czwartek, 18 stycznia 2018

Prawdziwa pokora


Gdybyśmy mieli spotkać prawdziwie pokorną osobę nigdy po spotkaniu z nią nie pomyślelibyśmy, że jest ona pokorna. Nie mówiłaby nam ciągle, że jest nikim (ponieważ osoba, która wciąż powtarza, że jest nikim, tak naprawdę ma obsesję na własnym punkcie). Tym, co zapamiętalibyśmy ze spotkania z prawdziwie, ewangelicznie pokorną osobą byłoby to, jak bardzo byłaby zainteresowana nami. Ponieważ istotą ewangelicznej pokory nie jest myślenie o sobie lepiej czy gorzej, ale myślenie o sobie rzadziej. - C.S. Lewis

środa, 17 stycznia 2018

Pomniki ofiar

W jaki sposób ludzie z dobrymi intencjami stają się złymi ludźmi? Jak ludzie tacy jak faryzeusze, konserwatywni Żydzi, którzy dbają o prawo Boże - stają się hipokrytami? Jak stają się sługami nieczystości? Jak stają się mordercami? Jezus odpowiada: zaczynają od budowania pomników dla proroków Boga, których zabili ich ojcowie (Łk 11.47-49).

"Biada wam, że budujecie grobowce prorokom, a przecież ojcowie wasi pozabijali ich. Zaiste, świadczycie przez to, że pochwalacie uczynki ojców swoich, gdyż oni ich zabili, a wy budujecie im groby. Dlatego też i Mądrość Boża powiedziała: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych będą zabijać i prześladować".

Rene Girard wskazuje, że we wszystkich ludzkich kulturach występuje tendencja do ubóstwiania ofiar. Dodaje, że to powszechna tendencja do budowy grobowców starych, umęczonych proroków. Dzieje się tak dlatego, że przemoc i morderstwo często sprawiają wrażenie, że pokój został przywrócony. Nie ma człowieka, nie ma problemu. Jest spokój. Według Kaina Abel był problemem. Sądził, że Abel wszedł mu w drogę w chęci otrzymania błogosławieństwa od Boga. Kain chciał błogosławieństwa Bożego, więc pozbył się "problemu". Kiedy Abel zniknął, Kain sądził, że może czcić Boga w pokoju. I tak było ze wszystkimi prorokami, których Bóg posłał do Izraela: gdyby mogli zostać uciszeni, byłby spokój i cisza. W taki sposób myśleli ich oprawcy. 

Ta postawa grozi i nam: np. rodzic, który jest surowy i zawsze krytykujący swoje dzieci, lecz usprawiedliwia swoją postawę twierdząc, że stara się im pomóc i przygotować do dorosłego życia. Taki rodzic grzeszy słowami, tonem, gniewem i postawą w imię - jak sądzi - chrześcijańskiego wychowania, w imię chrześcijańskich wartości. 

Czy kiedykolwiek postawa takiego rodzica wytworzyła dobrych studentów, muzycznych wirtuozów czy świetnych przedsiębiorców? Oczywiście! Film Whiplash uczy, że to jest możliwe. Dlatego niektórym wydaje się, że skoro metoda działa, to jest dobra. Skutek jest taki, że nie tylko usprawiedliwiamy ją, ale nawet zaczynamy ją gloryfikować: Spójrz! Oto owoce! Zobacz jak świetnie mówi po włosku! Jak super gra na akordeonie! Czy więc poniżanie go może być złe? Zobacz jak dobre są owoce mojej metody! 

Niektórzy rodzice budują sobie pomnik na grobie rozbitej duszy syna lub córki. Są jak faryzeusze budujący pomniki prorokom, których zabili ich ojcowie. Zaczynamy ubóstwiać nasze ofiary. Zbudujemy im pomnik. Moje dziecko jest wspaniałe! Czyżbyś jednak zapomniał, że przecież wcześniej zgniotłeś jego ducha?

wtorek, 16 stycznia 2018

Reformowany i ewangeliczny

"Gdy wstanie gospodarz i zamknie bramę, a wy staniecie na dworze i pukać będziecie w bramę, mówiąc: Panie, otwórz nam, a on odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wówczas zaczniecie mówić: Jadaliśmy i pijaliśmy przed tobą, i na ulicach naszych nauczałeś; a on powie wam: Nie wiem, skąd jesteście, odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość". - Ew. Łukasza 13.25-27

Pan Jezus ostrzega słuchaczy przed myśleniem, że jedzenie i picie z Nim oraz słuchanie Jego nauki wystarcza, aby wejść do Królestwa Bożego (Łk 13.23-27). 

Jesteśmy Kościołem reformowanym i z reformatorami z radością potwierdzamy centralne znaczenie Słowa i sakramentu jako środków Bożej łaski, komunikacji i umocnienia w wierze. Bóg zwykle zbawia i umacnia w wierze przez Słowo i sakrament w Jego Kościele. Dzieje się to nie za sprawą właściwości chleba, wina, papieru czy farby drukarskiej. Nie wierzymy w moc rzeczy i przedmiotów. Wierzymy w moc Ducha Świętego, który używa zwykłych rzeczy, by nieść niezwykłe skutki. 

Ale jesteśmy również kościołem ewangelicznym. Oznacza to m.in.,, że wierzymy w absolutną konieczność osobistej relacji z Jezusem, konieczność osobistego nawrócenia. Pan Jezus powiedział Nikodemowi, inteligentnemu żydowskiemu uczonemu, że jeśli nie narodzi się na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego (J 3.3). Owocem nowego narodzenia jest wiara. Nie wiara w chleb, wino czy nauczanie, ale szczera, pokorna wiara w Jezusa, która sprawia, że odwracamy się od nieprawości i pełnimy Bożą wolę.

piątek, 12 stycznia 2018

Złamane serce

Niektórzy zastanawiają się, jak można dać Bogu całe swoje serce, gdy zostało ono złamane, lecz odpowiedź jest prosta. Daj Mu wszystkie części. - Douglas Wilson

czwartek, 11 stycznia 2018

W szkole o Reformacji

Jestem po 4 lekcjach w jednym z gdańskich gimnazjów na temat Reformacji - zarówno 500 lat temu, jak i dziś. Dziękuję za zaproszenie i jestem pod dużym wrażeniem zainteresowania i wnikliwych pytań młodzieży.

środa, 10 stycznia 2018

Po co protestantowi katechizm?


Wprowadzenie 

Podczas piątkowych grup domowych w naszym kościele w Gdańsku omawiamy treść Belgijskiego Wyznania Wiary (1561) - konfesji kościołów reformowanych, która stała się częścią Trzech Form Jedności (obok Kanonów z Dort i Katechizmu Heidelberskiego). Ta okazja stała się dla mnie inspiracją do refleksji nad rolą i znaczeniem katechizmów w kościele Chrystusa. Na przestrzeni historii kościół co pewien okres dawał wyraz swojemu nauczaniu w postaci spisanych wyznań wiary i katechizmów. Najczęściej powodem ich powstawania była konieczność dawania odporu herezjom (Ariusza, Sabeliusza, Pelagiusza, Socyna itp.), które stawały się zagrożeniem dla ortodoksyjnej wiary chrześcijan. Przyświecał im również cel katechetyczny – nauczanie wiernych podstawowych doktryn wiary chrześcijańskiej w uporządkowanej, usystematyzowanej formie. 

Ochrona 

Współczesny kościół bez wątpienia istnieje w czasach anty-wyznaniowości, opozycji wobec jakiejkolwiek określoności. Zewsząd możemy usłyszeć, że „lepiej być otwartym", „ustawicznie niepewnym", „tolerancyjnym" (czyt. pozbawionym jednoznacznych przekonań), zamiast zdecydowanie się opowiadać za którąś ze światopoglądowych, religijnych opcji. 

Kościół również nie jest wolny od tego typu stwierdzeń: „wyznania wiary wprowadzają do kościoła formalizm", „gaszą Ducha", „dzielą i tak mocno już podzielonych chrześcijan" itp. Ważniejsze stają się subiektywne świadectwa spotkania z Bogiem niż wiara w historyczne, obiektywne fakty oraz jedność treści wiary z historycznym kościołem. 

Tymczasem denominacje i zbory sprzeciwiające się wszelkim wyznaniom wiary narażone są na doktrynalny misz-masz, teologiczne błędy oraz ułomną praktykę. Wyznania wiary powinny być współcześnie wyrażanym głośnym, słyszalnym i stanowczym głosem kościoła w kontekście współczesnych herezji: relatywizmu, feminizmu, socjalizmu, aborcji, pornografii, liberalnej teologii, ewolucjonizmu itp. 

Kościół powinien posiadać i formułować wyznania wiary w obliczu zagrożeń i ekspansji sekt oraz dziwacznych nauk wdzierających się również do jego szeregów. Powinien umieć oddzielić prawdę od fałszu i jak to tylko możliwe wyraźnie ją artykułować. Stwierdzenie „Wierzę w samą tylko Biblię, a nie wyznania wiary" jest pustosłowiem wynikającym bardzo często z duchowej pychy tych, którzy chcą stać „ponad" wszelkimi sformułowaniami poszczególnych denominacji. W rzeczywistości nic ono nie mówi tak długo jak nie usłyszymy co zdaniem autora tych słów Biblia rzeczywiście komunikuje. Zwrot „wierzę w Biblię" usłyszeć można zarówno z ust Mormonów, Świadków Jehowy, Rodziny Miłości czy Kościoła Zjednoczeniowego. Czy rzeczywiście wyznawcy tych ugrupowań wierzą w jej treść? Bynajmniej! Jak możemy się o tym przekonać? Słuchając (lub czytając) czego ich zdaniem Biblia naucza – a więc zapoznając się z (spisanym lub wypowiedzianym) wyznaniem wiary.  
Walka o wiarę („przekazaną raz na zawsze świętym" – Judy 3 ) polega m.in. na dokumentowaniu, publicznym wyrażaniu jej treści będącej świadectwem dla kościoła, świata oraz przyszłych pokoleń. 

Biblia i wyznania 

Dlaczego jednak jako chrześcijanie mamy zajmować się treścią katechizmów lub wyznań wiary, a nie samą Biblią? Czy nie byłoby lepiej studiować tylko Pismo? Wiemy przecież, że wyznania wiary są dziełem ludzi, Biblia zaś spisana została z boskiego natchnienia. Czy praktyka formułowania nienatchnionych wyznań nie przeczy jednej z naczelnych zasad reformacji i historycznego protestantyzmu: Sola Scriptura? Niejednokrotnie w ewangelicznych kręgach miałem okazję spotkać szczerych chrześcijan sprzeciwiających się jakimkolwiek spisanym katechizmom, których samo istnienie uważają za pogwałcenie zasady wystarczalności Pisma Św. jako jedynego autorytetu. 

W powyższym kontekście zastanawiającym jest fakt, że reformatorzy podkreślający i broniący zasadę Sola Scriptura sformułowali wiele, do dziś używanych, wyznań wiary będących błogosławieństwem i doktrynalnym umocnieniem dla wielu pokoleń oddanych Słowu Bożemu chrześcijan (np. Konfesja Westminsterska, Katechizm Heidelberski, Konfesja Augsburska, Mały i Duży Katechizm Marcina Lutra, Londyńskie Wyznanie Wiary itp.). Mogli (i powinni) to robić ponieważ jako protestanci wyznający zasadę Sola Scriptura właśnie z Pisma czerpali pouczenie, że Biblia nie tylko nie sprzeciwia się przekazywaniu prawd wiary za pomocą nie natchnionych wyznań, ale wręcz do tego zachęca

Ewangelista Łukasz pisze w prologu do swojej Ewangelii, że jego księga powinna służyć upewnieniu się przez Teofila o „prawdziwości nauki, jaką odebrał" (Łk 1,3-4). Narzędziem wzrostu Teofila nie były studiowane przez niego egzemplarze natchnionych ksiąg lecz otrzymane nauki, które odebrał najprawdopodobniej od innych chrześcijan. Używając współczesnego języka powiedzielibyśmy, że był katechizowany. Łukasz zachęca go do upewnienia się co do słuszności treści owych katechez poprzez lekturę Ewangelii. Apostoł nie przekreśla wartości samego faktu otrzymania nauki z innego źródła niż Pismo, wskazuje jednak, że winny być one poddane testowi, ocenie zgodności z treścią Bożego Słowa. 

Z powyższego powodu wyraźnie widzimy, że treścią katechizmów nie powinno być nauczanie Kościoła, a raczej wyjaśnienie i usystematyzowanie treści Pisma Św. Gdyby treść nauki, którą otrzymał Teofil (od Kościoła) nie zgadzała się z treścią Ewangelii napisanej przez Łukasza – byłby zobligowany ją odrzucić. Katechizmy i wyznania wiary nie powinny być stawiane jako najwyższy punkt odniesienia dla chrześcijan. Niestety niektórzy chrześcijanie stwierdzenie: „Tak mówi nasz katechizm" traktują w tak samo wiążący i rozstrzygający wszelkie spory sposób jak słowa: „Tak mówi Pan". 

Boży ludzie w Piśmie wielokrotnie publicznie wyznawali wiarę. Kiedy apostołowie składali świadectwo o Jezusie – składali wyznawanie wiary. Opowiadali o tym w co wierzą. Robili to odważnie i z przekonaniem: Mt 10,32-33; 16,13-17; Jn 6,66-69; Rzym 10,9-10; 1 Tm 3,16; 6,12. Szczera wiara zawsze szuka możliwości publicznego wyrażenia: Dz 19,18; 2 Kor 4,13. W samym Piśmie zawarte są tzw. mini-creda: 2 Mj 20,1-3; 5 Mj 64; Flp 2,11, 1 Tm 1,15; 2 Tm 2,11; Hbr 13,15; 1 Jn 4,15). Biblia zachęca pastorów i nauczycieli by nie tylko czytali Pismo lecz także wyjaśniali je. W 2 Tm 4,2 Ap. Paweł nie tylko pozwala lecz nakazuje każdemu nie natchnionemu pastorowi przekazywać nienatchnioną ekspozycję natchnionej prawdy. Możemy to nazwać wyznaniem. Ktoś kto odrzuca wszelkie wyznania, spytany: „O czym twoim zdaniem jest Ew. św. Marka"? konsekwentnie musiałby zamilknąć lub przytoczyć w całości jej treść. 

Wyznania wiary są jedną z form przekazywania treści Pisma w przystępny sposób. Kiedy pastor podczas kazania wypowiada zdanie: Ten fragment mówi o ... lub gdy chrześcijanin w czasie dyskusji stwierdza: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym – wyznają tym samym swoją wiarę. Jeśli chcemy być wierni Biblii powinniśmy używać ludzkich wyznań. 

Mapa po Biblii 

Jak zatem traktować wyznania wiary i katechizmy? Sądzę, że najlepiej można je porównać do mapy. Mapa co prawda nie posiada takiej samej wartości jak miejsca, które przedstawia w miniaturowej skali, lecz stanowi cenny przewodnik ułatwiający poruszanie się po odwiedzanych terenach. Ktoś mógłby zapytać: „W jakim celu zadawać sobie kłopot i studiować mapę? Czy nie lepiej zająć się powierzchnią terenu i ją studiować?" Owszem, podróżowanie, badanie, zwiedzanie i odkrywanie nieznanych zakątków naszej planety może być ekscytujące. Jeśli jednak chcemy udać się w podróż dookoła świata lub trafić w konkretne miejsce - mądrze będzie przestudiować mapę zanim wyruszymy z domu. Najlepszym sposobem by poznać geografię świata (w bardzo ogólny, uporządkowany i zwięzły sposób) nie jest rozpoczęcie podróży dookoła niego lecz zaopatrzenie się w dobry atlas geograficzny. 

Napisałem o dobrym atlasie geograficznym ponieważ jeśli atlas przedstawia coś co nie zgadza z kształtem terenu, który opisuje - nie możemy powiedzieć: „W takim razie tym gorzej dla terenu. Ziemia nie zgadza się z nauczaniem atlasu". Raczej oznaczałoby to, że atlas potrzebuje korekty. Podobnie jest z konfesjami. Nie możemy ich traktować w ten sam sposób co Pismo. Zawsze musimy pamiętać, że mamy do czynienia z omylnym wyrazem przekonań omylnych ludzi. Nie możemy jednak ich ignorować, tak jak nie możemy zignorować mapy. 

Biblia zawiera mnóstwo bogatych treści, symboli, informacji, historii, opisów, pięknej poezji. Niełatwo jest zgłębić teologiczną spójność i uporządkować wnioski płynące z jej lektury, nawet po kilku czytaniach. Ktoś kto twierdzi, że wystarczy mu sama Biblia czytana samodzielnie bez korzystania z bogatego dorobku, mądrości kościoła, jego ojców, współczesnych teologów czy historycznych wyznań wiary - zachowuje się jak podróżnik, który butnie twierdzi: „Nie potrzebuję map i atlasów. Sam wszystko poznam, pomierzę, a potem spiszę i narysuję drogi". Podróżnik wyznający zasadę „żadnych map, tylko samodzielne odkrywanie nieznanych miejsc" prędzej czy później zostanie narażony na zbłądzenie lub co najmniej powolniejszą wędrówkę. Podobnie kościół, który odrzuca wyznania wiary jest narażony na wiele błędów. Creda i katechizmy są więc duchową mapą pomocną w odkrywaniu bogactw Biblii. 

Philip Shaff napisał: „Biblia jest Słowem Bożym skierowanym do człowieka, wyznanie zaś jest odpowiedzią człowieka wobec Boga. Biblia objawia prawdę w formie historycznych faktów, opisu życia. Wyznanie formułuje prawdę w logicznej formie doktryny." 

Nie „czy" lecz „jakie" wyznanie? 

W dyskusji na temat roli wyznań wiary w kościele, pytanie jakie powinniśmy sobie zadać nie brzmi: czy kościół powinien formułować i używać (np. w katechizacji) wyznań wiary? Żaden z chrześcijan nie jest w stanie uniknąć formułowania wyznania swojej wiary - bądź to cytując historyczne konfesje kościoła, bądź też wyrażając w rozmowach własne spojrzenie na poszczególne fragmenty Pisma Św. Dlatego też nawet jeśli chcielibyśmy uciec od utożsamienia się ze spisanymi wyznaniami wiary to ilekroć mówimy o Bogu wskazujemy na to, że je posiadamy. Bez względu na to czy prawdy wiary spiszemy czy je wypowiemy – faktem jest, że posługujemy się credo, nie zaś samymi cytatami z Pisma. Słowa: „żadnych wyznań wiary, tylko Biblia" są więc nie tylko wyrazem naiwności ich autorów lecz same w sobie są wyznaniem wiary i teologicznych przekonań (nie jest to przecież cytat z Pisma Św.). 

Każdy z chrześcijan nauczył się pewnych prawd chrześcijaństwa zanim nauczył się czytać i samodzielnie studiować Pismo Św. Polegaliśmy (i polegamy) na osobach, które uczyły nas podstaw chrześcijańskiej religii: rodzicach, którzy przybliżali biblijne historie i uczyli pierwszych modlitw, autorach spisanych katechizmów, nauczycielach w szkółce niedzielnej, katechetach, pastorach itd. To właśnie w taki sposób dowiedzieliśmy się, że Jezus został poczęty z Ducha Św., narodził się w Betlejem z Marii Panny, umarł na krzyżu za nasze grzechy, zmartwychwstał trzeciego dnia i odszedł do nieba skąd obecnie króluje. Jako kilkuletni chłopiec nauczyłem się na pamięć prawd wiary wyrażonych w Apostolskim Credo. Nauczyłem się, że Bóg w którego wierzę jest Trójjedyny zanim zacząłem poszukiwać biblijnych dowodów potwierdzających tą prawdę. Dziś za te lekcje jestem wdzięczny moim rodzicom, duchownym i katechetom. 

W swojej pastorskiej służbie miałem okazję poznać kilkuletnie dzieci recytujące sformułowania na temat natury Boga (i uczone znaczenia ich treści) w taki sposób, w jaki większość pastorów miałaby problemy aby je wyartykułować: „Kim jest Bóg? Bóg jest duchem – nieskończony, wieczny i niezmienny – w swej istocie, mądrości, mocy, świętości, sprawiedliwości, dobroci i prawdzie" (Pytanie 4. - Mały Katechizm Westminsterski 1647 r.). Ilu z nas potrafiłoby w tak zwięzły sposób odpowiedzieć na to pytanie? 

Wyznanie wiary podczas nabożeństwa 

Na koniec chciałbym omówić kwestię użycia wyznania wiary podczas niedzielnego nabożeństwa. Bardzo ważnym elementem publicznego zgromadzenia kościoła zawsze było wspólne wyznanie wiary wypowiadane najczęściej słowami Apostolskiego lub Nicejsko-Konstantynopolitańskiego Credo. To praktyka mająca od stuleci miejsce w wielu zachodnich kościołach – zarówno protestanckich jak i katolickim. 

Należy zauważyć, że w rzeczywistości na każdym nabożeństwie każdy kościół wyznaje wiarę, czy to poprzez treść wyśpiewywanych pieśni, słowa pastora wyjaśniającego tekst Pisma Św., lub wspólne „Amen" kończące modlitwę. Z tego powodu warto wyrażać treść wiary poznając wcześniej w jaki sposób oraz dlaczego powinniśmy to robić. 

Wypowiadane wspólnie Credo pokazuje, że centrum naszej wiary nie jest subiektywne doświadczenie każdego z chrześcijan lecz pewne prawdy, na których zasadza się chrześcijańska wiara i służba całego kościoła powszechnego. Biblijna wiara nie polega na stwierdzeniu: Wierzę, że jestem zbawiony, lecz na wyznaniu: Wierzę w Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Św.. Nie chodzi więc o wiarę w to, co stało się ze mną; w to, kim ja jestem lecz o wiarę w osobę i dzieło Trójjedynego Boga, którą kościół powinien głośno, stanowczo, jednymi usty wyznawać ilekroć gromadzi się na niedzielnym nabożeństwie. Wyznanie naszej wiary nie powinno odbywać się raz w życiu np. przed chrztem, lecz regularnie i wspólnie.

Publicznie wypowiadane Credo (Apostolskie, Niecejskie, Katechizm Heidelberski itp.) powinno brzmieć niczym hymn zagrzewający armię do walki przed nadchodzącą bitwą. Oznacza to, że wyznanie wiary to nie sucha, jałowa recytacja listy idei, z którymi się zgadzamy. Raczej jest to publiczne wyznanie naszego zaufania wobec konkretnego Boga oraz wobec prawd, które zechciał objawić w Swoim Słowie. Nie jest to nasza opinia lub chłodny wykład doktryn teologii systematyczej. Publicznie wypowiedziane wyznanie wiary całego kościoła przypomina jego członkom co jest fundamentem ich służby. Pozwala także na początku każdego tygodnia, w Dzień Pański zwerbalizować oddanie wobec Chrystusa we wspólnocie Jego rodziny. Dlatego Credo powinno być wypowiadane z gorliwością, zaangażowaniem. Kiedy pastor wzywa zgromadzony zbór do wspólnego, jednomyślnego wyznania wiary powinniśmy odpowiedzieć z wigorem i plemienną energią – głośno składając świadectwo naszego zaufania wobec Boga. 

PS. Chcesz odwiedzić nas na piątkowej grupie domowej? Napisz: bartosik7@gmail.com

Zapraszamy również na cotygodniowe niedzielne nabożeństwo w Domu Harcerza przy ul. Za Murami 2-10 w Gdańsku.

piątek, 5 stycznia 2018

Trzy urzędy Chrystusa i nabożeństwo

Biblia opisuje trzy urzędy, które pełni nasz Pan Jezus Chrystus: kapłana, proroka i króla. Nie są to jednak zwykłe tytuły bez żadnego znaczenia i przełożenia. Przykładem jest nabożeństwo. 

Na początku nabożeństwa wyznajemy nasze grzechy. Chcemy zbliżyć się do Boga przez krew Jezusa Chrystusa. W przebaczeniu, które Bóg nam ofiaruje widzimy Chrystusa pełniącego swój urząd kapłański. Oczyszcza nas z grzechu i przyprowadza przed tron Ojca. 

W służbie Słowa widzimy Jezusa Chrystusa, który buduje i naucza swój lud. W ten sposób pełni On rolę prorocką. Przekazuje zarówno ogólne, jak i szczegółowe pouczenia. Naucza nas w jaki sposób mamy wierzyć i żyć. Bóg przemówił pierwszego dnia tygodnia stwarzając niebo i ziemię. Ponownie przemówił pierwszego dnia tygodnia w zmartwychwstaniu Swojego Syna, inaugurując nowe stworzenie, którego kulminacją będzie nowe niebo i nowa ziemia. Bóg nadal przemawia do nas w natchniony sposób poprzez Chrystusa - ilekroć słuchamy słów Pisma Świętego. 

Po tym jak Chrystus jako kapłan przyniesie nam przebaczenie, jako prorok usłuży nam Słowem i pouczeniem - zaprasza nas, abyśmy usiedli wraz z Nim w Królestwie i uczestniczyli w królewskim Stole. Zaprasza nas jako Król i czyni nas królewskimi kapłanami na ziemi. 

Jezus Chrystus jest Alfa i Omega – początek i koniec, jest kapłanem, prorokiem i królem, nauczycielem i naszym starszym bratem. To wszystko powinno stanowić dla nas ogromną pociechę i komfort.

wtorek, 2 stycznia 2018

Pomniki i żywoty świętych


Biada wam, że budujecie grobowce prorokom, a przecież ojcowie wasi pozabijali ich. Zaiste, świadczycie przez to, że pochwalacie uczynki ojców swoich, gdyż oni ich zabili, a wy budujecie im groby. - Ew. Łukasza 11.47-48

Faryzeusze i uczeni w Piśmie byli bardzo zaabsorbowani budową pomników dla starożytnych proroków. Jezus jednak mówi, że są oni podobni do ojców, którzy zabili tych proroków (Łk 11.47-48). O wiele łatwiej jest podziwiać martwych świętych niż żywych świętych. Pan Jezus daje im do zrozumienia, że czczą pomnikami pamięć proroków, ale żyją jak ci, którzy potępiali proroków. Szanują ich groby, ale zaniedbują ich nauczanie oraz przykład życia. 

Ta postawa wciąż jest obecna również dzisiaj. Zbudujemy pomnik reformatorów, ale nie interesuje nas naśladowanie ich pobożności. Uczcimy 500-lecie reformacji, ale tych, którzy podzielają przekonania Lutra i Kalwina na nazwiemy "sakramentalistami". Zbudujemy pomnik ojców kościoła, ale nie interesuje nas ich nauczanie. Pomodlimy się przed figurą Maryji, ale nie mamy uczyć się o niej z Pisma Świętego. To ten sam faryzejski duch, który jest pełen podziwu dla osób z historii: z historii Kościoła, z historii Polski, ale jednocześnie jest pełen pogardy dla żyjących w kościele i w Polsce. Kochamy ludzi po ich zgonie, a jednocześnie jesteśmy pełni pogardy dla żyjących - czego owi zmarli, których wizerunki adorujemy - nigdy nie czynili. 

Nasi drodzy bracia w Chrystusie niekiedy burzliwie debatują o tym, jak bardzo powinniśmy kochać świętych, którzy odeszli do nieba. Wy ich nie kochacie jak my! Wy ich nie czcicie! Wy ich ignorujecie.  My ich kochamy tak bardzo, że was żyjących świętych na ziemi zaraz zdzielimy i rzucimy Anathema jeśli nie podzielicie naszej czci dla zmarłych! Tak bardzo kochamy ich przykład życia. Tak bardzo kochamy Polskę i Polaków, szczególnie zmarłych, że zaraz was - żyjących Polaków wyzwiemy aż wam w pięty pójdzie! 

Chcesz poznać prawdziwą pobożność i charakter człowieka? Sprawdź co myśli o chrześcijanach, którzy jeszcze żyją, a nie jak bardzo kocha chrześcijan, którzy zmarli. Zobacz czy kocha żyjących braci, czy ma z nimi bliski kontakt? Czy ich towarzystwo jest dla niego radością, czy powodem napięcia? Czy ich lubi i służy im? 

Jeśli nie dostrzegamy piękna w wierzących tu na ziemi to zachwyt nad tymi, którzy są teraz w niebie oznacza, że jesteśmy w strasznym stanie. Miarą naszej pobożności nie jest to, jak bardzo kochamy dzieła Św. Augustyna, Lutra, Kalwina, papieży i ojców Kościoła. Są tacy, którzy je kochają z całym oddaniem. Jednocześnie są pełni obojętności, pogardy wobec chrześcijan obok nich. Tak bardzo kochają pomniki Aniołów, Marii, Apostołów, że traktują jak manekiny żyjących ludzi. Tak bardzo kochają dzieła i żywoty świętych w niebie, że nienawidzą żywotów świętych na ziemi. 

Matthew Poole napisał: „Wielką obłudą jest wywyższać Bożych mężów z dawnych wieków, a w tym samym czasie oskarżać i prześladować sługi tego samego Boga żyjących obecnie, wyznających te same prawdy i żyjących według tych samych zasad”.