Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ew. Mateusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ew. Mateusza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 grudnia 2024

Dlaczego Jan Chrzciciel chrzcił w rzece Jordan?

W Starym Testamencie Bóg nakazał pokropienie wodą tych, którzy byli rytualnie nieczyści (Lb 19:18-19) oraz lewitów podczas wyświęcania ich na urząd (Lb 8:7). 

Chrzest Jana oznaczał, że Izrael stał się nieczysty. Cały Izrael potrzebuje oczyszczenia.

Dlaczego jednak odbywało się to na pustyni, i dlaczego w rzece Jordan? Pustynia i rzeka Jordan mają ważne znaczenie w historii Izraela. Powinniśmy ją znać. Pustynia i woda pojawiają się w Księdze Wyjścia, gdzie Izrael najpierw udaje się na pustynię, wychodząc z Egiptu, a następnie przechodzi przez rzekę Jordan, by wejść do ziemi obiecanej. W służbie Jana Chrzciciela mamy tę samą historię. 

I wychodziła do niego cała kraina judzka i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, a on chrzcił w rzece Jordanie wyznających grzechy swoje (Mk 1:5).

Tak więc Izraelici musieli opuścić miasto i udać się na pustynię, a następnie wejść do rzeki Jordan, po czym wrócić do Jerozolimy. Musieli przejść przez Jordan i udać się w kierunku zachodnim do Jerozolimy jako nowy Izrael, nowy lud Boży. 

Jan oznajmiał w ten sposób, że Bóg gromadzi nowy Izrael i przygotowuje go na przyjście Mesjasza. Ci, którzy zaufali Synowi Bożemu i doświadczyli oczyszczenia z grzechów są wspólnotą nowego Izraela. 

My dzisiaj również odbywamy podobną drogę przez wodę chrztu, lecz nie musimy udawać się do Jerozolimy. Udajemy się do Tego, który nazywa swoje ciało Świątynią – Jezusa. On spotyka się z nami w nowej Świątyni – Kościele, gdzie udziela nam darów Słowa i sakramentów: Chrztu i Komunii.

piątek, 11 października 2024

Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie

Pan Jezus nie mógł wyrazić się jaśniej niż wtedy, gdy powiedział swoim uczniom: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie (Mt 24:34; Mk 13:30; Łk 21:32). 

O czym mówił? Odpowiedział w ten sposób na pytanie uczniów o czas zniszczenia świątyni w Jerozolimie, co w ich umysłach oznaczało dzień końca świata:

"A gdy Jezus opuszczał świątynię i odchodził, przystąpili uczniowie jego, aby mu pokazać zabudowania świątyni. A On, odpowiadając, rzekł do nich: Czy nie widzicie tego wszystkiego? Zaprawdę powiadam wam, nie pozostanie tutaj kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony. A gdy siedział na Górze Oliwnej, przystąpili do niego uczniowie na osobności, mówiąc: Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata?" (Mt 24:1-3)

"To pokolenie", o którym mówił Pan Jezus nie oznacza 80 pokoleń. Albo 100 pokoleń. Nietrudno zrozumieć, że mówił o jednym pokoleniu: tym, które było świadkiem posługi Jana Chrzciciela, życia i dzieła Jezusa, misji apostołów po zstąpieniu Ducha Świętego. Zanim to żyjące pokolenie wymrze, przepowiednie Jezusa się spełnią. To bardzo proste słowa do zrozumienia.

Problem wielu chrześcijan polega na tym, że za czasów pokolenia Jezusa nie nastąpił "koniec świata", więc dokładają wszelkich starań, interpretacyjnej gimnastyki, by uznać, że Pan Jezus mówiąc o "tym pokoleniu" miał na myśli wiele pokoleń lub ostatnie pokolenie przed Jego widzialnym powrotem na ziemię. 

Apostoł Jan mówi jednak to samo na początku Księgi Objawienia. Zapisuje on wizję tego, co „wkrótce nastąpi” (Obj 1:1). Na wypadek, gdybyśmy to przegapili, na końcu księgi ponownie pisze: anioł Boży pokazał Jego sługom, „co musi się wkrótce stać" (Obj 22:6). "Wkrótce" w umysłach czytelników Księgi Objawienia oznaczało wkrótce, nie zaś za 2000 lub 5000 lat. Jan pisał dla pocieszenia i wzmocnienia nadziei współczesnych mu prześladowanych chrześcijan, nie zaś abstrakcyjną opowieść, której chrześcijanie z XXI wieku będą używali dla rozpalenia wyobraźni o nadchodzącym końcu świata.

To, co więc Jezus przewiduje, a Jan opisuje w wizji, to religijno-polityczne trzęsienie ziemi, które wstrząśnie świątynią i obróci ją w gruzy i poprowadzi Imperium Rzymskie w niespotykany dotąd chaos. 

Cały porządek ówczesnego świata jest bliski upadku. Pan Jezus zapowiada wojny i wieści wojenne, prześladowania, ucisk i udręki. Ostrzega, że ​​wielu Go opuści, tak jak uczniowie w Getsemani. Lecz obiecuje, że powróci, aby uratować swoich wiernych uczniów, których krew jest dla Niego cenna. Powróci, aby dokonać pomsty na swoich wrogach. Księga Objawienia była pocieszeniem dla chrześcijan żyjących w I wieku, ponieważ w pierwszej kolejności dotyczyła ich sytuacji

Często błędnie interpretujemy Biblię, jeśli pomijamy kontekst jej wypowiedzi. Czytamy proroctwa Nowego Testamentu jakby były pisane o wydarzeniach z XXI wieku: czipach, kodach kreskowych, szczepionkach, Unii Europejskiej, NATO lub ogólnoświatowym rządzie. To skutek lenistwa w dokładaniu starań, by zrozumieć biblijny język, biblijną symbolikę i kontekst. 

Przez kilka stuleci liberałowie twierdzili, że Pan Jezus, mówiąc o "tym pokoleniu", zapowiadał koniec świata, lecz się pomylił. Wielu ewangelicznych chrześcijan twierdzi, że Pan Jezus w tekstach o "tym pokoleniu" zapowiedział przyszły koniec świata, więc czekają na ich wypełnienie. Obie grupy mylą się z tych samych powodów: nie wierzą Jezusowi i Janowi na słowo

Oczywiście powinniśmy wierzyć w przyszłe cielesne zmartwychwstanie, przyszłe widzialne powtórne przyjście Pana Jezusa i przyszły Sąd Ostateczny. Uważajmy jednak, aby szukając znaków tych wydarzeń nie żonglować tekstami, które mówią o czymś zupełnie innym.

inspiracja: Peter J. Leithart
foto: Zniszczenie Świątyni w Jerozolimie, Francesco Hayez, 1867.

czwartek, 15 lutego 2024

Dlaczego Jezus został ochrzczony?

Dlaczego Jezus został ochrzczony? Czy potrzebował chrztu? 

INICJACJA

Pierwszym z celów chrztu Jezusa była inicjacja kapłańska. Jezus został ochrzczony, inaugurując swoją służbę kapłańską. Gdy kapłani obejmowali służbę byli obmywani wodą (2 Mj 29.4): Aaronowi zaś i jego synom każesz podejść ku wejściu do Namiotu Zgromadzenia i obmyjesz ich wodą.

Chrzest jest publiczną inauguracją służby Jezusa jako kapłana, który bierze na siebie grzechy ludzi, aby przynieść nam odpuszczenie win.

Był to więc widziany rytuał, który miał znaczenie. Bóg w nim oznajmił, kim jest Jezus. Odbyło się poprzez widoczny zewnętrzny znak chrztu. To ważna obserwacja, gdy myślimy o naszym chrzcie i co Bóg w nim oznajmia. 

Wodny chrzest Jezusa zainaugurował jego służbę, która osiągnęła pełnię w chrzcie krwią na krzyżu. Nasz Pan i Zbawiciel dla naszego zbawienia przeszedł przez wodę i krew.

UTOŻSAMIENIE Z GRZESZNIKAMI

Możemy jednak iść dalej jeśli chodzi o znaczenie chrztu Jezusa.

A mianowicie, ten, który był święty i bezgrzeszny wchodzi do tej samej rzeki co grzesznicy. Jest ochrzczony wraz z setkami innych ludzi, którzy wyznawali grzechy i przyjmowali chrzest oczyszczenia.

Jezus w żadnym razie nie potrzebował chrztu. Był bezgrzeszny i święty. A jednak utożsamia się z nami nie tylko gdy wisi na krzyżu w nasze miejsce, ale także, gdy wchodzi do tej samej rzeki co grzesznicy, którzy potrzebowali upamiętania.

Imię Jezus oznacza (jak anioł oznajmia Marii), że Bóg zbawi swój lud od jego grzechów. Ale jak zbawia? Zbawia swój lud, w pełni identyfikując się z ich grzechami. Jako wcielony Syn Boży nie zachowuje dystansu od grzesznego ludu. Nie mówi nam: Przygotujcie serce, idźcie do Jana, wejdźcie do wody. A następnie zostawia nas.

Raczej sam przyjmuje chrzest dla grzeszników, przez co przyznaje, że jako bezgrzeszny należy do grzesznego ludu, że stanowi z nim jedno. Nie brzydzi się wejść w ludzkie życie pełne nieprawości, pokręceń, hipokryzji.

Zauważmy, że chrzest ma miejsce w tym samym czasie, gdy chrzczą się inni ludzie. Można by było oczekiwać, że chrzest Jezusa odbędzie się w innym, specjalnie przeznaczonym na to czasie, na specjalnym nabożeństwie, w specjalnych okolicznościach. A jednak Jezus chrzci się pośród innych ludzi, wraz z innymi. Jest naszym bratem. Stał się nam tak bliski, jak tylko możliwy może być Bóg ludziom. Dlatego nigdy nie myśl o sobie, że jesteś na tyle grzeszny czy beznadziejny, by Jezus przyszedł blisko Ciebie, by wziął na siebie Twoje winy, ale i troski.

INAGURACJA

Chrzest był widzialną inauguracją służby Jezusa. Żyjemy w czasach odrzucania tego co formalne, widzialne, rytualne. Liczy się szczerość, duch i to, co niewidzialne. Ale nasz największy wróg jest niewidzialny, jest duchem. Zaś nasz najbliższy przyjaciel i Pan stał się ciałem i właśnie uczestniczył w formalnych wydarzeniach, które były ważne. Uczęszczał do świątyni, zabiegał o czystość świątyni, uczęszczał do synagogi, został obrzezany jako Żyd, przyjął chrzest, sam ustanowił Chrzest i Komunię.

Jezus nie był hippisem, który mówił: Bóg tak – Kościół nie. Bóg tak, ale obrzezanie, Świątynia, synagoga, święta, chrzest – nie. Forma ogranicza Ducha. Forma gasi życie i prawdziwą wiarę. Liczy się Bóg w sercu, a nie Kościół, nabożeństwo.

Jezus uczy nas, że widzialne formy ustanowione przez Boga są ważne. Chrzest jest ważny. Komunia jest ważna. Nabożeństwo jest ważne. Modlitwa jest ważna. Oczywiście nie ograniczamy naszej wiary do tych rzeczy. Ale wiara w Boga zawiera w sobie te rzeczy, ponieważ sam nam o tym powiedział.

Zatem widzimy tu szacunek, jakim obdarzony jest chrzest. Obrządek, w którym wziął udział Pan Jezus nie powinien być traktowany lekko. Oczywiście wystrzegajmy się przesadnego znaczenia chrztu. Chrzest automatycznie nie przynosi życia wiecznego. Z drugiej strony nie mówimy, że to jedynie symbol i nie ma żadnego duchowego znaczenia, nic nie wnosi i nic się nie dzieje w trakcie chrztu. Bóg działa i przemawia w chrzcie: zarówno w chrzcie Jezusa jak i naszym. 

piątek, 19 stycznia 2024

Czy Jezus został ochrzczony przez zanurzenie?

A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim. I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem.

Biblia nie podaje nam szczegółów jak ten chrzest został udzielony. Mimo to są chrześcijanie, dla których sposób udzielenia chrztu przez Jana stanowi jedną z głównych linii argumentacji za koniecznością udzielenia chrztu przez zanurzenie.

Niektórzy uważają, że Jan musiał chrzcić przez zanurzenie, ponieważ zgodnie z relacją Mateusza: „wnet wystąpił z wody”. A więc mówi się, że skoro wyszedł z wody, to znaczy, że musiał wejść do niej głęboko.

Oczywiście zwrot „wystąpił z wody" nie rzuca nam żadnego światła jeśli chodzi o sposób udzielenia chrztu przez Jana. Po prostu mamy stwierdzenie, że po udzieleniu chrztu Jezus wyszedł z wody. To wszystko, o czym tekst mówi. Bez względu na to, czy Jezus byłby zanurzony, polany wodą czy wszedł do wody jedynie do kostek, język opisujący jego wyjście mógłby być ten sam. Te słowa nic nam nie mówią o sposobie w jaki odbywał się ów chrzest. Gdy wchodzę do morza do kolan, by zanurzyć w Bałtyku nogi, później wychodzę na brzeg i również „występuję czy wychodzę z wody”.

Po drugie, zwolennicy zanurzenia zwracają uwagę na słowa z Ew. Jana: „Jan także chrzcił w Ainon (...) bo tam było dużo wody" (Jana 3.23)

Dlaczego Jan chrzcił w Ainon? Ponieważ było tam wiele wody. Argument brzmi więc: musiał to być na tyle głęboki zbiornik wodny, by można było zanurzyć całego człowieka.

Jednak niekoniecznie o to chodziło. Jeśli zauważymy, że do Jana wychodziła „Jerozolima, oraz cała Judea i cała okolica nadjordańska" (Mt 3.5), to powinno stać się bardziej zrozumiałe dlaczego Jan chrzcił w Ainon. Powodem były zapewne fizyczne potrzeby ludzi, którzy udawali się po chrzest w ogromnej liczbie. Takie zrozumienie wzmacnia fakt, że zwrot „dużo wody" w tekście greckim występuje jako „wiele wód" (tak tłumaczy ten zwrot Biblia Gdańska) lub „liczne wody" odnoszące się do istnienia wielu zbiorników i źródeł wody. To potwierdza przekonanie, że Jan zapewne chrzcił w miejscu, w którym rzesze pielgrzymujących najzwyczajniej mogły zaspokoić pragnienie.

Istnieją natomiast mocne argumenty wskazujące na to, że Jan Chrzciciel praktykował raczej polanie niż zanurzenie.

Służba Jana miała miejsce w okresie Starego Przymierza (przed ukrzyżowaniem, zmartwychwstaniem i wylaniem Ducha Świętego). Idea zanurzenia była obca żydowskiemu myśleniu i żydowskiej praktyce.

Pan Jezus przed chrztem powiedział do Jana: „Ustąp teraz, albowiem godzi się nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Tedy mu ustąpił." (Mt 3.15). 

O czym nasz Pan mówił? Musimy pamiętać, że nasz Pan był nie tylko Królem, który zdobywa narody mocą Słowa i Ducha, nie tylko Prorokiem przekazującym wolę Ojca, ale i Kapłanem posłanym na świat, aby złożyć ofiarę za nasze grzechy. Kapłańskim plemieniem w Starym Testamencie byli Lewici (4 Mj 4.3, 23, 30, 35). A wiekiem, który rozpoczynał ich służbę kapłańską było 30 lat.

Pismo nie bez powodu naucza, że Chrystus przyszedł, aby zostać ochrzczonym przez Jana w wieku... ok. 30 lat. „A Jezus rozpoczynając działalność, miał lat około trzydziestu” (Łk 3.23). Był to początek jego publicznej, kapłańskiej służby. W Księdze Liczb 8.7 znajdujemy instrukcje jakie Bóg dał Mojżeszowi odnośnie sposobu poświęcenia Lewitów: „Pokrop ich wodą oczyszczającą grzech."

Pan Jezus prosząc o „wypełnienie sprawiedliwości” czyni odniesienie do wypełnienia proroctw ze ST, ale i do poświęcenia Lewitów rozpoczynających publiczną służbę jako kapłanów Pana. Tym samym wskazuje na swoją kapłańską misję w świecie. 

Służba Jana miała więc odniesienie do oczyszczenia, które Żydzi znali z Bożego Prawa. Dlatego przychodzili tłumnie do Jana. Sposobem, poprzez jaki dokonywało się owo oczyszczenie było pokropienie (Lb 19.18). Zanurzenie było zupełnie obce Żydom przychodzącym nad Jordan.

poniedziałek, 15 maja 2023

Plagi w Egipcie, bunt Izraela i cuda Jezusa


W Kazaniu na Górze Jezus jest jak nowy Mojżesz, który ogłasza nowe prawo, a w zasadzie wyjaśnia stare prawo w sposób, który dla Jego uczniów był nowy. I ta symbolika Jezusa jako Nowego Mojżesza jest kontynuowana w rozdziałach 8-10.

Mateusz odnotowuje w tych rozdziałach (8-9) dziesięć cudów i możliwe, że jest tam jakieś odniesienie do dziesięciu plag egipskich. Różnica polega na tym, że Jezus jako większy Mojżesz przynosi cuda odrodzenia, a nie cuda zniszczenia, ale ilość cudów, łączy je w jakiś sposób z plagami.

 Jezus jest tu jak nowy Mojżesz działający w mocy, aby wyprowadzić lud z Egiptu, ale tym Egiptem jest Izrael z jego królem Herodem i obłudnymi faryzeuszami i uczonymi w Piśmie.

 W Torze czytamy o tym, że Mojżesz zszedł z Góry Synaj i poprowadził Izraela przez pustynię. Jednak na pustyni w czasie drogi dominował bunt Izraela i Boże sądy nad nimi. Według Księgi Liczb 14:22, Izrael dopuścił się na pustyni dziesięciu aktów buntu przeciwko Bogu.

(20) I rzekł Pan: Odpuściłem na twoje słowo; (21) ale - jak żyję i jak pełna jest cała ziemia chwały Pana - (22) żaden z tych mężów, którzy widzieli moją chwałę i moje znaki, jakich dokonywałem w Egipcie i na pustyni, a oto już dziesięciokrotnie wystawiali mnie na próbę i nie słuchali mojego głosu,

To również nawiązanie do dziesięciu plag. W Egipcie Bóg wyciągnął swoje ramię, aby dokonać dziesięciu cudownych aktów wyzwolenia Izraela. A Izrael zamiast w wierze z wdzięcznością okazać posłuszeństwo – dziesięć razy buntuje się przeciwko Bogu.

I tu w Ewangelii Mateusza mamy nawiązanie do tych historii, ale tam, gdzie w ST dominowało nieposłuszeństwo i zniszczenie, tak w historii Jezusa, nowego Mojżesza dominuje wiara i odnowienie.

Cała historia zaczyna się od 1 wersetu (8:1), gdy Jezus, nowy Mojżesz, schodzi z góry na czele wielkiego tłumu. Ale jego podróż jest podróżą uzdrowienia, a nie sądu. Mateusz opisuje (8-9 rozdziały) dziesięć potężnych czynów, cudów Jezusa. Jezus:

1. oczyszcza trędowatego,

2. leczy paralityka,

3. leczy gorączkę,

4. ucisza burzę,

5. wypędza demony,

6. leczy paralityka,

7. wskrzesza martwą dziewczynkę,

8. leczy kobietę chorą na krwotok,

9. przywraca wzrok dwóm niewidomym,

10. wypędza demona z opętanego człowieka.

Te cuda odpowiadają i odwracają dziesięć aktów nieposłuszeństwa Izraela na pustyni (Lb 14:22). Jezus, prawdziwy i wierny Izrael, odwraca dziesięć buntów na pustyni.

niedziela, 19 września 2021

Nie panikuj - Peter Leithart

Gdy uczniowie przekraczali Morze Galilejskie, rozpętała się burza, oni zaś zaczęli panikować. Fale zaczęły nieomal przykrywać łódź. Myśleli, że umrą.

Tymczasem Jezus spał. Jak może być tak spokojny w takiej chwili? Jak On śmie?

W walce między burzą a wiarą uczniów burza zwycięża, ponieważ jak chwilę później Jezus wyjaśnia, są oni „ludźmi małej wiary”.

Naturalną pierwszą reakcją uczniów jest zbudzenie Jezusa. Chcą, aby im pomógł, lecz, jak zauważa Anthony Bloom, "chcą również, aby był tak samo niespokojny jak oni”. Nie mogą sobie wyobrazić, że Jezus pomoże, jeśli sam również nie wpadnie w panikę.

Pan jednak nie daje się porwać ich przerażeniu. Napomina uczniów, ucisza burzę i wzywa ich do Jego pokoju, aby stali się tym, co Edwin Friedman nazywa „obecnością bez lęku”.

W naszym przenikliwym i pełnym gniewu świecie Jezus kieruje do nas to samo wezwanie. Kościół uczyni wiele dobrego, będzie światłem i życiem, będzie udawał się na wyżyny ziemi, jeśli wystarczy nam wiary, by być posłusznymi temu prostemu nakazowi: nie panikuj.

Wpis ukazał się na FB autora. 

niedziela, 5 kwietnia 2020

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Nie tylko mędrcy mówią do niemowląt

Kiedy Mędrcy ze Wschodu przybyli do Betlejem, złożyli trzy dary: złoto, kadzidło i mirrę. Zwróćmy uwagę na to, komu dary zostały złożone. Nie rodzicom dzieciątka, nie Marii, ani Józefowi. Nie postawili ich na kredensie informując rodziców, aby przekazali dary Jezusowi za 12 lat. Dary zostały złożone dziecięciu, a wręczenie ich poprzedzał pokłon. Pokłon komu? Marii? Józefowi? Nie, dziecięciu. 

"I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy, oddali mu pokłon, potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę". - Mt 2:11

Mędrcy ze wschodu są dziwni. Wyruszyli w daleką podróż do niemowlęcia przynosząc mu dary i oddając pokłon. Nie czekali aż Jezus osiągnie odpowiednią dojrzałość, w pełni zrozumie do czego służą złoto, kadzidło, mirra i przyjmie ich dary "w wieku świadomym". Zamiast tego wykonali pewne czynności (tfu, rytuały) wobec niemowlęcia, którego językiem komunikacji był płacz. Czy to, co zrobili miało znaczenie? Cóż, cały świat dziś o tym mówi.

Na szczęście mędrcy jeszcze nie znali wielu teorii współczesnych psychologów rozwojowych, ani nie czytali teologicznych przeciwwskazań wobec komunikowania się z niemowlętami i... złożyli dar dziecku. Najwidoczniej uznali, że niemowlę Jezus jest świadomym człowiekiem. Można do niego mówić. Można dawać mu prezenty. I nie są to puste gesty. 

Jakiś czas temu podczas dyskusji na temat chrztu niemowląt, przeciwnik wiary i członkostwa małych dzieci w Kościele zapytał mnie: "skoro niemowlęta mogą mieć wiarę, to dlaczego Ewangelia została nam przekazywana w postaci logicznie ułożonych słów, a nie np. poprzez uczucia i namaszczenia?" To tak, jakby zapytać: skoro niemowlęta nie posiadają tych funkcji umysłowych co my, to dlaczego wszyscy rodzice, bez względu na pogląd na temat chrztu, mówią do nich za pomocą logicznie ułożonych słów? Robią to baptyści, zielonoświątkowcy, katolicy, reformowani, ... Wszyscy. Bóg tak stworzył ten świat, że mówimy do niemowląt, ponieważ chcemy je uczyć zrozumienia i komunikacji. Robimy to od samego początku ze względu na więź, która łączy nas z nimiKtóry rodzic nie dał świątecznego prezentu swojemu dwu, cztero, sześcio-miesięcznemu niemowlęciu, "bo jest nieświadome"? Który rodzic zaczyna celebrować urodziny swojego dziecka od "wieku świadomego"? 

Tak samo jest z Bogiem. Bóg mówi do niemowląt, zauważa je, komunikuje się z nimi przez Słowo i ustanowione przez Siebie środki komunikacji  (tak jak z nami), do których należy chrzest. Każde przykazanie Dekalogu zostało dane ludowi Bożemu wyprowadzonemu na wolność z niewoli. Wśród nich były niemowlęta. Ich udziałem wraz "ze wszystkimi" (1 Kor 10:1-13) było przejście przez wodę chrztu (w Mojżesza, 1 Kor 10:2) oraz udział w duchowym pokarmie i duchowym napoju ze skały, którą był Chrystus (1 Kor 10:4).

Nie mówimy naszym niemowlętom: "Najpierw trochę dorośnij, potem naucz się zrozumienia, znaczenia słów, i dopiero wtedy będę do ciebie mówił". Nie robimy tego, ponieważ nie tak Bóg komunikuje się z naszymi dziećmi. Nie tak mamy je wychowywać i prowadzić do Jezusa. Gdy Maria wypowiedziała do Elżbiety pozdrowienie, wówczas mały Jan (Chrzciciel) będący w jej łonie poruszył się z radości (Łk 1:44). Starzec Symeon rozumiał, że gest, który wykonał wobec dzieciątka Jezus miał znaczenie (Łk 2:28). Sam nasz Pan, już jako dorosły mężczyzna wykonywał gesty wobec małych dzieci, przynoszonych do Niego i kładł na nie ręce (Mt 19:14-15). 

To wszystko pokazuje, że dla Boga wiek, stan świadomości, choroba umysłowa nie są barierami w więzi z Jezusem. 
Dlatego uważajmy, abyśmy niczym uczniowie nie powodowali "oburzenia" naszego Pana (Mk 10:14) odciągając od Jego obecności tych, do których mówi i których obecność kocha. Skoro dla Boga przeszkodą w udzieleniu daru wiary nie jest twarde i zbrukane serce dorosłej osoby, to czy mamy twierdzić, że problemem w zbawieniu przez wiarę i zbawczej więzi jest dla Niego wiek niemowlęcia? 

Mówimy do naszych niemowląt? To dobrze. Naśladujemy w tym Boga, który wobec nich robi to samo. Robią to ci dziwni mędrcy ze wschodu, ci dziwni reformowani, którzy je chrzczą i ci dziwni rodzice mówiący i śpiewający do niemowląt, przynoszący je w kołysce do kościoła. 

wtorek, 17 września 2019

Boże przykazanie jedzenia i picia

Pan Jezus dając uczniom Chleb i Wino powiedział: Bierzcie, jedzcie. Bierzcie, pijcie (Mt 26:26-27). Zwróćmy uwagę na fakt, iż są to zdania rozkazująceOznacza to, że słowa te są przykazaniem Pańskim, nie sugestią.

Jeśli jesteś osobą nawróconą, chrześcijaninem - nie powinieneś powstrzymać się od przystępowania do Stołu Pańskiego. Nie mam na myśli wyłącznie sytuacji, gdy jesteś w kościele. Mówię również o sytuacji, gdy osoba deklarująca się jako wierząca na zaproszenie Chrystusa w niedzielny poranek wybiera nieobecność podczas nabożeństwa. Jednym z powodów, dla których nieobecność na nabożeństwie oznacza nieposłuszeństwo Bogu jest zlekceważenie chrystusowego zaproszenia do Stołu. Pan mówi: "Pijcie z niego wszyscy", zaś  człowiek odpowiada: "Nie, dziękuję". 

Oczywiście Biblia przestrzega przed "niegodnym" przystępowaniem do Komunii (1 Kor 11:27-29) - w sposób lekceważący lub nonszalancki względem braci w kościele i samego ustanowienia Chrystusa. Jednak odpowiedzią chrześcijan na ostrzeżenie niegodnego spożywania nie powinno być odsuwanie się od Bożych darów na zasadzie: "OK, wstrzymam się od Komunii, ponieważ gardzę bratem". Odpowiedź powinna brzmieć: "Wybacz mi, Panie, pogardę i wzmocnij moją wiarę przy Twoim Stole". 

Nasz Pan nakazuje jeść i pić. Nic skomplikowanego. To proste czynności, które potrafi zrobić każde dziecko, czy osoba niepełnosprawna. To oznacza powszechny wymiar Komunii. Podobnie rzecz ma się z chrztem. Co jest bardziej powszechnego niż woda? Wystarczy nieco wody, by kogoś ochrzcić. Wystarczy kawałek chleba i trochę wina, by uczestniczyć w Komunii. Pan Jezus ustanowił dwa sakramenty, których sposób udzielania jest prosty. Zatem jeśli jesteś ochrzczony i ufasz Chrystusowi jako Panu i Zbawicielowi - przyjmij Boże dary ze Stołu Pańskiego z rąk Chrystusa. Bierz i jedz. Bierz i pij. To dary i błogosławieństwa Chrystusa dla ciebie. 

sobota, 9 marca 2019

Nie skacz, zejdź schodami

"Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień". - Ew. Mateusza 4.5-6

Marcin Luter na temat kuszenia Jezusa na pustyni:

Szatan jest przekonany, że doprowadzi do momentu, w którym skusi Boga do wykonania niepotrzebnego cudu. Przywołuje na świadectwo Psalm 91, ale pomija najważniejszy fragment: Bóg będzie cię strzegł na drogach twoich. Taką wypowiedzią chciałby szelma usunąć Chrystusowi z pola widzenia to, co mu polecono i doprowadzić do tego, aby zrobił to, co polecone nie było. 

Chrystus znajduje się bowiem na pustyni nie dlatego, by miał tam czynić cuda, ale by cierpiał jako człowiek. Diabeł zaś chce go sprowadzić z drogi, którą mu Bóg polecił, i przekonać do tego, by dokonał zbędnego cudu. Chrystus go jednak odgania i mówi - Jest napisane: nie będziesz kusił Pana Boga Swego. To są właśnie owe schody i nie ma powodu rzucać się w dół. Ponieważ mam możliwość bezpiecznego zejścia schodami, byłoby niewłaściwe, abym bez konieczności i bez Bożego nakazu narażał się na niebezpieczeństwo. (...)

Chrystus zatem sprzeciwia się diabłu i odpowiada: Kiedy idę tą drogą, która jest nakazana przez Boga, to wiem dobrze, że aniołowie są ze mną, muszą na mnie zważać i będą mnie bronić. Podobnie kiedy dziecko posłuszne jest rodzicom, albo robotnicy wypełniają swoje obowiązki, to kiedy zdarzy się nieszczęście, Bóg im pomoże i będzie chciał ich ratować poprzez swoich aniołów. Jeśli jednak z nakazanej drogi zejdą, to opuszczą ich aniołowie i w każdym momencie diabeł może im kark skręcić, jak to często czyni, jeśli Bóg do tego dopuści. 

środa, 9 stycznia 2019

Złoto, kadzidło i mirra - co oznaczają?

Mędrcy ze wschodu przynieśli Jezusowi trzy dary: złoto, kadzidło i mirrę (Mt 2: 1-12). Wszystkie one są elementami Przybytku Bożego, Świątyni.

Złoto to królewski metal, który pokrywał wszystko w Najświętszym Miejscu. Ze złota sporządzony był złoty wieniec, pierścienie, pokryty nim był też ołtarz kadzidlany itd. (Wj 30:3)

Kadzidło było ofiarowane Bogu na ołtarzu kadzidlanym, który znajdował się w Miejscu Świętym. Część z niego miała znajdować się przed Skrzynią Świadectwa w Miejscu Najświętszym (Wj 30:6).

Mirra była jednym ze składników świętego oleju do namaszczenia (Wj 30:23, 34). Namaszczano nim Namiot Zgromadzenia i Skrzynię Świadectwa (Wj 30:26), ołtarz całopaleń oraz naczynia świątynne.

Mędrcy składają więc ofiary na budowę nowego Przybytku. W szczególności są to materiały związane z Miejscem Najświętszym. Jezus jest nowym Przybytkiem, nowym Miejscem Najświętszym w Świątyni i budowniczym nowego Domu Bożego. Ewangelista Jan pisze: Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1:14). Bóg zbudował swój Przybytek, Świątynię (Jn 2:19) wśród pogan i tym przybytkiem jest Jego Syn, to dziecko.

W czasie kiedy mędrcy oddają pokłon Jezusowi, Herod knuje zamach na jego życie. W ciągu kilku dni Józef, Maria i Jezus uciekają do Egiptu, aby trzymać się z dala od niebezpieczeństwa. Nowy Boży Przybytek w ciele opuścił Izrael. Zamiast przebywać w centrum obozu, tak jak to było w starożytnym Izraelu, wypędzono go poza obóz, gdzie Izraelici zostawiali swoje śmieci, gdzie umieszczano nieczystych, trędowatych... Poza obozem byli poganie i nieczyści Żydzi - ci, których lepiej omijać i nie dotykać. Od samego początku historia przyjśćia Jezusa na świat wskazuje na cel Jego przyjścia. List do Hebrajczyków mówi, że Jezus cierpiał poza obozem (Hbr 13.11-13), na oddalonym wzniesieniu, miejscu hańby, gdzie krzyżowano złoczyńców. Cierpiał poza obozem, aby utożsamić się z grzesznikami, nieczystymi. 

Najpierw przedstawiciele narodów, mędrcy udają się do Miejsca Najświętszego i to nie w Jerozolimie, lecz w zapomnianej mieścinie Betlejem. Następnie zaś to Miejsce Najświętsze, które w Starym Przymierzu było tak starannie strzeżone, udaje się do Egiptu, do pogan, obcych narodów, do nas.

Chcesz spotkać się z Bogiem w Miejscu Najświętszym? W Starym Przymierzu usłyszałbyś: nie ma mowy! Tylko Arcykapłan może to uczynić i to raz w roku. W Nowym Przymierzu w Jezusie mamy Boży Przybytek pośród ludzi i każdy człowiek może tam się udać. Chcesz spotkać się z Bogiem? Udaj się pod krzyż, do Chrystusa. On jest Nową Świątynią, Nowym Przybytkiem przyobleczonym w złoto, kadzidło i mirrę. Jezus udał się z rodziną do Egiptu, poza obóz. Cierpiał za nasze grzechy poza obozem i właśnie tam musimy się udać do Niego: poza obóz, gdzie są śmieci, gdzie są trędowaci, grzesznicy, nieczyści, chorzy. Musimy uznać: tacy jesteśmy. On tam udał się dla nas. 

Jednak gdzie jest teraz złoto, kadzidło i mirra? Nasze modlitwy są kadzidłem, miłą wonnością, która wznosi się przed Boży tron. Nasz chrzest jest olejkiem namaszczenia, którego składnikiem była mirra. My jesteśmy złotymi, uświęconymi, oczyszczonymi naczyniami, które mamy składać Bogu z wdzięcznością.