poniedziałek, 16 grudnia 2024
Dlaczego Jan Chrzciciel chrzcił w rzece Jordan?
piątek, 11 października 2024
Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie
czwartek, 15 lutego 2024
Dlaczego Jezus został ochrzczony?
Dlaczego Jezus został ochrzczony? Czy potrzebował chrztu?
INICJACJAPierwszym z celów chrztu Jezusa była inicjacja kapłańska. Jezus został ochrzczony, inaugurując swoją służbę kapłańską. Gdy kapłani obejmowali służbę byli obmywani wodą (2 Mj 29.4): Aaronowi zaś i jego synom każesz podejść ku wejściu do Namiotu Zgromadzenia i obmyjesz ich wodą.
Chrzest jest publiczną inauguracją służby Jezusa jako kapłana, który bierze na siebie grzechy ludzi, aby przynieść nam odpuszczenie win.
Był to więc widziany rytuał, który miał znaczenie. Bóg w nim oznajmił, kim jest Jezus. Odbyło się poprzez widoczny zewnętrzny znak chrztu. To ważna obserwacja, gdy myślimy o naszym chrzcie i co Bóg w nim oznajmia.
Wodny chrzest Jezusa zainaugurował jego służbę, która osiągnęła pełnię w chrzcie krwią na krzyżu. Nasz Pan i Zbawiciel dla naszego zbawienia przeszedł przez wodę i krew.
UTOŻSAMIENIE Z GRZESZNIKAMI
Możemy jednak iść dalej jeśli chodzi o znaczenie chrztu Jezusa.
A mianowicie, ten, który był święty i bezgrzeszny wchodzi do tej samej rzeki co grzesznicy. Jest ochrzczony wraz z setkami innych ludzi, którzy wyznawali grzechy i przyjmowali chrzest oczyszczenia.
Jezus w żadnym razie nie potrzebował chrztu. Był bezgrzeszny i święty. A jednak utożsamia się z nami nie tylko gdy wisi na krzyżu w nasze miejsce, ale także, gdy wchodzi do tej samej rzeki co grzesznicy, którzy potrzebowali upamiętania.
Imię Jezus oznacza (jak anioł oznajmia Marii), że Bóg zbawi swój lud od jego grzechów. Ale jak zbawia? Zbawia swój lud, w pełni identyfikując się z ich grzechami. Jako wcielony Syn Boży nie zachowuje dystansu od grzesznego ludu. Nie mówi nam: Przygotujcie serce, idźcie do Jana, wejdźcie do wody. A następnie zostawia nas.
Raczej sam przyjmuje chrzest dla grzeszników, przez co przyznaje, że jako bezgrzeszny należy do grzesznego ludu, że stanowi z nim jedno. Nie brzydzi się wejść w ludzkie życie pełne nieprawości, pokręceń, hipokryzji.
Zauważmy, że chrzest ma miejsce w tym samym czasie, gdy chrzczą się inni ludzie. Można by było oczekiwać, że chrzest Jezusa odbędzie się w innym, specjalnie przeznaczonym na to czasie, na specjalnym nabożeństwie, w specjalnych okolicznościach. A jednak Jezus chrzci się pośród innych ludzi, wraz z innymi. Jest naszym bratem. Stał się nam tak bliski, jak tylko możliwy może być Bóg ludziom. Dlatego nigdy nie myśl o sobie, że jesteś na tyle grzeszny czy beznadziejny, by Jezus przyszedł blisko Ciebie, by wziął na siebie Twoje winy, ale i troski.
INAGURACJA
Chrzest był widzialną inauguracją służby Jezusa. Żyjemy w czasach odrzucania tego co formalne, widzialne, rytualne. Liczy się szczerość, duch i to, co niewidzialne. Ale nasz największy wróg jest niewidzialny, jest duchem. Zaś nasz najbliższy przyjaciel i Pan stał się ciałem i właśnie uczestniczył w formalnych wydarzeniach, które były ważne. Uczęszczał do świątyni, zabiegał o czystość świątyni, uczęszczał do synagogi, został obrzezany jako Żyd, przyjął chrzest, sam ustanowił Chrzest i Komunię.
Jezus nie był hippisem, który mówił: Bóg tak – Kościół nie. Bóg tak, ale obrzezanie, Świątynia, synagoga, święta, chrzest – nie. Forma ogranicza Ducha. Forma gasi życie i prawdziwą wiarę. Liczy się Bóg w sercu, a nie Kościół, nabożeństwo.
Jezus uczy nas, że widzialne formy ustanowione przez Boga są ważne. Chrzest jest ważny. Komunia jest ważna. Nabożeństwo jest ważne. Modlitwa jest ważna. Oczywiście nie ograniczamy naszej wiary do tych rzeczy. Ale wiara w Boga zawiera w sobie te rzeczy, ponieważ sam nam o tym powiedział.
Zatem widzimy tu szacunek, jakim obdarzony jest chrzest. Obrządek, w którym wziął udział Pan Jezus nie powinien być traktowany lekko. Oczywiście wystrzegajmy się przesadnego znaczenia chrztu. Chrzest automatycznie nie przynosi życia wiecznego. Z drugiej strony nie mówimy, że to jedynie symbol i nie ma żadnego duchowego znaczenia, nic nie wnosi i nic się nie dzieje w trakcie chrztu. Bóg działa i przemawia w chrzcie: zarówno w chrzcie Jezusa jak i naszym.
piątek, 19 stycznia 2024
Czy Jezus został ochrzczony przez zanurzenie?
A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim. I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem.
Biblia nie podaje nam szczegółów jak ten chrzest został udzielony. Mimo to są chrześcijanie, dla których sposób udzielenia chrztu przez Jana stanowi jedną z głównych linii argumentacji za koniecznością udzielenia chrztu przez zanurzenie.
Niektórzy uważają, że Jan musiał chrzcić przez zanurzenie, ponieważ zgodnie z relacją Mateusza: „wnet wystąpił z wody”. A więc mówi się, że skoro wyszedł z wody, to znaczy, że musiał wejść do niej głęboko.
Oczywiście zwrot „wystąpił z wody" nie rzuca nam żadnego światła jeśli chodzi o sposób udzielenia chrztu przez Jana. Po prostu mamy stwierdzenie, że po udzieleniu chrztu Jezus wyszedł z wody. To wszystko, o czym tekst mówi. Bez względu na to, czy Jezus byłby zanurzony, polany wodą czy wszedł do wody jedynie do kostek, język opisujący jego wyjście mógłby być ten sam. Te słowa nic nam nie mówią o sposobie w jaki odbywał się ów chrzest. Gdy wchodzę do morza do kolan, by zanurzyć w Bałtyku nogi, później wychodzę na brzeg i również „występuję czy wychodzę z wody”.
Po drugie, zwolennicy zanurzenia zwracają uwagę na słowa z Ew. Jana: „Jan także chrzcił w Ainon (...) bo tam było dużo wody" (Jana 3.23)
Dlaczego Jan chrzcił w Ainon? Ponieważ było tam wiele wody. Argument brzmi więc: musiał to być na tyle głęboki zbiornik wodny, by można było zanurzyć całego człowieka.
Jednak niekoniecznie o to chodziło. Jeśli zauważymy, że do Jana wychodziła „Jerozolima, oraz cała Judea i cała okolica nadjordańska" (Mt 3.5), to powinno stać się bardziej zrozumiałe dlaczego Jan chrzcił w Ainon. Powodem były zapewne fizyczne potrzeby ludzi, którzy udawali się po chrzest w ogromnej liczbie. Takie zrozumienie wzmacnia fakt, że zwrot „dużo wody" w tekście greckim występuje jako „wiele wód" (tak tłumaczy ten zwrot Biblia Gdańska) lub „liczne wody" odnoszące się do istnienia wielu zbiorników i źródeł wody. To potwierdza przekonanie, że Jan zapewne chrzcił w miejscu, w którym rzesze pielgrzymujących najzwyczajniej mogły zaspokoić pragnienie.
Istnieją natomiast mocne argumenty wskazujące na to, że Jan Chrzciciel praktykował raczej polanie niż zanurzenie.
Służba Jana miała miejsce w okresie Starego Przymierza (przed ukrzyżowaniem, zmartwychwstaniem i wylaniem Ducha Świętego). Idea zanurzenia była obca żydowskiemu myśleniu i żydowskiej praktyce.
Pan Jezus przed chrztem powiedział do Jana: „Ustąp teraz, albowiem godzi się nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Tedy mu ustąpił." (Mt 3.15).
O czym nasz Pan mówił? Musimy pamiętać, że nasz Pan był nie tylko Królem, który zdobywa narody mocą Słowa i Ducha, nie tylko Prorokiem przekazującym wolę Ojca, ale i Kapłanem posłanym na świat, aby złożyć ofiarę za nasze grzechy. Kapłańskim plemieniem w Starym Testamencie byli Lewici (4 Mj 4.3, 23, 30, 35). A wiekiem, który rozpoczynał ich służbę kapłańską było 30 lat.
Pismo nie bez powodu naucza, że Chrystus przyszedł, aby zostać ochrzczonym przez Jana w wieku... ok. 30 lat. „A Jezus rozpoczynając działalność, miał lat około trzydziestu” (Łk 3.23). Był to początek jego publicznej, kapłańskiej służby. W Księdze Liczb 8.7 znajdujemy instrukcje jakie Bóg dał Mojżeszowi odnośnie sposobu poświęcenia Lewitów: „Pokrop ich wodą oczyszczającą grzech."
Pan Jezus prosząc o
„wypełnienie sprawiedliwości” czyni odniesienie do wypełnienia proroctw ze ST,
ale i do poświęcenia Lewitów rozpoczynających publiczną służbę jako kapłanów
Pana. Tym samym wskazuje na swoją kapłańską misję w świecie.
Służba Jana miała więc odniesienie do oczyszczenia, które Żydzi znali z Bożego
Prawa. Dlatego przychodzili tłumnie do Jana. Sposobem, poprzez jaki dokonywało
się owo oczyszczenie było pokropienie (Lb 19.18). Zanurzenie było zupełnie obce
Żydom przychodzącym nad Jordan.
poniedziałek, 15 maja 2023
Plagi w Egipcie, bunt Izraela i cuda Jezusa
Mateusz odnotowuje w tych rozdziałach (8-9) dziesięć cudów i możliwe, że jest tam jakieś odniesienie do dziesięciu plag egipskich. Różnica polega na tym, że Jezus jako większy Mojżesz przynosi cuda odrodzenia, a nie cuda zniszczenia, ale ilość cudów, łączy je w jakiś sposób z plagami.
(20) I rzekł Pan: Odpuściłem na twoje słowo; (21) ale - jak żyję i jak pełna jest cała ziemia chwały Pana - (22) żaden z tych mężów, którzy widzieli moją chwałę i moje znaki, jakich dokonywałem w Egipcie i na pustyni, a oto już dziesięciokrotnie wystawiali mnie na próbę i nie słuchali mojego głosu,
To również nawiązanie do dziesięciu plag. W Egipcie Bóg wyciągnął swoje ramię, aby dokonać dziesięciu cudownych aktów wyzwolenia Izraela. A Izrael zamiast w wierze z wdzięcznością okazać posłuszeństwo – dziesięć razy buntuje się przeciwko Bogu.
I tu w Ewangelii Mateusza mamy nawiązanie do tych historii, ale tam, gdzie w ST dominowało nieposłuszeństwo i zniszczenie, tak w historii Jezusa, nowego Mojżesza dominuje wiara i odnowienie.
Cała
historia zaczyna się od 1 wersetu (8:1), gdy Jezus, nowy Mojżesz, schodzi z góry
na czele wielkiego tłumu. Ale jego podróż jest podróżą uzdrowienia, a nie sądu.
Mateusz opisuje (8-9 rozdziały) dziesięć potężnych czynów, cudów Jezusa. Jezus:
1.
oczyszcza trędowatego,
2.
leczy paralityka,
3.
leczy gorączkę,
4.
ucisza burzę,
5.
wypędza demony,
6.
leczy paralityka,
7.
wskrzesza martwą dziewczynkę,
8.
leczy kobietę chorą na krwotok,
9.
przywraca wzrok dwóm niewidomym,
10. wypędza demona z opętanego człowieka.
Te cuda odpowiadają i odwracają dziesięć aktów nieposłuszeństwa Izraela na pustyni (Lb 14:22). Jezus, prawdziwy i wierny Izrael, odwraca dziesięć buntów na pustyni.
niedziela, 19 września 2021
Nie panikuj - Peter Leithart
Gdy uczniowie przekraczali Morze Galilejskie, rozpętała się burza, oni zaś zaczęli panikować. Fale zaczęły nieomal przykrywać łódź. Myśleli, że umrą.
Tymczasem Jezus spał. Jak może być tak spokojny w takiej chwili? Jak On śmie?
W walce między burzą a wiarą uczniów burza zwycięża, ponieważ jak chwilę później Jezus wyjaśnia, są oni „ludźmi małej wiary”.
Naturalną pierwszą reakcją uczniów jest zbudzenie Jezusa. Chcą, aby im pomógł, lecz, jak zauważa Anthony Bloom, "chcą również, aby był tak samo niespokojny jak oni”. Nie mogą sobie wyobrazić, że Jezus pomoże, jeśli sam również nie wpadnie w panikę.
Pan jednak nie daje się porwać ich przerażeniu. Napomina uczniów, ucisza burzę i wzywa ich do Jego pokoju, aby stali się tym, co Edwin Friedman nazywa „obecnością bez lęku”.
W naszym przenikliwym i pełnym gniewu świecie Jezus kieruje do nas to samo wezwanie. Kościół uczyni wiele dobrego, będzie światłem i życiem, będzie udawał się na wyżyny ziemi, jeśli wystarczy nam wiary, by być posłusznymi temu prostemu nakazowi: nie panikuj.
Wpis ukazał się na FB autora.
niedziela, 5 kwietnia 2020
Kazanie mp3: Niedziela Palmowa 2020 (Mt 21:1-11)
wtorek, 14 stycznia 2020
poniedziałek, 6 stycznia 2020
Nie tylko mędrcy mówią do niemowląt
"I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy, oddali mu pokłon, potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę". - Mt 2:11
Mędrcy ze wschodu są dziwni. Wyruszyli w daleką podróż do niemowlęcia przynosząc mu dary i oddając pokłon. Nie czekali aż Jezus osiągnie odpowiednią dojrzałość, w pełni zrozumie do czego służą złoto, kadzidło, mirra i przyjmie ich dary "w wieku świadomym". Zamiast tego wykonali pewne czynności (tfu, rytuały) wobec niemowlęcia, którego językiem komunikacji był płacz. Czy to, co zrobili miało znaczenie? Cóż, cały świat dziś o tym mówi.
Na szczęście mędrcy jeszcze nie znali wielu teorii współczesnych psychologów rozwojowych, ani nie czytali teologicznych przeciwwskazań wobec komunikowania się z niemowlętami i... złożyli dar dziecku. Najwidoczniej uznali, że niemowlę Jezus jest świadomym człowiekiem. Można do niego mówić. Można dawać mu prezenty. I nie są to puste gesty.
Jakiś czas temu podczas dyskusji na temat chrztu niemowląt, przeciwnik wiary i członkostwa małych dzieci w Kościele zapytał mnie: "skoro niemowlęta mogą mieć wiarę, to dlaczego Ewangelia została nam przekazywana w postaci logicznie ułożonych słów, a nie np. poprzez uczucia i namaszczenia?" To tak, jakby zapytać: skoro niemowlęta nie posiadają tych funkcji umysłowych co my, to dlaczego wszyscy rodzice, bez względu na pogląd na temat chrztu, mówią do nich za pomocą logicznie ułożonych słów? Robią to baptyści, zielonoświątkowcy, katolicy, reformowani, ... Wszyscy. Bóg tak stworzył ten świat, że mówimy do niemowląt, ponieważ chcemy je uczyć zrozumienia i komunikacji. Robimy to od samego początku ze względu na więź, która łączy nas z nimi. Który rodzic nie dał świątecznego prezentu swojemu dwu, cztero, sześcio-miesięcznemu niemowlęciu, "bo jest nieświadome"? Który rodzic zaczyna celebrować urodziny swojego dziecka od "wieku świadomego"?
Tak samo jest z Bogiem. Bóg mówi do niemowląt, zauważa je, komunikuje się z nimi przez Słowo i ustanowione przez Siebie środki komunikacji (tak jak z nami), do których należy chrzest. Każde przykazanie Dekalogu zostało dane ludowi Bożemu wyprowadzonemu na wolność z niewoli. Wśród nich były niemowlęta. Ich udziałem wraz "ze wszystkimi" (1 Kor 10:1-13) było przejście przez wodę chrztu (w Mojżesza, 1 Kor 10:2) oraz udział w duchowym pokarmie i duchowym napoju ze skały, którą był Chrystus (1 Kor 10:4).
Nie mówimy naszym niemowlętom: "Najpierw trochę dorośnij, potem naucz się zrozumienia, znaczenia słów, i dopiero wtedy będę do ciebie mówił". Nie robimy tego, ponieważ nie tak Bóg komunikuje się z naszymi dziećmi. Nie tak mamy je wychowywać i prowadzić do Jezusa. Gdy Maria wypowiedziała do Elżbiety pozdrowienie, wówczas mały Jan (Chrzciciel) będący w jej łonie poruszył się z radości (Łk 1:44). Starzec Symeon rozumiał, że gest, który wykonał wobec dzieciątka Jezus miał znaczenie (Łk 2:28). Sam nasz Pan, już jako dorosły mężczyzna wykonywał gesty wobec małych dzieci, przynoszonych do Niego i kładł na nie ręce (Mt 19:14-15).
To wszystko pokazuje, że dla Boga wiek, stan świadomości, choroba umysłowa nie są barierami w więzi z Jezusem. Dlatego uważajmy, abyśmy niczym uczniowie nie powodowali "oburzenia" naszego Pana (Mk 10:14) odciągając od Jego obecności tych, do których mówi i których obecność kocha. Skoro dla Boga przeszkodą w udzieleniu daru wiary nie jest twarde i zbrukane serce dorosłej osoby, to czy mamy twierdzić, że problemem w zbawieniu przez wiarę i zbawczej więzi jest dla Niego wiek niemowlęcia?
Mówimy do naszych niemowląt? To dobrze. Naśladujemy w tym Boga, który wobec nich robi to samo. Robią to ci dziwni mędrcy ze wschodu, ci dziwni reformowani, którzy je chrzczą i ci dziwni rodzice mówiący i śpiewający do niemowląt, przynoszący je w kołysce do kościoła.
wtorek, 17 września 2019
Boże przykazanie jedzenia i picia
sobota, 9 marca 2019
Nie skacz, zejdź schodami
Marcin Luter na temat kuszenia Jezusa na pustyni:
Szatan jest przekonany, że doprowadzi do momentu, w którym skusi Boga do wykonania niepotrzebnego cudu. Przywołuje na świadectwo Psalm 91, ale pomija najważniejszy fragment: Bóg będzie cię strzegł na drogach twoich. Taką wypowiedzią chciałby szelma usunąć Chrystusowi z pola widzenia to, co mu polecono i doprowadzić do tego, aby zrobił to, co polecone nie było.
Chrystus znajduje się bowiem na pustyni nie dlatego, by miał tam czynić cuda, ale by cierpiał jako człowiek. Diabeł zaś chce go sprowadzić z drogi, którą mu Bóg polecił, i przekonać do tego, by dokonał zbędnego cudu. Chrystus go jednak odgania i mówi - Jest napisane: nie będziesz kusił Pana Boga Swego. To są właśnie owe schody i nie ma powodu rzucać się w dół. Ponieważ mam możliwość bezpiecznego zejścia schodami, byłoby niewłaściwe, abym bez konieczności i bez Bożego nakazu narażał się na niebezpieczeństwo. (...)
Chrystus zatem sprzeciwia się diabłu i odpowiada: Kiedy idę tą drogą, która jest nakazana przez Boga, to wiem dobrze, że aniołowie są ze mną, muszą na mnie zważać i będą mnie bronić. Podobnie kiedy dziecko posłuszne jest rodzicom, albo robotnicy wypełniają swoje obowiązki, to kiedy zdarzy się nieszczęście, Bóg im pomoże i będzie chciał ich ratować poprzez swoich aniołów. Jeśli jednak z nakazanej drogi zejdą, to opuszczą ich aniołowie i w każdym momencie diabeł może im kark skręcić, jak to często czyni, jeśli Bóg do tego dopuści.










