Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NT - Ew. Mateusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NT - Ew. Mateusza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2026

Niedziela Palmowa 2026: Jaskinia zbójców i dzieci w świątyni

WSTĘP

Mamy Niedzielę Palmową. Rozpoczyna ona Wielki Tydzień, a w jej centrum jest tryumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy i powitalne okrzyki witających Go jako króla.

Dzisiaj skupimy się jednak nie na samym momencie wjazdu do Jerozolimy, ile na wydarzeniu, które następuje zaraz potemBowiem pierwszą rzeczą, którą robi Jezus po wjeździe do Jerozolimy jest scena, którą nazywamy oczyszczeniem świątyni, choć bardziej pasowałoby określenie: Zapowiedź sądu nad świątynią.

Chodzi oczywiście wypędzenie z niej sprzedawców i kupców.

 Przyjrzyjmy się dokładniej wydarzeniom, które miały miejsce, ponieważ powinny one dla nas ważną nauką.

TEKST

(10)  A gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, mówiąc: Któż to jest? (11)  Rzesze zaś mówiły: To jest prorok Jezus, ten z Nazaretu Galilejskiego. (12)  I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał. (13)  I rzekł im: Napisano: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. (14)  I przystąpili do niego ślepi i chromi w świątyni, a On ich uzdrowił. (15)  Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, widząc cuda, które czynił, i dzieci, które wołały w świątyni i mówiły: Hosanna Synowi Dawidowemu, oburzyli się (16)  i rzekli mu: Czy słyszysz, co one mówią? A Jezus mówi do nich: Tak jest; czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę? (17)  I opuściwszy ich, wyszedł z miasta do Betanii i tam zanocował. Mt 21:10-17

Jezus jest witany w Jerozolimie jako król.

Jeśli w stolicy jest tłum, który wita kogoś jako swojego króla, to musi wprowadzać zamęt. Podczas narodzenia Jezusa, gdy mędrcy odwiedzili Jerozolimę, czytamy, że miasto zostało poruszone pogłoskami o narodzonym królu (Mt 2:3).

I to dzieje się ponownie, gdy Jezus wjeżdża do Jerozolimy na oślęciu (Mt 21:10).

Nic dziwnego, że uczeni w Piśmie, faryzeusze i kapłani są zaniepokojeni.  Tak jak zaniepokojenie budzi dzisiaj prawda, że Jezus jest królem nie tylko Kościoła, ale i Gdańska, Polski, że to jest Jego świat i że powróci jako król do swojej własności.

Takie stwierdzenia powodują dziś jeszcze większy zgiełk i poruszenie niż w Betlejem i Jerozolimie na wieść o królu.

To poruszenie jest tym bardziej zasadne, że Jezus nie jest królem, który nosi ten tytuł tylko reprezentacyjnie, lecz zaczyna zaprowadzać porządek.

I pierwszą troską tego króla nie jest pałac, lecz świątynia. Jezus jest królem Królów, Panem panów i pierwszym miejscem Jego troski jest Kościół.

WYPĘDZENIE KUPUJĄCYCH I SPRZEDAJĄCYCH

I co się dzieje? Jezus wchodzi do świątyni i robi kontrowersyjną dla wielu rzecz: wypędza z niej kupujących i sprzedających oraz przewraca stoły wekslarzy, czyli bankierów, a więc wymieniających pieniądze.

(12)  I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał.

O co chodzi? Dlaczego to robi?

Po pierwsze, czy ma prawo to robić? Przecież stoły handlujących, ich dobytek, gołębie są ich własnością! Dlaczego Pan Jezus zachowuje się tak jakby tego nie respektował?

Otóż pamiętajmy z kim mamy do czynienia. Mamy do czynienia z Tym, przez którego i dla którego wszystko istnieje. Wszystko jest Jego własnością, której nam użycza.

Po drugie, to jest Dom Jego Ojca. Pan Jezus nie jest w świątyni gościem, który przewraca meble gospodarzom. Jest Panem tego miejsca. Jest tym, którego murowana świątynia była cieniem i zapowiedzią. Jezus jest prawdziwą świątynią jak mówi o sobie: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję” (Ewangelia Jana 2:19).

I zwróćcie uwagę, że w zasadzie nikt z tych kupców nie ma problemu. Nie czytamy o żadnym oburzeniu czy proteście. 

Dlaczego jednak przewraca stoły sprzedawców i wypędza z niej kupców?

Powszechne zrozumienie jest takie, że chodzi o to, że w Domu Bożym nie powinno się handlować, a oni zrobili ze świątyni ryneczek, miejsce biznesu.

Im tym właśnie Pan Jezus się oburzył.

To zrozumienie ma dwie poważne słabości:

1. Gdyby chodziło tylko o zakaz sprzedaży, to dlaczego Jezus wyrzucał również kupujących? Mógłby wyrzucić tylko sprzedawców, a inni odwiedzający świątynię, po prostu mogliby się w niej pomodlić. Wypędził jednak wszystkich.

2. Pan Jezus nie jest też niezadowolony z samego faktu istnienia np. targu zwierząt ofiarnych w świątyni np. gołębi. Było to naturalnym skutkiem kultu świątynnego. Transakcje w świątyni były dopuszczone przez Boga.

W Pwt 14:22–27 Bóg zezwolił, by Izraelici udali się do świątyni z pieniędzmi, by na miejscu zaopatrzyć się w bydło, owce, wino na święte zgromadzenia i uroczyste dni. Kupowanie w obrębie świątyni nie było więc problemem samym w sobie.

Kiedy w Ewangelii Łukasza czytamy, że Maria po narodzeniu Jezusa złożyła w ofierze w świątyni parę synogarlic albo dwa gołąbki, to nie powinniśmy zakładać, że wiozła martwe ptaki z Betlejem. Zapewne kupiła je właśnie tam, gdzie stali ci sprzedawcy w czasach Jezusa i których stragany Jezus powywracał.

Jak więc rozumieć to, co robi Jezus?

Otóż Jezus jest jak Jeremiasz, który odtwarza zniszczenie świątyni i ostrzega, że Bóg zniszczy ich „jaskinię zbójców” (Mat. 21:13).

W Księdze Jeremiasza Bóg mówi o świątyni: „Czy jaskinią zbójców stał się w oczach waszych ten dom, który jest nazwany moim imieniem? Oto i Ja to widzę - mówi Pan” (Jer 7:11).

Bóg przez Jeremiasza ostrzegał, że Żydzi nie mogą schronić się w świątyni po tym, jak dopuszczali się krzywd wobec bliźnich, czynili niesprawiedliwość, uciskali sierotę i wdowę oraz niewinnego (Jer. 7:8-11).

(8)  Oto wy polegacie na słowach zwodniczych, które nie pomogą. (9)  Jak to? Kradniecie, mordujecie, cudzołożycie i krzywoprzysięgacie, składacie ofiary Baalowi i chodzicie za cudzymi bogami, których nie znacie, (10)  a potem przychodzicie i stajecie przed moim obliczem w tym domu, który jest nazwany moim imieniem, i mówicie: Jesteśmy ocaleni - aby dalej popełniać te wszystkie obrzydliwości!

W czasach Jeremiasza lud świątyni, a więc Izraelici zwodzili siebie samych, mówiąc, że ponieważ jest pośród nich Boża świątynia, to na pewno jest z nami Bóg. I Bóg będzie nas zawsze chronił.

Bóg odpowiada im, że chociaż jest pośród nich świątynia, to stała się ona jaskinią zbójców z powodu nieprawości Izraela i zostanie ona zniszczona.

ZBÓJCY

Także Jezus nazywając świątynię „jaskinią zbójców”, nie mówi: Jesteście zbójcami, bo uprawiacie w niej handel. Mówi raczej o duchowej kondycji Izraela: „Jesteście zbójcami”, dopuszczacie się cudzołóstwa, krzywoprzysięstwa, oszustw, przemocy, chodzicie za cudzymi bogami, a potem udajecie do świątyni, składacie ofiary i myślicie, że ujdzie wam to na sucho.

Otóż nie ujdzie.

Zbójcą w Biblii jest nazywany Barabasz (J 18:4). Co dzieje się podczas pseudoprocesu nad Jezusem? Żydzi domagają się wypuszczenia zbójcy Barabasza aniżeli Jezusa. Izrael stał się wspólnotą zbójców, a świątynia jaskinią zbójców.

DOM MODLITWY

Natomiast Jezus powiedział, że dom Boży powinien być nazywany domem modlitwy (Mt 21:13). To ciekawe słowa. Oznaczają one, że modlitwa powinna charakteryzować zgromadzonych chrześcijan bardziej niż jakiekolwiek inne działanie.

Pomyśl o tym: Kościół, świątynia Boża w Nowym Przymierzu powinien być domem modlitwy.

Kościół to oczywiście dom Słowa i sakramentów. Ale określenie dom modlitwy pokazuje, że jest to przede wszystkim miejsce spotkania człowieka z Bogiem. A tym łącznikiem jest właśnie modlitwa zanoszona z wiarą.  

Świątynia, Kościół to nie jest więc dom konferencyjny, dom społecznych działań, ale dom modlitwy.

ŚLEPI I CHROMI

I po tym jak nazywa świątynię domem modlitwy, uzdrawia w niej ślepych i chromych, a więc kalekich, którzy do Niego przychodzą.

Możemy więc powiedzieć, że czyny miłosierdzia wobec ślepych i kalekich, są prawdziwą modlitwą, prawdziwą ofiarą i służbą Bogu. Temu właśnie służy świątynia.

Zamiast być schronieniem dla zbójców, a więc bluźnierców, cudzołożników i oszustów, ma być schronieniem dla słabych, miejscem, gdzie odrzuceni mogą zostać wzmocnieni i przywróceni do służby Bogu.

To działanie Jezusa, a więc wyrzucanie ze świątyni jednych, a przyjmowanie innych ukazuje, że Jezus nie jest tylko królem jak Salomon i inni królowie z dynastii Dawida, którzy ją budują lub utrzymują jej służbę.

Jezus idzie dalej: rości sobie prawo do usuwania niektórych członków świątyni

i przyjmowania innych. Rości sobie prawo do kontrolowania tego, kto do niej należy, co się w niej dzieje.

A są to wyłącznie kompetencje Boże. Dlatego działanie Jezusa w świątyni wskazuje na Jego Boży autorytet, ukazuje, że jest Panem świątyni, a nie jedynie jej gościem. Nie przychodzi do niej jak Grzegorz Braun z gaśnicą. Jest właścicielem i królem świątyni.

To co zrobił Jezus to nie było oczyszczenie budynku świątyni z handlarzy. To była zapowiedź sądu nad świątynią, która stała się jaskinią zbójców z powodu niewierności Izraela.

DZIECI W ŚWIĄTYNI

Nic dziwnego, że arcykapłani i uczeni w Piśmie oburzają się na działania Jezusa (Mat. 21:15; por. 20:24).

A przedmiotem ich oburzenia jest cześć, jaką Jezus otrzymuje od dzieci.

(15)  Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, widząc cuda, które czynił, i dzieci, które wołały w świątyni i mówiły: Hosanna Synowi Dawidowemu, oburzyli się (16)  i rzekli mu: Czy słyszysz, co one mówią?

Wcześniej w Ewangeliach mamy scenę, w której uczniowie odsuwają od obecności Jezusa dzieci, za co Pan Jezus ich napomina.

Tutaj tym razem to uczeni w Piśmie i faryzeusze nie chcą głosu dzieci w świątyni, a szczególnie głosów dzieci chwalących Jezusa.

Co robi Jezus?

Gdy wcześniej uczniowie odsuwają małe dzieci od Jezusa, On je przyjmuje i błogosławi (por. Mt 18:1-5; 19:13-15). Teraz, w świątyni, Jezus wskazuje na dzieci jako na tych, którzy są Jego prawdziwymi uczniami i oddają Mu należną chwałę.

Kapłani chcą, by Jezus je uciszył. Ale to, co w świątyni robi Jezus, jest zupełnym odwróceniem ich oczekiwań. A więc wypędza dorosłych Żydów, którzy żyjąc w grzechu uczynili ze świątyni jaskinię zbójców, a przyjmuje chromych i ślepych, a więc pomijanych oraz dzieci jako prawdziwych kapłanów w Bożej świątyni

Czyli Jezus daje do zrozumienia: Jeśli nie chcesz dołączyć do słów czci dziecięcego chóru, to nie należysz do świątyni. Jeśli odsuwasz dzieci jako czcicieli Pana, jako członków Domu Bożego, to jesteś jak uczeni w Piśmie.

Jezus cytuje Psalm 8, w którym Psalmista mówi: „Z ust dzieci i niemowląt ugruntowałeś moc na przekór nieprzyjaciołom swoim, Aby poskromić wroga i mściciela” (Księga Psalmów 8:3)

Jezus gromadzi dziecięcy chóri jest to głos zwycięstwa.

Bóg kocha widok dzieci w Bożej świątyni. Bóg kocha modlitwy, słowa czci, wyznanie wiary dzieci, śpiew dzieci. Jeśli dla dorosłych w Kościele dzieci są balastem, który przeszkadza im w czci Bogu, to problemem nie są dzieci, lecz owi dorośli.

Kościół jest miejscem dla dzieci. Całe nabożeństwo jest dla dzieci. Słowo Boże na nabożeństwie są dla dzieci. Dary i obecność Jezusa przy Stole Pańskim są dla dzieci. 

PODSUMOWANIE

1. Jezus przybywa do Jerozolimy jako król, wypełniając Pismo, ale wypełnia je w sposób naznaczony krzyżem. Zwycięża przez krzyż, a nie przez miecz.

Nowa odkupiona ludzkość nie składa się z silnych, bogatych ani dobrze urodzonych. Nowa adamowa ludzkość składa się z chromych i ślepych, których Jezus uzdrawia. Kapłanami w Bożej świątyni są dzieci śpiewający na chwałę Jezusowi oraz ci, którzy mają dziecięcą wiarę.

2. Jest taki mem: Co zrobiłby Jezus w danej sytuacji? WWJD.

I odpowiedź: Pamiętaj, że jedną z opcji jest to, że powywracałby stoły.

Ta scena ukazuje Jezusa jako Boga, który odpowiada gniewem, gdy ktoś czyni z Kościoła jaskinię dla swojego grzechu. Jeśli dla kogoś Kościół jest miejscem ukrycia grzechu, a nie wyznania grzechu, to jego stan jest gorszy niż gdyby w ogóle do Kościoła nie przyszedł. To przyjście do Boga z myśleniem, że On jest ślepy i głuchy.

3. Co prawda w tej scenie nie mamy tu chrztu dzieci, ale mamy jasno ukazany stosunek Jezusa do dzieci. Dzieci są ukazane jako przykład uczniów, ich wiara jest stawiana jako przykład dla dorosłych. Może nie jeśli chodzi o dojrzałość, ale na pewno jeśli chodzi o szczerość.

Bądź wdzięczny za dzieci w Kościele. Dziękuj za ich wiarę, obecność i módl się za nie. Módl się o Bożą ochronę, wzmocnienie, mądrość i wytrwałą wiarę. Bóg nigdy nie traktuje dzieci Jego ludu jak pogan, lecz jako Boże dzieci. Dlatego mają prawo zarówno do chrztu, jak i do Stołu Pańskiego.

4. Ta scena ukazuje stosunek Jezusa do świątyni. Jezus nie traktował świątyni jako po prostu zwykłego budynku. Nie traktował kultu w świątyni jako po prostu pustego rytuału. Traktował świątynię zgodnie z tym, czym była, a więc miejscem spotkania Boga i człowieka. Miejscem ofiar, w którym lud słyszał Boże Słowo.

Jezus nie był rewolucjonistą, który niszczył Boży porządek, który walczył z formalnym kultem.

Jednak świątynia w całej swojej chwale była jedynie cieniem i zapowiedzią nowej, chwalebniejszej świątyni którą jest Jezus. Jezus jest prawdziwą świątynią Bożą, miejscem spotkania Boga z człowiekiem, miejscem pojednania, zadośćuczynienia, miejscem doskonałej ofiary, miejscem Słowa i wspólnoty z Bogiem.

Chcesz doświadczać społeczności z Bogiem? Nie musisz jechać na ziemię Bliskiego Wschodu. Nie ma i nie będzie murowanej świątyni, która będzie utożsamiana ze szczególną Bożą obecnością w odróżnieniu od innych budowli.

Jezus nazywał siebie świątynią. Ale Nowy Testament używa określenia świątynia w odniesieniu do Kościoła, a więc wspólnoty uczniów Jezusa. A także w odniesieniu do naszych ciał. Jesteśmy mikro-świątyniami Boga.

Dlatego zarówno nasze ciała, jak i wspólnota Kościoła nie mogą stać się jaskiniami dla grzechu.

Przychodź do obecności Jezusa obecnego w Kościele, który jest domem modlitwy, filarem prawdy i świątynią Boga żywego.

niedziela, 22 lutego 2026

Jezus jako wierny Adam

Kuszenie Jezusa (przez Szatana) na pustyni (Mt 4:1-10) ukazuje Jezusa jako wiernego Adama, który odmawia zjedzenia zakazanego owocu i odmawia przywłaszczenia sobie władzy przed czasem wyznaczonym przez Ojca. 

Jezus na pustyni czyni to, co powinien był zrobić Adam w Ogrodzie, gdzie zawiódł. W ten sposób rozpoczyna misję odwracania przekleństwa, które przyniósł grzech Adama. I zaczyna od miejsca, które jest przeciwieństwem miejsca, w którym był Adam. Adam był kuszony (wraz z Ewą) w ogrodzie. Jezus jest kuszony na pustyni. Adam był kuszony w otoczeniu przyjaznego świata, przyjaznych zwierząt, harmonii. Jezus jest kuszony w otoczeniu dzikich zwierząt, braku życia. 

W przeciwieństwie do pierwszego Adama Jezus, nie słucha Szatana i zachowuje post. Odwraca przekleństwo, które przyniósł grzech Adama. 

Adam w ogrodzie Eden uległ wężowi, pokusie bestii. Pan Jezus, nowy Adam niszczy łeb bestii na krzyżu i w ten sposób przywraca nam dostęp do Bożej obecności, do Ogrodu, do wspólnego ucztowania z Bogiem. 

inspiracja: Peter Leithart

sobota, 21 lutego 2026

Wojny w kulturze - Rich Lusk


- Rich Lusk

Wielu chrześcijan, którzy nie chcą brać udziału w kulturowych wojnach, twierdzi, że odciągają one od ewangelizacji.

Są z tym dwa główne problemy. 

Po pierwsze, nie ma żadnej cnoty w ukrywaniu tego, w co naprawdę wierzymy. Wielu niechrześcijan, którzy „szanują rzeczywistość”, jest pod wrażeniem biblijnego nauczania na temat kwestii praktycznych i kulturowych. Dlatego poruszanie tych kwestii jest sposobem na ewangelizację tych ludzi. Wielu ludzi zostało doprowadzonych do wiary przez chrześcijan, którzy nie unikali bitew w kulturze – od mówienia prawdy w kwestiach takich jak feminizm, romantyczno-seksualny pociąg do osób tej samej płci, transpłciowość, Boży plan dla narodów, biblijny opis obowiązków władzy cywilnej.

Po drugie, Wielki Nakaz Misyjny (z Mt 28) nie dotyczy tylko pozyskiwania dusz, ale budowania chrześcijańskich narodówNaród uczniów Jezusa wymaga czegoś więcej niż tylko głoszenia Ewangelii w wąskim sensie – wymaga nauczania wszystkiego, co nakazał Jezus, a więc całej Biblii. 

Biblia porusza kontrowersyjne kwestie naszych czasów i Kościół również powinien to robić. Biblia to nie tylko księga prawd odkupienia; nie jest to tylko księga osobistego uczniostwa; zawiera ona również plany sprawiedliwości społecznej i życia społecznego. 

Jeśli Kościół odmawia odważnego wypowiadania się tam, gdzie przemawia Bóg; jeśli Kościół odmawia stosowania Biblii w praktycznych kwestiach życiowych, to sprzeniewierza się swojemu powołaniu, by nauczać wszystkie narody wszystkiego, co Jezus nakazał, i głosić całą wolę Bożą.

* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA). 

wtorek, 17 grudnia 2024

Józef, mąż Marii - Kościół potrzebuje Bożych mężczyzn

Józef, mąż Marii, był mężczyzną jakich potrzebuje dzisiejszy Kościół, rodzina, naród. Nie kierowały nim emocje; kierowała nim sprawiedliwość. Jako wierny ojciec i mąż, brał na siebie odpowiedzialność za innych, za swoją rodzinę. 

Anioł oznajmił Marii, że urodzi dziecko, które będzie Synem Bożym, ale to Józefowi powiedział, by zatroszczył się o rodzinę i udał się do Egiptu, a następnie wrócił.

Józef przypomina nam jak bardzo potrzebujemy dzisiaj pobożnych ojców – zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, jak bardzo ojcostwo jest dziś pogardzane. W wielu filmach ojcowie to fajtłapy, nieudacznicy, tchórze, głupcy, pijacy albo nieobecni, niezaangażowani członkowie rodziny. 

Kiedy współczesny Kościół chce zachęcić mężczyzn do podejmowania inicjatywy, wzięcia na siebie odpowiedzialności przywództwa w rodzinie, uważa się to za coś kontrowersyjnego. Bezbożna kultura chce, aby mężczyźni ubierali się jak kobiety i zachowywali się jak kobiety. Gdy mówimy, by mężczyzna brał odpowiedzialność za swoją rodzinę, pojawiają się irracjonalne oskarżenia o patriarchalizm, antykobiece uprzedzenia i dyskryminację kobiet. 

Nawet chrześcijanie uważają, że Kościół nie powinien zajmować się takimi rzeczami jak płeć, męskość, kobiecość, ale głoszeniem Ewangelii. Lecz nie zapominajmy, że Ewangelia zmienia ludzi! Pastor Rich Lusk napisał: „Ewangelia czyni chrześcijanina lepszym mężem. Ewangelia czyni chrześcijankę lepszą żoną". I w innym miejscu: "Dla chrześcijańskiego mężczyzny uświęcenie oznacza wzrastanie w prawdziwej męskości. Dla chrześcijańskiej kobiety uświęcenie oznacza wzrastanie w prawdziwej kobiecości. Uświęcenie nie jest procesem androgynicznym". Androgynia to w kulturze umyślne zacieranie różnic kulturowych między kobietami a mężczyznami. 

Ewangelia zmienia wycofanych, nieobecnych, niemoralnych mężczyzn w szlachetnych, odważnych żołnierzy w Bożej armii. Nie w idealnych, bezgrzesznych mesjaszy, lecz w ludzi, którzy wierzą, że ich siłą i skałą jest Bóg. Bóg jest źródłem ich męstwa, siły, odwagi. Józef jest tego przykładem. Był zwykłym człowiekiem. Nie czytamy, że zabił oślą szczęką kilkuset Rzymian. Był zwykłym facetem, którego przykład pokazuje, że Bóg może działać w nas i przez nas. 

Potrzebujemy więcej Józefów w Kościele. Nie potrzebujemy celebrytów. Potrzebujemy mężów i ojców, którzy boją się Boga, a nie ludzi. 

Bóg Ojciec powierzył Jezusa ludzkiemu ojcu. Czyniąc to, Bóg uhonorował znaczenie ziemskich ojców. Powierzając zaś Jezusa Marii, uhonorował znaczenie macierzyństwa.

poniedziałek, 19 lutego 2024

Co łączy chrzest Jezusa z naszym chrztem?

To, co powiedzieliśmy w poprzednim wpisie o chrzcie Jezusa spróbujmy odnieść do naszego chrztu. Oczywiście pod pewnymi względami można mówić o pewnych podobieństwach, a pod pewnymi względami o różnicach.

Tu zwrócę uwagę na pewne podobieństwa.

1. Kiedy Jezus został ochrzczony, Jego Ojciec był przy tym obecny i poprzez chrzest przyznał się do Syna (Mt 3). Bóg poprzez chrzest przyznaje się i do nas. Podobną rzecz Bóg mówi w chrzcie o tobie: jesteś moim synem, należysz do mojej rodziny, jesteś częścią mojego Ciała.

Sam chrzest wygląda całkiem normalnie, jak zwykły rytuał. Nie widzimy nadprzyrodzonych rzeczy, ale one mają miejsce. Trwa krótko. Ale stoi za nim Bóg. W chrzcie Bóg mówi do nas, oznajmia na nasz temat: oto mój syn i córka.

2. Chrzest oznaczał coś nowego dla Jezusa. Był początkiem, inauguracją jego służby. Nasz chrzest również jest początkiem czegoś nowego. Przechodzimy przez wodę, otrzymujemy nowe imię ucznia Jezusa, zostajemy włączeni do nowej wspólnoty, otrzymujemy nową przeszłość i nową przyszłość, nową misję w naszym życiu. Coś starego umiera, rodzi się coś nowego: Rz 6:1-3.

3. Kiedy zostajemy ochrzczeni, oczywiście nie widzimy otwartego nieba, ale wiemy, że Duch Święty łączy nas w jedno ciało: Kościół. 1 Kor 12:13

Czyli Bóg poprzez chrzest czyni coś nadprzyrodzonego w naszym życiu.

4. W chrzcie Jezusa widzimy objawienie całej Trójcy Świętej. Nasz Chrzest jest dziełem Trójcy. Nosisz na sobie imię Trójcy, samego Boga. Wszystko co robisz, robisz jako dziecko Boże, jako ten, który nosi na sobie imię Ojca, Syna i Ducha Świętego? Od kiedy? Od chrztu. Możesz nosić to imię nadaremnie lub pamiętając o tym kim jesteś i jak bardzo jesteś kochany przez Boga.

5. Jezus przyjął chrzest z rąk Jana. Nie mówimy, że Jezus się ochrzcił, lecz został ochrzczony. Każdy chrzest jest Bożym działaniem, nie naszym. Bóg coś czyni, my przyjmujemy. Bóg coś oznajmia, my odpowiadamy z wiarą. Bóg nas do czegoś wzywa, my zobowiązujemy się do posłuszeństwa.

6. Jezus utożsamił się z nami w swoim chrzcie. My utożsamiamy się z Nim poprzez chrzest, który my przyjęliśmy. Skoro Bóg w chrzcie włączył cię do swojej rodziny i nadał nowe imię, ucznia Jezusa – żyj zgodnie z tym kim jesteś. Nie noś nadaremnie imienia Bożego, które On sam wezwał nad tobą. Prowadź życie, które oznajmia to, że należysz do rodziny nie starego Adama, lecz ostatniego Adama.

Nosisz na sobie imię Jezusa. Postępuj jak wierny syn, córka, który jest kochany tak bardzo jak tylko możesz być kochany i jak nikt inny nie jest w stanie cię kochać.  

sobota, 27 maja 2023

Nieś uzdrowienie

Mateusz w swojej Ewangelii pokazuje nam coś ważnego na temat natury uczniostwa. Często myślimy, że bycie uczniem oznacza doświadczanie Bożego dotknięcia: uzdrowienia duszy lub ciała. I po części to prawda. Uzdrowieni ludzie zostają uczniami Jezusa (Mt 8-9).

Ale bycie uczniem to nie tylko otrzymanie uzdrowienia. Chodzi o uzdrawianie innych, o niesienie innym dobra i błogosławieństwa. Oczywiście nie mam na myśli tego, byśmy niczym charyzmatycy obiecywali każdemu uzdrowienie i mówili, że wystarczy wiara i słowo, a uzdrowienie zostanie ogłoszone.

Chodzi raczej o naszą aktywność, by nieść ludziom uzdrowienie z grzechu, ale i wszelkie inne uzdrowienia - z ranień, chorób, braku przebaczenia, zgorzknienia, lęku.... Przede wszystkim uzdrowienie duszy. Zauważmy, że to jest celem uzdrowień ciała w służbie Jezusa. Fizyczne uzdrowienie jest połową drogi, nie jest celem. Celem jest to, by człowiek uwierzył Bogu i został uczniem Jezusa, ufał Jemu i naśladował Go. Jeśli modlimy się o uzdrowienie z choroby, to módlmy się o to w połączeniu z wiarą tej osoby, aby uzdrowienie ciała prowadziło do uzdrowienia duszy. Jezusowi nigdy nie chodziło o uzdrowienie na 5 lat, by potem ta osoba zmarła na inną chorobę. Takie uzdrowienie byłoby przedłużeniem egzystencji. Uzdrowienie w Biblii jest jak palec wskazujący na Tego, który uzdrawia, a nie celem samym w sobie. 

Pomyślmy, jakim chorym osobom ostatnio pomagaliśmy? Jak okazaliśmy troskę cierpiącym albo samotnym? Co jeśli jakiś człowiek, odpowiednik trędowatego – człowiek wykluczony społecznie, o nieodpowiednim wyglądzie przyjdzie do ciebie i poprosi o oczyszczenie? A co jeśli ten trędowaty – okazuje żal i skruchę i chce być ponownie włączony do wspólnoty z innymi? Jak reagujemy, gdy zwracają się do nas ludzie z prośbą o pomoc? Z góry przekreślamy, bo żebrak lub grzesznik, cofając się z przerażeniem, zniesmaczeni ropiejącymi ranami? Czy niekiedy pytamy o jego historię?

Służba Kościoła to dotykanie chorych, odwiedzanie chorych, przyjmowanie odrzuconych, którzy pragną nowego życia, opatrywanie rannych i ze złamanym sercem.

Bycie uczniem to nie tylko zbawienie; chodzi o bycie narzędziem Jezusa do niesienia pomocy, uzdrowienia duszy, zranień ciała. Bycie uczniem oznacza również udział w uzdrawiającej służbie Jezusa – by poprzez czynione dobro zapraszać ludzi do bycia Jego uczniami. Bądźmy takim Bożym drogowskazem wskazującym na Jezusa, na Tego, który przynosi uzdrowienie i uwolnienie od grzechu, piekła i duchowej śmierci.

piątek, 20 stycznia 2023

Jak sądzić, jak nie sądzić?

Kazanie z dn. 15.01.2023.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was. - Ew. Mateusza 7:1-6

UCIECZKA OD SĄDZENIA?

Powyższy fragment to bardzo znane słowa Jezusa. Niestety często opacznie rozumiane. Ten fragment cytuje się często, aby powstrzymać chrześcijan od wyrażania biblijnej roztropności, wnikliwości, dokonywania ocen.

Żyjemy w czasach, w których cnotą jest bycie obojętnym na wszystko lub otwartość na wszystko. Im masz mniej stanowczych opinii, tym lepiej. Im rzadziej je wyrażasz, tym jeszcze lepiej. „Nie oceniaj. Zgadzaj się na wszystko. Nie krytykuj. Wszak sam Pan Jezus powiedział: Nie sądźcie, czyż nie? Jak możesz podważać słowa Pana Jezusa?”

Żyjemy w erze, gdy oczekuje się od nas mówić o żyjących tak jak o zmarłych, a więc albo wcale, albo tylko dobrze. Wszelka negatywna ocena czyichś zachowań jest odbierany jako hejt.

To grozi również chrześcijanom i Kościołowi. A więc promuj siebie, prowadź swój fanpejdż na FB w pozytwny sposób. Ale nie oceniaj nauczania i zachowania innych. To przecież nie twoje podwórko.

W rzeczywistości poddajemy się presji tego świata i myślimy, że samo ocenianie, dokonywanie ocen jest złą rzeczą. Niektórzy podpierają to przekonanie dzisiejszym fragmentem i rozumieją to stwierdzenie Pana Jezusa dosłownie. Miałoby to oznaczać, że chrześcijanin nigdy nie powinien wyrażać opinii o innych.

Nie sądźcie nikogo. Nie nasza to rzecz. Nie możemy mówić co jest grzechem, a co nie, które religia jest właściwa, a która nie. Nie nasza to rzecz. Pan Bóg zajmie się oceną tych spraw.

„Kiedy człowiek odrzuca jedną doktrynę za drugą w akcie wyszukanego sceptycyzmu, kiedy oświadcza, że nie pozwoli się uwiązać do jednego tylko systemu filozoficznego, kiedy twierdzi, że wyrósł z definicji, kiedy mówi, że nie wierzy w ostateczny cel, kiedy, w swojej wyobraźni, zasiada niczym Pan Bóg we własnej osobie, nie wyznając żadnej religii, lecz spoglądając na wszystkie z góry, wówczas w miarę jak ów proces się posuwa, człowiek powoli roztapia się na powrót w nieokreśloności wędrownych zwierząt i nieświadomości trawy. Drzewa nie posiadają dogmatów. Warzywa są wybitnie tolerancyjne”. 
- G.K. Chesterton

To oczywiście absurdalne zrozumienie słów Pana Jezusa. Służy tak naprawdę własnym celom: aby grzechu nie nazywać grzechem, aby nikt mnie nie konfrontował z Bożym Słowem, nie oceniał. Abym miał wolność, by robić to, co mi się podoba. Abym sam nie musiał poszukiwać, określić się, wybierać.

Tyle, że taka postawa obojętności, nieokreśloności, jałowości już jest dokonaniem osądu. Osądza tych, którzy dokonają osądów.

- Nie sądź, bo Pan Jezus tego zabronił. Jesteś oskarżycielem!

- A dlaczego nazywasz mnie oskarżycielem? Dlaczego mnie osądzasz? Pan Jezus tego zabronił!  Przestań sądzić!

- A dlaczego sądzisz, że cię osądzam… J 

Jak więc widzimy, stwierdzenie „żadnych osądów” jest sprzeczne samo w sobie. Ktoś mówi „Nie wolno ci osądzać tego brata, ponieważ nie wolno sądzić!” Co jednak przed chwilą ta osoba zrobiła? Osądziła mnie za dokonywanie sądu!

Oczywiście sam kontekst tego fragmentu pokazuje, że nie jest to absolutny zakaz. W wersecie 6 Pan Jezus mówi aby „nie rzucać psom tego, co święte i nie rzucać pereł przed wieprze”. Samo to stwierdzenie pokazuje, że Pan oczekuje od nas identyfikowania tych, których nazywa świniami i psami. Skąd mogę wiedzieć kto jest tym przysłowiowym psem? Muszę dokonać oceny i rozeznania! W wersecie 15 nasz Pan mówi o tym, byśmy strzegli się fałszywych proroków. I znów: skąd mam wiedzieć którzy nimi są? Muszę to rozsądzić i ocenić!

Streszczeniem słów Jezus na temat sądzenia nie jest krótki slogan: „Żadnych sądów!”. Ich sednem jest stwierdzenie, że sądem jakim my sądzimy - sami będziemy osądzeni. Miara, którą przykładasz do innych, będzie przyłożona do twojego postępowania!

To oznacza, że musimy wiedzieć, co Biblia mówi na temat sądzenia. Jaki rodzaj sądzenia jest właściwy, a jaki nie. 

Temat jest ważny, ponieważ związany jest z dojrzałością ucznia Jezusa. Czyli znów, Panu Jezusowi nie chodzi o minimalizm naszej wiary: jestem zbawiony i to mi wystarczy. Pan Jezus nie chce, abyśmy byli dziećmi w wierze, lecz abyśmy byli rozsądni, dochodzili do dojrzałości na wzór Chrystusa.

JAK WIĘC SĄDZIĆ?

Zanim powiem, jak sądzić, by nasz osąd był zgodny z nauczaniem Słowa Bożego, krótko o tym jak nie sądzić.

Biblia zabrania nam dokonywać trzech rodzajów sądu: 

1. Sąd z pozoru

Nie uciekniemy od dokonywania sądów. Jednak nie mogą to być sądy pobieżne. "Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie." - Ew. Jana 7:24. Jeśli nie mamy dowodów, lecz jedynie szczątki informacji z trzeciej ręki, to nie formułujmy sądów kategorycznych. Jeśli nie mamy pełnego obrazu sytuacji, a więc np. wysłuchania dwóch stron konfliktu, nie formułujmy opinii. To jest trudne, bo wolimy posłuchać jednej strony, tej, którą lubimy. Drugiej nie lubimy, więc nawet nie chcemy wysłuchać. To problem.

Jeśli dokonujemy sądu, to róbmy to sprawiedliwie. Uwzględnijmy dostępne informacje, a następnie zajmijmy stanowisko. 

To dotyczy formułowania wniosków, ale i podważania wniosków. Jeśli twierdzimy, że ktoś na pewno nie ma racji, musimy to solidnie, uczciwie rozsądzić. Niekiedy podczas rozmów słyszę zarzut: „Nie możesz oceniać innych dróg jako niewłaściwych. Skąd możesz wiedzieć, że Budda nie był oświecony, a Allach jednak nie jest tym samym Bogiem co twój Bóg? W odniesieniu do prawdy i wiary nikt nie może być pewny czegokolwiek!”

To bardzo kategoryczny sąd! W dodatku dokonany po pozorach. Ludzie, którzy go wypowiadają to na ogół są osoby, które nie przestudiowały gruntownie ani wypowiedzi Buddy, ani nie czytały Koranu, ani Biblii. Ale śmiało twierdzą: Nie wolno negować żadnej ze ścieżek! Lub przeciwnie: Wszystkie religie są nieprawdziwe!  

Stoi za tym mocne przekonanie, że skoro ja się czegoś nie nauczyłem, czegoś nie poznałem, to NIKT nie może tego wiedzieć! Jest to oczywiście pycha ubrana w pokorne szaty. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że skoro ja nie wiem co jest stolicą Ghany, to nikt nie może tego wiedzieć!

2. Nie wolno nam sądzić z postawą krytykanctwa. 

W dokonywaniu ocen mamy być jurorami, którzy jedynie obserwują i oceniają innych. W naszej postawie i słowach powinna dominować wdzięczność. Postawa osądzania wszystkich wokół nie ma być czymś, co charakteryzuje chrześcijan. Są osoby, które gdy wypowiadają się o innych Kościołach, pastorach, chrześcijanach, o państwie, o naszej historii, to nieomal zawsze jest to negatywny osąd. Czy naprawdę nie jesteś w stanie przyznać, że jesteś wdzięczny za służbę takiego czy innego Brata w Chrystusie, Kościoła lub polityka?

Jest różnica między krytyką a krytykanctwem. Krytykanctwo ma opinię na każdy temat i zwykle jest to opinia negatywna. Krytykanci mają ponure miny i nie słuchają radosnej muzyki. Rozmowa z nimi nie jest twórcza, budująca, ponieważ wg nich albo ktoś ma rację w 100%, albo ktoś się myli w 100%. Nie ma nic pomiędzy.

Ostatnio obejrzałem krótkie nagranie jednego chrześcijanina, który ostrzegał przed czytaniem C.S. Lewisa, ponieważ Lewis ożenił się z kobietą, z którą przez rok nie mieszkał. Zamieszkali razem dopiero, gdy zachorowała. Żadnego wnikania w przyczyny itd. Ale skoro nie wyglądało to jak w elementarzu chrześcijańskim, nie wolno ci mieć cokolwiek wspólnego z tym człowiekiem, a już na pewno czytać i cytować jego książek, uważać za inspirujące źródło zachęty w wierze!

To przykład niebiblijnego krytykanctwa. W przeciwieństwie do rzeczowej merytorycznej krytyki, której celem nie jest pognębienie człowieka, lecz dociekanie prawdy przy zachowaniu szacunku do rozmówców.

Miłość wszystkiego się spodziewa. Lecz duch krytykanctwa spodziewa się wszystkiego, co najgorsze i złe. Krytykancki duch nie czuje się szczęśliwy jeśli nie dowali komuś z powodu drugorzędnej pierdołki. Nie trudzi się, by zrozumieć okoliczności i nigdy nie akceptuje wyjaśnień. Nie potrafi też stosować miłosierdzia. Człowiek, który ma ducha miłości potrafi rozeznawać sytuacje. Jest skłonny słuchać, badać, czy istnieje jakieś wyjaśnienie danego zachowania, wytłumaczenie sytuacji, czy można znaleźć okoliczności łagodzące. Ten zaś, który mówi: Nie życzę sobie żadnych wyjaśnień, zwykle okazuje chłodne serce.

3. Nie wolno nam także dokonywać sądów ostatecznych, gdyż te należą do Boga. Nie możemy o nikim stwierdzić, że z pewnością, cokolwiek zrobi pójdzie do nieba lub do piekła.

Możemy diagnozować czyjąś duszę z Biblią w ręku mówiąc: słuchaj – to, co robisz i jak żyjesz to droga śmierci, nad przepaść. Zawróć nim będzie za późno.

Mamy mapę, by móc to stwierdzić. Nie mówimy: Ponieważ nie zgadzasz się ze mną, niszczysz sobie życie. Mówimy: Nie zgadzasz się z Bogiem, ze swoim Stwórcą i Zbawicielem. A On już zawczasu pokazuje ci, gdzie dojdziesz idąc taką drogą. Dlatego woła do Ciebie: zawróć!

Jednak nie wolno nam wyrokować ostatecznie o czyimś zbawieniu. To jest kompetencja Boga.

Np. Jan i Jakub chcieli ściągnąć ogień z nieba na wioski samarytańskie, które nie chciały przyjąć Jezusa. Pan jednak zgromił ich słowami: Nie wiecie jakiego ducha jesteście. Albowiem syn człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. Stali się winni formułowania wydawania ostatecznego sądu na ludzi, proponując ich zniszczenie.

Znam ludzi, którzy jednoznacznie oceniają, że ci i tamci na pewno będą w piekle. Protestanci mówią: Katolicy będą w piekle, bo mają różaniec i kłaniają się obrazom. Katolicy mówią, że protestanci będą w piekle, ponieważ nie maja przemienionego chleba na Komunii i są poza jedynym Kościołem.  

Ale takich sądów nie wolno nam dokonywać, ponieważ zwyczajnie są głupie.

Mówiąc to, musimy jednak zauważyć, że nie możemy uciec od osądzania czyjegoś duchowego stanu. Jeśli ktoś nie był w Kościele od dwóch miesięcy, możemy być zaniepokojeni i zainteresować się, czy dzieje się coś złego. Jeśli ktoś trwa w jakiejś niemoralnej relacji, mamy prawo go z miłością napomnieć i wskazać na wolę Bożą.

Na każdym kroku musimy dokonywać ocen. Co więcej na każdym kroku to robimy: kiedy komuś głosimy Ewangelię – dokonujemy oceny dotyczącej wiary tej osoby lub jej braku. Kiedy napominamy jakiegoś człowieka za nieuczciwość – dokonujemy oceny jego zachowania.

Przykładowo Psalm 1 mówi, aby nie przebywać w gronie szyderców. Aby wprowadzić w życie słowa tego Psalmu musimy umieć rozpoznać, dokonać oceny, osądu, kto jest szydercą.

W 1 Liście do Koryntian 5:11 apostoł Paweł mówi, aby nie przyjaźnić się z bałwochwalcą i oszczercą, który podaje się za brata. I znów: musimy dokonać oceny którzy ludzie nimi są. Musimy dokonywać ocen w codziennym życiu. Rodzic musi rozsądzać, kto ma rację jeśli jest konflikt między dziećmi, chrześcijanin musi dokonywać ocen różnych światopoglądów, postaw, propozycji. Pracodawca ma dokonywać oceny skuteczności własnych pracowników lub kandydatów na zatrudnienie. Nauczyciel dokonuje osądów postaw i zachowań uczniów. Wyborca dokonuje osądu postaw i poglądów kandydatów do parlamentu.

Świat mówi: nie oceniaj co jest grzechem, a co nie. Nie oceniaj religii. Nie oceniaj ludzi. Bóg zaś mówi, że na każdym kroku musimy to robić. Biblia mówi o głupcach i mądrych. Ocena. Mówi o wierzących i niewierzących. Ocena. O dojrzałych i niedojrzałych w wierze. Ocena. O świniach i owcach. Ocena. O Bożych i fałszywych nauczycielach. Ocena.

Jezus nie uciekał od dokonywania osądu. Nie omijał z dala grzechu – mówiąc: ja nikogo nie osądzam. Każdy ma prawo żyć tak jak chce. Nie. Ocenił cudzołożnicę jako osobę, która popełniała grzeszne czyny, ale nie potępił jej. Powiedział jej: Idź nie grzesz więcej. Tak, zgrzeszyłaś. Zrobiłaś złą rzecz, a teraz wstań i więcej tego nie rób!

To droga dla nas. Kiedy ktoś grzeszy lub głosi szkodliwe nauki, nie chodzi o to, by temu zaprzeczyć lub zignorować głupim: Nie oceniam cię. Ignorancja, odwracanie głowy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu grzechu. Choroba nie zniknie jeśli przestaniesz patrzeć. Oceniajmy, ale sprawiedliwie. Ponieważ tą miarą, którą sądzimy, sami będziemy osądzeni.

Chesterton: Bezstronność jest wyniosłą formą obojętności, która z kolei stanowi eleganckie określenie ignorancji.

PODWÓJNA MIARA SADU?

Pan Jezus nie mówi więc: żadnych sądów. Ale uważaj jak sądzisz. Bo jak ty sądzisz, tak zostaniesz osądzony.

Nie wolno nam stosować standardów osądu wobec innych, jeśli nie chcemy, aby te same standardy dotyczyły nas samych. My natomiast mamy tendencję do bardzo skrupulatnej oceny wobec innych. Widzimy wszystkie drobne uchybienia u innych. I nie zapominamy ich! Zaś oburzamy się, gdy ktoś nas napomina. Nie chcemy przykładać standardów wobec innych do nas samych!

Dlatego Pan Jezus mówi: Uważaj! Ktoś się oburza na zachowania homoseksualistów. OK., a powiedz mi z iloma kobietami spałeś w ostatnich dwóch latach.

Standard, który nakładasz wobec innych, potępia ciebie.

Bezbożny Haman w księdze Estery przygotował szubienicę dla Żyda Mordochaja i spiskował przeciwko niemu. Skończyło się tak, że standard, który zastosował wobec Mordochaja został przyłożony do niego. I sam skończył na tej szubienicy, którą sam zbudował. Dlatego, uważaj, gdy budujesz szubienicę dla innych, abyś sam na niej nie zawisł.

Dlatego powstrzymaj się od wszelkich sądów innych, które mogłyby cię potępić, bo robisz to samo. Przeszkadza ci plugawy język i chwytasz się przekleństw innych? OK. Ale pomyśl czy twój język nie jest plotkarskim jadem.

DRZAZGA I BELKA

Ten temat jest kontynuowany w słowach o belce i drzazdze.

Kiedy masz belkę w swoim oku, nie możesz zobaczyć drzazgi w oku swojego brata,a już na pewno nie możesz zobaczyć samej belki we własnym oku.

Dopiero kiedy norma, której używasz, zostanie w pełni zastosowana wobec ciebie, pomóż swemu bratu.

Jeśli osądzisz bez poradzenia sobie najpierw z własną ślepotą, wtedy nie zobaczysz wyraźnie, aby pomóc swojemu bratu. Nikomu nie pomożesz.

W Liście do Rzymian Paweł napisał, że Żydzi wyniośle osądzali pogan za ich grzechy, podczas gdy sami czynili to samo zło, co poganie. Próbowali wyłowić drzazgę w oczach pogan, mając belkę we własnym oku (Rzymian 2:17-24).

Dla nas wszystkich istnieje powszechna pokusa, by osądzać innych surowiej niż sami siebie, byśmy bardziej martwili się maleńkimi drobinkami w oku naszego brata, ignorując belkę we własnym oku.

BÓG NASZYM SEDZIĄ

Jezus ostrzega, że jeśli sądzimy surowo lub bezlitośnie to sami zostaniemy osądzeni. Przez kogo? W pierwszej kolejności zostaniemy osądzeni przez Boga. 

To nie jest tak, że inni ludzie dadzą nam to z taką samą intensywnością, z jaką my dajemy to im. To może się zdarzyć. Ale ważniejszą kwestią jest to, że to Bóg osądza nas według naszego standardu osądu. Bóg stosuje zasadę lex talionis, prawo odpłaty: jeśli sądzisz surowo i bezlitośnie, sam będziesz sądzony w ten sam sposób.

To właśnie widzimy również w rozdziale 6.: Jeśli my przebaczymy, przebaczy nam nasz Ojciec; jeśli my nie przebaczymy, to nasz Ojciec nam nie przebaczy.

Pan Jezus mówi, że będziemy sądzeni tak, jak sądzimy. Jeśli surowo traktujemy naszych braci, powinniśmy oczekiwać od Niego takiego samego traktowania.

To klucz do relacji w rodzinie, w szkole, w pracy, wszędzie tam, gdzie tę zasadę musimy wprowadzać w życie. Zadaj sobie pytanie, czy oceniasz zachowanie męża lub żony według surowszych kryteriów niż własne? Czy gromadzisz oskarżenia pod adresem żony lub męża, cały czas usprawiedliwiając własne postępowanie? Czy wypominasz drzazgę w oku swojego męża/żony, ignorując belkę we własnym? Jak by to było, gdybyś był oceniany według tych samych kryteriów, które stosujesz wobec swoich dzieci, twoich rodziców, twojego szefa, współlokatora? Czy zgadzasz się, być ocenianym w sposób, w jaki sam oceniasz? Pomyśl chwilę. Tak? Na pewno?

Jeśli będziemy osądzać obłudnie, mając belki wystające z oczu, nie będziemy w stanie pomóc naszemu bratu w wyjęciu drzazgi. Oczy są organami osądu. Obłudnik ma w oku ogromną przeszkodę, która uniemożliwia mu usunięcie znacznie mniejszej drzazgi z oka brata (w. 3-4).

Końcowym rezultatem tego, czego naucza tutaj Jezus, powinno być to, że zarówno my, jak i nasz brat powinniśmy mieć jasne oczy, abyśmy mogli dokonywać słusznych, sprawiedliwych i jasnych sądów.

PODSUMOWANIE

Zadaj sobie pytanie: Czy swoją miarę wobec innych przykładam do siebie?

Czy traktujecie swoje dzieci tak, jak sami chcielibyście być traktowani? Czy traktujesz swoich rodziców tak, jak ty chcesz być traktowany? Czy traktujesz swojego męża i żonę tak, jak sam chciałbyś być traktowany?

Mądrość brzmi: Nie traktuj innych ludzi jak oni traktują ciebie, lecz tak jak ty chcesz, aby oni traktowali ciebie. 

Nie postępujemy wobec innych tak, jak na to zasługują; zachowujmy się tak, jakbyśmy chcieli, żeby oni zachowywali się wobec nas.

To jest sprawiedliwość Jezusa, sprawiedliwość, która przewyższa sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy.

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Ucz się od ptaków

Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
(Ewangelia Mateusza 6:26)

Kiedy ostatnio widzieliśmy wróbla lub jastrzębia, które się martwią się o jutro lub czekają aż jedzenie spadnie z nieba. Pan Jezus mówi, że skoro Bóg troszczy się o ptaki, to tym bardziej o was.

Nasz Pan argumentuje od najmniejszego do większego. Skoro Bóg troszczy się od najmniejszych (o ptaki, lilie), to i o was - którzy jesteście Jego dziećmi i Jego obrazem. To ukazuje również hierarchię stworzenia. Nie jesteśmy równy ptakom. Według Pana Jezusa jesteśmy zacniejsi niż ptaki. Jesteśmy ważniejsi niż ptaki. W to nie wierzą np. zwolennicy reinkarnacji lub wyznawcy ekologizmu.

Człowiek nie jest wyewoluowanym zwierzęciem i to nie jest tak, że od innych stworzeń łączy nas jedynie budowa ciała i bardziej rozwinięty mózg. Nie jesteśmy braćmi mew i gołębi, lecz ich opiekunami. Jesteśmy delegowanymi zarządcami Bożego stworzenia. Dlatego powinniśmy sprzeciwiać się okrucieństwu wobec zwierząt, powinniśmy dbać o nasze zwierzęta domowe, ale nie możemy gardzić Bożymi ustanowieniami i twierdzić, że życie zwierząt i ludzi ma takie samo znaczenie. To nie oznaczałoby wywyższenia znaczenia ptaków. To oznaczałoby degradację życia ludzkiego. 

Bóg nie powiedział Adamowi o zwierzętach, które przyprowadził do niego: To są twoi bracia i siostry, lecz aby nadał im nazwy. A więc: Ujarzmiaj i opiekuj się nimi. To oznacza, że mamy być proekologiczni. Ale nie wedle programów ideologii, które zrównują człowieka z karpiem lub nienarodzone dziecko z kijanką. Biblia jest naszym programem ekologicznym. „Jesteście zacniejsi niż ptaki”. 

poniedziałek, 14 listopada 2022

Ojcze nasz cz.2. - Prośby dotyczące naszych potrzeb

Kazanie, Gdańsk 2022-11-06

WSTĘP

Dwa tygodnie temu zaczęliśmy omawiać pierwszą część Modlitwy Pańskiej. Powiedzieliśmy o samym wstępie, jak mamy zwracać się do Boga: Ojcze nasz. I przyjrzeliśmy się trzem pierwszym prośbom, które dotyczą Boga, a więc: Jego imienia, Jego królestwa, Jego woli.

Dziś przyjrzymy się drugiej grupie próśb, a więc trzem prośbom dotyczących naszym potrzeb i treści końcowej Doksologii.

Ale kolejność próśb w Modlitwie Pańskiej nie jest bez znaczenia. Najpierw Bóg, potem człowiek. Najpierw Jego cele, potem nasze potrzeby.

CHLEBA NASZEGO POWSZECHNEGO DAJ NAM DZISIAJ

Modlitwa Pańska na pierwszy rzut oka może wydawać się idealistyczna, ponieważ koncentruje się na Królestwie Boga i na czynieniu Jego woli na ziemi. Ale choć mówi o sprawach wzniosłych, to nie pomija najważniejszych aspektów naszego codziennego życia. Pierwszą prośbą dotyczącą naszych potrzeb jest prośba o chleb powszedni.

Prośba o chleb to bardzo pokorna prośba. Jezus zachęca, byśmy prosili Boga nie o bogactwo i łatwe życie, lecz o podstawowe potrzeby. „Chleb powszedni” obejmuje to wszystko, czego potrzebujemy, aby każdego dnia żyć dla Boga. Czyli modlitwa o chleb powszedni zawiera też prośbę o wszystkie podstawowe potrzeby fizyczne, w tym także o mieszkanie i ubranie.

Tu warto podkreślić, że prośba o chleb powszedni jest prośbą o materialne błogosławieństwa. Bóg jest Panem nie tylko sfery „duchowej” lub ludu „duchowego”. Bóg stworzył nas jako istoty fizyczne i dlatego zależne od fizycznego świata, w którym żyją.

Modlitwa Pańska od początku pomyślana była jako modlitwa codzienna, na co wskazują słowa: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Z drugiej strony, prośba o codzienny chleb sugeruje, że Ojcze nasz ma być codzienną modlitwą rodziną.

Czasami może wydaje nam się, że nie musimy się wiele natrudzić, by mieć bochenek chleba. To oczywiste, że każdego dnia wstajemy i na śniadanie lub na kolację jemy chleb. Jezus pokazuje jednak, że nawet w najmniejszym aspekcie, w każdej naszej codziennej potrzebie jesteśmy na Bożym utrzymaniu. Nawet w kwestii pożywienia zależymy od Boga. To, czy chmury spuszczą deszcz, to, czy ziemia wyda plon, to czy będziesz miał zdrowe ręce, by chleb upiec lub na niego zapracować… To wszystko zależy od Bożego błogosławieństwa. Dlatego dobrym zwyczajem jest modlitwa dziękczynna przed posiłkiem. Bądź wdzięczny za to zawartość talerza.

Czy dziękujesz Bogu za to, że masz co schować do lodówki, za to, że masz gdzie pracować, za to, że stać Cię na czynsz, na komputer? Może to brzmi mało duchowo i zbyt drobiazgowo, ale właśnie tego uczył Jezus. W najmniejszym szczególe zależymy od Boga.

Oczywiście nie chodzi o to, że nie wolno nam prosić o coś więcej niż o chleb potrzebny do przeżycia jednego dnia. Chodzi raczej o to, że mamy prosić Boga o wszystko, czego potrzebujemy do pracy dla Jego Królestwa. Jeśli powierzymy Mu nasze potrzeby i jeśli Bóg stwierdzi, że wystarczy nam tylko chleb, to powinniśmy się nim zadowolić.

Jesteśmy stworzeni w ten sposób, że musimy jeść każdego dnia, by mieć siłę. Nawet przed upadkiem Adam i Ewa mieli pokarm. Bóg mógłby stworzyć nas tak, że jeden posiłek wystarczyłby na cały tydzień lub miesiąc. Pomyślcie, jak bardzo praktyczne i wygodne by to było. Bóg jednak miał inne zamiary. Uczynił nas stworzeniami, które potrzebują trzech posiłków dziennie. Tym sposobem każdego dnia przypomina nam, że zależymy nie tylko od Niego, ale i od reszty stworzenia. Potrzebujemy się nawzajem. Zależymy od siebie nawzajem. Potrzebujesz rolnika, piekarza, kierowcy, zdolnego kucharza… Nie traktuj jedzenia jakby spadło ci z nieba, bo ci się należy.

Czyli nasza zależność od jedzenia wskazuje na naszą zależność od Stwórcy. Bądź wdzięczny za każdą kromkę chleba i dziękuj za jedzenie Bogu i ludziom,

I ODPUŚĆ NAM NASZE GRZECHY JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM

Pierwsza prośba dotycząca naszego życia była doczesna, dotyczyła codziennego chleba. Teraz sprawy duchowe, dotyczące naszej wieczności. I znów zobaczcie, że Bogu zależy zarówno na naszym ciele jak i duszy. Zarówno wieczny jak i doczesny wymiera naszego życia zależy od Boga i Jego zmiłowania.

Jak potrzebujemy regularnej modlitwy o pożywienie, tak potrzebujemy regularnej modlitwy o przebaczenie grzechów. Wiara nie jest zjawiskiem jednorazowym, nie można jej przedstawić jako punkt na linii czasu na zasadzie: 16 lat temu. Tam wszystko się rozstrzygnęło. Wyznałem Bogu grzechy, uwierzyłem, nawróciłem się i w zasadzie cały czas mówimy o czasie przeszłym.

Wiara trwa i rozwija się w czasie. Jej elementem składowym jest żal za grzechy i zaufanie zbawczej łasce Boga. Póki żyjemy na tym świecie, będzie to nieodzowny element codziennego życia z Bogiem.

Grzech wywołuje wiele zniszczenia w życiu innych, w nas, w dziele budowania Królestwa Bożego. Dlatego powinniśmy regularnie prosić o przebaczenie. Bóg przebaczył każdemu z nas i to o wiele więcej niż jesteśmy tego świadomi. Jeśli pamiętamy o przebaczeniu, jakie otrzymaliśmy od Boga, to jesteśmy też bardziej skłonni do przebaczenia bliźnim. A jeśli ochotnie przebaczasz innym to możesz bardziej skupić się na sprawach Królestwa Bożego niż na cudzych grzechach.

Ta prośba oznacza, że Bóg uświęca nas od środka. Uświęcenie dotyczy przede wszystkim przemiany serca. Nie znaczy to, że w niektórych przypadkach zmiana nie rozpoczyna się od zmiany zwyczajów lub zachowania. Jednak zewnętrzna zmiana nie jest istotą uświęcenia. Zewnętrzna zmiana, której nie odpowiada zmiana wewnętrzna, może być przejawem Bożego działania, jednak nie jest jeszcze zmianą prawdziwą. Bez zmiany serca nie ma mowy o uświęceniu.

Prośba o przebaczenie jest wyjątkowa w Modlitwie Pańskiej. Jako jedńa zawiera bowiem argument. Prosimy, by Bóg nam przebaczył, ponieważ sami przebaczamy naszym winowajcom. Coś podobnego spotykamy w Psalmach, gdzie Dawid często przedstawia Bogu powody, dla których spodziewa się pozytywnej odpowiedzi.

W tak krótkiej modlitwie jak Ojcze nasz intryguje fakt, że argument dołączony jest akurat do tej prośby. O co jednak chodzi w tym argumencie? Z pewnością nie mówimy Bogu, że zasługujemy na przebaczenie, ponieważ sami przebaczyliśmy. Co prawda, niektórzy dokładnie tak to interpretują, jednak prawdziwe znaczenie tych słów Modlitwy Pańskiej widoczne jest w przypowieści o dwóch sługach (Mt 18,23-35).

Sługa, któremu darowano dziesięć tysięcy talentów, spotkał innego sługę, który był mu winien sto denarów, lecz odmówił mu darowania długu. Morał tej historii jest oczywisty. Sługa, któremu darowano dług tak wielki, że nie starczyłoby mu życia, by go spłacić, nie docenił wartości przebaczenia i nie okazał wdzięczności za okazaną łaskę, co stało się widoczne przy spotkaniu z jego dłużnikiem. Tym sposobem nie otrzymał przebaczenia.

Słowa Chrystusa są jednoznaczne zarówno w Modlitwie Pańskiej, jak i w przypowieści o dwóch sługach – jeśli nie przebaczamy naszym winowajcom, to nie otrzymamy przebaczenia. Ci, którzy dostąpili zbawienia z łaski, muszą okazać wdzięczność za zbawczą łaskę przez właściwą postawę wobec bliźnich.

Ile razy? Piotr zapytał Jezusa, ile razy ma przebaczyć osobie, która go skrzywdziła. „Czy aż do siedmiu razy?” (Mt 18,21). Apostoł zapewne myślał, że przebaczając siedem razy, okaże wyjątkową łaskawość. Niektórzy rabini nauczali, że przebaczyć można tylko trzy razy. Piotr zatem podwoił łaskawość faryzeuszy. Jednak łaskawość Chrystusa jest o wiele większa. Siedemdziesiąt siedem razy! Innymi słowy, niezależnie od tego, jak wiele razy ktoś zgrzeszył przeciwko nam, musimy mu przebaczyć. I rzeczywiście, gdybyśmy tego nie czynili, nie przetrwałaby żadna rodzina ani organizacja. Czy ktoś zna dziecko, które obraziło rodziców tylko siedem razy? Lub czy istnieje mąż lub żona, którzy potrzebują tylko trzykrotnego przebaczenia?

Codzienne przebaczenie oznacza też codzienne wyznawanie grzechów oraz codzienne nawrócenie. Życie chrześcijańskie to nieustanna odnowa. W tym życiu zawsze będziemy grzesznikami i dlatego zawsze będziemy potrzebować przebaczenia i odnowy.

Jeśli my nie przebaczamy bliźnim, jest to oznaką serca, które nie doświadczyło nigdy przebaczenia. Człowiek, który nie chce przebaczać nie rozumie, że swoim postępowaniem w nieskończony sposób obraził majestat świętego Boga i nie zdaje sobie sprawy z potrzeby własnego przebaczenia. Nie wie co to znaczy łaskawość, dobroć i nieskończone miłosierdzie, ponieważ nigdy na swej drodze nie spotkał Chrystusa, który przebacza tym, którzy z własnym wstydem, całym zakłamaniem, ciężarem grzechu przyszli do Niego.

Mówiąc: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” prosisz, by Bóg potratował cię tak, jak ty traktujesz tych, którzy zgrzeszyli przeciwko Tobie. Pomyśl więc jak czy odpuszczasz swoim winowajcom. Bóg traktuje serio Twoje słowa.

I NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE ALE NAS ZBAW ODE ZŁEGO

Chrześcijaństwo to nie tylko zestaw poglądów. To duchowa walka. Naszym wrogiem nie jest człowiek, nie ciało i krew, lecz diabeł (Ef 6). Jako rzeczywista istota duchowa i największy wróg Boga szatan kusi ludzi do grzechu i buntu przeciwko Bogu, tak jak kusił Adama i Ewę.

Mając za sobą swoją armię demonów oraz niezliczone rzesze zwiedzionych ludzi, szatan dysponuje wielką mocą i wpływem. Sami często zapominamy prosić Boga o wsparcie w walce z siłami ciemności, dlatego nasz Pań włączył tę prośbę do Modlitwy Pańskiej.

„Zbaw nas ode złego”.

Kiedy modlimy się o zbawienie ode złego, oznacza to, że wierzymy, że wszelka moc, chwała i panowanie należą do Boga. Dlatego On może nas uratować. Cokolwiek czyni szatan, może to czynić tylko za przyzwoleniem Boga. Nie powinniśmy więc się lękać. Nie możemy przegrać wojny, nawet jeśli często przegrywamy bitwy.

Oczywiście nie chodzi tu o to, że to Bóg kusi do grzechu i prosimy Go o to, aby tego nie robił.

Te słowa oznaczają raczej prośbę, aby Bóg chronił nas od sytuacji, które narażają nas na pokusy. Innymi słowy: Panie, wiemy, że jesteśmy słabi i prosimy Cię zachowaj nas od pokusy, która sprawiłaby, że zgrzeszymy. Nie pozwól nam ścierać się z pokusami, z którymi w naszej słabości możemy ulec.

Wyrażamy więc naszą słabość. Człowiek, który uważa się za duchowego mocarza – nigdy nie powie w ten sposób. Myśli raczej: Ja potrafię sobie poradzić z każdą pokusą! Wiem co jest złe i umiem odrzucić to, co nie podoba się Bogu. 

Ktoś taki nie powinien modlić się Ojcze Nasz. Takie słowa objawiają pychę i zupełnie niezrozumienie własnych możliwości, własnych słabości. Każdy pastor, ksiądz i papież powinni prosić Boga by zachował ich od pokuszenia, bo każdy z nas w każdym momencie może upaść.

Czyli pamiętajmy, że nasza wiara to duchowe bitwy: nabożeństwo, czystość, świętość, zaangażowanie… Szatan będzie nas kusił, by sobie odpuścić, pójść na skróty. Rozpoznaj, że właśnie toczy się bitwa o twoje serce i umysł, duszę i ciało. I uciekaj do Boga. On Cię wzmocni i ochroni, tak iż przez próby przejdziesz zwycięsko.

Dzieło Jezusa jest często opisywane jako zwycięstwo nad diabłem, rozbrojenie diabła.  „Rozbroił nadziemskie władze…” (Kol 2:3). „Bóg zaś pokoju zetrze wkrótce szatana pod waszymi stopami” (Rz 16:20).: „Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was” (Jk 4:7).

To nie chrześcijanie mają bać się diabła i uciekać. Jeśli jesteśmy posłuszni Słowu Bożemu, to posiadamy moc do pokonania szatana. Nasz Pań odpowiadał na kuszenie szatana, cytując Pismo Święte i postępując według jego przykazań. Dysponujemy tą samą bronią. Dlatego szatan ucieka, kiedy poddajemy się Bogu. Zgodnie ze słowami apostoła Piotra szatan może krążyć wokół nas jak lew ryczący, ale nawet w takim przypadku nie mamy uciekać. Mamy raczej odpierać jego ataki: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1Pt 5,8-9).

Nowy Testament przedstawia szatana jako niebezpiecznego i mocnego wroga, którego porażka jest jednak przesądzona. Kościół ma udział w zwycięstwie Chrystusa przez głoszenie Ewangelii. Szatan, owszem, zaślepia umysły niewierzących, lecz nie może powstrzymać Ewangelii od wydania owocu.

Kiedy Kościół trwa w Chrystusie, ma moc pokonania zła przy pomocy dobra (Rz 12,21). Dlatego Jan przedstawia nas chrześcijan jako zwycięzców (Ap 2,7.11.17.26; 3,5.12.21). Zwyciężyliśmy świat, ponieważ Ten, który jest w nas, jest większy niż ten, który jest w świecie (1Jń 4,4). Kto narodził się z Boga, ten przez wiarę zwycięża świat (1Jń 5,4-5).

Walka Kościoła z szatanem

Kiedy Dawid stanął do walki z Goliatem, był jedynym Izraelitą, który miał dość odwagi, by to uczynić. Jednak jakiś czas po zabiciu Goliata w otoczeniu Dawida pojawili się inni waleczni rycerze, którzy swoim czynami dorównywali Dawidowi (por. 2Sm 23,8-39).

Podobnie nasz Pań nie tylko pokonał szatana, ale wytyczył również nam drogę do zwycięstwa i odpowiednio wyposażył do walki (por. Ef 6:10-20).

ALBOWIEM TWOJE JEST KRÓLESTWO, MOC I CHWAŁA NA WIEKI WIEKÓW

Ostatnie zdanie to doksologia. Uwielbienie Boga, którym kończymy również nasze nabożeństwo.

Ostatnie słowa są wyznaniem wiary. Kończąc modlitwę wyznaniem, że Królestwo oraz wszelka władza i chwała należą do Boga, wyrażamy wiarę w to, że Bóg dokończy rozpoczęte dzieło i w końcu doświadczymy pełni Królestwa. Ufamy, że w odpowiednim czasie Królestwo nadejdzie w swej pełni, a imię Boże zostanie ostatecznie wywyższone. Sam Bóg tego dokona.

Księga Kronik 29:11: „Twoja jest, o Panie wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje; do Ciebie, Panie, należy królowanie i ten, co głowę wznosi ponad wszystkich”.

Wielbienie Boga i poleganie na Bogu prowadzi do radowania się Nim. Kiedy modlimy się słowami: „Twoje jest Królestwo, moc i chwała na wieki wieków”, wtedy wzmacniamy nasze serca świadomością, że Bóg wszystko kontroluje. Jego plan jest doskonały i kieruje całą historią ku pełni Jego Królestwa. Jego władza jest niepodzielna i niezachwiana. Modlitwa Pańska wzmacnia serca wielbiące Boga, podobnie jak czyni to Psalm Dawida:

Gotowe jest serce moje, Boże, zaśpiewam i zagram. Zbudź się, chwało moja, zbudź się, harfo i cytro! Chcę obudzić jutrzenkę. Wśród ludów będę chwalił Cię, Panie, zagram Ci wśród narodów, bo Twoja łaskawość [sięga] aż do niebios, a wierność Twoja po chmury (Ps 108:2-5).

ZAKOŃCZENIE

I na koniec. Pomyślmy: czy nie powtarzamy czasami Modlitwy Pańskiej nie dbając tak naprawdę o to, co tym samym mówimy.

- Czy mamy poczucie zależności od Boga i czy prosimy o codzienny chleb? Czy kiedy Bóg nam Go daje, to czy dziękujemy za niego, czy raczej uważamy, że to oczywiste, że ziemia wydaje ziarno, że świeci słońce, spada deszcz – i dzieje się to cyklicznie?

- Dalej: czy naprawdę chcemy, aby Bóg przebaczał nam tak, jak my przebaczamy naszym winowajcom? Naprawdę? Naprawdę?

- Czy prosisz, aby Bóg chronił cię od pokus? Czy masz świadomość, że toczą one bitwę o twoją duszę? Czy rozumiesz, że są to duchowe bitwy i nie powinniśmy ich lekceważyć? Stawka jest wielka, bo dotyczy tego, komu oddasz swoje serce i duszę. Jakiemu królestwu.

Módlmy się Modlitwą Pańską z jeszcze większym oddaniem i zrozumieniem tego, co mówimy. Oczywiście niech nie zastępuje nam to codziennych modlitw własnymi słowami. Jeśli nie wiesz jak, o co się modlić – przypomnij sobie modlitwę Ojcze Nasz. Jakie sprawy powinny być priorytetami w twojej modlitwie.

Zacznij od Boga. Od Jego chwały. Jego Królestwa. Módl się o sprawy dotyczące wieczności: nadejście Królestwa, o odpuszczenie win, o święte życie, zbawienie. Ale i sprawy doczesne: o codzienny chleb, o pracę, zdrowie, o rodzinę, więzi z bliźnimi.

Nie możemy być teoretykami modlitwy. Musimy być praktykami. Nie musisz używać kwiecistego języka, wymyślnych słów. Po prostu rozmawiaj z Bogiem jako Ojcem, pamiętając o tym, czego uczy cię Modlitwa Pańska. Amen.