Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

Kościół w obronie uciśnionych

Kiedy Kościół sprzeciwia się złu na ziemi, to zajmuje się sprawami nieba. Kiedy milczy wobec zła na ziemi – jest jak zwietrzała sól. 

Niosąc ulgę bliźniemu, stając w obronie jego wolności i godności, sprzeciwiając się zniewalaniu i nękaniu – najzwyczajniej nie oddzielamy Boga od ludzi, Boga od życia, Boga od świata. 

Jeśli ktoś chce głosić Ewangelię, która jest oderwana od życia bliźniego, od realnego życia, to obawiam się, że taki człowiek zawęża jej zastosowanie i moc. 

Bóg poprzez wiarę w Ewangelię przebacza nam grzechy i przemienia nas mocą Ducha. Chrześcijanin, który zna Boże serce i doświadczył Jego dobroci, nie może być obojętny na krzywdę ludzką. Nawet kubek zimnej wody podany bliźniemu ze względu na Chrystusa nie jest Bogu obojętny. 

Kościół zawsze stawał w obronie uciśnionych. Kiedy chrześcijanie budują szpitale i przytułki dla bezdomnych, opiekują się samotnymi matkami i kobietami doświadczającymi przemocy, kiedy przyjmują porzucone dzieci – nie robią czegoś przeciwnego wobec głoszenia Ewangelii. Robią coś, co jest owocem jej przyjęcia: kochają bliźniego. 

Nie można być chrześcijaninem kosztem bycia człowiekiem. Bycie chrześcijaninem to podążanie ku człowieczeństwu według Bożego projektu, poprzez Chrystusa mieszkającego w nas (Ga 2:20). Sens życia chrześcijanina określają wiara, nadzieja i miłość, a z nich największa jest miłość (1 Kor 13:13).

piątek, 29 maja 2026

Czy poszukiwanie prawdy ma sens?

"Próbuje nam się wmówić, że poszukiwanie prawdy nie ma sensu, gdyż prawda - jeśli w ogóle istnieje - znajduje się poza naszym zasięgiem. Przeszliśmy zatem od stanowiska, że każdy ma prawo do własnych poglądów, do stanowiska, że każdy pogląd jest równie słuszny! Przeszliśmy od klasycznego pluralizmu, czyli koncepcji pokojowego współistnienia religii świata - do synkretyzmu, czyli koncepcji, wedle której różnorakie przekonania religijne można łączyć na chybił trafił".

Erwin W. Lutzer, Chrystus w dobie tolerancji i epoce "wierzących inaczej", Vocatio, Warszawa 1998, s. 34.

wtorek, 19 maja 2026

Tworzymy ludzi bez serca i oczekujemy od nich cnoty

"W duchu koszmarnego prostactwa usuwamy organ, a mimo to żądamy, aby funkcjonował. Tworzymy ludzi bez serca i oczekujemy od nich cnoty i przedsiębiorczości. Śmiejemy się z honoru i jesteśmy zszokowani, gdy znajdujemy wśród nas zdrajców. Kastrujemy i każemy kastratom być płodnymi".

C.S. Lewis, Koniec człowieczeństwa, Logos, Warszawa 2022, s. 36.

środa, 13 maja 2026

Eunuchowie i normalni mężczyźni

"Bardzo wątpię, czy historia ukazuje nam przykład nawet pojedynczego człowieka, który wykroczywszy poza ramy tradycyjnej moralności i osiągnąwszy władzę, wykorzystał tę władzę w sposób dobroczynny.

Jestem skłonny sądzić, że Naprawiacze będą nienawidzić tych, których zreformowali. Chociaż sztuczne sumienie, które zaszczepiają nam, swoim poddanym, uznają za jakąś ułudę, to jednak dostrzegają, że wytwarza ono w u nas iluzję sensu naszego życia, która wypada korzystnie na tle marności ich własnego życia: i będą nam tego zazdrościć, podobnie jak eunuchowie zazdroszczą normalnym mężczyznom". 

C. S. Lewis, Koniec człowieczeństwa, Logos, Warszawa 2022, s. 82.

piątek, 17 kwietnia 2026

List Otwarty do Kazika Staszewskiego

Drogi Kaziku,

Na początku serdecznie Cię pozdrawiam. Jako fan Kultu (bodajże od 1989 r.) dziękuję za Twoją wieloletnią twórczość, mnóstwo niezapomnianych koncertów i wspaniałe płyty (np. Spokojnie, Tata Kazika, Ostateczny Krach Systemu Korporacji). 

Wysłuchałem rozmowy z Tobą w programie Bogdana Rymanowskiego (z dn. 08.04.2026.), w której opowiadasz m.in. o swojej chorobie, otarciu o śmierć i duchowym przeżyciu, które zaowocowało wyznaniem: "Bóg jest". 

Jestem wdzięczny Bogu za Twoje ocalenie, zdrowie i nowy rozdział w Twoim życiu. Sam przeszedłem przez udar (2 lata temu), poprzez który Bóg również w moim życiu dokonał dobrych zmian na wielu jego płaszczyznach. 

"Bóg jest". 

Twoje wyznanie bardzo mnie ucieszyło. Chciałbym Cię jednak z całego serca zachęcić, byś kontynuował tę podróż. 

Wszystko bowiem zależy od tego jak uzupełnimy to zdanie. "Bóg jest..." No właśnie, kim? Co dla nas uczynił? Gdzie objawił swoją wolę? Jak nawiązać z Nim żywą więź? Skąd widzieć, po co mnie stworzył, czy jest mi przychylny i co się ze mną stanie po śmierci?

Wszystkie filozofie i systemy duchowości próbują odpowiedzieć na te pytania. Co więcej, próbują stworzyć drogę powrotną do Boga (lub ostatecznego pokoju, sprawiedliwości czy harmonii). 

Ale chrześcijaństwo ma śmiałość oznajmiać: to niemożliwe. Grzeszny człowiek nie może powrócić. To jak wyprawa na Słońce. 

Nie ma stąd drogi do Boga. 

Jedyną możliwością jest to, że Bóg przyjdzie do nas.

I to się wydarzyło! Pismo Święte nazywa tę wieść Ewangelią, a więc Dobrą Nowiną. Jest ona odpowiedzią na złą nowinę, która oznajmia: człowiek zgrzeszył, grzech oddzielił człowieka od Boga, człowiek zasługuje na sprawiedliwy Sąd. 

Natomiast Ewangelia opowiada o Wielkim Ocaleniu.

Jak brzmi jej treść?

Oznajmia ona, że Bóg z miłości do grzesznego człowieka posłał Swojego Syna na świat. Narodzony z dziewicy, bezgrzeszny Boży Syn - Jezus Chrystus - został ukrzyżowany za nasze grzechy. Następnie został złożony w grobie, zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem. Następnie po 40 dniach wstąpił do nieba, zasiadł po prawicy Ojca, dana Mu została wszelka władza i autorytet w niebie i na ziemi (1 Kor 15:1-4).

Ewangelia to więc wieść o tym, co Bóg w swoim Synu uczynił dla człowieka. To wieść o tym, że Król zwyciężył i objął panowanie, a Jego królestwo zwycięża w świecie. Dlatego nie jest po prostu nowiną, lecz jest Dobrą Nowiną, najlepszą nowiną jaką możemy usłyszeć!

Skoro Bóg w Chrystusie to wszystko uczynił dla nas, to pojawia się pytanie: Jak Jemu odpowiemy?

W jaki sposób możemy odpowiedzieć na dar, który jest nam ofiarowany darmo, całkowicie z łaski? Otóż jest jeden sposób: poprzez wiarę w Syna Bożego. To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał (Ewangelia Jana 6:29).

Nasza dobroć nas nie zbawi. Nasze uczynki nas nie odkupią. Nasza moralność nas nie usprawiedliwi. Tylko krew Jezusa Chrystusa może obmyć nasze winy. Tylko przez wiarę w Niego możemy zostać pojednani z Bogiem. Wszystko inne to tylko odwracanie uwagi od jedynej rzeczy, która naprawdę się liczy.

Zatem żywa, zbawcza wiara (która jest Bożym darem) ma swój punkt początkowy. Biblia nazywa go nawróceniem do Chrystusa - do osoby, nie do religii, wspólnoty, instytucji, Kościoła itp. (Dz 3:19). Oczywiście wspólnota Kościoła jest ważna w procesie wzrostu w wierze i poznawaniu Bożej woli. Lecz pojednanie z Bogiem jest rezultatem nawiązania z Nim więzi poprzez żywą wiarę w jedynego pośrednika: Jezusa Chrystusa - Boga objawionego w ciele, odwiecznego Syna Bożego, który oddał swoje życie dla naszego zbawienia (J 14:6; 1 Tm 2:5). 

I tego z całego serca Ci życzę! 

Niech Bóg zachowa Ciebie i tych, których kochasz w zdrowiu i wszelkiej pomyślności. 

Z serdecznym pozdrowieniem,

pastor Paweł Bartosik, Gdańsk
bartosik7@gmail.com

wtorek, 24 marca 2026

Walka z rzeczywistością

Nie istnieje coś takiego jak: 
 - małżeństwo osób tej samej płci 
 - mężczyzna rodzący dzieci 
 - trzecia (i kolejna) płeć 
 - kobieta uwięziona w ciele mężczyzny 

 To, że obecnie trzeba przypominać takie oczywistości ukazuje jak mocno manipulacja, fake newsy, kłamstwa i propaganda przeniknęły do medialnej i politycznej narracji i jak wielu ludzi im uległo. 

Żyjemy w Bożym świecie. Bunt wobec Boga przejawia się m.in. w niezgodzie z Jego porządkiem stworzenia. 

Jednak walka z rzeczywistością prowadzi do autodestrukcji, odbiera radość i pokój serca. 

Nie zmarnuj życia na niekończące się próby zawracania kijem Wisły. Nie walcz ze swoim Stwórcą. Zaufaj Jemu. Jezus jest jedyną Drogą do pokoju z Bogiem, do harmonii ze stworzeniem i do spełnionego życia.

środa, 11 marca 2026

Twój pępek

Rich Lusk

Jaki jest najlepszy argument przeciwko współczesnemu liberalizmowi? 

Twój pępek.

Twój pępek przypomina ci, że rozpocząłeś życie będąc połączony z innymi. Nie jesteś suwerenną, autonomiczną, oderwaną jednostką. Twoje istnienie powstało w społeczności i poprzez nią. Być — to być w relacji. Nie jesteś swobodnie unoszącym się atomem. Jesteś raczej cząsteczką z organicznymi więzami z tymi, którzy byli przed tobą, którzy żyją obok ciebie i którzy przyjdą po tobie. Nie jesteś bez korzeni. Jesteś gałęzią na drzewie. Jesteś ziarnem zasianym w glebie relacji społecznych, przywilejów i zobowiązań. Nie możesz uciec od tego, skąd pochodzisz i kim jesteś.

Współczesny, zsekularyzowany liberalizm chce uczynić jednostkę suwerenną i autonomiczną, tak jak wyobrażał to sobie Rousseau. Rousseau uważał, że człowiek rodzi się wolny, a następnie zostaje zniewolony przez tradycje i zobowiązania narzucane mu przez społeczeństwo. Te „niewybrane zobowiązania” są problemem.

Tymczasem człowiek przychodzi na świat jedynie poprzez wspólnotę matki i ojca. Od momentu poczęcia jesteśmy połączeni z innymi. Jedynym rodzajem wolności, który naprawdę odpowiada naszej naturze, jest wolność uporządkowana — zakorzeniona w rzeczywistości i skierowana ku właściwym celom.

Współczesny człowiek w duchu Rousseau jest płynnym zbiorem wciąż rozszerzających się „praw” — praw, które paradoksalnie muszą być nadawane i podtrzymywane przez zarządzające, biurokratyczne, rzekomo neutralne państwo. To jednak tylko domek z kart zbudowany na fundamencie z piasku. Wszystko w tym jest fałszem — aż do samego dna. Ironia liberalizmu polega na tym, że jego radykalny indywidualizm może być utrzymany jedynie przez radykalny totalitaryzm.

Każdy egalitarny ruch „praw” w rzeczywistości podkopuje prawdziwą wolność, ponieważ wymaga coraz większego państwa, aby mógł funkcjonować. Dotyczy to zarówno feminizmu, jak i socjalizmu czy ruchu LGBTQ. Wszystkie są nienaturalne i z natury etatystyczne. Tworzą nieustanną rewolucję, która spłaszcza społeczeństwo obywatelskie i ostatecznie niszczy samą cywilizację.

Twój pępek jest dowodem na to, że nie wyraziłeś autonomicznej zgody na jakiś kontrakt społeczny. Zostałeś raczej urodzony w przymierzu. Przyszedłeś na świat w sieci relacji. Nie jesteś autonomiczny, lecz zależny; nie jesteś sam przez siebie stworzony ani sam siebie definiujący, lecz ukształtowany i określony przez szerszą wspólnotę, której jesteś częścią.

Cały projekt liberalny zmierza do zerwania tych więzi, abyśmy mogli na nowo stworzyć własną tożsamość. Dlatego właśnie ci, którzy stoją w tradycji Rousseau, nigdy nie mogą być naprawdę szczęśliwi — postrzegają bowiem samą rzeczywistość jako coś opresyjnego.

* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA)

sobota, 21 lutego 2026

Wojny w kulturze - Rich Lusk


- Rich Lusk

Wielu chrześcijan, którzy nie chcą brać udziału w kulturowych wojnach, twierdzi, że odciągają one od ewangelizacji.

Są z tym dwa główne problemy. 

Po pierwsze, nie ma żadnej cnoty w ukrywaniu tego, w co naprawdę wierzymy. Wielu niechrześcijan, którzy „szanują rzeczywistość”, jest pod wrażeniem biblijnego nauczania na temat kwestii praktycznych i kulturowych. Dlatego poruszanie tych kwestii jest sposobem na ewangelizację tych ludzi. Wielu ludzi zostało doprowadzonych do wiary przez chrześcijan, którzy nie unikali bitew w kulturze – od mówienia prawdy w kwestiach takich jak feminizm, romantyczno-seksualny pociąg do osób tej samej płci, transpłciowość, Boży plan dla narodów, biblijny opis obowiązków władzy cywilnej.

Po drugie, Wielki Nakaz Misyjny (z Mt 28) nie dotyczy tylko pozyskiwania dusz, ale budowania chrześcijańskich narodówNaród uczniów Jezusa wymaga czegoś więcej niż tylko głoszenia Ewangelii w wąskim sensie – wymaga nauczania wszystkiego, co nakazał Jezus, a więc całej Biblii. 

Biblia porusza kontrowersyjne kwestie naszych czasów i Kościół również powinien to robić. Biblia to nie tylko księga prawd odkupienia; nie jest to tylko księga osobistego uczniostwa; zawiera ona również plany sprawiedliwości społecznej i życia społecznego. 

Jeśli Kościół odmawia odważnego wypowiadania się tam, gdzie przemawia Bóg; jeśli Kościół odmawia stosowania Biblii w praktycznych kwestiach życiowych, to sprzeniewierza się swojemu powołaniu, by nauczać wszystkie narody wszystkiego, co Jezus nakazał, i głosić całą wolę Bożą.

* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA). 

piątek, 30 stycznia 2026

Polityczna deklaracja pastora

Zaangażowanie Kościoła, pastorów w politykę powinno odbywać się poprzez wierne nauczanie Bożego Słowa w tej sferze. 

Od czego zacząć? Od prostych, oczywistych, biblijnych prawd. 

Oto moja deklaracja polityczna:

1. Jezus jest królem królów, Panem nad wszystkimi narodami. 

2. Jezus zgodnie z obietnicą (Mt 28:18) Jezus otrzymał od Ojca wszelką moc i władzę w niebie i na ziemi. Owszem, w świecie jest wiele zła. Jednak problemem nie są rządy Jezusa. Problemem jest istnienie ruchu zbuntowanych serc. Historia Izraela to historia odstępstwa, bałwochwalstwa i niemoralności itd. A jednak Biblia mówi jasno, że ich królem był Jahwe. 

3. Zatem niewiara narodów, królów i władców nie detronizuje Jezusa. Oznacza jedynie, że nie czynią swojej powinności oddania czci większemu królowi. Nie rozpoznają autorytetu ponad sobą, co wyjaśnia, ale i potęguje ich bunt, pychę i samowolę. 

4. Każdy ziemski władca, rząd otrzymał swój mandat z Bożego nadania (np. poprzez głosy wyborców). Jest więc sługą Bożym, zaś życiem pokaże: dobrym czy złym. 

5. Każdy rządzący stanie (lub już stanął) przed Jezusem, by zdać sprawę ze swojego szafarstwa. 

6. Każdy rządzący odpowiada przed Bogiem, by pełnić Jego wolę nie tylko w sferze osobistej, ale i w przestrzeni publicznej. 

7. Każdy chrześcijanin dokonując politycznych wyborów, powinien uwzględniać powyższe fakty. 

wtorek, 6 stycznia 2026

Mędrcy ze wschodu w polskich miastach!

Miasta i wsie organizują dziś Orszak Trzech Króli. Mieszkańcy z mędrcami udają się do Jezusa śpiewając kolędy, by oddać mu hołd jako Królowi. 

Dla niektórych to po prostu zwykły spacer w zimowy i wolny od pracy dzień. 

Niemniej miły widok, gdy miasta rozbrzmiewają wieścią: "Bo się narodził Zbawiciel, świata wszego Odkupiciel", "Chwała na wysokościach Bogu!". 

Jezus jest Panem nie tylko naszych serc, rodzin i Kościoła, ale również miast i narodów. 

* fot. Karolina Misztal

wtorek, 30 grudnia 2025

Kościelne dzwony czy islamskie trąby?

Zmarła przedwczoraj francuska aktorka Brigitte Bardot (1934-2025) powiedziała: „Jeśli przeszkadzają wam kościelne dzwony, będziecie słuchać islamskich trąb".

Słynna aktorka rozumiała o wiele lepiej niż wielu współczesnych chrześcijan, że kultura nie jest neutralna.

Oczywiście dźwięk kościelnych dzwonów nikogo przed niczym nie uratuje ani nie zbawi. Tak samo jak to czy ktoś świętuje Boże Narodzenie czy Ramadan (lub nic z nich). Jest to raczej wyraz prawdy lub kłamstwa o tym, do kogo należą narody, kultura i świat. 

Nam, chrześcijanom powinno zależeć na otwartym i publicznym wyrażaniu prawdy, że "Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy" (Ps 24:1). Ma to m.in. aspekt ewangelizacyjny, pedagogiczny i katechetyczny. 

Wolę, by moje dzieci i wnuki żyły w kulturze ukształtowanej przez chrześcijaństwo niż przez islam lub ateizm. Ty nie? 

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Świat należy do Chrystusa

Chrześcijańska duchowość nie polega na ucieczce od stworzonego świata. Polega na zdobywaniu i przekształcaniu świata, zgodnie z mandatem kulturowym: 

"I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!" (Rdz 1:28). 


Nie czekamy aż Chrystus nas stąd zabierze. Nie śpiewajmy pieśni: "Chciałbym stąd wyrwać się, obcym tu czuję się". Nie na tym polega chrześcijańskie powołanie. To jest *Boży* świat (Ps 24:1). Niewiara i grzech są tu intruzami, nie Boże dzieci. 

To całkowicie zmienia perspektywę! Na wszystko: pracę, wychowanie dzieci, kulturowe i społeczne zaangażowanie, trudności, choroby i nadzieję na jutro. W Modlitwie Pańskiej modlimy się, by Boże imię było uświęcone, a Jego wola działa się na ziemi na wzór nieba. Już *teraz*, nie kiedyś w przyszłości. Nie tylko w Kościele, lecz na całej ziemi, we wszystkich narodach. 

Siejemy Ewangelię, czynimy ludzi uczniami Jezusa, modlimy się z wiarą aż, zgodnie z Bożą obietnicą, wszystko zostanie poddane pod Jego stopy (1 Kor 15:26). 

"Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, świat i ci, którzy na nim mieszkają" (Ps 24:1). 

Świat jest Bożym ogrodem. Naszym zadaniem jest go upiększać, chronić, pielęgnować - dla Bożej chwały i naszej radości. Przeciwności w ogrodzie nie znoszą tego powołania. Do dzieła! Z wiarą, dziękczynieniem i odwagą! 

środa, 26 listopada 2025

Kanibalizm kwestią gustu

„Jeśli wszystkie kultury są równe, to kanibalizm jest tylko kwestią kulinarnego gustu”. 

- Léo Strauss

poniedziałek, 20 października 2025

Każde kolano, każdy język

Pismo Święte mówi, że Bóg dał Jezusowi imię, które jest ponad wszelkie imię. To jednak nie tylko zdanie oznajmujące, ale i rozkazujące. Każde kolano jest wezwane, aby się ugiąć. Każdy język jest wezwany do wyznania Jezusa jako Pana.

Jednym z największych problemów współczesnego Kościoła jest niewyrazistość w tej kwestii. Wielu szczerych chrześcijan, używając różnego rodzaju doktrynalnych gimnastyk, postanowiło, że przyznają wyjątki. Nie każde kolano musi się ugiąć przed Jezusem. Nie każdy język musi Go wyznać jako Pana. Nie każdy naród musi się przed Nim pokłonić. Wszystko zależy od tego, jaki światopogląd mają rządzący. Wszystko zależy od tego, czy obywatele lubią Jezusa. Nie możemy nikogo wzywać, nikomu oznajmiać, od nikogo wymagać, mówiąc o jakichkolwiek zobowiązaniach, póki człowiek nie ma na coś ochoty.


Ale Jezus jasno powiedział, co mamy publicznie oświadczać: że On jest Panem, i to każdego centymetra sześciennego we wszechświecie. I kiedy to mówimy, to nie wyrażamy pragnienia, by tak się stało. Deklarujemy to, co Bóg już to uczynił. Ewangelizacja nie jest procesem udzielania Jezusowi autorytetu w naszym życiu na zasadzie: „Jeśli zechcecie, to uczyńcie Go Panem. Ukoronujcie Go!”.  Ewangelizacja jest procesem ogłaszania autorytetu, który Jezus już posiada. Bo Jezus przyjął władzę, gdy wstąpił na niebiosa i zasiadł po prawicy Ojca. Dlatego wciąż musimy powracać do podstawowego chrześcijańskiego wyznania wiary, że Jezus jest Panem. Chrystus nie kieruje niektórymi fragmentami świata. Jezus nie zarządza jedynie jakąś prowincją świata, tylko częścią ziemi, zaledwie naszym sercem lub samym Kościołem. Jezus jest Panem! – to jest podstawowe wyznanie chrześcijanina. Ta prawda ma wymiar kosmiczny. Jezus nie jest lokalnym Bogiem. Jest stwórcą wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Owszem, Jezus zbawia jednostkę, ale właśnie dlatego, że otrzymał władzę nad niebem i ziemią. Jezus posiada władzę, dlatego zbawia człowieka. Gdyby nie była Mu dana władza, jak mógłby zbawić kogokolwiek? Jeśli Jezus nie ma władzy, to nie jest w stanie nic zrobić.

Jako chrześcijaninie mamy do wyboru jedno z dwóch podejść. Pierwsze można streścić w ten sposób: Jezus panuje tylko tam, gdzie pozwoli Mu na to człowiek. Dlatego nie zakazuje On zabijania, kradzieży, cudzołóstwa, rozwodów itd. tym, którzy nie uznają Jego władzy. Pozwala niewierzącym na te rzeczy do czasu, gdy człowiek uzna Go za swojego Pana i Zbawiciela.

Drugie podejście jest następujące: Jezus jest Królem królów, stwórcą życia, Panem życia i śmierci. Dlatego oznajmił w swoim Słowie (Biblii), że nikomu nie wolno zabijać człowieka, nie wolno kraść, zdradzać ani opuszczać męża lub żony. Nawet tym, którzy nie są chrześcijanami. Oczywiście niechrześcijan wola Jezusa obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ale właśnie dlatego mówimy o buncie człowieka. Dlatego mówimy o powadze ich grzechu, o sądzie Bożym i o konieczności nawrócenia. Jeśli uznalibyśmy, że przykazania Jezusa nie obowiązują niewierzących, wówczas nie byliby winni ich złamania. Nie byliby więc grzesznikami. Jeśli nie są grzesznikami, jeśli nie złamali przykazań, to nie potrzebują Zbawiciela. Są niewinni. Jeśli prawo Kolumbii mnie nie obowiązuje, to nie jestem winny złamania prawa Kolumbii. To dość logiczne konsekwencje i mam nadzieję, że wszyscy to widzimy. Ale władza Jezusa rozciąga się nad wszystkimi. Dlatego mówimy, że są wierzący Jemu i niewierzący Jemu. W podstawowym sensie istnieją dwie grupy ludzi: ci, którzy przyjmują Boże zaproszenie, oraz ci, którzy je odrzucają. Milczenie, obojętność na zaproszenie jest również jego odrzuceniem. Są chrześcijanie i niechrześcijanie, dzieci Boże i dzieci ciemności.

Świat nie wierzy, że Jezus jest Panem narodów, ponieważ sam Kościół niekiedy zachowuje się tak, jakby w to nie wierzył. Często głosimy Jezusa – Pana naszego serca i osobistego doświadczenia, ale nie dostrzegamy, że Biblia mówi dużo więcej o Jego panowaniu. Mówimy: Uczyń Go Panem swojego życia. Ale Biblia nie mówi, że człowiek ma coś zrobić z Jezusem. Człowiek ma coś zrobić ze sobą! Ma upamiętać się, nawrócić i zaufać Jezusowi! Ma oddać swoje życie Jemu. On czuwa nad każdym naszym krokiem. On nas stworzył i nic nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Nie musimy Go czynić żadnym Panem. Nie posiadamy takiego autorytetu. Zrobił to Ojciec, gdy Jezus odszedł do nieba. My zaś ugnijmy przed Nim kolana i przestrzegajmy Jego przykazań.

środa, 24 września 2025

Świat należy do Jezusa

Jezus cieleśnie odszedł z ziemi, udał się do sali tronowej w niebie i otrzymał moc, autorytet oraz władzę. Władzę gdzie? Wszędzie. Kto jest właścicielem naszego kraju? Jezus. Dlaczego? Ponieważ nabył go (oraz wszystkie inne narody) swoją krwią. Dokonał dzieła i odszedł do Ojca. Jak czytamy w Psalmie 2, Ojciec zwraca się do Syna: Proś, o co chcesz. I o co prosi Jezus? Prosi o narody. Czy Ojciec daje mu narody? Oczywiście!

Ogłoszę zarządzenie Pana:

Rzekł do mnie: Synem moim jesteś,

Dziś cię zrodziłem.  

Proś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo

I krańce świata w posiadanie (Psalm 2:7-8).

Wszelka władza i moc należy więc do Jezusa. Została mu dana przez Ojca, zarówno w niebie, jak i na ziemi. Został mu dany autorytet nad wszystkim. O tym mówi sam Pan w tzw. Wielkim Posłannictwie (Mt 28:18).  „A Jezus, przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi”. Dopiero po tych słowach mamy nakaz misyjny skierowany do uczniów: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody…” (Mt 28:19). Dlaczego uczniowie Jezusa mają iść? Ponieważ władza należy do Jezusa! Jeśli motywacją do działania misjonarza jest jego pragnienie nawracania ludzi, to popełnia błąd.  Wielkie Posłannictwo podaje inny powód tego, że mamy iść i czynić narody uczniami. Jest nim moc Jezusa na niebie i na ziemi. Jeśli moc i autorytet nad narodami nie należą do Jezusa, to zostańmy w domu. Nawet nie próbujmy ludzkimi siłami walczyć z duchowymi mocami.

Biblia nie naucza więc, że panowanie Jezusa należy do dalekiej przyszłości. To teraźniejszość. Jeśli tylko mówimy ludziom, jak trafić do nieba i być zbawionym, to nie jesteśmy posłuszni Wielkiemu Posłannictwu. Mamy nie tylko iść i czynić uczniami, ale mamy znać tego przyczynę. Dlaczego rozpoczęliśmy służbę zakładania Kościoła w Gdańsku? Bo Jezusowi jest dana moc w niebie i na ziemi. Dlaczego mamy nabożeństwa? Dlaczego głosimy Ewangelię? Dlaczego wydajemy książki? Dlaczego człowiek musi się nawrócić? Bo wszelka władza i autorytet należą do Jezusa.

Jeśli dzielimy się Ewangelią, ale pomijamy tego przyczynę, to pomijamy istotę chrześcijańskiego poselstwa. Co głosił Pan Jezus, gdy był na ziemi? Głosił nadejście Królestwa Bożego. Jak? Kiedy? Gdzie? W Nim samym. On jest uosobieniem Królestwa. Rozpoczął wielką misję przemiany świata i czynienia Jego uczniami wszystkie narody. Ta misja trwa, odkąd Jezus zesłał Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy po swoim wniebowstąpieniu. Kiedy potem apostołowie głosili Ewangelię, to nie szeptali o tajemnych spotkaniach z lokalnym guru w jakiejś jaskini. Oni szli do miejsc publicznych i oznajmiali, że Jezus jest Panem. Panem czego? Jest Panem wszystkiego i wszystkich: naszych serc, umysłów, rodzin, Kościoła, narodów, kosmosu.

Dlatego misją Kościoła nie jest gromadzenie się tylko po to, by nam było miło. Naszą misją jest uwielbienie, uczczenie Boga. Gromadzimy się w Dzień Pański, w dzień zmartwychwstania Chrystusa, by następnie wyruszyć. Zadaniem Kościoła jest publiczne ogłaszanie wieści o Ewangelii. Czasy, gdy Jezus mówił: „Tylko nie rozpowiadajcie o tym”, minęły. Od zmartwychwstania mamy opowiadać radosną wieść. Hej, widzieliśmy pusty grób! Hej, widziałyśmy Pana! Hej, anioł nam oznajmił! Hej, Jezus nas posłał! Hej, zwiastuję wam Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego!

Paweł szedł do synagogi, na rynek w Atenach, był stawiany przed rzymskimi urzędnikami. I opowiadał o Chrystusie zmartwychwstałym. Dlaczego miał tę śmiałość? Ponieważ spotkał Jezusa zmartwychwstałego i wierzył w Jego moc, władzę ponad narodami i królami ziemskimi. Chrześcijanie w pierwszych wiekach byli prześladowani nie dlatego, że Jezusa uznawali za Zbawiciela, ani nawet nie dlatego, że tytułowali Go mianem króla. Nie mówili, że Jezus jest jednym z królów w panteonie władców. Ich przesłanie w żadnym stopniu nie sugerowało, że ktokolwiek mógłby pomyśleć, że oto mamy Cezara, który jest władcą Cesarstwa Rzymskiego i ówczesnego świata, a także mamy króla Jezusa, który króluje w niebie oraz w sercach wierzących.

Chrześcijanie, udając się za Biblią, głosili, że Jezusowi jest dana wszelka władza i moc (Mt 28:18). Nie tylko w niebie, ale i na ziemi. Głosili Królestwo Boże, które usunie bezbożne królestwa w historii i głosili Króla, który stoi ponad królami (Dn 2:44-45). To dlatego ich przesłanie było rewolucyjne i niebezpieczne. I powinno być niebezpiecznie dla każdego współczesnego króla, prezydenta i premiera, którzy nie chcą uznać panowania Jezusa nad sobą. Dlatego tak wielu drażni obecność chrześcijan w przestrzeni publicznej, a nawet nie tyle chrześcijan, bo ich obecność może być całkiem bezpieczna. Ale staje się niebezpieczna, niepokojąca dla niewiary, gdy ośmielamy się twierdzić, że sam Bóg i Jego Słowo interesują się nie tylko niebem, lecz i tą ziemią: kłamstwami, hipokryzją, dyskryminacją, zniewalaniem ludzi, okradaniem ich z własności lub praw, które nadał nam Bóg.

czwartek, 31 lipca 2025

Kryterium Bożego osądu narodów

"Narody są osądzane przez Boga według dwóch podstawowych kryteriów: sposobu, w jaki traktują Syna (Psalm 2:10-12) i sposobu, w jaki traktują Kościół (Rodzaju 12:3)". 

- Rich Lusk

środa, 9 kwietnia 2025

Kościół jako religijna kalka świeckiego marketingu?

Coraz częściej w ewangelicznych Kościołach zauważalna jest nowoczesna tendencja do "odkościelniania" Kościoła. 

Przykłady: 

- Nabożeństwa nazywane są "spotkaniem" 
- Komunia (Eucharystia) to "pamiątka", 
- Kazanie to "wykład", 
- Jasność cotygodniowego wielkanocnego świętowania zastępują przyciemnione lofotwe wnętrza z oświetloną sceną, 
- Kazalnicę i Biblię zastąpił wysoki taboret z MacBookiem, 
 - A na zaproszeniach na nabożeństwo, w miejsce krzyża, Biblii czy też Stołu Pańskiego - wskazujących na to, KTO jest w centrum nabożeństwa, znajdziesz twarz mówcy na najbliższą niedzielę. 

Rozumiem pragnienie bycia komunikatywnym dla świata czy też używania współczesnych narzędzi, form, środków wyrazu, by komunikować niezmienną Ewangelię. 

Problem w tym, że chcąc uniknąć dziwaczności bycia "w tyle" za zmieniającym się światem, Kościół popada w dziwaczność bycia religijną kalką świeckiego marketingu.

czwartek, 4 lipca 2024

Nienaturalne akty seksualne

"Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę. A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nie przystoi (List do Rzymian 1:26-28)

Jeśli ktoś nie kocha Jezusa, to nie uhonoruje Jego obrazu i podobieństwa w drugim człowieku. Jeśli ktoś odrzuca Bożą dobroć, to będzie degradował odbicie tej dobroci, która występuje w ciele człowieka. A nienaturalne akty seksualne są jednym ze sposobów tego.

 Ktoś kto nienawidzi Boga, będzie nienawidził naturalnego porządku, który On wpisał w swoje stworzenie. Będzie nienawidził małżeństwa, rodziny, czystości seksualnej… Walka z Bogiem polega na walce z naturalnym porządkiem.

Jak napisał Andrew Sandlin: „Sposobem zneutralizowania wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie jest zakazanie szerzenia moralności seksualnej przez Kościół. Jeśli społeczeństwo pozbędzie się biblijnych standardów seksualnych, pozbędzie się biblijnego chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo opiera się na porządku stworzenia. Nie ma czegoś takiego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa, która byłaby obojętna na coś tak podstawowego dla świata, jak normy seksualne wpisane w stworzenie. Krzyż ma znaczenie tylko w świecie, w którym uznaje się Boże stwórcze prawa. Zniszcz porządek stworzenia, a zniszczysz wiarę chrześcijańską’.

Ludzie mają na to oczywiście swoje określenia, ale Bóg nazywa to hańbieniem ciała, czynieniem tego, co nie przystoi. Nie ma znaczenia ile osób przegłosuje, że to jest OK. Nie ma znaczenia czy coś jest legalnie uznane przez rząd. Nie ma znaczenia czy żyjemy w XXI wieku czy w czasach Pawłowych.

Boże Słowo jest niezmienne. List do Rzymian wciąż jest Słowem Bożym. Bóg się nie rozmyślił. I Paweł mówi tu nie tylko o rozwiązłych przygodnych kontaktach seksualnych, ale i o grzesznych stałych związkach. Istnieje coś takiego jak niemoralny związek: np.  mężczyzna z cudzą żoną, żona z cudzym mężem, mężczyzna z mężczyzną, kobieta z kobietą...

Paweł nazywa to zniesławianiem Boga. Dlaczego? Ponieważ zniesławiając człowieka, a więc angażując swoje i jego ciało w niemoralność, zniesławia się Jego Stwórcę, który uczynił człowieka, aby był Bożym obrazem, świętym, czystym, dobrym i szlachetnym.

Dlatego praktyki homoseksualne są sprzeczne z zamysłem Boga, nie tylko dlatego, że Bóg tak mówi w Piśmie Świętym (Kpł 20:13), co oczywiście robi, ale także dlatego, że w świecie przyrody dobrze widzimy, że pewne części nie pasują.

Mówię nie tylko o naszych ciałach, ale nie tylko. Mówię o wszystkim innym, jak to działa w Bożym świecie.

Mogę przykładać do siebie dwie nakrętki lub dwie śrubki, ale nigdy niczego nie zbuduję. Mogę przykładać do siebie dwa klucze lub dwa zamki, ale w ten sposób nie otworzę drzwi.

 I te przykłady dotyczą wielu innych sfer, również nas jako mężczyzn i kobiet.

Zwolennicy homoseksualizmu lubią przedstawiać te przykłady jako chwytliwe żarty tradycjonalistów, ale Paweł pokazuje, że jest to przekonujący argument, argument bez odpowiedzi. 

Nie mają na to odpowiedzi. Dlaczego? Dlatego, że tak po prostu jest. I nie musimy się wstydzić, by o tym mówić. No tak jest! Natura nas o tym poucza. Walka z naturą, z rzeczywistością to autodestrukcja, coś nierozsądnego.

Paweł wskazuje właśnie na porządek stworzenia mówiąc: grzech jest sprzeczny z tym jak jest skonstruowany świat. Grzech to walka z rzeczywistością.

Bóg namalował w świecie swój własny portret, swój własny obraz, a dominującymi kolorami, których użył, to kolory męskie i żeńskie (Rdz 1:27). Okazuje się jednak, że ta wyrazistość i piękno, różnorodność kolorów jest nieznośna dla niektórych.  

I co robią? Zachowują się jak zbuntowani chłopi, którzy nie mogą zabić króla, więc zadowalają się powieszeniem jego podobizny. Albo jak ludzie, którzy nienawidzą malarza za to jak namalował obraz, więc obleją jego dzieło farbą jak działaczki „Ostatniego pokolenia”.

Czyli kiedy ludzie postanowili żyć tak, jakby Boga nie było, Bóg spełnił ich życzenie i wydał ich na pastwę własnych grzesznych wyborów (w. 28). 

Po czym poznać, że nadchodzi Boży sąd? Po tym, że Bóg zostawia człowieka zostawiając go w jego nieprawościach.

I kiedy wprost mówimy, dziś nazywa się to hejtem. Mówisz ludziom o rzeczach oczywistych: nakrętki z nakrętkami nie pasują do siebie. Nic z nich nie zbudujesz.

„Och, to hejterskie”.

Świat, słońce, góry, ciało człowieka objawiają Bożą mądrość i Boży porządek.

„Och, to hejterskie!”

Małżeństwo jest Bożym projektem i tworzą je mężczyzna i kobieta.

„To hejterskie”.

Bóg chce, abyś szanował, uświęcał swoje ciało, a nie bezcześcił. Seks jest dobry i Bóg zaprojektował go dla małżeństwa.

„Och, to hejterskie”.

Ludzie wiedzą, że to jest złe, wiedzą, gdzie to prowadzi: do śmierci, a mimo to wybierają tę drogę i ten styl życia. Także nie myślmy, że gdyby tylko człowiek niewierzący miał wystarczającą ilość informacji, to zaufałby Bogu, trzeba im tylko wytłumaczyć, bo nie wiedzą. Paweł mówi, że wiedzą, ale tłumią, odwracają Boży porządek i angażują się w drogę śmierci. Dobrze to ilustrują słowa mądrości z Księgi Przysłów: Wszyscy, którzy nienawidzą mądrości, kochają śmierć (Prz 8:36). 

Nie jest tak, że nie wiedzą o śmierci i dokąd prowadzi takie życie. Wiedzą, ale je wybierają. Wiedzą, ale je kochają.

czwartek, 27 czerwca 2024

Miasta człowieka

"Kain odszedł i zbudował miasto – rzucił wyzwanie Bogu. To miasto było fałszywym ogrodem Eden, fałszywą Jerozolimą. Kain zbudował je na krwi brata, a nie na krwi ofiary wyznaczonej przez Boga. To pierwsze Miasto Człowieka nie było ostatnim. Później również Rzym został zbudowany na krwi Remusa przelanej przez zagniewanego brata, Romulusa. Od najdawniejszych czasów miasta i kultura świeckiego humanizmu opierały się na bratniej krwi. Wskazując na bardziej współczesne przykłady, można wspomnieć Hitlera, Castro, Idi Amina, Stalina czy Margaret Sanger. 

Miasto zbudowane na bratniej krwi nie może się ostać. Nie ma w nim wspólnoty, a jedynie strach i walka. Kto następny umrze? Miasto takie oparte jest na przemocy, a nie na łasce. Rządzi nim lęk, a nie miłość. W Mieście Człowieka nie ma prawdziwego społeczeństwa, a jedynie radykalny indywidualizm – każdy żyje dla siebie".

James B. Jordan, Pradawni święci

środa, 7 lutego 2024

Polska nie jest własnością polityków

Polska (i wszystkie inne narody) należy do Jezusa, zaś ziemska władza to słudzy, którym powierzony jest chwilowy nadzór. Kiedyś jednak Pan stawi ich przed sobą i rozliczy ze sprawowanej służby. Świat nie jest domem bez Gospodarza. Polska nie jest własnością polityków. 

Istnieje prawo (którego źródłem jest Bóg i Jego Słowo) ponad prawem stanowionym przez ludzi. Istnieje sprawiedliwość, która osądza publiczne autorytety, Kościoły i władze państwowe. To, co dobre, nie jest po prostu czymś, co za takie zostało uznane przez ludzi sprawujących władzę. Pamiętaj o tym, rozmawiając o polityce, rządzie, opozycji, komisjach europejskich, sędziach, wymiarze sprawiedliwości... 

Kościół w sprawach publicznych powinien mówić własnym głosem (w wierności Bożemu Słowu), a nie głosem premiera Tuska, ministra Bodnara, marszałka Hołowni, premiera Morawieckiego, prezesa Kaczyńskiego itd. 

Bóg istnieje. I nie milczy. Kościół również nie powinien.