Apostoł Paweł w Liście do Rzymian (2:5-7) napisał, że Bóg odda każdemu człowiekowi "według jego uczynków". Nie oznacza to jednak zbawienia z uczynków, lecz, że człowiek zbawiony
wyłącznie poprzez wiarę w Jezusa postępuje w sposób sprawiedliwy. Uczynki są
owocem zbawczej wiary, a zbawcza wiara nie jest nigdy sama.
Oczywiście
jeśli ktoś chce być zbawiony z uczynków, to standard Boży jest niezmienny i oczywisty:
musisz wypełnić wszystkie przykazania co do joty, kropki, w całkowitym posłuszeństwie: Zakon
zaś nie jest z wiary, ale: Kto go wypełni, przezeń żyć będzie (List
do Galatów 3:12).
To
jest warunek dla tych, którzy chcą być zbawieni przez uczynki: wypełnienie
całego Prawa bez żadnego uchybienia. Sprawiedliwego i świętego Boga nie
zadowoli nic mniejszego. Problem
w tym, że nie ma żadnego człowieka na ziemi, który wypełnia Prawo bez
uchybienia. Dlatego zbawienia musimy szukać poza nami, w Chrystusie, który jako
jedyny wypełnił Prawo bez uchybienia i wziął na siebie ciężar naszych win.
Jeśli
tego nie uczynisz, to jesteś winnym złamania Prawa. Winny jest zarówno Żyd,
który ma Torę, chrześcijanin, który ma Biblię, jak i niewierzący, który nigdy
nie usłyszał Ewangelii.
Tu
oczywiście pojawia się pytanie: jak Bóg może potępić człowieka, który nigdy nie
słyszał Ewangelii. Przecież nie jest jego winą, ze urodził się w dalekim kraju i nigdy nie słyszał o dziele Jezusa.
To
prawda. Jednak nie to jest podstawą sądu. Podstawą jest coś innego.
Albowiem
u Boga nie ma względu na osobę. Bo ci, którzy bez zakonu zgrzeszyli, bez
zakonu też poginą; a ci, którzy w zakonie zgrzeszyli, przez zakon sądzeni będą; gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci,
którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. Skoro bowiem poganie,
którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla
siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; dowodzą też oni, że treść zakonu
jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli,
które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę; będzie to w dniu,
kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez
Jezusa Chrystusa. (List do Rzymian 2:11-16).
Zatem ci, którzy nie znają Boga w pewnych sytuacjach postępują zgodnie z Jego wolą,
ponieważ wiedzą, że „tak należy”. Ukazują, że prawo Boże jest wpisane w ich
sercach. C.
S. Lewis napisał: Każdemu zdarzyło się słuchać kłócących się ludzi. Mówią na przykład: A
gdyby ktoś tobie zrobił coś podobnego…. Albo : Daj mi kawałek pomarańczy, jak
ci dałem kawałek swojej… Albo: Przecież obiecałeś.
Wypowiadająca
je osoba odwołuje się do jakiegoś wzorca zachowań i oczekuje, że druga osoba
zna go również.
Czyli nawet nie mając Biblii taka osoba wie co należy robić,
jak należy postąpić. Dlatego
Paweł naucza, że podstawą sądu nad człowiekiem, który nie słyszał o Jezusie
jest jego własne sumienie. Paweł mówi, że treść Prawa tacy ludzie mają zapisaną
w sercach i sumieniu.
Problem
polega na tym, że często postępują wbrew temu, co wiedzą, co oznacza, że taki
człowiek, jak każdy inny, jest winny przed Bogiem. Zatem
przyczyną sądu nad takim człowiekiem nie jest to, że nie słyszał o Jezusie. To
nie jego wina. Winą człowieka chorego na HIV zakażonego poprzez przygodne
kontakty seksualne nie jest to, że nie słyszał o lekarstwie na tę chorobę. Jego
winą jest niemoralny styl życia.
Tak
samo w przypadku sądu nad ludźmi, którzy nie słyszeli Ewangelii. Podstawą sądu
nie jest to, czego nie wiedzą, lecz to, o czym wiedzą. Paweł mówi, że poganin
nawet nie znając przykazań: Nie zabijaj, Nie cudzołóż, Nie kradnij, Nie kłam, wie, że te
rzeczy są złe. A jednak je popełnia - w czynach, słowach lub myślach.
Jeśli
człowiek umiera to nie dlatego, że nie wziął lekarstwa, ale dlatego, że ma
raka. Zabija nas choroba. W wymiarze duchowym zabija nas grzech, a nie brak
lekarstwa. Przyczyną potępienia jest grzech człowieka, a nie to, że nie usłyszał
o lekarstwie.
Francis
Schaeffer nazwał to taśmami prawdy. Napisał, że to tak jakby każdy z nas nosił
na szyi niewidzialny dyktafon. Na nim zapisywane są wszystkie nasze słowa,
wypowiadane do bliźnich, o bliźnich, o tym jak powinni żyć. Potem ostatecznego
dnia, Bóg zdejmuje z naszej szyi ten dyktafon i powie: Zachowam się w stu procentach fair – po prostu odtworzymy tę taśmę i
osądzimy cię w oparciu o to, co sam mówiłeś odnośnie do standardów ludzkiego
zachowania.
I
w obliczu takiego sprawiedliwego sądu nie znajdzie się nikt bez winy.
Gdyby ludzie, którzy nie słyszeli o Ewangelii, o dziele naszego Pana Jezusa,
mogli być zbawieni według ich własnych standardów, wówczas nie ma sensu
głoszenie im Ewangelii. Nie ma również sensu krzyż i odkupieńcza ofiara Chrystusa.
Nie
głosimy ludziom szybszej drogi do nieba od tej, którą sami mają. Głosimy
ludziom jedyną drogę do Ojca jaką jest Jezus Chrystus.
Odpowiedział
mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko
przeze mnie (J 14:6).
I
nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod
niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4:12).
Albowiem jeden
jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek
Chrystus Jezus (1 Tm 2:5).
Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają
wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie
słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają
zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi
tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej
nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe (Rz 10:13-17).