piątek, 22 lutego 2019

Jezus - osoba i odpowiedź

Jezus jest nie tylko kimś, kto mówi o Bogu, o Bożym Królestwie, drodze do Ojca, życiu i miłości, ale jest również wcieleniem, uosobieniem tych rzeczy.

środa, 20 lutego 2019

Do Młodych Ponad Podziałami

6 lutego Gdańsku oraz 18 lutego we Wrocławiu odbyły się "Marsze ponad podziałami" organizowane przez środowiska uczniów szkół średnich. Organizatorzy chcąc zareagować na brutalność języka w debacie publicznej postanowili zaprotestować formułując 21 postulatów, które ich zdaniem miałyby wprowadzić debatę publiczną na wyższy poziom życzliwości i kultury dialogu. Można się z nimi zapoznać TUTAJ.

Cieszy chęć młodego pokolenia, by kształtować rzeczywistość, wpływać na nią. Cieszy aktywność i pragnienie życzliwego dialogu. Cieszy pragnienie twórczego poszukiwania własnej drogi i samoświadomości obywatelskiej. Niestety wśród owych postulatów znalazły się zapisy, które znacznie wykraczają poza apel o wzajemny szacunek i kulturę dyskusji. Domagają się one bowiem akceptacji konkretnych przekonań światopoglądowych o jednoznacznie lewicowym charakterze. Rzuca to cień na samo hasło projektu: "ponad podziałami" oraz każe zadać pytania o prawdziwe cele organizatorów. 

Wczoraj miałem kilka życzliwych wymian na Facebooku z sympatyczną organizatorką projektu Julią Borzeszkowską, maturzystką III LO w Gdańsku, która zresztą nie ukrywa swoich politycznych przekonań: prawo do aborcji, poparcie dla organizacji i projektów feministycznych (Strajk Kobiet). Oczywiście posiadanie przekonań nie musi niszczyć szlachetnego postulatu życzliwości ponad podziałami. Problem w tym, że wśród postulatów "Młodych Ponad Podziałami" znalazły się hasła jawnie ideologiczne, które polaryzują i dzielą. 

Nic dziwnego, że wśród uczestników marszu można było znaleźć tęczowe flagi LGBTQ+, czy lewicowej Amnesty International oraz polityków, którzy wspierają ich postulaty. 

Jak napisał Jonah Goldberg w doskonałej książce pt. Tyrania komunałów:

"Tyrania komunałów to wykorzystywanie rzekomo nieideologicznych twierdzeń w celu przepchania jawnie ideologicznego rozumienia świata, wtedy "nauka" - i to, co rzekomo nam mówi - jest matką tyranii (oczywiście mówiąc w przenośni). Od zmian klimatycznych, przez badania nad komórkami macierzystymi, po edukację wieku dziecięcego ewidentnie ideologiczne propozycje przykrywa się brezentem naukowej retoryki."  (więcej na ten temat w TYM wpisie).

Choć zwykle nie lubię dyskusji z kimś, kto uważa, że jest "ponad" czymkolwiek i kimkolwiek (wolę, gdy ktoś stoi obok), to poniżej kilka ideologicznych postulatów "Młodych Ponad Podziałami" (ponumerowanych zgodnie z oryginalną listą) oraz krótko o każdym z nich:

3. Żądamy niezależnych, obiektywnych mediów publicznych.
Dlaczego tylko publicznychCzy tego chcemy, czy nie - nie istnieje coś takiego jak obiektywność mediów. Dobrze ukazuje to telewizja publiczna zarówno pod rządami poprzedniego, jak i obecnego rządu, a także wszystkie informacyjne prywatne stacje. Nie istnieją niezinterpretowane fakty. Klucz ich dobierania, pomijania, sposób opowiadania o nich, czas antenowy itp. - same te kwestie mają podłoże polityczne. 

4. Chcemy, aby organy państwowe działały zgodnie z prawem!
Postulat zdaje się zakładać, że tak nie jest. Które organy państwowe nie działają zgodnie z prawem? Czy coś wymaga reformy, zmiany?

7. Żądamy wprowadzenia do szkół warsztatów z zakresu przeciwdziałania nienawiści i przemocy!
Jeśli miałyby to być warsztaty samooborony (judo, karate, jujutsu itp.), to dlaczego nie? Jeśli zaś mówimy o przedmiocie teoretycznym, to kto i czego miałby nauczać? Czy np. przemoc zawsze jest zła, czy może niekiedy jest uzasadniona (np. w obronie własnej)? Czy nienawiścią będzie określenie człowieka mianem "homofob", "fundamentalista", czy może cytat z Biblii: "Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie." (List do Rzymian 1.27). I w końcu kto będzie o tym decydował? Sądzę, że lepiej jest dawać własny przykład, zamiast przeciwdziałać. Lepiej być osobą, która woli zapalać świece zamiast przeklinać ciemności. 

8. Apelujemy o szerzenie wartości jaką jest tolerancja w społeczeństwie!
Kościół, który jest wierny nauczaniu Biblii robi to od dawna oznajmiając konieczność miłości bliźniego oraz nienawiści do grzechu (własnego i cudzego). Standardem rozróżnienia jest Pismo Święte (Boże Słowo). Jeśli ów postulat dotyczy świeckich instytucji, to mówimy o wezwaniu do tolerancji wobec czego lub kogo? Zła? Dobra? Wszystkiego? Kto te rzeczy zdefiniuje? Oczywiście musi to być jakaś grupa inżynierów społecznych (skoro nie Bóg), która narzuci społeczeństwu, co należy tolerować, a czego nie.

11. Chcemy równego traktowania wszystkich orientacji seksualnych. 
Po pierwsze: czy pewno "wszystkich"? Wszystkich?! Wszystkich wszystkich? Ale tak wszystkich wszystkich wszystkich?! :) Nie chciałbym podawać przykładów.
Po drugie: jest to nietolerancyjny i wykluczający postulat lewicowych środowisk i organizacji LGBTQ+, który jest skierowany przeciwko hierarchii wartości chrześcijan ukształtowanej przez Pismo Święte. Pan Jezus nauczał, że równo powinniśmy traktować bliźniego, lecz nie każdą orientację i aktywność seksualną oraz styl życia, który reprezentuje. Dajmy sobie prawo do mówienia: "Choć cię szanuję i kocham jako bliźniego, to nie zgadzam się z tobą i z tym, co robisz." Nie dyskryminujmy myślących inaczej niż my. W szczególności Pana Boga.

13. Żądamy równouprawnienia ze względu na płeć!
Żądamy od kogo? Kto go odmawia? Jako kobiety i mężczyźni jesteśmy równi, lecz różni, co stanowi o pięknie naszej odmienności i wzajemnej atrakcyjności. Owe różnice określają nasze odmienne powołania: np. budowa ciała kobiety predysponuje ją do rodzenia, a następnie karmienia dzieci. Zaś budowa ciała mężczyzny predysponuje go do pewnych prac fizycznych i ochrony wobec najbliższych. Przykładowo, wśród inżynierów lub górników większość stanowią mężczyźni, zaś wśród pielęgniarek i przedszkolanek kobiety. Nie wynika to z narzucania jakichkolwiek ról, dyskryminacji, braku równouprawnienia, lecz z naturalnych predyspozycji i pragnień. Natomiast genderowi inżynierowie społeczno-kulturowi będą w sztuczny sposób podsuwać chłopcom lalki, zakładać im różowe rajtuzy i wydawać podręczniki dla dzieci, w których dziewczynka bawi się samochodami, a chłopiec w dom.

15. KONIEC z szerzeniem stereotypów w społeczeństwie!
Czy to oznacza KONIEC wolności słowa? Oby nie. Stereotypy są zwykle uogólnieniami, a więc próbą opisania rzeczywistości. Mogą być poprawne lub nie. Jednak nie da się od nich uciec. Cóż złego lub niepoprawnego jest w stereotypie, że kobiety są ładniejsze od mężczyzn, a mężczyźni silniejsi od kobiet? Apostoł Paweł posługiwał się stereotypami uznając przynajmniej niektóre z nich za prawdziwe: "Jeden z nich, ich własny wieszcz powiedział: Kreteńczycy zawsze łgarze, wstrętne bydlęta, brzuchy leniwe." (List do Tytusa 1.12). 

Jeśli ktoś zgłasza postulat: "Kobiety powinny wykonywać te same czynności, co mężczyźni i vice versa", to w ten sposób dąży do utrwalania w społeczeństwie stereotypu. Dlaczego jednak mielibyśmy się temu poddać? Czy chcemy takiego stereotypu? Kiedy ktoś mówi, że musimy przestać szerzyć stereotypy w społeczeństwie, w rzeczywistości oznacza to, że "wy musicie to zrobić, abym ja, niczym nie niepokojony mógł wdrażać swój program". Jest to intelektualne oszustwo, którego różnej maści ideolodzy używają, aby oczyścić teren z konkurencji. "Odłóżmy na bok wszelkie stereotypy i zaakceptujemy moje ideologiczne postulaty jako fakt i mądrość!"

Dobrym przykładem jest amerykański ateista i zwolennik światowej rewolucji John Dewey (1859-1952), który błagał przywódców Partii Socjalistycznej, aby zmieni nazwę, lecz pozostawili program. Uważał, że największą przeszkodą, na jaką napotykają rozwiązania popierane przez socjalistów jest to, że partia socjalistyczna przedstawia je jako socjalizm.

Bycie "ponad podziałami" przypomina powyższą strategię. Rozwiązania popierane przez środowiska lewicowe i organizacje LGBT mogą być nie do przyjęcia jeśli przedstawimy je jako kulturowy marksizm. Bycie "ponad podziałami" brzmi lepiej. Młodym aktywistom jeszcze można wybaczyć naiwność i wiarę w to, że tak jest. Jednak politycy, nauczyciele i wykładowcy akademiccy dobrze wiedzą, że manipulacja językiem i definicjami jest ideologicznym narzędziem walki w kulturze. Dlatego chętnie posługują się lingwistycznymi manipulacjami, czy wręcz oszustwami, zgodnie z zasadą, że cel uświęca środki.

Kochana młodzieży, myślcie krytycznie. Nie dajcie się w to wmanewrować.  

19. Apelujemy o uszanowanie instytucji kulturalnych i nieangażowanie się polityków w ich działalność.
Tak długo jak instytucje kulturalne będą opłacane przez samorządy, budżet państwa itd. (a więc z podatków) - tak długo nieangażowanie się polityków w ich działalność będzie niemożliwe do zrealizowania. Przykładem jest gdańskie Europejskie Centrum Solidarności (ECS), w którym jest przyzwolenie na organizację spotkań przez Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT Tolerado, zaś odmówiono konferencji środowiskom rodzin katolickich. Świadczy to o poważnym upolitycznieniu i zawłaszczaniu wspólnego dobra oraz przestrzeni publicznej w Gdańsku przez urzędników o wyraźnie lewicowych przekonaniach. Thomas Sowell powiedział kiedyś: "Kiedy następnym razem jacyś akademicy będą wam mówić, że różnorodność jest ważna, spytajcie ich, jak wielu mają republikanów na wydziale socjologii."

I na koniec. Jaki jest więc mój postulat dotyczący budowania przestrzeni kulturalnego dialogu? Zaprzestanie formułowania postulatów. Zaprzestanie monologów. Zaprzestanie haseł. Możemy zacząć od spotkania, wzajemnego słuchania, dialogu, debat, w których wspólnie możemy wydać świadectwo w praktyce, jak możemy dyskutować i szanować się mimo różnic.

Jestem otwarty mimo podziałów :). Zainteresowanych proszę o kontakt: bartosik7@gmail.com

PS. Zdjęcie pochodzi z fejsbukowego profilu inicjatywy.

wtorek, 19 lutego 2019

Witaj w Ewangelicznym Kościele Reformowanym cz.2. - Nabożeństwo Odnowienia Przymierza




WSTĘP

Jako Kościół w Gdańsku jesteśmy częścią Wspólnoty Ewangelicznych Kościołów Reformowanych (CREC)

Rozwijamy się służąc Bogu i ludziom. Przez kilkanaście lat naszej służby w Gdańsku mieliśmy i mamy przywilej prowadzić wiele osób do Chrystusa dzięki zbawiennej mocy Ewangelii oraz czynić ich Jego uczniami. Zaobserwowaliśmy również, że istnieją pewne pytania, które często zadają nam osoby, które odwiedzają nas po raz pierwszy lub natrafiają na nasze strony w internecie. 

Wiele z naszych wyróżników znajdziecie w naszych wyznaniowych konfesjach. Pierwsza ich grupa odwołuje się do jedności i ciągłości historycznego Kościoła np. Apostolskie Credo, Wyznanie Nicejsko-Konstantynopolitańskie (381 r.), Chalcedońska Definicja Wiary (451 r.), czy Atanazjańskie Wyznanie Wiary (V w.). Druga zaś do teologicznego i doktrynalnego dziedzictwa reformacji: Kanony z Dort, Belgijskie Wyznanie Wiary oraz Katechizm Heidelberski - znane jako Trzy Formy Jedności. Ich treść znajdziecie na naszej stronie.

Chciałbym również przybliżyć niektóre praktyki i przekonania, które wśród nas napotkasz i krótko wyjaśnić ich powody. Czytając to kilkuczęściowe opracowanie, pamiętaj, że nasze kościoły nie są stuprocentowo identyczne. Nie wszystko opisane tutaj odnosi się w identyczny sposób do każdego zboru naszej Wspólnoty, i nie ma z tym żadnego problemu. To w zasadzie kolejna rzecz, której możesz się spodziewać: katolickość i powszechność w myśleniu o innych zborach, denominacjach i tradycjach w Kościele.


NABOŻEŃSTWO ODNOWIENIA PRZYMIERZA

Struktura naszego nabożeństwa ma wiele wspólnego z tym, co odwiedzający mogliby nazwać "tradycyjnym nabożeństwem". Jednak pewne jego elementy mogą nasunąć kilka pytań.

Pierwszym z nich jest powszechna praktyka nazywania naszych nabożeństw  wyrażeniem "odnowa przymierza". 


Nie chcemy przez to powiedzieć, że nasze przymierze z Bogiem jest zawarte na pewien ograniczony czas i że może wygasnąć niczym dzierżawa, jeśli jej nie odnawiamy. Nasze przymierze z Bogiem jest wieczne i nie wygaśnie, ale jest również żywe, a jego celem jest rozwój oraz rozkwit. Tak jak seksualne zjednoczenie odnawia małżeństwo lub posiłek odnawia ciało, tak nabożeństwo odnawia nasze przymierze z Bogiem.


Drugim elementem odnowienia przymierza wymagającym wyjaśnienia, jest model lub struktura nabożeństwa. Nasze nabożeństwa są "obłożone okładkami": otwarciem i zamknięciem. Kiedy pastor ogłasza "wezwanie do uwielbienia", zwołuje wiernych na zgromadzenie przed Bogiem. Na zakończenie zaś, kiedy rozsyła kościół ze słowami błogosławieństwa, lud Boży zostaje wysłany na świat, aby być solą i światłem.


"Wnętrze" nabożeństwa oparte jest na trzyczęściowej strukturze, którą stanowią: wyznanie grzechów, uświęcenie i Komunia. W Starym Testamencie były trzy różne rodzaje ofiar - ofiara zagrzeszna, ofiara wstępująca (często tłumaczona jako całopalna) i ofiara pokoju. 

Ofiara zagrzeszna miała na celu odnieść się do szczególnego grzechu czciciela, który był symbolicznie przenoszony na zwierzę, będące obrazem Chrystusa. 


Ofiara wstępująca (całopalna) była ofiarą "zupełnego poświęcenia się". Całe poświęcone zwierzę wstępowało do Boga w dymie jako ofiara dla Niego. 


W ofierze pokoju (biesiadnej) wierzący otrzymywał przywilej, aby uczestniczyć w posiłku przymierza. 


Ilekroć te trzy ofiary są wymienione razem w Starym Testamencie, występują w tej właśnie kolejności, co ma istotne znaczenie. Najpierw zajmujesz się winą i grzechem, następnie poświęcasz i oddajesz siebie dla Boga, a na końcu masz komunię z Bogiem. To dlatego nasze Nabożeństwo Odnowienia Przymierza oparte jest na tym schemacie. Jednak w Nowym Przymierzu nie składamy ofiar ze zwierząt, ponieważ Jezus Chrystus umarł raz na zawsze, aby wypełnić cały ofiarniczy system. Był nie tylko ofiarą zagrzeszną. Sekwencja i symbolika ofiar uczą nas w jaki sposób powinniśmy zbliżać się do Boga. Dlaczego nasze nabożeństwa zawierają te trzy elementy. Najpierw, po wezwaniu do uwielbienia, wyznajemy nasze grzechy i otrzymujemy zapewnienie o przebaczeniu (ofiara zagrzeszna). Następnie poświęcamy się Bogu (czytanie Pisma, kazanie, ofiary itd.), co koresponduje z ofiarą wstępującą. I w końcu, sprawujemy Wieczerzę Pańską, co nawiązuje do ofiary pokoju. Kiedy to wszystko nastąpi, otrzymujemy błogosławieństwo i wychodzimy do świata, który potrzebuje usłyszeć o Jezusie Chrystusie. 


c.d.n.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Czy powstanie państwa Izrael jest wypełnieniem biblijnych proroctw?

Wielu szczerych chrześcijan jest przekonanych, że ustanowienie 14 maja 1948 r. państwa Izrael jest spełnieniem biblijnych proroctw. Czy tak jest w rzeczywistości? Oto, co na ten temat pisze William Hendriksen w książce "Co Biblia mówi o życiu przyszłym?"

Nikt nie zaprzeczy, że istnieje wiele proroctw dotyczących odrodzenia, tj. powrotu Żydów do ich ziemi i odtworzenie narodu (Np. 5 Mj 30:1-10; 1 Krl 8:46-52, Jer 18:5-10; 29:12-14; Ez 36:33; Oz 11:10). Problem polega na tym, że o ile proroctwa te odnoszą się do dosłownego odrodzenia Żydów jako narodu, to wypełniły się one, gdy Żydzi (stopniowo) wrócili z babilońsko-asyryjskiej niewoli i na nowo osiedlili się w swoim kraju. Wszystko to miało miejsce na bardzo długo przed narodzeniem Jezusa. 

Jest to tak proste do zauważenia, iż dziwnym się wydaje, że wielu to przeoczyło. Pozwólcie mi dać przykład. Powiedzmy, iż pewien przestępca, pan Kowalski, został skazany na rok więzienia. Jego przyjaciel pan Wiśniewski, odwiedza go w więzieniu i pociesza mówiąc, iż będzie z więzienia wypuszczony. Pan Wiśniewski mówi dokładnie tak: "Kowalski, zostaniesz wypuszczony za trzydzieści lat, licząc od dzisiaj, po odsiedzeniu następnego wyroku." Takie pocieszenie byłoby nonsensem. Podobnie, możecie być pewni, że gdy starotestamentowi proroctw przewidywali uwolnienie Żydów z niewoli, ich powrót do własnego kraju i ponowne utworzenie narodu mieli na myśli bliskiego już uwolnienie z niewoli babilońsko-asyryjskiej,a nie odległy o dwa tysiące lat powrót do ojczyzny z diaspory. Jak już poprzednio wspomniałem, starotestamentowe proroctwa należy studiować z punktu widzenia ich historycznych uwarunkowań.

Ponadto, Bóg nie nagradza nieposłuszeństwa, lecz posłuszeństwo. A zatem przewidywane przez proroków uwolnienie było w swych charakterze warunkowe. Prorocy chcieli powiedzieć: Izrael zostanie odrodzony, jeżeli się opamięta. W tym przypadku ich grzechy będą wymazane i otrzymają pozwolenie na powrót do swojej ojczyzny.

Zobaczcie to sami czytając wspominanie niedawno fragment Biblii: 5 Mj 10:1-10; 1 Krl 8:46-52; Jer 18:5-10; 29:12,14; Ez 36:33; Oz 11:10.  Oto, co tam znajdujemy:

"Gdy tedy przyjdzie na cię to wszystko... i nawrócisz się do Pana, Boga twego... to wtedy przywróci Pan, Bóg twój, twoich jeńców i zmiłuje się nad tobą, i zgromadzi cię z powrotem ze wszystkich ludów, gdzie cię rozproszył Pan, Bóg twój."

"Obficie obdarzy cię Pan, Bóg twój, dobrem w każdym dziele... jeżeli nawrócisz się do Pana, Boga twego, z całego serca twego i z całej duszy twojej." 

"...i nawrócą się do ciebie, i będą cię błagać w ziemi tych, którzy ich uprowadzili, powiadając: Zgrzeszyliśmy i zawiniliśmy, i postąpiliśmy bezbożnie,  i nawrócą się do ciebie z całego swego serca i z całej swojej duszy w ziemi swoich nieprzyjaciół, którzy ich uprowadzili, i będą się modlić do ciebie... Ty racz wysłuchać w niebie, w miejscu, gdzie mieszkasz, i odpuścić i wkroczyć, i dać każdemu według wszystkich jego postępków."

"...lecz jeżeli się ów naród odwróci od swojej złości, z powodu której mu groziłem, to pożałuję tego zła, które zamierzałem mu uczynić." 

"A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem,  objawię się wam - mówi Pan - odmienię wasz los i zgromadzę was ze wszystkich narodów i ze wszystkich miejsc, do których was rozproszyłem - mówi Pan - i sprowadzę was z powrotem do miejsca, skąd skazałem was na wygnanie."

"Tak mówi Wszechmocny Pan: Gdy oczyszczę was ze wszystkich waszych win, zaludnię miasta i ruiny będą odbudowane...  Pójdą za Panem, który jak lew zaryczy, a gdy tak zaryczy, dzieci z drżeniem przybiegną od zachodu. "

O tym, iż duch opamiętania się był obecny w czasach powrotu z babilońsko-asyryjskiej niewoli można się przekonać czytając takie fragmenty Pisma jak: Dn 9:1,2,5,6; Ezd 3:5,10,11; 6:16-22; 7:10; 8:25; 10:11; 12; Neh 1:4-11; Ag 1:12-13 i inne.

Jednakże Żydzi, którzy 14 maja 1948 roku założyli państwo Izrael nie opamiętali się. Ogólnie rzecz biorąc ich religia ma charakter humanistyczny. Jej istotą jest poleganie na soie samym, co jest "religią pracy". Dr G. Aalders mówi: "Cokolwiek się stało w ostatnich czasach w Palestynie i cokolwiek może się tam jeszcze stać, nie ma nic wspólnego z Boskim proroctwem."

William Hendriksen, Co Biblia mówi o życiu przyszłym, Wyd. ZKE, Warszawa 1987, s. 99-102.

sobota, 16 lutego 2019

Krzyż - nasz ołtarz i drabina do nieba

Ponieważ zarówno ołtarze, jak i drzewa są drabinami do nieba, to drzewo równie dobrze może być ołtarzem. Ilustracją tego jest krzyż Chrystusa, którego cztery krańce nawiązują do czterech narożników ołtarza. Tak jak krew kropiła cztery rogi ołtarza (cztery krańce ziemi), tak krew Chrystusa znajdowała na czterech ramionach krzyża (głowa, ręce, nogi). Krzyż jest naszym ołtarzem i naszą drabiną do nieba.

- James B. Jordan, Through New Eyes

piątek, 15 lutego 2019

Czy można pogodzić bycie homoseksualistą i chrześcijaninem?

Czy można pogodzić bycie homoseksualistą i chrześcijaninem? To zależy co mamy na myśli. W żadnym miejscu Pisma Biblia nie określa chrześcijan mianem "homoseksualistów", "pijaków", "cudzołożników" itd. W tym sensie są to dwa przeciwstawne terminy, jak wierny i niewierny. 
Oczywiście jeśli mówimy o osobach homoseksualnych, które podejmują walkę o seksualną czystość - Kościół jest i powinien być dla takich osób miejscem uświęcenia, wsparcia, dojrzewania, służby. Doświadczanie pokus nie jest grzechem. Sam Pan Jezus był kuszony przez diabła. Grzechem jest uleganie im. Tak długo, jak ktoś pragnie żyć w czystości i posłuszeństwie wobec Bożego Słowa, to bez względu na naszą przeszłość oraz teraźniejsze problemy, Bóg nas akceptuje, przebacza, wyzwala. Chrystus przyjmuje nas z miejsca, w którym jesteśmy, a nie z tego, w którym powinniśmy być.
Nie oznacza to, że pokusy homoseksualne powinny być czymś, z czym dana osoba powinna się pogodzić. Powinna nie tylko uśmiercić grzeszną aktywność seksualną, lecz również odstępczy styl życia, który łączy się z homoseksualnymi gestami, sposobem ubierania, mówienia... Nie chcemy, by chrześcijanin był przesiąknięty homoseksualizmem we wszystkim z wyjątkiem pójścia do łóżka. Chcemy takie osoby wspierać w całkowitym odrzuceniu czegokolwiek co łączy się z tą kwestią.
Wobec osób, o których mówię nie stosowałbym jednak określenia „homoseksualista”. Nasza tożsamość nie powinna być definiowana przez pryzmat seksualnych pokus, ale przez pryzmat tego, jaka jest nasza pozycja w Chrystusie. Biblia nazywa chrześcijan jako: święci, oczyszczeni, umiłowani, wybrani, dziedzice królestwa, dzieci Boże itd. To jest nasz prawdziwy status. 

Oczywiście mam świadomość tego, że wiele osób homoseksualnych nie chce lekarstwa na grzech, którym jest łaska. Chcą natomiast definiowania siebie jako sprawiedliwych. Nie chcą słów pociechy o lekarstwie na ich choroby i zupełne uzdrowienie. Chcą by nazywać ich jako zdrowych. Jednak nie w taki sposób Jezus rozprawia się z grzechem. W rzeczywistości to ucieczka od łaski i przebaczenia. Chrystus nie omijał grzechu. Nie ignorował go. Ocenił cudzołożnicę jako osobę, która popełniała grzeszne czyny, ale nie potępił jej. Wezwał natomiast do zmiany i wejścia na nową drogę. Kiedy ktoś grzeszy, to nie chodzi o to, by temu zaprzeczyć lub to zignorować. Ignorancja, odwracanie głowy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu grzechu i nie ma nic wspólnego z łaską, przebaczeniem. Dzieci niekiedy myślą, że gdy zakryją oczy lub twarz, to nie będzie ich widać. Niektórzy ludzie podobnie postępują z grzechem. Bóg tego nie robi. Zaprasza do przyniesienia pod krzyż Chrystusa ciężaru grzechu - wyznanie go i przyjęcia przebaczenia, radości, wolności i zbawienia.

Foto: unsplash.com  Autor: Christian Sterk

środa, 13 lutego 2019

Witaj w Ewangelicznym Kościele Reformowanym cz.1 - Liturgiczne nabożeństwo


Jako Kościół w Gdańsku jesteśmy częścią Wspólnoty Ewangelicznych Kościołów Reformowanych (CREC)

Rozwijamy się służąc Bogu i ludziom. Przez kilkanaście lat naszej służby w Gdańsku mieliśmy i mamy przywilej prowadzić wiele osób do Chrystusa dzięki zbawiennej mocy Ewangelii oraz czynić ich Jego uczniami. Zaobserwowaliśmy również, że istnieją pewne pytania, które często zadają nam osoby, które odwiedzają nas po raz pierwszy lub natrafiają na nasze strony w internecie. 

Wiele z naszych wyróżników znajdziecie w naszych wyznaniowych konfesjach. Pierwsza ich grupa odwołuje się do jedności i ciągłości historycznego Kościoła np. Apostolskie Credo, Wyznanie Nicejsko-Konstantynopolitańskie (381 r.), Chalcedońska Definicja Wiary (451 r.), czy Atanazjańskie Wyznanie Wiary (V w.). Druga zaś do teologicznego i doktrynalnego dziedzictwa reformacji: Kanony z Dort, Belgijskie Wyznanie Wiary oraz Katechizm Heidelberski - znane jako Trzy Formy Jedności. Ich treść znajdziecie na naszej stronie.

Począwszy od tego wpisu chciałbym również przybliżyć niektóre praktyki i przekonania, które wśród nas napotkasz i krótko wyjaśnić ich powody. Czytając to kilkuczęściowe opracowanie, pamiętaj, że nasze kościoły nie są stuprocentowo identyczne. Nie wszystko opisane tutaj odnosi się w identyczny sposób do każdego zboru naszej Wspólnoty, i nie ma z tym żadnego problemu. To w zasadzie kolejna rzecz, której możesz się spodziewać: katolickość i powszechność w myśleniu o innych zborach, denominacjach i tradycjach w Kościele.

Poszczególne części, które będę zamieszczał na blogu są tłumaczeniem opracowania nt. naszych Ewangelicznych Kościołów Reformowanych pt. "What to expect in our CREC Church".

Ok, zaczynamy więc.

LITURGICZNE NABOŻEŃSTWO

Wiele nabożeństw we współczesnych kościołach ma zazwyczaj charakter nieformalny. Nabożeństwo często przybiera charakter imprezy koncertowej lub rozrywki, z nastawieniem "przyjdź, taki jaki jesteś" w stosunku do odwiedzających. 

W konsekwencji, gdy ktoś przychodzi w niedzielny poranek na nabożeństwo do jednego z naszych kościołów, to często najbardziej oczywistą różnicą w naszym podejściu do czczenia Boga (która jest oczywista już po pierwszych pięciu minutach) jest dbałość o szacunek, godność oraz to, co jest nazywane czymś "formalnym". Powszechne podejście w kręgach ewangelicznych często jest nazywane "wrażliwością względem poszukującego", dlatego niektórzy mogą wyciągnąć wniosek, że nasze podejście bliższe jest "wrogości wobec poszukującego."

Prawdopodobnie największym problemem dla kogoś, kto nie jest przyzwyczajony do tego rodzaju uwielbienia, jest kwestia nieszczerości. Wielu z nas było uczonych, że skoro coś jest spisane, zaplanowane, to musi być nieszczere. Skoro nasze nabożeństwa mają "biuletyn" zawierający wszystkie wcześniej przygotowane elementy, to co stało się z możliwością działania Ducha Świętego? 

Z pewnością możemy się zgodzić, że jeśli nabożeństwo jest obłudne i nieszczere, to oczywiście nie jest to dzieło Ducha Świętego. Jednak nie myślimy w ten sposób o innych działaniach, które należy wcześniej zaplanować. Gdybyś miał przywilej zobaczenia w akcji zespołu wiertniczego Korpusu Piechoty Morskiej, to zastanawiałbyś się, czy rzeczywiście mają na myśli to, co robią? Jeśli w okresie Świąt Bożego Narodzenia zabrałbyś żonę na przedstawienie "Dziadek do orzechów", czy wyszedłbyś z niego potrząsając głową na całą tą nieszczerość, ponieważ muzyka była dokładnie taka sama, jak w zeszłym roku?

Powodem, dla którego w naszym Kościele podchodzimy ten sposób do nabożeństwa, jest to, iż wierzymy, że Bóg wymaga od nas kultywowania szacunku. 

"Dlatego też otrzymując niewzruszone królestwo, trwajmy w łasce, a przez nią służmy Bogu ze czcią i bojaźnią! Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym." (Hbr 12:28-29). 


Tego właśnie pragniemy. W powyższym cytacie Pisma Świętego widzimy, że uwielbienie może być nie do zaakceptowania przez Boga, a dwie rzeczy, które uczyniłyby je nie do przyjęcia, to brak szacunku i postawa, która nie wyraża bojaźni przed Bogiem. Niestety, często ma to miejsce podczas nieformalnych nabożeństw.

Odpowiadając więc na zarzut o spisanym biuletynie, przypominamy, że apostoł Paweł cieszył się "ładem" kościoła w Kolosach (Kol. 2:5). Słowo to nawiązuje do terminologii wojskowej i odnosi się do formowania oddziału - niczym zespołu wiertniczego, o którym wspominaliśmy przed chwilą. 

Jednocześnie chcemy uniknąć grzechów potępionych przez Jezusa, gdy ostrzegał nas przed długimi szatami (Mk 12:38), rzemykami modlitewnymi, wydłużaniem frędzli szat (Mt 23:5), długimi modlitwami (Mt 23:14), fantazyjnymi religijnymi tytułami (Mt 23:7) i innymi formami kościelnej pompy. Jednak przygotowanie do ofiarowania Bogu tego, czego On wymaga, nie jest tym samym, co nad-dekorowanie tego, czego nie nakazał. 

cdn.

wtorek, 12 lutego 2019

W czym wyprzedzają mnie żona i dzieci?

Wczoraj basen, dzisiaj łyżwy... - zdecydowanie nie moje dyscypliny, ale z radością oglądam jak wyprzedzają mnie w nich żona i dzieci. Coachowie, mentorzy, trenerzy personalni i tutorzy chyba by mnie pochwalili :) Ale skoro dałem się namówić na to, to strach pomyśleć co będzie jutro :) Zresztą nie sądzicie, że gdyby Pan Bóg chciał, abyśmy jeździli na łyżwach, to stworzyłby nam pionową narośl pod stopą w kształcie płozy do łyżew?! Jazda na łyżwach jest stanowczo nienaturalna dla dwunożnego stworzenia. 

Moje dyscypliny czekają na wiosnę: piłka nożna i koszykówka. A jako kibic czekam na ryk silników i kurz na ubraniu, czyli żużel, nazywany nie bez przyczyny "czarnym sportem" - w przeciwieństwie oczywiście do "białego sportu" :) Bilety na żużlowe Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie w maju już nabyte!

Coś więcej niż uczucie

Jezus nakazał nam miłować, stąd wiemy, że miłość nie jest tylko uczuciem - uczuć nie można nakazać. Miłość jest przede wszystkim decyzją. 
Jezus nie powiedział:
Gdy zostaniesz uzdrowiony, kochaj.
Gdy dojrzejesz, kochaj.
Gdy czujesz się kochany, kochaj.
Gdy się pozbierasz i wreszcie uporasz ze wszystkimi ranami zadanymi Ci przez matkę/ojca/ męża/dzieci, wtedy powinieneś kochać. 

Nie. Przykazanie, które nas wszystkich obowiązuje nakazuje na,m, byśmy kochali już teraz i w ten sposób wypełniali wszystkie tragiczne luki każdej chwili.

Sądzę, że o wiele lepiej znamy miłość Boga wtedy, kiedy sami potrafimy "szerzyć miłość", niż wówczas, gdy ludzie mówią nam, że jesteśmy tacy, że nic tylko nas pokochać (to takie wspaniałe uczucie!). Zawsze możemy nie dać wiary temu drugiemu, ale to pierwsze jest niewytłumaczalną mocą pochodzącą spoza nas samych. Wiemy wówczas, że służymy jako narzędzia, a strumienie wody żywej przepływają przez nas (Jn 7,38).

Richard Rohr

sobota, 9 lutego 2019

Modlitwa - praktykowanie nieba na ziemi

"Modlitwa to nie jest technika zdobywania czegokolwiek, ani pobożne ćwiczenie mające na celu zadowolenie Boga, ani też wymóg związany z uzyskaniem wstępu do nieba. W o wiele większym stopniu jest to praktykowanie nieba tu i teraz."

- Richard Rohr