poniedziałek, 20 stycznia 2020

Nie bój się liturgii

Uri Brito

Drogi przyjacielu,

Zauważyłem, że czasami utożsamiasz liturgię z rzymskim katolicyzmem. Nie chcę atakować katolicyzmu, ale wystarczy powiedzieć, że liturgia - co oznacza „służba", "praca" - jest historyczną metodą prowadzenia kościoła podczas nabożeństwa. Kiedy słyszysz „liturgia”, pomyśl „porządek”. Właśnie o to nam chodzi, gdy nasze nabożeństwo porządkujemy w liturgiczny sposób.

Moglibyśmy również dodać, że każdy kościół ma liturgię, lecz niektóre kościoły przykładają większą uwagę do porządku nabożeństwa niż inne. Problem z twoją oceną polega na tym, że zezwoliłeś, aby jeden sposób patrzenia na nabożeństwo kościoła kontrolował całą narrację.

Ponadto, zakładasz, że wszystko, co nie jest twórcze ani nowe, ma swoje źródło w jakiejś rzymskiej praktyce. Lecz rzeczywistość jest taka, że ​​ustrukturyzowaną liturgię - z powtarzającymi się elementami w każdą niedzielę - faktycznie możemy znaleźć w każdej protestanckiej tradycji, czy to anglikańskiej, luterańskiej, prezbiteriańskiej, a nawet w wielu kościołach baptystycznych, które wyznają bardziej klasyczną teologię baptystów.

Nie twierdzę, że te rzeczy umniejszają twoją wiedzę. Sądzę, że raczej uzupełniają to, co już znasz, jako bardziej katolickim spojrzeniem na wiarę. Och, znowu to słowo: „katolicki”. Bez obaw. To słowo po prostu odnosi się do „całości” lub „kompletności” i czasami tłumaczone jest jako „uniwersalny”, "powszechny". Dlatego, gdy Apostolskie Credo mówi o „jednym, świętym, powszechnym (katolickim) i apostolskim Kościele”, nie oferujemy Tobie, drogi protestancie, tajnego rzymskokatolickiego uścisku dłoni. Mówimy po prostu, że bycie biblijnym oznacza bycie częścią Kościoła, który obejmuje większe terytorium niż to, gdzie mieszkasz, który wysoko ceni czystość i jest oparty na apostolskim nauczaniu.

Mam nadzieję, że to pomoże ci lepiej spojrzeć na liturgię i dlaczego tak, a nie inaczej wygląda nasze nabożeństwo. Dołączam serdeczne pozdrowienia i czekam na nasze przyszłe rozmowy.

Z poważaniem,

Pastor Uri Brito
Autor jest pastorem kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola na Florydzie (USA)
tłum. Paweł Bartosik

sobota, 18 stycznia 2020

Odkrywanie życia

"Życie zaczyna się dla człowieka po raz pierwszy w chwili, gdy znajdzie coś, co woli od samego życia".

- Gilbert Keith Chesterton

Najlepsza krytyka

Znalezione:

"Najlepszą krytyką tego, co złe, jest praktykowanie tego, co lepsze".

"Panie, nie jestem godzien". Czy na pewno?

"Nawet sama Eucharystia jest wykorzystywana, przynajmniej w moim katolickim Kościele, do określania godnych, czystych i prawdziwych członków lub jako nagroda za dobre sprawowanie. Skąd się to wzięło? I robimy to zaraz po tym, jak w czasie katolickiej Mszy świętej pobożnie wymamroczemy: "Panie, nie jestem godzien". Sądzę jednak że w swoim przekonaniu nadal jesteśmy godni! Prawie za każdy razem gdy Jezus je, wydaje się, że je z niewłaściwymi ludźmi, przy niewłaściwym stole; mówi niewłaściwe rzeczy bądź nie myje wcześniej rąk". 

- Richard Rohr

Jasno i odważnie

„Dowiadujemy się na przykład, że stosunek seksualny zarezerwowany jest wyłącznie do heteroseksualnego małżeństwa, które powinno trwać całe życie (Rdz 2:24; Mk 10:5-9; 1 Tes 4:3-5). Co więcej, odkąd małżeństwo zostało ustanowione przy stworzeniu, owe boskie standardy dotyczą wszystkich, nie tylko wierzących. Dlatego niemożliwe jest ograniczenie wiernego nauczania na temat biblijnej etyki seksualnej tylko do wspólnoty kościoła; musimy również brać udział w publicznej dyskusji na temat małżeństwa, rozwodu, powtórnego małżeństwa osób rozwiedzionych i związków homoseksualnych. Chrześcijanie powinni dogłębnie omawiać te kwestie i powinni używać ambony, aby robić to jasno i odważnie”.

- John Stott, The Challenge of Preaching

piątek, 17 stycznia 2020

Czy Szymon Hołownia powinien zostać odsunięty od Komunii?

Kandydat na prezydenta RP Szymon Hołownia opisał na swoim facebookowym fanpage'u sytuację z minionej niedzieli, podczas której prowadzący Mszę ksiądz nie chciał udzielić mu Komunii z powodu, jak to ujął - "głoszonych przez niego poglądów". Ostatecznie po 2-3 minutach napiętego wyczekiwania, publicznej wymiany zdań - duchowny, jak mówi Hołownia: "grozi mi publicznie palcem, po czym wzdycha i udziela komunii kręcąc głową, po czym znów grozi mi palcem jak dwuletniemu dziecku".

W reakcji na tę sytuację do kandydata na prezydenta zadzwonił z przeprosinami rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej. Bohater całego zajścia skomentował tę rozmowę: "Zapowiedział, że sprawa zostanie formalnie wyjaśniona, a ów zakonnik złamał kościelne przepisy, one bowiem wyraźnie stanowią w jakiej sytuacji można odmówić komuś komunii, i jak się o tym mówi, a w tym wypadku ani nie było takiej potrzeby, ani forma nie była zgodna z prawem. Przeprosiny przyjąłem, żadnych formalnych skarg składał rzecz jasna nie będę".

Start Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich przyjąłem tak samo jak przyjąłbym kandydaturę Magdy Gessler, Macieja Sthura lub Kuby Wojewódzkiego. Egzotyka, której nie muszę rozumieć, ale oglądając i słuchając mogę się dobrze zrelaksować. Jednak w tej sprawie stoję całkowicie po stronie Hołowni. Cóż, nic nowego. Zarówno w Kościele Katolickim, jak i wielu protestanckich mamy do czynienia z grzechem "nierozpoznawania ciała Pańskiego" (1 Kor 10:29), a więc faktu, że częścią ciała są nie tylko silne i sprawne nogi, ale również małe lub powykrzywiane palce. Grzech Koryntian, który jest sumiennie praktykowany i naśladowany we współczesnym kościele polegał na ignorowaniu braci, co obecnie przejawia się w budowaniu wokół Stołu Pańskiego muru, który odgradza dary od Chrystusa od innych chrześcijan.

Czy Szymon Hołownia zostałby zaproszony do Stołu Pańskiego w naszym kościele? Tak, ponieważ jest ochrzczonym chrześcijaninem wyznającym wiarę w Chrystusa i pozostającym we wspólnocie Kościoła Powszechnego. Czy jego poglądy na aborcję, ekologię, rolę Kościoła, świeckie państwo, generalnie lewicowe ukierunkowanie i pragnienie liberalizacji Kościoła Katolickiego nie powinny jednak być powodem, aby odsunąć go (i jemu podobnych chrześcijan) od Eucharystii? Nie. Wręcz przeciwnie. Kościół to również miejsce dla tych chrześcijan, którzy są poplątani i niedojrzali (w zasadzie wszyscy mamy jakieś poplątania). Komunia jest pokarmem od Chrystusa również dla nich, lecz jednocześnie jest ogłaszaniem im (i wszystkim obecnym) śmierci Pańskiej. Chrystus umarł za grzech aborcji. Chrystus umarł za grzech złamania pierwszego przykazania, a więc stawiania zamiast lub obok Bożego Słowa innych autorytetów. W Kościele jest miejsce na niedojrzałość, ponieważ Kościół powinien być królestwem łaski. Oczywiście nie powinniśmy nikogo zachęcać, by pozostawał niedojrzałym bratem i biblijnym analfabetą. Naszym celem jest dojrzewanie, wstępowanie w ślady Chrystusa pod każdym względem: miłości, poznaniu, poświęceniu, służeniu, odwadze... Jednak Stół Pański jest środkiem do tego celu (podobnie jak głoszone Słowo Boże), a nie miejscem docelowym - wydarzeniem wieńczącym bieg dla zawodników z TOP 50. 

Kościół nie posiada autorytetu, by odsuwać od Wieczerzy Pańskiej tych, którzy są częścią jednego ciała - Kościoła. Powodem jest fakt, że Wieczerza Pańska jest społecznością jednego i całego Ciała (1 Kor 10:16). Jeśli Kościół odmawia chleba i wina tym, którzy są członkami Kościoła (np. innego zboru, parafii) i nie zostali ekskomunikowani - grzeszy przeciwko jedności Kościoła. Grzeszy przeciwko Chrystusowi, którzy przyjął brata. A skoro On przyjął naszego brata, to my nie mamy prawa go odsuwać. Komunia zamknięta dla "swoich" lub dojrzałych jest anty-Komunią. Jest jak ekskluzywna kolacja spożywana przez zarząd firmy w najlepszym lokalu i tablicą na drzwiach "impreza zamknięta". Dzieje się to na każdej mszy, podczas której wykluczeni z Komunii są protestanci. Dzieje się to na każdym protestanckim nabożeństwie, na którym do Wieczerzy Pańskiej nie są zapraszani chrześcijanie z innych kościołów.

Komunia to nie nagroda dla niektórych chrześcijan za teologiczną poprawność lub święte życie. To obraz Ewangelii - zaproszenie do Stołu łaski dla wszystkich chrześcijan - również tych, którzy wątpią, aby ufali; tych, którzy przechodzą trudy wiary, aby zaufali Wcielonej Prawdzie; tych, którzy mają poplątane przekonania, aby skierowali się do Boga, który przemówił w Piśmie Świętym.

Poglądy Szymona Hołowni (oraz nota bene posłów PiSu) np. na temat tzw. "kompromisu aborcyjnego" nie wykluczają go (ani nikogo innego) ze wspólnoty Kościoła, a więc i wspólnoty Stołu. Ekskomunika powinna dotyczyć tego, który namówił żonę do dokonania aborcji i odmawia nawrócenia z tego grzechu. Jeśli nie mamy do czynienia z osobą ekskomunikowaną - mamy obowiązek przyjąć tych, których przyjął Bóg. Stół w kościele jest Stołem Pańskim, a nie rzymskokatolickim, reformowanym, baptystycznym, luterańskim, zielonoświątkowym. Dary na nim są darami od Chrystusa, a nie od księdza, pastora lub Rady Kościoła. On zaś zaprasza do nich wszystkich swoich uczniów. Komunia to społeczność całego ciała Chrystusa, a nie jedynie nóg, rąk, pleców i wątroby. 

fot. Screenshot YouTube - MaskacjuszTV

środa, 15 stycznia 2020

Niewolnictwo pornografii

Uri Brito

Drogi przyjacielu,

Twoje zmagania z pornografią to jedna z największych bitew, z jakimi się zmierzysz. Pornografia neguje naszą zdolność do odpocznienia w Jezusie. Kiedy ulegamy, aby stać się jej niewolnikami, szukamy odpocznienia gdzie indziej. Wybieramy raczej zaspokojenie głodu i pragnienia w trujących wodach toksycznych studni; wybieramy odpoczynek w łóżku pełnym kolców i pielęgnujemy nasze samozniszczenie.

Poza tym pornografia trywializuje dobre prezenty i sprawia, że te tanie/brzydkie wydają się satysfakcjonujące. Wiele osób postrzega pornografię jako formę wynagrodzenia ich ciężkiej pracy. Mówią do siebie: „Cóż, zasługuję tę dawkę; w końcu spójrz, ile osiągnęłam i ile zapewniam”. Ale postrzeganie pornografii jako nagrody to kpina z Bożych darów, które pochodzą z góry.

Podobnie jak wiele innych grzechów, które nas zniewalają, ten związuje nas głęboko i wpływa na sposób patrzenia na świat z okrutną wytrwałością. Droga naprzód polega na przywróceniu właściwego spojrzenia na Boże dary poprzez naukę rozróżniania dobrych od fałszywych. Twoje nienasycone pragnienie jest znakiem, że pozwoliłeś błąkać się swojemu umysłowi, podczas gdy Egipcjanie chętnie plądrują twoje pasje.

Nie ma łatwej odpowiedzi, ale też nie ma tu wielkiej tajemnicy. Jezus jest twoją nagrodą, odpoczynkiem i schronieniem. Zacznij od uznania tego kluczowego faktu, a następnie możemy porozmawiać o tym, jak postępować zgodnie z tym fundamentalnym założeniem. 

Z pozdrowieniem,
Pastor Uriesou Brito

Autor jest pastorem kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola na Florydzie (USA)
tłum. Paweł Bartosik


PS. Jeśli potrzebujesz pomocy, wsparcia, rozmowy w temacie niechcianej pornografii i grzesznej pożądliwości - napisz: bartosik7@gmail.com

wtorek, 14 stycznia 2020

Kazanie: "Jak wybaczać naszym winowajcom?" (Mt 6:12-15)

Wchodzimy w Bożą obecność


Kiedy Uzjasz znalazł się w Bożej obecności, został dotknięty trądem. Kiedy Nadab i Abihu byli w Bożej obecności ofiarując niedozwolony ogień, zostali strawieni Bożym sądem. Kiedy Uzza przytrzymał arkę przymierza – zginął. Kiedy Koryntianie w Bożej obecności spożywali chleb i wino ze Stołu Pańskiego - wielu z nich się rozchorowało lub pomarło.

Bóg kładzie przed nami niesamowite błogosławieństwa. Jednak lekceważące podejście do nich oznacza sąd, a nie udział w nich. Jednak nie chcemy i nie powinniśmy uciekać od Bożych błogosławieństw i darów z powodu możliwości Bożego sądu. Chcemy porzucić ignorancję, nonszalancję i grzech. Chcemy Boże dary przyjąć z wiarą. Nie zapominajmy jednak, że sama Boża obecność nie jest obecnością ku błogosławieństwu. Czasami może być obecnością ku sądowi. Nie wystarczy radosna odpowiedź: Bóg jest tu! Wchodzimy w Bożą obecność!

Wchodzisz w Bożą obecność ku błogosławieństwu czy ku sądowi? Bóg jest ogniem trawiącym dla nieposłusznych. I ogniem mocy, błogosławieństwa dla posłusznych. Jeśli znalazłeś schronienie w krwi Jezusa, jeśli pojednałeś się z Bogiem dzięki ofierze Jego Syna – jesteś bezpieczny, jesteś Jego dzieckiem, przyjacielem i uczniem. Przyjdź ochotnie, bez strachu do radości Jego Stołu. Oto dary od Chrystusa dla ciebie! 

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Ewangelizacyjne dopasowanie czy zamieszanie?

Niektórzy chrześcijanie uważają, że aby być skutecznymi w ewangelizacji, muszą zminimalizować różnice między sobą a niewierzącymi. Aby przyciągnąć niechrześcijan muszą dopasować nabożeństwo do rozrywkowych standardów poza kościołem. Aby pokazać, że są takimi samymi cool ludźmi muszą dzielić z niewierzącymi ich standardy obyczajowe. Aby pokazać, że budują tylko mosty, a nie płoty, nie używają słów: grzech, odstępstwo, nawrócenie, zwiedzenie, niemoralność, nabożeństwo, liturgia lecz „wychodzą ze strefy komfortu”, „poszerzają swoje granice” i „wypływają na głębię”.

Ale koniec tej strategii jest taki, że po pewnym czasie dostarczania doznań i niemądrych zapewnień budzisz się w tak samo ciemnym pokoju mając wokół ludzi zafascynowanych nie Ewangelią, Bogiem, lecz rozrywką w religijnym opakowaniu. Odkrywasz, że ludzie w kościele nie znają i nie czytają codziennie Biblii, nie modlą się, nie zaśpiewali w życiu ani jednego Psalmu, traktują Kościół niczym konsumenci, rozmowy o treści Biblii oraz teologii traktują jako nieduchowe i zagrażające ich "intymnej, prywatnej relacji z Jezusem", kochają swoje stare, dobre grzechy, nie przeszkadzają im błędne nauki, grzech w kulturze i traktowanie Boga jak hipstera z brodą.

W końcu odkrywają, że w dziedzinie rozrywki, marketingu i wizerunku wynik starcia Kościół vs. świat brzmi 0:3. Wówczas zamiast spiąć pośladki i dążyć do wyrównania, po prostu powiedz: nie gram w to! Mam inny cel.