecka wymagasz (miej realistyczne wymagania) i egzekwuj posłuszeństwo, np. nie stajemy nogami na krzesła, nie chodzimy po sali, nie rozmawiamy w trakcie kazania, nie rozrywamy kartek, wstajemy do śpiewu, siadamy do Komunii, klękamy do wyznania grzechów itp. Wyjaśnij dziecku czym jest nabożeństwo i jakiego zachowania oczekuje od Niego Bóg oraz ty jako rodzic. Uczestnictwo w nabożeństwie to bardzo ważny element uczniostwa. Ważniejszy niż lekcja języka obcego.

9. W naszym Kościele drukujemy i rozkładamy na krzesłach plany nabożeństwa z rozpisanymi poszczególnymi elementami: błogosławieństwo, wyznanie grzechów, absolucja, Gloria Patri, Credo Apostolskie, Psalm responsoryjny, Doksologia, czytane teksty Pisma Świętego. To pomaga dzieciom rozumieć schemat nabożeństwa i włączać się w jego przebieg. Niech każde z nich ma w ręku Śpiewnik i próbuje włączać się w śpiew (nawet gdy nie nadąża z czytaniem słów). To pomaga w koncentracji i powinności. Gdy dzieci potrafią płynnie czytać dobrym pomysłem jest, by nosiły własne Biblie i śledziły czytany tekst. Biblijna liturgia jest zaangażowanym dialogiem Chrystusa z Kościołem i angażuje wszystkich uczestników w przebieg nabożeństwa. Nie jest nudna i statyczna. Jest angażująca nie tylko umysł, ale i ciało. Dlatego wstajemy, siadamy, klękamy, wznosimy ręce, jemy, pijemy, podchodzimy do składania ofiar, wszyscy modlimy się Ojcze Nasz, wypowiadamy Credo, bierzemy udział w liturgicznym dialogu. Jeśli głównym zadaniem dziecka podczas nabożeństwa jest „wysiedzieć”, to nic dziwnego, że staje się ono uciążliwym i niechętnym (dla niego i rodzica) obowiązkiem. Nabożeństwo to nie sala wykładowa lub koncertowa z występującym mówcą lub zespołem.

10. Mimo iż treść kazania może być za trudna dla kilkuletniego dziecka, to wciąż można je angażować w słuchanie na kilka sposobów:
- nauka miłości bliźniego poprzez nie absorbowanie innych własnym zachowaniem,
- próba słuchania i zapamiętywania pojedynczych myśli, zdań, przykładów z kazania,
- robienie rysunków do kazania (postaci, wydarzeń, prawd duchowych),
W naszym kościele 7-9 letnim dzieciom drukowałem kartki z kilkoma kluczowymi myślami z kazania i pustymi miejscami do samodzielnego wpisania brakującego słowa. Po nabożeństwie sprawdzaliśmy odpowiedzi i smaki przygotowanych nagród J  Młodsze dzieci miały np. policzyć ile razy podczas kazania pojawia się dane słowo i zaznaczyć je na odpowiednim rysunku, który im wręczałem przed nabożeństwem. Jako rodzic możesz samodzielnie przygotować podobne pomoce lub porozmawiaj na ten temat ze swoim pastorem.

11. Używaj kluczowych momentów nabożeństwa, by szeptem skomentować jak ważny jest to dla ciebie werset lub duchowa prawda, jak ciekawy jest to przykład z kazania, jak piękny jest to Psalm, który śpiewacie, czym jest Wieczerza Pańska, którą spożywacie itp. Jest to coś, co pomaga dziecku w skupieniu. W ten sposób uczy się też na bieżąco kim jest Bóg, czego od nas wymaga i czym jest nabożeństwo. 

12. Jeśli dziecko jest małe, usiądź w tylnych rzędach, by nie koncentrować na sobie uwagi,  gdy musisz z dzieckiem na moment wyjść, np. do łazienki lub podczas płaczu. Nie stresuj się takimi sytuacjami. Twój pastor już przygotował kościół na przyjazne reakcje i wyrozumiałość członków Kościoła. Nie? Wręcz mu ten i poprzedni artykuł.

13. Pamiętaj, że płacz, marudny nastrój dziecka zwykle ma dwa źródła: jest zakomunikowaniem obiektywnej potrzeby (np. głód lub pełna pieluszka) lub próbą manipulacji, wymuszenia posłuszeństwa od rodzica. Np. „Teraz chcę już wyjść i masz mi na to pozwolić”. W pierwszym przypadku odpowiednią reakcją jest wsparcie i pomoc dla dziecka, w drugim nauka posłuszeństwa. Samo opuszczenie sali z dzieckiem, które z premedytacją przeszkadza (i to wcale nie dlatego, że jest głodne lub ma mokre majtki) nie poprawi jego zachowania. Szybko bowiem nauczy się manipulować rodzicami. Niekiedy przed powrotem do sali będzie potrzebna dyscyplina i napominająca rozmowa.

14. Łatwo jest rozproszyć uwagę dziecka. Dlatego gdy ma 5-6 lat może już siadać (z rodzicami lub starszymi dziećmi) w przedniej części sali, bliżej kazalnicy i Stołu Pańskiego. Wówczas mniej rzeczy będzie odwracało jego uwagę od przebiegu nabożeństwa (np. szmer mniejszych dzieci, osoby wchodzące i wychodzące do sali). Lepiej również usłyszy czytane i głoszone Słowo Boże.

15. Oczekuj od dziecka uczestnictwa (adekwatnego do jego wieku) w spotkaniu z Bogiem. Celem nie jest przetrwanie tego czasu lecz oswajanie dziecka ze śpiewem, liturgią, wspólnym jedzeniem i piciem przy Stole Pańskim, słuchaniem, ofiarnością, wznoszeniem rąk, klękaniem. Z pewnością będzie to absorbujące dla rodziców, lecz pomyśl o tym w ten sposób: Dziecko nie przeszkadza mi w pełnym uczestnictwie w nabożeństwie. Raczej - mam możliwość uczenia go miłości i posłuszeństwa Bogu jako małego ucznia Chrystusa.

16. Bądź konsekwentny i cierpliwy. Pamiętaj, że na trwałe rezultaty potrzeba czasu. Nie zniechęcaj się kiedy musisz na nie poczekać. Nie bądź nadgorliwy. Nie porównuj postępów swojego dziecka z postępami innych dzieci. Dzieci są ludźmi. Różnią się między sobą pod względem charakteru, temperamentu, czasu przyswajania pewnych zachowań. Nie oceniaj i nie osądzaj w łatwy sposób innych lub swoich dzieci. Konieczności korygowania nie traktuj jako porażek lecz okazji do uczenia. U naszych dzieci pewne rzeczy „zatrybiły” po wielu rozmowach i korektach.

17. Wskazuj dzieciom na Bożą miłość w Chrystusie okazaną nam grzesznikom oraz na Boże błogosławieństwo za posłuszeństwo Jego przykazaniom. To Boża miłość i dzieło Jezusa powinny stać się ich główną motywacją do posłuszeństwa. Bogu chodzi o kochających czcicieli, a nie jedynie o poprawną zewnętrzność. Celem jest to, by kochały to, co kocha Bóg.

18. Nie stresuj się. Ciesz się faktem, że Bóg udzielił ci błogosławieństwa prowadzenia i wychowywania mniejszych braci i sióstr w wierze. Spodziewaj się, że za ich sprawą Jezus będzie cię uczył wielu niesamowitych i zaskakujących rzeczy!