sobota, 16 lutego 2019

Krzyż - nasz ołtarz i drabina do nieba

Ponieważ zarówno ołtarze, jak i drzewa są drabinami do nieba, to drzewo równie dobrze może być ołtarzem. Ilustracją tego jest krzyż Chrystusa, którego cztery krańce nawiązują do czterech narożników ołtarza. Tak jak krew kropiła cztery rogi ołtarza (cztery krańce ziemi), tak krew Chrystusa znajdowała na czterech ramionach krzyża (głowa, ręce, nogi). Krzyż jest naszym ołtarzem i naszą drabiną do nieba.

- James B. Jordan, Through New Eyes

piątek, 15 lutego 2019

Czy można pogodzić bycie homoseksualistą i chrześcijaninem?

Czy można pogodzić bycie homoseksualistą i chrześcijaninem? To zależy co mamy na myśli. W żadnym miejscu Pisma Biblia nie określa chrześcijan mianem "homoseksualistów", "pijaków", "cudzołożników" itd. W tym sensie są to dwa przeciwstawne terminy, jak wierny i niewierny. 
Oczywiście jeśli mówimy o osobach homoseksualnych, które podejmują walkę o seksualną czystość - Kościół jest i powinien być dla takich osób miejscem uświęcenia, wsparcia, dojrzewania, służby. Doświadczanie pokus nie jest grzechem. Sam Pan Jezus był kuszony przez diabła. Grzechem jest uleganie im. Tak długo, jak ktoś pragnie żyć w czystości i posłuszeństwie wobec Bożego Słowa, to bez względu na naszą przeszłość oraz teraźniejsze problemy, Bóg nas akceptuje, przebacza, wyzwala. Chrystus przyjmuje nas z miejsca, w którym jesteśmy, a nie z tego, w którym powinniśmy być.
Nie oznacza to, że pokusy homoseksualne powinny być czymś, z czym dana osoba powinna się pogodzić. Powinna nie tylko uśmiercić grzeszną aktywność seksualną, lecz również odstępczy styl życia, który łączy się z homoseksualnymi gestami, sposobem ubierania, mówienia... Nie chcemy, by chrześcijanin był przesiąknięty homoseksualizmem we wszystkim z wyjątkiem pójścia do łóżka. Chcemy takie osoby wspierać w całkowitym odrzuceniu czegokolwiek co łączy się z tą kwestią.
Wobec osób, o których mówię nie stosowałbym jednak określenia „homoseksualista”. Nasza tożsamość nie powinna być definiowana przez pryzmat seksualnych pokus, ale przez pryzmat tego, jaka jest nasza pozycja w Chrystusie. Biblia nazywa chrześcijan jako: święci, oczyszczeni, umiłowani, wybrani, dziedzice królestwa, dzieci Boże itd. To jest nasz prawdziwy status. 

Oczywiście mam świadomość tego, że wiele osób homoseksualnych nie chce lekarstwa na grzech, którym jest łaska. Chcą natomiast definiowania siebie jako sprawiedliwych. Nie chcą słów pociechy o lekarstwie na ich choroby i zupełne uzdrowienie. Chcą by nazywać ich jako zdrowych. Jednak nie w taki sposób Jezus rozprawia się z grzechem. W rzeczywistości to ucieczka od łaski i przebaczenia. Chrystus nie omijał grzechu. Nie ignorował go. Ocenił cudzołożnicę jako osobę, która popełniała grzeszne czyny, ale nie potępił jej. Wezwał natomiast do zmiany i wejścia na nową drogę. Kiedy ktoś grzeszy, to nie chodzi o to, by temu zaprzeczyć lub to zignorować. Ignorancja, odwracanie głowy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu grzechu i nie ma nic wspólnego z łaską, przebaczeniem. Dzieci niekiedy myślą, że gdy zakryją oczy lub twarz, to nie będzie ich widać. Niektórzy ludzie podobnie postępują z grzechem. Bóg tego nie robi. Zaprasza do przyniesienia pod krzyż Chrystusa ciężaru grzechu - wyznanie go i przyjęcia przebaczenia, radości, wolności i zbawienia.

Foto: unsplash.com  Autor: Christian Sterk

środa, 13 lutego 2019

Witaj w Ewangelicznym Kościele Reformowanym cz.1 - Liturgiczne nabożeństwo


Jako Kościół w Gdańsku jesteśmy częścią Wspólnoty Ewangelicznych Kościołów Reformowanych (CREC)

Rozwijamy się służąc Bogu i ludziom. Przez kilkanaście lat naszej służby w Gdańsku mieliśmy i mamy przywilej prowadzić wiele osób do Chrystusa dzięki zbawiennej mocy Ewangelii oraz czynić ich Jego uczniami. Zaobserwowaliśmy również, że istnieją pewne pytania, które często zadają nam osoby, które odwiedzają nas po raz pierwszy lub natrafiają na nasze strony w internecie. 

Wiele z naszych wyróżników znajdziecie w naszych wyznaniowych konfesjach. Pierwsza ich grupa odwołuje się do jedności i ciągłości historycznego Kościoła np. Apostolskie Credo, Wyznanie Nicejsko-Konstantynopolitańskie (381 r.), Chalcedońska Definicja Wiary (451 r.), czy Atanazjańskie Wyznanie Wiary (V w.). Druga zaś do teologicznego i doktrynalnego dziedzictwa reformacji: Kanony z Dort, Belgijskie Wyznanie Wiary oraz Katechizm Heidelberski - znane jako Trzy Formy Jedności. Ich treść znajdziecie na naszej stronie.

Począwszy od tego wpisu chciałbym również przybliżyć niektóre praktyki i przekonania, które wśród nas napotkasz i krótko wyjaśnić ich powody. Czytając to kilkuczęściowe opracowanie, pamiętaj, że nasze kościoły nie są stuprocentowo identyczne. Nie wszystko opisane tutaj odnosi się w identyczny sposób do każdego zboru naszej Wspólnoty, i nie ma z tym żadnego problemu. To w zasadzie kolejna rzecz, której możesz się spodziewać: katolickość i powszechność w myśleniu o innych zborach, denominacjach i tradycjach w Kościele.

Poszczególne części, które będę zamieszczał na blogu są tłumaczeniem opracowania nt. naszych Ewangelicznych Kościołów Reformowanych pt. "What to expect in our CREC Church".

Ok, zaczynamy więc.

LITURGICZNE NABOŻEŃSTWO

Wiele nabożeństw we współczesnych kościołach ma zazwyczaj charakter nieformalny. Nabożeństwo często przybiera charakter imprezy koncertowej lub rozrywki, z nastawieniem "przyjdź, taki jaki jesteś" w stosunku do odwiedzających. 

W konsekwencji, gdy ktoś przychodzi w niedzielny poranek na nabożeństwo do jednego z naszych kościołów, to często najbardziej oczywistą różnicą w naszym podejściu do czczenia Boga (która jest oczywista już po pierwszych pięciu minutach) jest dbałość o szacunek, godność oraz to, co jest nazywane czymś "formalnym". Powszechne podejście w kręgach ewangelicznych często jest nazywane "wrażliwością względem poszukującego", dlatego niektórzy mogą wyciągnąć wniosek, że nasze podejście bliższe jest "wrogości wobec poszukującego."

Prawdopodobnie największym problemem dla kogoś, kto nie jest przyzwyczajony do tego rodzaju uwielbienia, jest kwestia nieszczerości. Wielu z nas było uczonych, że skoro coś jest spisane, zaplanowane, to musi być nieszczere. Skoro nasze nabożeństwa mają "biuletyn" zawierający wszystkie wcześniej przygotowane elementy, to co stało się z możliwością działania Ducha Świętego? 

Z pewnością możemy się zgodzić, że jeśli nabożeństwo jest obłudne i nieszczere, to oczywiście nie jest to dzieło Ducha Świętego. Jednak nie myślimy w ten sposób o innych działaniach, które należy wcześniej zaplanować. Gdybyś miał przywilej zobaczenia w akcji zespołu wiertniczego Korpusu Piechoty Morskiej, to zastanawiałbyś się, czy rzeczywiście mają na myśli to, co robią? Jeśli w okresie Świąt Bożego Narodzenia zabrałbyś żonę na przedstawienie "Dziadek do orzechów", czy wyszedłbyś z niego potrząsając głową na całą tą nieszczerość, ponieważ muzyka była dokładnie taka sama, jak w zeszłym roku?

Powodem, dla którego w naszym Kościele podchodzimy ten sposób do nabożeństwa, jest to, iż wierzymy, że Bóg wymaga od nas kultywowania szacunku. 

"Dlatego też otrzymując niewzruszone królestwo, trwajmy w łasce, a przez nią służmy Bogu ze czcią i bojaźnią! Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym." (Hbr 12:28-29). 


Tego właśnie pragniemy. W powyższym cytacie Pisma Świętego widzimy, że uwielbienie może być nie do zaakceptowania przez Boga, a dwie rzeczy, które uczyniłyby je nie do przyjęcia, to brak szacunku i postawa, która nie wyraża bojaźni przed Bogiem. Niestety, często ma to miejsce podczas nieformalnych nabożeństw.

Odpowiadając więc na zarzut o spisanym biuletynie, przypominamy, że apostoł Paweł cieszył się "ładem" kościoła w Kolosach (Kol. 2:5). Słowo to nawiązuje do terminologii wojskowej i odnosi się do formowania oddziału - niczym zespołu wiertniczego, o którym wspominaliśmy przed chwilą. 

Jednocześnie chcemy uniknąć grzechów potępionych przez Jezusa, gdy ostrzegał nas przed długimi szatami (Mk 12:38), rzemykami modlitewnymi, wydłużaniem frędzli szat (Mt 23:5), długimi modlitwami (Mt 23:14), fantazyjnymi religijnymi tytułami (Mt 23:7) i innymi formami kościelnej pompy. Jednak przygotowanie do ofiarowania Bogu tego, czego On wymaga, nie jest tym samym, co nad-dekorowanie tego, czego nie nakazał. 

cdn.

wtorek, 12 lutego 2019

W czym wyprzedzają mnie żona i dzieci?

Wczoraj basen, dzisiaj łyżwy... - zdecydowanie nie moje dyscypliny, ale z radością oglądam jak wyprzedzają mnie w nich żona i dzieci. Coachowie, mentorzy, trenerzy personalni i tutorzy chyba by mnie pochwalili :) Ale skoro dałem się namówić na to, to strach pomyśleć co będzie jutro :) Zresztą nie sądzicie, że gdyby Pan Bóg chciał, abyśmy jeździli na łyżwach, to stworzyłby nam pionową narośl pod stopą w kształcie płozy do łyżew?! Jazda na łyżwach jest stanowczo nienaturalna dla dwunożnego stworzenia. 

Moje dyscypliny czekają na wiosnę: piłka nożna i koszykówka. A jako kibic czekam na ryk silników i kurz na ubraniu, czyli żużel, nazywany nie bez przyczyny "czarnym sportem" - w przeciwieństwie oczywiście do "białego sportu" :) Bilety na żużlowe Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie w maju już nabyte!

Coś więcej niż uczucie

Jezus nakazał nam miłować, stąd wiemy, że miłość nie jest tylko uczuciem - uczuć nie można nakazać. Miłość jest przede wszystkim decyzją. 
Jezus nie powiedział:
Gdy zostaniesz uzdrowiony, kochaj.
Gdy dojrzejesz, kochaj.
Gdy czujesz się kochany, kochaj.
Gdy się pozbierasz i wreszcie uporasz ze wszystkimi ranami zadanymi Ci przez matkę/ojca/ męża/dzieci, wtedy powinieneś kochać. 

Nie. Przykazanie, które nas wszystkich obowiązuje nakazuje na,m, byśmy kochali już teraz i w ten sposób wypełniali wszystkie tragiczne luki każdej chwili.

Sądzę, że o wiele lepiej znamy miłość Boga wtedy, kiedy sami potrafimy "szerzyć miłość", niż wówczas, gdy ludzie mówią nam, że jesteśmy tacy, że nic tylko nas pokochać (to takie wspaniałe uczucie!). Zawsze możemy nie dać wiary temu drugiemu, ale to pierwsze jest niewytłumaczalną mocą pochodzącą spoza nas samych. Wiemy wówczas, że służymy jako narzędzia, a strumienie wody żywej przepływają przez nas (Jn 7,38).

Richard Rohr

sobota, 9 lutego 2019

Modlitwa - praktykowanie nieba na ziemi

"Modlitwa to nie jest technika zdobywania czegokolwiek, ani pobożne ćwiczenie mające na celu zadowolenie Boga, ani też wymóg związany z uzyskaniem wstępu do nieba. W o wiele większym stopniu jest to praktykowanie nieba tu i teraz."

- Richard Rohr

Duchowość oddzielona od teologii i Biblii

"Prawdopodobnie jednym z największych błędów popełnionych w historii chrześcijaństwa jest to, że oddzieliliśmy duchowość od teologii oraz studiowania Biblii. Innymi słowy, oddaliśmy Pismo Święte (wraz z teologią) w ręce bardzo niedojrzałych, nienawróconych ludzi, w tym duchowieństwa. Oddaliśmy Pismo Święte w ręce ludzi, którzy nadal tkwią w egocentryzmie myśląc: Tu chodzi o mnie, i którzy poczynają sobie z Biblią w sposób samowolny."

- Richard Rohr

Bóg kocha nie "za coś", lecz "po coś"

"W większości zostaliśmy nauczeni tego, że Bóg kochałby nas jeżeli oraz gdybyśmy się zmienili. W rzeczywistości Bóg kocha Cię własnie po to, byś mógł się zmienić. Tym, co przydaje mocy przemianie, tym, co sprawia, że pragniesz przemiany jest samo doświadczenie miłości (...)."

- Richard Rohr

Jezus liberalny, ezoteryczny, Bartha i marksistów

"Nie mogę jednak stosować w sprawach Bożych metody egzegezy, którą już ze wzgardą odrzuciłem podczas moich świeckich badań. Odnoszę się podejrzliwie do każdej teorii opierają się na rzekomym historycznym Jezusie, którego należy odkopać w Ewangeliach, a potem przeciwstawić chrześcijańskiemu nauczaniu. Pojawiło się już zbyt  wielu historycznych Jezusów - Jezus liberalny, Jezus ezoteryczny, Jezus Karola Bartha, czy Jezus marksistów. Stanowią oni tanią ofertę na liście każdego wydawnictwa w rodzaju nowych Napoleonów i nowych królowych Wiktorii. Nie ku takim fantomom zwracam się w poszukiwaniu mojej wiary i zbawienia.

C.S. Lewis, Nieodparte racje

piątek, 8 lutego 2019

Kard. Stefan Wyszyński do kapłanów: Otrzymaliście straszliwą władzę nad Bogiem

Miarą chrześcijańskiej ortodoksji nie jest zaciekłość w obronie tego, czy innego nurtu Kościoła. Miarą naszej ortodoksji jest m.in. nasza reakcja na straszliwe nadużycia moralne i doktrynalne - również w Kościele. "Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego." - 1 Piotra 4.17

Jeden znajomy podesłał mi poniższe źródło. Czy od Bałtyku do Tatr, słyszał kto o czymś takim?! 


(kliknij, aby powiększyć)

"Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim — nad samym Bogiem! Jesteście przecież „spirituales imperatores" a jako tacy,macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od Was chciał! Będziecie mu rozkazywać gdy na Wasze słowa zstępować będzie na ołtarze — Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy… Kto ku Wam patrzy, widzi w was Boga. Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego, ale Bożego. Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem." 

Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński, Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2 IX-X 1960, s.165.

"Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim - nad samym Bogiem! Jesteście przecież "spirytuales imperatores", a jako tacy, macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od Was chciał!"

Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński z przemówienia podczas święceń kapłańskich w Ołtarzewie 22.VI.1957 r.