Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celibat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celibat. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 listopada 2016
Celibat i pornografia
"Jeśli nie masz daru celibatu,to nie wybieraj życia w celibacie. Jeśli twój celibat musi być wspierany przez pornografię, to nie jesteś powołany do życia w celibacie" - Doug Wilson
poniedziałek, 7 listopada 2016
Dar bezżenności czy dar celibatu?
Nie ma czegoś takiego jak dar bezżenności. Nie jest to biblijna rzecz. Apostoł Paweł uczy, że istnieje dar celibatu. "A wolałbym, aby wszyscy ludzie byli tacy, jak ja, lecz każdy ma własny dar łaski od Boga, jeden taki, a drugi inny" (1 Kor. 7.7).
Dla kogoś, kto jest obdarzony darem celibatu, małżeństwo stanowiłoby rozproszenie (1 Kor. 7.33). Ale dla kogoś bez tego daru, brak małżeństwa stanowiłoby utrapienie. Gdy płoniesz, to nie sposób nie być rozproszonym. Jeśli ktoś jest niezamężny (lecz bardzo chce być w związku małżeńskim), to ten stan jest darem jedynie w tym sensie, że każde cierpienie jest darem.
Ci, którzy są mimowolnie niezamężni wciąż muszą wielbić Pana, muszą nadal Go kochać, nadal muszą prowadzić owocne życie w Kościele itd. Jednej rzeczy, której nie mogą robić to wmawianie sobie, że życie w stanie bezżenności jest pozytywnym ideałem niczym słoneczne, górskie łąki. Jest to raczej próba i niczego nie wskórają udając, że tak nie jest.
Jeśli ktoś jest niezamężny (niezamężna), a przeciwna płeć powoduje w nas rozproszenie, tęsknotę, to nie mówimy o darze celibatu. A jeśli nie mówimy o celibacie, i nie jest to czas prześladowań („groźnego położenia” – 1 Kor 7.26), wówczas młodzi mężczyźni mają obowiązek inicjowania małżeństwa, lepiej prędzej niż później. Dowiedz się, jakie jest jej imię i poproś ją. (Douglas Wilson)
Dla kogoś, kto jest obdarzony darem celibatu, małżeństwo stanowiłoby rozproszenie (1 Kor. 7.33). Ale dla kogoś bez tego daru, brak małżeństwa stanowiłoby utrapienie. Gdy płoniesz, to nie sposób nie być rozproszonym. Jeśli ktoś jest niezamężny (lecz bardzo chce być w związku małżeńskim), to ten stan jest darem jedynie w tym sensie, że każde cierpienie jest darem.
Ci, którzy są mimowolnie niezamężni wciąż muszą wielbić Pana, muszą nadal Go kochać, nadal muszą prowadzić owocne życie w Kościele itd. Jednej rzeczy, której nie mogą robić to wmawianie sobie, że życie w stanie bezżenności jest pozytywnym ideałem niczym słoneczne, górskie łąki. Jest to raczej próba i niczego nie wskórają udając, że tak nie jest.
Jeśli ktoś jest niezamężny (niezamężna), a przeciwna płeć powoduje w nas rozproszenie, tęsknotę, to nie mówimy o darze celibatu. A jeśli nie mówimy o celibacie, i nie jest to czas prześladowań („groźnego położenia” – 1 Kor 7.26), wówczas młodzi mężczyźni mają obowiązek inicjowania małżeństwa, lepiej prędzej niż później. Dowiedz się, jakie jest jej imię i poproś ją. (Douglas Wilson)
piątek, 18 października 2013
Terlikowski, Olejnik, małżeństwo i celibat
Jakiś czas temu na łamach tygodnika "Do Rzeczy" miałem krótką wymianę poglądów z red. Tomaszem Terlikowskim. Pisałem o tym TUTAJ. Po prywatnej rozmowie wyjaśniliśmy sprawę. To swój "chłop" i pod wieloma względami stoimy po tej samej stronie barykady. Różnimy się pod względem teologicznym, lecz pod względem obyczajowym w wielu przypadkach mówimy jednym głosem, stając w obronie chrześcijańskich wartości w sferze publicznej, rodzinie, edukacji. Oczywiście są pewne różnice w rozumieniu i akcentowaniu pewnych kwestii.
Dziś jeden przykład. Red. Terlikowski przytoczył na swojej facebookowej tablicy fragment rozmowy z Moniką Olejnik:
Monika Olejnik: No wie pan, wydaje mi się, że ksiądz powinien przede wszystkim w celibacie żyć, po pierwsze.
Tomasz Terlikowski: Ksiądz powinien żyć w celibacie. Chciałem powiedzieć pani, że z punktu widzenia nauczania Kościoła każdy człowiek nie w związku małżeńskim powinien żyć w celibacie, każdy.
Monika Olejnik: Rozumiem.
Tomasz Terlikowski: Nie ma żadnej różnicy między panią a księdzem arcybiskupem.
Monika Olejnik: Ale wie pan, ani ja nie jestem zakonnicą, ani pan nie jest księdzem.
Tomasz Terlikowski: Ale ja żyję w małżeństwie.
Monika Olejnik: Yhm.
Tomasz Terlikowski: I nie muszę żyć w celibacie.
Monika Olejnik: Ale...
Tomasz Terlikowski: I to jest jedyny wyjątek, w którym katolik może nie żyć w celibacie.
Jako protestant, idąc za Pismem Świętym, powiedziałbym, że jest dokładnie odwrotnie: Człowiek jest powołany do intymnej społeczności z drugim człowiekiem, czego wyrazem jest małżeństwo.
"Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego" (Rdz 2.18). "Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem". (Rdz 2:24).
To słowa nie tylko o Adamie, lecz o... każdym z nas.
Wyrażają one powołanie i potrzebę każdego człowieka. To oznacza, że każdy człowiek nie będący w związku małżeńskim powinien szukać żony lub męża i modlić się o to. Wyjątkiem są ci, którzy mają dar i obdarowanie do życia w pojedynkę: niektórzy duchowni, niektórzy hydraulicy, niektóre nauczycielki, niektórzy programiści itd.
Dziś jeden przykład. Red. Terlikowski przytoczył na swojej facebookowej tablicy fragment rozmowy z Moniką Olejnik:
Monika Olejnik: No wie pan, wydaje mi się, że ksiądz powinien przede wszystkim w celibacie żyć, po pierwsze.
Tomasz Terlikowski: Ksiądz powinien żyć w celibacie. Chciałem powiedzieć pani, że z punktu widzenia nauczania Kościoła każdy człowiek nie w związku małżeńskim powinien żyć w celibacie, każdy.
Monika Olejnik: Rozumiem.
Tomasz Terlikowski: Nie ma żadnej różnicy między panią a księdzem arcybiskupem.
Monika Olejnik: Ale wie pan, ani ja nie jestem zakonnicą, ani pan nie jest księdzem.
Tomasz Terlikowski: Ale ja żyję w małżeństwie.
Monika Olejnik: Yhm.
Tomasz Terlikowski: I nie muszę żyć w celibacie.
Monika Olejnik: Ale...
Tomasz Terlikowski: I to jest jedyny wyjątek, w którym katolik może nie żyć w celibacie.
Jako protestant, idąc za Pismem Świętym, powiedziałbym, że jest dokładnie odwrotnie: Człowiek jest powołany do intymnej społeczności z drugim człowiekiem, czego wyrazem jest małżeństwo.
"Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego" (Rdz 2.18). "Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem". (Rdz 2:24).
To słowa nie tylko o Adamie, lecz o... każdym z nas.
Wyrażają one powołanie i potrzebę każdego człowieka. To oznacza, że każdy człowiek nie będący w związku małżeńskim powinien szukać żony lub męża i modlić się o to. Wyjątkiem są ci, którzy mają dar i obdarowanie do życia w pojedynkę: niektórzy duchowni, niektórzy hydraulicy, niektóre nauczycielki, niektórzy programiści itd.
piątek, 1 marca 2013
Dziewictwo jako bożek
Ciało - przedmiot konsumpcji
Wiara w Jezusa Chrystusa jako Pana
i Zbawiciela łączy się z poddaniem Jemu wszystkich dziedzin życia,
włączając w to sferę seksualną. Jednym z zobowiązań każdej osoby, która
pragnie podążać przez życie kierując się Bożymi przykazaniami jest
wstrzymywanie się od seksualnej aktywności poza przymierzem
małżeńskim. Niewątpliwie jest to jedna z tych rzeczy, których będziemy
chcieli uczyć nasze dzieci, wspierać je i pomagać w odpowiedzialnych przyszłych
decyzjach.
Bóg oczekuje od nas seksualnej czystości. Jego planem dla jej realizacji, spełnienia i satysfakcji w tej dziedzinie jest małżeństwo. Tu panuje zgodność między chrześcijanami wszystkich denominacji. Jedyny problem, który dostrzegam w dyskusjach na temat zachowania wstrzemięźliwości przed ślubem polega na tym, że wielu chrześcijan traktuje dziewictwo jako „towar”, który wskutek grzechu przedślubnego współżycia może zostać nieodwracalnie uszkodzony.
Myślenie o utracie dziewictwa jako o „uszkodzonym towarze” wynika z faktu, że może być ono utracone tylko jeden raz. I kiedy to się stanie, to najzwyczajniej jest to strata bezpowrotna. Przedmałżeńską utratę dziewictwa przyrównuje się niekiedy do taśmy klejącej, która straciła swoją lepkość lub do róży, która straciła płatki. To koniec. Nie doczepisz płatków do róży, ani nie nadasz taśmie pierwotnej lepkości smarując ją klejem. Skutek jest taki, że osobom, które podejmują seksualne współżycie przed ślubem, zamiast głosić przebaczenie i możliwość odzyskania czystości w Chrystusie, głosi się „bezpowrotną utratę daru”, „utratę cnoty za odrobinę przyjemności” itp. Niejednokrotnie słyszałem słowa przedmałżeńskich doradców i autorów chrześcijańskich książek: „Współżyjąc przed ślubem nie będziesz prawdziwe czysta i poświęcona dla swojego przyszłego partnera. Zamiast czegoś wyjątkowego, jedynego, niepowtarzalnego, swojemu przyszłemu mężowi oddasz na ślubie coś, czym obdzieliłaś innych. Nigdy nie będziesz wolna od myśli o swoich przeszłych partnerach. Twoje dziewictwo, które powinno należeć do przyszłego męża, zostało mu skradzione i ofiarowane innym” itp.
Bóg oczekuje od nas seksualnej czystości. Jego planem dla jej realizacji, spełnienia i satysfakcji w tej dziedzinie jest małżeństwo. Tu panuje zgodność między chrześcijanami wszystkich denominacji. Jedyny problem, który dostrzegam w dyskusjach na temat zachowania wstrzemięźliwości przed ślubem polega na tym, że wielu chrześcijan traktuje dziewictwo jako „towar”, który wskutek grzechu przedślubnego współżycia może zostać nieodwracalnie uszkodzony.
Myślenie o utracie dziewictwa jako o „uszkodzonym towarze” wynika z faktu, że może być ono utracone tylko jeden raz. I kiedy to się stanie, to najzwyczajniej jest to strata bezpowrotna. Przedmałżeńską utratę dziewictwa przyrównuje się niekiedy do taśmy klejącej, która straciła swoją lepkość lub do róży, która straciła płatki. To koniec. Nie doczepisz płatków do róży, ani nie nadasz taśmie pierwotnej lepkości smarując ją klejem. Skutek jest taki, że osobom, które podejmują seksualne współżycie przed ślubem, zamiast głosić przebaczenie i możliwość odzyskania czystości w Chrystusie, głosi się „bezpowrotną utratę daru”, „utratę cnoty za odrobinę przyjemności” itp. Niejednokrotnie słyszałem słowa przedmałżeńskich doradców i autorów chrześcijańskich książek: „Współżyjąc przed ślubem nie będziesz prawdziwe czysta i poświęcona dla swojego przyszłego partnera. Zamiast czegoś wyjątkowego, jedynego, niepowtarzalnego, swojemu przyszłemu mężowi oddasz na ślubie coś, czym obdzieliłaś innych. Nigdy nie będziesz wolna od myśli o swoich przeszłych partnerach. Twoje dziewictwo, które powinno należeć do przyszłego męża, zostało mu skradzione i ofiarowane innym” itp.
środa, 23 stycznia 2013
Echa po odejściu z zakonu o. Krzysztofowicza
Celibat - ślub z Chrystusem?
Kilka dni temu pisałem o odejściu z zakonu gdańskiego dominikanina Jacka Krzysztofowicza. Od dnia ogłoszenia przez niego decyzji
minął ponad tydzień. Posłuchałem wielu opinii i komentarzy na ten temat, w
szczególności strony katolickiej. Jak można było się spodziewać: oceniamy to
wydarzenie w odmienny sposób. Na czym polega różnica w mojej ocenie, a ocenie
rzymskokatolickich komentatorów, wśród których najczęściej głos zabierają
zakonnicy i publicyści?
Podczas gdy samo w sobie odejście
zakonu, w mojej ocenie, dalekie jest od potępienia, to dla strony katolickiej
to właśnie ono jest powodem największej krytyki. Przyczyny odejścia,
owszem, są również komentowane, ale w kontekście „złamania ślubów” są zupełnie
drugorzędną kwestią. Wskazywane są raczej jako argumenty służące budowaniu w
opinii publicznej negatywnego wizerunku zbuntowanego zakonnika. W
rzymskokatolickim nauczaniu nie ma uzasadnionych powodów odejścia.
Ojciec Jacek złamał śluby zakonne,
które dobrowolnie złożył. Niektórzy posuwają się do przyrównywania jego decyzji
do... zdrady małżeńskiej. Wszak tak jak mąż ślubuje wierność żonie i nie wolno
mu jej porzucać „dla innej miłości”, podobnie zakonnik składa ślub „wierności
Panu Jezusowi”, poślubia go niczym męża, składając przyrzeczenie dożywotniej
„czystości”. Z tego powodu żaden powód nie może być wymieniany jako
uzasadnienie „zdrady”.
Jest kilka problemów z tym
porównaniem:
środa, 14 listopada 2012
Obowiązek celibatu wbrew Pismu i porządkowi stworzenia
Biblia naucza, że życie w celibacie to pewna możliwość dla każdego, a nie obowiązek dla duchownego. Bóg nigdy automatycznie nie łączy powołania do służby duszpasterskiej z powołaniem do życia w celibacie. Generalną zasadą wynikającą z porządku stworzenia jest to, że człowiekowi niedobrze jest gdy jest sam (Rdz 2:18) ponieważ jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który nie jest kawalerem lecz jednością w społeczności różnych względem siebie Osób. Samotny mężczyzna jest dobrym obrazem Allaha, nie zaś Trójedynego Boga Biblii.
Zauważając to jako zasadę musimy rozpoznać, że niektórzy mają dar celibatu - jeśli nie pojawiają się w nich pożądania natury seksualnej. To jednak bardzo wyjątkowy dar i z tego co widać nie dotyczy znacznej większości kobiet i mężczyzn (również wśród duchownych).
Kościół wymagając od duchownych celibatu - najzwyczajniej grzeszy ponieważ:
1. Unieważnia Boże Słowo.
2. Występuje przeciwko porządkowi stworzenia.
3. Stawia własne wymagania ponad Bożymi.
4. Obarcza duchownych jarzmem, którego nie nakłada na nich Bóg.
5. Uniemożliwia zdrowy rozwój kościoła polegający na przywództwie mężczyzn będących mężami, ojcami, którzy swoim życiem wskazują wiernym co to znaczy być uczniem Chrystusa, ale i ambasadorem w rodzinie. Kościół Katolicki jest zarządzany przez starych kawalerów co samo w sobie jest sporym dziwactwem, które nie ma nic wspólnego z nauczaniem Pisma Świętego oraz porządkiem w naturze stworzonej przez Boga.
Zauważając to jako zasadę musimy rozpoznać, że niektórzy mają dar celibatu - jeśli nie pojawiają się w nich pożądania natury seksualnej. To jednak bardzo wyjątkowy dar i z tego co widać nie dotyczy znacznej większości kobiet i mężczyzn (również wśród duchownych).
Kościół wymagając od duchownych celibatu - najzwyczajniej grzeszy ponieważ:
1. Unieważnia Boże Słowo.
2. Występuje przeciwko porządkowi stworzenia.
3. Stawia własne wymagania ponad Bożymi.
4. Obarcza duchownych jarzmem, którego nie nakłada na nich Bóg.
5. Uniemożliwia zdrowy rozwój kościoła polegający na przywództwie mężczyzn będących mężami, ojcami, którzy swoim życiem wskazują wiernym co to znaczy być uczniem Chrystusa, ale i ambasadorem w rodzinie. Kościół Katolicki jest zarządzany przez starych kawalerów co samo w sobie jest sporym dziwactwem, które nie ma nic wspólnego z nauczaniem Pisma Świętego oraz porządkiem w naturze stworzonej przez Boga.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Pan Jezus nie pozostał kawalerem
"Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim". - Ew. Mateusza 5:27-28.
Pan Jezus w Kazaniu na Górze cytuje Prawo, a następnie je wyjaśnia. I znów: nie
przeciwstawia swojego nauczania Prawu, ale jego faryzejskiemu zrozumieniu.
Faryzeusze nauczali, że złamanie przykazania "Nie cudzołóż" polega
jedynie na spędzeniu nocy w łóżku cudzej żony (Mt 5:27). Nasz Pan idzie dalej. Wskazuje, że prawdziwy
problem leży nie tylko w tym co robimy, ale w tym czego pragniemy (Mt 5:28).
Mówisz: Popatrz. Nie zdradzam żony. Sypiam tylko z nią.
Jestem tylko jej wierny. Tak mówi forma, litera Prawa. Jednak treść,
duch Prawa pyta: Jakie są twoje pragnienia? Kogo tak naprawdę pożądasz?
Jakie są twoje myśli w sypialni lub poza nią?
Zatem nie musisz się angażować w fizyczne cudzołóstwo aby
złamać VII przykazanie. Łamiesz ja na wiele innych sposobów, np. oglądając
pornografię, bawiąc się w grzeszny, niekontrolowany sposób myślami, uczuciami i
wyobraźnią, pożądając w myślach osobę, która nie jest twoim mężem lub żoną. Nasz Pan mówi jasno: niekontrolowana pożądliwość prowadzi
do samego piekła: 1 Kor 6:9-10, 18-20.
Oczywiście Biblia nie zabrania każdego pożądania
seksualnego. Bóg obdarzył człowieka seksualnym pragnieniem już przed upadkiem i jest ono błogosławionym darem. Pismo Świętej jednak naucza, że kontekstem dla naszych seksualnych pragnień powinno być małżeństwo - miłosne towarzystwo męża i żony.
Grzech oczywiście spowodował, że człowiek szuka seksualnego
spełnienia w grzeszny sposób. Wiele rzeczy na temat seksualności moglibyśmy się
nauczyć spoglądając na porządek stworzenia. Bóg stwarza świat i wszystko co stworzył określa mianem dobrego. Jednak szóstego dnia stwarza człowieka i mówi: Tu jest jest niedobrego. O czym mowa? O tym, że człowiek jest sam. Czyli pierwsza rzecz: Samotność nie jest dobra ponieważ Bóg
nie jest samotny. Jest społecznością kochających się wzajemnie Osób. Po drugie: Adam nie znajduje odpowiedniego towarzystwa wśród
zwierząt. Dlatego Stary Testament stanowczo potępia zoofilię. Po trzecie: Bóg stwarza
odpowiednie towarzystwo dla Adama. Jednak nie jest to Krzysztof ani Artur. Nie w ramionach
drugiego mężczyzny Adam znajduje spełnienie i najbardziej intymną więź, ale u boku
kobiety - Ewy, która została wzięta z jego boku. Nie mamy więc ani Krzysztofa, ani
trzech Ew. Dlatego nie tylko współżycie homoseksualne jest zabronione w Piśmie,
ale i poligamia.
Biblia naucza, że pożądanie seksualne jest dobre o ile jest skierowane na
małżonka. Sam Pan Jezus jest Mężem, który ma upodobanie wyłącznie w swojej Oblubienicy. Oczywiście nie jest to więź natury seksualnej lecz powinniśmy zauważyć, że nasz Pan będąc wierny Jednej Kobiecie (kościołowi) nie rozgląda się za innymi (religiami). Nie jest celibatariuszem, lecz monogamistą wiernym swojej Wybrance. Obiecuje, że nigdy jej nie opuści. Troszczy się o nią, poświęca Siebie, zaopatruje, służy, karmi, chroni, naucza. Tą prawdę maluje przed nami Ap. Paweł w Liście do Efezjan 5:22-33 stawiając Chrystusa - Doskonałego Męża jako wzór do naśladowania dla ziemskich mężów.
Nasz Pan przeciwstawia się więc grzesznemu pragnieniu i pożądaniu. Mówi pożądaniu o cudzej żony, ale zastosowanie dotyczy seksualnego pragnienia ukierunkowanego na każdą osobę, która nie jest naszym małżonkiem.
poniedziałek, 14 maja 2012
Bierni mężczyźni, samotne kobiety
Póki mężczyzna nie otrzymał daru celibatu bycie żonatym jest nie tylko jego przywilejem, ale i obowiązkiem. Zgodnie z porządkiem stworzenia mężczyźni są zobligowani do tego by szukać żony i traktować ten nakaz jak każdy inny dany od Boga. Powinni być aktywni w tym zadaniu bowiem "niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam" (Rdz 2:18). Samotność kobiet to najczęściej rezultat bierności mężczyzn w wypełnianiu ich powołania. (na podst. S. Wilkins, Face to face)
niedziela, 15 maja 2011
Celibat
Dziś publikuję krótki artykuł mojego kuzyna - Mariusza Ratajczaka na temat celibatu.
„Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie. Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony... który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości” 1 Tym. 3:1,4
„Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie. Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony... który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości” 1 Tym. 3:1,4
W ostatnich dniach (art. z 2007 r. - dop. PB) w prawie wszystkich środkach masowego przekazu można usłyszeć o szykującej się rewolucji w Kościele Katolickim. W czym tkwi problem? Chodzi o ewentualne zniesienie celibatu wśród katolickich duchownych. Skąd jednak takie zamieszanie wokół tego tematu? Odpowiedź jest bardzo prosta. Otóż celibat jest bardzo ważną kwestią w Kościele Katolickim. Jedną z głównych doktryn Kościoła jest to, iż duchowni pragnący pełnić służbę muszą całe życie spędzić w celibacie. W tym artykule chciałbym skupić się na tym, czym jest celibat według Kościoła Katolickiego, a czym według Bożego Słowa.
W jednej z gazet („Dziennik”, nr 05/2006. Katarzyna Bartman, Aleksandra Żuczkowska, „Księża chcą mieć rodziny”) można przeczytać, że wg przeprowadzonych badań „czterech z pięciu księży w Polsce, którzy decydują się porzucić sutannę, robi to z powodu miłości do kobiety (…)”. Z tych samych badań wynika również, że księża znacznie częściej niż mówi się o tym oficjalnie myślą i marzą o założeniu rodziny. Dlaczego nie mówią o tym otwarcie? Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie, bo wszyscy doskonale wiemy z jakiego powodu tak jest. Co ciekawe wcale nie myślą przy tym o porzucaniu kapłaństwa.
W jednej z gazet („Dziennik”, nr 05/2006. Katarzyna Bartman, Aleksandra Żuczkowska, „Księża chcą mieć rodziny”) można przeczytać, że wg przeprowadzonych badań „czterech z pięciu księży w Polsce, którzy decydują się porzucić sutannę, robi to z powodu miłości do kobiety (…)”. Z tych samych badań wynika również, że księża znacznie częściej niż mówi się o tym oficjalnie myślą i marzą o założeniu rodziny. Dlaczego nie mówią o tym otwarcie? Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie, bo wszyscy doskonale wiemy z jakiego powodu tak jest. Co ciekawe wcale nie myślą przy tym o porzucaniu kapłaństwa.
wtorek, 29 stycznia 2008
W starożytnym Kościele kapłani byli żonaci
"Wiadomo też, iż w starożytnym Kościele kapłani byli żonaci, Paweł bowiem mówi, że biskupem powinno się wybierać tego, kto jest żonaty. W Niemczech zaś po raz pierwszy przed czterystu laty narzucono kapłanom celibat przemocą, przy czym okazali taki opór, że arcybiskup Moguncji, który miał właśnie ogłosić edykt papieża w tej sprawie, omal nie zginął w tumulcie, jaki wszczął się wśród rozgniewanych kapłanów. Sprawę załatwiono w tak nieludzki sposób, że nie tylko zabroniono zawierania małżeństw w przyszłości, lecz także rozrywano już istniejące, wbrew wszelkim prawom boskim i ludzkim, także wbrew samym kanonom, wydanym nie tylko przez papieży, ale i sławniejsze synody. Że zaś natura ludzka słabieje w miarę starzenia się świata, należy baczyć, aby się w Niemczech nie szerzyło więcej występków. Nadto Bóg ustanowił małżeństwo, aby było lekarstwem na ludzkie słabości" (Konfesja Augsburska 1530 r.)
zob. 2 Tm 3:2-5; Tyt 1:5-7; 1 Kor 7:1-4.
zob. 2 Tm 3:2-5; Tyt 1:5-7; 1 Kor 7:1-4.
środa, 16 stycznia 2008
Konfesja Augsburska 1530 r.
Fragment rozdziału XXVI. "O rozróżnianiu pokarmów"
"Sądzono, że chrześcijaństwo polega całkowicie na zachowywaniu pewnych świąt, obrzędów, postów i szat. Tym praktykom nadano najczcigodniejsze nazwy, jak: życie duchowe, lub: życie doskonałe. Jednocześnie zaś nie szanowano nakazów Bożych co do różnych powołań, np. iż ojciec rodziny ma wychowywać dzieci, matka - wydawać je na świat, książę - kierować sprawami publicznymi. Uznano to za sprawy tego świata i niedoskonałe, o wiele niżej stojące od owych prześwietnych praktyk. Ten błąd srodze dręczył sumienia pobożnych, którzy się trapili, że obrali żywot niedoskonały w małżeństwie, na urzędzie lub na innym stanowisku publicznym; podziwiali mnichów i im podobnych, błędnie mniemając, że praktyki tamtych Bóg przyjmuje łaskawiej".
"Sądzono, że chrześcijaństwo polega całkowicie na zachowywaniu pewnych świąt, obrzędów, postów i szat. Tym praktykom nadano najczcigodniejsze nazwy, jak: życie duchowe, lub: życie doskonałe. Jednocześnie zaś nie szanowano nakazów Bożych co do różnych powołań, np. iż ojciec rodziny ma wychowywać dzieci, matka - wydawać je na świat, książę - kierować sprawami publicznymi. Uznano to za sprawy tego świata i niedoskonałe, o wiele niżej stojące od owych prześwietnych praktyk. Ten błąd srodze dręczył sumienia pobożnych, którzy się trapili, że obrali żywot niedoskonały w małżeństwie, na urzędzie lub na innym stanowisku publicznym; podziwiali mnichów i im podobnych, błędnie mniemając, że praktyki tamtych Bóg przyjmuje łaskawiej".
Subskrybuj:
Posty (Atom)

