Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narkotyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narkotyki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 grudnia 2020

Seks, narkotyki, rewolucja jako owoce znudzenia

"Jak przypomina nam konserwatywny badacz, Rober Nisbet, nuda jest jedną z najbardziej uporczywych i uniwersalnych sił, które kształtują liudzkie zachowania i istnieje wiele sposoboów walki z nudą. Wysoko na tej liście plasują się seks, narkotyki i rewolucja. W latach 60. "proletariat wewnętrzny" studentów, jak nazwał go historyk Arnold Toynbee, znudzony studiami, zetknął się ze znudzonymi mało ekscytującym życiem asystentami - i tak powstała mieszanka wybuchowa".

- Patrick J. Buchanan, Śmierć Zachodu

środa, 21 sierpnia 2019

Nawet jeżeli LSD rozszczepia chromosomy...

"Ludzie są osądzeni przez Boga, nie dlatego, że Bóg rozrzucił ich jak garść żwiru, ale dlatego, że potraktował ich tak, jak ich stworzył – tzn. jako mających znaczenie. Własny wybór zaprowadził ludzi tam, gdzie się obecnie znajdują. 

Na swój sposób wszyscy ludzie są tacy jak współczesny pogański hippis, który mówi: „Ech, nic mnie nie interesuje następne pokolenie, będę zażywał LSD nawet, jeżeli to rozszczepia chromosomy. Mnie interesuje tylko bieżąca chwila”. 

Wiek za wiekiem ludzie, którzy posiadali prawdę, świadomie ją odrzucali. Świat jest taki, jaki jest nie z powodu okrucieństwa Boga względem człowieka, ale z powodu okrucieństwa człowieka względem człowieka".

- Francis Schaeffer

piątek, 11 września 2015

Raz alkoholik, na zawsze alkoholik?

Jeśli ktoś w przeszłości grzeszył popełniając seksualne grzechy: cudzołóstwa, wszeteczeństwa, homoseksualnego współżycia, współżycia z nieletnim i szczerze nawrócił się z nich do Boga, to nie jest "nieaktywnym homoseksualistą", "nieaktywnym cudzołożnikiem", "nieaktywnym pedofilem". 

Jeśli ktoś w przeszłości grzeszył zażywając narkotyki lub nadużywając alkoholu, to po nawróceniu od grzechu do Boga nie jest "niebiorącym narkomanem", "niepijącym alkoholikiem", lecz nowym stworzeniem w Chrystusie, dzieckiem Bożym, uczniem Chrystusa. 

"Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą. A takimi niektórzy z was BYLI; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego" - 1 Koryntian 6.9-11 

Ap. Paweł nie mówi: wódka odeszła, ale tożsamość pozostała. Grzeszny seks odszedł, ale łatka pozostała. Oznajmia raczej: byliście źli, grzeszni, zniewoleni. Lecz TERAZ jesteście obmyci, uświęceni, usprawiedliwieni. Terapeuci, którzy odrzucają takie pojęcia jak "grzech", "upamiętanie" "nawrócenie do Jezusa" najpierw definiują grzech jako chorobę, następnie czynią grzesznika ofiarą zakażenia nią, a następnie przekonują go, że owa "choroba" jest nieuleczalna, a więc jest niedożywotnią częścią tożsamości danej osoby. 

Kim więc jesteś? Niewspółżyjącym cudzołożnikiem? Nieoglądającym pornografii seksoholikiem? Niepijącym alkoholikiem? Niebiorącym narkomanem? Nie. Jeśli przyszedłeś z tymi grzechami do Jezusa, to jesteś obmyty i uświęcony. Jesteś nowym stworzeniem w Chrystusie: "Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe". - 2 Korytnian 5.17 

Każdy z nas - nawet po nawróceniu - doświadcza pokus. Jeden jest bardziej podatny na obecność alkoholu, inny na widok dwóch obejmujących się mężczyzn, inny na zapach perfum koleżanki z pracy. Jednak to nie podatność na pokusy lub dawny styl życia określają naszą tożsamość, lecz Bóg. Kim jesteś? Wolnym Bożym dzieckiem! 

Określanie kogoś przez pryzmat dawnego grzesznego stylu życia, lub obecnie doświadczanych pokus jest jak nakazywanie alkoholikowi wylania do zlewu wódki z oczekiwaniem, by zostawił sobie butelkę, a w szczególności etykietkę. Nawrócenie alkoholika to jednak nie tylko wylanie wódki, ale również potłuczenie butelki i podarcie etykietki!

środa, 26 listopada 2014

Medykalizacja grzechu

Żyjemy w czasach medykalizacji grzechu. To rezultat odejścia od Boga. Wyznanie grzechów zastąpiono... terapią. Spowiedź Bogu zastąpiono spowiedzią u psychoterapeuty. Grzesznik stał się pacjentem, ofiarą, nie zaś przestępcą Bożego Prawa. Jego rodzina nie jest ofiarą jego grzechu, ale pełnym zrozumienia gabinetem psychologicznym, wobec którego pacjent ma oczekiwania: "Wspieraj mnie!", "Chorych się tak nie traktuje!". Tożsamość nawróconego człowieka, którą ma w Chrystusie zastąpiono tożsamością opisującą jego grzeszną przeszłość lub powracające pokusy (np. "niepijący alkoholik", "nieoglądający pornografii seksoholik", "niezażywający narkotyków narkoman").

Homoseksualne współżycie, nadużywanie alkoholu, nałogowe oglądanie pornografii i masturbacja to w najgorszym wypadku zaburzenia i choroby, za które człowiek nie odpowiada, zaś w najlepszym - style życia, które nie powinny być poddawane wartościowaniu w pluralistycznym, nowoczesnym społeczeństwie. Co najwyżej wymagają odpowiedniej terapii, nie zaś wyznania grzechu i podjęcia walki o czystość w zgodzie z Bożym upodobaniem.

Skutkiem tego podejścia w wymiarze politycznym i prawnym jest przekonanie, że zadaniem państwa nie jest karanie m.in. seksualnych przestępców (pedofilia, gwałt), lecz leczenie i resocjalizowanie ich. Wszak ktoś, kto dopuszcza się takich czynów z pewnością jest człowiekiem o zaburzeniach psychicznych, nie zaś kimś niegodziwym i moralnie odpowiedzialnym za swoje etyczne wybory.

Ucieczka w medycynę to najpopularniejszy znieczulacz sumienia. Zwykle działa to w następujący sposób: "coś dzieje się z moim ciałem, więc nie jestem za to odpowiedzialny". Biblia naucza, że nawet medyczne lub genetyczne źródło problemu nie usprawiedliwia grzechu i nie czyni z człowieka bezwolnego, zaprogramowanego, bezwolnego zwierzęcia, które kieruje się w życiu instynktami.

ADHD, depresja i inne „cywilizacyjne choroby” współczesnego pokolenia - choć mogą mieć podłoże medyczne (choć radziłbym zachować dużą ostrożność ze zbyt łatwymi diagnozami), to w żadnym stopniu nie mogą być wymówką dla grzechu. I wsparcie dla takich osób nie polega na zwolnieniu ich z odpowiedzialności za moralne wybory lub medykalizacji ich grzechu, lecz na prowadzeniu we właściwą stronę jako tych, którzy są nosicielami Bożego obrazu, nie zaś ogniwami pośrednimi między formą człekokształtną, a zdrowym człowiekiem. Są koroną Bożego stworzenia obdarzonymi wolą i podlegają (jak każdy człowiek) Bożemu osądowi.

Wracając do silnych grzesznych skłonności sprzed nawrócenia: czy zerwanie z nimi jest trudne? Owszem. I każdy z nas ma inne wyzwania w tej kwestii. Dla jednego wyzwaniem będzie zerwanie z narkotykami, dla innego z alkoholem, z pornografią, z homoseksualnym współżyciem, z pozamałżeńskim współżyciem, z przeklinaniem, z nieopanowanym gniewem, z rozsiewaniem uprzedzeń wobec innych chrześcijan, z plotkarstwem... Niech pociechą dla nas będzie fakt, że Chrystus uczynił nas - którzy Jemu ufamy - wolnymi, zdolnymi do przezwyciężania pokus. Jednak musimy przestać uważać się za ofiary. To my złamaliśmy Boże Prawo. To my jesteśmy jego przestępcami. To za nasz grzech Święty cierpiał na krzyżu. To my powinniśmy prosić o łaskę przebaczenia i siłę do przezwyciężenia grzechu. Naszym szpitalem jest kościół, a lekarstwem na powyższe duchowe choroby - ewangelia.

środa, 5 listopada 2014

Marihuana i alkohol

Różnica między wypiciem piwa, a wypaleniem marihuany polega na skutkach. Alkohol jest dobrym darem od Boga, który jednak może być używany w zły sposób (pijaństwo). Jezus dał uczniom wino podczas eucharystycznej uczty i sam je dostarczył biesiadującym gościom weselnym (którzy byli po kilku kieliszkach). Można cieszyć się winem bez utraty kontaktu z rzeczywistością. Alkohol niesie w Piśmie wiele zagrożeń, ale i wiele błogosławieństw (jeśli jest używany w zgodzie z Bożym celem). 

Natomiast celem palenia marihuany jest utrata kontaktu z rzeczywistością, nie zaś zwykłe rozluźnienie po stresującej pracy. Skutki wypalenia jointa to nie są skutki wypicia butelki piwa. Raczej są to skutki porównywalne do upojenia alkoholowego, i w przeciwieństwie do upicia alkoholem - stan odurzenia po wypaleniu "trzyma" o wiele dłużej (apatia, lenistwo, obojętność, marazm itp.). Żaden chrześcijanin nie powinien wchodzić w stan, w którym nie ma pełnej kontroli nad swoim zachowaniem i myśleniem. To akt poddania się działaniu "siły" poza nami, a więc grzech bałwochwalstwa. Obrońcy palenia marychy zwykle lubią ten "haj", dlatego jego działanie wolą porównywać do wypicia pół butelki piwa niż pół butelki wódki 

wtorek, 22 stycznia 2013

Dezintegracja osobowości

"Krótko mówiąc, piekło jest po prostu rozciągniętym w nieskończoność dobrowolnym wyborem budowania swojej tożsamości z dala od Boga. Proces ten obserwujemy w mniejszej skali w przypadku uzależnienia od narkotyków, alkoholu, hazardu i pornografii. Najpierw następuje  dezintegracja, ponieważ w miarę upływu czasu potrzeba coraz większej dawki uzależniającej substancji, by uzyskać podobny efekt, co powoduje coraz mniejszą satysfakcję. Potem nadchodzi izolacja, gdyż człowiek coraz bardziej obwinia innych i okoliczności życiowe, by usprawiedliwić swoje zachowanie. Słowa: Nikt mnie nie rozumie! Wszyscy są przeciw mnie! - wypowiadane są z coraz większym zaabsorbowaniem i żalem nad sobą. Kiedy budujemy swoje życie na czymkolwiek innym niż Bogu ten fundament - nawet jeśli sam w sobie dobry- staje się zniewalającym nałogiem. Dezintegracja osobowości odbywa się w szerszej skali. W wieczności trwa ona bez końca. Narasta izolacja, wyparcie, iluzje i zaabsorbowanie sobą. Tracąc wszelką pokorę, tracimy również kontakt z rzeczywistością. Nikt nigdy nie prosi, aby pozwolono mu opuścić piekło. Sama idea nieba wydaje mu się fałszem".

Timothy Keller, Bóg - czy są powody by wierzyć?

środa, 6 października 2010

Dopalacze i pornografia

Zastanawiająca jest schizofrenia rządowych działań. Gdy niczym grzyby po deszczu zaczęły powstawać w naszym kraju sklepy z dopalaczami - rząd natychmiast zabrał się za ich kontrolowanie oraz zamykanie (wizyty sanepidu oraz policji w kilkuset punktach sprzedaży w Polsce). Oczywiście przy powszechnym poparciu tzw. opinii publicznej. Wszystko w ramach troski o życie i zdrowie obywateli.

Nie chcę w tym miejscu wywoływać dyskusji nt. legalizacji bądź penalizacji narkotyków. Zastanawia mnie natomiast coś innego. Jakie są argumenty, które można przywołać przeciwko handlowi dopalaczami, które jednocześnie nie byłyby argumentami przeciwko sprzedawaniu pornografii?

Co więcej:
- pornografia jest czymś dużo bardziej niebezpiecznym jeśli chodzi o skalę zjawiska. Wystarczy porównać ilość osób borykających się z problemami: zażywania dopalaczy oraz uzależnienia od pornografii
- pornografia jest o wiele bardziej rozpowszechniona i dostępna praktycznie wszędzie (kioski, wypożyczalnie DVD, rynki, sex shopy itp.) Dlatego o wiele łatwiej o kontakt z nią.
- podobnie jak w przypadku dopalaczy każdy kontakt młodego człowieka z pornografią niesie negatywne skutki - dla jego psychiki, woli, charakteru, ukierunkowania seksualności, zdolności samokontroli
- konsekwencje korzystania z pornografii widoczne są również w wymiarze społecznym (rozbija więzi rodzinne, produktywność i skuteczność działań)

Mimo powyższego jeszcze nie słyszałem o rządowych programach profilaktycznych, akcjach (np. w szkołach), ustawach mających na celu przeciwdziałanie pornografii. Ciekawe dlaczego?