- Larry Ball
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Socjalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Socjalizm. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 lipca 2025
Komunizm i kapitalizm
"Kapitalizm nie może zagwarantować, że każdy będzie bogaty, ale komunizm gwarantuje, że każdy będzie biedny".
czwartek, 5 września 2024
Wszystkiego było coraz mniej, z wyjątkiem regulaminów
- (...) Z każdym dniem było coraz gorzej. Ziele było już tylko dla Straży Włodarza, podobnie jak piwo, a gospody pozamykano; wszystkiego było coraz mniej, z wyjątkiem regulaminów. Każdy się jeszcze ratował, robiąc jakieś zapasiki na boku, ale wtedy łajdaki zaczęły chodzić po domach i zabierać wszystko, żeby, jak to mówili, "sprawiedliwie podzielić". Znaczyło to po prostu tyle, że wszystko sobie przywłaszczali, a my co najwyżej mogliśmy dostać na posterunku dyżurników jakieś odpadki, które trudno było przełknąć.
J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, Powrót Króla, Zysk i S-ka, Poznań 1977, s. 421.
poniedziałek, 26 sierpnia 2024
Wszystko przez ten "sprawiedliwy podział"
- Co się stało z tą piękną krainą? - rzekł Rady i pokręcił ze zdumieniem głową. - Mieliście nieurodzaj, czy co? Ale przecież lato było piękne, więc oczekiwałem, że i zbiory się udały.
- No tak, roczek był niezgorszy - przyznał Hob - i sporo jest jadła, ale mówiąc prawdę, nie bardzo wiemy, co się z nim dzieje. Wszystko przez ten "sprawiedliwy podział". Ciągle kręcą się ci "domiarowcy", co to wszystko wyliczą, obrachują, zabiorą, a podzielą tak, że jeszcze nigdy nie słyszał, żeby ktoś dostał potem więcej niż mu zabrali.
J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, Powrót Króla, Zysk i S-ka, Poznań 1977, s. 400.
sobota, 18 września 2021
Nabożeństwo - wyzwanie dla Cesarza
Zachęta i perspektywa na każde nabożeństwo Kościoła:
"Każde nabożeństwo jest wyzwaniem dla Cesarza.
Każdego dnia Pańskiego kłaniamy się Człowiekowi zasiadającemu na niebiańskim tronie, przed którym nawet wielki Cesarz musi się pokłonić".
- Peter J. Leithart
czwartek, 26 marca 2020
Socjalistyczna wiara w pieniądze
"Doktryna socjalizmu, którą niedługo po tym uznałem za atrakcyjną alternatywę, szybko okazała się równie bezzasadna; z czasem stało się dla mnie jasne, w dużej mierze wskutek styczności z twórczością Goerge'a Orwella, że poglądy socjalistyczne częściej motywowane są nienawiścią wobec bogatych niż szczerą troską o biednych. Poza tym, gdy się nad tym zastanowić, socjaliści są bardziej kapitalistyczni niż kapitaliści. Ich wiara w pieniądz jest co najmniej równie z silna. Ich zdaniem jeśli tylko inni ludzie posiadaliby pieniądze, trapiące ludzkość problemy odeszłyby w zapomnienie".
- Jordan Peterson, 12 życiowych zasad, s. 235.
- Jordan Peterson, 12 życiowych zasad, s. 235.
wtorek, 11 lutego 2020
Komu papież Franciszek chce odbierać pieniądze?
Papież Franciszek ostrzegł, że obniżki podatków dla bogatych są częścią nadrzędnej „struktury grzechu”.
„Struktury grzechu obejmują dziś wielokrotne obniżki podatków dla najbogatszych ludzi, często uzasadniane w imię inwestycji i rozwoju" - powiedział.
Źródło: https://tiny.pl/t6tk1
Cóż, podatek dochodowy to jeden z największych absurdów i jedna z największych niesprawiedliwości ekonomicznych. To kara za pracę i przedsiębiorczość, a jego korzeniem jest zawiść i chciwość (choć w ustach polityków i papieża znajdziecie słowo "troska"). Nakładanie większych podatków dla najbogatszych to nie jest ewangeliczna idea. Bliżej jej do łamania przykazania: "Nie kradnij". Ewangeliczna idea mówi: Daj bliźniemu, jeśli możesz. Nie zaś: Odbierz bliźniemu, by dać dać bliźniemu (i czasem sobie).
piątek, 1 marca 2019
Polityka i narzucanie wiary
"Rozumiem dlaczego proaborcyjni aktywiści uznają politykę obrońców życia za narzucanie wiary (i domyślam się, dlaczego płód myślałby to samo o polityce tych pierwszych, gdyby dano mu żyć). Jednak w jaki sposób polityka ochrony środowiska lub walki z ubóstwem nie jest narzucaniem wiary? Jeśli wiara nakazuje wam ustanawiać (często nierozważnie) regulacje dotyczące ochrony środowiska, w wyniku których jakiś ojciec traci pracę, albo jakaś społeczność - źródło utrzymania, to jak najbardziej coś komuś narzucacie."
- Jonah Goldberg, Tyrania komunałów
czwartek, 2 sierpnia 2018
Alternatywny Psalm 23: Rząd jest pasterzem moim
Rząd jest pasterzem moim
Wszystkiego mi brakuje
W
publicznych urzędach pasie mnie
Do
zależności od siebie prowadzi mnie.
Budżet
swój pokrzepia.
Wiedzie mnie ścieżkami niesprawiedliwości
Wiedzie mnie ścieżkami niesprawiedliwości
Ze
względu na imię swoje.
Choćbym
nawet szedł jasną doliną,
zła się ulęknę, bo rząd ze mną,
zła się ulęknę, bo rząd ze mną,
ZUS i emerytura mnie nie pocieszają.
Zastawiasz
przede mną biurokrację wobec przyjaciół moich,
Namaszczasz
propagandą głowę moją,
kielich mój nie przelewa się.
kielich mój nie przelewa się.
Wysokie podatki towarzyszyć mi będą
przez wszystkie dni życia mego.
przez wszystkie dni życia mego.
I
zamieszkam w domu na kredyt przez długie dni.
Wersja 2.0.
Wersja 2.0.
Alternatywny Psalm 23
Rząd jest pasterzem moim
Niczego mi nie braknie
W publicznych urzędach pasie mnie
Do zależności od siebie prowadzi mnie.
Budżet swój pokrzepia.
Wiedzie mnie ścieżkami niesprawiedliwości
Ze względu na imię swoje.
Choćbym nawet szedł jasną doliną,
zła się ulęknę, bo rząd ze mną,
ZUS i emerytura mnie nie pocieszają.
Zastawiasz przede mną biurokrację wobec przyjaciół moich,
Namaszczasz swą ideologią głowę moją,
Kielich propagandy przelewa się.
Wysokie podatki towarzyszyć mi będą
przez wszystkie dni życia mego.
I zamieszkam w domu na kredyt przez długie dni.
Niczego mi nie braknie
W publicznych urzędach pasie mnie
Do zależności od siebie prowadzi mnie.
Budżet swój pokrzepia.
Wiedzie mnie ścieżkami niesprawiedliwości
Ze względu na imię swoje.
Choćbym nawet szedł jasną doliną,
zła się ulęknę, bo rząd ze mną,
ZUS i emerytura mnie nie pocieszają.
Zastawiasz przede mną biurokrację wobec przyjaciół moich,
Namaszczasz swą ideologią głowę moją,
Kielich propagandy przelewa się.
Wysokie podatki towarzyszyć mi będą
przez wszystkie dni życia mego.
I zamieszkam w domu na kredyt przez długie dni.
sobota, 25 czerwca 2016
Po Brexicie
1. Nie przywiązujmy się do tymczasowych struktur politycznych. Nie są trwałe i nie one są źródłem naszej nadziei na lepszy świat. Nadzieją dla Europy jest ewangelia Jezusa Chrystusa.
2. Biblia naucza, że Boże Królestwo wyprze ludzkie królestwa: "Kamień zaś, który uderzył w posąg, stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię" (Dan 2:35). Stanie się to w naszej historii. To wizja przyszłości, która dotyczy czasów przed powtórnym przyjściem Chrystusa:
"Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki" (Dn 2.44).
3. Bożym planem zbawienia świata są narody. Jezus chciał abyśmy uczniami czynili wszystkie "narody" (Mt 28.18-20). W niebie mamy niezliczony tłum zbawionych ze wszystkich narodów, ludów i języków (Ap. 7.9). Każda struktura znosząca narodowe różnice - jest strukturą, która stoi w opozycji wobec Bożego planu zbawienia ludzkości i przemiany ziemi.
4. Bożą wolą jest rozproszenie ludzkości, napełnianie ziemi i czynienie jej poddaną (Rdz 1.28). Człowiek w swojej rebelii postanowił odpowiedzieć grzesznym zjednoczeniem. Zbudował wieżę Babel - własny pomnik z wywieszoną tabliczką "Bogu wstęp wzbroniony". "Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi!" (Rdz 11.4). Boża odpowiedź jest niezmienna: jest tylko jedno imię, które przynosi wolność, przebaczenie, nadzieję i bezpieczeństwo: Jezus Chrystus (Dz. Ap. 4.12; Jn 14.6). Zanieście je do narodów. Idźcie. Rozproszcie się.
5. Budowa wieży Babel miała miejsce pod pozorem neutralności światopoglądowej. Nie miała na sobie symboli religijnych. A jednak była świątynią, kultem człowieka i jego możliwości. Wszędzie tam, gdzie człowiek współcześnie wznosi wieżę Babel, pomnik własnych idei, w pragnieniu zjednoczenia przeciw Bogu i Jego Pomazańcowi (Ps 2) - tam Bóg zstępuje i kruszy ludzkie dzieła.
6. Ponadpaństwowa organizacja choć sama w sobie nie musi bytem anty-Bożym powinna pełnić rolę służebną i pomocniczą względem państw w niej zrzeszonych, np. w sferze wolnego handlu. Unia Europejska tymczasem stała się bytem kontrolującym i narzucającym państwom członkowskim idee, które po pierwsze: mocno ograniczają suwerenność państwo członkowskich, zaś po drugie: stoją w sprzeczności z Bożym Słowem. Nie ma w nich miejsca na uznanie Bożego Prawa i Prawodawcy jako właściciela Europy. Nie w miej miejsca na uznanie chrześcijaństwa jako czynnika kształtującego kulturę europejską. Wypieranie Boga z historii, teraźniejszości i celów na przyszłość nie jest neutralnością. Jest świadectwem rebelii.
7. Odpowiedzią na socjalizm, kolektywizm, interwencjonizm, praktyczny ateizm prawodawstwa unijnego nie jest narodowy socjalizm, nacjonalizm, kult polskości i jej historii. Bóg powołał narody, aby były Jego uczniami, aby służyły Jemu. Sens i cel istnienia każdego narodu zależny jest od wypełnienia celu, do którego został powołany. Dlatego odpowiedzią na budowę każdej współczesnej unijnej wieży Babel jest Chrystus, nie zaś kult państwa.
8. Suwerenna Polska nie jest wartością nadrzędną. Suwerenna Polska jest wartością o tyle, o ile jej cele, prawo, kultura itd. służą Chrystusowi. To samo można powiedzieć o Wielkiej Brytanii i każdym innym kraju.
2. Biblia naucza, że Boże Królestwo wyprze ludzkie królestwa: "Kamień zaś, który uderzył w posąg, stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię" (Dan 2:35). Stanie się to w naszej historii. To wizja przyszłości, która dotyczy czasów przed powtórnym przyjściem Chrystusa:
"Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki" (Dn 2.44).
3. Bożym planem zbawienia świata są narody. Jezus chciał abyśmy uczniami czynili wszystkie "narody" (Mt 28.18-20). W niebie mamy niezliczony tłum zbawionych ze wszystkich narodów, ludów i języków (Ap. 7.9). Każda struktura znosząca narodowe różnice - jest strukturą, która stoi w opozycji wobec Bożego planu zbawienia ludzkości i przemiany ziemi.
4. Bożą wolą jest rozproszenie ludzkości, napełnianie ziemi i czynienie jej poddaną (Rdz 1.28). Człowiek w swojej rebelii postanowił odpowiedzieć grzesznym zjednoczeniem. Zbudował wieżę Babel - własny pomnik z wywieszoną tabliczką "Bogu wstęp wzbroniony". "Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi!" (Rdz 11.4). Boża odpowiedź jest niezmienna: jest tylko jedno imię, które przynosi wolność, przebaczenie, nadzieję i bezpieczeństwo: Jezus Chrystus (Dz. Ap. 4.12; Jn 14.6). Zanieście je do narodów. Idźcie. Rozproszcie się.
5. Budowa wieży Babel miała miejsce pod pozorem neutralności światopoglądowej. Nie miała na sobie symboli religijnych. A jednak była świątynią, kultem człowieka i jego możliwości. Wszędzie tam, gdzie człowiek współcześnie wznosi wieżę Babel, pomnik własnych idei, w pragnieniu zjednoczenia przeciw Bogu i Jego Pomazańcowi (Ps 2) - tam Bóg zstępuje i kruszy ludzkie dzieła.
6. Ponadpaństwowa organizacja choć sama w sobie nie musi bytem anty-Bożym powinna pełnić rolę służebną i pomocniczą względem państw w niej zrzeszonych, np. w sferze wolnego handlu. Unia Europejska tymczasem stała się bytem kontrolującym i narzucającym państwom członkowskim idee, które po pierwsze: mocno ograniczają suwerenność państwo członkowskich, zaś po drugie: stoją w sprzeczności z Bożym Słowem. Nie ma w nich miejsca na uznanie Bożego Prawa i Prawodawcy jako właściciela Europy. Nie w miej miejsca na uznanie chrześcijaństwa jako czynnika kształtującego kulturę europejską. Wypieranie Boga z historii, teraźniejszości i celów na przyszłość nie jest neutralnością. Jest świadectwem rebelii.
7. Odpowiedzią na socjalizm, kolektywizm, interwencjonizm, praktyczny ateizm prawodawstwa unijnego nie jest narodowy socjalizm, nacjonalizm, kult polskości i jej historii. Bóg powołał narody, aby były Jego uczniami, aby służyły Jemu. Sens i cel istnienia każdego narodu zależny jest od wypełnienia celu, do którego został powołany. Dlatego odpowiedzią na budowę każdej współczesnej unijnej wieży Babel jest Chrystus, nie zaś kult państwa.
8. Suwerenna Polska nie jest wartością nadrzędną. Suwerenna Polska jest wartością o tyle, o ile jej cele, prawo, kultura itd. służą Chrystusowi. To samo można powiedzieć o Wielkiej Brytanii i każdym innym kraju.
sobota, 23 kwietnia 2016
Program 500+ oczami chrześcijanina
Zacznę od tego, że jestem beneficjentem Programu 500+. Gdyby
miarą jego oceny była moja osobista korzyść, to z tej perspektywy ma on
oczywiście charakter pozytywny ponieważ w legalny sposób zwiększa budżet naszej
rodziny. Nie argumentuję jednak, że Program 500+ jest dobry ponieważ dzięki
niemu mamy na koncie więcej środków. Na podobnej zasadzie mało przekonująco
brzmi uzasadnienie, że Program 500+ jest jednak złym rozwiązaniem
ponieważ dana osoba nie odnosi z tego tytułu żadnych korzyści finansowych. Nie
dyskutujemy jednak o rządowym programie przez pryzmat osobistych korzyści.
Miarą oceny, która powinna nam, chrześcijanom przyświecać, powinny być
wartości, na których Boże Słowo osadza kompetencje państwa i rodziny.
Oczywiście korzyść jedną z Bożych miar, ale nie jedyną. Biblia mówi także o
drodze prowadzącej do niej, poszanowaniu bliźniego, uczciwości itp.
Chrześcijanin, a Program 500+
Dlaczego jako chrześcijanin, pastor wypowiadam się na temat
gospodarczy i polityczny? Ponieważ wierzę, że Chrystus jest Panem. I
mówiąc to – nie mam na myśli jedynie sfery indywidualnej duchowości, uznawania
Go za najważniejszego z nauczycieli Religii. Biblia przedstawia Chrystusa jako
Króla, a nie Ministra Katechizacji. Jeśli więc Jezus jest Panem, to oznacza, że
powinniśmy szukać Jego woli w każdej sferze rzeczywistości. Biblia, jako Jego Słowo, w całości jest natchniona i w
całości jest pożyteczna do wszystkiego: do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy,
do wychowywania w sprawiedliwości (2 Tm 3.16) - włączając w to sferę podatków,
zarządzania pieniędzmi, dzietności, dobroczynności, kompetencji państwa,
Kościoła i rodziny. Wierzę oczywiście w
biblijne rozdzielenie kościoła od państwa (ich wzajemnych kompetencji), ale nie
wierzę w oddzielenie państwa od Boga. Władza bowiem jest bowiem na
służbie u Boga i przed Nim odpowiada za sprawowany mandat. (Rzym 13.4).
Nasza metoda
Skoro już to rozumiemy, to powstaje pytanie: jak szukać woli
Jezusa w takiej kwestii jak Program 500+? Czy Biblia mówi o Programie 500+?
Problem w tym, że kiedy mówimy o biblijnej perspektywie na daną sprawę, to
pewnych rzeczy Pan Bóg nie komunikuje nam w postaci prostych wersetów: „500+
jest dobre” lub „500+ jest złe”. Owszem, niekiedy komunikuje nam prawdy
również w tej formie, ale taka forma oznajmiania woli jest charakterystyczna
dla okresu dzieciństwa. Rodzic mówi do dziecka: „Nie stukaj widelcem. Nie
szuraj o talerz. Nie wkładaj ręki do gniazdka”. I kiedy mały chłopiec opanuje
te lekcje, to będąc nastolatkiem będzie przygotowany, by usłyszeć pytania: Co
byś zrobił w tej sytuacji? Jak ci się podoba ten film? Który wybór według
ciebie jest lepszy?
W taki sposób Pan Bóg uczy nas mądrości i dojrzewania. Gdy
Izrael był na etapie dzieciństwa, Bóg dał im proste przykazania: Nie
zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij... Był to okres nauki chodzenia.
Następnie przychodzi okres królów. Izrael jest już starszym synem. To właśnie w
tym okresie powstały księgi mądrościowe i miała miejsce historia Salomona,
który miał rozstrzygnąć, która z nierządnic jest matką niemowlęcia, a która
rozpaczliwie próbuje je sobie przywłaszczyć po stracie własnego (1 Krl
3.16-28). Istotne jest jednak to, w jaki sposób Salomon postanowił rozstrzygnąć
tą sprawę. Tora nie dawała szczegółowego przepisu, w jaki sposób król powinien
się zachować w tej sytuacji. Metoda Salomona polegała na tym, że biorąc pod
uwagę wszystko to, czego się nauczył z Prawa Bożego nt. rodzicielstwa, miłości,
wychowania, odróżniania dobra od zła, obserwacji świata – zdecydował, że
dziecko będzie rozcięte na pół, a kobieta, która wstawi się za nim – okaże się
jego prawdziwą matką. Mądry król orzekł o sprawiedliwości, jednak nie poprzez
odwołanie się do prostego wersetu. Raczej nabywając z Bożych Pism umiejętność
odróżniania dobra od zła – zastosował swoje poznanie w nowej i trudnej
sytuacji.
Przenosząc tą lekcję na naszą debatę: Biblia nie mówi: „Program
500+ jest OK.” lub „nie jest OK.”. Biblia daje nam ogóle zasady,
które powinniśmy poznać, abyśmy byli w stanie ocenić co jest dobre, co jest
słuszne, co jest sprawiedliwe. Póki ich nie poznamy – będziemy oceniali życiowe
sytuacje przez pryzmat intuicji, odczuć lub wartości przejętych z innych miejsc
niż Boże Słowo. Rozmawiając więc o „Programie 500+” z perspektywy biblijnych
wartości jesteśmy w sytuacji Salomona, który szukał mądrości w zdarzeniu, które
wymagało naniesienia znajomości Prawa, ale i dojrzałości, mądrości. Spróbujmy
więc nanieść prawdy Pisma Świętego na niniejszą dyskusję.
O 500+ pozytywnie
Po pierwsze: pozytywnym aspektem rządowego programu
jest wysłanie publicznej informacji: dzieci nie są intruzami. W społeczeństwie,
w którym miarą wartości staje się stan posiadania, wspinanie się po szczeblach
kariery zawodowej, Program 500+ komunikuje: Dzieci nie są niechcianym
obowiązkiem. Chcemy tworzyć przestrzeń aby model rodziny 2+1,5 nie był
dominujący w społeczeństwie. Przyszłość narodu to duże, silne rodziny, a wieść
o ciąży nie musi łączyć się z komentarzem: I co my teraz zrobimy!?
Po drugie: żyjemy w czasach, w których państwowy
aparat odbiera obywatelom dużo większą część owoców ich pracy niż powinien.
Cesarz bierze dużo więcej niż to, co jest cesarskie. Jeśli dyskusję o 500+
osadzimy na tle obecnej sytuacji politycznej i systemu, którym żyjemy, to wybór
w zasadzie mamy pomiędzy socjalizmem, który odbiera i nie zwraca, a
socjalizmem, który odbiera i zwraca (przynajmniej po części). Z dwóch
powyższych opcji - druga jest lepsza. Jeśli ktoś zabiera mi 1000 złotych i
zwraca 700, to jest to lepsza sytuacja niż zabranie tysiąca i nie zwrócenie
niczego. Nie oznacza to, że zabieranie tysiąca złotych jest dobre i pożądane.
Są lepsze opcje.
O 500+ krytycznie
Argument ekonomiczny
500+ na dziecko to nie są pieniądze spadające z nieba. Pomoc
według Słowa Bożego jest zawsze czymś dobrowolnym, a nie wymuszonym. Jeśli
wsparcie jest wymuszone, to aby komuś coś dać – trzeba komuś coś zabrać.
Wiemy komu środki będą dawane i wiemy gdzie się po nie zgłaszać. Nie wiemy
gdzie mogą się zgłaszać osoby, którym środki odebrano.
500+ jest programem pro-państwowym, a nie jest programem
pro-rodzinnym
Oznajmia, że, owszem, chcemy
dzietności, dzieci nie są intruzami. Kim więc są wg rządowego programu? Są
żołnierzami państwa, narzędziem naprawy finansów i budżetu. Są elementem
strategii naprawy systemu emerytalnego. Państwo wysyła więc rodzicom sygnał: dajemy
Wam środki finansowe. Co chcemy w zamian? Abyście rodzili nam dzieci.
Dlaczego to robimy? Bo w niebezpieczeństwie są struktury naszego systemu
finansowego, który chcemy podtrzymać.
Nie ukrywajmy, celem rządu nie jest to, abym miał gromadkę
dzieci, liczny Kościół, świąteczny radosny zgiełk dzieci i wnuków oraz stół
pełen domowników. Celem rządu jest stan i kondycja państwa. Zadaniem moich
dzieci jest w tym pomóc. Problem w tym, że moje dzieci nie są cesarskie, lecz
Boże. Ich pojawienie się w świecie nie ma nic wspólnego z oczekiwaniami
cesarza.
500+ to program sprzyjający niemoralności
Program 500+ nie jest programem pro-rodzinnym z jeszcze
innego powodu. Zachęca do dzietności wszystkich, nie tylko małżeństwa.
Sprzyja nie tylko zwiększaniu rodzin, ale sprzyja zwiększaniu niemoralności,
dzieciom wychowywanym poza kontekstem zdrowej rodziny, poza kontekstem
miłosnego przymierza męża i żony. O ile jest to więc program pro-dziecięcy, to
trudno jest zgodzić się z tezą, iż jest to program pro-rodzinny. Owszem,
sprzyja zwiększaniu liczby dzieci, jednak nie tylko w rodzinie, ale także w
nieślubnych związkach i wśród samotnych matek.
Program 500+ rozbudowuje aparat państwa i jego wpływ na
własność obywatela
W Bożym porządku czynnikami decydującymi o zasobności
obywateli są praca, podejmowanie inicjatywy, wolna wymiana dóbr, dobrowolność w
dzieleniu się majętnościami, dziedzictwo po rodzicach. W socjalizmie i
kolektywizmie w dużej mierze zasobność obywateli zależy od tego, ile państwo
weźmie i komu państwo zechce dać. W socjalizmie nazywa się to sprawiedliwością
społeczną, solidarnym państwem. W Biblii nazywa się to kradzieżą. Hiob
powiedział: Pan dał, Pan wziął. Niech imię Pana będzie błogosławione (Hiob
1.21). Socjalizm natomiast mówi: Państwo wzięło, państwo dało. Niech
imię państwa będzie błogosławione.
Przypomina to nieco ośmiornicę, która zapuszcza macki w
coraz większy zakres przestrzeni życia obywateli: My weźmiemy wypracowane przez
ciebie pieniądze, by zadbać o zdrowie twoich dzieci, edukację twoich dzieci,
ukulturalnienie twoich dzieci, ale podzielimy się z nimi z tobą, jeśli spełnisz
nasze wymagania dotyczące ich ilości. Rozwiązaniem problemu finansów rodzin nie
jest wzięcie i oddanie. Rozwiązaniem jest nie branie w stopniu większym aniżeli
państwo ma prawo to robić. „
Przykazanie: Nie kradnij obowiązuje również rząd. I
zakłada ono prawo do własności obywatela. Pan Bóg nakazał w Biblii przynosić
dziesięcinę, którą Boży Lud składał w Świątyni jako wyraz wdzięczności i Boży
sposób utrzymania służby Kościoła. Józef przygotowując Egipt na 7-letni okres
głodu pobierał piątą część urodzajów ziemi, a więc 20% podatek. Była to
sytuacja wyjątkowa. Jeśli współczesne państwo poprzez jawne i ukryte podatki
(np. w cenach artykułów spożywczych) pobiera od obywatela ok. 60% dochodów, to
przykazanie Nie kradnij powinno wisieć na ścianie w kancelarii premiera
i wszystkich ministrów jako ostrzeżenie, że Bóg widzi. Przed Jego oczami
wszystko jest jawne.
Duża ilość dzieci sama w sobie nie jest cnotą
Program 500+ ma sprzyjać dzietności, poprawie demografii.
Czy może być w tym coś niewłaściwego? Może. Po pierwsze: demografia,
zaludnienie nie jest biznesem państwa. Cesarz nigdy nie miał się zajmować
kontrolą lub stymulowaniem ilości narodzeń. Nie do tego Bóg powołał władzę. Po
drugie: samo posiadanie dużej ilości dzieci nie jest żadną cnotą. Owszem,
Biblia jest pro-dziecięcą księgą. Celem małżeństwa jest miłosne towarzystwo
męża i żony oraz wydawanie na świat potomstwa. Dzieci w Piśmie to powód do
radości. Każda nowina w Piśmie o narodzeniu dziecka to powód do radości i
wielkiego błogosławieństwa, nie zaś reakcji: Houston. Mamy problem.
Bracia Rebeki błogosławili jej słowami:
Nie zaś: Siostro
nasza, dwójka to max, byś mogła wrócić do roboty.
Jednocześnie
powinniśmy pamiętać, że Pismo nie mówi tylko o ilości dzieci, ale i o
jakości.
„Oto
dzieci są darem Pana, Podarunkiem jest owoc łona. Czym strzały w ręku
wojownika, Tym synowie zrodzeni za młodu. Błogo mężowi, który napełnił nimi
swój kołczan! Nie zawiedzie się, Gdy będzie się
rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie”. (Ps 127.3-5)
Strzały w kołczanie do dobra rzecz. To rzecz lepsza niż jedna
strzała w kołczanie. Ale strzała to narzędzie, w które ktoś włożył pracę,
aby nadawało się do walki. Zrobienie strzały wymaga wysiłku. Kołczan pełen
takich strzał jest powodem do radości. Natomiast kołczan pełen nieobrobionych
patyków może być źródłem frustracji. Dlatego Salomon mówi: „Głupi syn jest zmartwieniem dla ojca i goryczą
dla swojej rodzicielki” (Prz 17.25). Dziesięciu głupich synów to
dzięki rządowemu programowi 5 tysięcy złotych więcej w kieszeni, ale i
dziesięciokrotnie większe zmartwienie.
Nie zależy mi na dużej ilości dzieci w Polsce. Nie ma w tym
niczego moralnie dobrego. Niechęć do prezerwatywy i kołczan pełen patyków nie
jest żadną cnotą. Nie zależy mi na dużej ilości dzieci w rodzinach mormońskich
lub muzułmańskich. Wielotysięczne armie wroga były dla Izraela powodem trwogi,
a nie uwielbienia Boga z powodu dużej dzietności wyznawców Baala lub Dagona.
Zależy mi na dużej ilości pobożnych dzieci w chrześcijańskich rodzinach i
Kościele. Jednak nie jest to biznes państwa. To biznes samych rodzin i
nauczania Kościoła na ten temat.
Podsumowanie
Dwa pytania na koniec:
Czy powinniśmy brać od państwa 500 zł na drugie i kolejne
dziecko?
Nie sądzę, że powinniśmy. Powiedziałbym raczej: możemy.
Mamy do tego prawo zgodnie z zasadą, że lepiej jest odzyskać 700 zł z zabranego
tysiąca niż nie odzyskać nic. W tym ujęciu nie odpowiadamy państwu: Dziękuję
za troskę o moje dzieci. Odpowiadamy: No! Byle to się więcej nie
powtórzyło!
Czy Program 500+ jest dobrym rozwiązaniem?
W ramach socjalistycznych rozwiązań lepiej odzyskać 500 zł
niż nie odzyskać nic. Jednak poza socjalistycznymi rozwiązaniami jest życie! I
to życie ogranicza zakres ingerencji państwa w budżet obywateli, co oznacza
także dużo mniejsze podatki. Rola państwa ogranicza się w nim do sfer, do
których powołał je Bóg: aby strzegło prawa i porządku, wolności obywateli i aby
sprawiedliwie karało przestępców.
piątek, 5 września 2014
Rządowy statek piracki
Biblia poucza nas, że grzechem jest nie tylko okradanie innych, ale również zezwalanie na okradanie siebie oraz bliźnich. Bierność jest bowiem przyzwoleniem na grzech. Kiedy Bóg zabrania kradzieży, to zakłada w ten sposób instytucję własności prywatnej. Kiedy Bóg zabrania cudzołóstwa, co znajduje się w tle tego przykazania? O ile nie istnieje coś takiego jak małżeństwo, nie można popełnić cudzołóstwa. Cudzołóstwo jest naruszeniem przysięgi małżeńskiej. Na podobnej zasadzie kradzież jest naruszeniem czyjegoś prawa do posiadania własnego mienia.
Mamy więc do czynienia z biblijnym wymogiem, aby wzmacniać naszą uczciwość względem siebie samych. Grzechem nie jest wypisanie czeku dla rządu na dużą sumę pieniędzy. Grzechem nie jest być okradanym. Grzechem jest wypisanie czeku, tak iż kilkadziesiąt biurokratów po drodze oskubie z jego wartości swoją dolę, my zaś machniemy na to obojętnie ręką i ze spokojem stwierdzimy: "ja się tylko po chrześcijańsku podzieliłem". Taka postawa to grzech życia w urojeniu, podczas Bóg wymaga od nas trzeźwości. Biblia przestrzega nas przed godzeniem się na bycie zwodzonym, obojętnością na kłamstwo i kradzież.
Kiedy działania rządu przypominają działania pirackiego statku, to grzechem jest wiara w kolejne kłamstwa piratów, którzy zapewniają, że ich łupieżcze działania odbywają się dla dobra ogółu, w imię solidarności społecznej. I tak naprawdę przynoszą korzyść wszystkim. Biblia przestrzega przed dawaniem wiary w kłamstwo, w słowa obcych ludzi, którzy nie dali nam żadnych podstaw, by w nie wierzyć. Tą podstawą nie jest bynajmniej częstotliwość wypowiadanych kłamstw w mediach.
Z powyższych powodów modlitwa chrześcijan o rządzących nie powinna być pełna naiwności, iluzji. Powinniśmy modlić się o błogosławieństwo i powodzenie dla tych polityków, którzy bronią chrześcijańskich wartości w życiu społecznym (w podejściu do podatków, gospodarki, ochrony życia, wolności, małżeństwa, spraw zagranicznych itd.), a jednocześnie modlić się o nawrócenie i odsunięcie od władzy tych, którzy działają na szkodę własnych obywateli, rodziny, życia i zdrowia człowieka.
Wracając jednak do reagowania na bycie okradanym: pierwszy krok dla chrześcijańskiego podatnika powinien być taki sam jak ten, który można znaleźć w grupach leczenia uzależnień. Najpierw trzeba przyznać, że masz problem.
Inspiracja: rozważania Douga Wilsona z jego bloga - dougwils.com
Mamy więc do czynienia z biblijnym wymogiem, aby wzmacniać naszą uczciwość względem siebie samych. Grzechem nie jest wypisanie czeku dla rządu na dużą sumę pieniędzy. Grzechem nie jest być okradanym. Grzechem jest wypisanie czeku, tak iż kilkadziesiąt biurokratów po drodze oskubie z jego wartości swoją dolę, my zaś machniemy na to obojętnie ręką i ze spokojem stwierdzimy: "ja się tylko po chrześcijańsku podzieliłem". Taka postawa to grzech życia w urojeniu, podczas Bóg wymaga od nas trzeźwości. Biblia przestrzega nas przed godzeniem się na bycie zwodzonym, obojętnością na kłamstwo i kradzież.
Kiedy działania rządu przypominają działania pirackiego statku, to grzechem jest wiara w kolejne kłamstwa piratów, którzy zapewniają, że ich łupieżcze działania odbywają się dla dobra ogółu, w imię solidarności społecznej. I tak naprawdę przynoszą korzyść wszystkim. Biblia przestrzega przed dawaniem wiary w kłamstwo, w słowa obcych ludzi, którzy nie dali nam żadnych podstaw, by w nie wierzyć. Tą podstawą nie jest bynajmniej częstotliwość wypowiadanych kłamstw w mediach.
Z powyższych powodów modlitwa chrześcijan o rządzących nie powinna być pełna naiwności, iluzji. Powinniśmy modlić się o błogosławieństwo i powodzenie dla tych polityków, którzy bronią chrześcijańskich wartości w życiu społecznym (w podejściu do podatków, gospodarki, ochrony życia, wolności, małżeństwa, spraw zagranicznych itd.), a jednocześnie modlić się o nawrócenie i odsunięcie od władzy tych, którzy działają na szkodę własnych obywateli, rodziny, życia i zdrowia człowieka.
Wracając jednak do reagowania na bycie okradanym: pierwszy krok dla chrześcijańskiego podatnika powinien być taki sam jak ten, który można znaleźć w grupach leczenia uzależnień. Najpierw trzeba przyznać, że masz problem.
Inspiracja: rozważania Douga Wilsona z jego bloga - dougwils.com
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Zwolennik bezpłatnego internetu
Zwolennik powszechnego bezpłatnego dostępu do internetu to ktoś, kto chce coś dać bliźniemu, ale za... cudze pieniądze.
sobota, 1 czerwca 2013
Logika byłego premiera
Leszek Miller ubolewa, że prawie 1,3 mln. dzieci nie ma dostępu do dóbr gwarantujących ich prawidłowy rozwój. Najwidoczniej do głowy mu nawet nie przychodzi, że trzeba więc mniej pieniędzy zabierać ich rodzicom.
czwartek, 16 maja 2013
środa, 17 kwietnia 2013
Codzienne wyznania wiary
Nasze poglądy na temat VATu, wychowania dzieci, dochodzenia w sprawie katastrofy smoleńskiej, socjalizmu,
walki z globalnym ociepleniem, godności ryb, seksu, prawa do noszenia broni, rozwodów, finansowania
służby zdrowia oraz edukacji, "prawa do aborcji" itd. objawiają w jakiego „Boga”
wierzymy. Wypowiadając się na choćby powyższe tematy, składamy nasze wyznanie wiary.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Społeczna wrażliwość Judasza
Nie jestem adwokatem opłat za udzielanie sakramentów. Sam
ich nie oczekuję, ponieważ sakramenty (Chrzest, Komunia) są darami Bożej łaski.
Pobieranie za nie opłat przez Kościół komunikuje kłamstwo, że są one „towarem”,
za którą należy się zwyczajowa zapłata (zwana „co łaska” lub „dobrowolna
ofiara”). Bóg udziela nam swych darów za darmo. Kościół jako ich szafarz
powinien to publicznie oznajmiać swoją praktyką.
Nie jestem adwokatem przepychu, strojnych szat i luksusowych
aut, którymi poruszają się hierarchowie Kościoła. Sam nie noszę się w ten
sposób nie tylko dlatego, że mnie na to nie stać. Kościół powinien być blisko
ludzi, nie zaś sugerować im, że jest przedsiębiorstwem gospodarczym, a bycie
duchownym karierą na dostatnie życie.
Kiedy jednak słyszę jak bardzo przejęci majątkiem i
wydatkami Kościoła są lewicowi propagandyści: prof. Magdalena Środa, Janusz
Palikot czy feministka Manuela Gretkowska, od razu przychodzi mi na myśl historia Judasza, o którym czytamy w Ewangelii Jana:
A na sześć dni przed Paschą poszedł Jezus do Betanii,
gdzie był Łazarz, który umarł, a którego Jezus wzbudził z martwych. Tam więc przygotowali mu wieczerzę, a
Marta posługiwała, Łazarz zaś był jednym z tych, którzy z nim siedzieli przy
stole; a Maria wzięła funt
czystej, bardzo drogiej maści nardowej, namaściła nogi Jezusa i otarła swoimi
włosami, a dom napełnił się wonią maści. A
Judasz Iskariot, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł: Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i
nie rozdano ubogim? A to rzekł
nie dlatego, iż się troszczył o ubogich, lecz ponieważ był złodziejem, i mając
sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano. – Ew. Jana 12:1-6
Judasz był bardzo „przejęty” losem ubogich. Potrafił
skrytykować postępowanie samego Pana Jezusa za to, że pozwolił „zmarnować”
wonną maść wartą trzysta denarów. Nie omieszkał wyrazić w publiczny sposób
swoich „szlachetnych”, pro-socjalnych postulatów. Stał w blasku kamer i chciał,
by ludzie znali go jako człowieka wrażliwego na potrzeby najuboższych. To się
zawsze „dobrze sprzedaje”. To się zawsze może podobać. Oczywiście zależało mu
zarówno na ubogich, jak i na odpowiednim wizerunku Pana Jezusa, nieprawdaż?
Bynajmniej! Nie bądźmy naiwni. Pismo Święte nie daje nam wątpliwości: nie
chodziło o ubogich. „Był złodziejem i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to,
co wkładano” (12:6). To była prawdziwa przyczyna jego PR-owej zagrywki.
Zawiść i obłuda należą do kategorii grzechów ukrytych. Nie
chcemy i nie lubimy nazywać ich po imieniu. Zawistnik bowiem nie jest w stanie
przyznać, że jest to jego prawdziwy problem. Zawiść i obłuda zawsze przychodzą w strojach „wrażliwości
społecznej”, „walki o sprawiedliwość”, „równość szans” itd. Wśród chrześcijan
również mamy do czynienia z tymi grzechami. Ludzie zawistni i obłudni to ci,
którzy są obserwatorami, a nie uczestnikami życia kościelnego. Wiele mają do
powiedzenia na temat służb, mają wiele idei i oczekiwań. Lubią przyjmować rolę
jurorów i uwielbiają dzielić się swoim zgorzknieniem. Są ostatnimi, którzy w
cokolwiek się angażują, po czym z wyrzutem informują wszystkich wokół, że
Kościół blokuje im możliwości służby. Kiedy jako jurorzy zabierają głos, zawsze
jest to samo przesłanie: „Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i
nie rozdano ubogim?”. Oczywiście sami nie mają zamiaru udzielić ubogim
choćby denara. Momentalnie jednak dostrzegają, gdy trzysta denarów
„idzie na marne”. W rzeczywistości zawsze chodzi o to samo: a to
rzekł nie dlatego, iż się troszczył o ubogich. Nie chodzi o dobro Kościoła
ani biednych, o skuteczność służby, ani o zachętę. Nie zależy
im na tym. Chodzi o własny wizerunek, korzyści, wpływy i poczucie racji. Bo
czyż to nie szlachetny postulat? Spieniężyć drogi olejek i pomóc bliźnim? Czyż
nie tego właśnie oczekuje Pan Jezus?
Kiedy więc prof. Środa z
przejęciem opowiada o „spektaklu”, jakim była telewizyjna transmisja z
ogłoszenia nowego papieża, kiedy mówi o majątku Kościoła i wysuwa własne
propozycje zarządzania nim, to dobrze wiemy, że nie są to rady sojusznika. Dla
ludzi lewicy cudze pieniądze zawsze były obiektem zainteresowania. Ich
„wrażliwość społeczna” nie pozwala by wonna maść za trzysta
denarów była ofiarowana nie tam gdzie trzeba. Spieniężmy ją i rozdajmy ubogim! Dodajmy w
pakiecie bezpłatny internet, prawo do bezpłatnego zapłodnienia in vitro i
bezpłatne prezerwatywy. Kto za to wszystko jednak zapłaci? Oczywiście
posiadacze „czystej, bardzo drogiej maści nardowej”. Acha. I Kościół.
Bowiem lewicy zależy na „ubogim Kościele”.
wtorek, 8 stycznia 2013
Dwa sposoby dawania
Mędrcy ze Wschodu przynieśli Jezusowi kosztowne dary. Były one wyrazem pokory i uniżenia. W rzeczywistości są dwa sposoby w jaki możemy coś
ofiarować:
Podobnie rzecz się ma z przyjmowaniem. Możemy coś przyjmować jako przejaw naszego autorytetu nad kimś (uważając, że jest to coś, co nam się należy) lub z wyrazem uniżenia i wdzięczności. Gdy komuś coś ofiarujemy, to nie róbmy tego po to, by wzmocnić lub wywalczyć nasz autorytet nad obdarowanym. W taki sposób niekiedy stawiamy komuś obiad w restauracji lub sponsorujemy wycieczkę. Ja ci daję, ale to stawia ciebie w pozycji zależności ode mnie. W taki sposób niekiedy państwo traktuje obywateli. My wam coś damy, ale mamy prawo do waszych dzieci, do kontrolowania was i dużej części waszych pieniędzy, do tego co zasadzicie na swoim ogródku i czy trzymacie niebezpieczne przedmioty w szufladzie. Często się na to godzimy mówiąc: to całkiem fair – skoro dali, to mają prawo oczekiwać.
Kiedyś pobożny Hiob powiedział: "Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione" (Hioba 1:21). Socjaliści i kolektywiści mówią natomiast: "Państwo dało, państwo wzięło, niech będzie imię Państwa błogosławione". (Herb Schlossberg, Idols for Destruction). Państwo, które jest dostatecznie potężne by nam wszystko czego chcemy, jest dostatecznie silne by odebrać nam wszystko, co posiadamy (RC Sproul jr.). Mówimy o takich rzeczach nie jako przeciwnicy państwa jako takiego. Podobnie jak krytykując nadużycia w Kościele lub małżeństwie nie jesteśmy przeciwnikami tych instytucji. Bóg założył strukturę jaką jest państwo. Jednak jeśli Kościół chce być wierny w swoim powołaniu, powinien głośno mówić: władza państwa nie jest absolutna i jej kompetencje są ograniczone. Bóg często posyłał proroków ostrzegających królów i napominających ich za chciwość, niemoralność i bałwochwalstwo. Dziś jeśli Kościół zwraca się w stronę władz państwowych, to często robi to po to by... coś otrzymać.
Jako chrześcijanie powinniśmy umieć docenić i podziękować Bogu kiedy rządzący są wierni swojemu powołaniu. Takie osoby powinniśmy wspierać. Jednocześnie wskazywać na nadużycia i modlić się o usunięcie bezbożnych władców. Mędrcy ze Wschodu (zwani nie bez przyczyny królami) są przeciwieństwem postawy stawiania obdarowanych ludzi w relacji zależności od władców. Ofiarowali Jezusowi dary nie jako wyraz ich autorytetu nad nim, ale jako wyraz uniżenia, poddania.
- jako wyraz naszego autorytetu
nad obdarowanym. Wówczas lubimy mieć względem obdarowanych pewne oczekiwania i
żądania. Staramy się również podkreślać dzięki komu inni mają ciepły posiłek, meble i respirator.
- jako wyraz uniżenia gdy bardziej niż na rozgłosie i odwzajemnianiu zależy nam na służbie wobec bliźniego.
Podobnie rzecz się ma z przyjmowaniem. Możemy coś przyjmować jako przejaw naszego autorytetu nad kimś (uważając, że jest to coś, co nam się należy) lub z wyrazem uniżenia i wdzięczności. Gdy komuś coś ofiarujemy, to nie róbmy tego po to, by wzmocnić lub wywalczyć nasz autorytet nad obdarowanym. W taki sposób niekiedy stawiamy komuś obiad w restauracji lub sponsorujemy wycieczkę. Ja ci daję, ale to stawia ciebie w pozycji zależności ode mnie. W taki sposób niekiedy państwo traktuje obywateli. My wam coś damy, ale mamy prawo do waszych dzieci, do kontrolowania was i dużej części waszych pieniędzy, do tego co zasadzicie na swoim ogródku i czy trzymacie niebezpieczne przedmioty w szufladzie. Często się na to godzimy mówiąc: to całkiem fair – skoro dali, to mają prawo oczekiwać.
Kiedyś pobożny Hiob powiedział: "Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione" (Hioba 1:21). Socjaliści i kolektywiści mówią natomiast: "Państwo dało, państwo wzięło, niech będzie imię Państwa błogosławione". (Herb Schlossberg, Idols for Destruction). Państwo, które jest dostatecznie potężne by nam wszystko czego chcemy, jest dostatecznie silne by odebrać nam wszystko, co posiadamy (RC Sproul jr.). Mówimy o takich rzeczach nie jako przeciwnicy państwa jako takiego. Podobnie jak krytykując nadużycia w Kościele lub małżeństwie nie jesteśmy przeciwnikami tych instytucji. Bóg założył strukturę jaką jest państwo. Jednak jeśli Kościół chce być wierny w swoim powołaniu, powinien głośno mówić: władza państwa nie jest absolutna i jej kompetencje są ograniczone. Bóg często posyłał proroków ostrzegających królów i napominających ich za chciwość, niemoralność i bałwochwalstwo. Dziś jeśli Kościół zwraca się w stronę władz państwowych, to często robi to po to by... coś otrzymać.
Jako chrześcijanie powinniśmy umieć docenić i podziękować Bogu kiedy rządzący są wierni swojemu powołaniu. Takie osoby powinniśmy wspierać. Jednocześnie wskazywać na nadużycia i modlić się o usunięcie bezbożnych władców. Mędrcy ze Wschodu (zwani nie bez przyczyny królami) są przeciwieństwem postawy stawiania obdarowanych ludzi w relacji zależności od władców. Ofiarowali Jezusowi dary nie jako wyraz ich autorytetu nad nim, ale jako wyraz uniżenia, poddania.
środa, 24 października 2012
Rząd jako dojna krowa?
Wielu ludzi traktuje rząd jak gigantyczną dojną krowę z 38 milionami wymion, którą niektórzy chcą doić zapominając, że jej mruczenie oznacza iż najpierw ktoś musi ją nakarmić. Więc krowa... je. Je dużo i to z wielu łąk, na które nie ma prawa nawet wchodzić.
środa, 22 sierpnia 2012
Petycja od producentów świec
Frederic Bastiat
Od producentów świeczek, latarni, lichtarzy, lamp ulicznych, knotów i kapturów do gaszenia świec oraz od producentów łoju, oleju, rycyny, alkoholu i ogólnie wszystkiego, co się wiąże z oświetleniem.
Do czcigodnych członków Izby Deputowanych.
Panowie:
Jesteście na dobrej drodze. Odrzucacie abstrakcyjne teorie i macie mały wzgląd dla obfitości i niskich cen. Troszczycie się głównie o los producenta. Chcecie uwolnić go od zagranicznej konkurencji, to znaczy zarezerwować krajowy rynek dla krajowego przemysłu.
Przychodzimy, aby zaoferować wam cudowną okazję do zastosowania Waszej – jak winniśmy to nazwać? Waszej teorii? Nie, nic nie jest bardziej zwodnicze niż teoria. Waszej doktryny? Waszego systemu? Waszego prawa? Ale Wy nie lubicie doktryn, macie wstręt do systemów, a co do praw, to zaprzeczacie, że w ekonomii politycznej istnieją jakiekolwiek; dlatego też będziemy to nazywać Waszą praktyką – Waszą praktyką bez teorii i bez prawa.
Cierpimy z powodu rujnującej konkurencji zagranicznego rywala, który najwyraźniej pracuje w warunkach tak dalece dla produkcji światła lepszych niż nasze, że zalewa nim nasz krajowy rynek po niesłychanie niskiej cenie; od momentu, kiedy się pojawia, nasza sprzedaż zamiera, wszyscy konsumenci zwracają się do niego, a branża francuskiego przemysłu, której odgałęzienia są niezliczone, doprowadzana jest nagle do całkowitej stagnacji. Rywal ten, którym jest nie kto inny niż Słońce, prowadzi przeciw nam wojnę tak bezlitośnie, że podejrzewamy, iż został podburzony przeciw nam przez perfidny Albion (obecnie znakomita dyplomacja!), zwłaszcza, że ma dla tych wyniosłych wyspiarzy wzgląd, którego nie okazuje nam.
CAŁOŚĆ
Od producentów świeczek, latarni, lichtarzy, lamp ulicznych, knotów i kapturów do gaszenia świec oraz od producentów łoju, oleju, rycyny, alkoholu i ogólnie wszystkiego, co się wiąże z oświetleniem.
Do czcigodnych członków Izby Deputowanych.
Panowie:
Jesteście na dobrej drodze. Odrzucacie abstrakcyjne teorie i macie mały wzgląd dla obfitości i niskich cen. Troszczycie się głównie o los producenta. Chcecie uwolnić go od zagranicznej konkurencji, to znaczy zarezerwować krajowy rynek dla krajowego przemysłu.
Przychodzimy, aby zaoferować wam cudowną okazję do zastosowania Waszej – jak winniśmy to nazwać? Waszej teorii? Nie, nic nie jest bardziej zwodnicze niż teoria. Waszej doktryny? Waszego systemu? Waszego prawa? Ale Wy nie lubicie doktryn, macie wstręt do systemów, a co do praw, to zaprzeczacie, że w ekonomii politycznej istnieją jakiekolwiek; dlatego też będziemy to nazywać Waszą praktyką – Waszą praktyką bez teorii i bez prawa.
Cierpimy z powodu rujnującej konkurencji zagranicznego rywala, który najwyraźniej pracuje w warunkach tak dalece dla produkcji światła lepszych niż nasze, że zalewa nim nasz krajowy rynek po niesłychanie niskiej cenie; od momentu, kiedy się pojawia, nasza sprzedaż zamiera, wszyscy konsumenci zwracają się do niego, a branża francuskiego przemysłu, której odgałęzienia są niezliczone, doprowadzana jest nagle do całkowitej stagnacji. Rywal ten, którym jest nie kto inny niż Słońce, prowadzi przeciw nam wojnę tak bezlitośnie, że podejrzewamy, iż został podburzony przeciw nam przez perfidny Albion (obecnie znakomita dyplomacja!), zwłaszcza, że ma dla tych wyniosłych wyspiarzy wzgląd, którego nie okazuje nam.
CAŁOŚĆ
wtorek, 17 lipca 2012
Podatek dochodowy jest karą
Nie od dziś wiadomo, że podatek dochodowy jest karą za pracowitość i przedsiębiorczość. Jego istnienie generuje zubożenie oraz bezrobocie ponieważ uderza w ludzi, którzy chcą pracować i bogacić się. Odbieranie większych podatków bogatym by dawać uboższym w imię "wyrównywania nierówności" społecznych nie tylko niszczy rozwój i gospodarkę, ale jest także złamaniem przykazania: "Nie kradnij".
Biblia tymczasem naucza, że leń i głupiec powinni ponosić konsekwencje swojego lenistwa i głupoty ("Kto nie chce pracować niechaj też nie je" - 2 Tes 3:10; "Leniwy wiele pożąda, a jednak nic nie ma, lecz dusza pilnych jest obficie nasycona". - Przyp. Sal. 13:4).
Zrównywanie leniwego z pracowitym jest złem, poprawianiem Bożych schematów. Bóg zachęca w swoim Słowie do rozpoznawania i respektowania różnic, nie zaś zacierania ich. Energia jest w wodospadzie, nie zaś w stawie. To wolność gospodarcza, nie zaś socjalizm jest motorem rozwoju społeczeństwa i szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej najuboższych. Przelewanie wody z oceanu do jeziora by w imię "równości" zrównać ilość wody w obojgu jest nonsensem.
Biblia tymczasem naucza, że leń i głupiec powinni ponosić konsekwencje swojego lenistwa i głupoty ("Kto nie chce pracować niechaj też nie je" - 2 Tes 3:10; "Leniwy wiele pożąda, a jednak nic nie ma, lecz dusza pilnych jest obficie nasycona". - Przyp. Sal. 13:4).
Zrównywanie leniwego z pracowitym jest złem, poprawianiem Bożych schematów. Bóg zachęca w swoim Słowie do rozpoznawania i respektowania różnic, nie zaś zacierania ich. Energia jest w wodospadzie, nie zaś w stawie. To wolność gospodarcza, nie zaś socjalizm jest motorem rozwoju społeczeństwa i szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej najuboższych. Przelewanie wody z oceanu do jeziora by w imię "równości" zrównać ilość wody w obojgu jest nonsensem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







