poniedziałek, 21 maja 2018

Dialog z feministą

Błażej Maria był człowiekiem oczytanym i otwartym. Mimo to, nigdy nie wpuszczał świadków Jehowy do domu, zawsze grzesznie im odmawiając. „Wszystkiego dobrego Państwu życzę!” – mówił kończąc lakoniczną wymianę w drzwiach. Trzykrotnie był w Brukseli i dwukrotnie w Amsterdamie. Kochał te miasta. Z tego drugiego przywiózł sobie nawet błękitną holenderkę, na której zaczął dojeżdżać do pracy w korpo. Jednak jego ulubionym miejscem był Berlin. Tam poznał Dietmara i Kerstin, którzy w zeszłym roku zaprosili go 9. Festiwal Filmów Porno. „Ciekawe, ciekawe…” – podsumował tamten dzień. Z rozrzewnieniem mówił o tym, jak bardzo by chciał takiej Polski – otwartej i nowoczesnej. Spod nogawek jego obcisłych rurek wysuwał się młodzieńczy, lecz gęsty włos, który lekko nachodził na wysokie, białe Conversy. Był trendy, nadążał za modami. 

Około 2 lata temu w jego mózgu zagnieździł się niebezpieczny wirus pod nazwą polityczna poprawność. Od tego momentu Błażej Maria zaczął domagać się wolności dla karpii w Wigilię, prawa matek do zabijania nienarodzonych dzieci, zaś w wakacje zaczął jeździć do Augustowa, by przykuwać się do drzew. Reagował uśmiechem politowania na historie o tych dziwnych kobietach z Marsa, które rodzinę stawiały ponad karierę zawodową. Tak, Błażej Maria był feministą. „Nic nie rozumiecie” – zwykł mawiać swoim oponentom. Świat zaczął mu się jawić jako miejsce konfliktu płci (nie chciał rozmawiać na temat ich ilości), zaś z własnych skłonności seksualnych uczynił sztandar postulatów kulturowych przemian. Mimo to, o własnych orgazmach wolał rozmawiać jedynie w gronie przyjaciół. „To intymna sprawa” – mawiał. 

Podczas fakultetu Gender Studies na jego uniwersytecie odkrył męski spisek w słowach „historia” (zamiast herstoria), histeria (zamiast hersteria), czy hebrajski (zamiast shebrajski). Uznał również, że listy wyborcze do sejmu i senatu są pisane przez samców, a przed ustaleniem składu zarządu w firmach należy spojrzeć kandydatom między nogi, by liczba mężczyzn i kobiet była zgodna z rozporządzeniem równościowym tak uwielbianej przez niego Europejskiej Karty Równości. Ilekroć ją czytał zawsze w myślach mówił do siebie: „To jest to!” 

Gdybyście lepiej poznali Błażeja Marię – szybko odkrylibyście, że w znajomości języka genderowej nowomowy i politycznej poprawności radzi sobie bardzo dobrze. Błażej Maria stał się nadzieją młodej lewicy, jednym z inicjatorów Marszów Równości w dużych ośrodkach miejskich i Klubów Krytyki Politycznej. 

W pewien słoneczny dzień wiosny Błażej Maria spotkał Michała.

- Cześć, Błażej. 
- Błażej Maria. Cześć, Michał. 
- No tak, Maria. Już wkrótce Gdańszczanie wybiorą prezydenta. Ciekawe kto nim będzie. 
- Przyjacielu, nie tylko Gdańszczanie to uczynią. Gdańszczanki również. 
- Hm, to dziwne, że pomyślałeś, iż moje stwierdzenie wyklucza Gdańszczanki. Mieszkańcy miasta to wszak Gdańszczanie. 
- Owszem, ale prócz mieszkańców Gdańska mamy również mieszkanki Gdańska, a więc Gdańszczanki. 
- No dobrze. Gdańszczanie i Gdańszczanki wybiorą prezydenta. Ciekawe kto nim będzie. 
- … lub nią. 
- Hę? 
- Być może będzie nią kobieta. 
- Kim? Prezydentem Gdańska? 
- Nie. Prezydentową. 
- Całkiem możliwe. Nie słyszałem jednak, by jakakolwiek z pań kandydowała. 
- To element wykluczenia kobiet z przestrzeni publicznej, męskiego ucisku i stereotypów kulturowych. Wystarczyłaby bowiem uchwała o konieczności parytetu wśród kandydatów. 
- Czyli? 
- Czyli udziału połowy kobiet na liście kandydatów do urzędu prezydenta lub prezydentowej. 
- Hm, nigdy o czymś takim nie słyszałem. Postaram się to wszystko dobrze zapamiętać. A więc Gdańszczanie i Gdańszczanki wybiorą prezydenta lub prezydentową. Czy więc możemy porozmawiać o tym, kto ma największe szansę na wygraną? 
- Chwileczkę. 
- Coś się stało? 
- Owszem. Twoja wypowiedź jest dyskryminująca. Wy męscy szowiniści zawsze musicie kobiety stawiać na drugim miejscu. 
- Hm, nie myślałem o tym. 
- Widzisz, jak głęboko weszło ci to w krew. 
- Przy tobie jednak szybko się uczę. Kogo więc twoim zdaniem Gdańszczanki i Gdańszczanie wybiorą na prezydentową lub prezydenta? Sądzisz, że mieszkańcy Gdańska zagłosują za dotychczas urzędującym prezydentem? 
- … lub mieszkanki. 
- Słucham? 
- Znów zapomniałeś o kobietach. 
- Rzeczywiście, wolno się uczę. Czy sądzisz więc, że mieszkanki i mieszkańcy Gdańska zagłosują za dotychczas urzędującym prezydentem? 
- Otóż to! Tak właśnie powinien mówić nowoczesny Gdańszczanin! 
- I Gdańszczanka! 
- Co?! A tak! I Gdańszczanka! 
- Dobra, chyba nie pociągniemy tego tematu dalej. Oglądałeś wczoraj mecz? 
- Tak. Nasza reprezentacja zaprezentowała się bardzo dobrze! 
- Miałem ciary na plecach, gdy Polacy na stadionie odśpiewali hymn narodowy! 
- Polki i Polacy. Polki też śpiewały. 
- Owszem, miałem ciary, gdy Polki odśpiewały, a Polacy odśpiewali hymn narodowy! Widziałem na loży dla VIPów paru ministrów, którzy też dołączyli.
- I ministry. One też tam były. Tak w ogóle, to co tam u ciebie dobrego słychać?
- Wiesz, mam parę swoich problemów. Chyba potrzebuję adwokata. 
- Lub adwokatki. 
- Nieee tam. Po prostu adwokata. Wszystko jedno czy baba czy chłop. 
- No to skoro może być baba lub chłop, to potrzebujesz adwokatki lub adwokata, czyż nie? 
- Niech będzie. Adwokatki lub adwokata. 
- Tylko po co ci adwokatka lub adwokat? 
- Wiesz, w Dzień Nauczyciela zeszłego roku pracownicy w szkole mojego syna…
- Czekaj czekaj! Chodzi ci zapewne o Dzień Nauczycielki i Nauczyciela. 
- Nie wiem. Nie słyszałem o takim dniu. Chodzi o Dzień Nauczyciela, ten wiesz…14 października. No więc 14 października pracownicy… 
- … i pracowniczki.
- I pracowniczki. Hm, co to ja chciałem powiedzieć? 
- Pewnie coś o pracowniczkach i pracownikach, które i którzy w Dniu Nauczycielki i Nauczyciela coś zmajstrowały lub zmajstrowali… 
- Słuchaj gubię się w tym. Potrzebuję psycholożki lub psychologa, by pomogła lub pomógł mi to ogarnąć. 
- Spokojnie. To kwestia treningu. Dobra trenerka lub trener to podstawa sukcesu! 
- Ok, muszę lecieć. Zaraz w telewizji transmisja z Balu Sportowca. 
- I Sportsmenek. 
- Whatever! Lecę! Nara!

Współcześni Ateńczycy


"Czasy się zmieniły. Ateńczycy za bzdurę uznawali nowinę o zmartwychwstaniu, moi rówieśnicy nie chcieli słuchać nawet o śmierci. Kiedy odrzucono Boga, zagubiono również ateizm. Kiedy przestano zachwycać się cudem istnienia, zniknął też lęk przed nicością. Po co mielibyśmy odrywać wzrok od tabletu, na którym oglądamy własnie kolejny odcinek głośnego serialu, gdzie trup ściele się gęsto? Na pewno nie to po, żeby zaprzątać sobie głowę prawdziwymi trupami".

Fabrice Hadjadj, Zmartwychwstanie - instrukcja obsługi

niedziela, 20 maja 2018

Po co ci Duch Święty?

Zstąpienie Ducha Świętego jest integralną częścią Bożego dzieła odkupienia. Ojciec wybrał nas przed założeniem świata, Syn umarł za nas, zaś Duch zstąpił wzbudzając w nas wiarę i zachowując w wierze. Duch wprowadza w życie wierzących błogosławieństwa krzyża.

Oznacza to, że obecność Ducha Świętego w życiu wierzącego nie jest bonusem do naszego zbawienia. Jezus nie posłał nam Ducha jako super-power, dodatkowy silniczek napędowy dla niektórych chrześcijan, którzy o Niego zabiegają. Posłał Ducha dla każdego wierzącego, aby wprowadzał w ich życie rzeczywistość krzyża, prowadził do nawrócenia, uświęcenia na wzór Jezusa.   

Duch Święty został nam dany nie po to, byśmy coś mieli, ale po to, byśmy byli jak Jezus, byśmy przyczyniali się do budowania ciała Chrystusowego - Kościoła. Dzięki Jego mocy powinniśmy dążyć do uświęcenia, uśmiercać grzech, wydawać owoce wiary. 

Nie można być zbawionym nie mając Ducha Świętego.

Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. - Rzym 8.9 

W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym. - Ef 1.13 

Jeśli mieszka w Tobie Duch Święty – należysz do Jezusa. Jeśli nie masz Jego Ducha w Sobie – należysz do rodziny Adama – zbuntowanego ojca. Albo jesteś  jednej rodzinie, albo w drugiej. 

Skąd masz wiedzieć czy mieszka w Tobie Duch Święty? Sprawdź swoje owoce (Gal 5.22).

piątek, 18 maja 2018

Historie, które zapadają w pamięć

Sam Gamgee: To wszystko nie tak. Nie powinniśmy się tu znaleźć… 

… a jednak tu jesteśmy. Jak w bohaterskich opowieściach, tych naprawdę ważnych; mrocznych i pełnych grozy.  Baliśmy się poznać ich zakończenie, bo czyż koniec może być szczęśliwy? Czy świat będzie taki jak dawniej, choć stało się tyle zła? 

Ale w końcu zły czas przemija, usuwa się w cień; nawet mrok przemija, przyjdzie nowy dzień. A kiedy wzejdzie słońce tym czystszym rozbłyśnie światłem; te opowieści zapadły nam w pamięć, nawet jeśli byliśmy zbyt mali, by rozumieć ich sens. Ale wydaje mi się, że go pojmuję. Teraz wiem, bohaterowie tych opowieści mogli zawrócić, ale nie chcieli. Szli naprzód, ponieważ mieli wiarę. 

Frodo: A w co my wierzymy? 

Sam: W to, że na tym świecie istnieje dobro i że warto o nie walczyć.


Władca Pierścieni, Dwie Wieże - JRR Tolkien

czwartek, 17 maja 2018

Kazanie do rządzących i polityków

Kazanie z Niedzieli Wniebowstąpienia Chrystusa 13.05.2018. wygłoszone podczas Nabożeństwa Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku. 



PS. Już w najbliższą sobotę w gdańskim Domu Harcerza:




środa, 16 maja 2018

Eksplozja

Chrześcijaństwo nie jest czymś, co dodajesz do swojego dotychczasowego życia. To eksplozja, która zmienia wszystko, co masz. - Tim Keller

poniedziałek, 14 maja 2018

Rozmowa na temat osób homoseksualnych w Kościele


Poniższa rozmowa, którą przeprowadziliśmy z Piotrem ukazała się na portalu gejkatolik.wordpress.com Publikuję ją za zgodą autora portalu. Oznaczenia (kursywa) w tekście – autor strony i prowadzący rozmowę – Piotr.
Red. Drogi Pastorze Pawle, Proszę powiedzieć o sobie kilka słów? Na czym polega Pastora działalność duszpasterska? Od jak dawna piastuje Pastor swoje stanowisko?
PB: Nazywam się Paweł Bartosik. Od marca 2007 roku jestem pastorem Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku. Moja działalność polega na służbie Bogu poprzez prowadzenie Kościoła. Zawiera się w tym nauczanie Bożego Słowa, modlitwa, duszpasterstwo, ewangelizacja. Staram się mówić o ewangelii i jej zastosowaniu w szeroki sposób: na niedzielnych nabożeństwach, grupach biblijnych, poprzez pisanie artykułów, prowadzenie bloga organizowanie ewangelizacji na Głównym Mieście w Gdańsku itd. Od 2002 mam wspaniałą żonę - Jolę. Mamy trójkę dzieci.
Red. Nie tak dawno temu na stronie Areopag21 (www.areopag21.pl), miejscu – jak głosi nazwa – rozmowy o Bogu wierze i religii, zaproponował Pastor pomoc osobom homoseksualnym? Jak czytamy: „Jeśli odczuwasz skłonności homoseksualne, czujesz się „uwięziony w ciele” i pragniesz wolności od gejowskiego stylu życia, to zwracam się do Ciebie.” Na czym miałby polegać ta pomoc?
PB: To, co mogę zaproponować to wsparcie poprzez regularną modlitwę, rozmowy i spotkania (jeśli to możliwe). Jeśli ktoś szuka osoby, przed którą chciałby być odpowiedzialny w zmaganiach z homoseksualnymi pokusami, to oferuję swą pomoc. Formą wsparcia jest również akceptacja w kontekście wspólnoty Kościoła oraz regularna służba w nim. Pokusa się wzmaga wskutek koncentracji na niej. Jednym ze sposobów unikania jest aktywność, służba i zajęcie myśli, czasu dobrymi rzeczami. Kościół to szpital dla chorych, czyli dla każdego z nas, którzy upadamy i potrzebujemy duchowych lekarstw. Nie chciałbym obiecywać gruszek na wierzbie, ale chciałbym wspierać osoby homoseksualne budując w ich myśleniu i postępowaniu zdrowe, biblijne schematy męskości (u mężczyzn), które zostały zagubione na jakimś etapie rozwoju.
Red. Wiele Kościołów protestanckich w ostatnich latach bardzo unowocześniła swoje myślenie o duszpasterstwie lesbijek i gejów. Błogosławi się związki jednopłciowe (np.: luterańskie Kościoły Danii i Szwecji, niektóre Kościoły anglikańskie), a nawet otwarcie mówi się o małżeństwach dwóch panów lub dwóch pań. Dlaczego Ewangeliczny Kościół Reformowany nie poszedł tą drogą?
PB: Ponieważ wierzymy w prawdomówność Bożego Słowa. Bóg stworzył Adama i jedyną odpowiednią pomocą, którą znalazł (jako rozwiązanie problemu samotności) była obecność kobiety, a nie własnej męskiej kopii. Bóg nie stworzył Adamowi Artura lecz Ewę. Porządek stworzenia jest bardzo ważny. W Nowym Testamencie wielokrotnie odwołuje się do niego Pan Jezus praz apostoł Paweł, gdy wyjaśniają istotę małżeństwa i porządek ról w rodzinie. Bożym planem dla najintymniejszych więzi międzyludzkich jest więź jednego mężczyzny z jedną kobietą. Jest ono symbolem więzi Chrystusa (Męża) z Kościołem (Oblubienicą). Ten obraz maluje przed nami Ap. Paweł w Liście do Efezjan 5:22-33. Związek homoseksualny niszczy go i komunikuje kłamstwo, że Chrystus nie różni się od Kościoła, że nie ma rozróżnień w tej relacji ani podziału funkcji.
Wśród osób, które nie odziedziczą Królestwa Bożego apostoł Paweł wymienia m.in. „mężołożników”, czyli mężczyzn podejmujących współżycie z innym mężczyzną: Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą (1 Kor 6:9-10). Jednak w kolejnym wersecie dodaje: A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego. To oznacza, że niektórzy z chrześcijan byli uwikłani w powyższe grzechy, ale się od nich odwrócili. Zmiana jest możliwa. Ktoś był rozpustnikiem, ale przestał nim być. Ktoś był „mężołożnikiem”, ale przestał nim być. To jest Boże wyzwanie wobec każdej osoby, która podejmuje się seksualnej aktywności, która stoi w sprzeczności z Bożym planem.
Red. Czy uważa Pastor, że bycie homoseksualistą i chrześcijaninem można pogodzić?
PB: Tak, jeśli mówimy o osobach homoseksualnych, które podejmują walkę o seksualną czystość. Doświadczanie pokus nie jest grzechem. Sam Pan Jezus był kuszony przez diabła. Grzechem jest uleganie im. Tak długo, jak ktoś pragnie żyć w czystości i posłuszeństwie wobec Bożego Słowa, to bez względu na naszą przeszłość oraz teraźniejsze problemy, Bóg nas akceptuje, przebacza, leczy. Chrystus przyjmuje nas z miejsca, w którym jesteśmy, a nie z tego, w którym powinniśmy być.
Wobec osób, o których mówię nie stosowałbym jednak określenia „homoseksualista”. Nasza tożsamość nie powinna być definiowana przez pryzmat seksualnych pokus, ale przez pryzmat tego, jaka jest nasza pozycja w Chrystusie. Biblia nazywa chrześcijan jako: święci, oczyszczeni, umiłowani, wybrani, dziedzice królestwa, dzieci Boże itd. To jest nasza prawdziwa tożsamość. Oczywiście mam świadomość tego, że wiele osób homoseksualnych nie chce lekarstwa na grzech, którym jest łaska. Chcą natomiast definiowania siebie jako sprawiedliwych. Nie chcą słów pociechy o lekarstwie na ich choroby i zupełne uzdrowienie. Chcą by nazywać ich jako zdrowych. Jednak nie w taki sposób Jezus rozprawia się z grzechem. Chrystus nie omijał grzechu. Nie ignorował go. Ocenił cudzołożnicę jako osobę, która popełniała grzeszne czyny, ale nie potępił jej. Wezwał natomiast do zmiany i wejścia na nową drogę. Kiedy ktoś grzeszy, to nie chodzi o to, by temu zaprzeczyć lub to zignorować. Ignorancja, odwracanie głowy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu grzechu i nie ma nic wspólnego z łaską, przebaczeniem. Choroba nie zniknie jeśli przestaniesz patrzeć. Tak czasami myślą dzieci. Zakryją oczy i myślą, że ich nie widać. Bóg tak nie postępuje.
Red. Załóżmy, że przychodzi do Pastora kobieta, lesbijka, mówi, że doktryna Kościoła bardzo jej odpowiada i chce być członkinią waszego Kościoła, ale z zastrzeżeniem, że chciałby żyć w związku ze swoją życiową partnerką – co by jej Pastor odpowiedział?
PB: Poinformowałbym ją, że doktryna naszego Kościoła (która bardzo jej odpowiada) czegoś takiego nie dopuszcza. Przede wszystkim nie dopuszcza tego Pismo Święte. Życie z Chrystusem oznacza konieczność zerwania z grzechem. W tej sytuacji grzechem jest związek kobiety z inną kobietą. Bóg oczekuje od nas owoców upamiętania, a nie pięknych deklaracji bez pokrycia. Przyjęcie do Kościoła uzależniłbym więc od nawrócenia tej osoby do Boga i zerwania z grzechem. To samo powiedziałbym mężczyźnie, który chce żyć z kobietą przed ślubem i zostać członkiem Kościoła. Najpierw muszą przerwać współżycie, zamieszkać oddzielnie i podążać do ślubu Bożą drogą. Wiara bez uczynków jest martwa.
Red. W Kościele katolickim, do którego ja należę zaleca się osobom homoseksualnym (osobom, które mają głębokie uczucia homoseksualne) życie w cielesnej wstrzemięźliwości. Wierzy Pastor, że człowiek może temu zadaniu podołać?
PB: Tak. Biblia mówi o osobach, które ten dar posiadają. W sytuacji osób homoseksualnych, które doświadczają pokus, dążenie w cielesnej wstrzemięźliwości jest podjęciem gotowości na staczanie setek bitew i to do końca życia. W istocie życie chrześcijanina polega na uśmiercaniu ciała, nie tylko w sferze seksualnych pokus. Dzięki Bogu nie jesteśmy w tym osamotnieni, dlatego Bóg daje nam dar wspólnoty Kościoła, Słowa, sakramentów, duszpasterskiego wsparcia, aby nas wspomóc i wesprzeć. Żaden chrześcijanin, który szuka wsparcia w dążeniach do seksualnej czystości nie powinien zostać pozostawiony.
Red. Mam prośbę do Pastora jako do kaznodziei i osoby oczytanej w Piśmie Świętym. Istnieją osoby homoseksualne w naszym Kościele, które ze względu na wiarę chrześcijańską, która jest dla nich najcenniejszą wartością, postanowiły żyć samotnie – nie w związku. Czy jako brat-protestant chciałby Pastor skierować do nich jakieś słowa? Zasugerować jakąś praktykę na drodze umacniania się w szczytnych postanowieniach i wzrastania w wierze chrześcijańskiej?
PB: Jesteście dla mnie dużą zachętą w wierze. Mam świadomość, że wasza seksualność nie jest waszym wyborem. Nie jesteście winni pojawieniu się homoseksualnych skłonności (co nie oznacza, że jest to uwarunkowane genetycznie). Jesteście jednak odpowiedzialni za to, by podjąć walkę o czystość w tym względzie. Podobnie jak Chrystus nie był winny naszych grzechów, ale przyjął odpowiedzialność aby się z nimi rozprawić, uczynić nas czystymi. Bądźcie wytrwali w podążaniu za Chrystusem. Walka z pokusami, z grzechem bywa bolesna, ale nic tak nie upodabnia nas do Chrystusa jak podążanie w życiu przez przeciwności ze względu na wierność Bogu i Jego Słowu. Droga na zielone niwy wiedzie przez ciemne doliny. Jednak również one są Bożą drogą.
Po każdym upadku powstawajcie i idźcie naprzód jeszcze silniejsi. Nie poddawajcie się kłamstwom ani presji różnych środowisk. Jeśli czujecie się osamotnieni, słabi w waszej walce, szukajcie wsparcia u waszych duchownych, innych dojrzałych chrześcijan. Czytajcie świadectwa osób, których życie pokazuje, że warto podjąć drogę do seksualnej czystości.
Red. A co z tak zwanymi związkami? W Kościele katolickim istnieją związki białe – braterskie/siostrzane. Nie tylko w Polsce. Są ze sobą od lat i nigdy nie współżyli. Co sądzi Pastor o takich relacjach? Czy i im miałby Pastor coś do powiedzenia? Czy zaproponowałby Pastor im jakieś wsparcie?
PB: Jeśli mówimy o dwóch osobach tej samej płci, to wolałbym mówić o „przyjaźni” niż o „związku”. Posiadanie bliskiego przyjaciela nie wyklucza zawarcia małżeństwa z inną osobą. Co więcej, przyjaciół można mieć kilku. Natomiast istotą„związku” jest jego ekskluzywność, wyłączność, wierność. Ten rodzaj relacji zarezerwowany jest wyłącznie dla małżeństwa mężczyzny i kobiety.
Oczywiście w pełni rozumiem ludzkie pragnienie budowania głębokich relacji z drugą osobą. To jest ze wszechmiar zrozumiałe i sam Bóg zakomunikował, że jedyną „niedobrą” rzeczą podczas stworzenia była samotność Adama (Rdz 2:18). Jeśli jednak dana osoba pragnie żyć zgodnie z nauką Chrystusa, to zachęciłbym ją do gruntowanego rachunku własnego sumienia: czy pragnienie „białego związku” z osobą tej samej płci nie jest jednak próbą „miękkiej” legalizacji homoseksualnych pragnień. Pismo Święte naucza, że jednym z największych wrogów człowieka jest… jego serce (Ps 4:23, Mt 15:19). Niekiedy lubimy sami siebie zwodzić zapewnieniami typu: „Przecież nie sypiam z nim/z nią. Nie popełniłem cudzołóstwa. Nie doszło między nami do współżycia” itp. Nauka Chrystusa idzie jednak dalej. Jezus nie jest jedynie zainteresowany zewnętrznością (Mt 5:21-22). Mąż mówi: „Spójrz, nie zdradzam żony. Sypiam tylko z nią. Jestem tylko jej wierny”. Tak mówi forma, litera Prawa. Jednak treść, duch Prawa pytają: Jakie są twoje pragnienia? Kogo tak naprawdę pożądasz? Jakie są twoje myśli w sypialni lub poza nią? To są realne wyzwania, które stawia nam Chrystus w Kazaniu na Górze.
Zatem nie musimy się angażować w fizyczne współżycie, aby złamać Boże przykazania dotyczące seksualnej czystości. Można je łamać na wiele innych sposobów, np. oglądając pornografię, bawiąc się w grzeszny, niekontrolowany sposób myślami, uczuciami i wyobraźnią, pożądając w myślach osobę, która nie jest naszym mężem lub żoną. Nasz Pan mówi jasno: niekontrolowana pożądliwość prowadzi do samego piekła: 1 Kor 6:9-10, 18-20.
To są także wyzwania osób homoseksualnych. Biblia mówi: nie szukaj wymówek, by sobie poluzować, w stylu: przecież mój kolega mieszka ze swoim bratem, to dlaczego ja nie mogą z homoseksualnym przyjacielem? Nasz Pan poucza, że powinniśmy oddzielić się od wszystkiego,co prowadzi nas do grzesznejpożądliwości, ponieważ prawdziwe cudzołóstwo jest sprawą serca. Musimy uważać więc nie tylko na pożądliwość, ale i na hipokryzję.
Wewnętrzne cudzołóstwo jest poważną sprawą. Chrystus nauczał o „odcięciu oka i ręki” ilustrując w ten sposób konieczność zniszczenia, uśmiercenia wszystkiego, co prowadzi, prowokuje nas do grzesznej pożądliwości (Mt 5:27-30). Tu nie ma mowy o żadnych kompromisach. Jeśli u pań grzeszne myśli o objęciach innego niż mąż mężczyzny prowokuje czytanie romansów, spędzanie czasu sam na sam z przystojniakiem w pracy wówczas Biblia mówi: Utnij to! Unikaj sytuacji, które powodują pragnienie zbliżenia seksualnego, do którego nie masz prawa. Jeśli u mężczyzn grzeszne pożądanie prowokuje oglądanie telewizji, programów z paniami z dużymi dekoltami, oglądanie tancerek lub bliskość innego mężczyzny, to Pan Jezus mówi: Utnij to!
Oczywiście będą i tacy, którzy stwierdzą:Czy to nie przesada? Czy nie jest zbyt radykalne? Jeśli zadajemy takie pytania to być może nie rozumiemy:

– naszego powołania jako chrześcijan. Nie dostrzegamy tego, co Bóg chce czynić z naszym charakterem, sercem, życiem.

– nie dostrzegamy brzydoty grzechu. Lubimy się nim bawić zamiast nienawidzić.
– nie rozumiemy co się stało na krzyżu. To, co my niekiedy nazywamy „przesadą” jest przyczyną tego, że Chrystus wisiał na krzyżu. Ilekroć myślimy o niewinnym łechtaniu własnej pożądliwości, pomyślmy o cenie, która została zapłacona zakażdy nasz grzech. Również ten w sercu, w myślach.

Red. Jakie widzi Pastor rozwiązanie dla osób homoseksualnych pod względem potrzeby emocjonalnej więzi z drugim człowiekiem?
PB: Wejście w relację, budowanie przyjaźni z dojrzałym, wierzącym heteroseksualnym mężczyzną. Chodzi bowiem o unikanie kontekstu, w którym homoseksualizm będzie czynnikiem określającym więź. To nie byłoby ani zdrowe, ani bezpieczne, ani zbyt pomocne dla takich osób.
Red. Poznałem niedawno mężczyznę, który ze swoim partnerem jest od lat. Zawsze był jakoś tam wierzący, ale w ubiegłym roku przeżył autentyczne nawrócenie na katolicyzm, co skutkowało tym, iż w swoim sercu w pełni zgodził się z wytycznymi Katechizmu Katolickiego – popartego wytycznymi Pisma Świętego – na temat życia seksualnego (tylko w małżeństwie i tylko między mężczyzną i kobietą). Mężczyzna ten nie chce jednak opuszczać swojego chłopaka (ateisty), którego bardzo kocha, z którym jest od lat i od lat prowadzi wspólne gospodarstwo domowe. W jego odczuciu na razie nie są oni chyba gotowi na prawdziwy biały związek. Co w takiej sytuacji zaleciłby Pastor temu człowiekowi.
PB: Nie ma innej opcji: jeśli chce zostać chrześcijaninem i iść drogą Chrystusa, należy zerwać z grzechem. Nie da się wyznawać Chrystusa jako Zbawiciela jeśli nie wyznajemy Go również jako Pana. Nawrócenie łączy się z poddaniem Jezusowi każdej sfery życia: włącznie ze sferą seksualności. Biblia wielokrotnie ostrzega, że praktykowanie homoseksualizmu jest prostą drogą do wiecznego oddzielenia od Boga (1 Kor 6:9).
Red. Dziękuję za rozmowę.
PB: Również dziękuję i życzę wszystkim czytelnikom Bożego błogosławieństwa.

sobota, 12 maja 2018

Odpoczynek w Duchu Świętym

Chrześcijanin nigdy nie jest leniwy lub obojętny. On po prostu odpoczywa w Duchu Świętym. 

Nigdy nie jest niezaangażowany. On po prostu rozkoszuje się Panem. ;-)

piątek, 11 maja 2018

Luteranie i homoseksualiści ekumenicznie


Jak informuje facebookowy portal "Wiara i Tęcza" - 26 maja w Krakowie odbędzie się tzw. nabożeństwo organizowane przez tamtejszą Parafię Ewangelicko-Augsburską oraz "Grupę Polskich Chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza".

Będzie to "nabożeństwo ekumeniczne" z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii (IDAHOBIT), a odprawione zostanie w kościele św. Marcina przy ulicy, nomen nomen, Grodzkiej. 

W informacji o wydarzeniu czytamy: "W tym czasie chrześcijanie LGBT oraz ich sojusznicy na całym świecie modlą się i czuwają w intencji ofiar dyskryminacji i przemocy motywowanej homofobią, bifobią i transfobią. Modlą się też o odnowę Kościołów i społeczeństw, aby ceniono i równo traktowano LGBT oraz ich związki i zakładane rodziny". 

1. Cóż, zaproszenie na IDAHO BIT brzmi atrakcyjnie, tym bardziej, że bity z Idaho podbijają zachodnie wybrzeże USA. Potańcówka luteran z przedstawicielami LGBTQ zapowiada się ciekawie. Jednak osobiście nie dyskryminowałbym żadnej mniejszości. Bardziej ekumeniczne bity zabrzmiałyby, gdyby dołączyli również przedstawiciele LGBTQAIWOFNZDW.

2. Pozostaje pytanie: skoro IDAHOBIT, to może i da krasnolud?!

3. A teraz poważniej. Kochani bliźni ze środowisk LGBTQ. Chciałbym zachęcić Was - grupę polskich chrześcijan LGBTQ, byście dołączali do grup polskich chrześcijan zgromadzonych w chrześcijańskich Kościołach głoszących wiernie Boże Słowo. Tam znajdziecie zachętę do życia w czystości, duszpasterskie wsparcie, modlitwę i wskazówki do walki z grzechem. Nie jesteście sami. Podejmijcie walkę o życie zgodne z Bożą wolą ponieważ Jego Syn umarł za każdy grzech seksualnej nieczystości (cudzołóstwo, homoseksualizm, biseksualizm, seks przedmałżeński itp.). Pamiętajcie proszę: Jezus nie jest wrogiem homoseksualistów. Jest Waszym Zbawicielem, który przyszedł szukać to, co zginęło. 

4. Kochani bliźni z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Krakowie. Wspólnoty, które akceptują związki homoseksualne można określać na wiele sposobów, ale żadnym z nich nie będzie słowo "Kościół". Proszę, wróćcie do nas - protestantów wiernych Biblii oraz dziedzictwu reformacji. Będzie nam Was brakowało.

5. Kochani bliźni z innych Kościołów. Biblia nie tylko od homoseksualistów wymagają ucieczki od grzechów seksualnych. Bóg wymaga ucieczki przed grzechami seksualnymi od wszystkich. "Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że tak ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy podobnie poginiecie." (Ew. Łukasza 13.2-3)

6. I na koniec jedna uwaga. Jeśli uznasz ten wpis za "homofobiczny" ponieważ stoi w opozycji wobec raka politycznej poprawności toczącego zachodnie społeczeństwa oraz Kościół, to mój postulat jest następujący: słowo "homofobia" jest zajadłym zniesławianiem i powinno zostać sklasyfikowane jako mowa nienawiści. 

PS. Zapraszamy w następną sobotę na poniższe wydarzenie w Gdańsku. Wstęp wolny. TUTAJ więcej informacji na facebooku.



PS.2. Czytaj również "Rozmowę na temat osób homoseksualnych w Kościele".

O modlitwie

Zbyt wiele osób tak się modli: "Boże, oto, co leży mi na sercu. Błagam, spełnij moje pragnienia, zrób to dla mnie". Powinniśmy jednak mówić: "Boże, oto, co leży na Twoim sercu. Proszę spełnij swoje pragnienia we mnie". - Emerson Eggerichs