sobota, 17 lutego 2018

czwartek, 15 lutego 2018

Urodziny i wyznanie wiary

Obchodząc urodziny lub składając komuś życzenia urodzinowe (np. na facebooku) składasz wyznanie wiary. Oto jego treść: 

- życie ludzkie ma ogromną wartość, jest cenne i wyjątkowe. Człowiek nie jest przypadkową materią w ruchu napędzaną wyładowaniami atomów w czaszce 

- aborcja jest morderstwem, grzechem. "Cieszę się, że się narodziłeś!"

- człowiek jest obrazem Trójcy Świętej, dlatego nie jest dobrze człowiekowi, gdy jest sam. 

- dziękuję Boże za Twoją opatrzność, dobroć, łaskę dzięki którym pozwoliłeś mi (lub jemu) przeżyć kolejny rok.

- życie ludzkie ma sens. Warto je celebrować. Każdy ma na tym świecie ważne miejsce i rolę do wykonania.

- liczy się nie tylko to, co niewidzialne (myślenie o kimś), ale i to, co widzialne (składane życzenia, kartki, prezenty). Dusza i ciało. Treść i forma. Pamiętanie i działanie. Oba aspekty - widzialny i niewidzialny - są ważne w Bożym świecie.

- błogosławienie innych, życzenia, nasze słowa mają znaczenie. Słowa to coś więcej niż "wypluwanie danych", bzyczenie, sapanie i odgłosy jednostki napędowej. To komunikacja, więzi, kształtowanie rzeczywistości na wzór Trójjedynego Boga, który komunikuje się z nami i stworzył świat poprzez Słowo.

Dlatego jako chrześcijanie powinniśmy z radością obchodzić urodziny (i składać życzenia, obdarowywać) zapraszając do tego samego naszych niewierzących bliskich, przyjaciół. To rodzaj składanego świadectwa i zaproszenie, by inni dołączyli do naszej radości oraz wdzięczności Bogu.

Zatem dla Ciebie Czytelniku: Sto lat! A potem wiecznie!  :-) 

Świętowanie

W naszym świecie świętowanie
- rocznicy małżeństwa, a więc wierności przymierzowej przysiędze 
- witanie na świecie dzieci, a więc wyjątkowego stworzenia
- obchodzenie urodzin, a więc znaczenia życia

... jest rodzajem wyznania wiary i przejawem uczestnictwa w duchowej bitwie. 
Dlatego wznieśmy opadłe ręce, podnieśmy omdlałe kolana. I świętujmy! 

środa, 14 lutego 2018

Kim był Walenty?

Nierzadko zdarza się nam obchodzić święta bez wiedzy o ich pochodzeniu. Takim dniem są tradycyjne „Walentynki” lub Dzień Św. Walentego. „Walenty” pochodzi od słowa „valens”, co oznacza, silny, godny, potężny. Są to cechy tego mało docenianego męczennika. 

Wokół samego Walentego krążą rozmaite tradycje i legendy. Prawda jest taka, że nie wiemy zbyt wiele o jego życiu. Wiemy, że około 278 r., Walenty, duchowny w czasach cesarza Klaudiusza II został uśmiercony. Dokładny dzień tego wydarzenia jest dobrze znany jako 14 lutego. 

Cesarz Klaudiusz był znany ze swego okrucieństwa. Jego krwawe kampanie wymagały silnej armii. Ku własnemu rozdrażnieniu Klaudiusz, nie był w stanie zaciągnąć wielu rzymskich żołnierzy dla swoich wojennych wypraw. Walenty uważał, że żołnierze byli silnie przywiązani do swoich żon i rodzin. W rezultacie Klaudiusz skazał na banicję małżeństwa i narzeczonych w Rzymie [1]. Walenty uważał, że była to wielka niesprawiedliwość i w dalszym ciągu udzielał małżeństw. 

Innym czynnikiem, który uczynił Walentego niepopularnym w oczach Klaudiusza było jego zaangażowanie w pomoc prześladowanym chrześcijanom. Walenty był wierny Chrystusowi, któremu służył. Ignorowanie przez Walentego praw wydawanych przez okrutnego Klaudiusza oraz jego silna wiara były przyczyną jego aresztowania w III wieku. „Został aresztowany i wysłany przez cesarza do prefekta Rzymu, który słysząc obietnice o nie porzuceniu wiary, nakazał aby duchownego bito pałkami, a następnie uśmiercono przez ścięcie”. [2] 

Tego dnia (14 lutego) wspominamy tych wiernych świętych, którzy zginęli za miłość, miłość do prawdy i miłość do Chrystusa; Chrystusa, który oddał swe życie, aby Jego Oblubienica mogła żyć w obfitości. 

Uri Brito 

źródło: http://apologus.wordpress.com (tłum. moje)

[1] History.com, http://www.history.com/this-day-in-history/st-valentine-beheaded 
[2] Catholic Online, http://www.catholic.org/saints/saint.php?saint_id=159

niedziela, 11 lutego 2018

Stępiona moralność

" (...) Ludzie, którzy toczyli pojedynki, mogli być przewrażliwieni czy wręcz ekscentryczni, ale był żywi, naprawdę żywi. Dlatego właśnie ginęli. Ich wrażliwość była autentyczna i intensywna, gdyż umieli czuć coś, czego ich wnuki już nie odczuwają - różnice między jedną rzeczą, a drugą. To bystrzejsze. nie zaś zmęczone oczy dostrzegą, że kolor niebieski nie jest bynajmniej taki sam jak zielony. Daltonista zobaczy te kolory jako jedną i tę samą szarość. To ostrzejszy, nie zaś przytępiony słuch, odbierze w mowie subtelną różnicę między naiwnością, a ironią lub między ironią, a zniewagą. Dla mniej subtelnego ucha wszystkie intonacje zabrzmią jednakowo, a przez to monotonnie. Mało kto pojmuje, że taki zanik różnicowania dokładnie odpowiada obecnej stępionej i zobojętniałej anarchii w dziedzinie moralności i manier. A zatem, niech współczesna dziewczyna nie szczyci się, że jej prababka byłaby zszokowana tym, co ona uważa za normalne. Może to oznaczać, że jej prababka była istotą pełną życia i wrażliwości, podczas gdy ona jest moralną paralityczką.  (...)

Utrata odrazy do jednej rzeczy, a szacunku dla innej oznacza cofnięcie się do stanu wegetacji lub obrócenie się w pierwotny proch. A jednak już od kilkudziesięciu lat ten własnie kierunek jest szerzony w niemal całej naszej kulturze. Dyskusja na tematy obyczajowe zawsze wychodzą z cichego założenia, że kiedy już przyzwyczaimy się do chamstwa, będziemy zupełnie zadowoleni, stają się chamami. Nie twierdzę, że wszystkie rezultaty tego kierunku były złe, twierdzę jednak, że założenie jest złe od początku do końca. Człowiek może się bowiem przyzwyczaić do bycia dzikusem lub niewolnikiem, ale to wcale nie znaczy, że nie jest lepiej być obywatelem".

Powyższy cytat jest fragmentem rozdziału "O bezwstydzie" z książki G.K Chestertona "Obrona rozumu".

piątek, 9 lutego 2018

Wprowadzenie do postmilenizmu

Dziś na blogu opracowanie reformowanego pastora, teologa Andrew Sandlina o eschatologii: czasach ostatecznych i przyszłości Królestwa Bożego w historii. Autor jest również założycielem instytutu Center for Cultural LeadershipWięcej wpisów na poruszany temat temat znajdziesz w dziale ESCHATOLOGIA.

Andrew Sandlin

Wprowadzenie do postmilenizmu

CHALCEDON FOUNDATION
VALLECITO, CALIFORNIA 95251
1997

Spis treści

Przedmowa                                                                  

Wprowadzenie                                                                                               
Rozdział 1: na bezdrożach dyspensacjonizmu                                          
Rozdział 2: problem z premilenizmem                                                         
Rozdział 3: amilenijna anomalia                                                                   
Rozdział 4: co obiecuje postmilenizm?                                                        
Posłowie: spadkobiercy                                                                                
Bibliografia                                                                                                      
Przedmowa

R. J. Rushdoony

Choć eschatologia oznacza naukę o rzeczach ostatecznych, można nie bez słuszności powiedzieć, że oznacza tym samym naukę o rzeczach pierwszych. Nikt nie wsiada do samolotu, pociągu czy autobusu i nie decyduje o punkcie docelowym podróży dopiero będąc w środku. Trzeba najpierw określić, dokąd się zmierza.

Ta zasada obowiązuje również w odniesieniu do życia w wierze. Rozpoczynać je bez określonego przeznaczenia to nonsens. Pół wieku temu znałem zdolnego pastora, który nazywał siebie samego "panmilenistą" — uznawał wszystkie stanowiska eschatologiczne, lecz tak naprawdę nie wierzył w żadne z nich. Był bardzo utalentowanym i przekonującym mówcą, ale czegoś mu brakowało. Wybierane przez niego teksty kazalne odzwierciedlały aktualne zapotrzebowanie, interesujące tematy lub troskę o poszerzenie zakresu swoich własnych wpływów. Kazania, które głosił, były atrakcyjne w odbiorze, a jednak zawsze brakowało im jasno określonego kierunku. Pastor ten odnosił pewne sukcesy, ale przypominał jednocześnie wyschnięte źródło, ponieważ budował kościół, a nie armię Pana. Brak eschatologii przekładał się w jego przypadku na brak celu. Kaznodzieja premilenijny stara się zbawiać dusze przed nadejściem "pochwycenia". Kaznodzieja–amilenista próbuje ocalić dusze z płomieni gorejącego ognia, ratuje ludzi wciągając ich do kościoła, Bożej arki, która stanowi ucieczkę przed zalewem zła. Postmilenista za swój obowiązek uznaje poddanie panowaniu Chrystusa Odkupiciela i Króla wszystkich dziedzin życia i myśli, tak aby Chrystus panował nad wszystkim i zaprowadził przez swój lud królestwo sprawiedliwości i pokoju.

Przykazanie naszego Pana — "szukajcie wpierw królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości" (Mt 6,33) — to stwierdzenie o charakterze eschatologicznym. To właśnie koniec historii, którą kształtuje Boży plan i zamysł, ma na uwadze od pierwszej do ostatniej strony cała Biblia. Głoszenie wiary biblijnej w oddzieleniu od biblijnego celu jest niewłaściwe i daremne. Bóg Biblii nie jest bałaganiarzem, improwizującym w zależności od okoliczności, a gdy chrześcijanie zakładają, że eschatologia jest nieistotna, to tak jakby mówili, że nieistotne jest to, w co wierzymy odnośnie rzeczy pierwszych i ostatnich.

czwartek, 8 lutego 2018

Na dobry początek dnia


Decyzje Hamleta, decyzje Szekspira

Ilustracja Bożej suwerenności i ludzkiej odpowiedzialności: 

"Nigdy nie pytamy, jak dużo w rolę Hamleta wniósł Hamlet, a jak wiele Szekspir. To nie jest pytanie, na które można odpowiedzieć 70/30 lub 50/50 lub 90/10. Właściwa odpowiedź to 100/100. Wszystkie działania Hamleta należą do Hamleta i wszystkie Szekspira należą do Szekspira".

- Douglas Wilson

wtorek, 6 lutego 2018

Jemy komunię czy mamy komunię?


"Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba". – 1 List do Koryntian 10.16-17 

Apostoł Paweł naucza w powyższych słowach, że kielich błogosławieństwa jest społecznością krwi Chrystusowej, a nie zwykłym wspomnieniem. Kiedy z wiarą pijemy z kielicha podczas Wieczerzy Pańskiej, mamy udział w krwi Chrystusa. Oznacza to, że komunia jest społecznością i utożsamieniem się z krwią Chrystusa. 

Zwróćmy uwagę, że nie sprawujemy komunii, nie jemy komunii, lecz mamy komunię. Komunia nie jest na stole lub ołtarzu, lecz w ławkach, pośród nas. My jesteśmy komunią i mamy ją uczestnicząc w jednym chlebie i winie. Łamiąc jeden chleb, mamy komunię, a więc wspólnotę z ciałem Jezusa i ze sobą nawzajem.

Dlatego miejmy i zachowujmy pokój między sobą. Dlatego bierz i jedz, bierz i pij. Chrystus oddał swoje ciało i krew, aby mieć z nami komunię, wspólnotę radości, pokoju i wzajemnej miłości.