czwartek, 2 kwietnia 2020

Nowa nagrania vloga już dostępne

Na kanale ReformacjaTV na youtube można obejrzeć nowe nagrania video-bloga:

- 7 myśli nt. Boga i wiary w okresie koronawirusa - TUTAJ
- 7 myśli nt. gospodarki i polityki w okresie koronawirusa - TUTAJ
- Marcin Luter o pladze dżumy - TUTAJ
- Gdzie Biblia zapowiada epidemię koronawirusa? - TUTAJ

środa, 1 kwietnia 2020

Gimatriks, Lombard - życie pod zastaw, Ucieczka z lochu

Niektórzy z was wiedzą, że jestem miłośnikiem sportu (żużel, piłka nożna, NBA), muzyki, książek oraz gier planszowych. Dziś recenzja trzech z nich Wydawnictwa Alexander.

GIMATRIKS

Gimatrix to słowno-liczbowa gra Wydawnictwa Alexander dla 1-6 uczestników w wieku od 12 lat. W elegancko i estetycznie zrobionym pudełku mamy dwa worki, w których znajdują się  plastikowe kafelki. W jednym mamy niebieskie znaki zapytania, w drugim zaś litery oraz cyfry. Mamy również klepsydrę, która będzie odmierzała czas. 

Rozgrywka polega na układaniu równać. Wygląda ona w ten sposób, że każdy gracz losuje 9 cyfr, 16 liter oraz bierze jeden znak równości. Pod literami znajdują się małe liczby oznaczające ich wartość punktową. Gracze po kolei układają równania słowno-literowe. Np. układając słowo ŁYK kładę 3 litery, których łączna wartość wynosi 450 (30+400+20). Chcą jednak je wyłożyć muszę znaleźć wśród moich 9 cyfr klocki o wartości 4,5 oraz 0. Słowo oraz cyfry przedzielam znakiem równości. Kolejny gracz dokłada słowo i liczbę przecinając dotychczasowe lub dokładając w poziomym rzędzie. Układamy więc krzyżówkę przypominającą grę Scrabble. Gimatrix jednak bazuje nie nie tylko na słowach, lecz również równaniach, co oznacza, że wnosi również elementy gry Rummikub. Łączymy język polski z matematyką, co stanowi o edukacyjnym walorze gry i  podnosi jej poziom trudności (w porównaniu do Scrabble). 

Gracze więc muszą zarówno głowić się nad słowami, ale i nad poprawnym wynikiem dodawania ich wartości. Bardzo ciekawe rozwiązanie wykorzystujące sprawdzony pomysł krzyżówki w grach planszowych. Gra na pewno rozwija kreatywność i myślenie strategiczne. 

Zawartość opakowania:

Kostki z literami – 144 szt., 

kostki z cyframi – 72 szt., 
kostki „znak równości” – 36 szt., 
Woreczek na literki – 1 szt., 
Woreczek na cyferki – 1 szt., 
Klepsydra – 1 szt., 
Notes – 1 szt., instrukcja
Wydawca: Alexander. Grę można zamówić TUTAJ.


LOMBARD. ŻYCIE POD ZASTAW

Tytuł gry nawiązuje do serialu emitowanego w telewizji. Każdy gracz prowadzi swój Lombard, jednak z różnymi rzeczami. Np. jest sklep dla prawdziwego mężczyzny, świat pani domu, sport i motoryzacja, uroda... Oznacza to, że każdy specjalizuje się w czymś inny, 

Gramy o gotówkę. Na początku każdy otrzymuje jej równą ilość (pieniądze wyglądają jak prawdziwe). Kto zarobi jej najwięcej - wygrywa grę. W grze może uczestniczyć 2-6 graczy w wieku od 12 lat. 

Gra przypomina nieco grę w Monopol. Są kostki, poruszanie się po planszy, decyzje do podjęcia, kupno, sprzedaż itp. Jednak sama mechanika jest inna. Tutaj mamy dwa tory, ograniczony czas rozgrywki, kostka wpływająca na cenę z karty, podwojenie kwoty sprzedaży danej kategorii. Aby zarobić jak najwięcej gracze muszą zdobywać przedmioty po jak najniższym koszcie i sprzedawać z jak największym zyskiem. Oczywiście możliwe jest także bankructwo. Potrzebne są więc przemyślane decyzje, niekiedy cierpliwość i zdroworozsądkowa ocena możliwości. 

Gra rozwija myślenie strategiczne pomocne w dokonywaniu przedsiębiorczych kroków, decyzji potrzebnych nie tylko w handlu. Mamy element losowości w postaci kostek. Gra jest reklamowana w TV, co wpływa na jej popularność i rozpoznawalność. Polecam ją podczas rodzinnych wieczorów dla rodzin z nastoletnimi dziećmi. 

Zawartość pudełka:
- Tekturowe pionki - 6 szt. 
- Podstawki pod pionki - 6 szt.
- Plastikowy pionek - 1 sz.
- Plansza - 1 szt. 
- Karty - 165 szt.
- Banknoty - 250 szt.
- Czeki - 63 st. 
- Notes - 1 szt.
- Czerwona kostka sprzedaży - 1 szt.
- Zielona kostka kupna - 1 szt. 
- Biała kostka ruchu - 1 szt.
- Instrukcja
Wydawca: Alexander. Grę można zamówić TUTAJ.



UCIECZKA Z LOCHU

Ucieczka z lochu to gra, w której przechodzimy przez labirynt złożony z wielu drzwi o różnych kolorach. W grze może uczestniczyć 2-4 osób od 8 lat. W grze wcielamy się w rolę rycerzy, których stawiamy naprzeciwko siebie po obu stronach labiryntu ścieżek i drzwi. Na środek stołu kładziemy układ 5x8 drzwi jeśli gramy w 2 osoby lub układ 6x6 drzwi jeśli gramy w 3-4 osoby. Każdy gracz ma na ręku 4 karty akcji, a naszym celem jest dotarcie do przeciwnego końca labiryntu używając dostępnych kart. W naszej ruchu najpierw zagrywamy, wykonujemy akcję, którą opisuje, następnie dobieramy nową kartę i ew. wykonujemy ruch naszym śmiałkiem. Akcje na kartach, które zagrywamy nie muszą dotyczyć najbliższego rzędu kart. 

I tak mamy np. klucz, który otwiera odpowiednie drzwi (kościany klucz otwiera wszystkie). Mamy piłę, która przecina pręty w kracie. Mamy siatkę, która spowalnia ruchy. Mamy kłódkę, którą możemy zablokować przejście przeciwnikowi. Możemy więc zagrywać karty, którymi ułatwiamy sobie wędrówkę lub karty, które ograniczają ruchy przeciwników. Poruszamy się do przodu lub w bok (wyjątkiem jest karta sekretnego przejścia, która umożliwia ruch na ukos). 

Sama rozgrywka jest dynamiczna i szybka. Ilustracje wprowadzają nastrój lochów i zamków, w których się poruszamy. Musimy dobrze planować nasze ruchy i strategię ucieczki. Gra jest szybka, dynamiczna, rozwija logiczne myślenie. Mogę ją śmiało polecić rodzinom z dziećmi nawet od 7 lat. 

Informacje:
Wiek graczy od: 8 lat 
Liczba graczy: 2-4 
Liczba elementów: 108 
Wymiary opakowania: 19/19,5/5,5 
Waga opakowania: 0,37 kg 
Wydawca: Alexander. Grę można zamówić TUTAJ.

Czego Bóg oczekuje od władzy?

Czego Bóg wymaga od chrześcijan w odniesieniu do władzy w państwie? Posłuszeństwa (Mt 22:21. Rzym 13:1-6; 1 Tm 2:1-2): płacenia podatków, uczciwości, respektu, modlitwy. 

Czego Bóg wymaga od władzy w państwie? Posłuszeństwa Jemu: chrztu, przestrzegania przykazań, wiary i bojaźni Bożej (Mt 28:18-30; Dz 26:27-29, Ps 2:10-11).

Podaj Dalej, Time's Up Party, Dżem dobry

Niektórzy z was wiedzą, że jestem miłośnikiem sportu (żużel, piłka nożna, NBA), muzyki, książek oraz gier planszowych. Dziś recenzja trzech z nich Wydawnictwa Rebel

PODAJ DALEJ

Jest to bardziej niż gra od 4-8 graczy. Można ją w skrócie opisać jako głuchy telefon w rysowaniu. Polega ona na tym, że gracze będąc wyposażeni w szkicowniki i markery rysują na kartce wylosowane hasło ze stosu kart. Każdy gracz
 kartkę i rysuje własne hasło. Nie jest wymagana umiejętność rysowania, choć to na pewno pomaga. Przede wszystkim chodzi o to, by gracz po nas odgadł hasło, które narysujemy.. 

Szkicownik przekazujemy kolejnej osobie, która patrząc na nasze hasło musi je narysować i przekazać kolejnemu graczowi. Szkicowniki krążą wokół wszystkich graczy. Gdy nasz szkicownik wróci do nas - czytamy hasła. Zwykle jest przy tym dużo śmiechu i zabawnych skojarzeń. Hasła są o różnej skali trudności. Dla młodszych graczy można wydzielić łatwiejsze słowa do odgadnięcia. Dla starszych graczy hasła można np. łączyć z dwóch kart. Wszystko zależy od tego, z kim gramy i czy gracze mają pouczcie humoru. 

Szkicowniki bardzo ułatwiają rozgrywkę. Po każdej rundzie możemy bowiem zmazać ściereczkami w zestawach dotychczasowe hasła i zacząć nową. W zasadzie grę można przeprowadzić na zwykłej kartce papieru, jednak zestaw w grze nadaje grze tempo (jest klepsydra), estetykę i ułatwia zabawę. 

Gra na pewno nie nudzi. Świetnie sprawdza się na imprezach. Ma ona raczej charakter integracji towarzyskiej. Ma dużą regrywalność. Haseł jest bardzo dużo, więc rzadko kiedy wrócimy do tych samych słów. Myślę, że spodoba się wszystkim grającym w nią, choć w różnym stopniu. Dobrze spełnia rolę lodołamacza na imprezach. Zasady są proste, więc grać może każdy. 
Całość rozgrywki trwa 25-30 minut. Limit 8 graczy można obejść np. łącząc ze sobą dwa egzemplarze gry. Gra zdobyła wiele nagród i wyróżnień. Polecam! 

W ZESTAWIE:

Liczba graczy: 4 - 8 osób 
Wiek: od 12 lat 
Czas gry: ok. 30 minut 
Waga: ok. 1.000 kg 
Zawartość pudełka: 
-  karty zawierające ponad 1700 słów 
- 8 "zmazywalnych" zeszytów 
- 8 pisaków 
- 8 szmatek do wymazywania klepsydra
Wydawca: Rebel. Grę można nabyć TUTAJ.



TIMES UP PARTY

Times Up Party to kolejna odsłona wielkiego hitu imprezowego Times Up! Gra składa się z trzech tur (jak w klasycznej wersji). Mamy talię kart, która zawiera hasła do odgadnięcia dla uczestniczących drużyn. Każda drużyna wyznacza kolejno jednego gracza, aby był "narratorem" i naprowadzał pozostałą część zawodników na hasło widoczne na karcie. W pierwszej rundzie musimy opowiedzieć swojej drużynie o znanej postaci (prawdziwej lub fikcyjnej), której imię i nazwisko zapisane jest na karcie. Są to więc hasła dotyczące popkultury, postaci ze świata polityki, filmu, kultury, postacie z książek, baśni, artyści itp. Są też tytuły filmów, książek itp.

W pierwszej rundzie możemy używać dowolnych słów. Mamy na to 30 sekund! Oczywiście jeśli graczom uda się odgadnąć wcześniej hasło, narrator próbuje naprowadzić na kolejne hasło lub je odłożyć i przejść do kolejnego. Czas i prędkość są tu kluczowe. W rundzie drugiej tasujemy wszystkie karty z już odgadniętymi postaciami, i jeszcze raz o nich opowiadamy, ale tym razem można użyć tylko jednego słowa. Kolejna różnica polega na tym, że odgadujący ma tylko jedną próbę. W trzeciej rundzie również mamy jedną próbę, ale tym razem możemy hasła wyłącznie pokazywać, jak w kalamburach. 

Drużyna, która po trzech rundach ma najwięcej punktów, a więc odgadniętych haseł - zwycięża! Bardzo proste zasady, a przy tym wiele śmiechu i emocji! Jest to jedna z moich ulubionych gier imprezowych. Sprawdza się w każdym towarzystwie i przy różnej ilości osób. Gramy w nią z naszymi nastoletnimi dziećmi oraz z dorosłymi przyjaciółmi. Świetny pomysł na spotkania rodzinne, towarzyskie, wyjazdowe. 

Time's Up! - Party otrzymała prestiżowe wyróżnienie Mensa Selcet, przyznawane wybitnym grom planszowym wyróżniającym się estetyką wykonania, orginalnością mechaniki i wartościami intelektualnymi. 

Zawartość pudełka:
- 440 haseł zapisanych na 220 kartach
- woreczek 
- klepsydra 
- notes do zapisywania wyników UWAGA, nowa edycja! 

Liczba graczy: 4 - 12 osób 
Wiek: od 12 lat 
Czas gry: ok. 45 minut 
Waga: ok. 0.500 kg

Wydawca: Rebel. Grę można zamówić TUTAJ.


DŻEM DOBRY

Dżem dobry to kooperacyjna gra słowna od 10 lat. Liczy się więc tutaj umiejętność współpracy, ale również kreatywność i wnikliwość. Na początku gry, każdy gracz otrzymuje karty z literami, z których będzie musiał utworzyć jakieś niewidoczne dla innych graczy słowo. Najlepiej, żeby każde miało jednakową długość (np. pięcioliterowe). Karty tworzące słowo przekazujemy osobie po naszej prawej stronie w taki sposób, aby nie poznała ich zawartości. Otrzymane karty tasujemy i układamy je pojedynczo przed sobą rewersem ku górze. Naszym zadaniem będzie odgadnąć, jakie litery leżą przed nami i jakie słowo możemy z nich ułożyć. 


Pozostałe karty tasujemy i odkładamy na bok. Na środku stołu umieszczamy jokera, kolorowe, ponumerowane żetony i odpowiednią kartę kwiatka, a znajdujące się na nim czerwone i zielone pola zakrywamy żetonami podpowiedzi. Gra polega na podpowiadaniu sobie nawzajem, jakie mamy litery poprzez tworzenie słów z widocznych liter. Każdy gracz widzi ich 5, ale w tworzonych słowach mogą się one powtarzać. Jeśli chcemy stworzyć słowo, do którego brakuje nam jednej litery, korzystamy z jokera. Gracze omawiają między sobą podpowiedzi. Mogą na przykład powiedzieć, że ich słowo ma 5 liter i pomoże 2 osobom. Nie sugerujemy, jakie to słowo i do jakiej kategorii należy.


Celem gry jest odgadnięcie wszystkich swoich liter (których nie widzimy, lecz widzą je inni gracze, którzy mają nas naprowadzać na nasze litery), a następnie ułożeniu z nich słowa, które wymyślił zawodnik siedzący po naszej prawej lub lewej stronie. 


Nie chcę opisywać tu samej mechaniki i detali rozgrywki. Wydaje się one nieco zagmatwane, lecz po przeczytaniu instrukcji i jednej rozgrywce okaże się, że zasady są bardzo łatwe do nauczenia. Dżem dobry jest dobrą grą słowną i swobodnie mogą po nią sięgnąć miłośnicy Scrabble. Rozgrywka jest ciekawsza przy większej ilości graczy. Gra dobrze się sprawdzi jako gra dla rodziny. Wymaga nieco główkowania, dlatego nie polecam je młodszym dzieciom. Na pewno można dzięki niej wciągnąć do zabawy starszych członków rodziny (nawet dziadka i babcię). 


W grze gracze współpracują, a nie rywalizują, co może zachęcić do zabawy osoby oporne wobec rywalizacji w planszówkach. Gra wymaga dedukcji, analizy. Na plus działa estetyka wykonania, niedługi czas rozgrywki, szeroki wachlarz wiekowy. Polecam! 


Autor gry: Ondra Skoupý 

Ilustracje: Lukáš Vodička, Dávid Jablonovský, František Sedláček, Michaela Zaoralová 
Liczba graczy: 2-6 
Czas gry: 45 min. Wiek: 10+ 
Wydawnictwo: Rebel. Grę można nabyć TUTAJ.

Zawartość pudełka: karty liter, kwiatków i jokera, stojaki na karty, żetony polskich znaków, żetony z numerami od 1 do 8, notes, żetony podpowiedzi oraz zestaw ołówków i temperówka. 

Wielkanoc we wrześniu!

Przedstawiciele kilku ważniejszych kościołów niż inne na wspólnej videokonferencji postanowili przełożyć Święta Wielkanocne na 20-21 września. 

Bp Grządek uzasadnił: Pan Jezus może poczekać ze zmartwychwstaniem. 

Ks. prof. Mularczyk dodał: Obecnie jednoczącą funkcję rodziny spełnia koronawirus. Wielkanoc może się przydać za kilka miesięcy. 

Ks.dr. hab. Chak: Jesteśmy głęboko przekonani, że mamy rację, a nasi krytycy błądzą w czeluściach ciemności. 

Abp Pilarski: Wszyscy obserwatorzy, a więc przedstawiciele kilku nowych ruchów religijnych i sekt jednomyślnie uznali, że to szlachetna inicjatywa. 

Prezbiter Wysocki OP: Trochę zacinało nam łącze. Rogaty mocno robił nam pod górkę. Jedyny sprzeciw pochodził ze strony przedstawiciela mało kluczowego kościoła. 

Ks. Grybucka: Jako matka wiem, że to duża oszczędność na zakupach. Obecny czas nie sprzyja dużym zakupom.

Pastor Lee Berał: Polki i Polacy powinny i powinni być zadowolone i zadowoleni.

Wiara jako dar od Boga


DAR BOŻY

Pismo Święte jest klarowne: wiara jest Bożym darem.

"Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił". – List do Efezjan 2:8-9

Dlaczego wiara jest darem? Ponieważ w naszej upadłej naturze nie jesteśmy w stanie zaufać Bogu. Jesteśmy duchowo martwi, a nie duchowo ranni. Grzech nas duchowo zabił, a nie zranił. Człowiek w naturalnym stanie nie chce ufać Bogu. Dlatego potrzebujemy nowego serca, a nie liftingu starego serca. Potrzebujemy odrodzenia, a nie remontu. Potrzebujemy nowego narodzenia, a nie nowego opatrunku. Gdyby stare serce było w stanie pokutować i się nawrócić – nie potrzebowalibyśmy nowego serca. Ale Pismo mówi, że Bóg daje wierzącym nowe serce.

"Wtedy Ja dam im nowe serce i nowego ducha włożę do ich wnętrza; usunę z ich ciała serce kamienne i dam im serce mięsiste". - Księga Ezechiela 11:19; por. Hbr 8:10-13; 10:15-17.

I to stworzenie nowego serca, nowe narodzenie jest Bożym dziełem. Nikt z nas nie postanawia o własnym narodzeniu. Raczej zradzają nas rodzice. Nie inaczej jest w duchowym życiu. Na nowo rodzi nas Bóg mocą Ducha Świętego. Owocem nowego narodzenia jest nowe życie, zbawcza wiara. Zatem wiara to Boże dzieło w nas. Sami jej nie wyprodukujemy. Gdyby wiara była moim dziełem oznaczałoby, że mogę się chlubić (przynajmniej w jakiejś części) własnym zbawieniem. Byłoby ono owocem mojej wiary.

Pismo mówi wiele razy o tym, że wiara została nam darowana:

„Gdyż wam dla Chrystusa zostało darowane to, że możecie nie tylko w niego wierzyć, ale i dla niego cierpieć”. - Filipan 1:29

„Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć, lecz by rozumiał z umiarem stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił”. -  Rzymian 12:3

"Gdy zaś zapragnął przenieść się do Achai, bracia zachęcili go i napisali do uczniów, aby go przyjęli; gdy tam przybył, pomagał wielce tym, którzy dzięki łasce uwierzyli". - Dzieje Apostolskie 18:27

Jakie ma to praktyczne znaczenie? Ano takie, że wytrąca nam z rąk chlubę: ja uwierzyłem, ja zrozumiałem, ja okazałem tę duchową wrażliwość na Boże zawołanie! Owszem, Bóg mi pomógł, ale to ja musiałem odpowiedzieć!

Nie! Nasza odpowiedź jest darem. Duchowy trup nie może odpowiedzieć na duchowe zawołanie. Musi najpierw ożyć. Nie współpracowaliśmy z Bożą łaską. To Boża łaska sprawiła, że wierzysz. To Boża łaska wyrwała nas ze śmierci. Bóg nie rzucił nam koła ratunkowego. Bóg wyciągnął nas z dna i wskrzesił tę samą mocą, którą wskrzesił Jezusa z martwych:

"I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie". - Efezjan 1:19-20

Oto przyczyna naszej wiary: przemożna siła Boga, która wzbudziła nas ze stanu duchowej śmierci, wzbudziła nas z martwych. Tylko działanie owej siły mogło przenieść nas do życia. 

MOJA DECYZJA

Oczywiście zrozumienie, że wiara jest Bożym darem nie niszczy naszej odpowiedzialności. Nasza niezdolność nie znosi ludzkiej powinności. Jeśli ktoś podpalił willę wartą 10 milionów złotych, to spoczywa na nim finansowe zobowiązanie wobec właściciela. I nie znoszą tego słowa podpalacza: Ale skąd mam wziąć 10 milionów złotych?! Nie wiem. To twój problem. Mówię tylko o sprawiedliwych oczekiwaniach. Jesteś zobowiązany do spłaty należności.

Apostołowie nauczali: Wy musicie się nawrócić i uwierzyć. To wasza odpowiedzialność! Bez wiary nikt nie może podobać się Bogu. I cały czas musimy sobie o tym przypominać. Lecz to Bóg rodzi nas na nowo, co sprawia, że człowiek nie tylko jest w stanie uwierzyć, lecz lgnie do Boga. Dzięki Bożej łasce - Chrystus staje się kimś, kogo w nieodparty sposób pragnie człowiek z nowym sercem.

Jeśli ktoś ma wysokie moralne standardy, to łatwo jest uwierzyć, że w życiu chodzi o bycie dobrym, że bycie w kościele polega na spełnianiu norm religijnych. Ale życie chrześcijańskie to zaufanie, zaufanie, zaufanie każdego dnia. Kiedy się budzisz – zaczynaj nowy dzień od zaufania Bogu. Kiedy idziesz spać – kładź się z myślą: ufam Bogu, że nawet kiedy tracę kontakt z zewnętrznym światem na 8 godzin – Bóg czuwa nade mną. Szczególnie w obecnym sezonie epidemii powinniśmy to sobie przypomnieć. Nie znamy jutra. Bóg zna. Dlatego ufajmy Jemu, lecz nie w tym, że problem z dnia na dzień zniknie. Ufajmy Bogu, że (zgodnie z Jego obietnicą) On nie zniknie z naszego życia pośród problemów.

wtorek, 31 marca 2020

Jeden rozmiar odpowiedni dla wszystkich?

"Bóg chce, aby niektórzy ludzie byli Jeremiaszem, zaś inni Mojżeszem. Chce, aby niektórzy byli królem Alfredem, a inni Bonhoefferem. Niektórzy pobożni ludzie stają na czele armii, która polegnie, a inni stają na czele armii, która zwycięża. Obaj są powołani do tego, co robią, aby czynili to w imię Jezusa Chrystusa z prawdziwą ewangeliczną wiarą. Królestwo Boże nie należy działania w rodzaju jeden rozmiar odpowiedni dla wszystkich". 

- Douglas Wilson, Empires of Dirt, s. 116.

"Niedługo, a przekonasz mnie, bym został chrześcijaninem"

Czy wierzysz, królu Agryppo, prorokom? Wiem, że wierzysz. A na to Agryppa do Pawła: Niedługo, a przekonasz mnie, bym został chrześcijaninem. A Paweł na to: Dziękowałbym Bogu, gdyby, niedługo czy długo, nie tylko ty ale i wszyscy, którzy mnie dziś słuchają, stali się takimi, jakim ja jestem, pominąwszy te więzy. - Dz 26:27-29

"Czego chrześcijaństwo oczekuje w wymiarze politycznym od swoich wyznawców? Odpowiedź jest taka sama jak Pawła wobec Agryppy - powinniśmy pragnąć, aby nasi rządzący byli tacy jak my: ochrzczeni i posłuszni Słowu Bożemu. Powinniśmy dostrzec, że wszelki autorytet w niebie i na ziemi został dany Jezusowi, i że użył go jako podstawy polecenia dla nas, abyśmy czynili Jego uczniami ludzkie narody". 

Doug Wilson, Empires of Dirt, s. 122.

piątek, 27 marca 2020

15 myśli o polityce, gospodarce, kościele i zaufaniu Bogu w sezonie koronawirusa

KORONAWIRUS, PAŃSTWO I GOSPODARKA

1. Na temat koronawirusa docierają do nas niepełne informacje. Nie mamy pełnych danych nt. przyczyn śmierci większości osób we Włoszech czy w Hiszpanii. Nie wiemy dokładnie jakie jest jego źródło i pochodzenie. Nie wiemy jaka będzie skala epidemii i śmiertelności za tydzień. Z tych powodów sądzę, że wskazany jest pewien umiar i powściągliwość w mocnych sądach. Zarówno bezgraniczne zaufanie wobec działań władzy, jak i buntownicza beztroska nie są zbyt rozsądną postawą. Nawet bycie chrześcijaninem o silnej wierze nie czyni człowieka ekspertem od wszystkiego. Po co nam mechanicy, lekarze, wirusolodzy, rząd, pracownicy medyczni, policja, inżynierowie, skoro moglibyśmy mieć jednego odważnego chrześcijanina, który powiedziałby nam, co mamy robić? 

2. W czasach epidemii, w sezonie takim jak obecny - państwo ma prawo wprowadzać ograniczenia, które dotyczą również kościoła (publicznych zgromadzeń). Państwo oczywiście nie ma prawa ingerować w sfery, które Bóg powierzył kościołowi, a więc wierne zwiastowanie Bożego Słowa, sprawowanie sakramentów, dyscyplina kościelna, liturgia itd. Jeśli państwo zabroniłoby zgromadzeń kościoła z powodów światopoglądowych, wówczas nasza odpowiedź powinna brzmieć: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5:29). Kiedy jednak w budynku kościoła pojawia się pożar, władza posiada kompetencje, by nakazać zgromadzonym opuszczenie miejsca zagrożenia. Wierni zaś mają obowiązek poddać się zaleceniom służb, nawet jeśli oznaczałoby brak kazania i Komunii. 

Nie jestem przekonany, czy obecną epidemię koronawirusa możemy porównać z pożarem. Kiedy jednak władze z powodu zagrożenia zdrowia i życia wprowadzają (na pewien czas) ograniczenia w osobistych kontaktach, powinniśmy uszanować tę decyzję w ramach obywatelskiego posłuszeństwa. Abym został dobrze zrozumiany - całkiem możliwe, że władza myli się w oszacowaniu skali zagrożenia, jednak granicą obywatelskiego nieposłuszeństwa jest namowa władzy do grzechu, nie zaś błędy strategiczne. Całkiem możliwe, że dowódca na polu bitwy podejmuje błędną decyzję wycofania wojska. Jednak zadaniem żołnierza jest wycofanie się wraz z oddziałem. Dowódca odpowie przed przełożonymi (i Bogiem) za swoje powołanie, zaś żołnierz za swoje. 

3. Żadna władza na ziemi (państwowa, kościelna, rodzicielska) nie jest absolutna. Oznacza to, że grzech ubóstwienia państwa (lub kościoła, rodziny) jest całkiem realny i możliwy. Zarówno Biblia, jak i historia uczą nas, że nasze zaufanie wobec państwa powinno być zaufaniem ograniczonym. Bałwochwalstwo potrafi przeniknąć bardzo głęboko. 

4. Zgodnie z Bożym prawem - własność obywateli (np. restauracje, sklepy, siłownie) nie są własnością państwa. Przykazanie "Nie kradnij" zakłada obywatelskie prawo do własności. Na podobnej zasadzie argumentujemy za swobodą wypowiedzi. Przykazanie "Nie mów fałszywego świadectwa" zakłada wolność słowa i konsekwencje za posługiwanie się nią ku złemu (np. publiczne kłamstwo, łamanie przysiąg itp.). To samo możemy również powiedzieć o zdrowiu obywateli. Nie jest ono własnością państwa. Nie jestem przeciwny wprowadzaniu ograniczeń i interwencji państwa w sytuacjach takich, jak obecna. Jednak wszystkie decyzje rządu powinny wynikać z dogłębnego zrozumienia własnych kompetencji i obywatelskiej wolności nadanej przez Stwórce. Innymi słowy, wprowadzając jakiekolwiek limity, państwo powinno robić to z wszelką delikatnością, wrażliwością i bojaźnią przed Bogiem. 

5. Wybór między dobrem ludzi a ekonomią jest fałszywą dychotomią. Ekonomia to ludzie (Duane Garner). W równym stopniu co zachorowaniami na koronawirusa powinniśmy być zainteresowani ludzkim życiem w wymiarze ekonomicznym, społecznym. Człowiek pozbawiony pracy, dochodów, kontaktów z innymi jest w tak samo w wielkim niebezpieczeństwie jak człowiek jadący autobusem w okresie zagrożenia koronawirusa. Być może skala zagrożenia związana z powszechną izolacją jest nawet większa biorąc pod uwagę fakt, że 80% zakażonych koronawirusem przechodzi przez chorobę bezobjawowo. 

Mówiąc o sparaliżowanej gospodarce - nie mówimy o sparaliżowanych pieniądzach lub sparaliżowanej chciwości. Praca, wymiana dóbr, finansowe zabezpieczenie rodziny nie są synonimami chciwości i "dzikiego kapitalizmu". Mówiąc o paraliżu życia społecznego - mówimy raczej o zagrożeniu dla ludzkiego zdrowia, życia i przyszłości. Na ten temat musimy nauczyć się rozmawiać z równie wielką wrażliwością, co na temat wirusowej infekcji.

6. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski uzasadniając obecną izolację stwierdził, że ważne jest "każde ludzkie życie". Owszem, każde. Nie tylko to w szpitalu. Nie tylko to zarażone. Liczy się życie tysięcy zadłużonych, bankrutujących przedsiębiorców, właścicieli restauracji, teatrów, małych sklepów... Całkowicie rozumiem hasło #ZostańWdomu i sumiennie je stosuję. Musimy jednak pamiętać, że jego głównymi zwolennikami są: rząd, youtuberzy z setkami tysięcy subskrybentów i pracownicy sektora publicznego. Pracownik zamkniętej firmy, któremu kończą się środki na utrzymanie lojalnie się do niego dostosuje, lecz zrobi to w imię miłości bliźniego i solidarności. Mimo iż mało kto mówiąc o "miłości bliźniego" ma na myśli jego firmę i środki do życia. 

7. Środki zapobiegawcze w okresie epidemii są podejmowane głównie w oparciu o przewidywania, a nie twarde dane. Jednak poza komputerowymi przewidywaniami liczby zachorowań potrzebujemy komputerowej analizy dotyczącej przyszłości gospodarki, rynku pracy, schorzeń psychicznych, wzrostu liczby samobójstw itp. Nie wystarczy, że coś robimy "z miłości". Pytanie: czy "z miłości" robimy właściwą rzecz? Z miłości do bliźniego można uchronić 1000 osób przed zakażeniem koronawirusa, lecz jednocześnie 2000 osób doprowadzić do zagrożenia egzystencji w wyniku braku środków do życia, chorób psychicznych lub brak opieki medycznej dla chorych na inne schorzenia.

KORONAWIRUS, KOŚCIÓŁ I ZAUFANIE BOGU

8. Kościoły organizują obecnie swoje służby w internecie. Musimy jednak pamiętać, że Youtube, Facebook i Skype nie jest wspólnotą. Oglądanie transmisji nie jest nabożeństwem. Istotą nabożeństwa jest wspólnota Bożego ludu z Bogiem, wspólny śpiew, wspólne jedzenie i picie w wierze. Kościoły zapewniają wierzącym duchowy pokarm poprzez media społecznościowe, komunikatory - głównie nauczanie lub wspólną modlitwę (jak np. u nas). Jednak nie możemy w żadnym razie uznać, że jest to pożądany i długoterminowy sposób, w jaki kościół powinien funkcjonować służąc Bogu i ludziom. 

9. Oczywiście, należy spojrzeć na obecny sezon również w kategoriach nowych możliwości, nowych wyzwań. Dzieło Boże zwykle rozwijało się pośród przeciwności, prześladowań i nowych okoliczności. Pamiętajmy jednak, że nie jest to nowy sposób, który możemy swobodnie uznać za kulturowo dopasowany i jeśli się sprawdzi, to po ustaniu epidemii możemy zrezygnować z nabożeństw "na żywo", gdyż transmisje online gromadziły więcej słuchaczy. Nie jesteśmy pragmatykami. Jesteśmy chrześcijanami.

10. Nie powinniśmy modlić się o zakończenie epidemii i powrót do życia w bezbożności, w której trwaliśmy jako naród, kultura, cywilizacja. Jeśli koronawirus jest przejawem Bożego sądu, to On nie da z siebie kpić. Człowieka możesz oszukać złudnymi obietnicami poprawy, lecz nie Boga. Dlatego myjąc ręce - powinniśmy obmyć również dusze. A jedynym skutecznym środkiem jest krew Chrystusa, który oddał swoje życie za grzechy ludzi. 

11. Zadaniem chrześcijan w obecnym okresie jest zachowanie wiary, pokoju, radości oraz... podtrzymywanie strachu wśród ludzi żyjących bez Boga. Nie istnieje pokój duszy, sumienia, umysłu w oderwaniu od pojednania z Bogiem. Zadaniem Mojżesza w okresie plag w Egipcie nie było niesienie Egipcjanom zapewnień o dobrej przyszłości. Poselstwem Mojżesza wobec faraona było: "ugnij kark i kolana przed Jahwe". Niesiemy nadzieję, która jest w Chrystusie, nie zaś w upływie czasu lub w sile nowoczesnych zdobyczy cywilizacyjnych. 

12. Nie patrz na koronawirusa jako na kosmiczny wypadek. Patrz jako na dzieło Bożej opatrzności. Nic nie dzieje się bez Bożej kontroli i poza Jego planem. Jak napisał mój przyjaciel pastor Marek Kmieć: Boże sądy w historii są symbolem sądu ostatecznego. Istnieje wirus, którego śmiertelność wynosi 100%. Ów wirus nazywa się grzechem. Zadbaj przede wszystkim o bezpieczeństwo i środek ochronny przed nim. 

13. Obecna epidemia przypomina, że istnieje rzeczywistość, która wymyka się ludzkiej kontroli. To ważna i potrzebna lekcja, której obecnie potrzebuje ludzkość. Nasze teleskopy i stacje kosmiczne sięgają gwiazd, nasze mikroskopy umożliwiają opisywanie budowy cząsteczek, nasze cyfrowe technologie usuwają wszelkie komunikacyjne przeszkody. Człowiek posiada naprawdę wielkie możliwości. Lecz kiedy człowiek myśli, że skoro mamy XXI wiek i dlatego "już nic nie będzie dla nas niemożliwe" - Bóg poprzez mikroskopijnego wirusa, przypomina, że jesteśmy bezradni, a nasze życie jest sparaliżowane, zlęknione i pełne niepewności. Nie wszystko jest w naszych rękach. Nie zależymy całkowicie od siebie samych. To dobry czas, by w końcu to uznać i ugiąć kolana przed Stwórcą.

14. Jak napisał Peter Leithart, umieszczenie wirusa w kategorii „wypadek” lub "przypadek" ratuje w nas pozory nowoczesności. Ale niczego nie zmienia jeśli chodzi o ograniczoność człowieka. Nie zawrócimy nurtu rzeki za pomocą patyka. Pewne rzeczy są poza naszym zasięgiem. Żyjemy w Bożym, zaskakującym świecie, nie zaś świecie mechanicznego, nakręconego pudełka. Istnienie Boga czyni świat nieprzewidywalnym, nieobliczalnym, a nasze zapomnienie o naszej słabości jest ostatecznie zapomnieniem o Nim. Jesteśmy mistrzami w unikaniu rzeczywistości (D. Field). 

W ciągu 20 dni okazało się, że zbudowaliśmy cywilizację, która nie jest w stanie przynieść nam bezpieczeństwa i pokoju w obliczu zagrożenia mniejszego od grubości włosa. Zbudowaliśmy cywilizację, którą zamiast uczynić środkiem uwielbienia Boga uczyniliśmy środkiem ucieczki przed duchową rzeczywistością, przed Chrystusem. Uczyniliśmy z niej krzaki, w których, niczym Adam, chcemy się schronić przed Bogiem przechadzającym się w Jego świecie. Wybraliśmy własną wygodę zamiast Chrystusa. I niestety świadomość o naszej kruchości nie dociera do wielu nawet w obliczu bieżącej sytuacji. W ciągu ostatnich 3 tygodni otrzymaliśmy nagłą i bolesną lekcję o tym, że nasze przekonanie o kontrolowaniu życia, świata jest złudzeniem. Jak zareagujemy? 

15. Bóg jest Bogiem plag. Jest Bogiem miłosierdzia, ale i sądu. Kiedy faraon powiedział Mojżeszowi: „Nie znam Pana”, Bóg przedstawił mu się szeregiem plag, które spustoszyły Egipt (P. Leithart). Bóg był bardzo cierpliwy i łaskawy wobec faraona. Nie zakończył ostrzeżeń na jednej pladze. Każda kolejna była wezwaniem do uznania Bożego panowania. Śmierć Egiptu postępowała stopniowo. Bóg posłał dziesięć plag zanim Egipt upadł. Módlmy się, abyśmy wzięli sobie do serca te wszystkie wskazówki od Boga plag. A kiedy plaga koronawirusa minie, abyśmy nie udali się za przykładem faraona, który zatwardzał swoje serce jeszcze bardziej za każdym razem, gdy Bóg przynosił ulgę.