Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Protestantyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Protestantyzm. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 czerwca 2026

Dlaczego nie chrzcimy ponownie osób ochrzczonych w Kościele katolickim?

1. Chrzest sprawowany w Kościele rzymskokatolikim jest chrztem ważnie udzielonym. Powodem jest fakt, że jest on udzielany w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego w Kościele, który wyznaje Trójjedynego Boga. Oczywiście nie jest to zdrowe miejsce wzrostu i uczniostwa z powodu odstępstwa od Bożego Słowa w wielu ważnych kwestiach. Jednak chrzest nie jest własnością tego (ani innego) Kościoła, lecz Chrystusa. 

2. Kościół rzymskokatolicki nie chrzci w imię papieża ani rzymskokatolickiej teologii. Chrzest udzielany jest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. To oznacza, że jest on Bożą pieczęcią. Dzieci (i dorośli) w Kościele rzymskokatolickim nie są chrzczone w imię tego Kościoła, lecz w imieniu Trójjedynego Boga. 

3. Z powyższego powodu nie istnieje coś takiego jak "chrzest katolicki" lub "chrzest zielonoświątkowy" lub "chrzest baptystyczny". Istnieje chrzest. Jego znaczenie nie jest zależne od miejsca, nazwy lub teologii Kościoła, w którym jest udzielany. 

4. Błędna teologia takiego czy innego Kościoła, który udziela trynitarnego chrztu nie niszczy *obiektywnego* znaczenia samego znaku. Błędna teologia Izraela nt. obrzezania nie niszczyła obiektywnego znaczenia obrzezania, które nadał i opisał Bóg (w Księdze Rodzaju 17).

5. Jeśli wiara pojawiła się u kogoś po otrzymaniu obrzezania w wieku niemowlęcym lub dorosłym, taka osoba nie musiała obrzezywać się ponownie (co zresztą było fizycznie niemożliwe). Izraelici oraz ich dzieci, którzy nawrócili się *po* przejściu przez wodę morza, nie musieli wracać na drugi brzeg, by zostać "ochrzczonymi w Mojżesza" ponownie (1 Kor 10:1-4). Podobnie rzecz ma się z chrztem. Nawrócone osoby po otrzymanym chrzcie nie muszą tego robić powtórnie, negując otrzymany dar. Powinny wyznać wiarę w Jezusa i na tej podstawie dołączyć do Kościoła. 

6. Kevin DeYoung napisał: "Chrzest to obrzęd inicjacji, a nie znak, który należy stosować za każdym razem, gdy na nowo powierzamy się Chrystusowi".

7. Reformatorzy Kościoła byli ochrzczeni w Kościele rzymskokatolickim. Nie negowali ważności chrztu, ponieważ rozumieli, że jest on Bożym znakiem (nie zaś nadanym przez papieża lub Kościół rzymskokatolicki). Polemizowali natomiast z rzymskokatolickim nauczaniem na temat jego znaczenia oraz z anabaptystami, którzy przyjmowali ponowny chrzest, negując ważność chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, który był udzielany dzieciom w Kościele przez XVI wieków. 

8. Kościół zmagając się z problemem re-baptyzacji, a więc powtarzania chrztu, wyodrębnił trzy niezbędne i wystarczające kryteria dla uznania jego ważności: formuła ("w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego"), intencja (zamiar udzielenia chrztu zgodnie z nakazem Jezusa), materia (woda). Dodawanie kolejnych kryteriów i wymagań do tej listy jak np. poprawna teologia chrztu Kościoła, w którym on się odbywa, szczere nawrócenie chrzczonego, nowonarodzenie osoby, która udziela chrztu itp. - sprawia, że nie możemy mieć pewności odnośnie ważności chrztu kogokolwiek.

9. Praktyka powtarzania trynitarnego chrztu prowadzi do zamieszania w Kościele i jest negowaniem Bożych, obiektywnych pieczęci. 

10. Chrzest jest znakiem, który udzielany jest raz. Słowo Boże mówi: "Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest" (Ef 4:5). 

niedziela, 10 maja 2026

Co ze spowiedzią?

Co ze spowiedzią?

Kto może odpuszczać winy?  

Dlaczego na naszym niedzielnym nabożeństwie mamy spowiedź powszechną, a więc wyznanie win w ciszy oraz poprzez wspólną modlitwę? 

Udajmy się do dwóch urywków Pisma Świętego: 

On odpuszcza wszystkie winy twoje, Leczy wszystkie choroby twoje (Psalm 103:3) 

Czemuż ten tak mówi? On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego, Boga? (Ewangelia Marka 2:7) 

Oczywiste jest, że grzechy odpuszczać może tylko Bóg. Żaden człowiek nie posiada takiej mocy. Jednocześnie mamy słowa Jezusa: 

 A to rzekłszy, tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego. Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane (Ewangelia Jana 20:22-23). 

Słowa Jezusa zapisane w Ewangelii Jana oznaczają powierzenie Kościołowi autorytetu odpuszczania win. Kościół jest filarem i podwaliną prawdy (1 Tm 3:15), jest sługą i Ciałem Chrystusa (1 Kor 12:27). 

Zwróćmy jednak uwagę na to, że Pan Jezus nie określił jak precyzyjnie ma wyglądać odpuszczanie grzechów. Dał Kościołowi Ducha Świętego, a apostołom udzielił władzy „odpuszczania” i „zatrzymywania”. 

Zastosowanie tego zalecenia zmieniało się w historii. Przykładowo spowiedź indywidualna, jaką widzimy np. w Kościele rzymskokatolickim to praktyka mnichów z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Tak zwani mnisi iroszkoccy stali się wielkimi ewangelizatorami północnej i zachodniej Europy w VI i VII wieku. I rozpowszechnili w całym Kościele spowiedź uszną przed kapłanem oraz praktykę osobistej pokuty. Wiele wieków później, w roku 1215 Sobór Laterański IV wprowadził do dziś obowiązujące przepisy dotyczące spowiedzi, np. obowiązek spowiedzi przynajmniej raz w roku. Naukę i praktykę Kościoła w tym temacie pogłębił w XVI w. Sobór Trydencki. 

Zastosowanie słów Pana Jezusa nt. odpuszczenia i zatrzymywania grzechów (J 20:22-2; Mt 18:18) w historycznych Kościołach protestanckich (również w naszym) ma miejsce podczas wyznania grzechów i zapewnienia o przebaczeniu (absolucji) podczas nabożeństwa. Po wyznaniu grzechów (w pozycji klęczącej) Bóg podnosi nas z kolan i pastor w imieniu Chrystusa kieruje do zgromadzonych chrześcijan słowa Pisma mówiące o odpuszczeniu win i pojednaniu z Bogiem. 

„Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1 J 1:9).

Oczywiście każdy chrześcijanin powinien wyznawać grzechy Bogu w modlitwie i ludziom osobiście. Może też udać się do swojego pastora z wyznaniem grzechu, prośbą o wsparcie, szczególnie jeśli mówimy o poważnym lub powracającym grzechu, który obciąża sumienie i niszczy radość życia z Bogiem. 






poniedziałek, 4 maja 2026

Nawrócenie na "katolicyzm" lub "protestantyzm"?

Krótko o "nawróceniu" na taki czy inny Kościół. 

Nawrócenie na "katolicyzm" lub "protestantyzm" zbawia duszę w takim samym stopniu jak nawrócenie na "dietę keto" lub na "prawicowość". A więc w żadnym. 

Apostołowie zwiastowali nawrócenie do *osoby* - osoby Jezusa Chrystusa - Boga objawionego w ciele. Tylko przez wiarę *w Niego* możemy zostać pojednani z Bogiem. 

Katolicyzm, protestantyzm, organizacja świadków Jehowy, papieże, reformatorzy Kościoła itd. nie posiadają mocy ani kompetencji pojednania z Bogiem, ponieważ sami potrzebują wyznawania win i Bożego zmiłowania. 

Jeśli głosisz nawrócenie na "katolicyzm" lub "protestantyzm" - marnujesz czas i nie rozumiesz Ewangelii. 

Jedyną drogą, prawdą i życiem jest Jezus (J 14:6). Jedynym imieniem pod niebem, przez które człowiek może zostać zbawiony jest imię Jezusa (Dz 4:12). 

Można być członkiem najwspanialszego Kościoła, przyjmować sakramenty, mieć biblijną wiedzę, uczestniczyć we mszy/nabożeństwie, a nie znać Go osobiście jako Pana i Zbawiciela. 

Sprawa jest prosta: albo jesteś nawrócony do Chrystusa, albo nie jesteś Bożym dzieckiem. 

Jak jest z Tobą? Komu zaufałeś? Na kim/czym opierasz swoją nadzieję? 

Nawrócenie na "katolicyzm"? "protestantyzm"? 

 Proszę, nie rób tego swojej duszy.

sobota, 2 maja 2026

Nie istnieje coś takiego jak chrzest "katolicki" lub "protestancki"

Nie istnieje coś takiego jak chrzest "katolicki" lub "protestancki". 

Istnieje jeden chrzest, który jest pieczęcią Chrystusa. 

Nie udzielamy chrztu w "imię papieża", "Kościoła rzymskokatolickiego" lub "ewangelicznego". Kościół udziela chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. 

środa, 21 stycznia 2026

Katolicy i komunia u protestantów

Niekiedy słyszę pytanie: Czy ochrzczeni w swoim Kościele katolicy, którzy przychodzą na wasze nabożeństwo mogą przystępować do komunii?

Odpowiedź brzmi: Tak, o ile są ufają Jezusowi jako Panu i Zbawicielowi.
Nie wierzymy, że dary od Jezusa są nagrodą za 100% doktrynalnej poprawności (ani nawet za 75%) i porzucenia wszystkich rzymskokatolickich błędów teologicznych.
Komunia jest pięknym obrazem zbawienia z łaski, nie przez nasze zasługi.
Stół Pański to społeczność wszystkich ochrzczonych chrześcijan, bez względu na przynależność konfesyjną lub zrozumienie komunii.
Uczestnictwo w niej nie jest nagrodą za wyznawanie teologii protestantyzmu/katolicyzmu. Jest ona wyrazem jedności Ciała Chrystusa oraz Bożym środkiem budowania jej. Ochrzczeni i wierzący katolicy są częścią Ciaĺa - jakkolwiek usiłowaliby się ich z niego wykluczyć niektórzy fundamentaliści.
Ani rzymskokatolicki, ani symboliczny, ani luterański pogląd na Wieczerzę Pańską nie zmienia jej obiektywnego znaczenia (opisanego w Biblii). Jest ona społecznością z Chrystusem i Jego Kościołem, podczas której Pan karmi nas w realny i duchowy sposób ciałem i krwią poprzez widzialne elementy chleba i wina (J 6; Mt 26; 1Kor 10).
Oczywiście jest miejsce na dyskusje, debaty, dialog nt. jej znaczenia i chętnie to robimy. Kiedy jednak Jezus przychodzi do uczniów ze swoimi darami przy Stole - robi to ze słowami: "Bierz i jedz, bierz i pij". Nie zaś: "Debatuj i jedz - o ile masz rację".

czwartek, 15 stycznia 2026

Jako protestant wierzę w obecność Pana Jezusa podczas Eucharystii

Wszystkie nurty Kościoła Powszechnego wierzą w obecność Pana Jezusa podczas Komunii. 

Różnica pomiędzy nimi dotyczy sposobu, w jaki jest On obecny. Kościół rzymskokatolicki wierzy w realną, fizyczną obecność Chrystusa pod postacią chleba (opłatka). Nauka o transsubstancjacji oznacza, że po słowach konsekracji wypowiadanych przez kapłana – Pan Jezus staje się obecny podczas Komunii w sposób fizyczny. Konsekrowana hostia pozostaje ciałem Chrystusa  w sposób trwały, a więc również po zakończeniu sakramentu. Hostie po konsekracji są przedmiotem czci i adoracji, używa się ich także przy następnym rozdawaniu komunii.

Luterańskie zrozumienie obecności Jezusa jest zbliżone (konsubstancjacja). Chleb jest fizycznie ciałem Chrystusa, lecz jest nim podczas spożywania go w trakcie Wieczerzy Pańskiej. Po jej zakończeniu chleb (opłatek) pozostaje zwykłym chlebem. W obu powyższych przekonaniach obecność Jezusa podczas Komunii jest szczególna, fizyczna i realna.

W zwingliańskim ujęciu reprezentowanym przez większość zborów ewangelicznych (baptyści, zielonoświątkowcy itp.) Pan Jezus jest również obecny podczas Wieczerzy Pańskiej, lecz w tym samym sensie, w jakim jest obecny wszędzie indziej. Jezus jest wszechobecnym Bogiem, dlatego jest w każdym miejscu, w każdym czasie. Jego obecność podczas Wieczerzy Pańskiej nie różni się od Jego obecności podczas wycieczki do lasu czy kolacji rodzinnej. Chrystus jest obecny przy każdym posiłku, więc również przy Wieczerzy Pańskiej, która jest jedynie symbolem.

Reformowane nauczanie (z którym się utożsamiam) podkreśla, że Wniebowstąpienie Chrystusa oznacza Jego fizyczną nieobecność na ziemi. Jezus zasiadł po prawicy Ojca w niebie. Gdybyśmy zapytali: gdzie obecnie Jezus znajduje się fizycznie jako Bóg-Człowiek w zmartwychwstałym ciele? – odpowiedź brzmi: Pan Jezus fizycznie jest w niebie, nie na ziemi.

Zauważając to reformowana teologia mówi jednocześnie o realnej obecności Jezusa podczas Wieczerzy Pańskiej. I choć nie jest to obecność fizyczna, to jest to obecność jak najbardziej realna i szczególna. 

Aby była ona realna nie musimy uciekać się do stwierdzenia, że jest ona fizyczna. Nie wszystko realne musi być fizyczne. Pan Jezus jest obecny w szczególny sposób podczas Eucharystii, w inny, aniżeli jest obecny podczas rodzinnego obiadu. Jest pośród nas obecny dzięki Duchowi Świętemu, którego posłał po swoim fizycznym odejściu. Dzięki mocy Ducha Świętego Bóg karmi nas ciałem i krwią Pańską poprzez fizyczny chleb i wino (zauważmy trynitarny charakter Komunii). Jednak to nie one ulegają przemianie, lecz przyjmujący z wiarą chleb i wino. Przemiana odbywa się nie na stole, lecz na krzesłach; nie w elementach Wieczerzy, lecz w uczestnikach Wieczerzy.

To dzięki działaniu Ducha Świętego mówimy, że zwykłe środki niosą niezwykłe skutki. Dzięki działaniu Ducha omylni ludzie spisują bezbłędne, święte Słowo Boże; zwykła woda staje się Bożym środkiem włączenia do społeczności Kościoła; zwykły chleb i wino stają się elementami duchowego posilenia i wspólnoty z Bogiem wokół Stołu. Wszystko to czyni Duch Święty.

Zatem kiedy mówimy o obecności Chrystusa w Eucharystii, podkreślamy dwie biblijne prawdy:

- po pierwsze: prawdę o fizycznej nieobecności Jezusa. Sprawujemy Komunię aż Pan przyjdzie (1 Kor 11.26), co oznacza, że obchodzenie Wieczerzy Pańskiej jest wyznaniem wiary, że Chrystus fizycznie jeszcze nie przyszedł.

- druga prawda dotyczy realnej (choć nie fizycznej) obecności Jezusa przy Stole Pańskim. Realne niekoniecznie oznacza fizyczne.

Spójrzmy na chleb i wino oczami wiary. Bierzmy je rękoma wiary, spożywajmy ustami wiary. Sam Chrystus karmi, umacnia nas w ten sposób swoim ciałem i krwią. 

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Problemy z Mszą świętą

Msza święta jest centralnym wydarzeniem dla rzymskokatolickiej wiary i pobożności. Jej najistotniejszym momentem jest Eucharystia, która wedle katolickiego nauczania, nie jest wspominaniem i zwiastowaniem ofiary Chrystusa, lecz jest samym dziełem odkupienia, a więc przebłagalną ofiarą Jezusa: 

Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedną ofiarą. Jedna i ta sama jest bowiem Hostia, ten sam ofiarujący – obecnie przez posługę kapłanów – który wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest inny… A skoro w tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej, jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na ołtarzu krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy, ofiara ta jest naprawdę przebłagalna (KKK 1367, Sobór Trydencki: DS 1743).

Kościoły protestanckie uważają to podejście za pomniejszanie, degradację ofiary krzyżowej, zwracając uwagę, że Chrystus złożył ją raz na zawsze. Jest ona w pełni doskonała i wystarczająca do zbawienia. Nie można nic do niej dodać ani z niej ująć. Nie można jej uobecnić, odprawić, złożyć. Protestanci powołują się przy tym na następujące wersety Pisma Świętego: 

A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Dokonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha (Ewangelia Jana 19:31).

Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie (List do Hebrajczyków 7:26-27).

Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. Wprawdzie każdy kapłan  staje codziennie do wykonywania swej służby i wiele razy składa te same ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga (List do Hebrajczyków 10:10-12).

Nabożeństwa protestanckie mają więc inne znaczenie aniżeli Msza święta. W wielu Kościołach protestanckich posiadają one liturgiczną formę (np. w naszym w Gdańsku), lecz nie są rozumiane jako ofiara przebłagalna Chrystusa. Nie są tą samą ofiarą, którą Chrystus złożył ponad dwa tysiące lat temu na krzyżu za grzechy ludzi. 

Nabożeństwo w protestanckim rozumieniu jest przede wszystkim szczególnym spotkaniem Chrystusa z Kościołem, miłosnym dialogiem Oblubieńca z Oblubienicą. Syn Boży przemawia poprzez czytane i głoszone Słowo Boże (Pismo Święte), wzmacnia swoich uczniów w wierze i w jedności poprzez Eucharystię, zaś wierni z wdzięcznością odpowiadają m.in. poprzez śpiewane Psalmy, pieśni i modlitwy. 

sobota, 8 listopada 2025

Gdzie byli protestanci przed reformacją?

Niekiedy słyszymy zarzut ze strony naszych katolickich przyjaciół: Jak możemy wierzyć w powszechność Kościoła, skoro Kościoły reformacji wywodzą się z XVI wieku? Gdzie więc był wasz Kościół przed reformacją? Istnieją dwie odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze możemy wskazać na tak zwany „szlak krwi”. Gdzie byliśmy przed reformacją? Przede wszystkim ukrywaliśmy się przed wami – w górskich dolinach, jaskiniach i gęstych lasach, niczym prorok Eliasz przed mającym sukcesję namaszczonym, lecz bezbożnym królem Achabem.

Druga odpowiedź wskazuje na ciągłość jednego Kościoła i brzmi następująco: Gdzie była twoja twarz, zanim ją umyłeś? Oczywiście była cały czas w tym samym miejscu, lecz była brudna. Nasza historia była cały czas tam, gdzie naszych rzymskokatolickich przyjaciół i była to również niechlubna historia: grzechów prostych ludzi, grzechów papieży, inkwizycji i usankcjonowanego bałwochwalstwa. W tej odpowiedzi chodzi o to, że nie chcemy dawać do zrozumienia, że nasz Kościół powstał w 1517 roku w Wittenberdze lub nieco później w Genewie. Nie wierzymy w odrestaurowanie Kościoła po wiekach jego nieistnienia, jak wierzą np. Adwentyści Dnia Siódmego lub świadkowie Jehowy.

Jeśli nasz Kościół nie wywodzi się z wiary i męczeństwa Abla, to jest zbyt młody. Dlatego musimy wskazywać na ciągłość i wiek Kościoła, którego jesteśmy częścią. Prawda nie przyszła wraz z nami, z naszą denominacją lub z reformatorami Kościoła. Warto jednak pamiętać, że ci, którzy chcą dyskutować o trwałości i ciągłości Kościoła wyłącznie na podstawie jego starożytności, muszą pamiętać, że to Kain był starszym bratem. „Mój Kościół jest starszy niż twój!”. No tak, Kain był starszy od Abla. Nic dziwnego, że mnie prześladujesz.

Jako protestanci powinniśmy wiedzieć, kim byli nasi duchowi przodkowie: Klemens Aleksandryjski, Cyprian, Hieronim, Bonifacy, Jan Chryzostom, Augustyn czy Anzelm. Historia Kościoła jest wspólną „własnością” wszystkich chrześcijan. I mam tu na myśli nie tylko historię Kościoła do III wieku, lecz również np. między III a XVI wiekiem. Historia Izraela to nasza (Kościoła w XXI wieku) historia. Izraelitów, którzy wyszli z Egiptu i ciałami zasłali pustynię, Paweł nazywa „naszymi ojcami” (1 Kor 10:1-2). Historia bałwochwalstwa Izraela to nasza historia. Nie w tym sensie, że podpisujemy się pod tym grzechem, ale w tym sensie, że nasi ojcowie grzeszyli w ten sposób. Historia grzechów papiestwa i Kościoła katolickiego do XVI w. to nasza historia. Nie w tym sensie, że się z tym wszystkim utożsamiamy, lecz w tym sensie, że były to grzechy Kościoła powszechnego, którego jesteśmy częścią.

Niekiedy słyszę pytanie: „Dlaczego piszesz o problemach innych Kościołów, denominacji? Przecież to nie twój Kościół!”. Owszem, nie jest mój, ale jednocześnie jest mój. Nie jest mój w tym sensie, że nie jestem członkiem żadnej z parafii luterańskiej lub zboru zielonoświątkowego. Ale jest mój w tym sensie, że razem stanowimy jeden święty powszechny Kościół, który nie jest ograniczony do jednej denominacji. Jest powszechny. Dlatego problem wątroby to problem ręki. Problem palca to problem żołądka. Problem luteran to problem Kościoła. Problem katolicyzmu to problem Kościoła. Problemy reformowanych to problemy Kościoła. Nie jesteśmy różnymi państewkami z różnymi książętami. Jesteśmy jednym królestwem z miejscami ciemniejszymi i jaśniejszymi. Jeśli chcemy rzucić światło Bożego Słowa na ciemniejsze miejsca to właśnie dlatego, że są one częścią Kościoła.

Musimy nauczyć się rozmawiać ze sobą jak bracia. Oczywiście odstępstwo może sięgać tak głęboko, że nie mamy jedności nawet w Ewangelii i nie możemy już mówić o sobie bracia. Ale musimy być ostrożni, by nie wydawać takich ocen zbyt pochopnie, by nie nazywać rannych martwymi, a zamiast „mylisz się, bracie” wołać „idź precz, heretyku!”.

wtorek, 28 października 2025

Reformacja - kontynuacja biblijnego chrześcijaństwa

"Reformacja protestancka nie była niczym nowym. Była kontynuacją biblijnego chrześcijaństwa". 

- Grant Van Brimmer

środa, 20 sierpnia 2025

Wierzę w Kościół katolicki

Jako protestanci wierzymy nie tylko w Kościół, który jest święty, lecz również w Kościół powszechny, a więc katolicki. Słowo katolicki oznacza po prostu uniwersalny. Przeciwieństwem powszechności jest plemienność, izolacjonizm, sekciarstwo. W czasach reformacji doszło do podziału Kościoła na tle teologicznym. Owe teologiczne zagadnienia dotyczyły spraw fundamentalnych: zbawienia, usprawiedliwienia, najwyższego autorytetu, sposobu oddawania Bogu czci. Nie były to sprawy drugorzędne, które należało wyciszyć prostym: Kochajcie się i bądźcie jednością. 

Była frakcja posłusznych papieżowi katolików i była frakcja protestujących katolików. Obie twierdziły, że reprezentują jedną, prawdziwą, katolicką i apostolską wiarę. Obie nadal to twierdzą. 

Lecz zastanówmy się przez moment: Samo pojęcie „Kościół rzymskokatolicki” to oksymoron. Rzym to miasto we Włoszech, a katolicyzm oznacza uniwersalny. Nie można być Kościołem rzymsko-powszechnym. Jednak problem z powszechnością Kościoła to nie tylko problem rzymskokatolickiej teologii, zgodnie z którą protestanci, posiadając ważny trynitarny chrzest, są częścią Kościoła Powszechnego, lecz nie mają prawa do społeczności ciała Chrystusa (Kościoła) przy Stole Pańskim. 

Ten sam problem plemiennego myślenia (w przeciwieństwie do biblijnej powszechności) dotyczy wielu protestantów, którzy separują się od innych np. na podstawie ilości wody użytej podczas chrztu lub rodzaju szat liturgicznych pastorów.

Kościół powszechny to wspólnota wszystkich ochrzczonych chrześcijan zgromadzonych w zborach, parafiach, Kościołach lokalnych wyznających wiarę w Trójjedynego Boga. Dlatego nasze myślenie o Kościele musi być powszechne. Nie możemy zachowywać się tak, jakby prawda przyszła wraz z nami. Nie możemy separować się od innych wierzących. Nie możemy charakteryzować się duchem buty, wyższości, pychy. Nie możemy separować od Stołu Pańskiego tych, którzy zostali ochrzczeni w innym wieku lub tych, którzy inaczej wyjaśniają obecność Chrystusa w chlebie i winie. Wiara w powszechność Kościoła nie może być tylko sloganem na zasadzie: Wierzę w Kościół powszechny, ale nie wierzę w Stół powszechny i nie wierzę chrzest powszechny. Nie możemy wierzyć biblijnie w powszechność Kościoła, jeśli nie wierzymy biblijnie w powszechność Bożych ustanowień. 

Czyli Kościół jest jeden, ale może, a nawet powinien być rozproszony po całym świecie. Nauka Jezusa nie jest zwrócona tylko do jednego narodu, jednej kultury, w jednym czasie, lecz do wszystkich kultur, języków we wszystkich epokach. „Niechaj cała ziemia korzy się przed Tobą” (Ps 65:4). A przyczyną jest to, że nauka Jezusa jest wszechogarniająca i obejmuje sobą całe życie i problemy człowieka. 

Kościół jest różnorodnym, lecz jednym organizmem. O tej jedności nie decyduje jedna kwatera, jedna struktura, lecz jeden Duch, chrzest i Pan, którymi jesteśmy zespoleni w jedno ciało (Ef 4:5). Jedności nie stworzy zapędzenie ludzi do jednego miejsca, jednej organizacji. Tak raczej powstanie tłum ludzi, a nie jedność. Jedność Kościoła przyrównałbym do jednego Izraela podzielonego na dwanaście plemion – 12 denominacji. W Kościele mogą być denominacje bardziej lub mniej wierne Słowu Bożemu, jedne bliżej siebie, inne dalej, ale wspólnie tworzymy jeden Boży lud, co nie powinno być tylko deklaracją bez pokrycia.

wtorek, 22 lipca 2025

Gdzie był mój Kościół przed reformacją?

Niekiedy ze strony moich rzymskokatolickich przyjaciół słyszę zarzut: 

Jak możecie wierzyć w powszechność i ciągłość Kościoła, skoro wasze Kościoły reformacji wywodzą się z XVI wieku? Gdzie więc był wasz Kościół przed reformacją? 

Istnieją dwie odpowiedzi na to pytanie. 

Po pierwsze możemy wskazać na tak zwany „szlak krwi”. Gdzie byliśmy przed reformacją? Przede wszystkim ukrywaliśmy się przed wami – w górskich dolinach, jaskiniach i gęstych lasach, niczym prorok Eliasz przed mającym sukcesję namaszczonym i bezbożnym królem Achabem. 

Druga odpowiedź wskazuje na ciągłość jednego Kościoła i brzmi następująco: Gdzie była twoja twarz, zanim ją umyłeś? Oczywiście była cały czas w tym samym miejscu, lecz była brudna. 

Nasza historia była cały czas tam, gdzie naszych rzymskokatolickich przyjaciół i była to również niechlubna historia: grzechów prostych ludzi, grzechów papieży, inkwizycji i usankcjonowanego bałwochwalstwa. W tej odpowiedzi chodzi o to, że nie chcemy dawać do zrozumienia, że nasz Kościół powstał w 1517 roku w Wittenberdze lub nieco później w Genewie. Nie wierzymy w odrestaurowanie Kościoła po wiekach jego nieistnienia, jak wierzą np. Adwentyści Dnia Siódmego lub świadkowie Jehowy. 

Prawda nie przyszła wraz z nami, z naszą denominacją lub z reformatorami Kościoła. Warto jednak pamiętać, że ci, którzy chcą dyskutować o trwałości i ciągłości Kościoła wyłącznie na podstawie jego starożytności, muszą pamiętać, że to Kain był starszym bratem. „Mój Kościół jest starszy niż twój!”. No tak, Kain był starszy od Abla. Nic dziwnego, że mnie prześladujesz. 

Jako protestanci powinniśmy wiedzieć kim byli nasi duchowi przodkowie: Klemens Aleksandryjski, Cyprian, Hieronim, Bonifacy, Jan Chryzostom, św. Augustyn czy Anzelm. Historia Kościoła jest wspólną „własnością” wszystkich chrześcijan. I mam tu na myśli nie tylko historię Kościoła do III wieku, lecz również między III a XVI wiekiem. Historia Izraela to nasza (Kościoła w XXI wieku) historia. Izraelitów, którzy wyszli z Egiptu i ciałami zasłali pustynię, Paweł nazywa „naszymi ojcami” (1 Kor 10:1-2). Historia bałwochwalstwa Izraela to nasza historia. Nie w tym sensie, że podpisujemy się pod tym grzechem, ale w tym sensie, że nasi ojcowie grzeszyli w ten sposób. Historia grzechów papiestwa i Kościoła katolickiego do XVI w. to nasza historia. Nie w tym sensie, że się z tym wszystkim utożsamiamy, lecz w tym sensie, że były to grzechy Kościoła powszechnego, którego jesteśmy częścią. 

Niekiedy słyszę pytanie: „Dlaczego piszesz o problemach innych Kościołów, denominacji? Przecież to nie twój Kościół!”. Owszem, nie jest mój, ale jednocześnie jest mój. Nie jest mój w tym sensie, że nie jestem członkiem żadnej z parafii luterańskiej lub zboru zielonoświątkowego. Lecz jest mój w tym sensie, że razem stanowimy jeden święty powszechny Kościół, który nie jest ograniczony do jednej denominacji. Jest powszechny. Dlatego problem wątroby to problem ręki. Problem palca, to problem żołądka. Problem luteran to problem Kościoła. Problem katolicyzmu to problem Kościoła. Problemy reformowanych to problemy Kościoła. Nie jesteśmy różnymi państewkami z różnymi książętami. Jesteśmy jednym królestwem z miejscami ciemniejszymi i jaśniejszymi. Jeśli chcemy rzucić światło Bożego Słowa na ciemniejsze miejsca to właśnie dlatego, że są one częścią Kościoła powszechnego. 

Musimy nauczyć rozmawiać ze sobą jak bracia. Oczywiście odstępstwo może sięgać tak głęboko, że nie mamy jedności nawet podstawach wiary i nie możemy już mówić o sobie bracia. Ale musimy być ostrożni, by nie wydawać takich ocen zbyt pochopnie, by nie nazywać rannych martwymi, a zamiast: „Mylisz się, bracie” wołać: „Idź precz, heretyku!”.

sobota, 28 czerwca 2025

Przeciwko czemu protestują protestanci?

Łatwo można pomyśleć, że protestanci są definiowani przez to, czemu są przeciwni. Kiedyś podczas ewangelizacji na Głównym Mieście w Gdańsku mieliśmy tablicę z napisem „Protestanci w Gdańsku”. Niektórzy przechodnie zatrzymywali się, sądząc, że jest to akcja polityczna przeciwko rządowi. Wyraźnie bowiem w nazwie protestanci słyszymy słowo protest. Lecz określenie protestanci oznacza, że jesteśmy pro w przeciwieństwie do anty. Pomyślmy o słowie proklamacja, które oznacza publiczne oświadczenie o sprawie wielkiej wagi. Nasi ojcowie reformacji nie tyle pikietowali pod budynkami kościołów, ile zeznawali. Składali proklamację. Oczywiście protestujemy przeciwko grzechowi, podobnie jak wszyscy inni chrześcijanie, ale protest nie jest czymś, co nas definiuje.

wtorek, 27 maja 2025

Dlaczego odszedłem z Kościoła rzymskokatolickiego i zostałem protestantem?

Oto 8 powodów, dla których opuściłem Kościół rzymskokatolicki i zostałem protestantem:

1. Autorytet 

Ponieważ nie wierzę, że Słowo Boże znajduje się zarówno w Piśmie Świętym jak i w Tradycji Kościoła. 

Wierzę, że  natchnionym, bezbłędnym Słowem Bożym danym przez Boga Kościołowi jest tylko Biblia, cała Biblia i nic poza nią. Orzeczenia Kościoła, Tradycji, soborów, synodów czy katechizmów są prawdziwe i godne przyjęcia o ile ich treść wynika z Pisma Świętego i jest z nim zgodna.

2. Usprawiedliwienie 

Ponieważ nie wierzę, że usprawiedliwienie, dzięki któremu mamy odpuszczenie grzechów jest wypracowywane w nas i przez nas. Nie jest to również rezultat współpracy z Panem Bogiem, procesu uświęcenia rozpoczętego w momencie chrztu.

Wierzę, że człowiek jest usprawiedliwiony wyłącznie przez żywą i szczerą wiarę w Jezusa Chrystusa. Usprawiedliwienie jest nad wierzącym człowiekiem ogłoszone. Jest mu przypisane, tak iż Bóg spoglądając na chrześcijanina nie widzi Jego grzechów – te zostały złożone na Chrystusa – a widzi świętość, sprawiedliwość, czystość, w którą przyodział człowieka Boży Syn.  

3. Łaska 

Ponieważ nie wierzę, że Boża łaska jest jedynie pomocą ku zbawieniu, a udzielana jest głównie poprzez sakramenty.    

Wierzę, że łaska Boża jest nie tylko konieczna do zbawienia, lecz również w pełni wystarczająca. Nie istnieje inna przyczyna zbawienia człowieka niż Boża łaska. Jej owocem jest żywa wiara Synowi Bożemu widoczna w uczynkach. 

4. Msza święta 

Ponieważ nie wierzę, że ofiara Chrystusa i ofiara Mszy świętej są jedną ofiarą. Nie wierzę, że we Mszy świętej w sposób bezkrwawy jest ofiarowany sam Chrystus i że jest to ofiara przebłagalna.

Wierzę, że Chrystus złożył ofiarę za nasze grzechy raz na zawsze. Jest ona w pełni doskonała, wystarczająca do zbawienia. Nic nie można do niej dodać, ani z niej ująć. Nie można jej uobecnić, odprawić, złożyć.

4. Komunia (Eucharystia)

Ponieważ nie wierzę w przemianę substancji chleba w rzeczywiste ciało Chrystusa i substancji wina w Jego krew. Nie wierzę, że konsekracja (przeistoczenie chleba i wina) następuje po słowach ustanowienia Eucharystii wypowiedzianych przez rzymskokatolickiego kapłana, a także, że hostie po konsekracji powinny być przedmiotem czci i adoracji. 

Wierzę, że Chrystus podczas Komunii jest obecny dzięki Duchowi Świętemu, którego posłał po swoim cielesnym odejściu do nieba. Dzięki mocy Ducha Świętego karmi wierzących Swoim ciałem i krwią poprzez chleb i wino. Jednak to nie one ulegają przemianie, lecz uczestnicy Komunii. 

5. Kult obrazów 

Ponieważ nie wierzę, że przedmiotem czci lub elementami kultu powinny być wizerunki Pana Jezusa, Marii i świętych oraz, że kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia.

Wierzę, że drugie przykazanie Dekalogu zachowuje aktualność: "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył" (Księga Wyjścia 20:4-5a, Biblia Tysiąclecia). Jako protestanci nie sprzeciwiamy się samym obrazom, wizerunkom Pana Jezusa ani sztuce sakralnej, lecz liturgicznemu użyciu obrazów, ich „pośrednictwu” w czci oddawanej Bogu. Bałwochwalstwo to nie tylko szczery kult fałszywych bogów. To również fałszywy kult prawdziwego Boga. Bóg wzywa nas do oddawania Jemu czci "w Duchu i w prawdzie", nie zaś wedle naszych pragnień lub upodobań.

6. Maria

Ponieważ nie wierzę, że Maria została poczęta bez grzechu pierworodnego (dogmat o Niepokalanym Poczęciu) oraz z ciałem i duszą wzięta do nieba (dogmat o Wniebowstąpieniu Błogosławionej Dziewicy Maryi). Nie powinniśmy stosować wobec niej tytułów: "naszej Pani, Pośredniczki, Pocieszycielki”. W świetle Pisma Świętego Maria nie powinna być obiektem religijnego kultu oraz modlitw chrześcijan. 

Wierzę, że Maria jest szczególnie wybraną kobietą, która jako jedyna dostąpiła łaski urodzenia i wychowania Syna Bożego. Jednak Pismo Święte nie podaje nam żadnego przykładu kultu maryjnego akceptowanego przez Boga. Przeciwnie, jest przykładem do naśladowania w jej wierze, pokorze, posłuszeństwie Słowu Bożemu. Nabożeństwa i modlitwy powinny być kierowane wyłącznie do Boga.

7. Czyściec 

Ponieważ nie wierzę w czyściec. Biblia milczy na temat istnienia miejsca, w którym niektóre dusze muszą przejść oczyszczenie po śmierci. W związku z tym, nie wierzę w skuteczność jałmużny, odpustów, modlitw i dzieł pokutnych za zmarłych. Ich wieczność została rozstrzygnięta, gdy stanęli przed Bogiem po śmierci. 

Wierzę, że po śmierci dusza udaje się do jednego z dwóch miejsc: nieba lub piekła. Dla tych, którzy szczerze zaufali Chrystusowi nie pozostaje żadna doczesna kara do odpokutowania czy to na tym świecie, czy w przyszłym – w czyśćcu – przed wejściem do nieba. Idea czyśćca pomniejsza skuteczność dzieła Chrystusa, który cierpiał i poniósł karę za wszystkie grzechy zbawionych ludzi. Ponadto doktryna czyśćca w niebezpieczny sposób buduje fałszywą nadzieję na zbawienie bez konieczności nawrócenia i zerwania z grzechem. 

8. Papiestwo 

Ponieważ nie wierzę, że Piotr był pierwszym papieżem i że Pan Jezus nakazał Kościołowi wybieranie kolejnych po nim jako głowy Kościoła. Nie wierzę, że biskup Kościoła w Rzymie jest następcą św. Piotra, głową Kolegium Biskupów, zastępcą Chrystusa i pasterzem całego Kościoła tu na ziemi. Nie wierzę również, że biskup rzymski przemawiając ex cathedra posiada nieomylność. 

Wierzę, że jedynym nieomylnym źródłem wiary jest Pismo Święte (nie papież lub jakikolwiek inny człowiek), a jedyną głową Kościoła jest Jezus Chrystus. Kościół nie posiada dwóch głów: widzialnej i niewidzialnej, tak jak ciało nie posiada dwóch głów. Piotr otrzymał szczególne powołanie bycia jednym z apostołów, którzy wraz z prorokami założyli fundament Kościoła. Ciągłość i sukcesja apostolska polegają na trwaniu w nauce apostolskiej przekazanej raz na zawsze w Piśmie Świętym. Pismo milczy o zwierzchnictwie biskupa Rzymu nad całym Kościołem Powszechnym. Wskazuje natomiast na gremialne zarządzanie Kościołem przez pastorów (prezbiterów) i starszych. 

środa, 14 maja 2025

Maria, Matka Boża: fakty i mity

Ewangeliczny Kościół Reformowany, Gdańsk, Kazanie z dnia 2024-12-08

Mamy drugą Niedzielę Adwentu. I na tę okoliczność zaczniemy krótką serię kazań nt. postaci związanych z Bożym Narodzeniem. Na początek powiemy nt. Marii, matki naszego Pana Jezusa. Dzisiejsze kazanie zatytułowałem: „Maria, Matka Boża: fakty i mity”.

TEKST

26) A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, (27) do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria. (28) I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. (29) Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie. (30) I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. (31) I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. (32) Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. (33) I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. (34) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (35) Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.

STRESZCZENIE TEKSTU

Co się dzieje? Bóg posłał anioła Gabriela, jednego z potężniejszych Aniołów, do Marii, młodej ok. 14-16 letniej wówczas dziewczyny zaręczonej z Józefem.

Powitanie Gabriela jest pełne honorów wobec Marii: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. Jest ewidentnie wyróżniona spośród wszystkich kobiet (w.28).

Maria jest zatrwożona i zakłopotana tym pozdrowieniem. Nie do końca wie co się właśnie dzieje (w.29). Anioł więc rozwija wspaniałą nowinę, z którą przybył. Oznajmia, że Maria znalazła łaskę u Boga. Łaskę czyli wolną, niczym nie wysłużoną Bożą przychylność. Nie czytamy, że była to nagroda dla Marii za jej uczynki, zasługi. Była to łaska Boża okazana młodej, pobożnej dziewczynie, która jak każdy z nas potrzebowała Zbawiciela i przebaczenia grzechów.

Anioł Gabriel poinformował ją, że pocznie i urodzi syna, który ma otrzymać imię Jezus (w. 31).

Rzecz niezwykła. Ale zdarzało się już w Biblii, że matki rodziły synów po wcześniejszym spotkaniu z Aniołami. Aniołowie przychodzili z tego rodzaju wiadomościami np. do Abrahama i Sary.

Tu jednak mamy wielką różnicę. Anioł oznajmia kim będzie osoba, którą urodzi Maria. Jej syn będzie Synem Najwyższego, będzie On spełnieniem mesjańskiej obietnicy Boga (w. 32), a Jego panowanie będzie wieczne (w.33).

Druga wielka różnica polega na tym, że jej syn zostanie poczęty bez udziału mężczyzny, z Ducha Świętego. Dlatego dziecko, które się narodzi będzie nazwane Synem Bożym.

Nigdy wcześniej - jak świat długi i szeroki – nic takiego nie miało miejsca! Oto cud nad cudy. Zwykła wierna Bogu dziewczyna urodzi Syna Bożego. Boży plan zapowiadany od wieków już od pierwszej księgi Biblii, znajduje swoją kulminację w życiu tej dziewczyny. Jest ona bez wątpienia szczególną osobą w historii zbawienia.

THEOTOKOS - BOŻA RODZICIELKA

Jedną z głównych debat w historii Kościoła było to, czy słuszne jest nazywanie Marii – Matką Bożą. Kościół nazwał ją w ten sposób w podczas Soboru Efeskiego w 431 r. i na Soborze Chalcedońskim (451 r.), gdzie niemal każde zdanie było tematem długiej debaty.

Wobec Marii mamy tam użyte greckie słowo to Theo tokos. Boża Rodzicielka.

„Przed wiekami przez Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Marii dziewicy, Bożej rodzicielki”.

Określenie Theotokos, Matka Boża podkreśla, że Maria rodząc syna Jezusa – urodziła Boga-Człowieka w jednej osobie. Urodziła syna, który ma prawdziwie ludzką i prawdziwie boską naturę. Była to tak naprawdę obrona bóstwa Chrystusa, które było atakowane m.in. przez herezję ariańską. Czyli ten termin jest ważny w Chrystologii – nauce o Chrystusie, dlatego, że podkreśla prawdę o jedności natur boskiej i ludzkiej w naszym Panu. Nie odnosi się do Marii jako matki Boga w absolutnym sensie, ale właśnie w kontekście definicji tego, kim jest Chrystus.

UCZNIOSTWO MARII

 

Zauważmy, że Maria i tylko Maria towarzyszy Jezusowi przez całe Jego życie.

 

Najpierw poczęła Jezusa, gdy Duch ją zacienił, potem urodziła Go w Betlejem. Wraz z Józefem ucieka do bezpiecznego schronienia w Egipcie. Troszczy się o Jezusa, gdy wracają do Nazaretu.

 

Maria jest z Jezusem w Jego dzieciństwie, w okresie dojrzewania i na początku jego publicznej służby. Idzie z Jezusem aż pod sam krzyż (J 19:25-27), czeka przy Jego grobie („druga Maria" - Mt 27:61) i jest jednym z pierwszych świadków Jego zmartwychwstania (Mt 28:1). Jest z uczniami, którzy otrzymują Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy (Dz 1:14).

 

We wszystkich kluczowych momentach jest z Jezusem.

 

Ciekawe jest jednak to, że Maria jest przy narodzinach Jezusa, Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu. Jest w dniu Pięćdziesiątnicy. Po czym... znika z kart Pisma.

 

Wydaje się to dziwne. Maria przez cały ten czas szła za Jezusem, dlaczego więc nagle zniknęła? Myślę, że odpowiedź tkwi właśnie w tym: nie Maria, lecz Bóg jest w centrum naszej wiary. Maria miała ważne zadanie do wykonania, ale wskazywała na Jezusa, nie na siebie. W Kanie Galilejskiej powiedziała: Co wam powie – czyńcie.

 

Jej uczniostwo polega również na tym, że zniknęła z biblijnej narracji po zmartwychwstaniu. Nie ma jej na Soborze Jerozolimskim (w Dziejach 15), gdzie zapadają ważne decyzje dotyczące Kościoła. Nie ma utrwalonej mariologii w listach apostolskich. To jest znaczące: sama Maria nigdy nie znajduje się w sytuacji, w której stoi w centrum jakiegokolwiek kultu czy nabożeństwa.

 

Natomiast świadectwo o Jezusie jest opowiadane dalej po zniknięciu Marii: w Dziejach Apostolskich, listach Pawła, Piotra, Jana, Judy, w Księdze Objawienia. To nam dobitnie pokazuje, jak powinniśmy oceniać rozbudowany poprzez wieki utrwalony do dziś tzw. kult maryjny.

 

PRZYJMOWANIE JAKO CNOTA BOŻEGO NARODZENIA

Maria otrzymała wyjątkowy dar, który przyjęła, po czym zmienił jej życie. Jej postawa uczy nas, że nasze życie na ziemi nie jest twoją własnością, którą możesz wykorzystać, jak chcesz. Jest darem, który należy przyjąć i właściwie wykorzystać.

Jej postawa stoi w sprzeczności wobec współczesnych haseł o „wyrażaniu siebie” i „odnajdywaniu swojego prawdziwego ja”. Znamy to: „moje ciało, mój wybór”, „moje życie należy do mnie i do nikogo innego”, „mam prawo robić ze swoim życiem co chcę”.  

To hasła niewiary Bogu, które wyrażają podstawowy bunt ludzkości.

Odpowiedź Marii  na słowa Gabriela jest wypowiedzeniem wojny takiemu stylowi życia. Ona mówi: „Niech mi się stanie według słowa twego”.

Zauważmy, że przyjęcie daru wymaga pokory. Przyjęcie przebaczenia, zbawienia, łaski wymaga pokory. Dlatego szczera wiara obraża współczesny egoistyczny świat, który mówi: chwytaj, należy ci się, nie proś, nie przepraszaj, idź do celu bez względu na cenę. Wiara Marii ukazuje te postawy jako bunt przeciwko Bogu.

Maria przyjęła łaskę, która była początkiem czegoś nowego. Przyjęcie daru od Boga to przełom. Bo to przyznanie, że sam z siebie jestem biedny, nagi i moralnie zły. Potrzebuję Zbawiciela. Nawróć mnie Panie, a będę nawrócony.

ZASKAKUJĄCY BÓG

Maria miała swoje plany, marzenia. Lecz Bóg wkroczył w jej życie ze swoim planem, który przyniósł to, o czym nawet nie mogła marzyć. Bóg wywrócił jej życie do góry nogami

Nikt z nas co prawda nie urodzi Syna Bożego, nikt z nas nie wychowa Syna Bożego. Ale Bóg może cię zaskoczyć w inny sposób. Bądź na to gotowy. Nie czekaj jednak  z zastanawianiem się, jaki plan ma Bóg dla twojego życia.

To co Bóg chce, abyś wiedział już teraz, On objawił w swoim Słowie: On chce, abyś unikał pokus, nie grzeszył, pełnił dobre uczynki, przestrzegał przykazań, troszczył się o chorych, sieroty, wdowy i opuszczonych. Czasami oznacza to czasami dyskomfort, a czasami napięcia, konflikty. Ale właśnie wtedy powinniśmy sobie przypominać te słowa Marii: Niech mi się stanie według słowa twego.

Jeśli zaś Bóg będzie chciał dokonać jakiejś ważnej zmiany w twoim życiu, to się na pewno dowiesz. J Wielu z nas miało kiedyś różne plany na swoją przyszłość. I Bóg nas zaskoczył. Np. tym, że zwrócił Wasze serce ku sobie, że jesteście chrześcijanami, że mieszkacie w Gdańsku, że jesteście w Kościele, że jesteście dziś na tym miejscu. Kto by pomyślał o tym jeszcze 10 lat temu? J

MARIA ŻYJE SŁOWEM BOŻYM

Po zajściu w ciążę Maria odwiedza Elżbietę, która jest w ciąży z Janem. Wypowiada tam słowa tzw. hymn pochwalny Marii. To, co rzuca się w nim w oczy to znajomość Pisma Święte. Każde zdanie wypowiedziane przez Marię to cytat z Pisma Świętego (Łk. 1:46-55).

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (1 Sm  2:1; Hab 3:18; I  61:10; Pwt 32:3). Bo wejrzał na uniżenie służebnicy swojej: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, (1 Sm 1:11). Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię (Ps 71:19; 1 Sm 2:2).

Maria nie miała Biblii w domu, ale musiała słuchać uważnie czytanego Słowa, żyła nim i zachowywała w sercu. Naśladujmy jej oddanie Słowu Bożemu.

NIEPOROZUMIENIA I BŁĘDY

 

Z powodu jej wyjątkowego miejsca w Bożym planie zbawienia, w Kościele rozwinął się kult maryjny. Dlatego powinniśmy poruszyć również ten temat.

 

Maria, dziewica czy Maria Dziewica?

 

Jako protestanci wierzymy w dziewicze poczęcie i narodzenie Jezusa Chrystusa. To znaczy, wyznajemy , że w chwili narodzin Chrystusa Maria była nadal dziewicą. Życie Jezusa jako człowieka nie powstało w wyniku współżycia Marii i Józefa. Raczej był to cud poczęcia z Ducha Świętego.

Nasi przyjaciele z Kościoła katolickiego wyznają jednak doktrynę wiecznego dziewictwa Marii, o czym Biblia milczy, a nawet zaprzecza. Owszem, gdy jako protestanci wypowiadamy Nicejsko-Konstantynopolitańskie Wyznanie Wiary, mamy tam stwierdzenie, że Syn Boży, Jezus Chrystus „za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii, dziewicy i stał się człowiekiem”.

Chrystus narodził się z Marii, dziewicy. Słowo dziewicy piszemy tam małą literą, a więc nie jest to tytuł. Po drugie, stawiamy tam przecinek. Podkreślamy w ten sposób, że został poczęty z Ducha Świętego, bez udziału mężczyzny, a nie doktrynę o wiecznym dziewictwie Marii.

Natomiast używany w Kościele Rzymskokatolickim tytuł Maryja Dziewica pisane wielkimi literami, odnosi się do stałego statusu. Jest to doktryna, która mówi, że ​​Maryja była dziewicą przez całe swoje życie. I stawia ją to rzekomo w sytuacji wyjątkowości i czystości.

 

Niektórzy wcześni reformatorzy (np. Luter, Latimer i Cranmer) trzymali się doktryny wiecznego dziewictwa Marii, ale Kościoły protestanckie dość wcześnie ją porzuciły. Słusznie zresztą. Ewangelista Mateusz mówi nam, że Józef powstrzymał się od stosunków z Marią do czasu narodzin Jezusa (Mt 1:25).

Zgodnie z ewangeliczną relacją, Jezus miał co najmniej sześcioro rodzeństwa:

Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim (Mk 6:3). 

Jezus miał więc czterech fizycznych braci (gr. adelphoi odnoszące się do braci, a nie kuzynów lub uczniów, duchowych braci) i co najmniej dwie siostry (gr. adelphai), co oznacza, że licząc Jezusa, Maria miała siedmioro dzieci.

Fakt posiadania wielu dzieci w żadnym stopniu nie ograbia Marii (lub Jezusa) z jej świętości, wyjątkowości lub czystości. Maria pozostała czysta, współżyła wyłącznie ze swoim mężem – Józefem. Została pobłogosławiona w wyjątkowy sposób: nie tylko przynosząc na świat Syna Bożego, lecz również wychowując gromadkę dzieci, które dokładały w jej życiu Bożych błogosławieństw! Nigdzie w Biblii dziewictwo nie jest stanem wyższej duchowości i czystości niż małżeńskie współżycie.

Błogosławiona między niewiastami

 

Dalej. Sprawa zrozumienia wersetu:

 

"Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami". - Ew. Łukasza 1:28.

 

To oczywiście werset, z którego pochodzi słynna modlitwa Zdrowaś Maryjo. Zwróćmy uwagę na kilka rzeczy. Słowo zdrowaś jest tutaj po prostu pełnym szacunku pozdrowieniem Anioła, a nie modlitwą błagalną.

 

Anioł oznajmia, że ​​jest Maria jest obdarzona łaską, co oznacza, że jest odbiorcą łaski, a nie dawcą łaski wobec innych. Nie jest pełna łaski – w znaczeniu bycia źródłem, z którego wypływa łaska dla tych, którzy modlą się do niej.

 

Oczywiście nie ma nic złego, gdy te słowa Anioła Gabriela śpiewamy np. w okresie bożnarodzeniowym lub cytujemy w kazaniach. Wszak są w Biblii. Ale nie zostały wypowiedziane, aby używać ich jako litanii wobec Marii, czy modlitwy, która zsyła szczególne łaski.

 

Niepokalane poczęcie

 

Innym zwrotem, który powinniśmy znać, jest niepokalane poczęcie. W teologii rzymskokatolickiej odnosi się ono do poczęcia Marii w łonie jej matki — która zgodnie z tradycją miała na imię Anna. A więc mówi się o niepokalanym poczęciu Maryi.

 

Chodzi o to, aby uczynić Marię osobą pozbawioną grzechu. Po co? Aby była odpowiednim naczyniem dla bezgrzesznego Mesjasza. A więc tylko pozbawiona grzechu osoba mogła wydać na świat pozbawionego grzechu Syna Bożego. To oczywiście nie jest logika Biblii. Wyjątkowość Chrystusa nie wynika z rzekomej bezgrzeszności Marii, lecz z cudu poczęcia przez Ducha Świętego. Biblia naucza, że jedynym bezgrzesznym człowiekiem był Jezus Chrystus. Innych wyjątków nie ma.

 

Wniebowstąpienie czy Wniebowzięcie?

 

Kolejne powszechne nieporozumienie :Biblijne Wniebowstąpienie Jezusa nie powinno być mylone z rzymską doktryną Wniebowzięcia Marii, o której Biblia milczy. Biblijne Wniebowstąpienie to nie to samo co doktryna wniebowzięcia Maryi nauczana przez KRK.

 

Tytuły wobec Marii

 

Idźmy dalej: Według katolickiej teologii Maria jest kimś więcej niż pełną wiary Matką Bożą: "Dlatego do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele w wezwaniach tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki”. (KKK 969).

Jako ewangeliczni chrześcijanie, udając się za Słowem Bożym, uważamy, że naszym Orędownikiem (Hbr 9:24) i Pośrednikiem (1 Tm 2:5) jest Jezus Chrystus, zaś Wspomożycielem, Pocieszycielem jest Duch Święty (Jn 14:26). 

Maria nie jest Orędowniczką, Pośredniczą i Pocieszycielką, ponieważ sama potrzebowała Orędownika, Pośrednika i Pocieszyciela.

To, że musimy te kwestie jasno definiować i przypominać jest dość wstydliwe, ponieważ te rzeczy powinny być oczywiste w Kościele. Jednak fakt, że musimy tu mówić o oczywistościach pokazuje jak bardzo część Kościoła zdryfował od jasnej, ewangelicznej nauki Pisma Świętego.

 

Ale żeby nie było tak, że rzucamy kamyczki tylko do ogródka naszych katolickich sąsiadów, musimy również sprzeciwić się pomniejszaniu błogosławieństw i roli Marii. Sama Maria powiedziała: Błogosławioną zwać mnie będą wszystkie pokolenia.

 

I musimy być jednym z tym pokoleń! Maria została obdarzona przywilejem, którego nie dostąpiła żadna inna kobieta: otrzymała zaszczyt, ale i odpowiedzialność urodzenia oraz wychowywania Bożego Syna! Maria jest wyróżniona na kartach Pisma i powinniśmy bronić matki naszego Pana przed zakusami tych, którzy twierdzą, że jej błogosławieństwo było jednym z wielu, podobnym do błogosławieństw, którymi zostały obdarowane inne osoby na kartach Pisma. Otóż nie. Było szczególne.

 

KULT MARYJNY W BIBLII POTĘPIONY

Owszem, w Biblii mamy, uwaga, przykład kultu maryjnego. I uwaga mówi to protestant! J Tyle, że jest to kult, któremu sprzeciwił się Pan Jezus.

Łk 11:27-28 (27) A gdy On to mówił, pewna niewiasta z tłumu, podniósłszy swój głos, rzekła do niego: Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś. (28) On zaś rzekł: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go.

Można powiedzieć, że pojawia się tu litania wobec Marii: piersi, które karmiły Syna Bożego i łona, które go nosiło. Można dodać: błogosławione ręce, które go nosiły i usta, które go całowały. Błogosławiona szata, którą Maria okrywała ciało Jezusa i sandały, które mu zakładała.

Jak na to odpowiada Pan Jezus? Nasz Pan jednoznacznie sprzeciwia się tego typu adoracji maryjnej. Mówi, że błogosławieństwo spoczywa raczej na tych, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go. Jego Słowa powinny wystarczyć, by skutecznie wybić z głowy pokusy kultu maryjnego.

PODSUMOWANIE

Trzy krótkie myśli na podsumowanie:

1. Maria powinna być dla nas wzorem ufnej i zaciekawionej wiary. Jak żadna inna kobieta została obdarzona szczególną łaską urodzenia i wychowania Zbawiciela świata.

Jej słowa w Kanie Galilejskiej powinny być dla nas drogowskazem: "Co wam powie, czyńcie" (Jn 2.5). Zawsze wskazywała na Boga, nigdy na siebie.

2. Maria na zwiastowanie anioła Gabriela odpowiedziała Bogu: „Tak”, dlatego, że zapewne codziennie odpowiadała Bogu „Tak”: gdy prała, sprzątała, śpiewała, pomagała rodzicom, gotowała, odpoczywała, spotykała się z ukochanym Józefem, rozmawiała z trudnymi ludźmi... 

Codziennie poddawała swoją wolę – woli Bożej. Dlatego, pomimo iż była zaskoczona wieścią od anioła, to również wtedy odpowiedziała: "niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1.38). 

Nie był to jednorazowy akt wiary i zaufania. To była kontynuacja wiary i zaufania. Czyńmy podobnie, byśmy w nieprzewidzianych okolicznościach potrafili odpowiedzieć Bogu niczym Maria: "Niech mi się stanie według słowa twego".

3. Z powodu jej wyjątkowej roli Kościół katolicki zdecydował, że powinien zostać rozwinięty kult Marii. W odpowiedzi na to nadużycie niektórzy protestanci idą w drugą stronę, a więc ignorowanie jej wyjątkowego powołania.

Jeśli jednak zwrócimy się do Biblii, to unikniemy obu tych błędów. Biblijne nauczanie nt. Marii, Matki Bożej można podsumować następująco: Nie należy jej czcić, ale raczej naśladować - w jej wierze, poświęceniu, pokorze.