Francis Schaeffer
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francis Schaeffer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francis Schaeffer. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 lutego 2024
Ludzie jako przedmioty
„W chwili gdy zanegujemy unikalność ludzi jako istot stworzonych przez Boga i zaczniemy postrzegać ludzkość jako zaledwie jeden z układów genów, jaki przypadkiem pojawił się na Ziemi, nie ma już powodu, by nie traktować ludzi jak przedmioty, na których można wykonywać eksperymenty, jak i nie ma powodu, aby cała ludzkość nie miała być stworzona od nowa, zgodnie z decyzją względnie wąskiego grona decydentów. Jeśli ludzie nie są unikalnymi – jako stworzenia na obraz Boga – to ta bariera przestaje istnieć.”
Znaczenie człowieka
Francis Schaeffer: “Jeśli człowiek nie jest uczyniony na obraz Boga, to nic nie stanie na drodze jego nieludzkich zachowań. Nie ma wtedy racjonalnych powodów, by postrzegać go jako istotę szczególną. Ludzkie życie dramatycznie traci swoją wartość”
sobota, 10 grudnia 2022
Odkupienie całego człowieka
"Biblijny pogląd reformacyjny był i pozostał zupełnie inny. Nie jest też poglądem platońskim. Dusza nie jest ważniejsza niż ciało. Bóg stworzył całego człowieka i cały człowiek posiada wartość i znaczenie. Nauka o cielesnym zmartwychwstaniu umarłych nie jest jakimś staroświeckim przeżytkiem. Rzuca ona światło na fakt, że Bóg miłuje całego człowieka i że całość człowieka ma znaczenie. Z tej przyczyny biblijna nauka sprzeciwia się nauce Platona, który przyznaje duszy (tj. „górnej części”) wielkie znaczenie, pozostawiając na uboczu ciało („dolną część”) jako posiadającą znikome znaczenie. Biblijny punkt widzenia sprzeciwia się również stanowisku humanistów, którzy podkreślają znaczenie ciała i autonomicznego umysłu człowieka, uważając łaskę za coś podrzędnego i mało ważnego.
W okresie reformacji wyraźnie podkreślano, że ani pogląd platoński, ani humanistyczny nie są zgodne ze stanowiskiem Biblii.
Po pierwsze dlatego, że Bóg stworzył całego człowieka i interesuje się całym człowiekiem. Po drugie dlatego, że gdy w czasie i przestrzeni doszło do upadku człowieka, to skutki jego odbiły się na całym człowieku. Po trzecie z objawienia darowanego nam w Piśmie Świętym dowiadujemy się, że odkupienie jest osiągalne dla całego człowieka na podstawie dzieła Chrystusa jako Zbawiciela. W przyszłości człowiek zostanie wzbudzony z martwych, a jego odkupienie będzie dokończone w sposób doskonały. Apostoł Paweł pisze o tym w szóstym rozdziale Listu do Rzymian, że nawet w obecnym życiu powinniśmy doświadczać w sposób realny odkupienia całego człowieka. Ma się to dziać na podstawie działania przelanej krwi Chrystusa i w mocy Ducha Świętego przez wiarę – choć odkupienie to nie będzie doskonałe w tym życiu. Chrystus jest Panem całego człowieka w bardzo konkretnym sensie. Tak rozumieli to reformatorzy i tego uczy Biblia. Na przykład w Holandii w jeszcze większym stopniu aniżeli w krajach anglosaskich podkreślano, że oznacza to, iż Chrystus jest Panem także i w kulturze".
Francis Schaeffer, Ucieczka od rozumu
Więcej informacji: www.WydawnictwoTrinity.pl
premiera w styczniu 2023
wtorek, 6 grudnia 2022
Wolność w Bożych ramach
"W tym wszystkim zawarty jest element osobisty, Chrystus jest Panem wszystkiego – w każdej dziedzinie życia. Jednak nie ma sensu twierdzić, że On jest Alfą i Omegą – początkiem i końcem, że jest Раnem wszystkich rzeczy, jeśli nie jest Panem mojego całego, zespolonego w jedno, życia intelektualnego. Jestem obłudnikiem albo człowiekiem o pomieszanych pojęciach, jeśli śpiewam o Chrystusie jako o Раnu, a równocześnie usiłuję zatrzymać pewne dziedziny mego życia jako autonomiczne. Ma to miejsce wtedy, gdy moje życie seksualne ma charakter autonomiczny, ale jest to równie prawdziwe i wtedy, gdy moje życie intelektualne jest autonomiczne, a nawet wtedy, gdy moje życie intelektualne stanowi dziedzinę wysoce selektywną. Wszelka autonomia, która śmie zaistnieć – jest zła. Dla autonomicznej nauki czy autonomicznej sztuki nie ma miejsca, jeśli pod tymi pojęciami rozumiemy niezależność od treści Bożej wypowiedzi na ich temat. Nie oznacza to bynajmniej, że mamy statyczną, sztywną i zastygłą naukę czy sztukę. Wręcz przeciwnie. Taka postawa daje nam pewne ramy, ale wewnątrz nich możliwa jest wolność. Wiedza i sztuka nie mogą zostać uznane jako działające na autonomicznych podstawach, i nie doprowadzić do takiego tragicznego zakończenia, jakie miało miejsce w historii".
Francis Schaeffer, Ucieczka od rozumu
Więcej o książce: WydawnictwoTrinity.pl
Premiera wkrótce.
wtorek, 27 września 2022
Chrześcijaństwo, liberalizm, agnostycyzm
"W ten właśnie sposób sam stałem się chrześcijaninem. Uczęszczałem do „liberalnego” kościoła przez wiele lat i na podstawie tego, co tam słyszałem. Doszedłem do wniosku, że jedyną odpowiedzią był agnostycyzm lub ateizm. Nie przypuszczam, abym kiedykolwiek w życiu podjął bardziej logiczną decyzję, aniżeli tę właśnie, wynikającą z liberalnej teologii. Stałem się agnostykiem – a potem zacząłem po raz pierwszy czytać Biblię. Uczyniłem to w celu skonfrontowania jej z pewną grecką filozofią, o której w tamtym czasie czytałem. Czytanie to było z mojej strony aktem rzetelności, ponieważ jakkolwiek już poprzednio zrezygnowałem z tego, co moim zdaniem było chrześcijaństwem, to jeszcze nigdy nie przeczytałem Biblii od początku do końca. Jednak w ciągu nie więcej jak sześciu miesięcy stałem się wierzącym chrześcijaninem, ponieważ nabrałem przekonania, że na problemy, które wówczas stały przede mną, jedyną pełną i wyczerpującą odpowiedź daje wyłącznie Biblia. Równocześnie odczułem, że Biblia daje taką odpowiedź w sposób wręcz fascynujący.
Od dawna miałem zwyczaj, aby myśleć w sposób obrazowy, a więc przedstawiałem sobie moje problemy w postaci balonów, unoszących się w przestworzach. Nie znałem jeszcze wówczas tak wielu podstawowych problemów myśli ludzkich, jakie znam obecnie. Ale co dla mnie było rzeczą ogromnie fascynującą (i nadal nią pozostaje!) jest to, że gdy zacząłem zgłębiać Biblię, stwierdziłem, że nie rozprawia się ona z problemami tak, jak jakaś broń przeciwlotnicza – zestrzeliwując je jeden za drugim, ale że czyniła coś daleko bardziej fascynującego, a mianowicie odpowiadała na problemy w taki sposób, że ja, jakkolwiek byłem i jestem istotą ograniczoną, mogłem niejako stać, trzymając w ręku koniec liny, która łączyła wszystkie te kwestie w jeden system, w ramach tego, co Biblia określa jako prawdę. I wielokrotnie byłem świadkiem tego, jak inni doświadczali podobnego odkrycia. Można wziąć system, którego naucza Biblia, umieścić go na targowisku ludzkich idei i pozwolić mu tam stać i mówić samemu za siebie".
Francis Schaeffer, Ucieczka od rozumu
WydawnictwoTrinity.pl
Słowo "Jezus" wrogiem Jezusa
"Ja sam doszedłem do takiego stanu, że ilekroć słyszę dla mnie osobiście tak drogie imię ,,Jezus”, które znaczy dla mnie tak dużo z powodu Osoby historycznego Jezusa i Jego dzieła – zaczynam natychmiast uważnie nasłuchiwać, ponieważ z głębokim żalem muszę stwierdzić – zacząłem bardziej bać się tego słowa niż jakiegokolwiek innego w nowoczesnym świecie. Słowa tego używa się jako sztandaru pozbawionego treści, przy czym zaprasza się nasze pokolenie, aby poszło za tym sztandarem. Nie ma w nim jednak żadnego rozumowego czy biblijnego znaczenia, nie ma treści, przy pomocy której można by to imię poddać próbie, stąd też używa się tego słowa do nauczania rzeczy wręcz przeciwnych temu, czego nauczał Pan Jezus. Wzywa się ludzi do pójścia za tym słowem z wysoko umotywowaną gorliwością z naciskiem na nową moralność, idącą w ślad za nową teologią. Doszło już teraz do tego, że dla Jezusa sypia się z dziewczyną lub z chłopakiem, jeśli on czy ona cię potrzebuje. Jeśli tylko starasz się być ludzki, to zachowujesz się po jezusowemu, gdyż spisz z inną osobą, a proszę zwrócić uwagę na to, że jest tak nawet kosztem łamania konkretnej moralności, jakiej nauczał sam Pan Jezus. Dla tych ludzi to jednak nie ma znaczenia, ponieważ te sprawy znajdują się na dole – w obrębie rozumowej treści Pisma Świętego".
Francis Schaeffer, Ucieczka od rozumu
WydawnictwoTrinity.pl
Nowoczesna teologia i agnostycyzm
"T. H. Huxley okazał się w tych wszystkich sprawach prorokiem mającym bardzo trafne rozeznanie. Już w 1890 r. wypowiedział zdanie, że nadejdzie czas, w którym z wiary – a szczególnie z relacji biblijnej dotyczącej okresu przed Abrahamem – zostanie usunięte wszelkie znaczenie, wszelka treść. A potem można będzie powiedzieć: „Teraz, skoro wiara przestała mieć jakiekolwiek powiązanie z faktami, pozostaje na zawsze dumnie niedostępna dla wszelkich ataków niedowiarków”. I dlatego właśnie, że współczesna teologia przyjęła dychotomię i usunęła sprawy religii ze świata rzeczy poznawalnych i sprawdzalnych, znalazła się właśnie w takiej sytuacji, jaką przepowiedział dziadzio Huxley w swoim proroczym zdaniu. Dlatego też nowoczesna teologia nie różni się prawie niczym od agnostycyzmu, czy nawet ateizmu, jaki
panował w roku 1890".
Francis Schaeffer, Ucieczka od rozumu
WydawnictwoTrinity.pl
Nauka i sztuka
"Co więcej, wielu ówczesnych naukowców podzielało w ogólnym sensie zdanie Franciszka Bacona (1561-1626), który w „Novum Organum Scientiarum” powiedział tak: „Z powodu upadku w Raju, człowiek nie tylko stracił swój stan niewinności, ale także swoje panowanie nad przyrodą. Obie straty mogą jednakże w pewnej mierze być naprawione, mianowicie, pierwsza – dzięki religii i wierze, a druga – dzięki sztuce i nauce”. Z tej przyczyny naukę jako taką (a także sztukę) uważano za działalność w najlepszym znaczeniu tego słowa religijną. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że z cytowanej wypowiedzi Bacona jasno wynika, iż nie widzi on nauki jako dziedziny autonomicznej. Została ona bowiem umieszczona wewnątrz objawienia Pisma Świętego, skoro wzmianka o niej następuje w połączeniu ze wzmianką o upadku człowieka. A jednak w ramach tej „formy” nauka i sztuka były wolne i posiadały ogromne znaczenie zarówno w oczach ludzi, jak i przed Bogiem".
Francis Schaeffer, Ucieczka od rozumu,
WydawnictwoTrinity.pl
środa, 18 maja 2022
Przygotowanie do kulturowych bitew
"Jednym słowem, chrześcijanie powinni przygotować się do
wzięcia w swoje ręce przywództwa w ustalaniu kierunku zmian
w kulturze. Jeśli, co wcale nie będzie dziwne w postchrześcijańskim świecie, nasze starania pójdą na marne, powinniśmy przynajmniej z całą świadomością przygotować następne pokolenie
do bitwy, która je czeka".
Francis Schaeffer, Powrót do wolności i godności
WydawnictwoTrinity.pl
wtorek, 15 marca 2022
Wrogowie publiczni
"Skinner nie wypowiada wojny bezpośrednio chrześcijanom: wojna toczy się przeciwko każdemu, kto wierzy w istnienie pojęcia takiego jak umysł, i każdemu, kto pisze z przekonaniem o wolności i godności człowieka. Tacy ludzie stają się wrogami i powinni być unicestwieni, a przynajmniej usunięci z wpływowych stanowisk. Podczas wywiadu w Santa Barbara Skinner powiedział, że powinno się coś zrobić z posiadanymi przez nas odczuciami wolności".
- Francis Schaeffer, Powrót do wolności i godności
Wydawnictwo Trinity, premiera: wiosna 2022
wtorek, 8 lutego 2022
Ech, ci niebezpieczni foliarze!
"Sposób, w jaki Skinner traktuje krytyków swojej teorii i każdego, kto ośmiela się z nim nie zgadzać, jest szczególnie interesujący. Pisze on, co następuje: „Literatura wolności może inspirować fanatyczną opozycję przeciwko praktykom kontrolowania, by powodować neurotyczne a nawet psychopatyczne reakcje. Takie są właśnie objawy niezrównoważenia psychicznego (emocjonalnego) u osób, znajdujących się pod bardzo silnym wpływem tej literatury”.
Każdy, kto występuje przeciwko B. F. Skinnerowi, jest neurotykiem bądź psychopatą. Przywodzi to na myśl stosowane gdzieniegdzie praktyki zamykania opozycjonistów w szpitalach dla umysłowo chorych, bez procesu i wyroku sądowego. To, co mówi Skinner, ma więc taki sens: Jeśli występujesz przeciwko moim poglądom, jesteś rzeczywiście neurotykiem lub osobnikiem emocjonalnie niezrównoważonym. Następnie wymienia on pewnych słynnych ludzi, których poglądy nie pokrywają się z jego przekonaniami (Fiodor Dostojewski, Arthur Koestler i Peter Gay), oskarżając ich o używanie wyzwisk!
Skinner daleki jest od atakowania wszystkich, którzy twierdzą, że tendencyjnie tworzona kultura jest ryzykownym wtrącaniem się do podstawowych praw człowieka. Mówi on: "Życie, wolność i dążenie do szczęścia, są podstawowymi prawami. Są to jednak prawa jednostki i jako takie zostały sformułowane w czasie, gdy literatura wolności i godności była zainteresowana stawianiem jednostki na piedestale. Mają one jednak niewielkie znaczenie dla przetrwania kultury”. Wszystkie takie idee są już przebrzmiałe. Dwukrotnie atakuje Skinner szczególnie C.S. Lewisa. Dlaczego? Ponieważ Lewis jest chrześcijaninem i pisze zgodnie z tradycjami literatury wolności i godności. Zauważcie, że Skinner nie atakuje kościołów ewangelicznych, prawdopodobnie dlatego, iż nie sądzi, aby były one dla niego groźne. Niestety, ma tu w dużym stopniu rację. Wielu spośród nas jest zbyt sennych, aby mogło stanowić siłę w walce o jutro. Ale Skinner pojmuje, że taki człowiek jak C. S. Lewis, który tworzy dzieła literackie, inspirujące wielu czytelników, jest rzeczywiście niebezpieczny. Zwrócił się więc przeciwko Lewisowi dokładnie w tym momencie".
Francis Schaeffer, Powrót do wolności i godności
Wydawnictwo Trinity, premiera: wiosna 2022
czwartek, 27 stycznia 2022
Czy celem życia jest przeżycie?
"Bertrand Russell wystąpił gwałtownie przeciwko bombie wodorowej, ponieważ obawiał się, że wkrótce nie pozostanie nikt, kto mógłby oglądać wschód słońca. Rzeczywiście, człowiek, który opiera się na naturalistycznych założeniach, nie może przyjąć niczego innego jako wartości. Przekonałem się o tym niedawno, kiedy to George Wald z Harvardu i ja wygłaszaliśmy wykłady na konferencji w Acapulco, w Meksyku. Po olśniewającej prezentacji naturalizmu, Wald przedstawił kontynuację gatunku jako jedyną wartość, która została stworzona poza jego światem przypadku.
Skinner podsumował to jednym zdaniem podczas wywiadu w Santa Barbara: „Wszystkie wartości wywodzą się z wartości przetrwania”. Kiedy jednak Skinner zapytuje sam siebie, dlaczego on lub jakikolwiek człowiek mógłby się troszczyć o przetrwanie jakiegoś szczególnego rodzaju kultury, powiada, że jedyna uczciwa odpowiedź brzmi: „Nie ma żadnego dostatecznego powodu, abyś się troszczył, ale jeśli twoja kultura nie przekonała cię, że taki powód istnieje, tym gorzej dla niej”. Skinner nie zauważa, że sam wpadł tu w logiczną pułapkę. Ostatecznie to, co mówi, sprowadza się do następującego wniosku: cokolwiek istnieje, jest słuszne, i jeżeli istnieje, jest słuszne, a więc nie ma nadrzędnej wartości, w porównaniu z którą można byłoby ocenić, co jest dobre, a co złe. A jeżeli wszystko, cokolwiek istnieje, jest dobre, to sama koncepcja zła jest zarówno nielogiczna, jak i trywialna. Ani ktoś taki, jak Skinner, ani taki, jak George Wald, nie potrafiłby uzasadnić, że przetrwanie gatunku jest pożądane. W ramach systemu Skinnera nie ma kontroli etycznej. Nie ma ograniczeń dla elity, w której rękach spoczywa kierowanie (...).
Zredukowanie ludzkich wartości (wartości człowieka) do zera było właśnie jednym z czynników, który rozpętał rebelię studencką w Berkeley i gdzie indziej w latach sześćdziesiątych XX wieku. Owi studenci odczuli, że zostają sprowadzani do zerowej wartości i zbuntowali się. Chrześcijanie odczuwali to znacznie wcześniej, mówili i pokazywali, że istnieje alternatywa. Rzeczywiście, jedynie chrześcijaństwo posiada fundamenty, na których została zbudowana i może być zbudowana od nowa rzeczywista i humanistyczna demokracja, szeroko pojęta wolność".
- Francis Schaeffer, Powrót do wolności i godności
Wydawnictwo Trinity (premiera wiosna 2022)
środa, 27 maja 2020
Dwie drogi do śmierci kościoła
"Co jakiś czas chrześcijańskie kultury zbaczały na złą drogę. Weźmy na przykład zbór apostoła Tomasza w Indiach. Zaczął się on odcinać od prawdy i w większości obumarł.
Są dwie drogi doprowadzenia do takiej śmierci: jedna – to pójść na kompromis w kwestii prawdy, a druga – pozostawać w zamarłej, skostniałej ortodoksyjności. Obie mogą równie dobrze zetrzeć, zniszczyć poselstwo Kościoła w danym pokoleniu, zwłaszcza jeśli jest to pokolenie trudne".
Francis Schaeffer, Śmierć w mieście, s.71.
Książkę można zamówić TUTAJ.
Francis Schaeffer, Śmierć w mieście, s.71.
Książkę można zamówić TUTAJ.
środa, 13 maja 2020
Dryfowanie bez absolutu
"Jedynym sposobem, ażeby uwolnić się od prawdy, że człowieka czeka zguba, jest zaprzeczenie jednej z dwóch rzeczy: najpierw można zaprzeczyć prawdziwej Bożej świętości, a wtedy oczywiście człowiek nie jest zgubiony. Rezultaty są jednak okropne. W takim razie tracimy nie tylko Boga, ale również i człowieka. Jeżeli Nietzsche twierdzi, że Bóg jest umarły, to Sartre musi powiedzieć, że człowiek umarł. Dla wierzącego człowieka bowiem z chwilą, gdy odrzuci się prawdziwą świętość Boga, odrzuca się jakikolwiek moralny absolut istniejący we wszechświecie i człowiek wraca z powrotem do błędnego koła, gdzie wszystko dryfuje bez kontroli".
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
Książkę można zamówić TUTAJ.
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
Książkę można zamówić TUTAJ.
poniedziałek, 4 maja 2020
Antyintelektualizm w Kościele - Francis Schaeffer
Francis Schaeffer, Śmierć w mieście, s. 79-80.
Przyjrzyjmy się teraz jeszcze dokładniej zwrotowi z wiersza 16: „Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej”. W Liście do Rzymian 1:16 i 5:5 Paweł operuje słowem „wstydzić się”. W rozdziale 5 mówiąc do chrześcijan, Paweł pisze: „A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w serach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany”. Stwierdza on tutaj, na podstawie własnego doświadczenia, że z chwilą, kiedy staniesz się chrześcijaninem, nie będzie czuł się zawstydzony. Ale w rozdziale 1:16 zwraca się on do tych, którzy jeszcze nie są chrześcijanami i mówi, że on, Paweł – kaznodzieja, Paweł – człowiek wykształcony, nie wstydzi się filozoficznego systemu prawdy, treści Ewangelii; tego, co przedstawił umysłom ludzi wykształconego świata Greków i Rzymian. Nie wstydził się, ponieważ w Ewangelii są odpowiedzi, których gdzie indziej nie znajdziemy.
Przyjrzyjmy się teraz jeszcze dokładniej zwrotowi z wiersza 16: „Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej”. W Liście do Rzymian 1:16 i 5:5 Paweł operuje słowem „wstydzić się”. W rozdziale 5 mówiąc do chrześcijan, Paweł pisze: „A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w serach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany”. Stwierdza on tutaj, na podstawie własnego doświadczenia, że z chwilą, kiedy staniesz się chrześcijaninem, nie będzie czuł się zawstydzony. Ale w rozdziale 1:16 zwraca się on do tych, którzy jeszcze nie są chrześcijanami i mówi, że on, Paweł – kaznodzieja, Paweł – człowiek wykształcony, nie wstydzi się filozoficznego systemu prawdy, treści Ewangelii; tego, co przedstawił umysłom ludzi wykształconego świata Greków i Rzymian. Nie wstydził się, ponieważ w Ewangelii są odpowiedzi, których gdzie indziej nie znajdziemy.
I
dzisiaj nasze słowa nie będą brzmiały przekonująco, jeżeli nie zrozumiemy, że
nie musimy się wstydzić Ewangelii i odpowiedzi, które ona daje ludziom. Jeżeli
nie będziemy mieli tego przekonania, ludzie odczują, że jesteśmy na pozycjach
obronnych, a to nie utoruje Ewangelii drogi do ich serc. Natomiast Paweł mówi:
„Nie wstydzę się, kiedy stoję na Wzgórzu Marsowym, na Areopagu, w Atenach,
ponieważ posiadam argumenty i odpowiedzi, których greccy filozofowie nie
posiadają. Nie wstydzę się rozwydrzenia i miotaniny targowiska, ponieważ wiem,
że Biblia daje mi prawdziwe odpowiedzi, których ludzie potrzebują, a których
nic innego nie daje”.
To
bardzo smutna rzecz, że wśród wielu chrześcijan istnieje swego rodzaju
antyintelektualizm: duchowość jest błędnie przeciwstawiana intelektualnemu
pojmowaniu, jak gdyby jedno i drugie wzajemnie się wykluczało. Tak
antyintelektualizm wgryza się w samo serce chrześcijańskiego poselstwa.
Oczywiście, istnieje błędny intelektualizm, który niszczy pracę Ducha Świętego.
Ale nie ma on miejsca wtedy, gdy ludzie uczciwie zastanawiają się nad
rzetelnymi pytaniami, aby potem stwierdzić, że Biblia posiada odpowiedzi. Nie
jest to sprzeczne z prawdziwą duchowością. Tak więc Paweł staje tutaj i mówi:
„Ja się nie wstydzę. Ja się nie wstydzę Ewangelii, gdyż ona odpowiada na
pytania ludzi, ona jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego wierzącego, Żyda
najpierw, a potem Greka”.
Tę oraz inne książki naszego wydawnictwa można zamówić TUTAJ.
środa, 22 stycznia 2020
Kościół karmiący relatywizmem
"Nasze pokolenie zostało do tego stopnia przesycone szaleństwem, iż wierzy, że żyje jedynie w materialistycznym świecie, ostatecznie wystawione na wpływ pędzącego strumienia atomów, nurtu świadomości i oddane jest kontemplacji bez kategorii i wartości. Nic dziwnego, że Bóg mówi: „Osądzę was za to, co zrobiliście”. Kto był za to odpowiedzialny za dni Jeremiasza? Przywódcy religijni! Kto zrobił to dzisiaj? Na pewno najostrzej nie będą sądzeni ci, którzy niszczyli niejako od zewnątrz. Na pewno największą winę ponosi Kościół, który znał prawdę i z premedytacją się od niej odwrócił, a teraz karmi ludzi relatywizmem, który jest echem współczesnej myśli świeckiej".
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
piątek, 13 grudnia 2019
50 z 60 minut na złą nowinę
"Możemy
powiedzieć, że bywają takie okresy – a nasze czasy są właśnie takim okresem –
kiedy najpierw potrzebne jest negatywne poselstwo, zanim może się zacząć
cokolwiek pozytywnego. Najpierw musi mieć miejsce poselstwo sądu, które
niszczy. Bywają takie okresy, a dni Jeremiasza i nasze czasy są właśnie takimi
okresami, kiedy nie możemy oczekiwać konstruktywnej rewolucji miłości jeżeli
zaczynamy od przesadnego podkreślania pozytywnego aspektu Bożego poselstwa.
Często ludzie pytają mnie, co bym uczynił, gdybym spotkał naprawdę współczesnego człowieka w pociągu i miałbym tylko godzinę czasu na porozmawianie z nim o Ewangelii? Spędziłbym 45 albo 50 minut na opowiadanie negatywnego poselstwa, by pokazać mu jego prawdziwy dylemat – by pokazać mu, że jest bardziej umarły, niż mu się wydaje; że jest umarły nie tylko w dwudziestowiecznym znaczeniu tego słowa (tzn. nie posiadającym znaczenia w tym życiu), ale że jest moralnie umarły, ponieważ jest odseparowany od Boga, który istnieje. Potem poświęciłbym 10 czy 15 minut na opowiadanie mu Ewangelii. Jestem przekonany, że jest to zazwyczaj najwłaściwszy sposób podejścia do prawdziwie współczesnego człowieka, ponieważ bardzo często potrzeba wiele czasu na doprowadzenie go do punktu, w którym uświadamia sobie całe zło – negatywną stronę położenia człowieka. A jeżeli nie zrozumie, co jest złe, nie będzie w stanie zrozumieć pozytywnego poselstwa.
Osobiście jestem przekonany, że duża część naszej ewangelizacyjnej i duszpasterskiej pracy nie jest jasna z tego prostego powodu, że za szybko chcemy dotrzeć do odpowiedzi, zanim dany człowiek uświadomi sobie prawdziwą przyczynę jego choroby, którą jest prawdziwa, moralna wina (a nie tylko psychologiczne poczucie winy) wobec Boga. Ale ta sama prawda odnosi się do kultury. Jeżeli mam przemówić do kultury i to takiej kultury jak nasza, poselstwo musi być takie samo, jak poselstwo Jeremiasza. Musi ono być takie samo, zarówno w rozmowach prywatnych, jak i w przemówieniach publicznych".
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
Często ludzie pytają mnie, co bym uczynił, gdybym spotkał naprawdę współczesnego człowieka w pociągu i miałbym tylko godzinę czasu na porozmawianie z nim o Ewangelii? Spędziłbym 45 albo 50 minut na opowiadanie negatywnego poselstwa, by pokazać mu jego prawdziwy dylemat – by pokazać mu, że jest bardziej umarły, niż mu się wydaje; że jest umarły nie tylko w dwudziestowiecznym znaczeniu tego słowa (tzn. nie posiadającym znaczenia w tym życiu), ale że jest moralnie umarły, ponieważ jest odseparowany od Boga, który istnieje. Potem poświęciłbym 10 czy 15 minut na opowiadanie mu Ewangelii. Jestem przekonany, że jest to zazwyczaj najwłaściwszy sposób podejścia do prawdziwie współczesnego człowieka, ponieważ bardzo często potrzeba wiele czasu na doprowadzenie go do punktu, w którym uświadamia sobie całe zło – negatywną stronę położenia człowieka. A jeżeli nie zrozumie, co jest złe, nie będzie w stanie zrozumieć pozytywnego poselstwa.
Osobiście jestem przekonany, że duża część naszej ewangelizacyjnej i duszpasterskiej pracy nie jest jasna z tego prostego powodu, że za szybko chcemy dotrzeć do odpowiedzi, zanim dany człowiek uświadomi sobie prawdziwą przyczynę jego choroby, którą jest prawdziwa, moralna wina (a nie tylko psychologiczne poczucie winy) wobec Boga. Ale ta sama prawda odnosi się do kultury. Jeżeli mam przemówić do kultury i to takiej kultury jak nasza, poselstwo musi być takie samo, jak poselstwo Jeremiasza. Musi ono być takie samo, zarówno w rozmowach prywatnych, jak i w przemówieniach publicznych".
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
piątek, 6 grudnia 2019
Magnetofon na szyi dziecka
Żadna osoba na całym świecie nie postępowała
zgodnie z zasadami moralnymi, którymi próbowała skrępować innych. Bóg w
następstwie mówi: „Będę cię sądził na podstawie twoich własnych stwierdzeń
natury moralnej (tych sądów, przy pomocy których związywałeś i potępiałeś
innych), nawet jeżeli te stwierdzenia nie są na tym samym poziomie, na jakim
powinny być. Jesteś czy nie jesteś winny?” Nikt nie będzie w stanie podnieść
głosu. Cały świat będzie stał całkowicie potępiony przed Bogiem w bezwzględnej
sprawiedliwości, dlatego, że ludzie będą sądzeni nie na podstawie tego, czego
nie wiedzieli, ale na podstawie tego, co wiedzieli, a do czego się nie
dostosowali. Tak więc wszyscy będą musieli przyznać: „Rzeczywiście, jestem
sprawiedliwie potępiony” (...)
W Ewangelii Łukasza 12:2-3 czytamy: „Bo nie ma nic ukrytego, co by
nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome. Dlatego, co
mówicie w ciemności, będzie słyszane w świetle dziennym, a co w komorach na
ucho szeptaliście, będzie rozgłaszane na dachach”. To nie jest tylko jakiś
zwrot krasomówczy. Wierzę, że ludzie rzeczywiście usłyszą swoje moralne osądy,
swoje własne ostre słowa, wypowiedziane przeciw innym ludziom. I będą musieli
powiedzieć: „Ty jesteś sprawiedliwy, a ja jestem potępiony”.
Księga Objawienia 20:12 mówi o sądzie ostatecznym: „I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach”. Znałem chrześcijan ewangelicznych, którzy byli trochę zakłopotani i mówili, że ten urywek naprawdę znaczy, iż ludzie będą sądzeni zależnie od tego, czy przyjęli Chrystusa jako Zbawiciela, czy nie. Bóg tego nie mówi. On mówi: „Będę was sądził według waszych uczynków, a okażą się one złe. Okażą się złe na podstawie waszych własnych moralnych osądów, skierowanych przeciw innym ludziom. I to bez względu na to, kim jesteście albo gdzie jesteście”. Nie ma niesprawiedliwości w Bożym postępowaniu z zgubionymi ludźmi dlatego, że są oni sądzeni według zasad, którymi krępowali innych".
Księga Objawienia 20:12 mówi o sądzie ostatecznym: „I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach”. Znałem chrześcijan ewangelicznych, którzy byli trochę zakłopotani i mówili, że ten urywek naprawdę znaczy, iż ludzie będą sądzeni zależnie od tego, czy przyjęli Chrystusa jako Zbawiciela, czy nie. Bóg tego nie mówi. On mówi: „Będę was sądził według waszych uczynków, a okażą się one złe. Okażą się złe na podstawie waszych własnych moralnych osądów, skierowanych przeciw innym ludziom. I to bez względu na to, kim jesteście albo gdzie jesteście”. Nie ma niesprawiedliwości w Bożym postępowaniu z zgubionymi ludźmi dlatego, że są oni sądzeni według zasad, którymi krępowali innych".
Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
środa, 4 grudnia 2019
Nadać znaczenie "miłości"
"Moralne pobudki odróżniają człowieka od nie-człowieka, ale czyni to także fakt potrzeby miłości. Człowiek odczuwa potrzebę miłości znaczącej więcej niż pożycie seksualne. Wielu z tych właśnie ludzi, którzy twierdzą, że miłość jest tylko zmysłowa, zawierają jedno małżeństwo za drugim, szukając czegoś więcej nad fizyczne zaspokojenie. I nawet jeżeli mówią, że miłość jest tylko zmysłowa, szukają czegoś, co mogłoby tej „miłości” nadać znaczenie, do którego tęskni serce człowieka. Po prostu nie są oni w stanie żyć konsekwentnie według swoich poglądów".
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
poniedziałek, 2 grudnia 2019
Czy naprawdę kochamy Boga?
"Chciałbym zwrócić się do tych, którzy uważają się za biblijnie wierzących chrześcijan i powiedzieć im, że jeżeli wiedzą, jak Słowo Boże bywa wykoślawiane, tak, jak to się dzieje dzisiaj, i nie są poruszeni do łez i nie są oburzeni, to wątpię, czy oni kochają Boga. Powinniśmy być napełnieni osłupieniem i zdumieniem, że ludzie odważają się tak traktować Słowo Boże (...).
Jeżeli my, jako biblijnie wierzący chrześcijanie, możemy widzieć dane nam na piśmie Słowo Boże, objawione poselstwo prawdy Bożej, traktowane w sposób, w jaki duża część Kościoła go traktuje i nie jesteśmy napełnieni smutkiem i oburzeniem, i nie wołamy: „Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, jaki będzie koniec?” – to ja się tylko zastanawiam – czy my kochamy Boga? I czy my kochamy Jego Słowo? Czy my naprawdę wierzymy, że On istnieje? Jeżeli rozgrywamy nasze filozoficzne potyczki, nasze artystyczne potyczki, nasze naukowe potyczki, potyczki w dziedzinie socjologii, nasze potyczki w dziedzinie literatury, dramatu, chłodno, bez emocjonalnego zaangażowania, to czy my naprawdę kochamy Boga? Jak możemy Go miłować, nie będąc poruszeni tak, jak poruszony był Jeremiasz? Jak możemy mówić o sądzie, a nie mieć łez w oczach – tak, jak płaczący prorok?"
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
Jeżeli my, jako biblijnie wierzący chrześcijanie, możemy widzieć dane nam na piśmie Słowo Boże, objawione poselstwo prawdy Bożej, traktowane w sposób, w jaki duża część Kościoła go traktuje i nie jesteśmy napełnieni smutkiem i oburzeniem, i nie wołamy: „Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, jaki będzie koniec?” – to ja się tylko zastanawiam – czy my kochamy Boga? I czy my kochamy Jego Słowo? Czy my naprawdę wierzymy, że On istnieje? Jeżeli rozgrywamy nasze filozoficzne potyczki, nasze artystyczne potyczki, nasze naukowe potyczki, potyczki w dziedzinie socjologii, nasze potyczki w dziedzinie literatury, dramatu, chłodno, bez emocjonalnego zaangażowania, to czy my naprawdę kochamy Boga? Jak możemy Go miłować, nie będąc poruszeni tak, jak poruszony był Jeremiasz? Jak możemy mówić o sądzie, a nie mieć łez w oczach – tak, jak płaczący prorok?"
- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście
Subskrybuj:
Posty (Atom)







