Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelizacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2026

"Dzieliłem się Ewangelią". Czy na pewno?


Od czasu do czasu w mediach społecznościowych wyskakują mi rolki, filmiki z różnych wydarzeń ewangelizacyjnych, na których przemawiający z mikrofonem dzieli się poselstwem z przypadkowymi przechodniami.

Opisując je pisze, że "dzielił się Ewangelią", "ewangelizował", "opowiadał o Dobrej Nowinie".

Kiedy jednak słucham o tym, co mówił, jakie było główne poselstwo, okazuje się, że niekoniecznie było to opowiadanie o Ewangelii.

Warto więc upewnić się, że to, co głosimy i czym się dzielimy jest rzeczywiście Ewangelią, a nie czymś, co myślimy, że nią jest.

Jak brzmi treść Ewangelii?

Opowiada ona o osobie i dziele Jezusa Chrystusa. Dlatego nazywana jest *Dobrą Nowiną*.

Co nią jest?

Dobra Nowina (Ewangelia) mówi o tym, że Syn Boży - Jezus Chrystus - stał się człowiekiem, został ukrzyżowany za nasze grzechy. Został złożony w grobie. Zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem. Następnie po 40 dniach wstąpił do nieba, zasiadł po prawicy Ojca i dana Mu jest wszelka moc w niebie i na ziemi.

Ewangelia to więc opowiadanie o tym, co Bóg w swoim Synu uczynił dla człowieka. To wieść o tym, Król zwyciężył i objął panowanie, a Jego królestwo zwycięża w świecie. Dlatego nie jest po prostu nowiną, lecz jest Dobrą Nowiną, najlepszą nowiną jaką możesz usłyszeć!

Skoro Bóg w Chrystusie to wszystko uczynił dla świata, dla grzeszników, dla Ciebie, to nawróć się i wierz Ewangelii. "Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii" (Ewangelia Marka 1:15).

Nie zapominajmy jednak, że nasze nawrócenie, nasze świadectwo, prawda o usprawiedliwieniu przez wiarę nie jest Ewangelią. Jest *odpowiedzią* na Ewangelię.

Dlatego opowiadanie świadectwa nawrócenia, ściśle mówiąc, nie jest głoszeniem Ewangelii. Jest opowiadaniem o własnym doświadczenia spotkania z Bogiem. Ma ono swoje ważne miejsce (lubię słuchać świadectw), lecz tym, co prowadzi ludzi do zbawienia to wiara w Ewangelię, nie w treść mojego lub czyjegokolwiek świadectwa.


sobota, 21 lutego 2026

Wojny w kulturze - Rich Lusk


- Rich Lusk

Wielu chrześcijan, którzy nie chcą brać udziału w kulturowych wojnach, twierdzi, że odciągają one od ewangelizacji.

Są z tym dwa główne problemy. 

Po pierwsze, nie ma żadnej cnoty w ukrywaniu tego, w co naprawdę wierzymy. Wielu niechrześcijan, którzy „szanują rzeczywistość”, jest pod wrażeniem biblijnego nauczania na temat kwestii praktycznych i kulturowych. Dlatego poruszanie tych kwestii jest sposobem na ewangelizację tych ludzi. Wielu ludzi zostało doprowadzonych do wiary przez chrześcijan, którzy nie unikali bitew w kulturze – od mówienia prawdy w kwestiach takich jak feminizm, romantyczno-seksualny pociąg do osób tej samej płci, transpłciowość, Boży plan dla narodów, biblijny opis obowiązków władzy cywilnej.

Po drugie, Wielki Nakaz Misyjny (z Mt 28) nie dotyczy tylko pozyskiwania dusz, ale budowania chrześcijańskich narodówNaród uczniów Jezusa wymaga czegoś więcej niż tylko głoszenia Ewangelii w wąskim sensie – wymaga nauczania wszystkiego, co nakazał Jezus, a więc całej Biblii. 

Biblia porusza kontrowersyjne kwestie naszych czasów i Kościół również powinien to robić. Biblia to nie tylko księga prawd odkupienia; nie jest to tylko księga osobistego uczniostwa; zawiera ona również plany sprawiedliwości społecznej i życia społecznego. 

Jeśli Kościół odmawia odważnego wypowiadania się tam, gdzie przemawia Bóg; jeśli Kościół odmawia stosowania Biblii w praktycznych kwestiach życiowych, to sprzeniewierza się swojemu powołaniu, by nauczać wszystkie narody wszystkiego, co Jezus nakazał, i głosić całą wolę Bożą.

* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA). 

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Szatan nie sprzeciwia się zdrowym zasadom moralnym

*autor nieznany

Szatan nie sprzeciwia się zdrowym zasadom moralnym i dobrym obyczajom. Sprzeciwia się Jezusowi Chrystusowi.

Przeczytaj to jeszcze raz, ponieważ wielu chrześcijan w ogóle się nad tym nie zastanawia.

Szatanowi nie przeszkadza, że jesteś „dobrym człowiekiem”. Nie dba o to, czy jesteś wolontariuszem w banku żywności, segregujesz śmieci i pomagasz starszym paniom przejść przez ulicę. Nie dba o to, czy jesteś miły, hojny i lubiany przez wszystkich w swojej społeczności.

Dba natomiast o to, żebyś nie ugiął kolan przed Jezusem.

Oto oszustwo, które zwiodło miliony ludzi: Szatan wmówił ludziom, że moralność równa się duchowości; że bycie „dobrym człowiekiem” to to samo, co bycie chrześcijaninem. Że jeśli po prostu żyjesz właściwie, dobrze traktujesz ludzi i unikasz „wielkich grzechów”, to jesteś akceptowany przez Boga.

To kłamstwo prosto z piekła rodem.

Faryzeusze mieli nienaganną moralność. Skrupulatnie przestrzegali prawa. Byli szanowani, zdyscyplinowani i religijnie oddani.

Jezus nazwał ich dziećmi diabła. Nie dlatego, że ich moralność była zła, lecz ponieważ ich moralność zastąpiła Chrystusa.

Największą sztuczką szatana nie jest to, że złych ludzi czyni gorszymi. Chodzi o to, by dobrzy ludzie myśleli, że nie potrzebują Zbawiciela.

Pomyśl o tym: Ateista, który karmi bezdomnych, myśli, że jest wystarczająco dobry bez Boga.

Buddysta, który medytuje i praktykuje współczucie, myśli, że jest oświecony bez Chrystusa.

Muzułmanin, który modli się pięć razy dziennie, myśli, że jest sprawiedliwy bez Jezusa.

Moralny chrześcijanin, który chodzi do Kościoła, daje dziesięcinę i unika skandali, myśli, że jest zbawiony bez poddania się Jezusowi.

Wszyscy zmierzają do tego samego miejsca: wiecznego oddzielenia od Boga.

Bo moralność nie zbawia. Jezus zbawia. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił”. List do Efezjan 2:8-9

Szatan kocha moralnych ludzi, którzy odrzucają Jezusa. Są oni jego najlepszą reklamą kłamstwa, że można zasłużyć na niebo. Są żywym dowodem na to, że można:
• być życzliwym bez Chrystusa
• być hojnym bez Boga
• być zdyscyplinowanym bez Ducha Świętego
• być szanowanym bez odkupienia

A mimo to zginąć.

Najgroźniejszymi ludźmi w piekle nie będą mordercy i gwałciciele. Będą to moralni, uczciwi obywatele, którzy uważali, że ich dobroć jest wystarczająca. Ich moralność stała się ich bożkiem. Ich dobroć stała się ich bogiem. A Szatan uśmiechnął się, ponieważ osiągnął swój cel: Odwrócił ich od Jezusa.

Oto, czego większość chrześcijan nie rozumie: Szatan nie musi zmuszać cię do robienia złych rzeczy. On po prostu musi powstrzymać cię od zrobienia JEDNEJ rzeczy, która ma ostateczne znaczenie: poddania się Chrystusowi.

Jeśli nakłoni cię, abyś:
• zaufał swojej moralności zamiast ofierze Chrystusa
• polegał na swojej dobroci zamiast na łasce Bożej
• wierzył w swoje uczynki zamiast w dokonane dzieło Jezusa
– wówczas on zwyciężył.

Możesz żyć moralnie i nadal umrzeć jako przegrany. Możesz być dobrym człowiekiem i nadal podlegać osądowi. Możesz unikać wszystkich „wielkich grzechów”, a mimo to na zawsze być oddzielonym od Boga. 

Ponieważ głównym grzechem, który potępia cię na wieki, jest odrzucenie Jezusa Chrystusa. „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; a kto nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży ciąży na nim”. Jana 3:36

Nie morderca, który pokutuje i wierzy w Chrystusa, jest potępiony.
Nie złodziej, który nawraca się do Jezusa na krzyżu, jest potępiony.
Nie prostytutka, która obmywa stopy Jezusa łzami, jest potępiona.
Potępiona jest osoba moralna i religijna, która odrzuca Chrystusa.

Dlatego Szatan kocha moralność bez Jezusa. Wysyła ludzi do piekła z uśmiechem na twarzy, przekonanych, że są wystarczająco dobrzy.

Przestań ufać swojej moralności. Zacznij ufać Jezusowi. Twoja dobroć cię nie zbawi. Twoje uczynki cię nie odkupią. Twoja moralność cię nie usprawiedliwi.

Tylko krew Jezusa Chrystusa może obmyć twój grzech i uczynić cię godnym świętego Boga. Wszystko inne to tylko odwracanie uwagi szatana od jedynej rzeczy, która naprawdę się liczy.

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Świat należy do Chrystusa

Chrześcijańska duchowość nie polega na ucieczce od stworzonego świata. Polega na zdobywaniu i przekształcaniu świata, zgodnie z mandatem kulturowym: 

"I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!" (Rdz 1:28). 


Nie czekamy aż Chrystus nas stąd zabierze. Nie śpiewajmy pieśni: "Chciałbym stąd wyrwać się, obcym tu czuję się". Nie na tym polega chrześcijańskie powołanie. To jest *Boży* świat (Ps 24:1). Niewiara i grzech są tu intruzami, nie Boże dzieci. 

To całkowicie zmienia perspektywę! Na wszystko: pracę, wychowanie dzieci, kulturowe i społeczne zaangażowanie, trudności, choroby i nadzieję na jutro. W Modlitwie Pańskiej modlimy się, by Boże imię było uświęcone, a Jego wola działa się na ziemi na wzór nieba. Już *teraz*, nie kiedyś w przyszłości. Nie tylko w Kościele, lecz na całej ziemi, we wszystkich narodach. 

Siejemy Ewangelię, czynimy ludzi uczniami Jezusa, modlimy się z wiarą aż, zgodnie z Bożą obietnicą, wszystko zostanie poddane pod Jego stopy (1 Kor 15:26). 

"Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, świat i ci, którzy na nim mieszkają" (Ps 24:1). 

Świat jest Bożym ogrodem. Naszym zadaniem jest go upiększać, chronić, pielęgnować - dla Bożej chwały i naszej radości. Przeciwności w ogrodzie nie znoszą tego powołania. Do dzieła! Z wiarą, dziękczynieniem i odwagą! 

piątek, 8 sierpnia 2025

Budowanie mostów z niewierzącymi

Czasami słyszę, jak ewangeliczni chrześcijanie mówią o ewangelizacji jako o „budowaniu mostów” z niewierzącymi. 

Jestem jak najbardziej za znalezieniem skutecznych sposobów przekazywania Ewangelii i nauczania Pisma Świętego światu, ale zbyt często to „budowanie mostów” wiąże się z usuwaniem ostrych krawędzi Słowa Bożego. 

Jedynym „mostem” między wiarą a niewiarą jest pokuta.

- Rich Lusk

poniedziałek, 10 marca 2025

Problem z niektórymi ewangelizacjami

Największym problemem niektórych ewangelizacji jest fakt, że... nimi nie są. 

Ewangelizacja to opowiadanie o Ewangelii: o wcieleniu, odkupieńczej śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa (1 Kor 15:1-8). Jest ona Dobrą Nowiną - Bożym triumfem nad grzechem, śmiercią, diabłem i zapowiedzią naszego zmartwychwstania. 

Jeśli podczas "ewangelizacji" opowiadamy o swoim nawróceniu, uzdrowieniu, doświadczeniu lub zapraszamy do swojego Kościoła: do spowiedzi albo adoracji eucharystycznej - nazwijmy to jak chcemy np. dzieleniem się własną radością, własnym przeżyciem itp., ale nie jest to ewangelizacją (dzieleniem się Dobrą Nowiną). 

Wiara w nasze świadectwo i realność naszych przeżyć nie przynosi przebaczenia win i zbawienia. Wiara w Boże świadectwo - owszem. 

W niedzielę zaś udaj się Kościoła, w którym w centrum będzie opowiadane Boże świadectwo o odkupieńczej śmierci i zmartwychwstaniu Pańskim.  Ucz się, przypominaj sobie, karm swoją duszę treścią Ewangelii, przez którą jesteśmy zbawieni.

wtorek, 24 września 2024

Konieczność głoszenia Ewangelii i rzymskokatolickie "kręgi zbawienia"

Gdyby ludzie, którzy nie słyszeli o Ewangelii, o dziele naszego Pana Jezusa, mogli być zbawieni według ich własnych standardów, wówczas nie ma sensu głoszenie im Ewangelii, nie ma sensu odkupieńcza śmierć Syna Bożego. 

 Nie głosimy ludziom szybszej drogi do nieba od tej, którą sami mają. Głosimy ludziom jedyną drogę do Ojca, którą jest Jezus Chrystus.

J 14:6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

 Dz 4:12 I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.

1 Tm 2:5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.

W taki sposób przedstawia to Pismo Święte.

Apostoł Jan naucza, że kto nie zna Syna, ten nie zna Ojca. Apostoł Paweł pisze, że jak ludzie mają poznać Boga, nie znając Syna. A jak mają poznać Pana jeśli o Nim nie słyszeli? A jak mają usłyszeć jeśli nie ma nikogo, kto im powiedział?

 Rz 10:13-17 Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Ważne, byśmy przypominali sobie oraz innym te prawdy, ponieważ szczególnie w Kościele rzymskokatolickim coraz popularniejsza staje się tzw. teoria kręgów zbawienia. Mówi ona, że poza Kościołem nie ma zbawienia. A czym więc jest Kościół? Drugi Sobór Watykański (inicjatorem tej koncepcji był Karl Rahner) naucza, iż Kościół składa się z kilku kręgów i wszystkie one wchodzą w jego zakres:

Pierwszy krąg: Kościół Rzymskokatolicki (KRK). Jest on najbliższy prawdy. Nie posiada pełni prawdy, lecz ma wszystko co potrzebne do zbawienia.

Drugi krąg: chrześcijanie z innych wspólnot, a więc ci, którzy wierzą w Chrystusa jako Boga, lecz nie zgadzają się z nauczaniem KRK: np. prawosławni, protestanci. 

Trzeci krąg: wyznawcy innych religii. W pierwszej kolejności monoteistycznych (judaiści, muzułmanie), ale również politeistycznych (hinduzim itp.)

Czwarty krąg: niewierzący (ateiści i agnostycy), którzy kierują się w życiu dobrem.

Znany zakonnik Adam Szustak mówi w taki sposób: Czyli poza Kościołem nie ma zbawienia. Jednak Kościołem są wszystkie te kręgi. Możliwe jest przejście pomiędzy kręgami, ale w zasadzie każdy z tych czterech kręgów wchodzi w zakres Kościoła, dlatego znajdując się w obrębie któregokolwiek nich - możliwe jest uzyskanie zbawienia.

Jak to odpowiedzieć? Owszem, zgadzamy się, że judaiści lub muzułmanie nie są w tej samej sytuacji co agnostycy lub ateiści. Światło w judaizmie jest większe aniżeli w ateizmie. Jednak w obu przypadkach mówimy o ewangelizacji i konieczności nawrócenia, nie zaś o "transferach" do wyższych kręgów w celu zwiększania szansy na zbawienie. Nie mówimy, że lepiej, by ateista został buddystą lub czcicielem krwawych bóstw hinduizmu, by miał większe na zbawienie.

Jedyna droga do zbawienia wiedzie przez opuszczenie religii bez Chrystusa, moralności bez Chrystusa i przyjście z wiarą do Niego. Jezus powiedział o sobie, że jest jedyną drogą do otrzymania życia, do powstania ze śmierci, do zerwania kajdanów grzechu. Wiara w Jezusa wyjście na wolność, to przejście z ciemności do światła, a nie zwiększenie prawdopodobieństwa życia wiecznego.

Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział:

"Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim" (Jn 3.36)

Zaś Ap. Piotr oznajmia co jest stawką: "Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze" (Dz. Ap. 3.19)

Nie ma tu mowy o prawdopodobieństwie, o zwiększonej szansie. Jest mowa o pewności dla każdego, kto zaufał Jezusowi. Dlatego Pismo Święte przykłada wielką wagę do głoszenia Słowa Bożego. Wiara rodzi się bowiem nie w wyniku siedzenia w miejscu, kontemplacji itp., lecz w wyniku słuchania Słowa Bożego, a więc w wyniku spotkania z Chrystusem przemawiającym poprzez Pismo Święte!

Z tego powodu tak ważna jest służba Ewangelii, kaznodziejska i ewangelizacyjna rola Kościoła. Kościół wierny Bogu to Kościół, który nie milczy, lecz przemawia. I przemawia w zgodzie ze Słowem Bożym, nie głosząc własnych nauk, własnych filozofii, własnych przykazań, własnych koncepcji zbawienia i dobrego życia.

Dzielmy się Dobrą Nowiną. W ten sposób uczestniczymy w tej wspaniałej Bożej misji niesienia lekarstwa ludziom - nawet jeśli wielu z nie zdaje sobie sprawy ani z własnej śmiertelnej choroby, ani z istnienia lekarstwa na nią.

środa, 18 września 2024

Co z ludźmi, którzy nie słyszeli o Jezusie?


Apostoł Paweł w Liście do Rzymian (2:5-7) napisał, że Bóg odda każdemu człowiekowi "według jego uczynków". Nie oznacza to jednak zbawienia z uczynków, lecz, że człowiek zbawiony wyłącznie poprzez wiarę w Jezusa postępuje w sposób sprawiedliwy. Uczynki są owocem zbawczej wiary, a zbawcza wiara nie jest nigdy sama.

Oczywiście jeśli ktoś chce być zbawiony z uczynków, to standard Boży jest niezmienny i oczywisty: musisz wypełnić wszystkie przykazania co do joty, kropki, w całkowitym posłuszeństwie: Zakon zaś nie jest z wiary, ale: Kto go wypełni, przezeń żyć będzie (List do Galatów 3:12).

To jest warunek dla tych, którzy chcą być zbawieni przez uczynki: wypełnienie całego Prawa bez żadnego uchybienia. Sprawiedliwego i świętego Boga nie zadowoli nic mniejszego. Problem w tym, że nie ma żadnego człowieka na ziemi, który wypełnia Prawo bez uchybienia. Dlatego zbawienia musimy szukać poza nami, w Chrystusie, który jako jedyny wypełnił Prawo bez uchybienia i wziął na siebie ciężar naszych win.

Jeśli tego nie uczynisz, to jesteś winnym złamania Prawa. Winny jest zarówno Żyd, który ma Torę, chrześcijanin, który ma Biblię, jak i niewierzący, który nigdy nie usłyszał Ewangelii.

Tu oczywiście pojawia się pytanie: jak Bóg może potępić człowieka, który nigdy nie słyszał Ewangelii. Przecież nie jest jego winą, ze urodził się w dalekim kraju i nigdy nie słyszał o dziele Jezusa.

To prawda. Jednak nie to jest podstawą sądu. Podstawą jest coś innego.

Albowiem u Boga nie ma względu na osobę. Bo ci, którzy bez zakonu zgrzeszyli, bez zakonu też poginą; a ci, którzy w zakonie zgrzeszyli, przez zakon sądzeni będą; gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę; będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa. (List do Rzymian 2:11-16).

Zatem ci, którzy nie znają Boga w pewnych sytuacjach postępują zgodnie z Jego wolą, ponieważ wiedzą, że „tak należy”. Ukazują, że prawo Boże jest wpisane w ich sercach. C.  S. Lewis napisał: Każdemu zdarzyło się słuchać kłócących się ludzi. Mówią na przykład: A gdyby ktoś tobie zrobił coś podobnego…. Albo : Daj mi kawałek pomarańczy, jak ci dałem kawałek swojej… Albo: Przecież obiecałeś.

Wypowiadająca je osoba odwołuje się do jakiegoś wzorca zachowań i oczekuje, że druga osoba zna go również. 

Czyli nawet nie mając Biblii taka osoba wie co należy robić, jak należy postąpić. Dlatego Paweł naucza, że podstawą sądu nad człowiekiem, który nie słyszał o Jezusie jest jego własne sumienie. Paweł mówi, że treść Prawa tacy ludzie mają zapisaną w sercach i sumieniu.

Problem polega na tym, że często postępują wbrew temu, co wiedzą, co oznacza, że taki człowiek, jak każdy inny, jest winny przed Bogiem. Zatem przyczyną sądu nad takim człowiekiem nie jest to, że nie słyszał o Jezusie. To nie jego wina. Winą człowieka chorego na HIV zakażonego poprzez przygodne kontakty seksualne nie jest to, że nie słyszał o lekarstwie na tę chorobę. Jego winą jest niemoralny styl życia. 

Tak samo w przypadku sądu nad ludźmi, którzy nie słyszeli Ewangelii. Podstawą sądu nie jest to, czego nie wiedzą, lecz to, o czym wiedzą. Paweł mówi, że poganin nawet nie znając przykazań: Nie zabijaj, Nie cudzołóż, Nie kradnij, Nie kłam, wie, że te rzeczy są złe. A jednak je popełnia - w czynach, słowach lub myślach.

Jeśli człowiek umiera to nie dlatego, że nie wziął lekarstwa, ale dlatego, że ma raka. Zabija nas choroba. W wymiarze duchowym zabija nas grzech, a nie brak lekarstwa. Przyczyną potępienia jest grzech człowieka, a nie to, że nie usłyszał o lekarstwie.

Francis Schaeffer nazwał to taśmami prawdy. Napisał, że to tak jakby każdy z nas nosił na szyi niewidzialny dyktafon. Na nim zapisywane są wszystkie nasze słowa, wypowiadane do bliźnich, o bliźnich, o tym jak powinni żyć. Potem ostatecznego dnia, Bóg zdejmuje z naszej szyi ten dyktafon i powie: Zachowam się w stu procentach fair – po prostu odtworzymy tę taśmę i osądzimy cię w oparciu o to, co sam mówiłeś odnośnie do standardów ludzkiego zachowania.

I w obliczu takiego sprawiedliwego sądu nie znajdzie się nikt bez winy.

Gdyby ludzie, którzy nie słyszeli o Ewangelii, o dziele naszego Pana Jezusa, mogli być zbawieni według ich własnych standardów, wówczas nie ma sensu głoszenie im Ewangelii. Nie ma również sensu krzyż i odkupieńcza ofiara Chrystusa. 

Nie głosimy ludziom szybszej drogi do nieba od tej, którą sami mają. Głosimy ludziom jedyną drogę do Ojca jaką jest Jezus Chrystus.

Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie  (J 14:6).

I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4:12).

Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus (1 Tm 2:5).

Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe (Rz 10:13-17).

wtorek, 9 lipca 2024

Ewangeliczne zaproszenie - James B. Jordan

Czy istnieje ewangeliczne zaproszenie? 

Dla wielu ewangelicznych chrześcijan odpowiedzią na to pytanie jest bezwarunkowe "tak". Niektórzy reformowani, w reakcji na mylący charakter "wezwania przed ołtarz", wydają się mniej zainteresowani zapraszaniem ludzi do czegoś niż odsyłaniem ludzi, aby pomyśleli o nowinie, którą usłyszeli. Kluczem do rozwiązania tego sporu jest zrozumienie, że ewangeliczne zaproszenie to zaproszenie do wejścia do domu Jezusa i spożycia wspólnie z Nim wieczerzy. Psychologiczny instynkt obecny w “wezwaniu przed ołtarz” jest poprawny: ludzie powinni zrobić coś i pójść gdzieś w odpowiedzi na wezwanie Ewangelii. Fizyczna reakcja, holistyczna reakcja całej osoby, jest poprawną odpowiedzią na Ewangelię. Wypaczeniem jest ukrywanie Wieczerzy Pańskiej przed wzrokiem ludzi i oczekiwanie od nich jakiegoś ukrytego, wewnętrznego poruszenia "duszy" w przyjściu do Chrystusa. Biblijna Ewangelia skierowana jest do całego człowieka i to cała osoba ma na nią odpowiedzieć. 

Aby wejść do domu Jezusa i spożyć Jego Wieczerzę należy przekroczyć próg tegoż domu. Tym przekroczeniem progu jest sakrament Chrztu. Nie zapraszamy ludzi do przyjęcia chrztu; zapraszamy ich, aby weszli i jedli, ale zanim usiądą, muszą przekroczyć próg i zostać ochrzczeni. W przypowieści o weselnej uczcie (Mt 22:1-13) jeden człowiek przychodzi w nieodpowiednim stroju. Oczywiście nie wszedł przez drzwi, gdyż wtedy zostałby obmyty i obdarowany tym odpowiednim. (por. także J 10:1-9). 

Warto zauważyć w jaki sposób wpływ greckiej filozofii wyzuł Pismo z jego jasnego znaczenia dla wielu chrześcijan. W Księdze Objawienia 3:20, dla przykładu, Chrystus prosi o wpuszczenie do Kościoła tak, aby mógł uczestniczyć w Swojej własnej Wieczerzy! Współczesny umysł odczytuje to jednak jako "zaproszenie Jezusa do swojego serca", z czym ten fragment ma niewielki związek. Objawienie 3:20 mówi o posiłku przymierza. 

Podobnie przypowieść o weselnej uczcie (Mt 22:1-13) i cała dyskusja o Ewangelii Łukasza 14:1-24, a także fragmenty takie jak Izajasza 55, odczytywane są tak, jakby obiektem rozważań była tylko jakaś wewnętrzna, "duchowa" sprawa. Bynajmniej. Zaproszenie dotyczy prawdziwego posiłku, takiego, przy którym Chrystus jest obecny jako Gospodarz. Spożyty ma być prawdziwy pokarm, fizyczny pokarm. 

Od Ogrodu Eden do Drzewa Życia w księdze Objawienia, dzielony pokarm stanowi znak przymierza między Bogiem i Jego ludem. Pismo mówi o tym tak wiele, że ciężko stwierdzić gdzie zacząć. Melchizedek dzielił chleb i wino z Abramem (Rdz 14:18). Bóg jadł wspólnie z Abrahamem (Rdz 18). Kiedy Jakub i Laban zawarli swoje przymierze, również jedli razem (Rdz 31:44- 46). Uczta paschalna była znakiem Bożego przymierza z Izraelem w Egipcie, a także w następnych wiekach. Na górze Synaj, gdzie Bóg ustanowił przymierze z Izraelem, Mojżesz i starsi jedli z Bogiem (Wj 24). Podczas Święta Namiotów lud miał jeść w obecności Boga i radować się (Kpł 14:22- 27). Na pustyni lud spożywał mannę i pił wodę ze skały, dwa sakramenty Chrystusa (J 6; 1 Kor 10:1-5). Mleko i miód w ziemi (domu) obiecanej były symbolami Bożej obecności i błogosławieństwa. Możemy tak mówić i mówić, nie wspominając nawet o innych świątecznych ucztach w Izraelu czy Ofierze Pokoju, dzielonej przez rodzinę z kapłanem i z Bogiem. 

Czy to wszystko “duchowe” posiłki? Precz z tymi uwewnętrznionymi, greckimi bzdurami! Oczywiście największe znaczenie ma obecność Chrystusa i wspólnota z Nim, jednak ustanowił On, że ta wspólnota ma mieć miejsce przy posiłku. Zaprasza nas na wieczerzę co tydzień, a my postanawiamy jadać z Nim cztery razy w roku. Nie wydaje się wam, że być może czuje się urażony? W Ewangelii zaprasza Swoich wrogów do wspólnej wieczerzy, a my zachęcamy ludzi do kontemplowania nieobecnego Chrystusa w ich duszach. Czy nasz sposób ewangelizacji nie jest skrzywiony? 

Wieczerza Pańska nie jest jakąś tajemnicą skrywaną przed światem. Nie jest też jakimś mistycznym obrzędem, którego "wyjątkowość" należy podtrzymywać poprzez jego rzadkie sprawowanie. Równocześnie jest tak prosta jak kolacja z Chrystusem i głębsza niż jakikolwiek teolog będzie w stanie zrozumieć. 

Wieczerza Pańska nie jest skupiona wyłącznie na tym, co było. Średniowiecznym wypaczeniem jest skupianie się w Wieczerzy jedynie na śmierci Chrystusa. Pismo kładzie nacisk zarówno na aktywną obecność Chrystusa w Jego Wieczerzy, jak i na zawarte w niej proroctwo Jego powrotu. Komunia Święta nie jest smutnym wydarzeniem, lecz świąteczną ucztą. Niech Kościoły świętują ją jako ucztę na oczach świata, aby nienawróceni zdali sobie sprawę z pełnego wymiaru tego, do czego są zapraszani.

_____________

James Jordan jest uczonym-rezydentem w Theopolis Institute. Niniejszy artykuł pochodzi z jego książki “The Sociology of the Church” (“Socjologia Kościoła”)

tłum. Mikołaj Woźny
fot. John Dominis

źródło: https://theopolisinstitute.com/the-gospel-invitation/

środa, 12 czerwca 2024

Boże narzędzie ewangelizacji

Jednym z najlepszych ewangelizacyjnych narzędzi, które dla każdego jest łatwo dostępne, jest zaproszenie przyjaciela lub członka rodziny na nabożeństwo w twoim Kościele.

czwartek, 8 lutego 2024

Dołącz do ruchu oporu!

Jeśli masz męża, żonę, dzieci, czytacie razem Biblię, modlicie się, uczęszczacie razem do Kościoła, to jesteś radykalny i należysz do ruchu oporu. Idziesz pod prąd w kulturze, dla której powyższe rzeczy brzmią jak opis życia na Marsie. Bóg właśnie w ten sposób buduje swoje Królestwo!

poniedziałek, 27 listopada 2023

Cukier czy sól?

"Wielu chrześcijan postępuje tak, jakby Jezus powiedział, że jesteśmy CUKREM ziemi. Chrześcijaninie, pozostań słony". 

- Jerry Dorris

piątek, 3 listopada 2023

Pasterze i rybacy

W Starym Testamencie Bóg działał głównie pośród Izraela (z pewnymi wyjątkami). Boży ludzie to nierzadko pasterze, których Bóg powołuje do zadań króla lub proroka. Służba pasterza związana jest z ziemią. 
Ziemia w Starym Testamencie symbolizuje Izrael. 

Jednak w Nowym Testamencie następuje zmiana. Bóg powołuje głównie rybaków - ludzi, których miejscem pracy jest woda, a więc biblijny symbol narodów (Iz 17:12, 57:20). To ukazuje kierunek Bożego działania. W Starym Testamencie Bóg mówi do swojego ludu: poprowadzę was do nowej ziemi. W Nowym Testamencie Jezus mówi do uczniów: Będziecie łowić ludzi. 

Podczas niedzielnych kazań w naszym Kościele omawiamy Księgę Jonasza. Księga Jonasza jest jedyną „historią morską” w Starym Testamencie. I nie powinno nas zaskakiwać, że dotyczy ona służby wśród pogan, a więc mieszkańców Niniwy, stolicy Asyrii.

Prorocy Starego Przymierza byli zazwyczaj zaangażowani w powołania związane z ziemią (np. Amosa 1:1), ale w Nowym Przymierzu, Jezus powołuje rybaków. Sam wyrusza w podróż morską i je ryby. Paweł jest także podróżnikiem morskim. Ta zmiana miejsca wskazuje na odkupieńczą historyczną zmianę w świecie. Bóg powołuje do swojego Królestwa wszystkie narody ziemi. Nowym Izraelem jest wielonarodowy Kościół.

Oczywiście w Jezusie ziemia i morze, czyli Żyd i poganin, są zjednoczeni (Ef 2-3). Wierzymy w odnowiony cały świat poprzez dzieło Chrystusa. I Bóg buduje go poprzez Kościół, poprzez swoich uczniów - naszą wierność w małych rzeczach, które jednak w Bożych oczach wiele znaczą. Dlatego bądźmy wierni, ufajmy Bogu, przestrzegajmy Jego przykazań. W ten sposób uczestniczymy we wspaniałym projekcie, dziele upiększania Bożego świata, budowania Bożego Królestwa.

środa, 23 sierpnia 2023

Autorytet bez przeprosin

Kościół posiada autorytet z Bożego nadania, który nie zależy od systemu politycznego. Dlatego pastorzy/starsi muszą nauczyć się korzystać z niego bez przeprosin szczególnie wtedy, gdy cesarz wymaga od nich i od Kościoła czegoś, co stoi w jawnej sprzeczności z Bożym Słowem np. prośba o poparcie/błogosławieństwo w niesprawiedliwej wojnie, limit nieszczepionych na nabożeństwie, zakaz odwiedzania chorych w szpitalach, milcząca akceptacja prawa do zabijania nienarodzonych, zakaz nazywania aktów homoseksualnych/cudzołóstwa grzechem i niemoralnością itd. 

Zadaniem Kościoła jest oznajmianie wszystkim ludziom, że wszelkie kolano, również cesarza, powinno ugiąć się z wiarą i czcią przed większym Królem - Jezusem, by pełnić Jego wolę.

piątek, 4 sierpnia 2023

Powykręcane ciała

Peter J. Leithart

Świat poza Kościołem jest wielkim polem misyjnym. To zawsze była prawda, lecz dziś jest to prawdą bardziej niż kiedykolwiek. 

Potrzeby są ogromne: samotni rodzice, dzieci bez ojca, narkomani, bezdomni, zwykli niewierzący. Zaliczają się do nich również aktywistka trans, drag queen, wrogowie, którzy chcą zmieść tych wszystkich chrześcijańskich bigotów z powierzchni ziemi. Wszystko to jest częścią pola misyjnego. Jeśli nie widzisz zniekształconego obrazu żywego Boga w każdym z nich, nie widzisz dobrze. 

Pole misyjne usiane jest uszkodzonymi ciałami i duszami. Wojny kulturowe pozostawiają tyle samo zniszczeń i ruin, co "gorące" wojny. Świat usiany jest powykręcanymi ciałami, odciętymi kończynami, horrorem jak na obrazie "Guernica" Picassa. 

Nie możemy nienawidzić pola misyjnego. Nienawidź tego, co czynią grzesznicy; nienawidź ich buntu wobec Boga, nienawidź tego, co z siebie robią. Ale ta nienawiść musi wyrażać bardziej podstawową miłość - miłość, która szuka dla nich dobra, którego sami sobie nie wyobrażają. 

Kościół sprosta dzisiejszym wyzwaniom tylko jako wspólnota miłości, oparta na całkowitym zaufaniu do Bożych obietnic i natchniona nadzieją na triumf Jego Królestwa. Bóg tak umiłował świat, że dał za niego swojego Syna, dał Siebie. Musimy czynić podobnie.


Peter Leithart - amerykański pisarz, pastor i teolog. Jest dyrektorem Theopolis Institute for Biblical, Liturgical and Cultural Studies w Birmingham (Alabama, USA) oraz autorem wielu książek, w tym kilku komentarzy biblijnych.
 
tłum. Paweł Bartosik

wtorek, 27 czerwca 2023

Krótko o demonach i opętaniach

Czytając Biblię, w szczególności Ewangelie, nie powinniśmy mieć wątpliwości, że istnieją takie osoby jak demony. Istnieje ktoś taki jak szatan. To ważne, byśmy o tym pamiętali, ponieważ chrześcijańskie życie to nie jest jedynie zestaw takich czy innych przekonań, wyznania wiary i teologia. To duchowa bitwa. Przez wiarę w Jezusa zostaliśmy zbawieni od grzechu, ale i wcieleni do Bożej armii, do Kościoła i bierzemy udział w duchowych walkach. A naszymi wrogami nie są ludzie. Nasz wróg jest duchowy. Nie walczymy z ciałem i krwią, lecz z nadziemskimi mocami w okręgach niebiańskich (Ef 6:12-23). Nasz oręż jest duchowy.

Opętanie to nie choroba psychiczna. Czytając o opętanych w służbie Jezusa widzimy, że opanowała ich nadludzka siła. Opętany rwał więzy, wydawał obcy głos, obecność Jezusa wywoływała w nim strach i wściekłość. Dlatego potrzebna była nadprzyrodzona interwencja Jezusa, a nie wizyta u psychoterapeuty.

Czyli duchowa rzeczywistość jest realna, działanie diabła jest realne. Nie sprowadzamy wszystkiego do naturalnych wyjaśnień, chorób i urojeń. Nie siedzimy na krześle materialisty, twierdząc, że wszystko ma naturalną przyczynę. Pewne rzeczy mają duchową przyczynę. Np. niewiara w Boga, ucieczka przed Bogiem, niechęć do nawrócenia czy w końcu opętanie.

Uwalnianie demonów było ważnym elementem służby Jezusa. Potwierdzało ono Jego Boży autorytet nad diabłem, Jego mesjańską tożsamość, ale i było znakiem tego wielkiego przełomu w historii: oto diabeł jest związany (Mt 12:29), wyrzucony (J 12:31), a obecność Jezusa przynosi wolność od grzechu i zła. Odtąd Królestwo dociera do wszystkich narodów, będących do tej pory w niewoli ciemności, a moc diabła jest w znacznej mierze ograniczona.

Opętania wciąż mają miejsce, choć nie są powszechne. Dziś często nadużywa się słowa opętanie wobec osób chorych psychicznie lub trwających w grzechu. Zdarza się, że nawet w Kościołach ludzie proszą o uwolnienie z demona i odprawienie egzorcyzmu. W Biblii jednak nie ma ani jednego przykładu, by opętany sam prosił o uwolnienie. Opętany nigdy nie lgnie do obecności Jezusa, ponieważ diabeł nie lgnie do światła. Przeciwnie. Słowa opętanych w Piśmie Świętym to wrogość wobec Jezusa: Przyszedłeś nas dręczyć, Synu Boży! (diabeł jest świetnym teologiem!)

Najskuteczniejszym sposobem niesienia pomocy opętanemu jest modlitwa o niego (w szczególności o cud nowego narodzenia) oraz głoszenie mu Ewangelii. Ponieważ to właśnie głoszenie Słowa Bożego przynosi światło, życie i wolność tym, którzy je słyszą. Diabeł nienawidzi obecności Jezusa w głoszonym Słowie. 

Co istotne: niemożliwe są opętania ludzi narodzonych na nowo! Dlatego, że ten, który jest w nas, Duch Święty jest mocniejszy niż legion demonów! Ciemność nie ma przystępu tam, gdzie jest światło. Dlatego jeśli zaufałeś Jezusowi, oddałeś Jemu swoje życie, bez obaw. Bóg cię chroni i nie pozwoli, by diabeł znalazł siedlisko w twoim sercu.

Pamiętajmy, że istnieje duchowy świat i o tym, kto jest  naszym prawdziwym wrogiem. Jest nim diabeł, a nie ludzie będący pod jego mocą. Walczymy o ludzi, nie z ludźmi. 

sobota, 27 maja 2023

Nieś uzdrowienie

Mateusz w swojej Ewangelii pokazuje nam coś ważnego na temat natury uczniostwa. Często myślimy, że bycie uczniem oznacza doświadczanie Bożego dotknięcia: uzdrowienia duszy lub ciała. I po części to prawda. Uzdrowieni ludzie zostają uczniami Jezusa (Mt 8-9).

Ale bycie uczniem to nie tylko otrzymanie uzdrowienia. Chodzi o uzdrawianie innych, o niesienie innym dobra i błogosławieństwa. Oczywiście nie mam na myśli tego, byśmy niczym charyzmatycy obiecywali każdemu uzdrowienie i mówili, że wystarczy wiara i słowo, a uzdrowienie zostanie ogłoszone.

Chodzi raczej o naszą aktywność, by nieść ludziom uzdrowienie z grzechu, ale i wszelkie inne uzdrowienia - z ranień, chorób, braku przebaczenia, zgorzknienia, lęku.... Przede wszystkim uzdrowienie duszy. Zauważmy, że to jest celem uzdrowień ciała w służbie Jezusa. Fizyczne uzdrowienie jest połową drogi, nie jest celem. Celem jest to, by człowiek uwierzył Bogu i został uczniem Jezusa, ufał Jemu i naśladował Go. Jeśli modlimy się o uzdrowienie z choroby, to módlmy się o to w połączeniu z wiarą tej osoby, aby uzdrowienie ciała prowadziło do uzdrowienia duszy. Jezusowi nigdy nie chodziło o uzdrowienie na 5 lat, by potem ta osoba zmarła na inną chorobę. Takie uzdrowienie byłoby przedłużeniem egzystencji. Uzdrowienie w Biblii jest jak palec wskazujący na Tego, który uzdrawia, a nie celem samym w sobie. 

Pomyślmy, jakim chorym osobom ostatnio pomagaliśmy? Jak okazaliśmy troskę cierpiącym albo samotnym? Co jeśli jakiś człowiek, odpowiednik trędowatego – człowiek wykluczony społecznie, o nieodpowiednim wyglądzie przyjdzie do ciebie i poprosi o oczyszczenie? A co jeśli ten trędowaty – okazuje żal i skruchę i chce być ponownie włączony do wspólnoty z innymi? Jak reagujemy, gdy zwracają się do nas ludzie z prośbą o pomoc? Z góry przekreślamy, bo żebrak lub grzesznik, cofając się z przerażeniem, zniesmaczeni ropiejącymi ranami? Czy niekiedy pytamy o jego historię?

Służba Kościoła to dotykanie chorych, odwiedzanie chorych, przyjmowanie odrzuconych, którzy pragną nowego życia, opatrywanie rannych i ze złamanym sercem.

Bycie uczniem to nie tylko zbawienie; chodzi o bycie narzędziem Jezusa do niesienia pomocy, uzdrowienia duszy, zranień ciała. Bycie uczniem oznacza również udział w uzdrawiającej służbie Jezusa – by poprzez czynione dobro zapraszać ludzi do bycia Jego uczniami. Bądźmy takim Bożym drogowskazem wskazującym na Jezusa, na Tego, który przynosi uzdrowienie i uwolnienie od grzechu, piekła i duchowej śmierci.

poniedziałek, 27 lutego 2023

Królestwo Boże w codziennej wierności

Jest wiele kazań, które wzywają do robienia spektakularnych rzeczy dla Boga lub w imieniu Boga: 

- ewangelizowanie na ulicy lub w pracy, 
- wyjazd na misję, 
- uzdrawianie, 
- wypędzanie demonów, 
- prorokowanie, 
- zakładanie Kościołów, - przemawianie do ludzi, 
- "wypływanie na głębię", "poszerzanie granic", "wyjście ze strefy komfortu" itd. 

Kiedy jednak słyszałeś o robieniu małych, rutynowych, wiernych czynów wiary poprzez które Bóg buduje swoje Królestwo: 

- wspólny czas z synem lub z córką, 
- zrobienie posiłku dla domowników, 
- punktualność i dotrzymywanie obietnic, umów, zobowiązań, 
- modlitwa i czytanie Biblii z dziećmi, 
- zaproszenie żony na randkę, 
- odwiedzenie osoby chorej lub samotnej,
- telefon do kogoś, komu chcesz okazać troskę i zainteresowanie, 
- rodzinne posiłki, 
- zaproszenie do siebie na kawę/obiad osoby z Kościoła, której jeszcze nigdy nie gościłeś, 
- upominek dla dziecka z Twojej wspólnoty 
itd. 

poniedziałek, 23 stycznia 2023

Jak zorganizować w Kościele ewangelizację?

Drogi Przyjacielu, 

Jeśli myślisz o zorganizowaniu w swoim Kościele ewangelizacji, lecz problem stanowią finanse, wybór kaznodziei, kwestie organizacyjne i reklama wydarzenia, pozwól, że podzielę się z Tobą sprawdzonym rozwiązaniem, które stosujemy od kilkunastu lat. 

Tym rozwiązaniem jest cotygodniowa Wieczerza Pańska. Zgodnie ze słowami apostoła Pawła: "Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie" (1 list do Koryntian 11:26). Oznacza to, że jedną z funkcji i jednym z celów Komunii jest zwiastowanie śmierci Chrystusa na krzyżu za grzeszników. 

Sprawując więc Wieczerzę Pańską na każdym niedzielnym nabożeństwie, opowiadamy jego uczestnikom o dziele Syna Bożego w najskuteczniejszy sposób, ponieważ robimy to w *Boży sposób*. Dla niechrześcijan obecnych na nabożeństwie, będzie to wezwanie do nawrócenia, zaś dla wierzących będzie to posilenie w wierze i społeczności jednego ciała, jakim jest Kościół. Nie pozbawiajmy jednych i drugich tego ważnego daru od Boga. 

Jezus ofiarował Kościołowi dar chleba i wina przy Stole Pańskim, ponieważ uznał, że nic innego nie jest w stanie tak skuteczny, widzialny i namacalny sposób ukazać znaczenia krzyża. To naprawdę uwalniające. Nie musisz silić się na bycie twórczym, pomysłowym, by uatrakcyjnić poselstwo Ewangelii lub formę nabożeństwa. Wystarczy, że sięgniesz, po coś, co Bóg już nam dał. 

Gdy Kościół praktykuje cotygodniową Wieczerzę Pańską, każdy chrześcijanin będący jego częścią nie tylko otrzyma cotygodniowe duchowe posilenie darami od Chrystusa, lecz będzie mógł zaprosić na nabożeństwo niewierzącego znajomego z przekonaniem, że ten usłyszy zwiastowanie o znaczeniu śmierci Chrystusa (bez względu na treść kazania). To najlepsza ewangelizacja, jaką Kościół może zorganizować: duchowy pokarm ciała i krwi Pańskiej spożywane przez ciało Chrystusa (Kościół). Jeśli ktoś chce mieć w nich udział, powinien zaufać Chrystusowi, którego zwiastujemy ilekroć łamiemy chleb i pijemy wino. 

Pan Jezus powiedział: Czyńcie to. 

A Bóg niech robi swoje.

wtorek, 18 października 2022

Dawid i jego rycerze

"Kiedy Dawid stanął do walki z Goliatem, był jedynym Izraelitą, który miał dość odwagi, by to uczynić. Jednak jakiś czas po zabiciu Goliata w otoczeniu Dawida pojawili się inni waleczni rycerze, którzy swoim czynami dorównywali Dawidowi (por. 2Sm 23,8-39). Podobnie nasz Pań nie tylko pokonał szatana, ale wytyczył również nam drogę do zwycięstwa i odpowiednio wyposażył do walki (por. Ef 6,10-20)".

- Ralph Smith