piątek, 26 czerwca 2026
Kościół w obronie uciśnionych
piątek, 29 maja 2026
Czy poszukiwanie prawdy ma sens?
"Próbuje nam się wmówić, że poszukiwanie prawdy nie ma sensu, gdyż prawda - jeśli w ogóle istnieje - znajduje się poza naszym zasięgiem. Przeszliśmy zatem od stanowiska, że każdy ma prawo do własnych poglądów, do stanowiska, że każdy pogląd jest równie słuszny! Przeszliśmy od klasycznego pluralizmu, czyli koncepcji pokojowego współistnienia religii świata - do synkretyzmu, czyli koncepcji, wedle której różnorakie przekonania religijne można łączyć na chybił trafił".
Erwin W. Lutzer, Chrystus w dobie tolerancji i epoce "wierzących inaczej", Vocatio, Warszawa 1998, s. 34.
wtorek, 19 maja 2026
Tworzymy ludzi bez serca i oczekujemy od nich cnoty
"W duchu koszmarnego prostactwa usuwamy organ, a mimo to żądamy, aby funkcjonował. Tworzymy ludzi bez serca i oczekujemy od nich cnoty i przedsiębiorczości. Śmiejemy się z honoru i jesteśmy zszokowani, gdy znajdujemy wśród nas zdrajców. Kastrujemy i każemy kastratom być płodnymi".
C.S. Lewis, Koniec człowieczeństwa, Logos, Warszawa 2022, s. 36.
środa, 13 maja 2026
Eunuchowie i normalni mężczyźni
"Bardzo wątpię, czy historia ukazuje nam przykład nawet pojedynczego człowieka, który wykroczywszy poza ramy tradycyjnej moralności i osiągnąwszy władzę, wykorzystał tę władzę w sposób dobroczynny.
Jestem skłonny sądzić, że Naprawiacze będą nienawidzić tych, których zreformowali. Chociaż sztuczne sumienie, które zaszczepiają nam, swoim poddanym, uznają za jakąś ułudę, to jednak dostrzegają, że wytwarza ono w u nas iluzję sensu naszego życia, która wypada korzystnie na tle marności ich własnego życia: i będą nam tego zazdrościć, podobnie jak eunuchowie zazdroszczą normalnym mężczyznom".
C. S. Lewis, Koniec człowieczeństwa, Logos, Warszawa 2022, s. 82.
piątek, 17 kwietnia 2026
List Otwarty do Kazika Staszewskiego
Drogi Kaziku,
Na początku serdecznie Cię pozdrawiam. Jako fan Kultu (bodajże od 1989 r.) dziękuję za Twoją wieloletnią twórczość, mnóstwo niezapomnianych koncertów i wspaniałe płyty (np. Spokojnie, Tata Kazika, Ostateczny Krach Systemu Korporacji).
Wysłuchałem rozmowy z Tobą w programie Bogdana Rymanowskiego (z dn. 08.04.2026.), w której opowiadasz m.in. o swojej chorobie, otarciu o śmierć i duchowym przeżyciu, które zaowocowało wyznaniem: "Bóg jest".
Jestem wdzięczny Bogu za Twoje ocalenie, zdrowie i nowy rozdział w Twoim życiu. Sam przeszedłem przez udar (2 lata temu), poprzez który Bóg również w moim życiu dokonał dobrych zmian na wielu jego płaszczyznach.
"Bóg jest".
Twoje wyznanie bardzo mnie ucieszyło. Chciałbym Cię jednak z całego serca zachęcić, byś kontynuował tę podróż.
Wszystko bowiem zależy od tego jak uzupełnimy to zdanie. "Bóg jest..." No właśnie, kim? Co dla nas uczynił? Gdzie objawił swoją wolę? Jak nawiązać z Nim żywą więź? Skąd widzieć, po co mnie stworzył, czy jest mi przychylny i co się ze mną stanie po śmierci?
Wszystkie filozofie i systemy duchowości próbują odpowiedzieć na te pytania. Co więcej, próbują stworzyć drogę powrotną do Boga (lub ostatecznego pokoju, sprawiedliwości czy harmonii).
Ewangelia to więc wieść o tym, co Bóg w swoim Synu uczynił dla człowieka. To wieść o tym, że Król zwyciężył i objął panowanie, a Jego królestwo zwycięża w świecie. Dlatego nie jest po prostu nowiną, lecz jest Dobrą Nowiną, najlepszą nowiną jaką możemy usłyszeć!
wtorek, 24 marca 2026
Walka z rzeczywistością
środa, 11 marca 2026
Twój pępek
Współczesny, zsekularyzowany liberalizm chce uczynić jednostkę suwerenną i autonomiczną, tak jak wyobrażał to sobie Rousseau. Rousseau uważał, że człowiek rodzi się wolny, a następnie zostaje zniewolony przez tradycje i zobowiązania narzucane mu przez społeczeństwo. Te „niewybrane zobowiązania” są problemem.
Tymczasem człowiek przychodzi na świat jedynie poprzez wspólnotę matki i ojca. Od momentu poczęcia jesteśmy połączeni z innymi. Jedynym rodzajem wolności, który naprawdę odpowiada naszej naturze, jest wolność uporządkowana — zakorzeniona w rzeczywistości i skierowana ku właściwym celom.
Współczesny człowiek w duchu Rousseau jest płynnym zbiorem wciąż rozszerzających się „praw” — praw, które paradoksalnie muszą być nadawane i podtrzymywane przez zarządzające, biurokratyczne, rzekomo neutralne państwo. To jednak tylko domek z kart zbudowany na fundamencie z piasku. Wszystko w tym jest fałszem — aż do samego dna. Ironia liberalizmu polega na tym, że jego radykalny indywidualizm może być utrzymany jedynie przez radykalny totalitaryzm.
Każdy egalitarny ruch „praw” w rzeczywistości podkopuje prawdziwą wolność, ponieważ wymaga coraz większego państwa, aby mógł funkcjonować. Dotyczy to zarówno feminizmu, jak i socjalizmu czy ruchu LGBTQ. Wszystkie są nienaturalne i z natury etatystyczne. Tworzą nieustanną rewolucję, która spłaszcza społeczeństwo obywatelskie i ostatecznie niszczy samą cywilizację.
Twój pępek jest dowodem na to, że nie wyraziłeś autonomicznej zgody na jakiś kontrakt społeczny. Zostałeś raczej urodzony w przymierzu. Przyszedłeś na świat w sieci relacji. Nie jesteś autonomiczny, lecz zależny; nie jesteś sam przez siebie stworzony ani sam siebie definiujący, lecz ukształtowany i określony przez szerszą wspólnotę, której jesteś częścią.
Cały projekt liberalny zmierza do zerwania tych więzi, abyśmy mogli na nowo stworzyć własną tożsamość. Dlatego właśnie ci, którzy stoją w tradycji Rousseau, nigdy nie mogą być naprawdę szczęśliwi — postrzegają bowiem samą rzeczywistość jako coś opresyjnego.
* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA)
sobota, 21 lutego 2026
Wojny w kulturze - Rich Lusk
Wielu chrześcijan, którzy nie chcą brać udziału w kulturowych wojnach, twierdzi, że odciągają one od ewangelizacji.
Są z tym dwa główne problemy.
Po pierwsze, nie ma żadnej cnoty w ukrywaniu tego, w co naprawdę wierzymy. Wielu niechrześcijan, którzy „szanują rzeczywistość”, jest pod wrażeniem biblijnego nauczania na temat kwestii praktycznych i kulturowych. Dlatego poruszanie tych kwestii jest sposobem na ewangelizację tych ludzi. Wielu ludzi zostało doprowadzonych do wiary przez chrześcijan, którzy nie unikali bitew w kulturze – od mówienia prawdy w kwestiach takich jak feminizm, romantyczno-seksualny pociąg do osób tej samej płci, transpłciowość, Boży plan dla narodów, biblijny opis obowiązków władzy cywilnej.
Po drugie, Wielki Nakaz Misyjny (z Mt 28) nie dotyczy tylko pozyskiwania dusz, ale budowania chrześcijańskich narodów. Naród uczniów Jezusa wymaga czegoś więcej niż tylko głoszenia Ewangelii w wąskim sensie – wymaga nauczania wszystkiego, co nakazał Jezus, a więc całej Biblii.
Biblia porusza kontrowersyjne kwestie naszych czasów i Kościół również powinien to robić. Biblia to nie tylko księga prawd odkupienia; nie jest to tylko księga osobistego uczniostwa; zawiera ona również plany sprawiedliwości społecznej i życia społecznego.
Jeśli Kościół odmawia odważnego wypowiadania się tam, gdzie przemawia Bóg; jeśli Kościół odmawia stosowania Biblii w praktycznych kwestiach życiowych, to sprzeniewierza się swojemu powołaniu, by nauczać wszystkie narody wszystkiego, co Jezus nakazał, i głosić całą wolę Bożą.
* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA).
piątek, 30 stycznia 2026
Polityczna deklaracja pastora
wtorek, 6 stycznia 2026
Mędrcy ze wschodu w polskich miastach!
wtorek, 30 grudnia 2025
Kościelne dzwony czy islamskie trąby?
poniedziałek, 8 grudnia 2025
Świat należy do Chrystusa
środa, 26 listopada 2025
Kanibalizm kwestią gustu
poniedziałek, 20 października 2025
Każde kolano, każdy język
Pismo Święte mówi, że Bóg dał Jezusowi imię, które jest ponad wszelkie imię. To jednak nie tylko zdanie oznajmujące, ale i rozkazujące. Każde kolano jest wezwane, aby się ugiąć. Każdy język jest wezwany do wyznania Jezusa jako Pana.
Jednym z największych problemów
współczesnego Kościoła jest niewyrazistość w tej kwestii. Wielu szczerych
chrześcijan, używając różnego rodzaju doktrynalnych gimnastyk, postanowiło, że
przyznają wyjątki. Nie każde kolano musi się ugiąć przed Jezusem. Nie każdy
język musi Go wyznać jako Pana. Nie każdy naród musi się przed Nim pokłonić.
Wszystko zależy od tego, jaki światopogląd mają rządzący. Wszystko zależy od
tego, czy obywatele lubią Jezusa. Nie możemy nikogo wzywać, nikomu oznajmiać,
od nikogo wymagać, mówiąc o jakichkolwiek zobowiązaniach, póki człowiek nie ma
na coś ochoty.
Ale Jezus jasno powiedział, co mamy
publicznie oświadczać: że On jest Panem, i to każdego centymetra sześciennego
we wszechświecie. I kiedy to mówimy, to nie wyrażamy pragnienia, by tak się stało.
Deklarujemy to, co Bóg już to
uczynił. Ewangelizacja nie jest procesem
udzielania Jezusowi autorytetu w naszym życiu na zasadzie: „Jeśli zechcecie, to
uczyńcie Go Panem. Ukoronujcie Go!”.
Ewangelizacja jest procesem ogłaszania autorytetu, który Jezus już
posiada. Bo Jezus przyjął władzę, gdy wstąpił na niebiosa i zasiadł po prawicy
Ojca. Dlatego wciąż musimy powracać do podstawowego
chrześcijańskiego wyznania wiary, że Jezus jest Panem. Chrystus nie kieruje
niektórymi fragmentami świata. Jezus nie zarządza jedynie jakąś prowincją
świata, tylko częścią ziemi, zaledwie naszym sercem lub samym Kościołem. Jezus
jest Panem! – to jest podstawowe wyznanie chrześcijanina. Ta prawda ma wymiar
kosmiczny. Jezus nie jest lokalnym Bogiem. Jest stwórcą wszystkich rzeczy
widzialnych i niewidzialnych. Owszem, Jezus zbawia jednostkę, ale właśnie
dlatego, że otrzymał władzę nad niebem i ziemią. Jezus posiada władzę, dlatego
zbawia człowieka. Gdyby nie była Mu dana władza, jak mógłby zbawić kogokolwiek?
Jeśli Jezus nie ma władzy, to nie jest w stanie nic zrobić.
Jako
chrześcijaninie mamy do wyboru jedno z dwóch podejść. Pierwsze można streścić w
ten sposób: Jezus panuje tylko tam, gdzie pozwoli Mu na to człowiek. Dlatego nie
zakazuje On zabijania, kradzieży, cudzołóstwa, rozwodów itd. tym, którzy nie
uznają Jego władzy. Pozwala niewierzącym na te rzeczy do czasu, gdy człowiek
uzna Go za swojego Pana i Zbawiciela.
Drugie podejście jest
następujące: Jezus jest Królem królów, stwórcą życia, Panem życia i śmierci.
Dlatego oznajmił w swoim Słowie (Biblii), że nikomu nie wolno zabijać
człowieka, nie wolno kraść, zdradzać ani opuszczać męża lub żony. Nawet tym,
którzy nie są chrześcijanami. Oczywiście niechrześcijan wola Jezusa obchodzi
tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ale właśnie dlatego mówimy o buncie człowieka.
Dlatego mówimy o powadze ich grzechu, o sądzie Bożym i o konieczności
nawrócenia. Jeśli uznalibyśmy, że przykazania Jezusa nie obowiązują
niewierzących, wówczas nie byliby winni ich złamania. Nie byliby więc
grzesznikami. Jeśli nie są grzesznikami, jeśli nie złamali przykazań, to nie
potrzebują Zbawiciela. Są niewinni. Jeśli prawo Kolumbii mnie nie obowiązuje,
to nie jestem winny złamania prawa Kolumbii. To dość logiczne konsekwencje i
mam nadzieję, że wszyscy to widzimy. Ale władza Jezusa
rozciąga się nad wszystkimi. Dlatego mówimy, że są wierzący Jemu i niewierzący
Jemu. W podstawowym sensie istnieją dwie grupy ludzi: ci, którzy przyjmują Boże
zaproszenie, oraz ci, którzy je odrzucają. Milczenie, obojętność na zaproszenie
jest również jego odrzuceniem. Są chrześcijanie i niechrześcijanie, dzieci Boże
i dzieci ciemności.
Świat nie wierzy, że Jezus jest Panem narodów, ponieważ sam Kościół
niekiedy zachowuje się tak, jakby w to nie wierzył. Często głosimy Jezusa –
Pana naszego serca i osobistego doświadczenia, ale nie dostrzegamy, że Biblia
mówi dużo więcej o Jego panowaniu. Mówimy: Uczyń Go Panem swojego życia. Ale
Biblia nie mówi, że człowiek ma coś zrobić z Jezusem. Człowiek ma coś zrobić ze
sobą! Ma upamiętać się, nawrócić i
zaufać Jezusowi! Ma oddać swoje życie Jemu. On czuwa nad każdym naszym krokiem.
On nas stworzył i nic nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Nie musimy Go
czynić żadnym Panem. Nie posiadamy takiego autorytetu. Zrobił to Ojciec, gdy
Jezus odszedł do nieba. My zaś ugnijmy przed Nim kolana i przestrzegajmy Jego
przykazań.
środa, 24 września 2025
Świat należy do Jezusa
Jezus cieleśnie odszedł z ziemi, udał się do sali tronowej w niebie i otrzymał moc, autorytet oraz władzę. Władzę gdzie? Wszędzie. Kto jest właścicielem naszego kraju? Jezus. Dlaczego? Ponieważ nabył go (oraz wszystkie inne narody) swoją krwią. Dokonał dzieła i odszedł do Ojca. Jak czytamy w Psalmie 2, Ojciec zwraca się do Syna: Proś, o co chcesz. I o co prosi Jezus? Prosi o narody. Czy Ojciec daje mu narody? Oczywiście!
Ogłoszę zarządzenie Pana:
Rzekł do mnie: Synem moim jesteś,
Dziś cię zrodziłem.
Proś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo
I krańce świata w posiadanie (Psalm 2:7-8).
Wszelka władza i moc należy więc do Jezusa. Została mu dana przez Ojca, zarówno w niebie, jak i na ziemi. Został mu dany autorytet nad wszystkim. O tym mówi sam Pan w tzw. Wielkim Posłannictwie (Mt 28:18). „A Jezus, przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi”. Dopiero po tych słowach mamy nakaz misyjny skierowany do uczniów: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody…” (Mt 28:19). Dlaczego uczniowie Jezusa mają iść? Ponieważ władza należy do Jezusa! Jeśli motywacją do działania misjonarza jest jego pragnienie nawracania ludzi, to popełnia błąd. Wielkie Posłannictwo podaje inny powód tego, że mamy iść i czynić narody uczniami. Jest nim moc Jezusa na niebie i na ziemi. Jeśli moc i autorytet nad narodami nie należą do Jezusa, to zostańmy w domu. Nawet nie próbujmy ludzkimi siłami walczyć z duchowymi mocami.
Biblia nie naucza więc, że panowanie Jezusa należy do dalekiej przyszłości. To teraźniejszość. Jeśli tylko mówimy ludziom, jak trafić do nieba i być zbawionym, to nie jesteśmy posłuszni Wielkiemu Posłannictwu. Mamy nie tylko iść i czynić uczniami, ale mamy znać tego przyczynę. Dlaczego rozpoczęliśmy służbę zakładania Kościoła w Gdańsku? Bo Jezusowi jest dana moc w niebie i na ziemi. Dlaczego mamy nabożeństwa? Dlaczego głosimy Ewangelię? Dlaczego wydajemy książki? Dlaczego człowiek musi się nawrócić? Bo wszelka władza i autorytet należą do Jezusa.
Jeśli dzielimy się Ewangelią, ale pomijamy tego przyczynę, to pomijamy istotę chrześcijańskiego poselstwa. Co głosił Pan Jezus, gdy był na ziemi? Głosił nadejście Królestwa Bożego. Jak? Kiedy? Gdzie? W Nim samym. On jest uosobieniem Królestwa. Rozpoczął wielką misję przemiany świata i czynienia Jego uczniami wszystkie narody. Ta misja trwa, odkąd Jezus zesłał Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy po swoim wniebowstąpieniu. Kiedy potem apostołowie głosili Ewangelię, to nie szeptali o tajemnych spotkaniach z lokalnym guru w jakiejś jaskini. Oni szli do miejsc publicznych i oznajmiali, że Jezus jest Panem. Panem czego? Jest Panem wszystkiego i wszystkich: naszych serc, umysłów, rodzin, Kościoła, narodów, kosmosu.
Dlatego misją Kościoła nie jest gromadzenie się tylko po to, by nam było miło. Naszą misją jest uwielbienie, uczczenie Boga. Gromadzimy się w Dzień Pański, w dzień zmartwychwstania Chrystusa, by następnie wyruszyć. Zadaniem Kościoła jest publiczne ogłaszanie wieści o Ewangelii. Czasy, gdy Jezus mówił: „Tylko nie rozpowiadajcie o tym”, minęły. Od zmartwychwstania mamy opowiadać radosną wieść. Hej, widzieliśmy pusty grób! Hej, widziałyśmy Pana! Hej, anioł nam oznajmił! Hej, Jezus nas posłał! Hej, zwiastuję wam Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego!
Paweł szedł do synagogi, na rynek w Atenach, był stawiany przed rzymskimi urzędnikami. I opowiadał o Chrystusie zmartwychwstałym. Dlaczego miał tę śmiałość? Ponieważ spotkał Jezusa zmartwychwstałego i wierzył w Jego moc, władzę ponad narodami i królami ziemskimi. Chrześcijanie w pierwszych wiekach byli prześladowani nie dlatego, że Jezusa uznawali za Zbawiciela, ani nawet nie dlatego, że tytułowali Go mianem króla. Nie mówili, że Jezus jest jednym z królów w panteonie władców. Ich przesłanie w żadnym stopniu nie sugerowało, że ktokolwiek mógłby pomyśleć, że oto mamy Cezara, który jest władcą Cesarstwa Rzymskiego i ówczesnego świata, a także mamy króla Jezusa, który króluje w niebie oraz w sercach wierzących.
Chrześcijanie, udając się za Biblią, głosili, że Jezusowi jest dana wszelka władza i moc (Mt 28:18). Nie tylko w niebie, ale i na ziemi. Głosili Królestwo Boże, które usunie bezbożne królestwa w historii i głosili Króla, który stoi ponad królami (Dn 2:44-45). To dlatego ich przesłanie było rewolucyjne i niebezpieczne. I powinno być niebezpiecznie dla każdego współczesnego króla, prezydenta i premiera, którzy nie chcą uznać panowania Jezusa nad sobą. Dlatego tak wielu drażni obecność chrześcijan w przestrzeni publicznej, a nawet nie tyle chrześcijan, bo ich obecność może być całkiem bezpieczna. Ale staje się niebezpieczna, niepokojąca dla niewiary, gdy ośmielamy się twierdzić, że sam Bóg i Jego Słowo interesują się nie tylko niebem, lecz i tą ziemią: kłamstwami, hipokryzją, dyskryminacją, zniewalaniem ludzi, okradaniem ich z własności lub praw, które nadał nam Bóg.
czwartek, 31 lipca 2025
Kryterium Bożego osądu narodów
środa, 9 kwietnia 2025
Kościół jako religijna kalka świeckiego marketingu?
czwartek, 4 lipca 2024
Nienaturalne akty seksualne
Jeśli ktoś nie kocha Jezusa, to nie uhonoruje Jego obrazu i podobieństwa w drugim człowieku. Jeśli ktoś odrzuca Bożą dobroć, to będzie degradował odbicie tej dobroci, która występuje w ciele człowieka. A nienaturalne akty seksualne są jednym ze sposobów tego.
Jak napisał Andrew Sandlin: „Sposobem zneutralizowania wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie jest zakazanie szerzenia moralności seksualnej przez Kościół. Jeśli społeczeństwo pozbędzie się biblijnych standardów seksualnych, pozbędzie się biblijnego chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo opiera się na porządku stworzenia. Nie ma czegoś takiego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa, która byłaby obojętna na coś tak podstawowego dla świata, jak normy seksualne wpisane w stworzenie. Krzyż ma znaczenie tylko w świecie, w którym uznaje się Boże stwórcze prawa. Zniszcz porządek stworzenia, a zniszczysz wiarę chrześcijańską’.
Ludzie mają na to oczywiście swoje określenia, ale Bóg nazywa to hańbieniem ciała, czynieniem tego, co nie przystoi. Nie ma znaczenia ile osób przegłosuje, że to jest OK. Nie ma znaczenia czy coś jest legalnie uznane przez rząd. Nie ma znaczenia czy żyjemy w XXI wieku czy w czasach Pawłowych.
Boże Słowo jest niezmienne. List do Rzymian wciąż jest Słowem Bożym. Bóg się nie rozmyślił. I Paweł mówi tu nie tylko o rozwiązłych przygodnych kontaktach seksualnych, ale i o grzesznych stałych związkach. Istnieje coś takiego jak niemoralny związek: np. mężczyzna z cudzą żoną, żona z cudzym mężem, mężczyzna z mężczyzną, kobieta z kobietą...
Paweł nazywa to zniesławianiem Boga. Dlaczego?
Ponieważ zniesławiając człowieka, a więc angażując swoje i jego ciało w niemoralność,
zniesławia się Jego Stwórcę, który uczynił człowieka, aby był Bożym obrazem,
świętym, czystym, dobrym i szlachetnym.
Dlatego praktyki homoseksualne są sprzeczne z zamysłem
Boga, nie tylko dlatego, że Bóg tak mówi w Piśmie Świętym (Kpł 20:13), co
oczywiście robi, ale także dlatego, że w świecie przyrody dobrze widzimy, że
pewne części nie pasują.
Mówię nie tylko o naszych ciałach, ale nie
tylko. Mówię o wszystkim innym, jak to działa w Bożym świecie.
Mogę przykładać do siebie dwie nakrętki lub
dwie śrubki, ale nigdy niczego nie zbuduję. Mogę przykładać do siebie dwa
klucze lub dwa zamki, ale w ten sposób nie otworzę drzwi.
I te
przykłady dotyczą wielu innych sfer, również nas jako mężczyzn i kobiet.
Zwolennicy homoseksualizmu lubią przedstawiać te
przykłady jako chwytliwe żarty tradycjonalistów, ale Paweł pokazuje, że jest to
przekonujący argument, argument bez odpowiedzi.
Nie mają na to odpowiedzi. Dlaczego? Dlatego,
że tak po prostu jest. I nie musimy się wstydzić, by o tym mówić. No tak jest!
Natura nas o tym poucza. Walka z naturą, z rzeczywistością to autodestrukcja,
coś nierozsądnego.
Paweł wskazuje właśnie na porządek stworzenia
mówiąc: grzech jest sprzeczny z tym jak jest skonstruowany świat. Grzech to
walka z rzeczywistością.
Bóg namalował w świecie swój własny portret,
swój własny obraz, a dominującymi kolorami, których użył, to kolory męskie i
żeńskie (Rdz 1:27). Okazuje się jednak, że ta wyrazistość i piękno,
różnorodność kolorów jest nieznośna dla niektórych.
I co robią? Zachowują się jak zbuntowani
chłopi, którzy nie mogą zabić króla, więc zadowalają się powieszeniem jego
podobizny. Albo jak ludzie, którzy nienawidzą malarza za to jak namalował obraz,
więc obleją jego dzieło farbą jak działaczki „Ostatniego pokolenia”.
Czyli kiedy ludzie postanowili żyć tak, jakby
Boga nie było, Bóg spełnił ich życzenie i wydał ich na pastwę własnych
grzesznych wyborów (w. 28).
Po czym poznać, że nadchodzi Boży sąd? Po tym,
że Bóg zostawia człowieka zostawiając go w jego nieprawościach.
I kiedy wprost mówimy, dziś nazywa się to
hejtem. Mówisz ludziom o rzeczach oczywistych: nakrętki z nakrętkami nie pasują
do siebie. Nic z nich nie zbudujesz.
„Och, to hejterskie”.
Świat, słońce, góry, ciało człowieka objawiają
Bożą mądrość i Boży porządek.
„Och, to hejterskie!”
Małżeństwo jest Bożym projektem i tworzą je
mężczyzna i kobieta.
„To hejterskie”.
Bóg chce, abyś szanował, uświęcał swoje ciało,
a nie bezcześcił. Seks jest dobry i Bóg zaprojektował go dla małżeństwa.
„Och, to hejterskie”.
Ludzie wiedzą, że to jest złe, wiedzą, gdzie to prowadzi: do śmierci, a mimo to wybierają tę drogę i ten styl życia. Także nie myślmy, że gdyby tylko człowiek niewierzący miał wystarczającą ilość informacji, to zaufałby Bogu, trzeba im tylko wytłumaczyć, bo nie wiedzą. Paweł mówi, że wiedzą, ale tłumią, odwracają Boży porządek i angażują się w drogę śmierci. Dobrze to ilustrują słowa mądrości z Księgi Przysłów: Wszyscy, którzy nienawidzą mądrości, kochają śmierć (Prz 8:36).
Nie jest tak, że nie wiedzą o śmierci i dokąd prowadzi takie życie. Wiedzą, ale je wybierają. Wiedzą, ale je kochają.













