Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalendarz liturgiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalendarz liturgiczny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

Niedziela i Kościół

Dziś niedziela, dzień zmartwychwstania Syna Bożego, Dzień Pański, pierwszy dzień nowego tygodnia. Pójdź na nabożeństwo Kościoła. Nie dlatego, że będzie "ciekawe kazanie", "zaproszony gość", "piękna liturgia", "wspaniałe uwielbienie", ale dlatego, że Jezus jest obecny podczas nabożeństwa: mówi do nas, przebacza, uświęca, karmi i błogosławi.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Krótko o liturgicznym nabożeństwie

Dlaczego nabożeństwo powinno być liturgiczne?

1. Ponieważ takie nabożeństwo widzimy w niebie na kartach Słowa Bożego. Takie nabożeństwo odsłania przed nami Bóg w wizjach nieba objawionych w Starym i w Nowym Testamencie (Iz 6, Obj).

2. Nabożeństwo, które jest ukształtowane przez niebo i zbudowane jest na schemacie zawarcia przez Boga przymierza z Jego ludem, widzimy w opisach zgromadzeń ludu Bożego (Wj 24, Kpł 9).

3. Tak ukształtowane nabożeństwo widzimy również we wczesnochrześcijańskim Kościele, który rozumiał, że to Pismo Święte (nie zaś tradycja lub ludzka pomysłowość) powinno kształtować jego ogólną formę i kształt.

4. Liturgia historycznego Kościoła (praktykowana we współczesnych liturgicznych Kościołach) wskazuje na Chrystusa i Jego dzieło:
I. Bóg poprzez Chrystusa zaprasza nas do społeczności z Sobą (powołanie).
II. Bóg w Chrystusie wybacza nam grzechy, jeśli ich żałujemy i szczerze wyznajemy (pojednanie).
III. Bóg wzmacnia nas Słowem Chrystusowym, udzielając mądrości (pouczenie).
IV. Chrystus zaprasza nas do Stołu Pańskiego, sakramentalnej uczty radości i posilenia w wierze (posilenie).
V. Na zakończenie mamy Chrystusowe błogosławieństwo pokoju (posłanie).

5. Historyczna liturgia Kościoła nie wywodzi się z takiej czy innej tradycji. Wyrosła ze zrozumienia przez Kościół Pisma Świętego na temat tego, czym jest nabożeństwo i jak ono wygląda w biblijnych opisach.

6. Każdy Kościół ma liturgię. Liturgia to po prostu porządek nabożeństwa, wszystkie jego elementy, które dana wspólnota wykonuje w określonej kolejności.
Różnica między Kościołami „liturgicznymi” a „nieliturgicznymi” polega po prostu na tym, że Kościoły liturgiczne zwykle nieco staranniej przemyślały istotę nabożeństwa i nauczanie Pisma na ten temat, podczas gdy Kościoły nieliturgiczne podążają w stronę stronę spontaniczności lub argumentu o "braku rozpiski nabożeństwa w Nowym Testamencie".

7. Nabożeństwo jest *Bożą inicjatywą*, nie człowieka. Nasza obecność na nabożeństwie w pierwszy dzień tygodnia jest odpowiedzią na Jego wezwanie. Niechrześcijańskie religie można podsumować najkrócej jako: „Ludzka twórczość, ludzka inwencja w czczeniu Boga”. Człowiek określa jak zbliżać się do Boga na własnych zasadach.
Niestety ten sposób myślenia wdziera się też do Kościoła.
W Piśmie Świętym to Bóg zaprasza do Swojej obecności i uczy nas jak się do Niego zbliżać i czcić na *Jego* warunkach.
Szczerość w zbliżaniu się do naszego Pana i Zbawiciela jest dobra, lecz niewystarczająca. Powinna być kształtowana przez Ducha Świętego, który działa poprzez Słowo i prowadzi nas do Słowa.
* fot. Brendan Joyce
Providence Reformed Presbyterian Church (CREC) w St. Louis (USA).

sobota, 3 stycznia 2026

Dlaczego nabożeństwo powinno być liturgiczne?

Kazanie z dn. 08.12.2025. z nabożeństwa Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku

CZYM JEST LITURGIA?

Wielu ewangelikalnych chrześcijan kojarzy słowo „liturgia” z Kościołem rzymskokatolicki, czy anglikańskim. I zwykle są to negatywne skojarzenia z rytuałami, które są pozbawione życia i szczerej czci dla Boga.

 Prawda jest jednak taka, że ​​każdy Kościół ma liturgię. Liturgia to po prostu porządek nabożeństwa, wszystkie jego elementy, które dana wspólnota wykonuje w określonej kolejności. Jeśli prowadzący wita wszystkich, mówi: przeczytajmy fragment z Biblii, ludzie się modlą, pastor naucza, zbierana jest ofiara, jest śpiew – to jest liturgia, porządek nabożeństwa.

Natomiast różnica między kościołami „liturgicznymi” a „nieliturgicznymi” polega po prostu na tym, że kościoły liturgiczne zwykle dobrze przemyślały istotę nabożeństwa i nauczanie Pisma na ten temat, a Kościoły nieliturgiczne nie za bardzo i bardziej idą w stronę spontaniczności.

Biblia co prawda nie podaje nam dokładnego schematu nabożeństwa, ale mówi całkiem sporo nt. tego co i w jakiej kolejności powinniśmy czynić, kiedy przychodzimy przed Boże oblicze jako Kościół.

Kiedy czytamy wizjach nieba u Izajasza i w Objawieniu św. Jana mamy:

1. Boże wezwanie.

2. Świadomość własnego grzechu, wyznanie grzechów i pojednanie.

3. Uświęcenie Słowem Bożym.

4. Ucztę czy też posiłek z Bogiem.

5. Rozesłanie.

Ta kolejność odzwierciedla niebiańskie nabożeństwo (które jest wzorem dla ziemi) oraz istotę przymierza, które Bóg zawarł z nami przez krew Chrystusa. Uczy nas także jak powinno wyglądać nasze codzienne życie.

I teraz, żeby nie było, że to niebiańskie nabożeństwo jest Bożym wzorcem dla nabożeństwa na ziemi to moja autorska idea, bo podoba mi się taka analogia, to w dzisiejszym kazaniu chciałbym Wam pokazać przykłady biblijnych nabożeństw, w których lud Boży miał zbliżać się do Boga właśnie z tym niebiańskim wzorem.

KSIĘGA WYJŚCIA 24

Wiele błędów wkradło się do nabożeństw Kościołów z powodu braku refleksji nad relacją między nabożeństwem w niebie a opisem nabożeństw w Piśmie Świętym.

Jeszcze raz powtórzmy to, o czym już się nauczyliśmy: Wizje tej niebiańskiej chwały i czci wobec Boga objawione w wizji Izajasza i w Objawieniu św. Jana miały być korektą fałszywego uwielbienia Izraela i Kościoła.

A miało być korektą, ponieważ już wcześniej Izrael miał wzorce uwielbienia.

Pierwszy opis publicznego kultu wobec Boga w Piśmie Świętym znajduje się w Księdze Wyjścia 24. I nie był to opis twórczej czci wymyślonej przez Mojżesza, jak jemu się wydaje, że należy zbliżać się do Boga. Instrukcje dał dam Bóg. I co więcej, czynności i ich kolejność odzwierciedlały rzeczywistość nieba.

Spotkanie na Synaju rozpoczęło się od inicjatywy Boga: „Pan zawołał na niego [Mojżesza] z góry” (Wj 19:5). Sam Bóg wezwał Mojżesza, Aarona i jego synów, starszych i cały lud, aby zbliżyli się i oddali Mu pokłon (Wj 24:1).

(1)  A do Mojżesza rzekł: Wstąp do Pana, ty i Aaron, Nadab i Abihu oraz siedemdziesięciu ze starszych Izraela i złóżcie pokłon z daleka, (2)  a niech tylko sam Mojżesz zbliży się do Pana, natomiast oni niech się nie zbliżają, a lud niech nie wstępuje z nim.

Lud musiał zachować dystans (w. 2), podkreślając fakt, że grzeszny człowiek nie może w pełni stanąć przed obliczem Boga.

Nabożeństwo było dalej kontynuowane, ale z koniecznością poświęcenia ludu za grzech, aby mogli stanąć przed Bożym obliczem.

(4)  Wtedy Mojżesz spisał wszystkie słowa Pana, a wstawszy wcześnie rano, zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście pomników dla dwunastu plemion izraelskich. (5)  Polecił też młodzieńcom z synów izraelskich złożyć ofiarę całopalenia, a ci zarżnęli cielce na rzeźną ofiarę pojednania dla Pana. (6)  Potem wziął Mojżesz połowę krwi i wlał do czaszy, a drugą połowę krwi wylał na ołtarz.

Bóg wyraził swoją aprobatę i akceptację dla nich na podstawie ofiary przebłagalnej, po czym Mojżesz przeczytał Słowo Boże:

(7)  Następnie wziął Księgę Przymierza i głośno przeczytał ludowi, ten zaś rzekł: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni. (8)  Wziął też Mojżesz krew i pokropił lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów.

Potem mamy kolejną rzecz: Uczta z Bogiem

(9)  I wstąpił Mojżesz i Aaron, Nadab i Abihu oraz siedemdziesięciu ze starszych Izraela na górę, (10)  i ujrzeli Boga Izraela, a pod jego stopami jakby twór z płyt szafirowych, błękitny jak samo niebo. (11a)  Lecz na najprzedniejszych z synów izraelskich nie wyciągnął swojej ręki; mogli więc oglądać Boga, a potem jedli i pili.

Ceremonie zawarcia przymierza często kończyły się posiłkiem co widzimy już w Księdze Rodzaju (Rdz 26:30; 31:44.46). Dlatego nawiasem mówiąc wesele po zawarciu przymierza małżeńskiego podczas ślubu jest dobrym i biblijnym zwyczajem. Słowa przysięgi, zobowiązanie, a następnie uczta radości.

Jedzenie i picie podczas zgromadzenia ludu Bożego było wyrazem wspólnoty, znakiem i pieczęcią bliskości ludu ze sobą i ze swoim Bogiem.

Audiencja z Bogiem kończy się zejściem z góry. A więc zobaczcie ten sam schemat co w wizji nieba u Izajasza i w Księdze Objawienia:

Wezwanie, Ofiara pojednania za grzech, Pouczenie Bożego Słowa, Posiłek radości, Rozesłanie. Łatwo się nauczyć J

To pierwsze nabożeństwo Izraela stało się wzorem, który lud Boży praktykował oddając później Bogu cześć w całej Biblii. Te same elementy powinny być obecne w naszych dzisiejszych nabożeństwach, a więc „5P”: Powołanie, Pojednanie, Poświęcenie, Posilenie, Posłanie.

A więc Bóg zawarł przymierze ze swoim ludem nadając Dekalog i Prawo, a następnie 24 rozdział uczy w jaki sposób to przymierze miało być odnawiane.

Nie dlatego, że Bóg mógłby się rozmyślić, ale dlatego, że więź przymierza wymaga tego, by ją zasilać i wzmacniać. Przykładem jest małżeństwo. Więź męża i żony nazywana jest miłosnym przymierzem. Ale nie wystarczy, że jest zawarte. Więź potrzebuje regularnego podlewania, odnawiania, wzmacniania.

Każdy pocałunek, każde fizyczne zbliżenie, każde słowa czułości, każdy gest miłości jest rodzajem wzmocnienia, odnowienia więzi między mężem i żoną. Nie wystarczy, że kiedyś była przysięga i „niech się kula”. Więź jest dynamiczna i wymaga wzmacniania, zapewnień. Nie dlatego, że Bóg tego potrzebuje, ale dlatego, że my tego potrzebujemy! Potrzebujemy regularnego wyznawania win, gdy upadniemy, potrzebujemy regularnego zapewnienia od Boga, że nasze winy są przebaczone, potrzebujemy regularnego pouczenia Słowem Bożym, potrzebujemy regularnego posiłku dla naszej duszy itd.

I  Kościół zawsze odpowiada na każde z tych Bożych zapewnień. Dlatego nabożeństwo ukształtowane w ten sposób nosi nazwę nabożeństwa odnowienia przymierza. Nie dlatego, że powtarzamy, odnawiamy ofiarę Jezusa, ale dlatego, że nasza więź z Bogiem jest więzią przymierza z Osobą. A więź nie jest stagnacją, po prostu trwaniem. Więź powinna być wzmacniana!

Dlatego nabożeństwo – niczym w relacji dwojga osób – ma charakter dialogu, gdzie Bóg zaprasza, przebacza, poucza, karmi, rozsyła, zaś lud Boży na każde z tych błogosławieństw odpowiada poprzez: śpiew, modlitwę, ofiary, gesty ciała, wyznanie wiary, głośne Amen itd. Oblubieniec, Mąż inicjuje. Oblubienica, Żona chętnie odpowiada.

KSIĘGA KAPŁAŃSKA 9

I tak wyglądało nabożeństwo Izraela, które jest odbiciem nabożeństwa w niebie. Publiczna cześć wobec Boga opisana w Księdze Wyjścia 24 znajduje potem odwzorowanie w kolejności i symbolice ofiar, które Bóg nakazał składać. Widzimy to szczególnie w Księdze Kapłańskiej 9, gdzie szczegółowo mamy opisany kult Boży w Przybytku Mojżeszowym. Czasami zastanawiamy się po co było tyle różnych ofiar, jakie to ma znaczenie, czy to nie jest nudne… Otóż zrozumiemy to lepiej, jeśli zauważymy, że kolejność i znaczenie tych ofiar odzwierciedlały właśnie schemat nabożeństwa w niebie i potem z Księgi Wyjścia 24.

Otwórzmy Księgę Kapłańską 9.

Gdy lud Boży się zgromadził i zostały złożone ofiary za lewitów, zwróćcie uwagę jakie są składane ofiary za lud Boży:

Kpł 9:15-22

(15)  Następnie złożył ofiarę ludu. Wziął mianowicie kozła na ofiarę za grzech ludu, zarżnął go i złożył go na ofiarę za grzech, jak poprzednio. (16)  Potem złożył ofiarę całopalną i dopełnił jej zgodnie z przepisem. (17)  Złożył też ofiarę z pokarmów, wziął z niej pełną garść i spalił to na ołtarzu, oprócz całopalenia porannego. (18)  Na koniec zarżnął wołu i barana jako ofiarę pojednania za lud, synowie Aarona podali mu krew, którą on skropił ołtarz wokoło.

(22)  Potem Aaron podniósł swoje ręce w stronę ludu i pobłogosławił go,

1. A więc Bóg wzywa swój lud na zgromadzenie.

2. Po wezwaniu na zgromadzenie, jako pierwsza była składana ofiara zagrzeszna z baranka. Oznaczała ona, że grzesznik może stanąć przed Bożym obliczem dzięki ofierze zastępczej.

3. Potem była składana ofiara całopalna, choć lepsze tłumaczenie byłby „wstępująca”. Była nazywana całopalna, ponieważ w całości miała być w całości spalona w ogniu. Ale jej istotą było to, że jej dym unosił się ku górze. Oznaczało to, że teraz po dokonaniu przebłagania, grzesznik (w spalanym dymie ofiary) może udać się przed Bożą obecność, by nabyć Bożej mądrości.

Na wierzch ofiary całopalnej była składana ofiara z pokarmów, a więc danina. Lud Boży składał owoce swoich rąk Bogu, ale zauważcie, że na WIERZCH ofiary całopalnej. Oznaczało to, że Bóg przyjmuje nasze dary, naszą cześć, nasze dziękczynienie ze względu na dzieło Chrystusa.

Kain złożył daninę na wierzch ołtarza, a nie na wierzch baranka ofiarnego. Dlatego jego ofiara nie została przyjęta przez Boga, w przeciwieństwie do ofiary Abla, który rozumiał, że aby jego dzieło mogło zostać zaakceptowane przez Boga, może się to stać dzięki ofierze zastępczej z baranka.

To uczy nas, że kolejność w jakich wykonujemy pewne rzeczy nakazane przez Pana Boga ma znaczenie, ale o tym później.

4. Na końcu była składana ofiara pojednania (biesiadna), gdzie część miała być spalona w ofierze dla Boga, a część spożyta przez osobę składającą ofiarę, jej rodzinę oraz kapłanów. W ten sposób Bóg zapraszał do swojego stołu, co było wyrazem odnowionej wspólnoty.

5. Na zakończenie mamy błogosławieństwo Aaronowe.

Później te same czynności w tej samej kolejności pojawiają się podczas poświęcenia świątyni Salomona (2 Krn 5-7).

W ten sposób nabożeństwo Izraela ukazywało, odwzorowywało biblijny wzorzec nabożeństwa nieba.

BOŻY SCHEMAT NABOŻEŃSTWA

Kult Izraela nie był, jak kulty pogańskie narodów wokół nich, a więc działaniem ku czci Boga, zainicjowanym przez nich samych. Było to raczej nabożeństwo zainicjowane przez Boga. Jego kolejność odzwierciedla naturę przymierza, które Bóg zawarł z nami przez Chrystusa, co jest wyrażone w liturgii naszego Kościoła i wielu innych historycznych Kościołów:

1. Bóg wzywa cię do społeczności z Nim.  Tu mamy Powołanie na rozpisce nabożeństwa.

2. Następnie mamy Pojednanie. Nie jesteśmy zdolni mieć z Bogiem społeczność, ponieważ grzech oddziela nas od Niego. Potrzebujemy ofiary zastępczej za nasze grzechy. I Bóg przebacza nam winy ze względu na dzieło Jezusa, gdy szczerze je wyznajemy.  Po tym jak wyznajemy grzechy otrzymujemy Absolucję. Odpowiadamy pieśnią „Chwała Ojcu”

3. Po tym jak nam przebaczył, przyjmuje nas przed Swoje oblicze, a następnie poucza, abyśmy wzrastali w mądrości, posłuszeństwie Jemu i uświęceniu. Tu mamy Poświęcenie. Odpowiadamy pieśniami, wyznaniem wiary i ofiarami.

4. Następnie Bóg pieczętuje swoje obietnice posiłkiem przymierza, zapraszając do Stołu Pańskiego. Posilenie. Odpowiadamy dziękczynieniem i pieśnią.

5. Bóg rozsyła nas ze słowami pokoju, byśmy byli świadkami Jezusa w miejscach naszego powołania. Posłanie. Odpowiadamy głośnym Amen i Doksologią.

Tak wygląda nasze nabożeństwo. Dlatego nazywamy je odnowieniem przymierza, które ma właśnie taki kształt i taką kolejność.

Czyli uczestnicząc w nabożeństwie odnowienia przymierza nie tylko uczymy się tego, jak będziemy czcić Boga w niebie. Można powiedzieć, że w ten sposób jednoczymy się z rzeczywistością nabożeństwa w niebie. Wspólnie ze świętymi w niebie i na ziemi stajemy przed Bożym obliczem, by otrzymać od Niego zapewnienie o przebaczeniu, nabyć Jego mądrości, uczestniczyć w uczcie zbawienia.

Istnieje zatem oczywiste powiązanie między nabożeństwem ludu Bożego na ziemi a nabożeństwem w niebie.

Oczywiście wszystkie ofiary, formy, rytuały obecne w nabożeństwie przed narodzeniem Chrystusa były jedynie cieniem niebiańskiej świątyni i niebiańskiego kultu. Cienie jednak przeminęły. Nie składamy ofiar ze zwierząt, nie mamy murowanej świątyni, nie mamy pośrednictwa kapłanów, którzy muszą składać ofiary na ołtarzu.

Jednak w  Nowym Testamencie wciąż mamy ten język: oto Baranek Boży, jesteście świątynią Ducha Świętego, mamy kapłana, który wstawia się za nami i jesteśmy królewskim kapłaństwem. I to jest rzeczywistość, której zapowiedzią, obrazem były ofiary, świątynia, kapłani w Starym Testamencie.

Dlatego odtwarzamy nabożeństwa w Przybytku Mojżeszowym, ponieważ ofiary ze zwierząt były cieniami rzeczywistości, którą opowiadamy i w której uczestniczymy w Kościele na chrześcijańskim nabożeństwie.

PODSUMOWANIE

1. Pierwszym i istotnym wnioskiem jest to, że historyczna liturgia Kościoła nie wywodzi się z takiej czy innej tradycji. Wyrosła ze zrozumienia przez Kościół Pisma Świętego na temat tego, czym jest nabożeństwo i jak ono wygląda w biblijnych opisach. Jeśli więc ktoś ci powie, że pewne elementy protestanckiego czy naszego nabożeństwa wyglądają jak w Kościele rzymskokatolickim, to możemy się zgodzić. Tak, mamy trynitarne formuły, Ojcze nasz, Wierzę w Boga. Ale nie praktykujemy tych rzeczy z powodu Kościoła katolickiego, lecz z powodu biblijnego zrozumienia przez starożytny i historyczny Kościół tego, czym jest wspólnotowe nabożeństwo ludu Bożego. 

2. Nabożeństwo jest Bożą inicjatywą, nie człowieka. Niechrześcijańskie religie można podsumować najkrócej jako: „ludzka twórczość, ludzka inwencja w czczeniu Boga”. Człowiek określa jak zbliżać się do Boga, bo tak czuję, bo tak wydaje mi się, że będzie dobrze.

Niestety ten sposób myślenia wdziera się też do Kościoła. W Biblii to Bóg zaprasza do Swojej obecności i On uczy nas jak się do Niego zbliżać na Jego warunkach.

3. Choć Biblia nie zawiera rozpiski nabożeństwa, to widzimy te 5 kroków w nabożeństwie w niebie i w nabożeństwie Izraela, które było cieniem, odbiciem niebiańskiego kultu.

I powinniśmy podkreślić, że kolejność tych kroków ma znaczenie: ofiara za grzech ludu była składana przed ofiarą z pokarmów. Wyznanie grzechów na nabożeństwie i pouczenie Słowem Bożym mają miejsce przez Eucharystią.

I nie powinniśmy pomijać którejś z jej części, bo wydaje nam się, że coś spowszednieje lub stanie się rutyną LUB odwracać tej kolejności z powodów praktycznych.

Seks jest dobrą rzeczą, ale jeśli para najpierw idzie do łóżka, a potem chce zawrzeć ślub to dobra rzecz zamiast przynieść błogosławieństwo, przynosi utrapienie i poczucie winy.

Kapłan najpierw miał położyć ręce na głowie baranka, a potem go uśmiercić. Nie zaś najpierw uśmiercać, a potem położyć ręce. To symbolizowało złożenie grzechów w imieniu ludu na baranku, który był zabijany jako ofiara zagrzeszna. Zmiana kolejności zniszczyłaby znaczenie tego wydarzenia. Odwrócenie kolejności jest religią pogańską. Czynność ta sama, ale kolejność inna. A skoro kolejność inna, to inne znaczenie.

Kain złożył ofiarę z pokarmów przed lub zamiast ofiary z baranka. Odwrócił kolejność.

Przykłady można mnożyć.

Legalizm mówi: wiara + posłuszeństwo przykazaniom (etyka) = zbawienie.

Chrześcijaństwo mówi, że etyka jest dobra, ale kolejność ma kluczowe znaczenie: najpierw zbawienie z łaski przez wiarę, a następnie posłuszeństwo przykazaniom (etyka) jako owoc zbawienia otrzymanego przez wiarę w Jezusa.

Ktoś zapyta: O co ta cała kłótnia z Kościołem rzymskokatolickim o wierze i uczynkach. I wy i oni wierzycie w konieczność wiary i uczynków!

Owszem, ale wszystko rozbija się o kolejność, a w związku z tym ich znaczenie! Czy uczynki przychodzą przed zbawieniem jako jego warunek? Czy po otrzymanym przez wiarę zbawieniu jako jego owoc? To kluczowe pytanie dla zrozumienia dzieła Jezusa!

Dlatego podczas nabożeństwa nie tylko chodzi o to CO robimy, ale również JAK i w jakiej kolejności, ponieważ nabożeństwo opowiada historię upadku, odkupienia, uświęcenia i uwielbienia. I albo opowiada o niej prawdę albo nie. Albo jest ludzką twórczością w oddawaniu Bogu czci, albo podąża za Bożym wzorcem ukazanym w Biblii.

4. Cały ten schemat liturgii wskazuje nam na Chrystusa. Nabożeństwo jest chrystocentryczne. Bóg poprzez Chrystusa nas zaprasza. W Chrystusie wybacza nam grzechy. Poucza nas Słowem Chrystusowym. Chrystus zaprasza nas do Stołu karmiąc i pojąc swoją krwią. Na końcu mamy chrystusowe błogosławieństwo pokoju.

Czyli nie tylko kazanie czy pieśni powinny być wskazywać na krzyż, na dzieło Jezusa, ale cała struktura nabożeństwa. Nie tylko słuchamy o Ewangelii, ale też nią żyjemy, jesteśmy w niej umacniani w Słowie i posilani przy Stole.

5. Z powodu tego, czym jest nabożeństwo, jego nastrój powinien być i pełen bojaźni Bożej i pełen radości. Powinno być i formalne, i radosne.

Dlatego odpowiadaj Bogu z czcią i głośno, ale i z radością. Śpiewaj z czcią i głośno oraz z radością. Wyznawaj wiarę i módl się z czcią i głośno oraz z radością. Ponieważ służymy Bogu, który jest zarówno sprawiedliwy jak i łaskawy.

6. I na końcu odpowiedzmy na tytułowe pytanie: Dlaczego nabożeństwo powinno być liturgiczne?

Ponieważ takie nabożeństwo widzimy w niebie. Takie nabożeństwo odsłania przed nami Bóg w wizjach nieba w Starym i w Nowym Testamencie. Takie nabożeństwo, które jest ukształtowane przez niebo i zbudowane jest na schemacie zawarcia przez Boga przymierza z Kościołem, widzimy w opisach zgromadzeń ludu Bożego w Biblii. Takie nabożeństwo widzimy we wczesnym Kościele, który rozumiał, że to Pismo Święte ma kształtować formę i jego kolejność, a nie ludzka pomysłowość.

Chciejmy się tego uczyć, by czcić Jezusa w duchu i w prawdzie.

wtorek, 15 kwietnia 2025

Pościć czy nie?

Przez stulecia chrześcijanie pościli z wielu powodów. Czasami powody były dobre. Apostołowie i pierwsi chrześcijanie pościli i modlili się przed wyborem starszych lub przed wysłaniem misjonarzy. W Starym Testamencie Izraelici czy np. mieszkańcy Niniwy pościli w poczuciu skruchy i żalu po swoich grzechach. Boży lud pościł, by błagać Boga o ocalenie przed sądem. Uczniowie Jezusa pościli i modlili się, aby uwalniać opętanych.

Ale i zdarzało się, że chrześcijanie pościli ze złych powodów. Pościli, ponieważ wierzyli, że ciało i to, co fizyczne jest złe. Albo ponieważ uważali to za sposób odbycia kary za własne winy, tak jakby Syn Boży nigdy nie oczyścił ich sumień. Albo pościli, by Bóg zauważył ich pobożność.

Ale pomimo błędów i nadużyć, słuszna jest intuicja, że post jest elementem chrześcijańskiego życia. Nie jest czymś zarezerwowanym tylko do czasów Starego Testamentu lub czasów Jezusa i apostołów.

Pan Jezus w Kazaniu na górze powiedział: " A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy…” Zakłada więc, że będziemy pościć. Lecz chce, abyśmy robili to z właściwą postawą serca, nie na pokaz. Zatem post jest praktyką Jezus, apostołów, praktyką chrześcijańską.

We wczesnym Kościele post nie był praktyką zarezerwowaną na jakiś dzień lub porę roku. Nie było określonego okresu postu.

Post był raczej wskazówką dla chrześcijan, stanowił zachętę, aby chrześcijanie go praktykowali.

Kiedy ktoś pyta, czy nasz Kościół obchodzi Wielki Post, odpowiedź brzmi, że nie jest to coś, co musimy robić akurat w tym sezonie. Nikomu nie nakazujemy pościć w sezonie wielkiego postu. Nie narzucamy na nikogo jarzma, którego nie nakłada na nas Boże Słowo.

Jednocześnie powinniśmy zauważyć, że jest to dobre i mądre, że Kościół wprowadził taki sezon, przypominając i zachęcając do tej praktyki.

Zatem jest pewna mądrość w kalendarzu liturgicznym Kościoła. I choć post nie jest Bożym przykazaniem, to jest bardzo pomocny – tak jak katechizmy. Jak napisał pastor Rich Lusk, każdy sezon kalendarza kościelnego skupia się na innej części ewangelicznej opowieści, a zatem na innym aspekcie życia chrześcijańskiego:

Adwent – ​​to obietnica Chrystusa

Boże Narodzenie – to obecność Chrystusa

Epifania – to objawienie Chrystusa

Wielki Post – przypomina cierpienie Chrystusa

Wielkanoc – to zwycięstwo Chrystusa

Zielone Świątki, Pięćdziesiątnica – kładzie akcent na misję Chrystusa w świecie poprzez Ducha Świętego i Kościół.

Zatem kalendarz Kościoła pomaga nam – uczniom Jezusa – żyć rytem życia Pana Jezusa. Są chrześcijanie, którzy walczą z tymi sezonami w kalendarzu kościelnym, mówiąc, że Bóg ich nie nakazał. Ale jednocześnie ich kalendarz oznaczony jest sezonami meczy ich ulubionej drużyny sportowej, sezonami urodzin rodziny i przyjaciół, uroczystymi świętami państwowymi, a w Tłusty Czwartek jedzą pączki.

Pytanie więc nie brzmi czy jakieś ważne wydarzenia wyznaczają szczególne dni lub sezony w twoim kalendarzu? Lecz JAKIE wydarzenia wyznaczają rytm twojego życia?

Kalendarz Kościoła pomaga nam żyć rytmem Ewangelii, co jest dobre i pomocne w kulturze, która ustanawia własne święta i własnych bohaterów, czasami wątpliwych.

Zatem post nie jest czymś, co mamy bronić jako rzeczy ważnej i koniecznej. Jest to tzw. adiafora czyli rzecz drugorzędna i sprawa indywidualnej pobożności. Zarówno ten, który pości, jak i ten, który nie pości obaj mają rację. 

poniedziałek, 28 lutego 2022

Nabożeństwo jako Boża strategia zwycięstwa

Podbój Kanaanu miał charakter liturgiczny. Możemy powiedzieć, że Bożą strategią zwycięstwa było... nabożeństwo. 

Od niego rozpoczynamy cały tydzień, z wiarą, że Bóg będzie używał wierności Jego ludu w zdobywaniu serc, kultury, narodów.

Kiedy Abraham, Jakub, Job wznosili ołtarze Bogu, była to strategia walki o ich rodziny, o świat, o Boże zwycięstwo w świecie. Znów widzimy ten schemat: kult składany Panu Bogu jest podwaliną wszystkiego innego.

W Jerycho Izrael zwyciężył za pomocą niezwykłej taktyki i broni — kapłańskiej procesji, dźwięku trąb i okrzyku uwielbienia, które zburzyły mury. 

Kiedy Izrael zawiódł, jak w Aj, stało się tak dlatego, że nie strzegli świętych rzeczy, które należały do Boga. 

Nabożeństwo, oddawanie Bogu czci jest więc kluczowe i ważne jeśli chodzi o ewangelizację i zwycięstwo Bożego Królestwa w świecie. Nie możemy skupiać się wyłącznie na posłuszeństwie Bogu na co dzień (poprzez pomoc potrzebującym, akcje ewangelizacyjne itd.) zaniedbując wierne, liturgiczne oddawanie Bogu czci w pierwszy dzień tygodnia. I odwrotnie: Nie wolno nam ograniczać naszego chrześcijaństwa wyłącznie do jednego z siedmiu dni w tygodniu. Nie jesteśmy ani niedzielnymi chrześcijanami, ani sześciodniowymi chrześcijanami. Jesteśmy biblijnymi chrześcijanami. 

Jezus zwyciężył grzech i śmierć poprzez wierne uczczenie Ojca, jakim był krzyż. Zwycięża w historii poprzez wierność Kościoła w oddawaniu czci Ojcu w imieniu Syna, w Duchu i w prawdzie. To jest Boża strategia walki: wiernie głoszone Słowo Boże, wody chrztu, Stół z chlebem i winem, śpiew Psalmów i innych pieśni, radosna i miłosna wspólnota Bożych dzieci.

Nie zaniedbujmy nabożeństwa. Od niego zaczynamy. Ono ustanawia schematy całego tygodnia. Wierność chrześcijan w oddawaniu Bogu czci jest Bożym narzędziem zwycięstwa. On walczy za nas. 

Inspiracją dla niniejszego wpisu były rozważania Petera Leitharta.

sobota, 22 stycznia 2022

Sobota czy niedziela?

Jeszcze w temacie wczorajszego wpisu o niedzieli jako dniu nabożeństw Kościoła.

Jak to zwykle bywa, temat (na facebooku) przyciągnął wielu adwentystów dnia siódmego i innych sabatarian. Cieszy mnie to, gdyż wierzę, że Pan Bóg otwiera oczy ludzi również w tych środowiskach. Światło zmartwychwstania Jezusa przyciąga do siebie i odciąga ludzi wierzących od cieni, typów - będących zapowiedziami lepszej rzeczywistości. 

Pozwólcie, że dyskusję i istotę rzeczy podsumuję w czterech punktach:

1. W Nowym Przymierzu nadal mamy 7-dniowy tydzień z sześcioma dniami pracy i dniem odpoczynku. Dekalog zachowuje aktualność. Czy jednak przyjście Chrystusa coś zmienia jeśli chodzi o sposób odczytywania go? Oczywiście! Nadejście słońca zmienia całkiem sporo jeśli chodzi o obecność nocy. Prawda? 

Co się zmieniło jeśli chodzi o szabat? Pomijając akcenty w sposobie celebracji (a więc uwielbienie i odpocznienie w dziele w Jezusa, a nie jedynie odpoczynek od pracy), przede wszystkim zmienił się dzień. A przyczyną tego jest fakt, że zmienił się *powód* odpocznienia i zgromadzenia Bożego ludu. Nie jest już nim stworzenie świata (Rdz 2:3; Wj 20:11) i wolność z niewoli egipskiej (Pwt 5:15), które były przyczyną szabatu w Izraelu. W erze Nowego Przymierza przyczyną zgromadzenia w Dzień Pański (niedzielę) jest nowe stworzenie i wolność od grzechu, które przyniosło zmartwychwstanie Jezusa w pierwszy dzień tygodnia.

2. Niestety Adwentyści i inni sabatarianie celebrując sobotę i gromadząc się w sobotę - wskazują tym samym, że stworzenie świata i wyjście Izraela z Egiptu stanowi punkt centralny ich kalendarza. Stworzenie świata jest powodem ich zgromadzenia w szabat. To celebrują w cotygodniowym rytmie. Wynika z tego przekonanie, że pamiątka stworzenia (i wyjścia z Egiptu) jest ważniejszym powodem ich cotygodniowego zgromadzenia niż zmartwychwstanie Jezusa.

To druzgocząca konsekwencja. Mamy tu zupełne poprzestawiane priorytety i niezrozumienie znaczenia pustego grobu. W Nowym Testamencie to zmartwychwstanie i dzieło Jezusa stanowi oś historii i wydarzenie o znacznie większym znaczeniu niż stworzenie świata w sześć dni. Ktoś, kto tego nie rozumie, celebrując sobotni szabat, trwa w cieniach i zapowiedziach lepszej, nowej, bardziej chwalebnej rzeczywistości. 

3. Kościół, gromadząc się na nabożeństwie w niedzielę, akcentuje nie tyle odpoczynek od pracy, ile odpoczynek w dziele Jezusa (Hbr 4). Po zmartwychwstaniu Pańskim nie wieńczymy naszej pracy szabatowym odpoczynkiem. Raczej w Nowym Przymierzu, po dokonanym dziele Syna Bożego, tydzień rozpoczynamy, a nie kończymy od spotkania z Bogiem wokół Jego Słowa i Stołu. Otrzymujemy posilenie i błogosławieństwo w dziele Jezusa na pozostałe 6 dni tygodnia. 

4. Zatem nadal wierzymy w Dzień Pański, oddzielony od pozostałych sześciu, podobnie jak wierzymy w świątynię, baranka paschalnego, Miejsce Najświętsze, obrzezanie, Arkę, kapłaństwo, ofiarę przebłagalną itd., lecz nadajemy im chrystocentryczne znaczenie i wypełnienie w rzeczywistości Nowego Przymierza po narodzeniu Jezusa. Widzimy w nich Chrystusa i zapowiedź Jego dzieła. Dlatego nie wracamy do cieni. Celebrujemy rzeczywistość. Celebrujemy zmartwychwstanie Pańskie w Dzień Pański - pierwszy dzień tygodnia. 

środa, 19 stycznia 2022

Dlaczego nabożeństwa mamy w niedzielę?

NOWY TESTAMENT I PIERWSZY DZIEŃ TYGODNIA

Czytając ewangeliczne opisy zmartwychwstania naszego Pana nie sposób przeoczyć, że wszyscy ewangeliści akcentują dzień, w którym miało ono miejsce: był to pierwszy dzień po Szabacie. Nie mówią po prostu: I po paru dniach Jezus powstał z martwych. Raczej wszędzie mamy zaakcentowane, że Jezus znajdował się grobie trzy dni i że powstał z martwych pierwszego dnia tygodnia. Nie są to mało znaczące szczegóły. Niczego, co zechciał zakomunikować nam Bóg nie powinniśmy uważać za prawdy bez znaczenia. Dzień zmartwychwstania Pana, podobnie jak cała chronologia biblijna, ma ważne znaczenie związane z historią zbawienia oraz nadejściem nowej ery w historii ludzkości - ery Nowego Przymierza. 

STARE I NOWE STWORZENIE

Szabat, znak przymierza pomiędzy Bogiem a ludem Bożym Starego Przymierza był ostatnim dniem tygodnia, pamiątką stworzenia (Rdz 2:3; Wj 20:8-11). Lud Boży naśladując Boga odpoczywał pod koniec tygodnia po sześciodniowej pracy. Jak wiemy, wydarzenia przed narodzeniem Chrystusa były cieniem i zapowiedzią nowej, lepszej rzeczywistości, która przyszła wraz z Nim. Przykłady można mnożyć: baranek Paschalny, drabina Jakubowa, obrzezanie, Świątynia, Miejsce Najświętsze, Arka, wąż wyniesiony na drzewcu, szkarłatny sznur Rachab itd. itd. Nie inaczej jest z Szabatem. Dzień przypominający zakończone stworzenie był cieniem i zapowiedzią nowego dnia oznajmiającego nowe stworzenie. I tym dniem w Nowym Testamencie jest niedziela - pierwszy dzień nowego stworzenia. Ów dzień jest symbolem początku, nie końca. Wraz z Chrystusem zostaliśmy ożywieni (Ef 1:19-20; 2:5) i jako nowe stworzenie rozpoczynamy tydzień od spotkania z Nim, abyśmy błogosławieństwo nowego życia zanosili do miejsc naszych powołań. Zatem Dzień Pański w Nowym Przymierzu akcentuje dzieło Jezusa, dzieło nowego stworzenia, którego Szabat - pamiątka stworzenia był cieniem i zapowiedzią. 

WYJŚCIE Z NIEWOLI

Szabat był również pamiątką wyjścia Bożego ludu z niewoli egipskiej (5 Mj 5:12-15). Jak wiemy niewola egipska w Nowym Testamencie jest wspominana jako obraz wyzwolenia nas przez Boga z niewoli grzechu (1 Kor 10:1-13). Owo wyzwolenie, śmierć dla grzechu dokonało się w niedzielę, pierwszy dzień po Szabacie. Dzień Pański w Nowym Przymierzu nie jest więc wspominaniem cieni i typów dzieła Jezusa, jakim było wyprowadzenie Izraela z Egiptu. W niedzielę świętujemy rzeczywistość, która dokonała się w grobie, gdy Chrystus powstał z martwych i wyprowadził w ten sposób nas z naszego grobu i zniewolenia łańcuchami grzechu. 

Zatem wciąż mamy zachowany schemat siedmiodniowego tygodnia z jednym dniem odpoczynku, jednak w Nowym Testamencie owo odpocznienie dotyczy nie tylko pracy, lecz przede wszystkim odpocznienia w Chrystusie i Jego dziele (Hbr 4). A owym Dniem Pańskim jest nie ostatni, lecz pierwszy dzień tygodnia, w którym akcentujemy początek nowego stworzenia, nie zaś koniec starego stworzenia.

SZABAT OPOWIADA O CHRYSTUSIE

Pismo Święte naucza, że rzeczywistość Starego Przymierza znalazła swoją pełnię w Chrystusie - rzeczywistości Nowego Przymierza (Kol 2:17). Wszystkie obietnice i błogosławieństwa (ze Starego Testamentu) znalazły swoje "Tak" w Chrystusie, na którego wskazywały (2 Kor 1:20). Poprawne odczytywanie Starego Testamentu, włączając w to Dekalog i czwarte przykazanie, polega więc na używaniu tego interpretacyjnego klucza, którym jest Chrystus i Jego dzieło. O Nim jest napisane - jak sam nas pouczył - u proroków, w Psalmach i u Mojżesza (Łk 24:44). Cały Stary Testament, włączając w to opis stworzenia w Księdze Rodzaju - jest o Nim i zapowiada Go. 

Oczywiście w Nowym Przymierzu nie znosimy Dekalogu (Mt 5:17; Rz 3:31). Nie promujemy bezprawia. Dekalog wciąż obowiązuje, jednak właściwe jego odczytanie oznacza spojrzenie na niego w sposób chrystocentryczny. 

Już w Starym Testamencie mamy wzmianki o "ósmym dniu", który jest cieniem Dnia Pańskiego (Wj 2:29-30; Kpł 12:1-3; 23:34-39; Lb 29:32-35). To kolejny powód, dla którego akcent na niedzielę w Nowym Testamencie nie jest przypadkowy. Dlatego w pierwszy dzień tygodnia gromadzimy się jako wspólnota Kościoła wokół Słowa i Stołu Pańskiego. Wczesny Kościół bardzo szybko zaczął spotykać się w niedzielę i sprawować Wieczerzę Pańską (Dz 20:7), zbierać składki na potrzeby świętych i wspólnoty (1Kor 16:1-2). Nie wynikało to z dekretu Cesarza Konstantyna lub ustaleń Kościoła Rzymskokatolickiego. Wynika to z nauczania Pisma. Niedziela nie stała się Dniem Pańskim w IV wieku wskutek orzeczenia ludzkiego. Faktem jest natomiast, że po trzech stuleciach stała dniem wolnym od pracy w Cesarstwie Rzymskim. Stało się tak z powodu rosnącej liczby chrześcijan, którzy w ten dzień gromadzili się na nabożeństwie w imieniu Chrystusa. I bardzo dobrze się stało, że Konstantyn, a po nim kolejni władcy postanowili respektować ten fakt. Zatem nie przychodzimy na nabożeństwo w niedzielę, ponieważ akurat w ten dzień nie pracujemy, zwykle mamy wolne i Konstantyn (lub Kościół Rzymskokatolicki) wskazał nam, kiedy najwygodniej byłoby się spotkać z wierzącymi. Jest dokładnie odwrotnie: gromadzimy się w niedzielę z powodu nauczania Pisma Świętego. Pierwszy dzień tygodnia (zwykle) w historii i kulturze stał się dniem wolnym od pracy z konkretnego powodu: zmartwychwstania Pańskiego. I to jest właśnie powód zgromadzenia Kościoła.

SZABAT PO ZMARTWYCHWSTANIU CHRYSTUSA

Co więc z Szabatem? Czyż sam Pan Jezus nie przestrzegał Szabatu, siódmego dnia tygodnia? Owszem, jednak zwróćmy uwagę na fakt, że miało to miejsce przed zmartwychwstaniem. Wciąż były to czasy Starego Przymierza. Sytuacja wygląda inaczej po powstaniu Pana z martwych. 

Co się dzieje po zmartwychwstaniu? Pan Jezus ukazuje się zgromadzonym uczniom w pierwszy dzień tygodnia (Jn 20:19). Robi to samo tydzień później (20:26). Ewangelista jednoznacznie akcentuje, że "pierwszy dzień po Szabacie": jest dniem szczególnej obecności Jezusa pośród zgromadzonych uczniów. Jezus robi to w każdy pierwszy dzień tygodnia, przychodząc do nas ze słowami pokoju i darami przy Stole Pańskim. Nie ma w Nowym Testamencie ani jednego fragmentu, zgodnie z którym Kościół, lud Boży Nowego Przymierza po zmartwychwstaniu Chrystusa gromadził się na nabożeństwie w Szabat

Oczywiście temat Szabatu nie znika po zmartwychwstaniu. Staje się on dniem, w którym uczniowie (Żydzi) chodzą synagogi, wiedząc, że to właśnie tam gromadzą się ich religijni rodacy i czytają Torę oraz proroków. Jednak nie udają się tam na nabożeństwa chrześcijańskie, na łamanie chleba. Szabat jest dla nich raczej dniem ewangelizacji. Uczęszczają na zgromadzenia nienawróconych Żydów, by głosić im radosną wieść, że oto zapowiadany Mesjasz przyszedł. Jest nim Jezus z Nazaretu, którego ukrzyżowaliście. Nawróćcie się i wierzcie Ewangelii. Zatem po zmartwychwstaniu Chrystusa porządek w Nowym Testamencie jest jasny: szabat - dzień głoszenia Chrystusa nienawróconym Żydom w synagodze. Pierwszy dzień po szabacie - dzień zgromadzenia Kościoła.

7-DNIOWY TYDZIEŃ I DZIEŃ PAŃSKI W NOWYM PRZYMIERZU

Z powyższych powodów sądzę, że błędne jest spojrzenie współczesnych sabatarian, którzy z gorliwością godnej większej sprawy nawracają chrześcijan na świętowanie soboty. Świętowanie soboty po zmartwychwstaniu Chrystusa wyraża błędną teologię, że Mesjasz jeszcze się nie narodził i wciąż na Niego czekamy. Podobny błędny wydźwięk ma sprawowanie Paschy i innych świąt Starego Przymierza w erze Nowego Przymierza. 

Szabat, choć został ustanowiony przed nadaniem Prawa na Górze Synaj, również należy do rzeczywistości, która opowiada o nowej rzeczywistości, nowym stworzeniu, które wówczas należało jeszcze do przyszłości (przed Wcieleniem Syna Bożego). Zachęta do świętowania soboty w obecnym czasie to zachęta do celebrowania cieni, które oznajmiają: Mesjasz narodzi się w przyszłości. Jest to niepoprawna praktyka, ponieważ wyraża niepoprawną teologię. Apostoł Paweł ostrzega przed wracaniem do cieni, kiedy mamy światło.

Drugim, jeszcze bardziej rozpowszechnionym błędem w środowiskach ewangelicznych jest przekonanie, że w Nowym Przymierzu nie mamy obecnie żadnego szczególnego, oddzielonego dnia na nabożeństwo, wspólnotę z Bogiem i Kościołem. Niedziela w tym ujęciu jest jedynie umownym dniem, w którym gromadzimy się jako Kościół z powodów czysto praktycznych. Po prostu ze względu na wolne od pracy najłatwiej nam się w ten dzień zebrać. 

Jednak nie dlatego gromadzimy się w niedzielę. Biblia nazywa ją Dniem Pańskim (Obj 1:10), a powód niedzielnego nabożeństwa jest biblijny i teologiczny. Jest nim zmartwychwstanie Chrystusa. Dlatego tydzień rozpoczynamy od spotkania z Nim, posilenia przy Stole Pańskim i błogosławieństwa, abyśmy posłani do naszych powołań, byli wiernymi świadkami zmartwychwstałego Chrystusa. 

Po zmartwychwstaniu Jezusa nie zmieniamy 7-dniowego tygodnia na chaos lub kalendarz bez tygodni. Chęć zmiany 7-dniowego tygodnia np. na 10-dniowy, jak chcieli ojcowie Rewolucji Francuskiej, nie jest neutralnym i wyłącznie praktycznym dążeniem. Ma raczej charakter duchowy i podyktowany jest buntem przeciwko Bogu i porządkowi stworzenia. Powinniśmy więc sprzeciwiać się tego typu dążeniom z powodów biblijnych, podobnie jak np. datowaniu wydarzeń od narodzenia Mahometa lub powstania ONZ. 

ADWENTYŚCI I INNI SABATARIANIE

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia dochodzi do sytuacji (wiem, niemożliwej), że większość w rządzie stanowią Adwentyści Dnia Siódmego, Baptyści Dnia Siódmego i inni sabatarianie, po czym uchwalają, że dniem wolnym od pracy będzie sobota. Co powinien zrobić prezydent, który ufa Biblii? Powinien zawetować tę ustawę. Powinien otrzymać pełne wsparcie chrześcijan różnych kościołów, by to zrobić. 

Dzień nabożeństwa Kościoła nie jest i nigdy nie był sprawą ustaleń ludzi (ani w Starym, ani w Nowym Testamencie). Bóg dał Kościołowi jeden dzień w tygodniu, byśmy wspólnie zbliżali się przed Jego tron w niebie. Nawet jeśli nabożeństwa poszczególnych parafii, zborów, wspólnot odbywają się w innych lokalizacjach i godzinach, to w Dzień Pański przystępujemy do Boga razem. Ma to również ważne znaczenie jeśli chodzi o świadectwo i obecność Kościoła w kulturze. Nabożeństwa w niedzielę, zgodnie z wolą Bożą, są publicznym oznajmieniem światu, jakie wydarzenie stoi w centrum tego dnia.

Dlatego doceńmy ten Boży ślad w kulturze jakim jest 7-dniowy tydzień oraz jeden dzień przeznaczony na uwielbienie i odpoczynek. To, który jest to dzień jest Bożym nakazem, tak samo jak sześć dni pracy i jeden dzień odpoczynku. Oczywiście są zawody wymagające pracy w niedzielę (i odpoczynku w inny dzień). Tak jednak było również w Starym Przymierzu: kapłani wykonywali swoją pracę w w szabat. 

Niedziela jest błogosławieństwem i początkiem tygodnia, dniem spotkania Chrystusa z uczniami, łamania chleba przy Stole Pańskim, publicznego zwiastowania Słowa Bożego zgromadzonym świętym (i odwiedzającym nabożeństwo), składek na służbę Kościoła i błogosławieństwa, z którym zmartwychwstały Pan posyła nas do naszych powołań w pozostałe sześć dni w tygodniu.

środa, 22 grudnia 2021

Jaką historię opowiada twój kalendarz?

Każdy z nas żyje w oparciu o jakiś rytm, cykl. Obchodzimy urodziny, rocznice ślubu, Dzień Matki, Ojca, Babci, Dziecka, a także Walentynki lub Tłusty Czwartek. Żyjemy w oparciu o 7-dniowy tydzień, 30/31-dniowy miesiąc, 12-miesięczny rok itd. Problemem więc nie jest schemat naszego życia oparty o jakieś stałe, powtarzające się wydarzenia. Pytanie brzmi: o jaki cykl będzie on oparty?

W taki sposób działa Bóg. Stwarza dzień i noc, wiosnę i zimę. Co 365 dni mówi do trawy, liści i kwiatów: wstań, a następnie: połóż się. Stwarza pory roku, poranek, południe i wieczór. Jest Bogiem porządku, który ustalił pewien rytm i działa wedle pewnego (własnego) rytmu. Można powiedzieć, że Bóg działa liturgicznie, dlatego i nasze życie (oraz nabożeństwo) powinno być liturgiczne. W zasadzie nie da się od tego uciec, ponieważ zostaliśmy stworzeni jako istoty liturgiczne (cielesno-duchowe). Codziennie powtarzamy ten sam schemat stałych czynności: przebudzenie, liturgiczne „dzień dobry”, poranna toaleta, mycie zębów, śniadanie, praca, nauka, odpoczynek, liturgiczne „dobranoc” itd.

Niektórzy szczerzy chrześcijanie próbują uciec od powtarzalności i schematów, ale komicznie brzmi chrześcijanin składający żonie życzenia z okazji rocznicy ślubu, twierdzący jednocześnie, że nie przykłada uwagi do określonych dni, świąt czy wydarzeń. „Ja nie obchodzę Święta Reformacji i Dnia Wszystkich Świętych, bo to święta poświęcone ludziom i ustanowione przez ludzi. A swoją drogą – wpadniesz jutro na moje urodziny?”

Podobnie komicznie brzmi pastor, który twierdzi, że jego kościół nie używa kalendarza liturgicznego, gdyż jest schematyczny i ograniczający, a następnie zza kazalnicy ogłasza: „Kolejne nabożeństwo odbędzie się, jak co tydzień, w niedzielę o tej samej porze”. Zaś w Boże Narodzenie, które nie wiedzieć czemu w jego kalendarzu zawsze przypada na 25 grudnia, składa życzenia „Błogosławionych Świąt”.

Bóg w Biblii przykłada znaczenie do chronologii. Działa w czasie i umiejscawia opisywane wydarzenia w czasie. Mówi w jakim dniu, miesiącu czy roku dana rzecz miała miejsce. Ewangelista Łukasz w dokładny sposób określa czas narodzin Chrystusa (Łk 3:1), zaś autorzy Apostolskiego Credo, wymieniając podstawowe prawdy wiary chrześcijańskiej, oznajmiają, że Chrystus został ukrzyżowany pod Poncjuszem Piłatem, a nie Waleriuszem Gratusem, który był prefektem przed nim, czy Marcellusem, który był prefektem po nim.

Ignorując znaczenie historii w Piśmie Świętym, podcinamy gałąź, na której sami siedzimy, ponieważ wiara chrześcijańska to wiara w historię i jej określoną (opisaną w Biblii) interpretację. Wiara chrześcijańska to uznanie wydarzeń opisanych w Piśmie Świętym za historyczne. Chrześcijaństwo nie polega na wierze w abstrakcyjne idee, którym historia dodaje jedynie kolorytu. Prawdziwość dat, wydarzeń, chronologii biblijnej jest elementem naszej wiary. Bóg mówi prawdę. To naprawdę miało miejsce. Biblia jest spolegliwa. Jest bezbłędnym, natchnionym autorytetem. Dlatego Kościół słusznie chciał, aby rytm życia wiernych wyznaczały wydarzenia z życia Chrystusa.

Jedyną alternatywą wobec Bożego spojrzenia na historię jest jej definiowanie w odniesieniu do kogoś lub czegoś innego. Jednak Jezus Chrystus naprawdę przyszedł na świat i został ustanowiony Królem nieba i ziemi. Kiedy przechodzimy obok starych domów, niekiedy nad drzwiami widzimy tabliczkę z datą, np. 1894, co informuje nas o tym, kiedy go zbudowano. Rok 2021 mówi nam o tym samym. Oznacza, że nowe niebo i nowa ziemia są w budowie od ponad 2021 lat. Bóg w mało znaczącej mieścinie Betlejem rozpoczął konstrukcję nowego świata. 

-----------------

W świąteczną niedzielę zapraszam na bożonarodzeniowe nabożeństwo:



poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Chrystus i gałązki palmowe



DRZEWO ŻYCIA
Podczas wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy - Gałąź, różdżka z pnia Jessego, sprawiedliwa latorośl jest witana przez gałązki, ludzi z liśćmi palmowymi. Ta symbolika drzewa jest obecna w życiu Chrystusa przez całą Jego służbę. Jezus jest prawdziwym krzewem winnym, my zaś latoroślami. Jezus jest drzewem oliwnym, a my gałązkami wszczepionymi do niego. Jezus jest drzewem sprawiedliwości z Psalmu 1 rosnącym nad strumieniami wód, a Jego lud to gałęzie tego drzewa. 
Jezus jest jak palma, która rozrośnie się jak cedr Libanu (Ps 92:12-13). Jezus jest ziarnem, które obumarło i wyrosło na potężne drzewo, na którego gałęziach gnieżdżą się ptaki niebieskie. Jezus jest drzewem życia rodzącym dwanaście owoców (dwunastu Apostołów, nowych patriarchów nowego Izraela), a liście tego drzewa służą do leczenia narodów (Obj 22:2). Na drzewie został wywyższony miedziany wąż -  obraz Chrystusa wywyższonego na krzyżu. W gałęziach drzewa uwikłał się baranek ofiarowany w miejsce Izaaka. To samo stało się z doskonałym barankiem na wzgórzu Golgoty. Został przymocowany do drzewa i ofiarowany za grzechy świata. 
SZAŁASY
Podczas wjazdu Jezusa do Jerozolimy tłum ludzi witał go gałązkami palmowymi. 
Rzesza ludzi nabrała gałązek palmowych i wyszła na jego spotkanie, i wołała: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim, król Izraela! (Jn 12:13)
Księga Kapłańska 23:40 wspomina o palmach w kontekście Święta Szałasów. To z gałęzi palmowych Izraelici mieli uczynić sobie tymczasowe schronienia. Jezus w opisie Niedzieli Palmowej jest Bożym szałasem, który Ojciec rozbił na ziemi. Słowo stało się ciałem i rozbiło swój namiot pośród nas.
ŚWIĄTYNIA
Motyw palm widzimy też w wystroju Świątyni. Wyobrażenia palm ozdabiały ściany Świątyni:
Na wszystkich ścianach świątyni wokoło kazał wyryć jako płaskorzeźby postacie cherubów, liście palmowe i rozwarte kielichy kwiatów, od wewnątrz i na zewnątrz (1 Krl 6:29).
Na obu skrzydłach drzwi z drzewa oliwkowego kazał wyryć jako płaskorzeźby postacie cherubów, liście i rozwarte kielichy kwiatów i pokryć je złotem, przy czym na tych cherubach i liściach palmowych kazał to złoto rozklepać (1 Krl 6:32).
Jezus przechodzący między palmami to Jahwe powracający do swojego Domu. Jezus jest Jahwe, zaś wierzący z palmami Jego świątynią. W naszej sytuacji tę scenę powinniśmy widzieć w każdą niedzielę ilekroć gromadzimy się na nabożeństwie. Chrystus jest Jahwe przybywającym do nas – swojej Świątyni, aby ją oczyszczać. My zaś powinniśmy rozpoznawać Go jak triumfującego, panującego Króla.
OBLUBIENIEC I OBLUBIENICA
Motyw drzewa czy też palmy mamy również obecny w Księdze Pieśni nad Pieśniami. Ukochana z Pieśni nad Pieśniami wyrasta jak palma, na którą ukochany pragnie się wspiąć, aby zebrać jej owoce.
Twoja postać podobna jest do palmy, twoje piersi do winogron. Pomyślałem: Wespnę się na palmę, zerwę wiązkę jej daktyli! Niech mi będą twoje piersi jak winogrona, a tchnienie twoich nozdrzy jak woń jabłek (PnP 7:8-9).
Przechodząc między falującymi gałęziami palmowymi, Jezus jest jak Oblubieniec zbliżający się do Oblubienicy - Oblubieniec wspinający się na palmę, by zerwać gałązkę daktyli. W Starym Testamencie odstępczy Izrael, cudzołożna żona szukała sobie kochanków pod „każdym zielonym drzewem” (Ez 6:13; 20:28), teraz jednak przyszedł prawdziwy Ukochany, aby spotkać się z wybranką swego serca wśród palm.
DRZEWA NA DRODZE
Jezus jedzie na osiołku nie tylko między palmami, ale także stąpa po gałązkach rozłożonych na Jego drodze. Przybywa jako Boży Wojownik, stąpając po wierzchołkach drzew – co symbolizowało pobicie wrogów:
A gdy usłyszysz odgłos stąpania po wierzchołkach krzewów balsamowych, wtedy natrzyj rączo, gdyż wtedy Pan pójdzie przed tobą, by pobić wojsko Filistyńczyków (2 Sm 5:24)
Jezus podróżuje po dywanie ułożonym z szat (Mk 11:8) jak nowy Jehu oznajmiający zniszczenie bałwochwalczej Świątyni (2 Krl 9:13).
(źródłem zrozumienia powyższej symboliki stały się publikacje autorstwa Petera Leitharta)

środa, 26 lutego 2020

Czekolada nie oddala cię od Boga

Dziś w tym poście będzie krótko o poście. 

W poście nie chodzi o odrzucanie Bożych darów i ćwiczenie ciała, odmawianie sobie dobrych rzeczy, które stworzył Bóg. Jedzenie i picie są darami od Boga. Zabranianie spożywania określonych pokarmów w Nowym Przymierzu jest nauką demonów (1 Tm 4:1-5). 

W Liście do Kolosan Paweł oznajmia, że wstrzymywanie się od określonych pokarmów to nauki ludzkie i nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów, grzesznych pragnień. Może w ten sposób schudnąć nasze ciało, ale nie schudnie nasza pożądliwość: 

"Nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów". - Kolosan 2:20-23 

Rezygnacja na pewien czas ze współżycia w małżeństwie jest dobra, lecz nie dlatego, że brak małżeńskiego seksu jest stanem wyższej duchowości, lecz po to, by oddać się modlitwie (1 Kor 7:5). Rezygnacja z jedzenia w poście powinna być poddana celom jakim są modlitwa, pokuta (1 Sm 7:6; Ez 8:23; Mt 17:21; Dz 13:3). Jeśli więc pościsz, to rób to nie dlatego, że czekolada, mięso, drożdżówki, hamburger z McDonalda, Facebook oddalają cię od Boga, przeszkadzają w słyszeniu Bożego głosu lub niszczą twoją duchowość. 

Jeśli pościsz, rób to dlatego, że wyruszyłeś w szczególną duchową walkę o siebie lub kogoś: modlisz się, nawracasz się, żałujesz swoich grzechów. Bóg pyta: "Czy pościliście ze względu na Mnie?" (Zach 7:4). 

I jeszcze jedno: o tym, że pościsz nie pisz na facebooku, bo może się okazać, że w ten sposób już otrzymałeś swoją nagrodę (Mt 6:16).

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Nie bój się liturgii

Uri Brito

Drogi przyjacielu,

Zauważyłem, że czasami utożsamiasz liturgię z rzymskim katolicyzmem. Nie chcę atakować katolicyzmu, ale wystarczy powiedzieć, że liturgia - co oznacza „służba", "praca" - jest historyczną metodą prowadzenia kościoła podczas nabożeństwa. Kiedy słyszysz „liturgia”, pomyśl „porządek”. Właśnie o to nam chodzi, gdy nasze nabożeństwo porządkujemy w liturgiczny sposób.

Moglibyśmy również dodać, że każdy kościół ma liturgię, lecz niektóre kościoły przykładają większą uwagę do porządku nabożeństwa niż inne. Problem z twoją oceną polega na tym, że zezwoliłeś, aby jeden sposób patrzenia na nabożeństwo kościoła kontrolował całą narrację.

Ponadto, zakładasz, że wszystko, co nie jest twórcze ani nowe, ma swoje źródło w jakiejś rzymskiej praktyce. Lecz rzeczywistość jest taka, że ​​ustrukturyzowaną liturgię - z powtarzającymi się elementami w każdą niedzielę - faktycznie możemy znaleźć w każdej protestanckiej tradycji, czy to anglikańskiej, luterańskiej, prezbiteriańskiej, a nawet w wielu kościołach baptystycznych, które wyznają bardziej klasyczną teologię baptystów.

Nie twierdzę, że te rzeczy umniejszają twoją wiedzę. Sądzę, że raczej uzupełniają to, co już znasz, jako bardziej katolickim spojrzeniem na wiarę. Och, znowu to słowo: „katolicki”. Bez obaw. To słowo po prostu odnosi się do „całości” lub „kompletności” i czasami tłumaczone jest jako „uniwersalny”, "powszechny". Dlatego, gdy Apostolskie Credo mówi o „jednym, świętym, powszechnym (katolickim) i apostolskim Kościele”, nie oferujemy Tobie, drogi protestancie, tajnego rzymskokatolickiego uścisku dłoni. Mówimy po prostu, że bycie biblijnym oznacza bycie częścią Kościoła, który obejmuje większe terytorium niż to, gdzie mieszkasz, który wysoko ceni czystość i jest oparty na apostolskim nauczaniu.

Mam nadzieję, że to pomoże ci lepiej spojrzeć na liturgię i dlaczego tak, a nie inaczej wygląda nasze nabożeństwo. Dołączam serdeczne pozdrowienia i czekam na nasze przyszłe rozmowy.

Z poważaniem,

Pastor Uri Brito
Autor jest pastorem kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola na Florydzie (USA)
tłum. Paweł Bartosik