środa, 24 sierpnia 2016

Dlaczego dzieci chrześcijan powinny uczestniczyć w całym nabożeństwie?

Osoby, które odwiedzają nasz Kościół po raz pierwszy niekiedy wyrażają zdziwienie, że dzieci, nawet te najmniejsze, wraz z rodzicami są obecne na całym nabożeństwie. Wiele wspólnot przyzwyczaiło rodziców (i dzieci) do zajęć szkółki lub opieki nad dziećmi w trakcie całego nabożeństwa lub kazania. Praktyka ta wydaje się być odciążająca dla samych rodziców i obecnych w Kościele dorosłych, którzy oczekują komfortowych warunków do słuchania zwiastowanego Słowa Bożego. Jednak spoglądając na nią z perspektywy biblijnej pedagogiki myślę, że niesie ona ze sobą wiele zagrożeń, szkodliwych nawyków oraz błędnych komunikatów.

Dla jasności: nie, nie jestem przeciwny zajęciom dla dzieci organizowanym w Kościele i przez Kościół. Jestem przeciwny zajęciom dla dzieci zamiast ich uczestnictwa w nabożeństwie. Innymi słowy: jestem za uczestnictwem dzieci w nabożeństwie: cotygodniowym i całym nabożeństwie Kościoła. Jestem przeciw wypraszaniu ich ze spotkania Bożej rodziny z jej Głową.

Kilka lat temu odwiedziliśmy z Jolą i naszymi, małymi wówczas dziećmi pewien Kościół. Po wejściu do środka byliśmy mocno zdziwieni, gdy okazało się, że na około 70 obecnych osób byliśmy jedną z dwóch rodzin, które przyszły na nabożeństwo z dziećmi. Gdy po zakończeniu zapytaliśmy ową rodzinę czy w Kościele nie ma więcej dzieci, dowiedzieliśmy się, że co prawda są, lecz zwykle przeszkadzają dorosłym i pastorowi w pełnym uczestnictwie w nabożeństwie. Z tego powodu rodzice wolą pozostawać z dziećmi w domu lub szukają dla nich opieki. 

Wychodząc z tego Kościoła byliśmy zadowoleni z postawy naszych dzieci. Mimo iż były wówczas małe (ok. 1, 3, 5 lat), momenty „kryzysu” zdarzyły się raz, może dwa gdy na ziemię spadła im książka lub odezwały się głośniej niż powinny (co wzbudzało mało przyjazne spojrzenia dorosłych uczestników nabożeństwa). Wymieniając jednak na pożegnanie uścisk dłoni z pastorem, usłyszeliśmy dość nieoczekiwane słowa: „Ktoś tu chyba przeszkadzał nam w nabożeństwie”. Tu jego wzrok skierował się na nasze dzieci.  Nie pamiętam naszej reakcji, jednak to „nam” mocno zapamiętaliśmy do dzisiaj. „Nam” czyli rzecz jasna dorosłym, co niesie ze sobą przekonanie, że nabożeństwo nie jest odpowiednim miejscem dla dzieci.

Bracia Czescy podobno zwykli mówić: „Jeśli w Kościele nie chcesz słyszeć płaczu dziecka, to wkrótce będziesz słyszał płacz starców”.

Bóg, który przemawia – dozwolone od lat 12?

Już w Ewangeliach czytamy o ludziach z otoczenia samego Jezusa, którzy ciężko znosili obecność dzieci u Jego boku, gdy publicznie nauczał (Mk 10.11-15). Kościół pozbawiony obecności dzieci to całkiem miły widok dla diabła. Każde miejsce uzna za lepsze dla nich niż Kościół i chrześcijańskie nabożeństwo. Nie bez powodu Psalmy wielokrotnie przypominają, że zaangażowane dzieci chrześcijan są namacalnym zagrożeniem dla pochodu bezbożności. Według słów Pana Jezusa Bóg „z ust niemowląt i ssących zgotował sobie chwałę” (Mt 21.16). Od samego początku dzieci Bożego ludu są przygotowywane, by niczym strzały w kołczanie wojownika zdobywały bramy nieprzyjaciela (Ps 127.4-5). Miejscem ich „wyostrzania” jest Kościół, włączając w to jego serce, a zarazem silnik, a więc niedzielne nabożeństwo. To na nim strzały są poddawane najważniejszej obróbce przez samego Boga. 

Już Herod dobrze wiedział z czym łączy się wieść o narodzonym w Betlejem dziecku. Nie bez powodu wpadł w trwogę i gniew. Nie bez powodu siły ciemności obrały sobie za cel dzieci Bożego Ludu, niczym faraon oraz Herod. Praktyka odsuwania ich od obecności Boga i Jego Słowa ubrana w argumentację psychologii rozwojowej i oświeceniowych założeń nt. możliwości ludzkiego umysłu pozbawia dzieci ważnego elementu uczniostwa w chrystusowej szkole.

Wypraszanie dzieci w trakcie nabożeństwa na „ich zajęcia” to nowa praktyka w historii Kościoła. Nie odmawiam jej zwolennikom dobrej woli. Jako tata trójki dzieci szczerze i z przekonaniem jestem w stanie powiedzieć, że całkowicie rozumiem intencje moich drogich braci i sióstr, którym zależy na duchowym wzroście dzieci. Nie mogę się jednak zgodzić, że jest to właściwa droga. Z powodów biblijnych i empirycznych. Moje przekonanie w tej kwestii najkrócej można streścić następująco: szkółka, katecheza, lekcja religii dla dzieci  – tak! Jednak nie zamiast, lecz oprócz nabożeństwa.

Poniżej przedstawiam dwanaście powodów, dla których dzieci powinny uczestniczyć w całym cotygodniowym, niedzielnym nabożeństwie Bożego ludu. Jeśli jesteś rodzicem, nauczycielem szkółki, liderem, pastorem w Kościele, w którym dzieci nie uczestniczą w całym nabożeństwie – mam nadzieję, że zachęcę cię do refleksji i dyskusji na ten temat w twoim Kościele. 

Kościół i hipokryci

piątek, 19 sierpnia 2016

Lekarstwo na lęki i zranienia

Lekarstwem na własne obawy, lęki, zwątpienia, zranienia, stres, zniechęcenie jest obecność przy Stole i Słowie Chrystusa oraz radosne uwielbienie Go w gronie tych, którzy przeżywają podobne rzeczy - w Kościele.

Śmierdząca Arka

Owszem, w Kościele są również hipokryci i obłudnicy. W Arce zwierzęta też śmierdziały, ale poza nią nie było ratunku.

środa, 3 sierpnia 2016

czwartek, 14 lipca 2016

Baśń o czterech kręgach, powszechnym zbawieniu i o. Adam Szustak

Do posłuchania ojca Adama Szustaka zachęciła mnie znajoma. Ojciec Adam jest dominikańskim zakonnikiem i wędrownym kaznodzieją. Prowadzi nauczania w rzymskokatolickich parafiach w całej Polsce. Szczególną popularność przyniosły mu multimedialne rekolekcje, Vlog i służba "Langusty na Palmie". Sądzę, że jej przyczyną stała się aura naturalności i szczerości, którą tworzy wokół siebie o. Adam. W tym co mówi i robi jest bardzo... ludzki. Ponadto, co ważne, mówi i pisze zrozumiałym językiem. Można by rzec - swój chłop  :)

Posłuchałem i obejrzałem jego 3-4 Vlogi na youtube. Wobec większości kwestii, które porusza można przejść dalej zgadzając się lub nie - w zasadzie bez żadnych konsekwencji. Jednych to poruszy, innych nie. Jednych zainspiruje, innych zrelaksuje, innym przyniesie ukojenie, innym zaś wakacyjną rozrywkę. Zwykle są to pobożne refleksje na dużym poziomie powierzchowności, jednak opowiadane w ciekawy sposób i nieźle zrealizowane. Nie znajdziemy tam wiele biblijnej dociekliwości, głębokiej teologii i nauczania nasiąkniętego Bożym Słowem. Więcej tam myśli człowieka niż myśli Pana Boga. Myśli, owszem, ciekawych, lecz wciąż fruwających gdzieś z dala od Słowa, które niczym obosieczny miecz tnie nasze myśli, czyny, motywacje, słowa (Hbr 4.12).

Jako, że powierzchowność zwykle nie jest czymś, co mam w zwyczaju komentować, mógłbym w zasadzie przejść dalej. Obejrzałem jednak odcinek zatytułowany "Czy wszyscy będą zbawieni?". Samo pytanie bynajmniej banalne nie jest i zdecydowanie przykuwa uwagę. Sam je kiedyś sobie musiałem zadać. Co z moim zbawieniem? Kiedy w dodatku odpowiada na nie popularny i wpływowy kaznodzieja, to oznacza jedno: zatrzymaj się, posłuchaj, przemyśl, sprawdź z Pismem Świętym. O tym jest niniejszy wpis. Najpierw jednak kliknij na powyższy link, zobacz i posłuchaj. 

Ojciec Adam podzielił się dwoma spojrzeniami: na temat Kościoła (z oficjalnych dokumentów KRK) oraz na temat zbawienia (swoją prywatną). Oto one:

Poza Kościołem nie ma zbawienia. Brzmi dobrze. Problem zaczyna się chwilę później gdy słyszymy o jego definicji. Czym więc jest Kościół? Drugi Sobór Watykański (inicjatorem tej koncepcji był Karl Rahner) naucza iż Kościół składa się z kilku kręgów i wszystkie one wchodzą w jego zakres:

Pierwszy krąg: Kościół Rzymskokatolicki (KRK). Jest on najbliższy prawdy. Nie posiada pełni prawdy, lecz ma wszystko co potrzebne do zbawienia.
Drugi krąg: chrześcijanie z innych wspólnot, a więc ci, którzy wierzą w Chrystusa jako Boga, lecz nie zgadzają się z nauczaniem KRK: np. prawosławni, protestanci. 
Trzeci krąg: wyznawcy innych religii. W pierwszej kolejności monoteistycznych (judaiści, muzułmanie), ale również politeistycznych (hinduzim itp.)
Czwarty krąg: niewierzący (ateiści i agnostycy), którzy kierują się w życiu dobrem.

Poza Kościołem nie ma zbawienia. Jednak Kościołem są wszystkie te kręgi. Jeśli więc ktoś jest poza ostatnim kręgiem, a więc szuka zła i kieruje się złem - "trudno mu będzie się zbawić". Możliwe jest przejście pomiędzy kręgami, ale w zasadzie każdy z tych czterech kręgów wchodzi w zakres Kościoła, dlatego znajdując się w obrębie któregokolwiek nich - możliwe jest uzyskanie zbawienia. "I jest to ekstra. Warto w ten sposób patrzeć na Kościół." - podsumowuje o. Adam Szustak. 

Następnie o. Adam dzieli się swoim osobistym przekonaniem: "Głęboko wierzę i mam taką nadzieję, że absolutnie wszyscy będą zbawieni. Wszyscy. Absolutnie wszyscy. W momencie śmierci będzie sąd i zobaczymy całą prawdę o Bogu, dobru i złu. Nie będzie oszustw i zakłamań. Zobaczymy jaki jest Bóg. I Bóg nas zapyta:
- Teraz kiedy widzisz całą prawdę - czy chcesz być ze mną na wieki czy trafić do piekła?
Jeśli człowiek zapragnie być w niebie, to Bóg wpuści go. Może przez czyściec. Ale kiedy człowiek zobaczy Boga, to Mu się nie oprze. To nie będzie branie siłą. Nikt nie wpadnie na pomysł, by Mu się oprzeć i Go wybierze. Jeśli chrześcijanin nie ma takiej nadziej, to jest to dupa, a nie chrześcijanin. Jeśli ktoś nie pragnie tego, nie marzy, nie działa by tak się stało - to żaden z niego chrześcijanin".

Ostro? Naiwnie? Słodko? Różowo? Marzycielsko? Oazowo? Pielgrzymkowo? Przede wszystkim niechrześcijańsko. 

Pamiętajmy o czym mówimy. Powyższe słowa to nie jest jedynie pogląd w drugorzędnej kwestii. Nie czepiam się. Nie rozmawiamy o błahej sprawie. Mówimy o zbawieniu. O wieczności. A także o rodzinie Jezusa - Kościele. 

Co więc jest nie tak w nauczaniu o. Adama Szustaka i SW II na temat zbawienia? 

1. Aby wygłaszać takie słowa Biblia powinna zastać mocno ukryta. Nic dziwnego, że o. Adam ani razu nie odnosi się do niej. Naprawdę sprawa jest aż tak dwuznaczna i zagmatwana, by mówić o "moim prywatnym poglądzie" (który stoi w opozycji wobec Pisma Św.)?

2.  Biblia zdecydowanie gdzie indziej niż Drugi Sobór Watykański i o. Adam wyznacza granicę Kościoła. Jest nią jedna wiara, jeden Pan i jeden chrzest (Ef 4.5). Oznacza to, że częścią Kościoła (widzialnego) są ci, którzy zostali ochrzczeni w jedno Ciało (1 Kor 12.13), czczą jednego Boga - Ojca, Syna i Ducha Świętego i wyznają wiarę w jedną ewangelię. Dlatego istnieje jeden krąg Kościoła: krąg braci i sióstr, których łączy wiara w Chrystusa. Owi bracia i siostry mogą być w różnych miejscach pod względem dojrzałości, poznania, mogą znajdować się w różnych denominacjach chrześcijańskich, przechodzić różne etapy wzrostu, wyzwania i posiadać różne dary Ducha Świętego. Ale zarówno zawężanie (np. do jednej denominacji) lub poszerzanie granicy Kościoła (do wszystkich będących "porządnymi ludźmi") stoi ewidentnie w sprzeczności wobec nauczania Chrystusa i Apostołów.

3. Nauka o kręgach Kościoła brzmi bardzo gnostycko - jakby jej zwolennicy posiedli tajemną wiedzę o czterech etapach wtajemniczenia, której ani Chrystus, ani Apostoł publicznie nie nauczali. Nie to powinno być treścią naszej wiary i nauczania Kościoła:

"Gdyż oznajmiliśmy wam moc i powtórne przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, nie opierając się na zręcznie zmyślonych baśniach, lecz jako naoczni świadkowie jego wielkości". (2 Pt 1.16)

Treść naszej wiary to nie tajemna wiedza o kręgach. Jej depozyt został spisany i raz na zawsze w całości przekazany Kościołowi (Judy 3). Nie ma żadnych ukrytych załączników przywiezionych z zakurzonych bibliotek tybetańskich klasztorów. 

4. Owszem, judaiści lub muzułmanie nie są w tej samej sytuacji co agnostycy lub ateiści. Światło w judaizmie jest większe aniżeli w ateizmie. Jednak w obu przypadkach mówimy o ewangelizacji i konieczności nawrócenia, nie zaś o "transferach" do wyższych kręgów w celu zwiększania szansy na zbawienie. Opuszczenie religii bez Chrystusa, moralności bez Chrystusa i przyjście z wiarą do Niego to otrzymanie życia, powstanie ze śmierci, a nie zwiększenie prawdopodobieństwa życia wiecznego. Chrystus powiedział:

"Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim" (Jn 3.36)

Zaś Ap. Piotr oznajmia co jest stawką: "Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze" (Dz. Ap. 3.19)

5. Sąd Boży nigdzie w Piśmie nie jest przedstawiony jako oferta zbawienia, lecz wyrok. Bóg zamknął drzwi Arki podczas rozpoczęcia potopu, który jest obrazem nadchodzącego Sądu (Rdz 7.16; Mt 24.37nn). Czas łaski, pytań, wezwań zastał zakończony. Każdy, kto pozostał na zewnątrz miał wystarczająco wiele czasu, możliwości, ofert od Pana Boga, by z nich skorzystać. Bóg nie jest Bogiem ukrytym, który wychodzi z ukrycia dopiero w dniu Sądu oznajmiając: a jednak istnieję. Zwiastowanie Noego, jego każde uderzenie siekierą było Bożą informacją: sąd będzie. Ratujcie się. Każdy werset Pisma, słowa kaznodziei zwiastującego ewangelię, każdy wschód słońca, poczęcie dziecka, widok orła lub pasma górskiego są Bożym wezwaniem:
- Teraz kiedy słyszysz i widzisz prawdę - czy chcesz być ze mną na wieki czy trafić do piekła? Teraz jest czas na odpowiedź.

6. Skoro ostatecznie wszyscy (zdaniem o. Adama) będą zbawieni (również ci spoza czwartego kręgu), to oznaczałoby, że zbawienie jednak jest poza Kościołem. I to bez wiary w Chrystusa za życia na ziemi, bez konieczności nawrócenia i konieczności głoszenia ludziom ewangelii. 

7. Wg o. Adama jeśli ktoś nie pragnie zbawienia wszystkich ludzi, nie marzy o tym, nie działa by tak się stało - to żaden z niego chrześcijanin. 

Marzenia to nic złego. Problem w tym kiedy marzenia podnosimy do rangi oczekiwań lub marzymy o rzeczach nierealnych. Np. ktoś marzy o świecie bez grzechu przed powtórnym przyjściem Chrystusa. Piękne i dobre marzenie. Jednak nierealne. Skąd to wiem? Bóg mi to oznajmił w Piśmie Świętym. Marz o rzeczach wielkich, pięknych, lecz nie stojących w opozycji do Bożego Słowa. 

8. Oczywiście powinniśmy pragnąć zbawienia ludzi, dlatego powinniśmy głosić im przebaczenie i nadzieję w Chrystusie. Jeśli jednak z góry zakładamy, że wszyscy ostatecznie będą zbawieni, to w jaki sposób mogę działać, aby tak się stało? Ewangelizacja to nie oferta skierowana do ludzi idących po schodach: "Hej, mamy windę! Idziecie w dobrą stronę, ale chcemy Wam pomóc dostać się do celu szybciej! Wejdźcie do pierwszego kręgu!". Ewangelizacja to raczej oznajmianie idącym nad przepaść: "Hej, zawróćcie, bo inaczej zginiecie!".

Męczennicy Chrystusa nie ginęli, aby ludzie robili "transfery" z trzeciego do pierwszego kręgu. Nie umierali za szybszą drogę do nieba, lecz za jedyną drogę do nieba.

9. Dwa słowa o piekle i to wcale nie pustym. Uosobienie miłości - Pan Jezus Chrystus bardzo często mówił o piekle i Bożym Sądzie. W nauczaniu Jezusa ten temat pojawia się o wiele częściej niż w pozostałych częściach Biblii. Jego słowa byłyby pozbawione sensu, gdyby piekło pozostało puste. Wiele fragmentów Pisma wskazuje, że tak nie będzie. Część ludzi naprawdę nie odziedziczy życia wiecznego. Jezus mówił całkiem serio, że kto się nie narodzi na nowo "nie wejdzie do Królestwa Bożego" (Jn 3.3-5). Będą tacy, którzy nie wejdą. Wierzymy w to, prawda?

"A jeśli cię gorszy ręka twoja, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść kaleką do żywota, niż mieć dwoje rąk, a pójść do piekła, w ogień nieugaszony, gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie. A jeśli cię gorszy noga twoja, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść kulawym do żywota, niż mieć dwie nogi, a być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie". (Mk 9.43-46)

"Wtedy im odpowie tymi słowy: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i mnie nie uczyniliście. I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego". (Mt 25.45-46)

Ap. Paweł również mówił o ludziach, którzy Królestwa Bożego nie odziedziczą, dodając mocne wezwanie, abyśmy nawet nie łudzili się co do tego. Hej, nie łudź się, naprawdę tak będzie. 

"Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą". (1 Kor 6.9-10)

"Gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. (2 Tes 1.6-8)

(zob. także: Mt 18.8-9; Łk 16:19-31; Łk 12.4-5; 2 Tes 1:6-8; Judy 1:11-13; Obj 19:2-3; Obj 20:10; Mk 14:21)

To właśnie z faktu, że piekło jest realnym zagrożeniem dla człowieka - wynika misyjna rola Kościoła. Chrystus nakazał uczniom, aby wyruszyli na misję ratunkową i pokojową. Ogłaszamy pokój grzesznika z Bogiem, ale okupiony krwią Chrystusa. Ogłaszamy zbawienie, ale dla każdego kto wierzy Jezusowi.

10. Zdaniem o. Szustaka do zbawienia potrzebne jest, aby człowiek spotkał Boga i w ten sposób poznał całą prawdę. Wówczas nie ma siły, aby się nią nie zachwycił i nie został zbawiony. 

Biblia mówi, że sprawy mają się zupełnie inaczej. "Choćby kto z umarłych powstał - też nie uwierzą" (Łk 16.31). Człowiek już spotkał Boga. Świat wypełniony jest Bożymi podpisami. A mimo to wielu nie uwierzyło. 

"Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności". (Rzym 1.20-21)

Bóg objawia Siebie w stworzeniu, ludziach, okolicznościach i przede wszystkim w głoszonym Słowie. Bóg przemówił. I wciąż przemawia. Wystarczy, że człowiek przestanie zatykać uszy. List do Efezjan wciąż jest żywym Słowem Boga, Ewangelia Jana jest wciąż audiencją u Chrystusa, Księga Jonasza jest wciąż Bożym wezwaniem do wiary i upamiętania. Problemem nie jest więc brak informacji nt. Boga, milczący Bóg, lecz zbuntowana wola człowieka, który odwraca się od światła, przebaczenia, wolności. 

Chrystus był Bogiem na ziemi. Był największym dowodem, wręcz namacalnym. A jednak wielu Go odrzuciło. Nie dlatego, że Jego poselstwo, tożsamość, czyny i boskość były niejasne, dwuznaczne. Problem tkwił w człowieku. Słońce daje wystarczająco dużo światła, by każdy wiedział, że istnieje. Jedynie ludzka choroba i niezdolność do widzenia mogą spowodować, że jego blask będzie poddawany zwątpieniu. 

11. Kiedy więc zbuntowany człowiek stanie przed Bogiem w dniu Sądu - Biblia mówi co się wydarzy. Czas ofert zostanie zakończony, podobnie jak czas spekulacji o Panu Bogu składającym propozycje. Oto co się wydarzy:

"I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłówI ustawi owce po swojej prawicy, a kozły po lewicy. Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata (...) Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom" (Mt 25.32-34.41).

Ani słowa o zachwycie kozłów nad Panem Bogiem, lub o pytaniu do kozłów czy może jednak chcą zostać owcami... Nie interesują nas baśnie. Człowiek pogrążony w rebelii - nawet w obliczu spotkania z Bogiem wciąż pozostaje w rebelii. Łotr na krzyżu wciąż - mimo iż ujrzał obok siebie wywyższonego Chrystusa - pozostał w swoim buncie i bluźnierstwie: "Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas". (Łk 23.39)  Nawet spotkanie z Chrystusem na krzyżu, największym aktem miłości Boga nie spowodowało w nim skruchy. 

Piekło to miejsce ludzi, którzy spotkali Boga twarzą w twarz. I to spotkanie powoduje nieustający bunt i zaciekłość przeciwko Niemu. Ich pięść wciąż jest wyciągnięta przeciwko niebu, a serce wciąż nieskruszone. Nawet obecność Baranka nie powoduje nawrócenia wśród cierpiących w jeziorze ognia:

"Jeżeli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jego posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę, to i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i będzie męczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka". (Ap 14.9b-10)

12. Zatem - choć wizja powszechnego zbawienia - może jawić się jako atrakcyjna dla wrażliwego serca, to stoi w sprzeczności z nauczaniem Chrystusa i Apostołów. Wielkie Posłannictwo misyjne (Mt 28.18-20) wynika z faktu, że narody i religie bez Chrystusa giną. Nawróciłem się ponieważ łaskawy Bóg pozwolił mi ujrzeć mój duchowy stan: bez Chrystusa żyję wciąż w grzechach. Wciąż muszę za nie ponieść odpowiedzialność. Dlatego zaniesienie człowiekowi ewangelii to nie zwiększenie jego szansy na zbawienie i przeniesienie go do wyższego kręgu. Zbawienie to nie przeniesienie grzechów z brudnego do czystszego pokoju. To zdjęcie ciężaru win. A to uczynić może jedynie ukrzyżowany i zmartwychwstały Chrystus. Jak? Przez wiarę w Jego imię. Nie ma innej drogi, nie ma innych Pośredników:

"Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie". (Jn 14.6)

Św. Piotr: "I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni." (Dz. Ap. 4.12)

Św. Paweł: "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus" (1 Tm 2.5).

Gdyby życie było fair

Gdyby życie było fair wszyscy bylibyśmy w piekle.

To co dziś robimy?

To co dziś robimy? To samo, co każdego dnia: upamiętanie i wiara w ewangelię. - RC Sproul Jr.