Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazanie na Górze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazanie na Górze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 listopada 2023

Cukier czy sól?

"Wielu chrześcijan postępuje tak, jakby Jezus powiedział, że jesteśmy CUKREM ziemi. Chrześcijaninie, pozostań słony". 

- Jerry Dorris

wtorek, 14 marca 2023

Post i fałszywi prorocy

Mamy okres postu. Choć post to nie tylko odstawienie pokarmów, lecz również nawrócenie, modlitwa i czyny miłosierdzia, to właśnie w kontekście pokarmów warto wspomnieć o trzech fałszywych naukach.

1. Pierwsza błędna nauka mówi, że Bóg w Nowym Testamencie wciąż zabrania spożywania pewnego rodzaj pokarmów. Nie można jeść np. wieprzowiny, pić alkoholu. Paweł mówi, że Królestwo Boże to nie pokarm i napój, lecz radość i pokój w Duchu Świętym.

Owszem w ST był podział na zwierzęta czyste i nieczyste. Jadalne i niejadalne, ponieważ wówczas miało to wymiar teologiczny, duchowy. Ten podział oznaczał podział na lud święty oddzielny dla Boga, a więc Izrael i pogan. Chodziło o to, by Boży lud nie wprzęgał się w duchowe jarzmo z poganami.

W NT podział na Żyda i Greka został zniesiony. Dlatego kiedy Bóg powiedział w wizji Piotrowi: Jedz również nieczyste zwierzęta, ten chwilę później nie udał się do knajpy, lecz do domu pogańskiego setnika Kornelisza i wyjaśnił mu, że powodem wizyty jest wizja od Boga, w której Bóg pokazując zwierzęta powiedział: Co Bóg oczyścił ty nie miej za skalane.

Zatem jedzenie wszystkich pokarmów wyraża prawdę, że w Królestwie są wszystkie narody, Żydzi, Grecy, Polacy, Niemcy.

2. Obecnie widzimy dyskusję o jedzeniu robaków. Nie ma problemu z jedzeniem robaków. Nie musisz czekać na decyzję urzędnika. Możesz iść na łąkę i porządnie się najeść. Problem w tym, że łączy się to z dyskusją o ograniczaniu spożywania mięsa. I to jest problem, ponieważ spożywanie lub ograniczenie mięsa powinno być indywidualną decyzją każdego człowieka, a nie decyzją polityczną. Jeśli moja dieta staje się problemem politycznym, to to jest problem, a nie moja dieta.

3. Najważniejszym pokarmem od Boga jest chleb i wino przy Stole Pańskim. Musimy je spożywać regularnie, by żyć, by nasza dusza otrzymywała pokrzepienie i posilenie. Dlatego tak ważny jest nasz udział na nabożeństwie. Łamanie chleba było powodem zgromadzenia Kościoła (Dz 10:7).

Fałszywi prorocy nie lubią Stołu Pańskiego, bo wiąże się on z treścią Ewangelii, z nawróceniem. Więc będą go zrównywać ze stołem w naszych domach lub twierdzić, że jesteśmy jakimiś sakramentalistami wierząc, że przy tym Stole Chrystus nas duchowo odżywia i poi.

Ale dla nas dary od Jezusa przy Stole Pańskim są błogosławieństwem, życiem, umocnieniem. Przyjmujmy je z wiarą i dziękczynieniem.

piątek, 27 stycznia 2023

Założenia Chrystusa

W słynnym Kazaniu na Górze Pan Jezus przyjmuje kilka założeń: 

Zakłada, że będziesz się modlił. 
Mówi: "Gdy się modlisz..." 

Zakłada, że będziesz pościł. 
Mówi: "Kiedy pościsz..." 

Zakłada, że dajesz. 
Mówi: "Kiedy dajesz..." 

Zakłada również, że chrześcijanie będą mieli wrogów, których powinniśmy kochać. 

Musimy przyjąć założenia Chrystusa i postępować zgodnie z nimi.

piątek, 20 stycznia 2023

Jak sądzić, jak nie sądzić?

Kazanie z dn. 15.01.2023.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was. - Ew. Mateusza 7:1-6

UCIECZKA OD SĄDZENIA?

Powyższy fragment to bardzo znane słowa Jezusa. Niestety często opacznie rozumiane. Ten fragment cytuje się często, aby powstrzymać chrześcijan od wyrażania biblijnej roztropności, wnikliwości, dokonywania ocen.

Żyjemy w czasach, w których cnotą jest bycie obojętnym na wszystko lub otwartość na wszystko. Im masz mniej stanowczych opinii, tym lepiej. Im rzadziej je wyrażasz, tym jeszcze lepiej. „Nie oceniaj. Zgadzaj się na wszystko. Nie krytykuj. Wszak sam Pan Jezus powiedział: Nie sądźcie, czyż nie? Jak możesz podważać słowa Pana Jezusa?”

Żyjemy w erze, gdy oczekuje się od nas mówić o żyjących tak jak o zmarłych, a więc albo wcale, albo tylko dobrze. Wszelka negatywna ocena czyichś zachowań jest odbierany jako hejt.

To grozi również chrześcijanom i Kościołowi. A więc promuj siebie, prowadź swój fanpejdż na FB w pozytwny sposób. Ale nie oceniaj nauczania i zachowania innych. To przecież nie twoje podwórko.

W rzeczywistości poddajemy się presji tego świata i myślimy, że samo ocenianie, dokonywanie ocen jest złą rzeczą. Niektórzy podpierają to przekonanie dzisiejszym fragmentem i rozumieją to stwierdzenie Pana Jezusa dosłownie. Miałoby to oznaczać, że chrześcijanin nigdy nie powinien wyrażać opinii o innych.

Nie sądźcie nikogo. Nie nasza to rzecz. Nie możemy mówić co jest grzechem, a co nie, które religia jest właściwa, a która nie. Nie nasza to rzecz. Pan Bóg zajmie się oceną tych spraw.

„Kiedy człowiek odrzuca jedną doktrynę za drugą w akcie wyszukanego sceptycyzmu, kiedy oświadcza, że nie pozwoli się uwiązać do jednego tylko systemu filozoficznego, kiedy twierdzi, że wyrósł z definicji, kiedy mówi, że nie wierzy w ostateczny cel, kiedy, w swojej wyobraźni, zasiada niczym Pan Bóg we własnej osobie, nie wyznając żadnej religii, lecz spoglądając na wszystkie z góry, wówczas w miarę jak ów proces się posuwa, człowiek powoli roztapia się na powrót w nieokreśloności wędrownych zwierząt i nieświadomości trawy. Drzewa nie posiadają dogmatów. Warzywa są wybitnie tolerancyjne”. 
- G.K. Chesterton

To oczywiście absurdalne zrozumienie słów Pana Jezusa. Służy tak naprawdę własnym celom: aby grzechu nie nazywać grzechem, aby nikt mnie nie konfrontował z Bożym Słowem, nie oceniał. Abym miał wolność, by robić to, co mi się podoba. Abym sam nie musiał poszukiwać, określić się, wybierać.

Tyle, że taka postawa obojętności, nieokreśloności, jałowości już jest dokonaniem osądu. Osądza tych, którzy dokonają osądów.

- Nie sądź, bo Pan Jezus tego zabronił. Jesteś oskarżycielem!

- A dlaczego nazywasz mnie oskarżycielem? Dlaczego mnie osądzasz? Pan Jezus tego zabronił!  Przestań sądzić!

- A dlaczego sądzisz, że cię osądzam… J 

Jak więc widzimy, stwierdzenie „żadnych osądów” jest sprzeczne samo w sobie. Ktoś mówi „Nie wolno ci osądzać tego brata, ponieważ nie wolno sądzić!” Co jednak przed chwilą ta osoba zrobiła? Osądziła mnie za dokonywanie sądu!

Oczywiście sam kontekst tego fragmentu pokazuje, że nie jest to absolutny zakaz. W wersecie 6 Pan Jezus mówi aby „nie rzucać psom tego, co święte i nie rzucać pereł przed wieprze”. Samo to stwierdzenie pokazuje, że Pan oczekuje od nas identyfikowania tych, których nazywa świniami i psami. Skąd mogę wiedzieć kto jest tym przysłowiowym psem? Muszę dokonać oceny i rozeznania! W wersecie 15 nasz Pan mówi o tym, byśmy strzegli się fałszywych proroków. I znów: skąd mam wiedzieć którzy nimi są? Muszę to rozsądzić i ocenić!

Streszczeniem słów Jezus na temat sądzenia nie jest krótki slogan: „Żadnych sądów!”. Ich sednem jest stwierdzenie, że sądem jakim my sądzimy - sami będziemy osądzeni. Miara, którą przykładasz do innych, będzie przyłożona do twojego postępowania!

To oznacza, że musimy wiedzieć, co Biblia mówi na temat sądzenia. Jaki rodzaj sądzenia jest właściwy, a jaki nie. 

Temat jest ważny, ponieważ związany jest z dojrzałością ucznia Jezusa. Czyli znów, Panu Jezusowi nie chodzi o minimalizm naszej wiary: jestem zbawiony i to mi wystarczy. Pan Jezus nie chce, abyśmy byli dziećmi w wierze, lecz abyśmy byli rozsądni, dochodzili do dojrzałości na wzór Chrystusa.

JAK WIĘC SĄDZIĆ?

Zanim powiem, jak sądzić, by nasz osąd był zgodny z nauczaniem Słowa Bożego, krótko o tym jak nie sądzić.

Biblia zabrania nam dokonywać trzech rodzajów sądu: 

1. Sąd z pozoru

Nie uciekniemy od dokonywania sądów. Jednak nie mogą to być sądy pobieżne. "Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie." - Ew. Jana 7:24. Jeśli nie mamy dowodów, lecz jedynie szczątki informacji z trzeciej ręki, to nie formułujmy sądów kategorycznych. Jeśli nie mamy pełnego obrazu sytuacji, a więc np. wysłuchania dwóch stron konfliktu, nie formułujmy opinii. To jest trudne, bo wolimy posłuchać jednej strony, tej, którą lubimy. Drugiej nie lubimy, więc nawet nie chcemy wysłuchać. To problem.

Jeśli dokonujemy sądu, to róbmy to sprawiedliwie. Uwzględnijmy dostępne informacje, a następnie zajmijmy stanowisko. 

To dotyczy formułowania wniosków, ale i podważania wniosków. Jeśli twierdzimy, że ktoś na pewno nie ma racji, musimy to solidnie, uczciwie rozsądzić. Niekiedy podczas rozmów słyszę zarzut: „Nie możesz oceniać innych dróg jako niewłaściwych. Skąd możesz wiedzieć, że Budda nie był oświecony, a Allach jednak nie jest tym samym Bogiem co twój Bóg? W odniesieniu do prawdy i wiary nikt nie może być pewny czegokolwiek!”

To bardzo kategoryczny sąd! W dodatku dokonany po pozorach. Ludzie, którzy go wypowiadają to na ogół są osoby, które nie przestudiowały gruntownie ani wypowiedzi Buddy, ani nie czytały Koranu, ani Biblii. Ale śmiało twierdzą: Nie wolno negować żadnej ze ścieżek! Lub przeciwnie: Wszystkie religie są nieprawdziwe!  

Stoi za tym mocne przekonanie, że skoro ja się czegoś nie nauczyłem, czegoś nie poznałem, to NIKT nie może tego wiedzieć! Jest to oczywiście pycha ubrana w pokorne szaty. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że skoro ja nie wiem co jest stolicą Ghany, to nikt nie może tego wiedzieć!

2. Nie wolno nam sądzić z postawą krytykanctwa. 

W dokonywaniu ocen mamy być jurorami, którzy jedynie obserwują i oceniają innych. W naszej postawie i słowach powinna dominować wdzięczność. Postawa osądzania wszystkich wokół nie ma być czymś, co charakteryzuje chrześcijan. Są osoby, które gdy wypowiadają się o innych Kościołach, pastorach, chrześcijanach, o państwie, o naszej historii, to nieomal zawsze jest to negatywny osąd. Czy naprawdę nie jesteś w stanie przyznać, że jesteś wdzięczny za służbę takiego czy innego Brata w Chrystusie, Kościoła lub polityka?

Jest różnica między krytyką a krytykanctwem. Krytykanctwo ma opinię na każdy temat i zwykle jest to opinia negatywna. Krytykanci mają ponure miny i nie słuchają radosnej muzyki. Rozmowa z nimi nie jest twórcza, budująca, ponieważ wg nich albo ktoś ma rację w 100%, albo ktoś się myli w 100%. Nie ma nic pomiędzy.

Ostatnio obejrzałem krótkie nagranie jednego chrześcijanina, który ostrzegał przed czytaniem C.S. Lewisa, ponieważ Lewis ożenił się z kobietą, z którą przez rok nie mieszkał. Zamieszkali razem dopiero, gdy zachorowała. Żadnego wnikania w przyczyny itd. Ale skoro nie wyglądało to jak w elementarzu chrześcijańskim, nie wolno ci mieć cokolwiek wspólnego z tym człowiekiem, a już na pewno czytać i cytować jego książek, uważać za inspirujące źródło zachęty w wierze!

To przykład niebiblijnego krytykanctwa. W przeciwieństwie do rzeczowej merytorycznej krytyki, której celem nie jest pognębienie człowieka, lecz dociekanie prawdy przy zachowaniu szacunku do rozmówców.

Miłość wszystkiego się spodziewa. Lecz duch krytykanctwa spodziewa się wszystkiego, co najgorsze i złe. Krytykancki duch nie czuje się szczęśliwy jeśli nie dowali komuś z powodu drugorzędnej pierdołki. Nie trudzi się, by zrozumieć okoliczności i nigdy nie akceptuje wyjaśnień. Nie potrafi też stosować miłosierdzia. Człowiek, który ma ducha miłości potrafi rozeznawać sytuacje. Jest skłonny słuchać, badać, czy istnieje jakieś wyjaśnienie danego zachowania, wytłumaczenie sytuacji, czy można znaleźć okoliczności łagodzące. Ten zaś, który mówi: Nie życzę sobie żadnych wyjaśnień, zwykle okazuje chłodne serce.

3. Nie wolno nam także dokonywać sądów ostatecznych, gdyż te należą do Boga. Nie możemy o nikim stwierdzić, że z pewnością, cokolwiek zrobi pójdzie do nieba lub do piekła.

Możemy diagnozować czyjąś duszę z Biblią w ręku mówiąc: słuchaj – to, co robisz i jak żyjesz to droga śmierci, nad przepaść. Zawróć nim będzie za późno.

Mamy mapę, by móc to stwierdzić. Nie mówimy: Ponieważ nie zgadzasz się ze mną, niszczysz sobie życie. Mówimy: Nie zgadzasz się z Bogiem, ze swoim Stwórcą i Zbawicielem. A On już zawczasu pokazuje ci, gdzie dojdziesz idąc taką drogą. Dlatego woła do Ciebie: zawróć!

Jednak nie wolno nam wyrokować ostatecznie o czyimś zbawieniu. To jest kompetencja Boga.

Np. Jan i Jakub chcieli ściągnąć ogień z nieba na wioski samarytańskie, które nie chciały przyjąć Jezusa. Pan jednak zgromił ich słowami: Nie wiecie jakiego ducha jesteście. Albowiem syn człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. Stali się winni formułowania wydawania ostatecznego sądu na ludzi, proponując ich zniszczenie.

Znam ludzi, którzy jednoznacznie oceniają, że ci i tamci na pewno będą w piekle. Protestanci mówią: Katolicy będą w piekle, bo mają różaniec i kłaniają się obrazom. Katolicy mówią, że protestanci będą w piekle, ponieważ nie maja przemienionego chleba na Komunii i są poza jedynym Kościołem.  

Ale takich sądów nie wolno nam dokonywać, ponieważ zwyczajnie są głupie.

Mówiąc to, musimy jednak zauważyć, że nie możemy uciec od osądzania czyjegoś duchowego stanu. Jeśli ktoś nie był w Kościele od dwóch miesięcy, możemy być zaniepokojeni i zainteresować się, czy dzieje się coś złego. Jeśli ktoś trwa w jakiejś niemoralnej relacji, mamy prawo go z miłością napomnieć i wskazać na wolę Bożą.

Na każdym kroku musimy dokonywać ocen. Co więcej na każdym kroku to robimy: kiedy komuś głosimy Ewangelię – dokonujemy oceny dotyczącej wiary tej osoby lub jej braku. Kiedy napominamy jakiegoś człowieka za nieuczciwość – dokonujemy oceny jego zachowania.

Przykładowo Psalm 1 mówi, aby nie przebywać w gronie szyderców. Aby wprowadzić w życie słowa tego Psalmu musimy umieć rozpoznać, dokonać oceny, osądu, kto jest szydercą.

W 1 Liście do Koryntian 5:11 apostoł Paweł mówi, aby nie przyjaźnić się z bałwochwalcą i oszczercą, który podaje się za brata. I znów: musimy dokonać oceny którzy ludzie nimi są. Musimy dokonywać ocen w codziennym życiu. Rodzic musi rozsądzać, kto ma rację jeśli jest konflikt między dziećmi, chrześcijanin musi dokonywać ocen różnych światopoglądów, postaw, propozycji. Pracodawca ma dokonywać oceny skuteczności własnych pracowników lub kandydatów na zatrudnienie. Nauczyciel dokonuje osądów postaw i zachowań uczniów. Wyborca dokonuje osądu postaw i poglądów kandydatów do parlamentu.

Świat mówi: nie oceniaj co jest grzechem, a co nie. Nie oceniaj religii. Nie oceniaj ludzi. Bóg zaś mówi, że na każdym kroku musimy to robić. Biblia mówi o głupcach i mądrych. Ocena. Mówi o wierzących i niewierzących. Ocena. O dojrzałych i niedojrzałych w wierze. Ocena. O świniach i owcach. Ocena. O Bożych i fałszywych nauczycielach. Ocena.

Jezus nie uciekał od dokonywania osądu. Nie omijał z dala grzechu – mówiąc: ja nikogo nie osądzam. Każdy ma prawo żyć tak jak chce. Nie. Ocenił cudzołożnicę jako osobę, która popełniała grzeszne czyny, ale nie potępił jej. Powiedział jej: Idź nie grzesz więcej. Tak, zgrzeszyłaś. Zrobiłaś złą rzecz, a teraz wstań i więcej tego nie rób!

To droga dla nas. Kiedy ktoś grzeszy lub głosi szkodliwe nauki, nie chodzi o to, by temu zaprzeczyć lub zignorować głupim: Nie oceniam cię. Ignorancja, odwracanie głowy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu grzechu. Choroba nie zniknie jeśli przestaniesz patrzeć. Oceniajmy, ale sprawiedliwie. Ponieważ tą miarą, którą sądzimy, sami będziemy osądzeni.

Chesterton: Bezstronność jest wyniosłą formą obojętności, która z kolei stanowi eleganckie określenie ignorancji.

PODWÓJNA MIARA SADU?

Pan Jezus nie mówi więc: żadnych sądów. Ale uważaj jak sądzisz. Bo jak ty sądzisz, tak zostaniesz osądzony.

Nie wolno nam stosować standardów osądu wobec innych, jeśli nie chcemy, aby te same standardy dotyczyły nas samych. My natomiast mamy tendencję do bardzo skrupulatnej oceny wobec innych. Widzimy wszystkie drobne uchybienia u innych. I nie zapominamy ich! Zaś oburzamy się, gdy ktoś nas napomina. Nie chcemy przykładać standardów wobec innych do nas samych!

Dlatego Pan Jezus mówi: Uważaj! Ktoś się oburza na zachowania homoseksualistów. OK., a powiedz mi z iloma kobietami spałeś w ostatnich dwóch latach.

Standard, który nakładasz wobec innych, potępia ciebie.

Bezbożny Haman w księdze Estery przygotował szubienicę dla Żyda Mordochaja i spiskował przeciwko niemu. Skończyło się tak, że standard, który zastosował wobec Mordochaja został przyłożony do niego. I sam skończył na tej szubienicy, którą sam zbudował. Dlatego, uważaj, gdy budujesz szubienicę dla innych, abyś sam na niej nie zawisł.

Dlatego powstrzymaj się od wszelkich sądów innych, które mogłyby cię potępić, bo robisz to samo. Przeszkadza ci plugawy język i chwytasz się przekleństw innych? OK. Ale pomyśl czy twój język nie jest plotkarskim jadem.

DRZAZGA I BELKA

Ten temat jest kontynuowany w słowach o belce i drzazdze.

Kiedy masz belkę w swoim oku, nie możesz zobaczyć drzazgi w oku swojego brata,a już na pewno nie możesz zobaczyć samej belki we własnym oku.

Dopiero kiedy norma, której używasz, zostanie w pełni zastosowana wobec ciebie, pomóż swemu bratu.

Jeśli osądzisz bez poradzenia sobie najpierw z własną ślepotą, wtedy nie zobaczysz wyraźnie, aby pomóc swojemu bratu. Nikomu nie pomożesz.

W Liście do Rzymian Paweł napisał, że Żydzi wyniośle osądzali pogan za ich grzechy, podczas gdy sami czynili to samo zło, co poganie. Próbowali wyłowić drzazgę w oczach pogan, mając belkę we własnym oku (Rzymian 2:17-24).

Dla nas wszystkich istnieje powszechna pokusa, by osądzać innych surowiej niż sami siebie, byśmy bardziej martwili się maleńkimi drobinkami w oku naszego brata, ignorując belkę we własnym oku.

BÓG NASZYM SEDZIĄ

Jezus ostrzega, że jeśli sądzimy surowo lub bezlitośnie to sami zostaniemy osądzeni. Przez kogo? W pierwszej kolejności zostaniemy osądzeni przez Boga. 

To nie jest tak, że inni ludzie dadzą nam to z taką samą intensywnością, z jaką my dajemy to im. To może się zdarzyć. Ale ważniejszą kwestią jest to, że to Bóg osądza nas według naszego standardu osądu. Bóg stosuje zasadę lex talionis, prawo odpłaty: jeśli sądzisz surowo i bezlitośnie, sam będziesz sądzony w ten sam sposób.

To właśnie widzimy również w rozdziale 6.: Jeśli my przebaczymy, przebaczy nam nasz Ojciec; jeśli my nie przebaczymy, to nasz Ojciec nam nie przebaczy.

Pan Jezus mówi, że będziemy sądzeni tak, jak sądzimy. Jeśli surowo traktujemy naszych braci, powinniśmy oczekiwać od Niego takiego samego traktowania.

To klucz do relacji w rodzinie, w szkole, w pracy, wszędzie tam, gdzie tę zasadę musimy wprowadzać w życie. Zadaj sobie pytanie, czy oceniasz zachowanie męża lub żony według surowszych kryteriów niż własne? Czy gromadzisz oskarżenia pod adresem żony lub męża, cały czas usprawiedliwiając własne postępowanie? Czy wypominasz drzazgę w oku swojego męża/żony, ignorując belkę we własnym? Jak by to było, gdybyś był oceniany według tych samych kryteriów, które stosujesz wobec swoich dzieci, twoich rodziców, twojego szefa, współlokatora? Czy zgadzasz się, być ocenianym w sposób, w jaki sam oceniasz? Pomyśl chwilę. Tak? Na pewno?

Jeśli będziemy osądzać obłudnie, mając belki wystające z oczu, nie będziemy w stanie pomóc naszemu bratu w wyjęciu drzazgi. Oczy są organami osądu. Obłudnik ma w oku ogromną przeszkodę, która uniemożliwia mu usunięcie znacznie mniejszej drzazgi z oka brata (w. 3-4).

Końcowym rezultatem tego, czego naucza tutaj Jezus, powinno być to, że zarówno my, jak i nasz brat powinniśmy mieć jasne oczy, abyśmy mogli dokonywać słusznych, sprawiedliwych i jasnych sądów.

PODSUMOWANIE

Zadaj sobie pytanie: Czy swoją miarę wobec innych przykładam do siebie?

Czy traktujecie swoje dzieci tak, jak sami chcielibyście być traktowani? Czy traktujesz swoich rodziców tak, jak ty chcesz być traktowany? Czy traktujesz swojego męża i żonę tak, jak sam chciałbyś być traktowany?

Mądrość brzmi: Nie traktuj innych ludzi jak oni traktują ciebie, lecz tak jak ty chcesz, aby oni traktowali ciebie. 

Nie postępujemy wobec innych tak, jak na to zasługują; zachowujmy się tak, jakbyśmy chcieli, żeby oni zachowywali się wobec nas.

To jest sprawiedliwość Jezusa, sprawiedliwość, która przewyższa sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy.

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Ucz się od ptaków

Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
(Ewangelia Mateusza 6:26)

Kiedy ostatnio widzieliśmy wróbla lub jastrzębia, które się martwią się o jutro lub czekają aż jedzenie spadnie z nieba. Pan Jezus mówi, że skoro Bóg troszczy się o ptaki, to tym bardziej o was.

Nasz Pan argumentuje od najmniejszego do większego. Skoro Bóg troszczy się od najmniejszych (o ptaki, lilie), to i o was - którzy jesteście Jego dziećmi i Jego obrazem. To ukazuje również hierarchię stworzenia. Nie jesteśmy równy ptakom. Według Pana Jezusa jesteśmy zacniejsi niż ptaki. Jesteśmy ważniejsi niż ptaki. W to nie wierzą np. zwolennicy reinkarnacji lub wyznawcy ekologizmu.

Człowiek nie jest wyewoluowanym zwierzęciem i to nie jest tak, że od innych stworzeń łączy nas jedynie budowa ciała i bardziej rozwinięty mózg. Nie jesteśmy braćmi mew i gołębi, lecz ich opiekunami. Jesteśmy delegowanymi zarządcami Bożego stworzenia. Dlatego powinniśmy sprzeciwiać się okrucieństwu wobec zwierząt, powinniśmy dbać o nasze zwierzęta domowe, ale nie możemy gardzić Bożymi ustanowieniami i twierdzić, że życie zwierząt i ludzi ma takie samo znaczenie. To nie oznaczałoby wywyższenia znaczenia ptaków. To oznaczałoby degradację życia ludzkiego. 

Bóg nie powiedział Adamowi o zwierzętach, które przyprowadził do niego: To są twoi bracia i siostry, lecz aby nadał im nazwy. A więc: Ujarzmiaj i opiekuj się nimi. To oznacza, że mamy być proekologiczni. Ale nie wedle programów ideologii, które zrównują człowieka z karpiem lub nienarodzone dziecko z kijanką. Biblia jest naszym programem ekologicznym. „Jesteście zacniejsi niż ptaki”. 

czwartek, 11 sierpnia 2022

Powiedziano: Nie cudzołóż. A ja wam powiadam...


Kazanie, Ewangeliczny Kościół Reformowany, Gdańsk 2022-08-07

Powiedziano: Nie cudzołóż

(27) Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. (28) A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim. (29) Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła. (30) A jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało całe ciało twoje znaleźć się w piekle”- Ew. Mateusza 5:27-30

CZYSTE RĘCE, CZYSTE SERCA

Dzisiejsze kazanie ukaże nam jak mało pruderyjną księgą jest Biblia i jak Bóg mówi otwarcie o pewnych kwestiach. A robi to nie po to, byśmy się zaczerwienili, lecz abyśmy żyli dobrym, spełnionym życiem w zaufaniu Jemu. Abyśmy nie lgnęli go głupoty świata, lecz do mądrości naszego Stwórcy.

Mówiliśmy już o tym, że Pan Jezus nie przyszedł znieść Prawa. To, co robi w Kazaniu na Górze to wyjaśnianie znaczenia Prawa. Kiedy uczeni cytowali Prawo skupiali się jego minimalistycznych wymogach, głównie na tym czego nie robić. Napisano nie zabijaj, to nie będę zabijał. Pan Jezus mówi, że po pierwsze: oznacza to również badanie serca, a po drugie konieczność aktywnego działania na rzecz pojednania z bratem. Czyli Pan Jezus skupia się nie tyle na tym, czego nie robić, lecz na postępowaniu, które wnosi przełom. Jak działać w odkupieńczy sposób, by doszło po pojednania.

Tutaj Pan Jezus przechodzi od szóstego do siódmego przykazania, nauczając o cudzołóstwie i pożądaniu. Wzór nauczania Jezusa jest bardzo podobny co w przypadku przykazania „Nie zabijaj”.  

Czyli cytuje z Prawa Bożego, następnie opisuje dynamikę i pragnienia, które wyrażają się w cudzołóstwie, a na koniec wydaje polecenie, które pozwala nam uniknąć wyruszenia na ścieżkę cudzołóstwa.

Pan Jezus cytuje przykazanie: Nie cudzołóż, po czym wyjaśnia je, mówiąc, że spojrzenie na kobietę w celu pożądania jej jest złamaniem tego przykazania. Oczywiście nie chodzi o to, że skutki fizycznego cudzołóstwa i skutki pożądania w sercu są takie same dla małżeństwa, dla rodziny. Fizyczne cudzołóstwo w ST było poważnym grzechem, ale i przestępstwem, które niszczyło rodziny i struktury społeczne. Dlatego karano za nie śmiercią. Nie karano pożądania w sercu, ponieważ choć jest to grzech, to nie jest to przestępstwo.

Zatem oczywiście wiemy, że to nie jest ten sam kaliber. Ale Pan Jezus naucza, że jedno i drugie jest grzechem. Jedno i drugie jest złamaniem przykazania Bożego.

I teraz: co tak naprawdę Pan Jezus nazywa grzechem? Zauważmy, że nie mówi on, że samo pożądanie seksualne jest złe. Nie możemy całkowicie uniknąć pociągu seksualnego – byłoby to sprzeczne z resztą Pisma Świętego. Bóg stworzył nas jako mężczyzn i kobiety. Bóg stworzył nas jako istoty seksualne z pragnieniami seksualnymi. Seks i pożądanie seksualne są dobre. Świat musi być zaludniony, a zaludnienie świata zależy od pożądania seksualnego. Biblia nie naucza, że ​​pożądanie seksualne jest złe i nie zabrania pociągu seksualnego. Jezus nie mówi: nie miej pragnień seksualnych.

Nie ma nic złego w tym, gdy ktoś spogląda na wygląd kobiety i dostrzega jej piękno. Ale patrzenie na kobietę inną niż twoja żona w celu wzbudzenia pożądania seksualnego jest czymś złym.

Jest różnica między dostrzeżeniem kobiecej urody a „rozbieraniem kogoś w myślach”, grzesznym wyobrażaniem sobie kogoś w sypialni. I tego zabrania Jezus – wpatrywania się w kobietę, aby wzbudzić pożądanie.

Przykładem patrzenia w celu wzbudzenia pożądania jest oczywiście pornografia. To jest rodzaj spojrzenia, które jest cudzołóstwem w sercu, ponieważ ono wzbudza i podsyca pożądanie seksualne skierowane na obrazy obcych kobiet lub mężczyzn.

Dlatego tu lekcja jest bardzo prosta: uciekaj od kłamstwa pornografii! Jeśli ktoś ponosi porażki w tej dziedzinie, wówczas Bóg cię nie potępia, ale wzywa do powstania z każdemu upadku, wyznania grzechu i podjęcia konkretnych działań, by to uciąć. Kościół to nie sala sądowa by kogokolwiek potępić, ale duchowy szpital. Szukaj odpowiedzialności w tej sferze przed kimś  komu ufasz, utnij dostęp do internetu jeśli trudno ci się oprzeć klikaniu w niektóre strony, ogranicz sytuacje, gdy jesteś sam i się nudzisz itd.  

Zatem biblijne nauczanie nt. pożądania można podsumować tak:

Biblia nie zabrania każdego pożądania seksualnego. Bóg obdarzył człowieka seksualnym pragnieniem już przed upadkiem i jest ono błogosławionym darem. Pismo Świętej jednak naucza, że kontekstem dla naszych seksualnych pragnień powinno być małżeństwo – miłosne towarzystwo męża i żony. 

Bóg nie nakazuje nam, abyśmy trzymali się z dala od seksualnego pożądania kobiet, a następnie On nas opuszcza, abyśmy dowiedzieli się, że jest to misja niemożliwa do osiągnięcia. To jest możliwa misja. Bóg nie zabija w nas pożądania i pragnień, sam nas nimi obdarzył. Ale ostrzega przed seksualnym dotykiem i pożądliwym spojrzenie na osobę, która nie jest naszym małżonkiem.


Jakiś czas temu przeczytałem wywiad z Kazikiem Staszewskim, w którym pani redaktor z kobiecego portalu zapytała go w wywiadzie: Jak reagujesz na niemoralne propozycje? Kazik odpowiedział: Żeby coś takiego mogło paść, musi być skrócony dystans. Na to nie pozwalam. Nie dopuszczam do takiej bliskości, by tego rodzaju propozycje w ogóle mogły zaistnieć.

Nie bądźmy naiwni. Nie bądźmy idiotami. Jeśli wiesz, że za 10 kroków jest przepaść, za którą zlecisz w dół, to głupotą jest powiedzenie, że ja zrobię tylko dwa kroki, a właściwie to 9! Nie skracaj dystansu do osoby, która nie jest twoją żoną, mężem.

UTNIJ RĘKĘ, WYŁUP OKO!

Jak Jezus mówi, że powinniśmy się tym zająć zagrożeniem cudzołóstwa? Radykalnie.

(29) Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła. (30) A jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało całe ciało twoje znaleźć się w piekle. - Ew. Mateusza 5:29-30.

Najpierw zwróćmy uwagę na konsekwencje niepodjęcia kroków w celu radzenia sobie z tym nawykiem. Dwukrotnie Jezus opisuje całe ciało wrzucone do piekła. A Paweł mówi to samo: Ci, którzy są niemoralni seksualnie, nie mają miejsca w królestwie niebios (1 Kor 6:9-11).

Piotr  wzywa, aby chrześcijanie powstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy (1 P 2:11).

Czyli zacznij od zrozumienia konsekwencji.

Pierwszym krokiem w radzeniu sobie z grzechem seksualnym jest uznanie, jak mówi Paweł, że ten grzech jest grzechem przeciwko własnemu ciału w sposób, w jaki inne grzechy nie są.

Jeśli masz zwyczaj wpatrywania się w kobiety, aby uczynić z nich narzędzia pobudzające twoją wyobraźnię seksualną, Jezus mówi: wyłup oko. Jezus nie mówi o dosłownym okaleczeniu. Używa hiperboli, aby podkreślić, jak poważnie musimy traktować te grzechy. Mówi, że powinniśmy usunąć wszystko, co prowadzi nas do niedozwolonego pożądania seksualnego, ponieważ to pożądanie seksualne doprowadzi do grzechu seksualnego. Cokolwiek prowadzi do pokusy spojrzenia lub dotknięcia w celu podniecenia seksualnego, zatrzymaj to. Wytnij to. Jeśli oznacza to pozbycie się internetu, pozbądź się internetu. Jeśli oznacza to unikanie pewnych osób lub miejsc, unikaj tych osób i miejsc.

Nie igraj z pożądaniem. Nie zachowuj się tak, jakbyś mógł sobie z tym poradzić. Jezus mówi: Wyłup to, odrzuć to od siebie. Uzyskaj pomoc, jeśli jej potrzebujesz. Bo, jak mówi Jezus, Błogosławieni czystego serca, bo ujrzą Boga.

Słowa o odcięciu oka i ręki mówią nam o konieczności zniszczenia, uśmiercenia wszystkiego, co prowadzi, prowokuje nas do pożądliwości. Tu nie ma mowy o żadnych kompromisach. Jeśli u pań grzeszne myśli o objęciach innego niż mąż mężczyzny prowokuje czytanie romansów, spędzanie czasu sam na sam z przystojniakiem w pracy lub poza nią, wówczas Biblia mówi: Utnij to! Unikaj sytuacji, które powodują pragnienie zbliżenia seksualnego, do którego nie masz prawa. Jeśli u mężczyzn grzeszne pożądanie prowokuje spędzanie czasu sam na sam z fajnym gościem, surfowanie w internecie – Jezus mówi: Utnij to!

Oczywiście będą i tacy, którzy stwierdzą: Czy to nie przesada? Czy nie jest zbyt radykalne? Jeśli zadajesz takie pytania to nie rozumiesz:
- swojego powołania jako chrześcijanina. Nie dostrzegasz tego co Bóg chce czynić z twoim charakterem, sercem, życiem.
- nie dostrzegasz brzydoty grzechu. Lubisz się nim bawić zamiast nienawidzić.
- nie rozumiesz co się stało na krzyżu. To co nazywasz „przesadą” jest przyczyną tego, że Chrystus wisiał na krzyżu. Ilekroć myślisz o niewinnym podsycaniu twojej pożądliwości pomyśl o cenie, która została zapłacona za każdy twój grzech.

Nawet jako chrześcijanie często jesteśmy obłudni. Mówimy: każdy wierzący człowiek po swoim nawróceniu powinien z szuflady wyrzuć do śmierci stare filmy, które prowokowały go do grzesznej pożądliwości. Ale szuflada w sercu: Aaa to co innego. Tam możesz trzymać co chcesz. I tak nikt tego nie widzi. Przecież nie oglądam tego, co wcześniej. Te kobiety, które pragnę w sercu przecież są ubrane! Przestań być taki purytański.

Jeśli ktoś tak myśli to najprawdopodobniej ma problem właśnie z tym, o czym tu mówi Pan Jezus. I Jego Słowa powinny nami potrząsnąć i wezwać do nawrócenia i zmiany.

MOTYWACJE, BY ZERWAĆ

Istnieje wiele dobrych motywacji, by unikać cudzołóstwa lub w przypadku kogoś, kto ugrzązł w tym grzechu – zerwać z nim. Powiem o kilku z nich.

1. Pierwszą jest bojaźń Boża.

Józef odwołuje się do zasady bojaźni Bożej, gdy opiera się kuszeniu przez żonę Potyfara: „Jakże miałbym więc popełnić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?” (Rdz 39: 9). 

Bóg jest świadkiem każdego seksualnego nieposłuszeństwa: „Wtedy przyjdę do was na sąd i rychło wystąpię jako oskarżyciel czarowników, cudzołożników i krzywoprzysięzców” (Mal 3:5; por. Jer 2:23). Powinniśmy mieć w sobie bojaźń Bożą, która trzyma nas z dala od grzechu.

Jakiś mężczyzna myśli, że jest bezpieczny, kiedy kobieta wyjdzie z pokoju hotelowego i bezpiecznie minie recepcjonistę.  Ale święty Bóg jest obecny w pokoju, w którym popełnia cudzołóstwo; On widzi i wie wszystko. Ta świadomość powinna być otrzeźwiająca.

2. Drugą pobożną motywacją jest proste pragnienie zbawienia. Cudzołóstwo to cielesny grzech, który walczy przeciwko duszy.  

Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy(1 Kor. 6: 9).

W Liście do Hebrajczyków 13:4 mamy powiedziane:

 Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg

Biblia wyraźnie mówi, że „jej /cudzołożnicy /goście przebywają w głębinach krainy umarłych” (Prz. 9:18).

Człowiek nie może jednocześnie chcieć zbawienia od Boga, i pragnienia pozostawania w grzechu, od którego Bóg zbawia. Paweł mówi chrześcijanom: (Kol. 3:5).

Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem/

Czyli pamiętajmy jaka jest stawka. Chodzi o twoją duszę. Chodzi o twoje zbawienie.

3. Trzecia biblijna motywacja do zachowania czystości: reputacja. Biblia nie dyskredytuje troski o reputację.

Lecz kto cudzołoży z zamężną, jest pozbawiony rozumu, a kto chce samego siebie zgubić, niech tak robi. Ciosów i wstydu się doszuka, nie zmaże swej hańby (Prz 6:32–33).

„Co ludzie powiedzą?” jest bardzo dobrym pytaniem, które powinno sobie zadawać więcej mężczyzn i kobiet. Jak Mojżesz przypomniał ludowi Izraela w innym kontekście – bądźcie pewni, że wasz grzech was odnajdzie (Lb 32:23).

Oczywiście, ta motywacja sama w sobie, kiedy bierzemy ją pod uwagę bez odpowiedniego kontekstu może nas prowadzić do całkiem solidnej hipokryzji, a więc udawania, robienia coś na pokaz.

Lecz jednocześnie Biblia uczy, że jest to prawdziwa i skuteczna motywacja, gdy zostanie umieszczona pomiędzy innymi. Wstyd sam w sobie nie jest zaszczytny, ale przynajmniej odzwierciedla pamięć o honorze. Tę reputację można połączyć z konsekwencjami finansowymi. To są oczywiście „nieduchowe” konsekwencje, ale są rodzajem Bożego sądu, który spada na człowieka, który oddaje się grzechowi.

 „Gdyż nierządnicę można zgodzić za bochenek chleba, lecz cudzołożna żona przyprawia o cenne życie” (Prz 6:26; por. 5:10).

Powinniśmy pamiętać o młodszym bracie w przypowieści Chrystusa, który zdegradował się jedząc pokarm dla świń, trwoniąc swoje dziedzictwo na nierządnice (Łk 15:30). Niemoralność jest droga. Jeśli ktoś wchodzi w objęcia pożądania, to ma bardzo niską odporność na pokusę. Kiedy pożądanie trzyma kogoś za gardło, ta osoba nie jest w stanie racjonalnie kalkulować. Zatem nie bądź głupcem jeśli nie chcesz zostać z długami i pustą lodówką.

4. Nagłówki naszych gazet powinny nam przypominać czwartą motywację do czystego życia, którą jest troska o dobro własnego zdrowia. 

Abyś pod koniec życia nie narzekał, gdy zwiędnie twoje ciało i twoja skóra, i nie musiał powiedzieć: O, jakże mogłem nienawidzić karności i moje serce lekceważyło przestrogę” (Prz 5:11-12). 

Choroby przenoszone drogą płciową są Bożym sposobem karania grzeszników. Złapanie jakiegoś przenoszonego drogą płciową paskudztwa nie jest kwestią przypadku. Wszechświatem rządzi osobowy Bóg, który dotyka niemoralnych ludzi konsekwencjami ich zachowania. Zawsze pomyślmy o konsekwencjach naszych działań: dla naszej duszy, dla bliskich, dla własnego zdrowia, dla własnego utrzymania.

Obawa przed konsekwencjami grzechu powstrzymuje wielu ludzi przed zaangażowaniem się w niego. Współcześni seksuolodzy powiedzą, że to hamowanie niesie skutki w postaci nerwic, lęków itd. Tyle, że mówią to seksuolodzy, którzy sami nie mają pojęcia o zdrowej Bożej seksualności. Znam osoby o przeszłości Marii Magdaleny, które proszą Boga o siłę do ułożenia życia na nowo.

5. I w końcu piątą motywacją jest miłość własnej żony/męża. Kochaj żonę, co oznacza, trzymaj się z dala od pokus, pożądliwości innych kobiet.

Bardzo ważne jest tu zadowolenie. Pobożny mąż powinien radować się swoją żoną (Prz 5:18-23), cieszyć się wzajemną bliskością.

"Niech będzie błogosławiony twój zdrój, a raduj się z żony twojej młodości!  Miłej jak łania, powabnej jak gazela! Niech jej piersi zawsze sprawiają ci rozkosz, upajaj się ustawicznie jej miłością! Dlaczego, synu mój, masz się rozkoszować obcą i ściskać pierś cudzej? Gdyż przed oczyma Pana jawne są wszystkie drogi człowieka i On zważa na wszystkie jego ścieżki. Bezbożny plącze się we własnych nieprawościach, wikła się w pętach swego grzechu. Umrze z powodu braku karności i z powodu wielkiej swojej głupoty zbłądzi". - Przypowieści Salomona 5.18-23

Łoże małżeńskie ma być obdarzane szacunkiem (Hbr 13:4). Lecz łoża małżeńskiego nie możemy uznać za pełnego szacunku, jeśli nie przykładamy do niego uwagi, traktujemy lekceważąco lub jedynie z tzw. małżeńskiego obowiązku. Nie tak o miłości małżeńskiej mówi Bóg.

A jeśli szanujemy łoże małżeńskie, to nie możemy dryfować w stronę konkurencyjnych rzeczy, które pozbawiają je szacunku.

Wielkie wody nie ugaszą miłości, a strumienie nie zaleją jej. Jeśliby kto chciał oddać za miłość całe swoje mienie, to czy zasługuje na pogardę?” (PnP 8:7).

Powinniśmy odczuwać wstręt wobec rzeczy, które oferuje się nam w miejsce czekającej w domu miłości. Jednym z wielkich zabezpieczeń, które Bóg uczynił, aby zachować nasze domy i rodziny, jest dobro małżeńskiej wierności.

Mądry człowiek, który kocha brzoskwinie we własnym domu nie chce potrząsać innymi drzewami.

Boża mądrość poucza nas, że w małżeństwach powinniśmy starać się być atrakcyjni dla siebie nawzajem. Żony nadal powinny zabiegać o bycie atrakcyjnymi dla mężów. Mężowie nadal powinni adorować, zabiegać o względy swoich żon. Wówczas więź i satysfakcja małżeńska będą stanowiły ochronę przed złamaniem VII przykazania ("Nie cudzołóż").

Musimy jednak być w tych kwestiach aktywni. 

Mężu, powinieneś być zadowolony ze swojej żony. Nie czyń porównań. Czy na świecie nie ma innych pięknych, atrakcyjnych kobiet? Oczywiście są! Pismo Święte jednak mówi: bądź wdzięczny i zadowolony z żony, którą masz. Doceń jej walory, ciesz się nimi i dziękuj Bogu za żonę, którą otrzymałeś od Boga. Czy modlisz się dziękując Bogu za nią, za jej urodę, wygląd? Za trud wychowania dzieci? Inteligencję? Wsparcie? Kiedy ostatnio ją przytuliłeś i zapewniłeś, że ją kochasz? Czy twoje postępowanie zachęca ją do bycia dobrą żoną dla ciebie, czy zniechęca? Czy więcej w twoich ustach jest komplementów, czy krytyki?

Kto znalazł żonę, znalazł coś dobrego i zyskał upodobanie u Pana. - Prz 18:22

Żono, powinnaś być zadowolona ze swojego męża. Czy jest idealny? Nie! Powiem więcej: jest grzesznikiem. Czy na świecie nie ma innych wspaniałych, rycerskich, przystojnych mężczyzn? Są! Kiedy jednak ostatnio podziękowałaś Bogu za męża? Czy okazujesz mu szacunek? Czy publicznie go krytykujesz (wobec znajomych lub dzieci)? Kiedy ostatnio podziękowałaś za jego pracę, troskę o rodzinę, poczucie humoru, wychowanie dzieci, że stara się was prowadzić do Boga? Czy twoje postępowanie zachęca go do bycia dobrym mężem dla ciebie, czy zniechęca? Czy więcej w twoich ustach komplementów, czy krytyki? 

To wszystko są przejawy tej ważnej rzeczy: wdzięczności.

Musimy również pamiętać, że grzechy seksualne często zaczynają się od niezadowolenia w sferze nieseksualnej. Powodem niezadowolenia mogą być posiłki, wygląd salonu, sposób wychowywania dzieci przez małżonka, jego/jej waga, sposób ubierania się, wysokość zarobków itd. Niezadowolony człowiek jest zawsze podatny na pokusy. Sądzi wówczas, że inna kobieta, mężczyzna to droga wyjścia, nagroda za ciężką drogę, ciernie, przez które wszędzie musi podążać bez słowa "dziękuję". "Należy mi się coś od życia". Boża mądrość poucza jednak, że to droga do śmierci (Prz 7.26-27). Bądź wdzięczny. Bądź wdzięczna. 

Oczywiście samo małżeństwo to za mało. Samo małżeństwo nie chroni nas od pokus. W rzeczywistości musimy kierować nasze serca i pragnienia na Chrystusa. Dawid był żonaty, gdy zgrzeszył z Batszebą i popełnił cudzołóstwo. Małżeństwo nie uwalnia człowieka w magiczny sposób od pokusy. Nie można pielęgnować oglądania pornografii i myśleć: zerwę z tym po ślubie, bo będę już mógł po Bożemu zaspokajać moje pragnienie seksualne. Dawid zgrzeszył seksualnie, mimo iż był żonaty, ponieważ zapomniał o Bogu i Jego dobroci. Odstawił na dalszy plan Jego łaskę, sytość i Jego przykazania. Oślepł i otępiał. 

Musimy rozwijać w sobie cześć dla Boga i żyć blisko Niego. Nie odrzucimy pragnień z naszego serca, ale możemy je właściwie ukierunkować. Dlatego pragnij więcej niż tylko chwilowej przyjemności. Pragnij stałej przyjemności. A tę daje tylko Bóg - na Jego zasadach.

środa, 25 maja 2022

Pan Jezus i Prawo - kazanie

Gdańsk 2022-05-22 

Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie. Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios. Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios (Ew. Mateusza 5:17-20).

Dzisiejszy fragment jest bardzo ważny i praktyczny, ponieważ Pan Jezus prostuje  w nim wiele nieprawdziwych opinii nt. Jego podejścia do Prawa. Odpowiada również na wiele współczesnych pytań i dyskusji o to, czy Prawo jest wciąż aktualne. A jeśli tak, to w jakiej formie? Czy coś się zmieniło czy nie? Co się zmieniło?

Mówiąc o Prawie Pan Jezus mówi tu o Torze, a więc o 613 przykazaniach, których streszczeniem jest Dekalog. Prawo można je podzielić na trzy grupy:

- moralne

- ceremonialne

- cywilne

 Słowa Pana Jezusa są aktualne dla nas, ponieważ chrześcijanie niekiedy lubimy faworyzować niektóre wersety, księgi ponad innymi lub ST ponad NT. A jeśli już mamy czytać ST to Psalmy, Przypowieści, ale Prawo?! Któż dziś chciałby się tym zajmować?! Nic dziwnego, że mając takie podejście redukujemy naszą wiarę do religijnych doświadczeń, zupełnie lekceważąc Bożą wolę w kwestiach moralnych, liturgii, w sprawach zaangażowania społecznego, w kulturze, w ekonomii, podejściu do pracy, wychowywaniu. Duża część Prawa dotyczy tych kwestii. Jeśli je lekceważymy, nic dziwnego, że chrześcijanie są nieobecni lub nie mają nic do zaoferowania światu.

 Podejście do Prawa jest w rzeczywistości przejawem generalnie podejścia do Starego Testamentu. Wciąż bowiem, również wśród chrześcijan, toczą się dyskusje o autorytet Biblii. Np. takie: Czy Nowy  Testament jest nadrzędny wobec Starego? Czy może oba są aktualne? A jeśli tak, to co się zmieniło jeśli chodzi o Stary Testament?

 W odpowiedziach na te pytania mamy dwie skrajności: Jedni uważają, że Prawo Boże powinno być zachowywane przez żadnych zmian. Inni reagują na to stwierdzenie idąc w drugą skrajność, a więc zupełnie lekceważąc Prawo. Nazywa się to antynomizmem. Antynomiści w Kościele mówią, że skoro jestem pod łaską, to Prawo mnie nie obowiązuje. Mam Ducha i On mnie prowadzi. Nie obowiązuje mnie żadne prawo poza prawem miłości.

W obu podejściach mamy rozminięcie się z faktem, że przyszedł Mesjasz, o którym świadczyło Prawo i Jego przyjście oznacza zarówno ciągłość, jak i zmianę.

 Wielkim nieporozumieniem jest stwierdzenie, że Prawo nas nie obowiązuje, bo jesteśmy zbawieni z łaski i mamy kierować się jakąś bliżej nieokreśloną miłością, bez definiowania jej.

W ten sposób stawiamy prawo i miłość w opozycji wobec siebie.

Apostoł Jan w 1 Jn 5:3 napisał o przykazaniach: Na tym polega miłość ku Bogu, (że się ją odczuwa?)… że się przestrzega przykazań jego.

Nie ma sprzeczności posłuszeństwu przykazaniom a miłością do Boga. Przeciwnie. Poprzez szczere przestrzeganie przykazań wyrażamy miłość do Boga. Zobaczcie w jaki sposób o Prawie i przykazaniach mówi Dawid.

O, jakże miłuję zakon twój, Przez cały dzień rozmyślam o nim! (Księga Psalmów 119:97)

Obrałem drogę prawdy, Prawa twoje stawiam przed sobą. (Księga Psalmów 119:30)

Oddal ode mnie hańbę moją, której się lękam, Bo prawa twoje są dobre! (Księga Psalmów 119:39)

Oto tęsknię do przykazań twoich, Przez sprawiedliwość swoją ożyw mnie! (Księga Psalmów 119:40)

Te słowa ukazują miłość do Boga uwidocznioną w umiłowani do Jego przykazań.

DLACZEGO JEZUS MÓWI O PRAWIE?

Dlaczego Pan Jezus w Kazaniu na Górze w ogóle podejmuje temat Prawa Bożego? Faryzeusze nie mówili nic złego o Prawie. Nikt nie podważał jakoby Prawo było nieważne. Skąd więc nagle Jezus mówi o Prawie? Dlaczego?

Mówi o Prawie, by utorować drogę do nauczania, które przyjdzie za chwilę, gdy zacznie mówić: Powiedziano przodkom: Nie zabijaj…. A ja wam powiadam. Napisano: Nie cudzołóż… A ja wam powiadam.

Niektórzy słysząc takie słowa mogliby pomyśleć, że Pan Jezus znosi Prawo. Dlatego nie chcąc, by Jego słowa niepokoiły słuchaczy, od razu zaznacza, że nie znosi Prawa. Spodziewał się zarzutów. Mówi: „Nie mniemajcie”, ponieważ wiedział, ze tak będą mniemać. Wiedział, jaki rodzaj zarzutów będzie wysunięty przeciwko Niemu: Że On znosi Prawo! Że jest bluźniercą!

Zatem sam Pan Jezus inicjuje dyskusję i zawczasu dotyka tematu, który może być drażliwy. I zwróćmy uwagę na to, jak to robi. Mówi o Prawie zarówno w sposób pozytywny, jak i naucza w formie zaprzeczeń. A więc krytykuje błędne nauczanie nt. Prawa, czyli o jego nieaktualności.

Dziś żyjemy w czasach, gdy jesteśmy wzywani albo do przytakiwania, albo do milczenia. To tak jakby Panu Jezusowi zarzucić, by był bardziej wyrozumiały wobec innego spojrzenia na Prawo. Może lepiej po prostu mów co myślisz i zostaw przekonania innych. Niech sobie będą obok Twojej prywatnej prawdy.

Takie myślenie jest dziś obecne wszędzie. Ale Jan Chrzciciel, prorocy, apostołowie i Pan Jezus zarówno coś afirmowali, jak i czemuś się sprzeciwiali. Jan mówi do Heroda: Nie możesz sypiać z tą kobietą. Eliasz mówi do Achaba: Nie powinieneś tak postępować. Jeremiasz mówi do króla Sedekiasza: Powinieneś poddać się Babilończykom. I pokutować.

Niestety czasami czynimy podobnie: Nie zajmujemy się innymi spojrzeniami. Nie dyskutujemy o różnicach. Nie głosimy trudnych tematów, by nikogo nie drażnić. Czytaj: Nie umiemy rozmawiać o trudnych tematach, o różnicach. Bo się denerwujemy i kłócimy. A nie chcemy się uczyć rozmawiać w miłości. Dlatego wolimy nie rozmawiać.

Takie podejście (Nie podejmujmy drażliwych kwestii. Nie krytykujmy niczego) brzmi niewinnie. Lecz zwykle jest to osłabianie siły Ewangelii, wymowy prawdy. Biblia wiele razy uczy nas spoglądania na negatywne przykłady i uczenia się z nich. Np. Salomon uczy nas: Patrz nierozumnego młodzieńca. Wyciągnij wnioski z jego głupoty, byś nie poszedł tę samą drogą. Spójrz na Saula. Uważaj, byś również nie miał dobrego początku i smutnego końca.

 Pan Jezus też przywołuje pozytywne i negatywne przykłady: Spójrzcie na ofiarność wdowy. Ale i spójrzcie na bogacza, który się chlubił swoją hojnością.

Patrzcie nie na celnika, który bił się w pierś w żalu za grzech, ale i na faryzeusza, który modlił się, że nie jest taki jak celnik. Patrzcie na pokutującego syna marnotrawnego, ale i na starszego brata, który okazał zawiść.

Wyznania Wiary Kościoła to była odpowiedź na błędy, które dostawały się do kościołów. Czyli mówienie o błędach nie służy pognębieniu kogokolwiek. Służy uwypukleniu prawdy. Wierzę w Trójcę Świętą, a nie nauki świadków Jehowy, Mormonów czy Unitarnian, którzy zaprzeczają, że Jezus jest Bogiem, Drugą Osobą Trójcy Świętej. Wierzę w prawo własności i wolność obywatelską, a nie nadmierną ingerencję państwa w moją rodzinę lub swobody obywatelskie, które mam od Boga. Wierzę w świętość życia nienarodzonego, a nie w zabijanie dzieci w łonie matki itd.

Konfesje reformacji (Dort, Sandomierska) były pisane w ten sposób: Wierzymy, uznajemy. Ale i zaprzeczamy. Aby klarowanie oddzielić prawdę.

NOWOTESTAMENTOWI CHRZEŚCIJANIE?

Należę do chrześcijan, którzy zadawali sobie pytanie: Czy obowiązuje mnie Dekalog? Czy Prawo jest aktualne czy mam się zdać na prowadzenie Ducha?

Jezus odpowiada: Duch działa i prowadzi zgodnie z Bożym Słowem. Przeciwstawianie Prawa Bożego i Ducha to jak przeciwstawianie ręki i nogi.

Współczesne zagrożenie dla ewangelicznych chrześcijan polega na tym, że niektórzy mówią o sobie, że są nowotestamentowymi, a nie biblijnymi. Tak jakby ST i NT to były dwie księgi o dwóch Boga, o dwóch różnych religiach, o dwóch drogach zbawienia (Prawo, z łaski).

Ale zobaczcie co NT mówił o Starym Testamencie.

Jezus (Mt 4:1-10): Człowiek ma żyć każdym słowem, nie tylko nowotestamentowym.

Paweł (Rz 15:4): Mamy czerpać nadzieję z Pism. Co miał na myśli? ST.

Paweł do Tymoteusza (2 Tm 3:15): Od dzieciństwa znasz Pisma. ST

Paweł: Całe Pismo przez Boga jest natchnione – 2 Tm 3:16

Ci, którzy zaprzeczają aktualności Prawa będą nazwani najmniejsi w Królestwie. Mam nadzieję, że nikogo z Was nie ujrzę z tabliczką na szyi z podpisem: Najmniejszy.

CO SIĘ ZMIENIA?

Co się zmienia jeśli chodzi o Prawo po przyjściu Jezusa? Zmienia się to, że Prawo nie jest już dla nas aktem oskarżenia. Dlatego, że Chrystus wziął na siebie nasze przekleństwo wynikające ze złamania Prawa.

Natomiast po nawróceniu Prawo jest drogowskazem do dobrego życia. Jest mądrością, wskazuje na to, co jest sprawiedliwe, moralne i słuszne.

Paweł wiedział, że nauczanie o usprawiedliwieniu przez wiarę będzie prowadziło do pytań o rolę Prawa. I odpowiada:

Rzym 3:31 - Czy więc zakon unieważniamy przez wiarę? Wręcz przeciwnie, zakon utwierdzamy.

Gdyby Prawo nie obowiązywało dziś – pomyślmy jakie niosłoby to konsekwencje. Np. takie, że nikt z nas nie jest grzesznikiem. Bo grzech jest złamaniem Bożego Prawa. Nie prawa w ogólności, w Polsce, lecz Bożego.

Zatem jeśli Prawo nas nie obowiązuje, to nie jesteśmy przestępcami. Nie złamaliśmy Prawa. A jeśli nie jesteśmy grzesznikami to po co nam Zbawiciel? Po co krzyż?

Jezus umarł, bo Prawo ciążyło nad nami przekleństwo Prawa. Gdy dziś mówimy, że zbawienie odbywa się przez krzyż, potwierdzamy, że Prawo jest aktualne i człowiek je złamał. Ofiara Jezus wciąż jest aktualna, ponieważ człowiek wciąż łamie Prawo, któremu podlega.

Zatem Prawo ma aspekt negatywny: ukazuje człowiekowi, że jest grzeszny. I wskazuje na potrzebę Zbawiciela. I ma aspekt pozytywny: oznajmia Bożą wolę i po nawróceniu jest drogowskazem do dobrego życia.

CO OZNACZA „WYPEŁNIENIE PRAWA”?

(17) Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. 

Co Pan Jezus rozumie przez „wypełnić”? Słowo, którego używa Jezus, podkreśla zarówno ciągłość między Prawem i Prorokami, a Jezusem, a także wskazuje na nieciągłość. Możemy zorientować się, co to słowo oznacza, patrząc na jego użycie we wcześniejszej części Ewangelii Mateusza. Mateusz już kilka razy użył słowa „wypełnić” (2:15, 17-18, 23; 3:15).

 2:15 - I przebywał tam aż do śmierci Heroda, aby się spełniło, co powiedział Pan przez proroka, mówiącego: Z Egiptu wezwałem syna mego. 

2:17-18 - Wówczas spełniło się, co powiedziano przez Jeremiasza, proroka, mówiącego: Słyszano głos w Rama, płacz i żałosną skargę. Rachel opłakuje dzieci swoje i nie daje się pocieszyć, bo ich nie ma. 

2:23 - A przyszedłszy tam, zamieszkał w mieście zwanym Nazaret, aby się spełniło, co powiedziano przez proroków, iż Nazarejczykiem nazwany będzie.

 W każdym przypadku, gdy Mateusz użył słowa „wypełnić” opisuje coś zaskakującego. Wypełnienie przynosi zwrot. Kto by pomyślał, że słowa „z Egiptu wezwałem mojego Syna” (Ozeasz 11:1) spełnią się w ucieczce Jezusa przed Herodem? Kto by pomyślał, że Jeremiasz mówił o rzezi niemowląt w Betlejem, kiedy mówił o płaczu w Rama? Nie możemy nawet znaleźć proroczego stwierdzenia: „Nazwany będzie Nazarejczykiem”, a jednak Mateusz mówi, że Jezus to wypełnił.

We wszystkich tych fragmentach spełnienie jest zaskakujące. Wypełnienie potwierdza prawdziwość zapowiedzi z przeszłości, ale i wnosi coś nowego. I najczęściej jest to coś zaskakującego.

Czytając proroctwa Starego Testamentu o Mesjaszu, możemy sympatyzować z Żydami, którzy oczekiwali wojskowego Mesjasza. Wiele proroctw o Mesjaszu czyta się jak proroctwa o wielkim podboju narodów. Jednak kiedy Jezus przychodzi, zwycięża krzyżem. To jest Boży podbój. Ale nie jest to podbój, jakiego moglibyśmy się spodziewać po lekturze Starego Testamentu.

Jezus osobiście wypełnia Prawo i proroków w  zaskakujący sposób w swoim życiu i służbie. Nigdy nie łamie przykazań Bożych, ale Jego posłuszeństwo nie jest takie jak posłuszeństwo uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Je z celnikami i grzesznikami. Co nie tylko nie jest zabronione przez Torę i Jezus w rzeczywistości twierdził, że Tora wymaga takiej społeczności. Oczywiście uczeni w Piśmie i faryzeusze sądzili, że Prawo zabrania takiej społeczności przy stole z nieczystymi.

Jezus wypełnia przykazania Boże czyniąc miłosierdzie, dobro i sprawiedliwość, które są najważniejszymi aspektami prawa. Uczy nas przestrzegać prawa nie tak, jak robią to uczeni w Piśmie i faryzeusze, ale w życiodajny, zbawczy sposób, jak On to czyni.

Dla Żydów przestrzeganie Prawa to nieuzdrawianie w Szabat. Dla Jezusa to niesienie dobra w Szabat. Posłuszeństwo Prawu niesie życie, przemianę, dobro. I Jezus tego uczy.

Spełniamy słuszne wymagania prawa, naśladując przykład Jezusa. Jezus  przestrzega prawa jak pierwszy dojrzały człowiek, nie jak dziecko. Możemy więc powiedzieć, że to sam Jezus jest standardem życia chrześcijan. W Nim wypełnia się Tora. Jezus wprowadza Torę do Nowego Przymierza tak, że nie tracimy ani jednej joty czy kreski. Jezus jest uosobieniem Prawa.

Czyli jak powiedział Peter Leithart: Musimy studiować Prawo i proroków tak pilnie jak każdy Żyd i zwracać uwagę na szczegóły z całą uwagą faryzeusza. Ale musimy czytać Prawo i proroków przez pryzmat Jezusa. Musimy zrozumieć Prawo w świetle przykładu Jezusa i nauczyć się przestrzegać Prawa tak, jak On to robił.

Jezus jest żywą Torą, Torą w ciele, Torą chodzącą, mówiącą, oddychającą i działającą. Jeśli podążasz za Jezusem, to wypełniasz Torę. Przestrzeganie Prawa oznacza przebywanie w towarzystwie żywej Tory, Jezusa Chrystusa. Jezus jest Słowem Ojca, Pouczeniem Ojca, Prawem Ojca. Słuchaj Go, naśladuj Go, a spełnisz sprawiedliwe wymogi Prawa.

To wszystko oznacza, że przestrzeganie Prawa nie ma nic wspólnego z tym jak robią to współcześni literaliści, którzy np. nie strzygą brody, bo Prawo tak mówi, obchodzą Paschę bo Prawo tak mówi, świętują Szabat w sobotę, bo Prawo tak mówi. Musimy widzieć w Prawie osobę i dzieło Jezusa. I musimy widzieć w Jezusie uosobienie i wypełnienie Prawa.

Czyli mówimy o ciągłości, ale i o zmianie jeśli chodzi o zrozumienie Prawa, która wiąże się z tym, że powinniśmy na Prawo spoglądać chrystocentrycznie.

Wierzymy w świątynię, lecz jest nią Jezus. Wierzymy w pośrednictwo kapłana, lecz jest nim Jezus. Wierzymy w Paschę, lecz barankiem paschalnym jest Jezus. Zatem zmienia się sposób w jaki obchodzimy Prawo. Obchodzimy Prawo właściwie, gdy widzimy w Prawie Jezusa i naśladujemy Jezusa.

TRZY ASPEKTY PRAWA

Mówiliśmy, że prawo posiada te trzy aspekty: ceremonialny, moralny, cywilny.

Ceremonialny aspekt Prawa znalazł wypełnienie w Jezusie. Ofiarniczy system świątynny został wypełniony w Jezusie. Dlatego nie składamy krwawych ofiar. Nie mamy urzędu kapłana w Kościele. Ten porządek minął, ponieważ był przewodnikiem do Jezusa. To Jezus stał się naszym ołtarzem, ofiarą, kapłanem, ołtarzem, świecznikiem w świątyni, Arką w Miejscu Najświętszym, świątynią.

Moralny aspekt wciąż obowiązuje i Bóg się nie rozmyślił. Np. kazirodztwo, pożądliwość i aktywność homoseksualna, seks pozamałżeński, przetrzymywanie zapłaty należnej pracownikowi, zakaz kradzieży, kłamstwa… To wciąż niezmienne Boże moralne zasady.

Aspekt cywilny Prawa wciąż powinien stanowić dla nas pouczenie na temat tego, czym jest sprawiedliwość, nt. kompetencji państwa, rodziny, kościoła.

Boże Prawo jest jedynym sprawiedliwym prawem. Jest standardem oceny praw i kodeksów współczesnych demokracji. Np. ktoś mówi: „Wyrok dwóch lat za kradzież z rozbojem jest niesprawiedliwy”. Do czego się odwołuje? Do własnego widzimisię? Do woli większości? Której? Gdzie? W jakim czasie?

Musimy odwołać się do jakiegoś standardu. A nie ma innego poza Bożym Słowem.

Jan Kalwin napisał komentarze do wszystkich ksiąg ST włączając Prawo. Ponieważ wierzył w Sola i Tota Scriptura. A więc cała Biblia.

Zatem:

Czytaj Biblię, nie pomijając Bożego Prawa. Szukaj w nim Jezusa, bo On jest w centrum nauczania całej Biblii. Prawo naucza o Nim, jak sam powiedział w Łk 24:44.

Ucz się nt. roli państwa, podatków, prawa własności, moralności, byś podejmował mądre decyzje, ale i byś wiedział na kogo na pewno nie głosować, które postawy polityków są niegodziwe i antyboże.

Tym co mnie zachęciło do reformowanej teologii to poważne podejście do całej Biblii. Oczywiście możemy popełnić błędy w zastosowaniu Prawa. Ale to coś zupełnie innego niż lekceważenie Prawa. Purytanie i Genewa: daleko im było do doskonałości, ale rozumieli, że całe Boże Słowo należy szanować.

Pobożny Lot trapił się odejściem od Bożego Prawa w miejscu, gdzie mieszkał.  

Ps 119:135-136 - Rozjaśnij oblicze swoje nad sługą swoim I naucz mnie ustaw swoich! Potoki łez płyną z oczu moich, Dlatego, że nie strzegą zakonu twego, 

 Psalm 119:126-127 - Czas już, by Pan rozpoczął działanie, Gdyż naruszono zakon twój. Dlatego kocham przykazania twoje Bardziej niż złoto, bardziej niż szczere złoto. 

czwartek, 7 kwietnia 2022

Pokój bez Boga? Niemożliwe!

Dla człowieka bez Boga kłótliwość, brak pokoju jest naturalną cechą. Sprzeczki, waśnie, kłótnie to cechy kogoś, kogo serce i dusza nie zaznały pokoju z Bogiem. Bez Boga nie możemy mówić o pokoju, a co najwyżej o chwilowym spokoju. Nawet po nawróceniu musimy uważać, by przyznanie się do Jezusa nie było tylko nowym tematem w naszym życiu, a nie zmianą serca, które wciąż jest skłonne do kłótni.

Tymczasem Chrystus wzywa nas do pokoju. I tu musimy wyjaśnić o co chodzi. O jakim pokoju mówi Jezus. Przede wszystkim Chrystus nie nakazuje nam podejścia „pokoju za wszelką cenę”. Jak to ujmuje Paweł: „O ile to możliwe, na ile od ciebie zależy, żyj w pokoju ze wszystkimi ludźmi” (Rzym. 12:18). To oznacza, że ty zrób co powinieneś, by mieć pokój z kimś. Ale nie wszystko zależy od ciebie. Np. aby mieć pokój z kimś kogo obraziłeś, pójdź do niego, wyznaj winę i poproś o przebaczenie. Zrób co powinieneś. Ale nie rób czegoś, czego nie powinieneś, by mieć pokój za wszelką cenę. Np. nie schylaj się, by zawiązać tej osobie sznurowadła. Nie całuj jej butów. Nie mów o sobie, że jesteś nędznym robakiem. Nie używaj kłamstw, by tę osobę zjednać.

 W imię tymczasowego i uspokajającego pokoju nie możemy odrzucać moralności, nie możemy sprzedawać godności oraz prawdy. Dawid był biblijnym rozjemcą (Psalm 120:7): „Ja jestem za pokojem, Ale gdy przemówię, oni są za walką”.

 Ale jednocześnie nie chciał mieć nic wspólnego z pewnymi ludźmi (Ps 26:4): „Nie zasiadałem z ludźmi fałszywymi, I nie chodzę z podstępnymi”. Biblijny pokój nie wymaga kompromisu z hipokrytami. Czyli pokój nie idzie na kompromis z niemoralnością. Jeśli Ukraina chce pokoju z Rosją nie powinna spełniać jej żądań. Jeśli chcesz mieć pokój z sąsiadem, który co tydzień robi imprezy aż ściany drżą, to nie musisz milcząco chować się pod kołdrę, by zasnąć.

Zatem nie chodzi o kompromis z niemoralnością.  Ale i nie chodzi o kompromis z prawdą. Chrześcijanie mają walczyć o wiarę (Judy 3). Umiłowani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym”.

Kościół jest filarem i podstawą prawdy (1Tm 3:15).

Od starszych wymaga się, aby byli ludźmi, którzy potrafią korygować fałszywych nauczycieli (2 Tm 2:24-25): A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich, zdolny do nauczania, cierpliwie znoszący przeciwności, napominający z łagodnością krnąbrnych, w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania i do poznania prawdy 

A człowieka, który wywołuje odszczepieństwo, po pierwszym i drugim upomnieniu unikaj (Tyt 3:10).

Odrzucenie człowieka, który jest przyczyną podziałów, nie prowadzi do podziałów, ale do pokoju.

Zatem biblijny pokój to nie miałkość, tchórzostwo lub tania jedność. Nie chodzi nam o pokój, który tak naprawdę nim nie jest, a jest tylko chwilowym wytchnieniem. Nie możemy sprzedawać prawdy ani honoru za cenę pokoju.

Nie chodzi nam o pokój za wszelką cenę. Znam sytuacje, gdy ludzie mówili o pokoju w sytuacji, gdy działa się jawna niesprawiedliwość. Pokój w takiej sytuacji oznaczałby akceptację zła, wyzysku, zniewolenia, ludzkiej krzywdy.

W Biblii mamy historię, gdy Samson związał ogony lisów, w które włożył ogień. Zrobił to, by podpalić posiadłości filistyńskie.

Sdz 15:4: I poszedł Samson, nałapał trzysta lisów, potem wziął pochodnie, powiązał ich ogony i powkładał po jednej pochodni między ich dwa ogony. (5) A gdy pozapalał te pochodnie, wypuścił te lisy na łany zbożowe Filistyńczyków ze zbożem jeszcze na pniu i podpalił zarówno ich stogi jak i zboże na pniu, jak i winnice, i ogrody oliwne.

Związanie tych ogonów przyniosło wiele szkód Filistynom. Niektórzy tak postrzegają pokój. Czasami zachowujemy się tak jakbyśmy chcieli wiązać ogony lisów. Byle związać, byle się trzymały, byle były razem. Mniejsza z tym jakie efekty to przyniesie. Tak niekiedy mówi się o ekumenii, jedności religii: Byle jak, ale razem. Bez prawdy, ale w pokoju. Pokój musi być jednak oparty na prawdzie.

Pokój to również nie rządy twardej ręki, pacyfikacja jak za czasów rzymskich, gdy Cesarze nazywali siebie Królami Pokoju, ale wiemy jak ten pokój w ich wydaniu wyglądał. Wiemy jak wyglądał niesienie pokoju przez Związek Radziecki i obecnie Rosję. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie. Wiemy jak wygląda ich wyzwalanie z ucisku i faszyzmu. To będzie takie wyzwalanie, że kryj się kto może! Bo to Sowieci!

Prz 23:23: Zdobywaj prawdę i nie sprzedawaj jej, mądrość i karność, i rozum. 

Nie sprzedawaj prawdy, by kupić pokój. Bo taki pokój wkrótce się zawali. I stracisz zarówno prawdę, jak i pokój.

Zach 8:19: Lecz miłujcie prawdę i pokój!

Pismo mówi: najpierw prawda, potem pokój (Jk 3:17). Gdy wyjmiemy prawdę, utracimy pokój. Jeśli prawda nie będzie zwyciężała, pokoju nie będzie. Biały gołąbek będzie obłudą.

Bez prawdy i przebaczenia nie ma pokoju, nie ma prawdziwego pojednania.  Łk 17:3 - Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu. (celem jest pokój: strofowanie i odpuszczanie).

Pokój między zwaśnionymi stronami nie powinien się opierać nie na tym, że akurat na jakiś czas nikt nie strzela, nikt nie oskarża, nikt nie wyzywa. Powinien się opierać na prawdzie: wyznaniu grzechów i przebaczeniu. Bez tego nie ma pokoju lecz udawanie lub chwilowe zawieszenie broni.

Człowiek czyniący pokój to nie ten, który przychodzi i łagodzi sytuację ze słowami: Rosja i Ukraina: nie kłóćcie się. Chłopcy nie bijcie się – bez wnikania w przyczyny i sprawiedliwość. To nie jest żadne czynienie pokoju. To chwilowe łagodzenie konfliktu, który będzie wciąż istniał. Samo unikanie konfrontacji ze złem nie przyniesie pokoju.