piątek, 19 października 2018

"Odwal się pan, jestem naukowcem"

"Scjentyzm polega tymczasem na doszukiwaniu sie w nauce tego, czego w niej nie ma, jest aktem wiary, który uwzniośla czy wręcz uświęca autorytet nauki, aby umocnić jej akolitów w swoich zamiarach. Wyznawcy scjantyzmu ośmielają się nam mówić, że pownnismy żyć w określony sposób ponieważ nauka tak nakazuje. Redukują ludzką egzystencję do materialnych przyczyn, zaś samych ludzi do worków z wodą, mięsem i kośćmi napędzanymi impulsami elektrycznymi. Jest to prawdany błąd naturalizmu ubrany w bardziej współczesny żargon. W rzeczywistości, jak zauważa filozof Edward Feser, scentyzm jest sam w sobie oczywistym błędem, ponieważ wyklucza się spod rygorów metody naukowej. Twierdzenia scentyzmu są nieweryfikowalnymi prawdami wiary. Nic dziwnehgo, że naukowi socjaliści, technokraci, postępowcy, społeczni psychiatrzy i ekolodzy upierają się, że nauka jest po ich stronie tak samo, jak mułłowie ii fanatycy głoszą, że Bóg jest z nimi. Na niewygodne pytania odpowiadają z takim samym lekceważeniem, jak Bill Murtay w filmie Pogromcy Duchów odszczekujący: "Odwal się pan, jestem naukowcem."

Błąd naturalizmu zakłada przynajmniej stwórcę, wyższe źródło sensu, sprawiedliwości i porządku. Błąd scjentyzmu tworzy świeckich kapłanów, którzy nie odpowiadają przed nikim i niczym poza dogmatem, który sami sformułowali. Płód jest nie-człowiekiem i jako taki nie posiada więcej praw niż kanapka z szynką, ponieważ tego życzą sobie nowi dogmatycy. Swoją sprawę będą zaś sprzedwać, twierdząc, że nauka przyznaje im rację, tak samo jak pogański kapłan twierdził, że wnętrzności kozy wyrażają wolę bogów. 

Nie jest to nic nowego. Kiedy człowiek traci wiarę w Boga, zaczyna tworzyć sobie nowych bogów. Lub jak to ująć filozof Eric Voegelin, "Kiedy Bóg jest ukryty za światem, treści świata stają się nowymi bogami; kiedy symbole transcendentnej dewocji zostają zakazane, nowe symbole języka nauki z tego świata zajmują ich miejsce."

W ten sam sposób człowiek tworzy dogmaty, poniewążą potrzebuje dogmatów. Światło rozumu rozświetla ciemności, zaś nauka dostarcza kompasów, pomagających nam odnaleźć drogę. Nie dostaracza nam jednak powodów moitywujących nas do wstania z łóżka."

Jonah Goldberg, Tyrania komunałów

czwartek, 18 października 2018

"Reformacja jako Exodus" w Gdańsku

Serdecznie zapraszamy na nabożeństwo Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku z okazji 501 rocznicy Reformacji.

GDZIE: Dom Harcerza w Gdańsku, ul. Za Murami 2-10
KIEDY: 28 października (Niedziela) godzina 17.00


Temat kazania: Reformacja jako Exodus

- Czym była reformacja i czy były powody, by się dzielić?
- Czy te powody nadal istnieją?
- Co się zmieniło po 500 latach?
- Reformacja, a Exodusy w Biblii 
- O pokusach dzisiejszych konserwatystów i tradycjonalistów
- Jakie bożki powinien potłuc współczesny Kościół?

M.in. o tym usłyszymy podczas kazania. Prócz zwiastowania Słowa Bożego elemetami nabożeństwa będą: śpiew Psalmów i współczesnych pieśni (przy akompaniamencie gitary, pianina, fletu poprzecznego, bębna), czytania z Pisma Świętego, modlitwy, Komunia (Wieczerza Pańska) pod dwiema postaciami (Chleba i Wina) dla wszystkich chrześcijan, Ojcze Nasz, Wyznanie wiary, Doksologia, błogosławieństwo...

Po Nabożeństwie zapraszamy na kawę, herbatę, poczęstunek, czas rozmów. Każdy jest mile widziany!

Triada

Trzy są obrazy wytchnienia:
sługa zrzucający z grzbietu ładunek,
wędrowiec zrzucający obuwie,
dobry człowiek witający swą śmierć.

tradycyjne

środa, 17 października 2018

Panie, pamiętaj o ludziach złej woli

Panie, pamiętaj 
nie tylko o ludziach dobrej woli, 
ale również o tych złej woli. 
Nie pamiętaj jednak o wszystkich cierpieniach, 
jakich nam przysporzyli. 
Pamiętaj o owocach, jakie przynieśliśmy 
właśnie dzięki tym cierpieniom. 
Wzrosła w nas dyspozycyjność, lojalność stała się 
bardziej przejrzysta, pokora głębsza, 
odwaga powiększyła się wraz ze szlachetnością. 
I kiedy oni staną przed Tobą, by zostać osądzeni, 
pozwól, by owoce, jakie przynieśliśmy, 
stały się dla nich przebaczeniem. 

Modlitwę tę, napisaną na kartce papieru, 
znaleziono w pewnym obozie koncentracyjnym.

piątek, 12 października 2018

Pastor o pedofilii wśród księży

Kilka słów na temat pedofilii wśród duchownych z perspektywy protestanckiego pastora.

1. W Biblii nie ma bezpośredniej wzmianki o pedofilii. Istnieje jednak wiele biblijnych zasad, które jednoznacznie odnoszą się do tego strasznego grzechu. Jedną z nich jest biblijne nauczanie na temat wszeteczeństwa. Greckie słowo porneia, które stało się źródłem dla określeń porno, pornografia - w Piśmie Świętym odnosi się do wszelkiej grzesznej aktywności seksualnej, co obejmuje również akty pedofilskie, a więc molestowanie, przemoc seksualną wobec dzieci, handel i oglądanie nieprzyzwoitych obrazów z wykorzystaniem nieletnich.

2. Pan Jezus stawia dzieci jako wzór wiary. Grzech pedofilii jest straszliwym wykorzystaniem naturalnego zaufania dziecka. Pan Jezus kieruje szczególne ostrzeżenie wobec tych, którzy niszczą ciało i duszę jednego z najmniejszych. 

"Kto zaś zgorszy jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, lepiej będzie dla niego, aby mu zawieszono u szyi kamień młyński i utopiono go w głębi morza". (Ew. Mateusza 18.6).

3. Pedofilia jest nie tylko potwornym grzechem. Pedofilski akt seksualny jest również przestępstwem, które w świetle Bożej sprawiedliwości zasługuje na egzekucję winnego (Wj 21.16 Kpł 20.13; Pwt 22.25-27).

4. Porównywanie pedofilii duchownych do pedofilii nauczycieli czy innych profesji jest zupełnie nie na miejscu. Nie zmniejszymy powagi grzechu wskazując na fakt, że inni również grzeszą. Wśród naczycieli są ateiści, agnostycy czy nihiliści. Ich grzech, choć jest tak samo potworny, jest jak najbardziej spójny z ich wyznaniem o braku sędziego, braku sprawiedliwości, braku odpowiedzialnosci i przypadkowym pochodzeniu człowieka. Jeśli (wg materialistycznego darminizmu) natura przesądziła kwestię siły i sposób znajdowania seksualnej przyjemności, cóż złego jest w tym, że jedna "kupa białka" używa drugiej "kupy białka" dla własnej seksualnej satysfakcji? 

5. Dlatego o potworności pedofilii możemy mówić wyłącznie jeśli staniemy na chrześcijańskiej podłodze. Tylko na podstawie biblijnej antropologii możemy mówić o wartości życia ludzkiego, świętności i nienaruszalności ciała, ohydzie pedofilii, potworności tego grzechu. Przekonanie o tym, że świat jest jedynie materią w ruchu nie dostaracza nam takich kategorii.

6. Ateista-pedofil, który jest nauczycielem - choć nie powinien mieć nic wspólnego z nauczaniem dzieci, robi całkiem naturalną rzecz w świecie przyrody, doboru naturalnego, wszystko-determinującej natury i piękna różnorodności zachowań seksualnych... Choć popełnia straszliwy grzech (w świetle Biblii), to jednak nie robi niczego, co stoi w sprzeczności z przekonaniem o braku sędziego, braku uniwersalnej moralności, braku obiektywnego standardu. 

Natomiast duchowny-pedofil to jedna z największych sprzeczności i potworności, o jakich można pomyśleć. Dodatkowy dramat z księżmi dopuszczającymi się pedofilii polega na tym, że jest to skandal publiczny i zamiatany pod dywan przez sam kościół. 

7. Grzech pedofilii wśród duchownych to potworność również z powodu zaangażowanej w niego hipokryzji. Istnieje jednak wielu ludzi, którzy (słusznie) oburzają się na pedofilię księży, jednocześnie popierając prawo do aborcji (lub jej dokonują). Oburza ich grzech wobec dzieci popełniany przez innych, lecz nie własny. Oburza ich grzech gwałtu wobec 7-letniego dziecka, lecz nie oburza ich grzech zabójstwa 7-miesięcznego dziecka. To hipokryzja podobnego kalibru. 

8. Duchowny nie podlega jedynie ocenie prawa kanonicznego. Podlega również kodeksowi cywilnemu, co oznacza, że powinien odpowiadać przed sądem cywilnym ze względu na Boży porządek, a kościół (jego przełożeni) ma biblijny obowiązek zabiegania o sprawiedliwy wyrok i nauczania na ten temat. Proboszczowie, biskupi, kardynałowie, papież mają również biblijny obowiązek zachęcania księży, którzy dopuszczają się seksualnych nadużyć do osobistego zgłaszania się na policję w celu przyznania się do winy. Ktoś, kto chroni seksualnego agresora, staje się współuczestnikiem jego potworności. 

9. Jakie konsekwencje w wymiarze kościelnym powinien ponieść duchowny dopuszczający się pedofilii? Po pierwsze: sprawa powinna opierać się na świedectwie przynajmniej dwóch osób (Mt 18.16; 1 Tm 5.19). Po drugie: duchowny powinien zostać zniesiony z urzędu (1 Tm 3.1-3). Po trzecie: powinien zostać odseparowany od samotnego przebywania w obecności nieletnich. Po czwarte: powinien pokutować i wyznać swój grzech prosząc o wybaczenie ofiarę, rodzinę ofiary, przełożonych oraz wiernych w kościele. W przypadku braku tych rzeczy - powinien zostać ekskomunikowany ze wspólnoty kościoła i wezwany do nawrócenia. 

10. Przeniesienie duchownych dopuszczających się pedofilli lub seksualnych skandali do innej parafii, innej służby, gdzie nikt ich nie zna (by sprawę wyciszyć) jest postępowaniem godnym synagogi szatana, a nie kościoła Bożego. 

11. Czy seksualne nadużycia duchownych są dobrym powodem, by szukać innego kościoła i miejsca wzrostu? Niekoniecznie. Dobrym powodem dla takiej zmiany jest akceptacja i brak dyscypliny kościelnej, a więc pozostawianie na urzędzie takiej osoby i ukrywanie jej w innym miejscu służby. Praktyka jest lepszym wyrazem danej teologii niż słowa. 

12. Jeśli hierarchowie kościoła (np. biskupi, papież) chcieliby wyznać grzech pedofilii obecny wśród jego duchownych - powinni to zrobić, za pouczeniem Pisma Świetęgo, konkretnie. Należy jasno wskazać na przestępcę prawa, na ofiarę, którą skrzywdził i nazwać po imieniu grzech, który popełnił. Wyznanie grzechu oznacza bowiem, że nazywamy go za Bogiem, zgadzamy się z Bożą definicją i szczerze żałujemy popełnienia go, szukając przebaczenia w dziele Chrystusa. Gdy tego brakuje - nie możemy mówić o biblijnym wyznaniu grzechu. Wyznanie: "jeśli kogoś skrzydziwliśmy - to przepraszamy" - nie jest biblijnym wyznaniem grzechu. Jest niekonkretnym, politycznym zaklęciem, które ma na celu zakończyć sprawę. Jednak niczego nie kończy. 

13. Przez 20 lat mojego członkowstwa w kościele protestanckim (od 21 roku życia) nie spotkałem się z ani jednym przypadkiem pedofilii wsród pastorów. Nie chcę przez to powiedzieć, ze duchowni protestanccy są nieskazitelni. Nie są. Nie muszę daleko szukać. Wystarczy, że spojrzę w lustro. Pastorzy niewątpliwie potrzebują Chrystusa i Jego przebaczenia. Chcę przez to jednak powiedzieć, że posyłając moje dziecko, by spotkało się z księdzem w jego plebanii (lub w innym kontekście sam na sam) - miałbym wiele obaw, póki bym go nie poznał (np. zadając pytania o poprzednie miejsca służby, opinie byłych parafian itp.) i mu nie zaufał. 

14. Na koniec słowo o celibacie duchownych. Biblia nigdzie nie naucza, że powołanie do służby duchownego jest równoznaczne z powołaniem do życia w celibacie. Apostoł Piotr był żonaty (Jezus uzdrowił jego teściową - Mk 1.30), a jednym z kryteriów powołania biskupa, prezbitera jest pobożny dom (1 Tm 3.4-5). Są różne powołania i różne dary łaski - również wśród duchownych. Dla kogoś, kto jest obdarzony darem celibatu, małżeństwo stanowiłoby rozproszenie (1 Kor. 7.33), lecz dla kogoś bez tego daru (np. wielu księży), brak małżeństwa stanowi utrapienie i poważne zagrożenie. Gdy płoniesz, to nie sposób nie być rozproszonym. Pastor Douglas Wilson powiedział: "Jeśli nie masz daru celibatu, to nie wybieraj życia w celibacie. Jeśli twój celibat musi być wspierany przez pornografię, to nie jesteś powołany do życia w celibacie". 

czwartek, 11 października 2018

Porno-letarg

Tim Challies

Będzie to wymagało przynajmniej dziesięcioleci, zanim będziemy w stanie dokładnie oszacować koszt naszego kulturowego uzależnienia od pornografii. Jako chrześcijanie wiemy, co to znaczy majstrować w jasnym i jednoznacznym Bożym projekcie dla seksualności: koszt będzie wysoki. Musi być wysoki.

Wszyscy wiemy, że koszt będzie wysoki w rozdartych rodzinach i złamanych sercach rodziców, mężów i żon. Już widzimy zbyt wiele z nich, a każda jest oddzielną tragedią. Wiemy, że koszt będzie wysoki w życiu niezliczonych tysiącach kobiet, które są wykorzystywane i maltretowane przed kamerami dla przyjemności innych osób. To także wielka tragedia. Jednak kosztem, który często przeoczamy, a który stanie się jasny dopiero po pewnym czasie, jest to, że pornografia kradnie najlepsze lata milionom młodych chrześcijańskich mężczyzn i kobiet. Pornografia dominuje w życiu wielu nastolatków, jak i dwudziestolatków. Kontroluje ich życie w latach, kiedy energia jest wysoka, a odpowiedzialność jest niska; kiedy świat stoi przed nimi otworem, a możliwości są nieskończone; kiedy wyznaczają trajektorie na resztę swojego życia. Ich marzenia i zdolności są hamowane, zaciśnięte przez nierozważne zaangażowanie w grzech.

Zbyt wielu młodych chrześcijan zahamowało swój duchowy wzrost poprzez coś, co nazywam porno-letargiem. Porno-letarg to okres, w którym osoba jest wystarczająco dorosła i dojrzała, by wiedzieć, że pornografia jest zła i że wymaga dużej ceny, ale jest zbyt niedojrzała lub zbyt apatyczna, by cokolwiek z nią zrobić. Porno-letarg jest okresem, w którym człowiek odczuwa winę za swój grzech, ale wciąż zbytnio go lubi, by go porzucić. Może od czasu do czasu prosi o pomoc lub instaluje na komputerze program Covenant Eyes (lecz zachowuje możliwość obejścia go, kiedy naprawdę płonie) lub poprosi o odpowiedzialnego doradcę. Ale tak naprawdę nie chce przestać. Jeszcze nie. Może niekiedy dzwoni do przyjaciela, albo planuje rozmowę ze starszą kobietą lub mężczyzną w kościele, ale w końcu wewnętrzny wstyd waży więcej niż pragnienie świętości. Więc to kontynuuje, noc za nocą.

To jest porno-letarg, okres pomiędzy dostrzeganiem grzechu takim jaki jest, a zabiciem go; to okres między głębokim przekonaniem duszy o niemoralności, a determinacją w podążaniu ku czystości. Dla niektórych osób trwa to kilka dni, ale dla wielu trwa to latami. Wielu młodych ludzi - zbyt wielu młodych ludzi - dorasta dzisiaj zbyt wolno. Ich seksualne przebudzenie nadchodzi zdecydowanie za wcześnie i to pośród wszystkich złych okoliczności, co opóźnia każde inne przebudzenie oraz dojrzewanie. W szczególności opóźnia ich duchowe dojrzewanie.

W 1 Liście do Tesaloniczan 4.3 czytamy: Taka jest bowiem wola Boża: uświęcenie wasze, żebyście się powstrzymywali od seksualnej niemoralności”. Wzrost chrześcijanina w świętości i jego rozwój w chrześcijańskiej dojrzałości jest bezpośrednio i nierozerwalnie związany z czystością seksualnością. Osoba nie może w pełni podążać za Bogiem, jeśli jednocześnie podąża za porno. Albo jedno albo drugie; nie zaś i jedno, i drugie. Bóg nie da z Siebie kpić. Bóg nie pozwoli ci wznieść się na duchowe szczyty górskie, podczas gdy ty grzęźniesz w pornograficznym brudzie. Bóg nie pozwoli ci wzrastać w chrześcijańskiej dojrzałości, podczas gdy ty tarzasz się w swoim nieustającym porno-letargu.

I myślę, że czas pokaże, że jest to jeden z największych kosztów pornografii: kradnie ona najlepsze lata wielu młodych chrześcijan. Hamuje ich duchowy rozwój i opóźnia wejście do chrześcijańskiej służby. Problem dotyczy ludzi, którzy stanowią o przyszłości kościoła – przyszli starsi, przyszli diakoni, przyszłe przywódczynie służb kobiet, przyszli liderzy młodzieżowi, przyszli pracownicy wśród dzieci, przyszli doradcy, przyszli misjonarze, przyszli profesorowie w seminariach, przyszli obrońcy wiary, przyszli  przywódcy denominacji itd.  Ale z każdym kliknięciem, z każdym filmem, z każdym eksponowaniem tego, co Bóg uważa za odrażające, wybierają kult bożka w miejsce Boga. I przez cały ten czas opóźniają wejście do dojrzałości, do przywództwa, do tego wszystkiego, do czego Bóg ich wzywa.

Jeśli to ty, wysłuchaj mojej prośby: ze względu na kościół Chrystusa i z miłości do kościoła Chrystusa, oddaj ten grzech na śmierć. Zrób to dla Niego i zrób to dla nas.

Źródło:
https://www.challies.com/christian-living/pornolescence/

wtorek, 2 października 2018

Biblia Pierwszego Kościoła


Biblia Pierwszego Kościoła to nowa pozycja w ofercie Wydawnictwa Vocatio. Zacznę od tego, że jest bardzo ładnie wydana: pozłacane brzegi kart, dodatkowe kartonowe opakowanie chroniące egzemplarz przed uszkodzeniami, estetyczna i solidna miękka okładka (dostępna w różnych kolorach). Na końcu zawiera kilka kolorowych stron z chronologią biblijną na tle dziejów świata, co jest znakomitą lekcją historią dla dorosłych i młodych chrześcijan.

Przekład zawiera tzw. księgi deuterokanoniczne (poszerzają one katolicki skład kanonu), które jednak (by odróżnić je od kanonicznych) wydrukowane są granatową czcionką, zaś wypowiedzi Pana Jezusa - czerwoną. 

Dlaczego Biblia Pierwszego Kościoła? Skąd tytuł? Ponieważ jest ona tłumaczeniem z języka greckiego, zarówno Nowego, jak i Starego Testamentu - słynnej Septuaginty: pierwszego greckiego przekładu Starego Testamentu z herbajskiego i aramejskiego. 

Biblię przełożył oraz opatrzył przypisami ks. Remigiusz Popowski SDB. I choć pod wieloma względami owe przypisy są pomocne, to w pewnych miejscach miałbym odmienne zdanie od autora (np. jego poetycko-alegoryczna interpretacja pierwszych trzech rozdziałów Księgi Rodzaju). Miałbym również drobne uwagi do tłumaczenia niektórych wersetów np. "Uwierzyli ci, którzy byli gotowi do życia wiecznego" (Dz. Ap. 13.48) zamiast "przeznaczeni do życia wiecznego" (BT, BW, BG).

Dla mnie jako czytelnika Biblii jest to cenna pozycja z kilku względów:

- niektóre wersety są lepiej zrozumiałe, gdy czytamy je w różnych przekładach. Przynosi to lepsze zrozumienie poszczególnych tekstów, pozwala na pilniejszą lekturę
- język BPK jest współczesny, lecz zachowujący przy tym dostojeństwo świętego tekstu
- jest to przekład, który czytamy niekiedy wspólnie podczas wieczornych społeczności w gronie naszej rodziny
- dla mnie jako pastora stanowi cenną pomoc w przygotowaniu nauczań w formie kazań i artykułów

Zwykle sceptycznie podchodzę do nowych przekładów Biblii. Ten jednak się broni. I choć nie jest to tłumaczenie, z którego będę korzystał podczas czytań na niedzielnych nabożeństwach, to na pewno niejednokrotnie po niego sięgnę. 

Dane:

Wydanie: pierwsze
Rok wydania: 2017
Oprawa: miękka, szyta, złocone brzegi
Liczba stron: 1584
Wymiary: 150x215 mm
Waga: 1.1 kg
ISBN: 978-83-7829-235-7 
Tłumacz ks. Remigiusz Popowski SDB

Biblię można zamówić na stronie Wydawnictwa Vocatio.

poniedziałek, 1 października 2018

Posiłek pełen znaczenia


Kiedy gromadzimy się co tydzień podczas Wieczerzy Pańskiej, jedną z rzeczy, którą można zauważyć jest to, że mamy małe porcje. Jedni się cieszą, że jest wino, inni się martwią, że jest go mało. Wszyscy otrzymujemy kawałek chleba i mały komunijny kieliszek wina. Z jednej strony stoją za tym względy praktyczne, estetyczne (ładny wygląd itp.), ale jest coś więcej.

W pierwszym Kościele chrześcijanie łączyli Komunię z tzw. Agapę - wspólną ucztą miłości. W 1 Liście do Koryntian mamy opis tego, co się permanentnie działo w tamtejszym Kościele:

1 Koryntian 11.20-22
Wy tedy, gdy się schodzicie w zborze, nie spożywacie w sposób należyty Wieczerzy Pańskiej; każdy bowiem zabiera się niezwłocznie do spożycia własnej wieczerzy i skutek jest taki, że jeden jest głodny a drugi pijany. Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają? Co mam wam powiedzieć? Czy mam was pochwalić? Nie, za to was nie pochwalam. 

Innymi słowy Paweł dał im pouczenie, by ilości wina, które spożywają podczas Komunii były dużo mniejsze od ilości, które mogą pić w domu podczas regularnych posiłków. Jeśli jesz, aby zaspokoić głód fizyczny, mówi Paweł, rób to gdzie indziej. Nie o to chodzi w tym posiłku. Jeśli pijesz, by nacieszyć się odpowiednią ilością dobrego wina - rób to w domu. Nie o to chodzi w Wieczerzy. Jaki jest więc sens tego posiłku? Sens tkwi w tym, co jesz i pijesz, a nie ile jesz i pijesz. 

Tak jak nie musimy mieć basenu z wodą, by udzielić chrztu, tak nie musisz jeść trzech kromek chleba i lampki wina, by cieszyć się wspólnotą Wieczerzy Pańskiej. To, czy jesteś prawdziwie nasycony podczas tego posiłku mierzy się tym, co on oznacza, a nie tym ile waży lub ile zajmuje miejsca w dłoni. W tej uczcie, w tej wspólnocie Stołu nie oblicza się objętości, ilości i wagi. Nie dzwonisz do Gospodarza tej uczty jak do pizzerii zamawiając dwie pizze o średnicy 40 cm i dwie duże Cole. Słowo "śmieci" ma więcej liter niż słowo "złoto". Kiedy patrzymy na stan konta, to patrzymy gdzie znajduje się przecinek dziesiętny, a nie ile użyto cyfr.

W Bożej ekonomii więcej nie zawsze oznacza lepiej. Więcej liter, więcej atramentu... Uczta z wielką ilością mięsa, a przy tym kłótnia nie jest wcale lepsza od posiłku wegetariańskiego, a przy tym zgody. Więcej chleba i wina nie oznacza większego błogosławieństwa i większej chwały. 

Bóg nie przyszedł na świat w pałacu, ani nie ustanowił Wieczerzy w pałacu. Nie mamy pięknych ornamentów, gzymów z rokoko, renesansowych rzeźb i sufitów. Chrystus dał uczniom chleb, aby się nim dzielili i dał kielich, aby się nim dzielili. Ta uczta nie wyglądała tak jak uczty, które widzimy na filmach historycznych. A to dlatego, że jej chwała, piekno, znaczenie zawiera się nie w ilości, nie w fanfarach i przepychu. 

Bóg użył dwóch prostych skrzyżowanych ze sobą linii, by zbawić świat; dwóch zbitych kawałków drewna. Co więc oznacza kawałek chleba i kieliszek wina? Oznacza Chrystusa i wszystko, co posiada. Oznacza to, że Bóg dał ci wszystko co miał, dał to, co najcenniejsze - Swojego Syna. Zatem bierz i jedz, bierz i pij. Ciesz się wspólnotą z Chrystusem i Jego rodziną! 

(na podst. rozważań Douglasa Wilsona)

niedziela, 23 września 2018

Wspólnota jest ważna!

W ostatnich dwóch latach 9 osób przeprowadziło się do Trójmiasta ze względu na nasz Kościół. Kolejna rodzina zabiega o to i modlimy się w tej sprawie. Powodem była wspólnota, pragnienie dojrzewania w wierze, troska o miejsce wzrostu dzieci... 

Bóg zatroszczył się o mieszkania, pracę, miejsce nauki dzieci (szkoła lub edukacja domowa). Wiele osób spoza Gdańska utożsamia się z tym, w co wierzymy, czego nauczamy i co robimy. Słuchają naszych kazań (gdansk.reformacja.pl), czytają blogowe wpisy (pbartosik.pl) itd. Mamy kontakt mimo odległości. Jednak internet to za mało. Youtube i Facebook to za mało. 

Jeśli chciałbyś być bliżej nas, mieć z nami więź, wspólnotę, by razem służyć Chrystusowi - daj proszę znać. Chcemy Ci służyć i pomóc. Kościół jest ważny! Prawdziwa wspólnota, wzajemna troska, praktyczna miłość, służenie drugim, biblijne teoloigia - są ważne! To jeden z najlepszych powodów, by myśleć o dobrych zmianach. Jeśli jesteś otwarty na nie i na Boże prowadzenie w tym względzie - napisz lub zadzwoń.