środa, 20 listopada 2019

Jedzcie i pijcie

Pan Jezus na temat Eucharystii nie powiedział: 
- Medytuj nad tym
- Wpatruj się w to
- Klęknij przed tym
- Adoruj to

Powiedział:
- Bierzcie i jedzcie
- Pijcie z niego wszyscy

Nakazem naszego Pana są więc dwie proste czynności: wziąć i jeść, wziąć i pić.

Bóg wkracza w nasze życie nie tylko w formie kazań i nauczania, lecz także kiedy jemy i pijemy razem podczas Komunii. Jezus przychodzi do nas przede wszystkim po to, by nas karmić, a nie wgrać folder z informacjami do naszych głów. Karmi nas w sposób metaforyczny poprzez czytane, zwiastowane, wyjaśniane Słowo Boże i w sposób dosłowny poprzez Komunię wokół Stołu Pańskiego. 

wtorek, 19 listopada 2019

Czego pragnie twoje serce?

Uriesou Brito

Drogi przyjacielu,

Twoje pragnienie posiadania więcej sprawia, że ​​stajesz się coraz bardziej pusty. Wypełniasz magazyny swojego serca, lecz ono nigdy nie jest nasycone. Twój głód kolejnych rzeczy jest manifestacją twojego człowieczeństwa. Jesteśmy stworzeni, by czegoś pragnąć i odczuwać głód czegoś. W rzeczywistości stajesz się tym, czego pragniesz. Nie zrozum mnie źle: nie ma nic złego w konsumpcji. Konsumujemy, aby przetrwać, polepszyć nasze życie i z wielu innych powodów, ale konsumpcja dla samej siebie jest katastrofalna. Kolejny zakup na Amazonie, kolejna metoda, kolejna zabawka, kolejna, kolejna. To nigdy się nie kończy, a twój głód nigdy nie ustaje.

Kiedy apostoł Paweł mówi, abyśmy gromadzili nasze skarby w niebie, podaje nam zasadę prawidłowego konsumowania. Magazyn Niebios nie ma daty ważności; nic nie traci na świeżości, więc proszę korzystaj. Ale spożywaj świadomie. Możliwe, że to, czego pragnie twoje serce, to uwaga, afirmacja i wiele więcej, ale takie działania tylko utrwalą twój głód niewłaściwych rzeczy. Tylko Chrystus może wypełnić nasze najgłębsze pragnienia. Jak pisze św. Augustyn: „Stworzyłeś nas dla siebie, Panie, a nasze serce jest niespokojne, dopóki nie spocznie w tobie”. Być może będziesz musiał ponownie przeanalizować swój budżet, nawyki i pragnienia. Szukaj tego niebieskiego miasta bardziej niż ziemskich dóbr.

Z poważaniem,
Pastor Uri Brito

poniedziałek, 18 listopada 2019

Czy liczby mają rację?

Pan Jezus powiedział, że jedną z cech fałszywych proroków jest dobra opinia u tych, którzy sprzeciwiają się Bogu. Fałszywi prorocy mają dużo lajków od zwolenników niemoralności.

"Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówić będą; tak samo bowiem czynili fałszywym prorokom ojcowie ich." (Ew. Łukasza 6:26)

Kiedy Pan Jezus nakarmił ludzi dokonując cudu rozmnożenia chleba i ryb, jaka była reakcja ludzi? 

"Wtedy ludzie ujrzawszy cud, jaki uczynił, rzekli: Ten naprawdę jest prorokiem, który miał przyjść na świat" (Jn 6:14).

Co zrobił Jezus? Usunął się na górę (Jn 6:23). Oznajmił: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec" (Jn 6:26-27).

Jezus dał im do zrozumienia: Jest was wielu, ale przyszliście jeść chleb. Hm, Panie Jezu, nie przesadzasz? Może i przyszli po chleb, ale to jest OK! Dlaczego nie możesz być bardziej zadowolony? Pan Jezus odpowiadając daje im do zrozumienia, że nakarmić chlebem jest stosunkowo łatwo, jednak za chwilę zaczął mówić o przyjęciu chleba życia, którym jest On sam:

"Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata" (Jn 6:49-51).

Reakcja uczniów i nakarmionych chlebem?

"A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" (Jn 6:60).

"Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło" (Jn 6:66).

Poszli szukać innego kościoła. Nie mogę się, Jezusie, zgodzić na taką mowę. Ona uderza w moją wrażliwość. Ona uderza w moje paradygmaty. Ona uderza w moją wizję mesjasza. Kiedy dziś mówimy o Jezusie objawionym w Biblii – niektórzy spośród uczniów odchodzą. I bynajmniej nie chodzi mi o niewierzących. Mówię o ludziach w kościele, uczniach. Dlaczego odchodzą? Ponieważ Jezus, którego wyznają jest idolem, bożkiem. Jest bardziej ideą, niż rzeczywistym Jezusem objawionym w Piśmie Świętym. 

Idea Jezusa nie jest tym samym, co Jezus. Jezus objawił siebie w Słowie przez Ducha. Ludzie zaś pragną własną ideę Jezusa. Pomyślcie o współczesnych ogłoszeniach:

Jeśli Twoja wiara zakorzeniona jest w Bogu, w tym kim On jest i kim Ty jesteś w Nim, odniesiesz zwycięstwo w każdej sytuacji. Rozmiar burzy nie zmienia rozmiaru Boga. On, jak dobry Tata zawsze cię ochroni i odwróci kierunek nawet najsilniejszego sztormu.

Jaki jest w tym problem? W tym, że ludziom na pewno się to spodoba i zupełnie nie ma znaczenia, że jest to... kłamstwo. Nie zawsze Bóg odwraca kierunek sztormu. Czasami jak Jezus – prowadzi nas w środek burzy.

"Przyjdź do Boga, a On da ci nową wizję dla twojego życia." Znamy to, prawda? Jezus nie przyszedł, by dać nam nową wizję życia. Przyszedł, aby dać nam przebaczenie grzechów, uratować nas od piekła i dać nowe życie w obfitości. Nie przychodź do Jezusa jeśli chcesz nowej wizji życia, lepszego wizerunku samego siebie, samoakceptacji. Przyjdź do Jezusa jeśli widzisz swoją niedolę, grzech. Przyjdź z winą i wstydem, a On cię przyjmie, oczyści dzięki zastępczej ofierze i da życie wieczne przez wiarę w Jego imię. Przyjdź do Jezusa jeśli chcesz pocałunku łaski, a nie pocałunku akceptacji wobec tego, jak żyjesz.

Nie powinniśmy mamić ludzi pięknymi słowami o samorealizacji, gdzie Bóg owszem jest obecny i jest ważny, jednak często jest ważny tak jak witamina "C" jest ważna dla rozwoju i zdrowia. Ona, owszem, jest ważna, lecz nie stoi w centrum. 

Pomyślcie o innych słowach, które usłyszałem: "Ręce Jezusa przybite są do krzyża na wieki. Czy jesteś gotów dać mu swoje?" Tak, piękne, że zaraz się rozpłynę. Mniejsza z tym, że jest to inny Jezus i inna ewangelia. Ale przecież tak poetycko brzmi, chwyta za serce i... działa!

Pamiętamy historię o wskrzeszeniu Łazarza. Jezus udał się tam po czterech dniach, by objawić Bożą chwałę na martwym przyjacielu. Przy grobie był tłum ludzi. Lecz po wskrzeszeniu Łazarza mamy zadziwiającą reakcję niektórych świadków, którzy konspirowali, by go (oraz Łazarza) zabić (Jn 11:53; 12:10). Nie ustanowimy prawdy licząc głosy. Jej fundamentem jest Boże Słowo, a nie tłum słuchaczy. 

sobota, 16 listopada 2019

Czego szukać u przyszłego męża?

Uri Brito

Droga przyjaciółko,

Pytałaś, jakiej jednej lub dwóch rzeczy powinnaś szukać u przyszłego męża. Od ponad 10 lat prowadzę przedmałżeńskie kursy poradnictwa i po setkach godzin rozmów możesz być zaskoczona moim wnioskiem. 

Lecz zanim dam wam to, czego według mnie powinnyście szukać, muszę zacząć od tego, co oczywiste: jeśli jego tożsamość jako chrześcijanina i kogoś zaangażowanego w życia kościoła są wątpliwe, nie odchodź, uciekaj. Dlatego jeśli twoim pierwszym wrażeniem będzie, że koleś mówi wszystko poprawnie, ale niechętnie robi właściwe rzeczy, to nie jest dobrym kandydatem na przyjaciela, a już na pewno nie na przyszłego męża.

Cechą, którą zaobserwowałem jako najbardziej przekonującą u przyszłych mężów jest ich zdolność do posiadania dystansu do siebie. Jak z humorem powiedział G.K. Chesterton: „Anioły potrafią latać, bo traktują siebie lekko". Dystans do siebie jest tym, czego szukasz u przyszłego pana młodego. Mężczyźni, którzy są spięci we wszystkim, którzy nie pozwalają z siebie żartować ani siebie krytykować, którzy zachowują się tak, jakby powaga stanowiła szczyt świętości, w większości przypadków są złymi kandydatami na przyszłego męża. 

Wiem, że są wyjątki, ale tak wiele małżeństw śmieje się razem, wzajemnie zachęca, dyskutuje ze sobą, wspólnie przygotowuje jedzenie szanując wzajemnie swoje opinie i komentarze, że dystans do siebie jest wstępnym warunkiem do szczęścia. Z tego powodu doszedłem do wniosku, że mężczyzna, który nie traktuje siebie zbyt serio, jest bardziej otwarty na naukę i dojrzałość poprzez małżeństwo. Miejcie więc oczy otwarte na latające anioły.

Z poważaniem,
Pastor Uriesou Brito

Autor jest pastorem kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola na Florydzie (USA)
tłum. Paweł Bartosik

piątek, 15 listopada 2019

Witaj w Ewangelicznym Kościele Reformowanym cz.17 - Kulturowe zaagażowanie

Powszechnie wiadomo, że ludzie, którzy wspólnie czczą Boga przez dłuższy czas, mają tendencję do postrzegania świata w podobny sposób. Dotyczy to również naszych kościołów. Biorąc pod uwagę ważną rolę polityki i spraw kulturowych w naszych czasach, pomocne może być dodanie kilku słów na ten temat. Kulturowe i polityczne zaangażowanie chrześcijańskich kościołów to dobra rzecz (konserwatywnych w przeciwieństwie do progresywnych), ale nie należy tego mylić z byciem rzecznikiem partii politycznych (np. republikanów w przeciwieństwie do demokratów itp.). Pierwszym powodem tego rozróżnienia jest zasada, że rolą kościoła jest być głosem na wzór proroków, a nie okręgiem wyborczym, który może być manipulowany lub nakłaniany do poparcia przez jakąkolwiek partię polityczną. Drugim powodem jest to, że wiele naszych kościołów znajduje się w miejscach takich jak Polska, Rosja, Japonia i Kanada, a partyjne podziały w każdym z nich są inne aniżeli w USA. Na przykład przekonanie o ochronie życia nienarodzonego jest wśród nas stałe, podczas gdy poparcie dla konkretnej partii politycznej będzie się różniło w zależności od okoliczności w danym miejscu.

Jeśli chodzi o szereg podstawowych zagadnień społecznych postulowanych przez lewicę (aborcja, homo-małżeństwa, kobiety w wojsku) nasze kościoły są jednakowo temu przeciwneZ tego powodu (i wielu innych) znalezienie we Wspólnocie Ewangelicznych Kościołów Reformowanych starszego, który głosuje na lewicowego kandydata byłoby tak samo rzadkim zjawiskiem jak kometa. Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, jest wśród nas szeroka niechęć do socjalizmu we wszystkich jego postaciach i przebraniach. Kolektywizm etatystyczny jest jednym z największych bożków naszych czasów, a nasze kościoły w przeważającej mierze są temu przeciwne. W kwestiach związanych z polityką zagraniczną (np. wojna w Iraku) znajdziesz różnorodny zakres opinii, ale generalnie będzie to różnica pomiędzy poparciem opartym na chrześcijańskich konserwatywnych zasadach a sprzeciwem również opartym na chrześcijańskich konserwatywnych zasadach. 

Praktyka głosowania zwykle podąża wedle wzoru konserwatywny vs. liberalny, a kiedy ludzie w naszych kościołach idą na wybory zwykle dzieje się tak, ponieważ dostępne opcje nie idą wystarczająco daleko (np. „Gdyby Bóg chciał, abyśmy głosowali w tych wyborach, dałby nam kandydatów"). Więc jeśli twoje Volvo ma na zderzaku naklejkę COEXIST (z pacyfą i symbolami religii) obok naklejki Hope & Change (z Obamą) prawdopodobnie będziecie bardzo samotni na kościelnym parkingu.

Jednocześnie, jeśli dorastałeś w konserwatywnym ewangelicznym domu możesz spodziewać się, że wśród nas znajdziesz dużo więcej swobody w pytaniach o palenie cygara lub fajki aniżeli być może do tej pory zetknąłeś się wśród konserwatystów. Nie powinno być to rozumiane jako wyjątek od naszego przywiązania do wolności, ale raczej jej wyraz.

Ilekroć ktoś używa słów „konserwatywny” lub „postępowy”, zawsze warto zapytać o to, co konserwujemy oraz w jakim kierunku postępujemy. W naszych kościołach chcemy konserwować (zachowywać) kulturowe zdobycze Ducha Świętego w rozwoju pierwszego chrześcijaństwa. A ponieważ owe zdobycze były i są prawdziwe, jesteśmy prawdziwymi konserwatystami. Nasze obawy związane ze świeckimi konserwatystami dotyczą tego, że funkcjonują otrzymując dar bez dziękczynienia wobec Dawcy. Jednak nawet pomimo tego prezent, który otrzymali jest prawdziwy. 

Zupełnie inny jest sens tego, co mamy na myśli mówiąc o postępie naszej kultury w wyniku działania Ducha Świętego (w tym sensie ktoś mógłby nazwać nas „postępowymi”). Lewicowi postępowcy są utopistami, a ich wizja przyszłości polega głównie na pogoni za ich małymi różowymi dinozaurami. Ich wizja jest nierealna. To, co faktycznie będzie czynił Duch Święty nie ma nic wspólnego z tym, co mówią. Z tego powodu nazywanie nas progresywistami byłoby wprowadzaniem w błąd. Jesteśmy prawdziwymi konserwatystami, ponieważ naprawdę coś zachowujemy. Nie jesteśmy progresywistami... ponieważ naprawdę gdzieś idziemy. 

źródło
tłum. Paweł Bartosik

czwartek, 14 listopada 2019

Sukces czy wierność?

W centrum tego co to znaczy być chrześcijaninem są trudności. I pośród nich naszym celem jest wierność. To było celem Jezusa - wierność. Czy Jezus odniósł sukces za życia? Nie - biorąc pod uwagę ludzkie kryteria: tłumy wyznawców, szacunek, dostatnie życie. Jednak odniósł sukces biorąc pod uwagę Boże kryterium: wierność do końca i owoce wiary. Jednym z owoców Jego wierności jesteśmy my, jest Królestwo, które od ponad dwóch tysięcy lat przemienia świat i rośnie niczym ziarno gorczyczne.

Pomyślmy o Jeremiaszu. Czy odniósł w życiu sukces? Pamiętamy, że skończył zakuty w kajdany, wrzucony do dołu z błotem. Czy był wierny? Owszem. Jednym ze skutków jego wierności były problemy i cierpienie. 

Nie możemy iść na skróty i wymazać z naszego słownika pojęć takich jak: grzech, piekło, wszeteczeństwo, ohyda, odstępstwo. To słowa, których uczy nas Bóg. Nie możemy ich wymazać, by ukierunkować kompas naszego życia na sukces rozumiany wedle ludzkich, a nie Bożych standardów. Naszym celem jest wierność. Sukces jest czymś, co przynosi Bóg używając wierności Swoich sług. Każdy z nas chciałby po ziemskim biegu usłyszeć słowa: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! (Mt 25:23)

środa, 13 listopada 2019

Marsz Niepodległości - po której stronie stoi protestant?

Narodowcy i lewica burzliwie dyskutują o Marszu Niepodległości oraz obecnych na nim hasłach: "Bóg, naród, nacjonalizm', "Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka". 

Sam symbol marszu - pięści zaciskającej różaniec - był wyraźnym sygnałem jaki profil Polaka jest zaproszony i o jaką Polskę zabiegają uczestnicy. Jako chrześcijanin i patriota, którego symbole i hasła marszu wykluczały z udziału w nim, odpowiem krótko po której stronie stoję. 

Kiedy modlimy się do Ojca w niebie: "Przyjdź królestwo Twoje" wołamy nie tylko: "Odejdź królestwo moje". Wołamy również: "Odejdź Polsko laicka oraz wielka Polsko katolicka". Prosimy tym samym, by Boże królestwo symbolizowane w Księdze Daniela (Dn 2:31-45) przez kamyk spadający na posąg (symbol ziemskich imperiów) i roztrzaskujące go - roztrzaskało ludzkie królestwa, ludzką wizję Polski i ludzkie wizje raju na ziemi. 

Bałwochwalstwo i anty-Boże systemy naturalnie przypisują politycznym i religijnym władcom, systemom, wspólnotom władzę absolutną: czy to nad duszami, nad edukacją, nad gospodarką, nad rodziną itd. Jednak za Biblią powinniśmy wyznać: Sorry, Batory. Pozycja króla ponad wszystkim jest już obsadzona i zajęta. Jest nim Bóg-Człowiek Jezus Chrystus. A Jego konstytucją Pismo Święte. 

W kraju, w którym mieszkańcy, kultura i ludzkie struktury są przemienione mocą Ewangelii jest miejsce dla liberałów, konserwatystów, katolików, protestantów, agnostyków, ateistów. Źródłem ich wolności, praw jest Bóg, który nas stworzył na swój obraz i podobieństwo, a najwyższym autorytetem Jego Słowo. On dał Swojego Syna, aby umarł za grzeszników takich jak ja, ty, uczestnicy marszu i kontr-marszu. Wierz Ewangelii. Ona ma moc nie tylko pojednać człowieka z Bogiem, lecz również człowieka z człowiekiem.

wtorek, 12 listopada 2019

W poszukiwaniu zadowolenia

Kazanie z ostatniej Niedzieli (10.11.2019.)
 

Cztery brzydkie siostry

"Jeśli zadowolenie jest głęboką satysfakcją z tego, co dzieje się z woli Bożej, to niezadowolenie wyraża się ciągłym narzekaniem na to, co Bóg robi. Co więcej, jest to niechęć do dziękowania Bogu za to, co już zrobił i za to, co robi teraz. Niezadowolenie jest niewdzięcznością. Narzekanie, malkontenctwo i szemranie są brzydkimi siostrami niezadowolenia, których Bóg nienawidzi".

- Nancy Wilson

Siekiera Noego


Potop jest wydarzeniem, które jest znane całej ludzkości. W każdej kulturze znane są opowieści o wielkiej wodzie pokrywającej całą ziemię. Antropolodzy znajdują podania o nim wszędzie: od Grecji po Chiny, od Babilończyków po Indian Ameryki Północnej. Współcześni geolodzy mówią o śladach ogromnych powodzi. Nie piszę o tym, by za pomocą świadectw ludzi uwiarygodnić świadectwo Boże. Bóg nie potrzebuje świadectwa człowieka, by mówić z autorytetem i by Jego Słowo zostało przyjęte z wiarą. "Od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku" (Ew. Jana 2:25). Mówię raczej o tym, że ślady Bożego świadectwa są znane na wszystkich kontynentach, pośród różnych kultur i ludów ziemi. Nie mówimy o lokalnej powodzi. Mówimy o ogólnoświatowym potpie. 

Noe wierzył w nadejście potopu, mimo iż nikt nie widział wcześniej deszczu. Budował łódź przez wiele lat. Dla świata było to dziwne - jak można zachowywać się, budować swoje życie, planować przyszłość na podstawie tego, czego nie można zobaczyć!? Noe poświęcił temu dużą część życia. Chodzenie w wierze u Noego oznaczało rąbanie drewna, noszenie go i budowanie arki. 

"Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej; przez nią wydał wyrok na świat i odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary". (List do Hebrajczyków 11:7)

To było jego wyznanie wiary. Gdy ludzi współczesnych Noemu budził rano dziwny dźwięk uderzeń w drzewo – słyszeli tym samym wyznanie wiary tego dziwaka. Jego przesłaniem było: „Sąd nadchodzi – nawróćcie się”. Narzędziem, poprzez które wyznawał wiarę była... siekiera. Narzędziem ocalenia ludu Bożego dla Szamgara był oścień na woły (Sdz 3:31), zaś dla Jael palik do namiotu (Sdz 4:21). Bóg używa naszej wierności, umiejętności, narzędzi, powołań, by zmieniać świat i budować królestwo.

Nie musimy codziennie wychodzić na rynek z kazaniami, by ewangelizować. Wystarczy, że będziemy wierni w tym, co Bóg nam powierzył. Każdy z nas składa codziennie wyznanie naszej wiary. Niekiedy poprzez słowa, tak jak robimy to co tydzień podczas nabożeństwa wyznając wspólnie i głośno wiarę słowami Apostolskiego Credo. Częściej jednak robimy to poprzez naszą pracę, zachowanie w domu, sklepie, u sąsiada, podejście do kryzysu, stresu, nieprzyjaciół, pieniędzy, wychowania dzieci itd. Narzędziami naszej wiary mogą być: nóż jeśli jesteś kucharzem, auto jeśli jesteś kierowcą, nożyczki jeśli jesteś fryzjerem, komputer, strzykawka, tablica, wygląd twojego domu, wartości, które przekazujesz (lub nie przekazujesz) dzieciom itp. 

Budując arkę Noe dawał do zrozumienia dwie rzeczy. Po pierwsze, ogłaszał potępienie dla świata, który trwa w buncie ("przez nią wydał wyrok na świat"). Po drugie, ogłaszał Bożą drogę zbawienia ("odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary"). Jego wiara była przekonaniem zarówno o sądzie, jak i o ocaleniu. To nie był wybór pomiędzy złą i dobrą nowiną. Noe ogłaszał obie nowiny. Aby dobra nowina była prawdziwie dobra, człowiek musi zrozumieć dlaczego jest dobra. A jest dobra ponieważ odwraca skutki złej nowiny. Dlatego ważne jest, by współczesny człowiek rozumiał jakie są to skutki. Od czego ratuje nas Bóg? Od gniewu Bożego, od wiecznego oddzielenia od Jego oblicza, od jeziora ognia, od nas samych i naszego grzechu. 

Noe budował arkę według projektu Boga. To pozwoliło mu ocalić życie. Każdy z nas powinien budować swoje życie według projektu Boga objawionego w Piśmie Świętym.