Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relatywizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relatywizm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Czy naprawdę kochamy Boga?

"Chciałbym zwrócić się do tych, którzy uważają się za biblijnie wierzących chrześcijan i powiedzieć im, że jeżeli wiedzą, jak Słowo Boże bywa wykoślawiane, tak, jak to się dzieje dzisiaj, i nie są poruszeni do łez i nie są oburzeni, to wątpię, czy oni kochają Boga. Powinniśmy być napełnieni osłupieniem i zdumieniem, że ludzie odważają się tak traktować Słowo Boże (...).

Jeżeli my, jako biblijnie wierzący chrześcijanie, możemy widzieć dane nam na piśmie Słowo Boże, objawione poselstwo prawdy Bożej, traktowane w sposób, w jaki duża część Kościoła go traktuje i nie jesteśmy napełnieni smutkiem i oburzeniem, i nie wołamy: „Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, jaki będzie koniec?” – to ja się tylko zastanawiam – czy my kochamy Boga? I czy my kochamy Jego Słowo? Czy my naprawdę wierzymy, że On istnieje? Jeżeli rozgrywamy nasze filozoficzne potyczki, nasze artystyczne potyczki, nasze naukowe potyczki, potyczki w dziedzinie socjologii, nasze potyczki w dziedzinie literatury, dramatu, chłodno, bez emocjonalnego zaangażowania, to czy my naprawdę kochamy Boga? Jak możemy Go miłować, nie będąc poruszeni tak, jak poruszony był Jeremiasz? Jak możemy mówić o sądzie, a nie mieć łez w oczach – tak, jak płaczący prorok?"

- Francis Schaeffer, Śmierć w mieście

wtorek, 27 listopada 2018

Wątpię, aby uwierzyć


SZCZERE PRAGNIENIE WIARY

Kiedy czytam historię niedowiarka Tomasza (Jn 20.25-29), potrafię wydobyć z siebie sympatię wobec niego i jego dylematów. Nie widać z nim zacietrzewienia w zwątpieniu, niewierze. Tomasz ewidentnie chce uwierzyć, ale jednocześnie nie chce, by jego wiara była powierzchowna, zabobonnna, oparta na tkliwych życzeniach, a nie faktach. Jeśli mam uwierzyć, w kogoś, za kim mam pójść, chciałbym być w tym utwierdzony. Nie chcę pobieżnego wyznania. Chcę stanąć na pewnym i mocnym fundamencie! Taki był Tomasz.

Zwykle negatywnie odnosimy się do jego zwątpienia, ale nie zapominajmy, że nie było ono zwątpieniem dogmatycznym, buntowniczym, rebelią zatwardziałego sceptyka. Była to wątpliwość, która niczego bardziej nie pragnie niż tego, by zniknąć!

W tym sensie, Tomasz może być stawiany jako przykład dla współczesnych sceptyków.  Pan Jezus znał dylematy jego wiary, dlatego 
nie pognał go gdzie pieprz rośnie, kiedy Tomasz chciał dotknąć ran. Kiedy faryzeusze pytali o znak, nasz Pan odpowiedział, że dla nich nie będzie innego prócz znaku Jonasza. Kiedy Tomasz pyta o dowód – Pan mówi – włóż rękę w bok. Dlaczego? Ponieważ wiedział, że pytania faryzeuszy o dowód to pytania niewiary. Były to grzeszne pytania: "Pokaż nam jaką mocą to czynisz. Wskaż na dowód, że jesteś tym, za którego się podajesz." W pewnych sytuacjach są to grzeszne pytania i nie powinniśmy dołączać do tych, którzy je zadają.

Pytania i poszukiwania Tomasza były szczere. Dlatego Pan Jezus potraktował jego wątpliwości w sposób dużo głębszy aniżeli czyni to wielu współczesnych sceptyków oraz wierzących. Wezwał go, aby nie godził się na zwątpienie ("wierz!"), lecz jednocześnie odpowiedział na jego prośbę o przedstawienie dowodów.

Potem rzekł do Tomasza: Daj tu palec swój i oglądaj ręce moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz. (Jana 20.27)

Pan Jezus nie potępia poszukującej wiary, lecz dodaje: nie bądź bez wiary, lecz wierz! Nie stwierdza: odejdź ze swoimi wątpliwościami i żyj według własnego sumienia. Poszukiwania Tomasza były autentyczne, dlatego otrzymał dowód, aby uwierzył. W innym miejscu czytamy o mężczyźnie, który wyznał Jezusowi, że jest pełen zwątpienia (Mk 9.24) i powiedział: "Pomóż niedowiarstwu memu". W odpowiedzi na jego szczere wyznanie, Pan Jezus błogosławił mu uzdrawiając jego syna. Bez względu na to, czy ktoś uważa siebie za człowieka wierzącego, czy za sceptyka historia Tomasza uczy, aby każdy podszedł do swoich wątpliwości z taką samą szczerością. Można bowiem wątpić jak szatan: czy naprawdę Bóg powiedział? Jednak można wątpić jak Tomasz. Owszem, miał wątpliwości, ale chciał uwierzyć. Chciał wierzyć w prawdę. Chciał wierzyć, że spotkał prawdziwego Chrystusa. 

WSPÓŁCZESNY SCEPTYK

W przeciwieństwie do Apostoła, współczesny sceptyk i agnostyk sprzeciwiają się jakimkolwiek dążeniom do prawdy, wiary i pewności. Oczywiście wszystko okraszone jest pozorami pokory i otwartości. Twierdzenie, że prawda jest dużo obszerniejsza niż ktokolwiek z nas jest w stanie pojąć rzeczywiście może być przejawem pokory. Jeśli jednak posłużymy się tym twierdzeniem, by podważyć wszelkie próby rozsądzenia prawdy, to stalibyśmy się arogantami. I tego typu arogancja, prowadziła (i wciąż prowadzi) do nietolerancji i przemocy. Ktoś zauważył, że XX wiek zrodził jeden z największych i najbardziej niepokojących paradoksów ludzkości: największej nietolerancji i przemocy dopuszczali się ci, którzy wierzyli, że to religia jest źródłem nietolerancji i przemocy. Jak jednak można być pewnym, że żadna religia nie ma wglądu w całą prawdę, o ile samemu nie posiada się przekonania o pełniejszej, wyczerpującej wiedzy na temat duchowej i materialnej rzeczywistości?

Tomasz był człowiekiem, który szuka prawdy, a nie podważa wszystko, co jest uznane za prawdę. Co więcej, był człowiekiem wierzącym, który nie chce wierzyć ślepo! Jak każdy wierzący miał wątpliwości, ale były one tymczasowe. Współczesny relatywista pokiwałby mu palcem:
- Nie możesz, Tomaszu, być pewien, że to Pan i Bóg nawet gdy dotknąłeś jego ran! Porzuciłeś nas: obóz wątpiących, sceptyków, niedowiarków! Odpowiedź Tomasza zapewne brzmiałaby: Nie ma i nie było żadnych nas. Nigdy nie byłem w waszym obozie. 

Tomasz nie był relatywistą, który wątpiąc chciał podważyć pewność uczniów i tożsamość Pana Jezusa. Socjolog Peter Berger napisał kiedyś: "Absolutny relatywizm jest możliwy jedynie wtedy, jeśli jego zwolennicy wyłączą się z reguł, które narzucają wszystkim innym". Kiedy relatywista zacznie bronić swoich założeń, okaże się, że zaczyna je traktować jako prawdy absolutne. Odrzuca możliwość poznania jedynie w wydaniu innych. Sam jest bardzo przekonany o uniwersalności swoich osądów. Tym samym przestał być relatywistą.

Hm, no tak, ale ty pastorze wierzysz, bo akurat urodziłeś się w chrześcijańskiej kulturze i żyjesz w kraju, gdzie chrześcijaństwo jest powszechne. Jednak gdybyś urodził się w rodzinie ateistycznej czy buddyjskiej, to za prawdę uważałbyś coś innego. 

Zarzut o tym, że ktoś wierzy, ponieważ poddał się okolicznościom swojego środowiska można odwrócić i zastosować wobec osoby, która go wygłasza. Alvin Platinga trafnie zauważył: „Przypuśćmy, że prawdą jest, że gdybym urodził się w Maroku, w rodzinie muzułmańskiej, a nie w Michigan, w rodzinie chrześcijańskiej, moje wierzenia, byłyby zupełnie inne. Jednak ta sama prawda dotyczy pluralisty... Gdyby pluralista urodził się w Maroku, prawdopodobnie nie byłby pluralistą. Czy to znaczy, że wierzenia pluralisty zostały wzbudzone w nim w wyniku mało wiarygodnego procesu rozwoju wierzeń?"

DOKĄD IDZIESZ Z WĄTPLIWOŚCIAMI?

W Tomaszu jest coś, co da się lubić. Wiara nie jest dla niego rzeczą łatwą. Pokazuje, że nie jest to kwestia wygody i łatwych odpowiedzi. Był człowiekiem, który, aby uwierzyć musiał podjąć wysiłek zadawania pytań i działania. Jego wątpliwości nie służyły walce z prawdą. Służyły poszukiwaniu prawdy. Dlatego dochodzi do wiary i posłuszeństwa w najwyższym stopniu. Wiara, która szuka upewnienia, jest lepsza od każdego gładkiego wyznania.

Kiedy zmagamy się z pytaniami wiary, ze słabością i zwątpieniem, to w historii poszukującego Tomasza znajdziemy otuchę. Pan nie potępia słabości i zwątpienia. Pytanie jedynie brzmi: dokąd się z nimi udajesz? Do Chrystusa, czy od Chrystusa? Pan mówi: Daj tu rękę, włóż w bok mój i nie bądź bez wiary, ale wierz. Daj rękę - chcę ci dać chleb i wino. Daj uszy – chcę byś posłuchał. Daj oczy - chcę byś zobaczył, przeczytał. Daj usta - chcę, byś posmakował. Chrystus chce dać ci to wszystko, abyś dłużej nie był bez wiary, lecz wierzył. Niech twoja podróż zakończy się wyznaniem: Pan mój i Bóg mój! A będziesz błogosławiony, bo choć nie widzisz Jezusa fizycznymi oczami, to ujrzysz Go oczami wiary.

Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. (Ew. Jana 20.29)

Inspirację i część z powyższych rozważań zaczerpnąłem z książki Fabrice Hadjadj pt. "Zmartwychwstanie - instrukcja obsługi"

----------------

PS. Na koniec prywata :) Jeśli szukasz prezentu na Mikołajki i Święta - polecam nasze nowe, zafoliowane planszówki: TUTAJ

czwartek, 8 listopada 2018

Wszystko jest OK, wszyscy są OK

Jeśli ktoś jest nihilistą lub relatywistą i nie wierzy w uniwersalny, obiektywny standard moralności, wówczas wszystko jest dopuszczalne. Możemy mówić wszystko o wszystkim i powinniśmy dać to samo prawo reszcie. 

Niejednokrotnie słyszałem stwierdzenie: "Nie mów, że homoseksualizm jest zły, ponieważ ja nie uznaję tej twojej księgi, która o tym mówi." Problem w tym, że jeśli Biblia nie jest Słowem Bożym, to nie tylko homoseksualizm jest OK, ale i przemoc wobec homoseksualistów jest OK. Jeśli nad nami są tylko niebo i gwiazdy, nie ma nieba i piekła (jak śpiewał J. Lennon w piosence "Imagine"), to wszystko jest w porządku. Nie ma żadnych standardów moralnych ponad nami. Jest tylko niebo, a po śmierci zjedzą nas robaki.  

Jeśli jednak przestępca twierdzi, że nabój nie ma siły, ponieważ on nie wierzy w skuteczność pistoletów, to nie odpowiadamy: W takim razie schowam pistolet. Nie będę go używał. Kiedy niewierzący mówi: Ja nie wierzę w słowa Biblii, to nie odpowiadamy: W takim razie schowam ją. Raczej... odpalamy.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Owoc relatywizmu

Gdybym był relatywistą, to moja prawda jest taka, że relatywizowanie prawdy ją niszczy. I proszę z tym nie polemizować, bo to moja prywatna prawda, do której mam prawo  ;-)

środa, 22 maja 2013

Dogmatyczny relatywizm

Gdyby relatywiści chcieli nimi być prawdziwie, musieliby zacząć od zrelatywizowania własnego twierdzenia, że wszystko jest relatywne.

niedziela, 15 stycznia 2012

Nie rysuj żyraf z krótkimi szyjami

"Anarchizm wzywa nas, abyśmy wszyscy stali się śmiałymi twórcami i nie dbali o prawa czy ograniczenia. Twórczość nieuchronnie wiąże się z ograniczeniami; to rama sprawia, że obraz jest obrazem. Jeśli chcesz narysować żyrafę, musisz narysować jej długą szyję. Jeśli, jako śmiały twórca, uważasz że twoja wolność pozwala ci narysować żyrafę z krótką szyją, to tak naprawdę twoja wolność nie pozwala ci narysować żyrafy. Z chwilą wkroczenia w świat faktów, wkraczamy w świat ograniczeń". (G. K. Chesterton, Ortodoksja, s. 65.)

Wielu ludzi w świecie szuka tego rodzaju wolności. Wolności od ograniczeń, które wiążą się z życiem w realnym świecie. Jednak szukając tego rodzaju wolności - pozbawiają się możliwości poprawnego opisu świata, w którym żyją. Świat faktów nie pozwala nam na wolność do opisywania rzeczywistości wedle naszych pragnień lub w dowolny sposób. Zgadzając się, że nie możemy narysować żyrafy z krótką szyją - przyznajemy, że:
- świat jest uporządkowany
- poprawny opis żyrafy (opis faktów) ma znaczenie i sens
- nasz umysł jest w stanie poprawnie opisać rzeczywistość znajdującą się poza nim
- relatywizm jest fałszywym światopoglądem



wtorek, 3 stycznia 2012

Dlaczego sceptyk chce być misjonarzem?

"Niewiary, tak jak wiary, trzeba się nauczyć. To pewna umiejętność. Ciekawe jest jednak to, że wyznawcy sceptycyzmu, w starożytności i współcześnie, bardzo często sami uprawiali prozelityzm. Czytając ich dzieła, niejednokrotnie chciałem zapytać: "Dlaczego to dla was takie ważne?" Ich sceptycyzm nie potrafi udzielić odpowiedzi na to pytanie. Ja również nie potrafię jej znaleźć."

Mark Lilla

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Tam gdzie kończy się twoja wolność

Często przywoływana przez relatywistów ich życiowa zasada brzmi "twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja".
To bardzo ciekawe stwierdzenie biorąc pod uwagę, że:
- jest zupełnie niekompatybilne z założeniami relatywisty
- jest ono bardzo jednoznacznym i stanowczym sformułowaniem zasady, którą relatywista traktuje jako uniwersalną i absolutną! Chce objąć nią nie tylko własne postępowanie, ale także zachowanie każdego człowieka!
- wielu relatywistów traktuje ją bardzo wybiórczo. Przykład: aborcja. Wielu zwolenników powyższego motto nie tylko nie zamierza uszanować prawa do życia i wolności nienarodzonych dzieci lecz w imię "własnej wolności" twierdzą, że mają prawo odebrać życie komu tylko mają ochotę. Większość z relatywistów nie ma ochoty odbierać życia ludziom narodzonym. Celem ich ataków są zawsze ci najbardziej bezbronni i najmniejsi ludzie.

sobota, 19 listopada 2011

Relatywiści wierzą w prawdy absolutne

"Absolutny relatywizm jest możliwy jedynie wtedy, jeśli jego zwolennicy wyłączą się z reguł, które narzucają wszystkim innym" (Peter Berger)

"Przypuśćmy, że prawdą jest, że gdybym urodził się w Maroku, w rodzinie muzułmańskiej, a nie w Michigan, w rodfzinie chrześcijańskiej, moje wierzenia byłyby zupełnie inne. Jednak ta sama prawda dotyczy pluralisty... Gdyby pluralista urodził się w Maroku, prawdopodobnie nie byłby pluralistą. Czy to znaczy, że wierzenia pluralisty zostały wzbudzone w nim w wyniku mało wiarygodnego procesu rozwoju wierzeń?" (Alvin Platinga)

Platinga i Berger podnoszą ten sam argument. Nie można powiedzieć: "wszystkie twierdzenia o religii są uwarunkowane historycznie z wyjątkiem tego, które właśnie wypowiadam." Jeśli ktoś twierdzi, że nikt nie jest w stanie określić, które wierzenia są prawdziwe, a które fałszywe, dlaczego mielibyśmy wierzyć jego słowom?

Timothy Keller, Bóg. Czy są powody aby wierzyć? wyd. Friendly Books, Starogard Gdański 2010, s. 39

środa, 7 stycznia 2009

Skaziliśmy powietrze bezbożnością i pornografią

Fragment przemówienia (sprzed kilku lat) pastora J. Wrighta, podczas otwarcia stanowej sesji ustawodawczej w Kansas:

„Ojcze Niebieski, stajemy dziś przed Tobą prosząc o przebaczenie i szukając Twego przewodnictwa. Znamy Twoje słowa, które mówią: «Biada tym, którzy zło nazywają dobrem», a właśnie to popełniliśmy. Straciliśmy równowagę duchową i obaliliśmy nasze wartości. Wyznajemy, że: ośmieszyliśmy absolutną prawdę Twojego Syna — i nazwaliśmy to pluralizmem; popieraliśmy perwersję — i nazwaliśmy to alternatywnym stylem życia; premiowaliśmy lenistwo — nazywając to opieką społeczną; mordowaliśmy nienarodzone dzieci — nazywając to wyborem; zaniedbaliśmy dyscyplinę naszych dzieci — i nazwaliśmy to rozwijaniem ambicji oraz poczucia własnej godności; skaziliśmy powietrze bezbożnością i pornografią — nazywając to swobodą wypowiedzi; szydzimy z uświęconych wiekami wartości przodków — i nazywamy to oświeceniem, postępem tudzież nowoczesnym stylem życia".

Ponoć mówił długo. Ale już na początku duża część rozwścieczonych ustawodawców wyszła z sali.

piątek, 19 grudnia 2008

"Ja jestem tylko prostym chrześcijaninem i nie chcę zajmować się doktryną"

Czy zastanawialiście się ilu jest Jezusów? Powiesz: „Ale był Jeden Jezus”.
Owszem: był i jest jeden prawdziwy Jezus. Ale fałszywych jest o wiele więcej. Każdy "Jezus" wyznawany przez niechrześcijan jest fałszywym Jezusem, gdyż nie nosi cech Jezusa z Nazaretu, urodzonego w Betlejem z Marii dziewicy, Boga objawionego w ciele, który przyszedł zgodnie z proroctwami w ST, jako jedyny nie popełnił żadnego grzechu i jako niewinny Baranek zmarł na krzyżu za grzechy świata, zmartwychwstał 3 dnia, ukazał się uczniom i odszedł do Nieba, skąd w TEJ chwili Króluje.

"Jezus" inny od tego jest "Jezusem" stworzonym przez ludzki umysł. Np. Jest dobrym nauczycielem, ale nie jest Bogiem. Jest prorokiem, ale nie jest bez grzechu. Jest guru który w Indiach nauczył się magii...

Dziś słowo "Jezus" jest największym wrogiem prawdziwego Jezusa. Kogo TY masz na myśli, gdy wypowiadasz to imię?
Być może odpowiesz – Syna Bożego, Mesjasza narodzonego w Betlejem. Poproszę Cię abyś powiedział coś więcej o Nim.
- Czy jest jedną z osób Trójcy?
- Czy przyszedł w ciele?
- Czy umarł za grzechy ludzi?
- Czy jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi?
Może odpowiesz: "to nie są aż tak istotne kwestie". Twoim zdaniem. Ale nie wg Boga. Byli w pierwszym wieku tzw. „Prości chrześcijanie” (i dziś też są): Mówią oni tak: „Ja jestem tylko prostym chrześcijaninem i nie chcę zajmować się jakąś doktryną, po prostu wyznaję Jezusa.”

Właśnie z powodu tych „prostych chrześcijan” powstało wiele listów w Biblii (należałoby może im więc podziękować), które są ostrzeżeniem dla nas przed dawaniem wiary błędnym naukom odnośnie osoby Jezusa. Np. 1 Jana 4:3 "Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie".

Często nosimy na ustach "Jezusa", ale coraz rzadziej jesteśmy w tym konkretni i co więcej - nie chcemy być konkretni. Kim jest Jezus o którym Ty mówisz i w którego Ty wierzysz?

czwartek, 23 października 2008

Chrześcijaństwo (Chrystus) to klucz

G. K. Chesterton przyrównał wiarę chrześcijańską do klucza.

Klucz jest zdecydowanie przedmiotem o określonym kształcie. Jego tożsamość jest całkowicie uzależniona od zachowania tego kształtu. Wiara chrześcijańska jest przede wszystkim filozofią kształtów i wrogiem bezkształtności (Chesterton, Ortodoksja).

Jeśli chcemy otworzyć drzwi naszego domu musimy posiadać klucz. Nie JAKIŚ klucz, ale klucz właściwy. Ten jedyny pasujący. Przez długi czas wierzyłem, że wszystko jedno w jakiego Boga wierzysz, ważne by być szczerym w wypełnianiu praktyk religijnych swojej religii. Wg Pisma Św. nie chodzi jednak o to, że będziesz wyznawał jakąś religię, że będzie posiadał jakiś klucz. Pytanie brzmi: czy posiadasz właściwy klucz?

Niektórzy ludzie wskazują na podobieństwa między chrześcijaństwem, a np. judaizmem, a nawet islamem. Przecież są to "religie Abrahamiczne odwołujące się do tych samych korzeni". I znów – nie chodzi o to, by w kluczu było kilka ząbków o podobnym kształcie. Wciąż nie będziesz w stanie otworzyć drzwi.

Wiara chrześcijańska (której treść znajdujemy w Piśmie Św.) jest kluczem w tym sensie, że jako jedyna odpowiada na wszystkie pytania, dotyczące rzeczywistości: jaki jest Bóg? co to jest prawda? kim jest człowiek? Po co zostaliśmy stworzeni? Czym jest dobro, zło, miłość, sprawiedliwość, prawa natury, co nas czeka po śmierci? w jaki sposób mogę zostać zbawiony?

środa, 17 września 2008

Absolutyzm i relatywizm w szkołach publicznych

Ponieważ Bóg jest Bogiem, ludzie nie są w stanie stworzyć prawdziwie relatywistycznego świata. Mogą co najwyżej udawać, że ten świat, ze wszystkimi jego wbudowanymi absolutami jest w jakiś sposób relatywny. Absoluty jednakże są pożyczone z chrześcijańskiego światopoglądu, a następnie zaprzecza się im w imię relatywizmu.
Jak we wnikliwy sposób wskazał teolog Cornelius Van Til, niewierzący człowiek chwieje się pomiędzy racjonalizmem, a irracjonalizmem. Jednocześnie niewierzący waha się pomiędzy stałą i elastyczną etyką – jak mu pasuje. Ponieważ nasze rządowe szkoły są instytucjami przeznaczonymi do propagowania niewiary, znajdujemy w nich ów wzorzec, chwiejący się jak wahadło.

Oto dlaczego w szkołach publicznych w jednym momencie znajdziemy jihad przeciwko rasizmowi, zanieczyszczaniu powietrza, czy ogólnoświatowemu ociepleniu by chwilę później znaleźć tą samą absolutystyczną gorliwość twierdzącą, że nie ma takiej rzeczy jak absolutne dobro lub zło gdy przejdziemy do kwestii homoseksualizmu, lub innych „alternatywnych stylów życia.” Później mówi się dzieciom, że jeśli nie uwierzą w serwowany im relatywizm, to źle zrobią. Przyjrzyjmy się uważnie temu argumentowi: czymś złym jest odrzucenie relatywizmu ponieważ owo odrzucenie sugeruje, że może istnieć coś takiego jak „zło”. To byłoby złe.
Racjonalizm i irracjonalizm. Absolutyzm i relatywizm. Wszystko jednym tchem. Niesamowite! (tłum. własne)

Douglas Wilson, Excused absence, Cruxpress, Mission Viejo (CA), s. 44-45.

sobota, 12 kwietnia 2008

Czy jest nowa moralność?

"Tak zwana nowa moralność zbyt często przypomina starą niemoralność".

lord Shawcross

Otwarty i zamknięty umysł

Wg Pisma Św. prawdę mamy więc nie tylko poznawać, dążyć do jej odkrywania, ale w niej trwać. O tym zapomina wielu filozofów i humanistycznych naukowców. Ap. Paweł przypomina słuchaczom by trzymali się nauki, którą im przykazał. Czy to oznacza zamknięcie? Tak i nie.

Tak w tym sensie, że nie powinniśmy pozwolić by prawda nas opuściła. Błędnym założeniem postmodernistycznej ideologii jest, że umysł "otwarty" jest lepszy od "zamkniętego". Wielu z postmodernistów ma otwarty umysł na wszystko tylko nie na chrześcijaństwo. Mają więc jednak pewne zapory w swoim systemie szczelnie blokujące przyjmowanie określonych informacji. Umysł otwarty ma często to do siebie, że jest albo pusty, albo zaśmiecony różnymi informacjami, które nigdy nie zostały wyselekcjonowane, ocenione, zinterpretowane.

Jak powiedziała amerykańska pisarka Flannery O'Connor "Niektórzy ludzie mają tak otwarte umysły, że mózg im wycieka".

Umysł zamknięty robi selekcję. Czasami we właściwy, innym razem w niewłaściwy sposób. Selekcja jednak ma miejsce. Czyli umysł zamknięty zanim coś wpuści do swojego systemu najpierw przepuści plik z informacjami przez antywirusa. Biblia jest najlepszym programem antywirusowym. Umysł zamknięty wpuszczając coś do środka również strzeże pewnych informacji i nie kasuje ich z obawy przed padnięciem systemu.

Z drugiej strony powinniśmy być otwarci na gotowość do reformacji. Jeśli Pismo Św. nas przekona, że w czymś błądzimy powinniśmy być gotowi porzucić daną ideologię, praktykę.
Dlatego Pismo mówi o trwaniu W POSTĘPACH.
1 Tm. 4:15
15. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich.

piątek, 11 kwietnia 2008

Miłość miłość miłość jest wszędzie

"Moderniści, jak zawsze sentymentalni, odmieniają słowo 'miłość' przez wszystkie przypadki, aż świat dostaje odruchu wymiotnego na sam dźwięk tego najwspanialszego z ludzkich słów".

Gilbert Chesterton

środa, 2 kwietnia 2008

O prawdzie i kłamstwie

"Nowego kłamstwa słucha się chętniej niż starej prawdy".

Antoni Czechow


"Prawda istnieje. Wymyśla się tylko kłamstwo".

Georges Braque

poniedziałek, 3 marca 2008

Skomplikowana moralność

Moralne problemy są zawsze straszliwie skomplikowane dla kogoś bez zasad.

Gilbert Chesterton