wtorek, 20 lutego 2018

Post i Wieczerza Pańska

Wieczerza Pańska to wydarzenie radosne. Przy Stole Pańskim wspominamy śmierć Chrystusa, poprzez którą nasz Zbawiciel zdobył dla nas wszelkie duchowe błogosławieństwa. We wczesnym kościele Komunia była połączona z "Agape" – ucztą miłości i radowania się Bożymi darami. Kościół jednak dość wcześnie oddzielił komunię od radosnego ucztowania.

Ze względu na to, że Wieczerza wskazywała na śmierć Chrystusa jej atmosfera stawała się coraz bardziej grobowa i ascetyczna. Ludzie zaczęli mieć obawy przed przystępowaniem do Stołu Pańskiego. Z czasem postanowiono, że powinni mieć postawę klęczącą podczas przyjmowania chleba i wina. Wprowadzono zalecenie postu wiele godzin przed nabożeństwem komunijnym. Wierni zaczęli przystępować do chleba i wina bardzo rzadko. Pojawiło się bowiem nauczanie o ich niegodności i niewystarczającym poziomie duchowego życia. 

W odpowiedzi kościół wprowadził nakaz przystępowania do Wieczerzy Pańskiej przynajmniej raz w roku. W protestantyzmie również zdarzają się kościoły praktykujące Wieczerzę raz w roku, inne robią to raz na kwartał, większość zaś co miesiąc.

Radosne ucztowanie z Chrystusem stawało się więc rzadkością, a jeśli już Wieczerza Pańska była obchodzona, to miała raczej charakter przygnębiającej introspekcji ("czy jestem godzien?") niż świątecznego ucztowania. Podobny charakter nadano niektórym nabożeństwom. 

To oczywiście ma przełożenie na postawę samych chrześcijan w codziennym życiu. Radość z powodu więzi z Panem jest zabijana przez duchowość umartwiania, rezygnacji, ucieczki ze świata oraz medytowania w klasztornej celi. Jeśli nie potrafimy regularnie cieszyć się chlebem i winem otrzymywanym z rąk Chrystusa, to nic dziwnego, że nie potrafimy cieszyć się innymi rzeczami (tańcem, muzyką, małżeństwem, seksem, podróżami, wspólnotą z wierzącymi, obiadem, sztuką itp.).

Weszliśmy w okres Postu. Niech to jednak nie przesłania nam radosnej wymowy Wieczerzy Pańskiej. Bóg dał nam jedzenie, byśmy je spożywali nie w grobowej lecz radosnej atmosferze. Komunia to punkt wyjścia dla wszystkich innych posiłków. To uczta radości. Dlatego ochotnie, z wdzięcznością przyjmujmy chleb i wino, które dzięki mocy Ducha Świętego stają się dla nas duchowym pokarmem i napojem Ciała i Krwi Pańskiej.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Współczesne proroctwa poza Biblią? – odpowiedź na argumenty zwolenników


W artykule "Proroctwa dzisiaj - czy obecnie mamy Słowo Boże poza Biblią?" przedstawiłem stanowisko historycznego protestantyzmu (na podstawie Pisma) w kwestii wystarczalności Biblii i pozabiblijnych proroctw. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś - proszę zrób to przed przeczytaniem tego wpisu.

W poniższym artykule odniosę się do najczęstszych argumentów za istnieniem Słowa Bożego poza Biblią we współczesnych czasach. W Kościele jest obecnie wiele zamieszania w tym temacie, a kolejne "objawienia od Pana" ubrane w pobożną terminologię wiążą sumienia i odwodzą wielu naszych drogich braci w Chrystusie od prostych ścieżek Pańskich.

Jeśli, Drogi Czytelniku, miałbyś pytania odnośnie tego tematu - proszę napisz: bartosik7@gmail.com lub zostaw komentarz.

1. „Współczesne proroctwa mają mniejszą rangę niż te zapisane w Biblii"

Odpowiedź: Autorytet proroctw nie wynikał z tego jak i w jakim czasie były przekazywane, lecz z tego, kto jest ich autorem i źródłem. Jeśli autorem współczesnych proroctw jest ten sam Duch Święty, który jest autorem proroctw biblijnych, powinniśmy traktować je jako proroctwa i od tego samego Ducha, a więc mające ten sam autorytet.

Druga rzecz: Pismo Św. nigdzie nie naucza, że istnieje hierarchia natchnionego Słowa (hierarchia proroctw), tak jakby jedno Słowo Boże miało być mniej ważne i wiążące aniżeli inne. Człowiek Boży będzie żył każdym Słowem wychodzącym z ust Bożych (Mt. 4.4). Jeśli ktoś wierzy, iż mamy obecnie słowa pochodzące z ust Bożych poza Pismem Święym, to powinniśmy oddzielić je od słów ludzkich (omylnych) i skompletować, aby cały Kościół karmił się każdym Słowem wychodzącym z ust Bożych.

2. „Współczesne proroctwa to proroctwa indywidualne, a nie do całego Kościoła."

Odpowiedź: W dużej mierze odpowiedziałem na ten argument. Można dodać: Skąd wynika ograniczenie i podział na to, co Bóg może, a czego nie może przekazać Kościołowi? Co z proroctwami, które były wypowiadane w Kościołach lub publikowane w czasopismach chrześcijańskich? Czy mamy o nich zapomnieć? Zlekceważyć po 10, 20 latach? Nie jest to najlepszy sposób obchodzenia się ze „słowem od Pana".

Niektórzy nasi szczerzy bracia w Chrystusie sądzą, że nie ma dziś proroctw doktrynalnych, lecz indywidualne, zaś ewentualne proroctwa dane Kościołowi nie przekazują nowej doktryny. Jest to jednak bardzo odważne stwierdzenie, gdyż żaden tekst biblijny nie czyni rozróżnienia na proroctwa „doktrynalne", „indywidualne", „zbiorowe" itp. i że pewien rodzaj proroctw może mieć miejsce, podczas gdy inny już nie.

3. „Współczesne prorokowanie to w istocie mówienie kazań, a nie przekazywanie natchnionego, pozabiblijnego objawienia."

Odpowiedź: Ten pogląd jest o tyle istotny, że rozpoznaje wyjątkowość Bożego objawienia danego nam w Piśmie Świętym. Kazania jednakże są raczej wyjaśnianiem słowa prorockiego (2 Pt 1.21), nie zaś przekazywaniem nieomylnego Bożego objawienia. Prorok w przeciwieństwie do mówiącego kazanie ma Biblię zamkniętą i przemawia z autorytetem samego Boga przekazując nieomylne Słowo.

Nigdzie w Nowym Testamencie nie czytamy jakoby proroctwo nowotestamentowe było innego rodzaju proroctwem niż starotestamentowe. Gdyby prorokowanie w Nowym Testamencie było zwiastowaniem podczas nabożeństwa, oznaczałoby to, że kobiety również mogą nauczać w kontekście nabożeństwa, Pismo bowiem mówi: „o czterech prorokujących córkach Filipa" (Dz.Ap. 21.8-11) oraz o „prorokujących kobietach" (1 Kor. 11.5). Biblia jednak jednoznacznie uczy, że funkcja nauczyciela i starszego w Kościele zarezerwowana jest wyłącznie dla mężczyzn: „Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie" 1 Tm 2.2 (zob. 1 Kor. 14.34; 1 Tm. 3.1-7; Tyt 1.6-7). Płynie z tego wniosek, że prorokowanie w Kościele to nie nauczanie, lecz przekazywanie natchnionego, bezbłędnego, autorytatywnego objawienia Bożego.

4. „Jak możesz Bogu zamykać usta?! Czy Bóg nie może mówić dziś jak chce?"

Odpowiedź: Nie chodzi o to, co Bóg może (Bóg może wszystko, gdy tylko coś zechce!), ale o to co naprawdę pochodzi od Boga. Ciekawe, że powyższe argumenty zwolenników proroctw również „ograniczają" ich zasięg (np. „proroctwa są skierowane tylko do jednostek lub lokalnych społeczności, a nie do całego Kościoła na świecie") lub treść (np. „proroctwa nie mogą przekazywać czegoś nowego"). Skąd owe ograniczenia? Czy jakiś fragment Biblii mówi na ten temat?

Nasze wnioski powinny wynikać z tego, co Bóg powiedział sam o sobie i o Swoim Słowie. Wiara w wystarczalność Pisma nie jest więc ograniczaniem Boga, ale wiernym trzymaniem się tego, co On sam objawił w Piśmie Świętym na temat natury i zakresu objawienia. Bóg nie może sam Sobie zaprzeczać.

5. „Proroctwa są, ale muszą być zgodne z Pismem Świętym."

Odpowiedź: Jednocześnie inni zwolennicy proroctw mówią coś zupełnie odwrotnego: „Proroctwa nie powinny mówić tego co Biblia, bo po co mówić dwa razy to samo!" Jeden przykład: Wielu charyzmatycznych braci nie wierzy w proroctwo typu: „Pan mi powiedział: Módl się ludu mój" uzasadniając, że przecież sama Biblia zachęca nas do modlitwy, więc cóż to za proroctwo? „Każdy może je wypowiedzieć" - mówią. Tak więc biorąc pod uwagę owo uzasadnienie musimy stwierdzić, że proroctwa z zasady powinny wykraczać poza to, co jest napisane (a nie powtarzać tego, co już mamy w Biblii)! Ciekawe jednak, że sami zwolennicy proroctw dość stanowczo określają do jakiego miejsca owe „proroctwa" mogą wykraczać poza Biblię. Mówi się na przykład: „Bóg nie może (sic!) objawić nowej nauki, np. zgromadzajcie się w każdą środę lub używajcie kadzidła na nabożeństwach."

Jeśli więc dzisiejsze proroctwo nie może:
- powtarzać tego co Biblia mówi
- wykraczać poza to, co Biblia mówi - to czego ma dotyczyć i kto o tym decyduje? Argument o zamykaniu Bogu ust i definiowaniu Boga spada więc na zwolenników proroctw, gdyż sami definiują i ograniczają to, co Bóg dziś może, a czego nie może czynić.

6. „1 List do Koryntian zachęca do prorokowania”.

Odpowiedź:
a) 1 List do Koryntian jest jednym z wcześniejszych listów Ap. Pawła (ok. 56-57 r.). Apostoł pisał go w czasie, gdy Bóg wciąż przekazywał swoje natchnione objawienie poprzez proroków (do czasu). Należy pamiętać, że ówcześni chrześcijanie nie mieli tego przywileju co my dzisiaj. Nie posiadali kopii Biblii, gdyż niewiele pism Nowego Testamentu wówczas istniało. Prorokowanie było więc sposobem objawienia prawd wiary w Kościele chrześcijańskim zanim stało się nim skompletowane Pismo.

b) Skoro proroctwa były przekazywaniem nieomylnego Słowa Bożego, oczywiste jest, że Paweł reguluje jak mają być używane podczas publicznych zgromadzeń. Te fragmenty jednak nic nam nie mówią na temat okresu istnienia proroctw w Kościele.

c) Prorokowanie pojawia się jedynie we wczesnych listach Pawłowych: 1 Liście do Tesaloniczan (5.20) - uważanym za najstarsze pismo Nowego Testamentu (50-51 r.), Liście do Rzymian (1.,6) - powstałym ok. 58- 60 roku oraz wspomnianym 1 Liście do Koryntian

d) W Liście do Efezjan natomiast (z ok. 62-63 r.) czytamy już o fundamencie założonym na apostołach i prorokach (Ef 2.20) i tajemnicy Chrystusowej objawionej „apostołom i prorokom" (Ef 3.5). W jeszcze późniejszym 1 Liście do Tymoteusza (ok. 65-66 r.) czytamy, że przepowiednie (prorockie) były uważane za „dawne": por.1 Tm. 4.14 z 1.18. Natomiast w listach Pawła pisanych przed jego śmiercią (2 List do Tymoteusza - ok. 67 r., List do Tytusa - ok. 66 r.) nie ma wzmianki o darze prorokowania prócz miejsc gdzie apostoł wspomina o pismach godnych wiary i pożytecznych ku poznaniu Bożej woli.

e) Istnieje wiele nakazów biblijnych uwarunkowanych czasowo. Ciekawym powinno być porównanie niektórych tekstów np. Łk. 10.4 z Łk. 22.36; Mt. 10.6 z Mt. 28.19 oraz Dz 15.20 z 1 Kor. 8.4,9

f) Pytanie nie brzmi: czy powinniśmy gasić proroctwa i zabraniać ich, lecz czym są proroctwa? Czy wypełniły swoją rolę i istnieją dziś? Czy Bóg wciąż przekazuje nam „Najnowszy Testament" w formie pisanych i wypowiadanych słów przez współczesnych „proroków”?

g) Pismo mówi, że jednym z celów nadnaturalnych i cudownych darów Ducha Świętego było potwierdzenie autorytetu apostołów (co nie znaczy, że jedynie apostołowie wypowiadali proroctwa): „To jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie? Najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli, A Bóg poręczył je również znakami i cudami, i różnorodnymi niezwykłymi czynami oraz darami Ducha Świętego według swojej woli. (Hbr. 2.3-4 - kontekst mówi o nadnaturalnych darach duchowych). „Znamiona potwierdzające godność apostoła wystąpiły wśród was we wszelakiej cierpliwości, w znakach, cudach i przejawach mocy". (2 Kor. 12.12).

7. Istnienie fałszywych proroctw dowodzi istnienia prawdziwych.

Odpowiedź: Istnienie falsyfikatów dowodzi tego, że istnieje gdzieś oryginał. W zasadzie w pełni można się zgodzić z tym stwierdzeniem. Należy jednak dodać, że istnienie podróbek nie oznacza, że oryginał powstał w tym samym czasie, co one. Fałszywi prorocy w Starym Testamentu pojawiali się nie tylko w okresie służby prawdziwych proroków. Fałszywi mesjasze przyszli na świat niekoniecznie w okresie życia na ziemi prawdziwego Mesjasza. Zatem, owszem falsyfikaty dowodzą istnienia oryginału, lecz nie dowodzi to istnienia pozabiblijnych proroctw we współczesnych czasach.

8. „Biblia naucza, że mamy rozsądzać proroków, a nie twierdzić, że ich nie ma."

Odpowiedź: Na poparcie cytowany jest 1 Koryntian 14.29-30: „A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają; lecz jeśliby ktoś inny z siedzących otrzymał objawienie, pierwszy niech milczy". Zauważmy, że nigdy w Starym Testamencie lud Boży nie miał rozsądzać słów proroków, lecz w pokorze miał podążać za nimi (gdyż są Słowami Pana).
Kontekst słów apostoła Pawła mówi raczej o rozsadzaniu mówiących przez innych proroków (by ci rozsądzili, czy głoszący jest w rzeczywistości prorokiem). Tak działo się w Starym Testamencie, gdy prawdziwi prorocy ujawniali fałszywych proroków i ich zwodnicze słowa. To zadanie nie należało do odpowiedzialności całego ludu. Wedle jakich kryteriów mieliby to czynić, skoro proroctwo z natury wykraczało poza to, co jest napisane? 1 Koryntian 14.29-30 jest wezwaniem do proroków, a nie do wszystkich chrześcijan w korynckim Kościele.
Prorocy w Koryncie mieli zaś rozróżniać nie to, co przyjąć ze słów mówiących, ale samych mówiących: czy są prorokami Pana. Sąd musiał być, ale nie słów, lecz ludzi. I dokonany nie przez cały Kościół, lecz przez obecnych proroków.

9. „Bóg nie zamilkł. Wciąż działa i przemawia do nas!”

Pełna zgoda. Nie oznacza to jednak, że zawsze działa i przemawia w ten sam sposób. Był okres 400 lat, kiedy Bóg nie posyłał proroków w Izraelu. Mimo to wciąż był Bogiem żywym, który działa i przemawia. Jako chrześcijanie wierzymy w Boga żywego, w Boga przemawiającego. Każdy zachód słońca, każde nienarodzone dziecko, każda dłoń, każdy liść i płatek śniegu są Bożym podpisem, Bożym przemawianiem i objawieniem Jego mądrości, dobroci. Musimy jednak rozróżnić Boże przemawianie poprzez stworzenie, opatrzność, okoliczności, sytuacje życiowe od natchnionego, autorytatywnego, bezbłędnego Słowa od Pana, którym jest tylko Biblia i cała Biblia.

10. „Bóg daje proroctwa, aby przekonać niewierzących, że wciąż jest żywy i pomóc im w nawróceniu."

Czy Pismo mówi, że celem proroctw jest przekonywanie niewierzących? Czytamy wręcz coś zupełnie przeciwnego: „A gdy się tłumy zbierały, zaczął mówić: Pokolenie to jest pokoleniem złym; znaku szuka, ale inny znak nie będzie mu dany, jak tylko znak Jonasza" (Łk 11.29). „Przeto mówienie językami, to znak nie dla wierzących, ale dla niewierzących, a proroctwo nie dla niewierzących, ale dla wierzących." (1 Kor 14.22). W Dz. Ap. 28.3-5 czytamy o niechrześcijanach, którzy zinterpretowali nadzwyczajne zjawisko w zupełnie błędny sposób. Proroctwa nie są sposobem przekonywania niewierzących ludzi. Pan Jezus mówił, że o ile Pismo nie przekona człowieka - nic nie jest w stanie go przekonać (Łk 16.31).

11. „Jeśli nie ma obecnie proroctw poza Biblią, wówczas czym było to, co mnie spotkało? Chcesz zaprzeczyć mojemu (lub cudzemu) doświadczeniu?"

Jest to prawdopodobnie najpopularniejszy argument. Ciekawe jednak, że najczęściej spotykany rodzaj argumentacji za istnieniem w dzisiejszych czasach pozabiblijnych objawień (proroctw, snów, języków, wizji) nie wynika z samego Pisma, lecz z doświadczenia! Jak więc mamy na to odpowiedzieć?

a)Nie mamy obowiązku ani odpowiedzialności, by odpowiadać co to było, jeśli nie braliśmy w czymś udziału. Nie było nas tam. Nie jesteśmy Bogiem. Nie wiemy co się wydarzyło i jakie było tego źródło. Mamy odpowiedzialność, aby mówić to, co jest w Słowie Bożym i podążać za nim (1 Pt 4.11). To wszystko. Nie spoczywa na nikim z nas obowiązek, by wyjaśniać wszelkie nadnaturalne doświadczenia (nie mówiąc już o ich autentyczności) w życiu ludzi. Źródeł ludzkich doświadczeń może być wiele. Samo doświadczenie nie mówi jeszcze wszystkiego (Mt. 7.22-23; 2 Kor 11.13-15). Czym było to, czego doświadczyłeś? Nie mam pojęcia.

b) Na podstawie Pisma Świętego mamy prawo założyć, że cokolwiek wydarzyło się w życiu danej osoby, nie było to proroctwo w biblijnym znaczeniu (gdyż dzieło natchnionego objawienia podobnie jak dzieło odkupienia zostało zakończone), co nie oznacza, że kwestionujemy doświadczenie. Nie musimy jechać do Izraela, gdy ktoś nam opowie historię o sensacyjnie odkrytej czaszce Jezusa. Nie spoczywa na nas obowiązek, by odpowiadać na pytanie: jeśli to nie czaszka Jezusa, to czyja? Możemy jednak na podstawie Pisma z pewnością wiedzieć, że cokolwiek odkopali archeolodzy, to nie były to kości Chrystusa, gdyż Pismo Święte mówi, że Syn Boży odszedł do chwały Ojca, skąd obecnie króluje.

c) Nigdy nie słyszałem opowiadanego snu lub konkretnego proroctwa, które zostało nazwane Słowem Bożym (pewnym i spolegliwym) zanim się wypełniło. Zawsze pewne przeżycia i doświadczenia wynosi się do rangi głosu od Pana po fakcie ich „wypełnienia" (myląc je z opatrznościowym działaniem Boga).

d) Treścią naszej wiary nie powinny być przeżycia innych chrześcijan, lecz Chrystus mówiący do nas przez słowa Pisma Świętego.

12. „Współczesne proroctwa to wypełnienie tekstu z księgi Joela 3.1-3. Są one znakiem, że żyjemy w „czasach ostatecznych", kiedy Bóg wylewa swojego Ducha w szczególny sposób."

Zauważmy dwie rzeczy, o których uczy nas Pismo Święte:

a) „Czasy ostateczne" rozpoczęły się od wcielenia Chrystusa: „Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was" ( 1 Pt 1.20). „Ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył." ( Hbr. 1.2). Tak więc w biblijnym słowniku ów termin nie odnosi się do dni, tygodni, miesięcy, kilku lat poprzedzających powtórne przyjście Chrystusa, ale do okresu pomiędzy pierwszym, a drugim przyjściem Syna Bożego.

b) Zasadą, którą stosuje się przy interpretacji tekstu biblijnego jest to, że Pismo interpretuje Pismo. W Nowym Testamencie mamy wyjaśnienie i wypełnienie słów proroka Joela. Przynajmniej w taki sposób potraktował je Piotr, którego słowa są dla nas wiążące (stoi za nimi autorytet Boga). Piotr cytuje proroka Joela w Dniu Pięćdziesiątnicy mówiąc do zgromadzonych, że na ich oczach wypełnia się to proroctwo: „Ale tutaj jest to, co było zapowiedziane przez proroka Joela (...)" (Dz.Ap. 2.16). Tak więc Joelowa zapowiedź nadzwyczajnego wylania Ducha Św. wypełniła się w Dniu Zielonych Świąt, kiedy Duch Świety zstąpił, napełniając zebranych. Od tamtej pory Duch Święty jest „domownikiem" w Kościele i każdy chrześcijanin ma w Nim udział. Nic w tekście nie wskazuje na fakt, że mamy wyczekiwać spełnienia owego proroctwa w przyszłości.

ZAKOŃCZENIE

Wierząc w Sola Scriptura będziemy wolni od wszelkiej tyranii. Jakże często dziś słyszymy o „wolnym uwielbieniu", „otwartości na głos Boga" i o „ wolności w życiu chrześcijańskim". Jednocześnie wielu naszych szczerych Braci nigdy nie doświadczyło wolności kroczenia jedynie za Chrystusem mówiącym przez Pismo Święte! Jakże wielu ludzi mówiących o wolnym uwielbieniu i wolności chrześcijańskiej słyszy lub mówi: „Musisz zrobić to lub tamto, gdyż Pan mi to powiedział.", dając się zniewolić lub zniewalając innych czymś, co nie ma nic wspólnego z wolnością Chrystusową i słowami Biblii. Tam gdzie Pismo milczy, tam i my powinniśmy zamilknąć. Tam gdzie Pismo daje nam wolność, tam nikt nie powinien nam jej odbierać budując własny autorytet roszczeniami o jego Bożym pochodzeniu. Pismo milczy na temat tego gdzie mam zamieszkać, gdzie mamy się spotykać na nabożeństwie, w którym sklepie mam kupić meble lub ile powinienem mieć dzieci. Daje natomiast ogólne pouczenia, którymi mam się kierować przy podejmowaniu dojrzałych decyzji i dodaje: „Drogoście kupieni; nie stawajcie się niewolnikami ludzi" (1 Kor 7.23).

Celem objawienia, które Bóg nam dał jest osobiste poznanie Chrystusa który jest „Amen" wszystkich proroctw i obietnic w Starym Testamencie (2 Kor 1.20). Koniec dzieła zbawienia oznacza koniec dzieła objawienia. Koniec objawienia nie oznacza jednak końca działania Ducha Świętego! Duch jest aktywny i działa poprzez Słowo. On wprowadza nas w zrozumienie Słowa, On prowadzi nas poprzez Słowo do Syna (Jn. 16.14).

Duch Święty nie przemawia w Kościele i nie prowadzi Kościoła w oderwaniu od Słowa. Dzięki Niemu ludzie zostają wprowadzeni do Bożego Królestwa. Wielkim błędem byłoby twierdzenie, że jeśli Duch nie daje dziś nowych objawień, to nie działa i jest nieobecny w naszym życiu. Wręcz przeciwnie. Potwierdza to świadectwo Pisma, historii oraz duchowych przebudzeń. Potwierdza to również fakt nowego narodzenia milionów ludzi na całym świecie. Odrodzenie każdego człowieka jest nadprzyrodzonym dziełem Ducha Świętego.

Kiedy więc mówimy, że kanon jest zamknięty to nie tylko oznacza, że nie można do niego nic wkleić, ale także, że poza owym kanonem nie ma natchnionego, bezbłędnego objawienia Bożego Słowa. Wierząc w wystarczalność Pisma będziemy prawdziwie wolni w Panu. Wolni, by iść tylko za tym, co mówi Pasterz w swoim Słowie. Pozwólmy, by to sam Chrystus panował nad naszym sumieniem. Rozkoszujmy się Słowem i nie pozwólmy, by cokolwiek innego, jakiekolwiek domniemane objawienie zajęło miejsce Biblii lub stanęło obok niej w naszym życiu wyznaczając kierunek podejmowanych decyzji.

Pan Jezus powiedział: „Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną." (Jn. 10.27). Owca Chrystusa nie zna głosu obcych. Potrafi rozpoznać głos Pasterza i idzie jedynie za nim. Bądźmy więc owcami, które idą tylko za głosem Pasterza – Jezusa Chrystusa mówiącego do nas w natchniony, bezbłędny sposób wyłącznie poprzez słowa Pisma Świętego.

PS. Więcej wpisów na ten temat znajdziesz w dziale CHARYZMATYZM na tym blogu.

sobota, 17 lutego 2018

czwartek, 15 lutego 2018

Urodziny i wyznanie wiary

Obchodząc urodziny lub składając komuś życzenia urodzinowe (np. na facebooku) składasz wyznanie wiary. Oto jego treść: 

- życie ludzkie ma ogromną wartość, jest cenne i wyjątkowe. Człowiek nie jest przypadkową materią w ruchu napędzaną wyładowaniami atomów w czaszce 

- aborcja jest morderstwem, grzechem. "Cieszę się, że się narodziłeś!"

- człowiek jest obrazem Trójcy Świętej, dlatego nie jest dobrze człowiekowi, gdy jest sam. 

- dziękuję Boże za Twoją opatrzność, dobroć, łaskę dzięki którym pozwoliłeś mi (lub jemu) przeżyć kolejny rok.

- życie ludzkie ma sens. Warto je celebrować. Każdy ma na tym świecie ważne miejsce i rolę do wykonania.

- liczy się nie tylko to, co niewidzialne (myślenie o kimś), ale i to, co widzialne (składane życzenia, kartki, prezenty). Dusza i ciało. Treść i forma. Pamiętanie i działanie. Oba aspekty - widzialny i niewidzialny - są ważne w Bożym świecie.

- błogosławienie innych, życzenia, nasze słowa mają znaczenie. Słowa to coś więcej niż "wypluwanie danych", bzyczenie, sapanie i odgłosy jednostki napędowej. To komunikacja, więzi, kształtowanie rzeczywistości na wzór Trójjedynego Boga, który komunikuje się z nami i stworzył świat poprzez Słowo.

Dlatego jako chrześcijanie powinniśmy z radością obchodzić urodziny (i składać życzenia, obdarowywać) zapraszając do tego samego naszych niewierzących bliskich, przyjaciół. To rodzaj składanego świadectwa i zaproszenie, by inni dołączyli do naszej radości oraz wdzięczności Bogu.

Zatem dla Ciebie Czytelniku: Sto lat! A potem wiecznie!  :-) 

Świętowanie

W naszym świecie świętowanie
- rocznicy małżeństwa, a więc wierności przymierzowej przysiędze 
- witanie na świecie dzieci, a więc wyjątkowego stworzenia
- obchodzenie urodzin, a więc znaczenia życia

... jest rodzajem wyznania wiary i przejawem uczestnictwa w duchowej bitwie. 
Dlatego wznieśmy opadłe ręce, podnieśmy omdlałe kolana. I świętujmy! 

środa, 14 lutego 2018

Kim był Walenty?

Nierzadko zdarza się nam obchodzić święta bez wiedzy o ich pochodzeniu. Takim dniem są tradycyjne „Walentynki” lub Dzień Św. Walentego. „Walenty” pochodzi od słowa „valens”, co oznacza, silny, godny, potężny. Są to cechy tego mało docenianego męczennika. 

Wokół samego Walentego krążą rozmaite tradycje i legendy. Prawda jest taka, że nie wiemy zbyt wiele o jego życiu. Wiemy, że około 278 r., Walenty, duchowny w czasach cesarza Klaudiusza II został uśmiercony. Dokładny dzień tego wydarzenia jest dobrze znany jako 14 lutego. 

Cesarz Klaudiusz był znany ze swego okrucieństwa. Jego krwawe kampanie wymagały silnej armii. Ku własnemu rozdrażnieniu Klaudiusz, nie był w stanie zaciągnąć wielu rzymskich żołnierzy dla swoich wojennych wypraw. Walenty uważał, że żołnierze byli silnie przywiązani do swoich żon i rodzin. W rezultacie Klaudiusz skazał na banicję małżeństwa i narzeczonych w Rzymie [1]. Walenty uważał, że była to wielka niesprawiedliwość i w dalszym ciągu udzielał małżeństw. 

Innym czynnikiem, który uczynił Walentego niepopularnym w oczach Klaudiusza było jego zaangażowanie w pomoc prześladowanym chrześcijanom. Walenty był wierny Chrystusowi, któremu służył. Ignorowanie przez Walentego praw wydawanych przez okrutnego Klaudiusza oraz jego silna wiara były przyczyną jego aresztowania w III wieku. „Został aresztowany i wysłany przez cesarza do prefekta Rzymu, który słysząc obietnice o nie porzuceniu wiary, nakazał aby duchownego bito pałkami, a następnie uśmiercono przez ścięcie”. [2] 

Tego dnia (14 lutego) wspominamy tych wiernych świętych, którzy zginęli za miłość, miłość do prawdy i miłość do Chrystusa; Chrystusa, który oddał swe życie, aby Jego Oblubienica mogła żyć w obfitości. 

Uri Brito 

źródło: http://apologus.wordpress.com (tłum. moje)

[1] History.com, http://www.history.com/this-day-in-history/st-valentine-beheaded 
[2] Catholic Online, http://www.catholic.org/saints/saint.php?saint_id=159

niedziela, 11 lutego 2018

Stępiona moralność

" (...) Ludzie, którzy toczyli pojedynki, mogli być przewrażliwieni czy wręcz ekscentryczni, ale był żywi, naprawdę żywi. Dlatego właśnie ginęli. Ich wrażliwość była autentyczna i intensywna, gdyż umieli czuć coś, czego ich wnuki już nie odczuwają - różnice między jedną rzeczą, a drugą. To bystrzejsze. nie zaś zmęczone oczy dostrzegą, że kolor niebieski nie jest bynajmniej taki sam jak zielony. Daltonista zobaczy te kolory jako jedną i tę samą szarość. To ostrzejszy, nie zaś przytępiony słuch, odbierze w mowie subtelną różnicę między naiwnością, a ironią lub między ironią, a zniewagą. Dla mniej subtelnego ucha wszystkie intonacje zabrzmią jednakowo, a przez to monotonnie. Mało kto pojmuje, że taki zanik różnicowania dokładnie odpowiada obecnej stępionej i zobojętniałej anarchii w dziedzinie moralności i manier. A zatem, niech współczesna dziewczyna nie szczyci się, że jej prababka byłaby zszokowana tym, co ona uważa za normalne. Może to oznaczać, że jej prababka była istotą pełną życia i wrażliwości, podczas gdy ona jest moralną paralityczką.  (...)

Utrata odrazy do jednej rzeczy, a szacunku dla innej oznacza cofnięcie się do stanu wegetacji lub obrócenie się w pierwotny proch. A jednak już od kilkudziesięciu lat ten własnie kierunek jest szerzony w niemal całej naszej kulturze. Dyskusja na tematy obyczajowe zawsze wychodzą z cichego założenia, że kiedy już przyzwyczaimy się do chamstwa, będziemy zupełnie zadowoleni, stają się chamami. Nie twierdzę, że wszystkie rezultaty tego kierunku były złe, twierdzę jednak, że założenie jest złe od początku do końca. Człowiek może się bowiem przyzwyczaić do bycia dzikusem lub niewolnikiem, ale to wcale nie znaczy, że nie jest lepiej być obywatelem".

Powyższy cytat jest fragmentem rozdziału "O bezwstydzie" z książki G.K Chestertona "Obrona rozumu".

piątek, 9 lutego 2018

Wprowadzenie do postmilenizmu

Dziś na blogu opracowanie reformowanego pastora, teologa Andrew Sandlina o eschatologii: czasach ostatecznych i przyszłości Królestwa Bożego w historii. Autor jest również założycielem instytutu Center for Cultural LeadershipWięcej wpisów na poruszany temat temat znajdziesz w dziale ESCHATOLOGIA.

Andrew Sandlin

Wprowadzenie do postmilenizmu

CHALCEDON FOUNDATION
VALLECITO, CALIFORNIA 95251
1997

Spis treści

Przedmowa                                                                  

Wprowadzenie                                                                                               
Rozdział 1: na bezdrożach dyspensacjonizmu                                          
Rozdział 2: problem z premilenizmem                                                         
Rozdział 3: amilenijna anomalia                                                                   
Rozdział 4: co obiecuje postmilenizm?                                                        
Posłowie: spadkobiercy                                                                                
Bibliografia                                                                                                      
Przedmowa

R. J. Rushdoony

Choć eschatologia oznacza naukę o rzeczach ostatecznych, można nie bez słuszności powiedzieć, że oznacza tym samym naukę o rzeczach pierwszych. Nikt nie wsiada do samolotu, pociągu czy autobusu i nie decyduje o punkcie docelowym podróży dopiero będąc w środku. Trzeba najpierw określić, dokąd się zmierza.

Ta zasada obowiązuje również w odniesieniu do życia w wierze. Rozpoczynać je bez określonego przeznaczenia to nonsens. Pół wieku temu znałem zdolnego pastora, który nazywał siebie samego "panmilenistą" — uznawał wszystkie stanowiska eschatologiczne, lecz tak naprawdę nie wierzył w żadne z nich. Był bardzo utalentowanym i przekonującym mówcą, ale czegoś mu brakowało. Wybierane przez niego teksty kazalne odzwierciedlały aktualne zapotrzebowanie, interesujące tematy lub troskę o poszerzenie zakresu swoich własnych wpływów. Kazania, które głosił, były atrakcyjne w odbiorze, a jednak zawsze brakowało im jasno określonego kierunku. Pastor ten odnosił pewne sukcesy, ale przypominał jednocześnie wyschnięte źródło, ponieważ budował kościół, a nie armię Pana. Brak eschatologii przekładał się w jego przypadku na brak celu. Kaznodzieja premilenijny stara się zbawiać dusze przed nadejściem "pochwycenia". Kaznodzieja–amilenista próbuje ocalić dusze z płomieni gorejącego ognia, ratuje ludzi wciągając ich do kościoła, Bożej arki, która stanowi ucieczkę przed zalewem zła. Postmilenista za swój obowiązek uznaje poddanie panowaniu Chrystusa Odkupiciela i Króla wszystkich dziedzin życia i myśli, tak aby Chrystus panował nad wszystkim i zaprowadził przez swój lud królestwo sprawiedliwości i pokoju.

Przykazanie naszego Pana — "szukajcie wpierw królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości" (Mt 6,33) — to stwierdzenie o charakterze eschatologicznym. To właśnie koniec historii, którą kształtuje Boży plan i zamysł, ma na uwadze od pierwszej do ostatniej strony cała Biblia. Głoszenie wiary biblijnej w oddzieleniu od biblijnego celu jest niewłaściwe i daremne. Bóg Biblii nie jest bałaganiarzem, improwizującym w zależności od okoliczności, a gdy chrześcijanie zakładają, że eschatologia jest nieistotna, to tak jakby mówili, że nieistotne jest to, w co wierzymy odnośnie rzeczy pierwszych i ostatnich.