Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NT - List do Rzymian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NT - List do Rzymian. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2026

Kościół i Izrael - czy Bóg ma dwie Oblubienice?

Kazanie, List do Rzymian 11:17-24

(17)  Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, (18)  to nie wynoś się nad gałęzie; a jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie. (19)  Powiesz tedy: Odłamane zostały gałęzie, abym ja był wszczepiony. (20)  Słusznie! Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze; wzbijaj się w pychę, ale się strzeż. (21)  Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędzi też ciebie. (22)  Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą - surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem ciebie, o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej i ty będziesz odcięty. (23)  Ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. (24)  Bo jeżeli ty, odcięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, zostałeś wszczepiony wbrew naturze w szlachetne drzewo oliwne, o ileż pewniej zostaną wszczepieni w swoje drzewo oliwne ci, którzy z natury do niego należą.

Paweł zwraca się do chrześcijan w Rzymie używając obrazu drzewa oliwnego i gałązek. W ten sposób komunikuje im dwie podstawowe rzeczy:

1. Nie jesteście wierzącymi drugiej kategorii, lecz jako dzikie gałązki zostaliście wszczepieni w jedno drzewo oliwne z wierzącymi Żydami.

Paweł pisze o tej rzeczywistości w Liście do Efezjan 2:11nn

 

(11)  Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, (12)  byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. (13)  Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową. (14)  Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni,

 

Nie-Żydzi żyli z dala od społeczności izraelskiej, od przymierza i obietnic Bożych.

 

Ale w Chrystusie ci, którzy byli dalecy, stali się bliscy. Kiedy Bóg mówi o pojednaniu obydwu ludzi ze sobą to pisze właśnie o Żydach i poganach. Nie ma już muru, który oddziela jednych i drugich. Wszyscy poprzez wiarę w Chrystusa  mamy dostęp do Ojca w jednym Duchu.

 

I tu w 11 rozdziale Listu do Rzymian Paweł właśnie to komunikuje wierzącym w Rzymie, że Bóg włączył pogan spośród wszystkich narodów do społeczności nowego Izraela, Kościoła. Częścią drzewa oliwnego są naturalne i dzikie gałązki, a więc nawróceni do Jezusa Żydzi i nawróceni do Jezusa nie-Żydzi, czyli np. my. Nie jesteśmy obywatelami drugiej klasy. Bóg nie dał torta, a wierzącym Żydom torta z wisienką! Nie. Jesteśmy częścią tego samego przymierza, tych samych obietnic, jesteśmy częścią tego samego drzewa.

2. A więc pierwszą rzeczą jest błogosławieństwo, które przyszło na wierzących spośród nie-Żydów. Druga rzecz, o której pisze Paweł to ostrzeżenie: a więc z powodu odrzucenia Ewangelii przez niektórych Żydów, wierzący spośród pogan nie powinni się chlubić, ponieważ również oni mogą zostać odcięci z drzewa.

Co ciekawe, nie jest przypadkiem, że te ostrzeżenia skierował do konkretnego Kościoła w konkretnym mieście i to nie byle jakim mieście, ponieważ Rzym był stolicą potężnego imperium, ogromnym miastem o potężnym znaczeniu. Z tego powodu Paweł najwyraźniej dostrzegł rozwijające się  w nim pewne formy pychy. I myślę, że również obecny Kościół w Rzymie powinien wyciągnąć z tego wnioski. Ale nie tylko w Rzymie. Również m.in. w Gdańsku.

Dlaczego jednak apostoł mówi o odcinaniu gałązek z drzewa? Jak to możliwe, że naturalne gałązki zostały odcięte, a teraz mogą zostać odcięte dzikie?

Jak rozumieć tę symbolikę?

Obraz drzewa oliwnego jest powszechny w Starym Testamencie (np. Oz 14:5-7). Bóg w ten sposób nazywa swój lud, Izrael. To drzewo symbolizuje Boże przymierze z Jego ludem.

 

Żydzi byli częścią tego drzewa tak długo, że uchodzili za naturalne gałęzie. Natomiast poganie byli gałęziami dzikimi, które zostały wszczepione do tego drzewa.

 

Co ważne, apostoł nie mówi, że drzewo oliwne to Żydzi i nie mówi, że nawróceni poganie to zasadzone nowe drzewo brzoskwiniowe. Nie, to jest wciąż jedno drzewo, z jedną historią. Jedni z niej są odcięci z powodu niewiary, inni dołączają przez wiarę i zostają wszczepieni.

 

Np. my chrześcijanie w XXI wieku jesteśmy jak te dzikie gałązki, które zostają wszczepione w Boże przymierze, w Boży lud, w historię naszych ojców: Abrahama, Izaaka i Jakuba. Mamy jedno drzewo, różne gałęzie. To bardzo ważne. Nie mamy dwóch ludów Bożych, dwóch drzew, dwóch oblubienic Bożych, różnych obietnic dla Żydów i pogan. Żydzi są albo częścią tego samego drzewa co my, przez wiarę w Jezusa; albo z niego odcięci, z powodu odrzucenia Ewangelii. Drzewo jest jedno.

 

PROBLEM

Dalej: drzewo nie symbolizuje wiecznego zbawienia, ponieważ Paweł wyraźnie naucza, że o możliwości odcięcia z drzewa oliwnego Żydów i ostrzega wierzących pogan przez tym samym.

 

Tu pojawia się pytanie: Jak pogodzić tę możliwość odcięcia z nauczaniem Pawła w 8 rozdziale Listu do Rzymian, gdzie nauczył nas, że nic nie może odłączyć wybranych od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie (Rz 8:33). Przecież wierzymy w ostateczne, pewne i pełne wytrwanie wybranych, ponieważ Bóg dokończy to, co rozpoczął. Wierzymy w zapewnienie Pana Jezusa, że pasterz zachowa każdą ze swoich owiec (J 10:28-30). Żadna z nich nie zginie.

 

Zatem jedna strona, interpretując obraz drzewa oliwnego i odcinanych gałązek mówi: Widzisz, można stracić zbawienie, ponieważ można być odciętym z drzewa oliwnego.

 

Na co druga strona czasami odpowiada: Ale Paweł mówi tu o hipotetycznej sytuacji. Używa ostrzeżenia o odcięciu, by zachęcić wierzących w Rzymie do wytrwałości. Ale wiadomo, że odcięcie jest niemożliwe.

 

Mówiąc wprost: obie interpretacje są błędne!

 

Paweł nie naucza tu o tym, że ci, których Bóg wybrał i otrzymali nowe serce, nowe życie w Jezusie, mogą odpaść od łaski. Nie mówi tu od odcięciu od życia wiecznego tych, którzy narodzili się na nowo. Mówi o odcięciu z przymierza, społeczności ludu Bożego tych, którzy nie wydają owoców wiary. Coś mieli, mieli dostęp do duchowych błogosławieństw, tak jak każdy w Izraelu, kto wyszedł z Egiptu doświadczał wspaniałego Bożego działania, zasmakował niebiańskiego daru, ale większość z nich nie weszła do ziemi obiecanej z powodu niewiary.

 

Pan Jezus używa podobnego obrazu mówiąc w Ew. Jana 15.

 

1)  Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. (2)  Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. (3)  Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; (4)  trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. (5)  Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. (6)  Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.

 

Jezus jest krzewem winnym, Ojciec zaś win ogrodnikiem, który pielęgnuje krzew. Latorośl, która nie wydaje owocu odcina. A wydającą owoc oczyszcza, aby jeszcze bardziej obfitowała.  Zauważmy znów tę rzeczywistość, że odcięta latorośl BYŁA częścią krzewu winnego. Jaki był z nią problem? Nie wydawała owoców. Jest możliwe zostać ochrzczonym, dołączyć do ludu Bożego, uczestniczyć w komunii, smakować Bożych darów i błogosławieństw i odstąpić od wiary, zostać odciętym z przymierza, ze społeczności ludu Bożego.

 

Ani Jezus w J 15, ani Paweł w Rz 11 nie mówią o jakiejś hipotetycznej sytuacji. Ale jak najbardziej o realnej rzeczywistości. Żydzi, którzy odrzucili swojego Mesjasza są jak odcięta gałązka, odcięta latorośl. Tak, była częścią krzewu winnego, była częścią przymierza, drzewa, którego korzeniem jest przymierze Boga zawarte z Abrahamem. Odcięcie z tego drzewa jest smutną, ale realną rzeczywistością.

 

Odcięcie z tego drzewa jeszcze nie przekreśla czyjegoś zbawienia, ponieważ Paweł mówi o tym, że wiara pogan może wzbudzić w nich zazdrość i mogą powrócić. Każda osoba ekskomunikowana z Kościoła może powrócić do społeczności dzieci Bożych jeśli wyzna grzech i się nawróci. W rzeczywistości ekskomunika jest Bożym narzędziem ewangelizacji, głoszenia Ewangelii grzesznikom, a nie wysyłaniem ludzi do piekła. Jeśli ktoś zostaje ekskomunikowany, odcięty z drzewa, jest to zawsze bolesny zabieg i powinien być dokonywany z miłością, troską o duszę człowieka i zachętą do nawrócenia i ostrzeżeniem przed sądem Bożym.

 

ZAPEWNIENIA I OSTRZEŻENIA

 

Kiedy ktoś z nas jako dzika gałązka zostaje włączony do przymierza z Bogiem poprzez wyznanie wiary i chrzest, to JEST częścią tego drzewa oliwnego, tak jak częścią przymierza Bożego byli obrzezani Żydzi. To jest fakt. Gałązki na drzewie możesz policzyć. To nie jest coś niewidzialnego, ukrytego.

 

I tych, którzy są częścią ludu, gałązką w drzewie oliwnym, Bóg z jednego strony zachęca, zapewnia słowami obietnic. Bóg poprzez pisma apostołów mówi o chrześcijanach w Kościele tak jak mówił o Izraelu: naród święty, królewscy kapłani, moje potomstwo, lud Boży, wybrani, umiłowani, Oblubienica Boża.

 

A więc bycie częścią drzewa oliwnego, społeczności ludu Bożego wiąże się z błogosławieństwami i zapewnieniami.

 

Jednocześnie Bóg mówił do swojego ludu: kochaj Boga cały sercem, przestrzegaj Jego przykazań, nie wracaj do starego życia, obrzeżcie serca, a nie tylko ciało, strzeż serca, wytrwaj w wierze, nie ulegaj pokusom, nie tęsknij za starym życiem w Egipcie, wytrwaj w wierze itd.

 

A wiec mamy słowa zapewnienia i ostrzeżenia.

 

Te dwie rzeczy Bóg kieruje do nas, aby nas utrzymywać w wierze, abyśmy dojrzewali i szli do przodu. Te dwie rzeczy usłyszysz w Kościele, a przynajmniej powinieneś. Zapewnienie i ostrzeżenie. A więc: Bóg cie kocha. Wytrwaj w wierze. Tak jest pisany Nowy Testament i cała Biblia.

 

Jeden przykład. Kiedy mężczyzna i kobieta zawierają przymierze małżeńskie, te dwie rzeczy powinny im towarzyszyć: błogosławieństwa przymierza małżeńskiego i ostrzeżenia: bądź wierny, nie pożądaj cudzej żony, pielęgnuj waszą miłość, nie szczędź słów i czynów, dotyku wyrażających i wzmacniających waszą miłość.

 

To samo dotyczy przymierza z Bogiem. Ono nie jest statyczne. Jest dynamiczne, ponieważ mówimy o więzi. A więc jesteś częścią Bożego ludu. To błogosławieństwo. Ale więź z Bogiem jak każdą więź należy wzmacniać i pielęgnować. Sposobami wzmacniania i odnawiania więzi, przymierza z Bogiem są chrzest, komunia, nabożeństwo.

 

WEZWANIE DO CZUJNOŚCI


Musimy zmierzyć się z naszą stałą pokusą przeciwstawiania naszej pozycji jako chrześcijan – pozycji Żydów w Starym Testamencie. Czasami słyszymy argument, że Żydzi mogli odpaść od przymierza, złamać przymierze, ale w Nowym Testamencie jest to niemożliwe. I kiedy ktoś odchodzi od Chrystusa będąc ochrzczony w Jego imię, porzuca Kościół, to niektórzy twierdzą: Tak naprawdę nigdy nie był częścią Kościoła. Nigdy nie otrzymał duchowych błogosławieństw. Wydawał się być gałązką w drzewie, ale nią nie był.

 

Nowy Testament konsekwentnie wskazuje raczej na podobieństwa Izraela i Kościoła pod względem możliwości odstępstwa. My zaś –  często ze względu na nasze teologie – chcemy widzieć różnice.

 

W 1 Koryntian 10 Paweł mówi o tym, że wszyscy nasi ojcowie w Izraelu wyszli z Egiptu, zostali ochrzczeni w Mojżesza, wszyscy jedli duchowy pokarm i pili duchowy napój. Wszyscy. Ale ciała większości z nich zasłały pustynię.

 

Konkluzja Pawła? Nie mówi: Ale wy wszyscy na pewno wejdziecie do nieba. Dokończycie biegu.

 

Nie. Mówi:

(11) A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków. (12)  A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł. (1 Kor 10:11-12)

 

Sposób, w jaki Izrael popadał w grzech, jest nam regularnie w Nowym Testamencie stawiany jako ostrzeżenie (1 Kor 10:1-11; Hbr 3:7 i nast.; 4:11; Rz 11:17 i nast.).

 

Paweł nas wciąż i wciąż przestrzega, abyśmy nie czynili tego samego.

 

JESZCZE RAZ

 

Zatem jeszcze raz. Jak pogodzić możliwość odcięcia gałązki z drzewa oliwnego z biblijną prawdą o nieutracalności zbawienia, zachowaniem wszystkich wybranych?

 

Otóż Paweł w Rz 11 nie mówi, że drzewo symbolizuje niebo, a gałązki to wszyscy wybrani. Mówi, że drzewo oliwnego to społeczność Bożego ludu, który jest w przymierzu z Bogiem. A gałązki to uczestnicy ludu Bożego.

 

Ale nie każda z gałązek w drzewie to osoba, która narodziła się na nowo.

 

Ci, którzy otrzymali oczyszczenie serca, a więc narodzili się na nowo mają obietnice wytrwania. Nie utracą żadnego błogosławieństwa. Nie dlatego, że otrzymali super moce, ale dlatego, że strzeże ich Mocny Pasterz, który zachowa każdą ze swoich owiec.

 

Słów napomnienia Pawła z Rz 11 o odcięciu gałązek z drzewa nie należy przeciwstawiać słowom z Rz 8, gdzie Paweł mówi, że nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

 

O pewnych ludziach będących w Kościele św. Jan pisze: Wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas, byliby pozostali z nami. Lecz miało się okazać, że nie wszyscy są z nas. 1 J 2:9

Pewnym ludziom, którzy w imieniu Jezusa czynili spektakularne rzeczy nasz Pan powie:  Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie (Mt 7:23).

Nie ma tu mowy o utracie zbawienia, a jedynie o ujawnieniu falsyfikatów.

środa, 15 października 2025

Przyszłe tsunami

Jeśli jesteśmy dziećmi Bożymi, to będziemy nie tylko doświadczać radości przebaczenia i pokoju sumienia. Będą też mniej przyjemne rzeczy: będziemy mieć udział w cierpieniu.

Dlatego pojawia się pytanie: Czy jednak warto tego doświadczać? Czy to całe obiecane nam dziedzictwo jest jednak warte całego trudu i bólu, jaki czeka dzieci Boże w tym świecie?

Niektórzy odpowiedzą negatywnie. Ludzie tacy deklarują się jako wierzący i starają się żyć po Bożemu, przynajmniej na pewnym etapie. Jednak po jakimś czasie odkrywają, że nie jest to warte cierpień, które na nich spadają, dlatego porzucają wiarę.

Ale Paweł odpowiada na to pytanie jednoznacznie: TAK, bez wahania podkreślając, że „utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić" (Rz 8:18)

Jak zauważył Stuart Olyott, Paweł niczym księgowy podsumowuje pozycje i cyfry w dwóch kolumnach. Jedna jest podpisana jako „cierpienia obecnego czasu”, a druga „chwała, jaka ma się w nas objawić”. I mówi: Nawet nie warto ich porównywać. Jedna przeważa drugą w stopniu nieporównywalnym. Obecne cierpienia mogą wydawać się wielkie i Paweł wiedział o tym, ale przyszła chwała jest nieskończenie większa.

Jeśli wiesz, dokąd zmierzasz, nawet nie przemknie ci przez myśl, że obecne utrapienia i cierpienia nie są tego warte.

A na pewno nie można było zarzucić Pawłowi, że nie wie o czym pisze. Dobrze wiedział, czym jest cierpienie. Nie był teoretykiem (2 Kor 11: 23-28). Był chłostany co najmniej pięć razy i wielokrotnie przebywał w więzieniu. Był kamienowany. Raz rozbił się na statku. Było tego o wiele więcej.

Nie był delikatnym kwiatem. Znał cierpienie. Znał również ostateczny kontekst tego cierpienia, którym była nadchodząca chwała. I ten człowiek z bliznami, śladami biczowania i kamienowania mówi, że nasze obecne cierpienia nie są warte porównania z chwałą, która objawi się w nas (Tim Keller). 

Obecne cierpienia można przyrównać do tymczasowych opadów, lecz przyszła chwała to będzie tsunami.

Czyli weźmy cierpienia wszystkich dzieci Bożych w całej historii i połóżmy na jednej szali. Z właściwej perspektywy będą one wyglądały jak drobny pył. Następnie weźmy złotą cegłę pięciu minut w Niebie i połóżmy ją na drugiej szali.

To właśnie miał na myśli. „Nic nie znaczą” oznacza, że ​​Bóg umieści wszystko w odpowiedniej perspektywie.

Dlatego równie dobrze możemy tę perspektywę przyjmować już teraz. Paweł nas tego chce nauczyć. Bóg otrze każdą łzę (Ap 21:4). Dawne rzeczy przeminą. Już teraz możemy żyć z tą nadzieją, bo to rzuca zupełnie inną perspektywę na obecne cierpienia.

środa, 26 marca 2025

Chrześcijańska rodzina to za mało

Nie wystarczy fizyczne pochodzenie od Abrahama. 

Paweł w Liście do Rzymian nie neguje, że Abraham jest fizycznym przodkiem Żydów, ale mówi, że to za mało, by być jego duchowym potomkiem

To ważne przypomnienie szczególnie dla dzieci i młodzieży: nie wystarczy pochodzenie z chrześcijańskiej rodziny. Nie wystarczy, że w swojej rodzinie masz wierzącego rodzica lub dziadka lub nawet Abrahama. Tym co się liczy to twoja osobista wiara. 

Tylko w taki sposób człowiek staje się częścią duchowej rodziny. Gdyby wystarczyło pochodzenie, to wiara nie byłaby konieczna. A jest!

czwartek, 23 stycznia 2025

Uwierzyć w Boga vs. uwierzyć Bogu

Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość. - List do Rzymian 4:3

Paweł nie mówi, że Abraham uwierzył w Boga. Mówi, że Abraham uwierzył BOGU. Nie chodzi zatem o wiarę w istnienie Boga nawet wiarę w to, że Bóg jest dobry, albo że Bóg kocha człowieka, albo że Biblia jest Słowem Bożym. Szatan też wierzy, że Bóg istnieje. Wierzy, że Bóg kocha człowieka i że Biblia jest Słowem Bożym. 

Można z szacunkiem mówić o Bogu jak faryzeusze, a nie być człowiekiem, który zawierzył Bogu. Można być człowiekiem religijnym jak Szaweł przed nawróceniem, słuchać słów Jezusa jak Judasz, chodzić do Kościoła, znać Dekalog, a nie być człowiekiem, który zawierzył Bogu. 

Dlatego kiedy Paweł mówi, że Abraham uwierzył Bogu, nie ma na myśli, że uwierzył w istnienie Boga. Chodzi raczej o zawierzenie Bogu. 

Powinniśmy być tu jednak konkretni. Chodzi o zawierzenie Bogu, gdy przemawia, gdy składa obietnice. Czyli kiedy Bóg mówi, że Jego Syn narodził się z dziewicy to chodzi o zawierzenie, że Bóg mówi prawdę, że to się wydarzyło. Kiedy Bóg mówi, że powinieneś się nawrócić, aby wszystkie twojego grzechy zostały zgładzone, to chodzi o zawierzenie, że Bóg mówi prawdę i powinienem to zrobić. Kiedy Bóg mówi w Biblii, abyś nie opuszczał nabożeństw, że wesele bezbożnych jest krótkotrwałe, że cisi odziedziczą ziemię, że zmartwychwstaniemy, to chodzi o to, abyś zawierzył Jemu. A zawierzenie Bogu to ni mniej ni więcej jak zaufanie Jego Słowu

Dlatego liberalizm, który zaprzecza historiom biblijnym nie jest odmianą zawierzenia Bogu, lecz odmianą niewiary.

wtorek, 1 października 2024

Niewiara nie niszczy Bożych znaków

Drugi rozdział Listu Do Rzymian kończy się podaniem przez Pawła definicji prawdziwego Żyda, Żyda wewnętrznie. Jednak w trzecim rozdziale apostoł wraca do tradycyjnego użycia słowa Żyd. 

Tak, jakby pytał, czy jeśli Żydzi, członkowie Izraela – ludu Bożego w Starym Przymierzu, nie są naprawdę Żydami (bo nie mają obrzezanego serca), to jaka korzyść jest w tym, że są Żydami? Wielu może doszłoby do wniosku: nie ma żadnej korzyści. Ale Paweł mówi coś odwrotnego: „Wielkie pod każdym względem” (Rz 3:2). Głównym powodem, dla którego istnieje korzyść z zewnętrznego obrzezania jest to, że zewnętrznie obrzezani zostali oddzieleni dla Boga w przymierzu zawartym na Górze Synaj i otrzymali Prawo Boże, Pismo Święte. Głównym błogosławieństwem jest więc to, że otrzymali Słowo Boże. Niektórzy owszem nie uwierzyli, ale Paweł odpowiada na to: I cóż z tego? Czy niewiara członków ludu przymierza może unieważnić Boże dary i błogosławieństwa? Nie ma mowy! (Rz 3:3). Z powodu niewiary Izraela przywileje nie przestały być przywilejami! Ich niewiara nie sprawia, że wierność Boga jest bezskuteczna. 

Czyli to jest to samo pytanie: Czy Europa wypełniona ochrzczonymi niewiernymi członkami Kościołów może cofnąć chwalebną prawdę głoszoną w chrzcie? W żadnym razie! 

Naszym zadaniem nie jest bowiem dostosowanie skuteczności sakramentu do zachowania ludzi, ale raczej dostosowanie wiary i życia ludzi do natury sakramentu. Nie mówimy, że obrzezanie, chrzest są prawdziwie Bożymi pieczęciami dopiero wówczas, gdy ten, który je otrzymał, jest Bogu wierny. One Bożymi pieczęciami niezależnie od tego czy człowiek jest wierny. Niewiara człowieka w Bożą prawdomówność nie niszczy Bożej prawdomówności. Raczej ściąga na człowieka sąd. 

Zatem nie mówimy, że skoro wielu ochrzczonych w niemowlęctwie okazuje się być niewierna, to chrzest jest nieważny i w zasadzie nie ma żadnej korzyści w byciu ochrzczonym! Nie. Bóg jest wierny. Chrzest nie przestaje być Bożym znakiem, gdy człowiek go depcze. Boży znak nie przestaje być dobrym darem od Boga, gdy człowiek postępuje wbrew temu, co ten znak oznacza! 

Koryntianie, którzy spożywali niegodnie Wieczerzę nie sprawili, że przestała być ona Bożym sakramentem o duchowych konsekwencjach. Ich postępowanie raczej ściągnęło na nich sąd (1 Kor 10). 

sobota, 28 września 2024

Sumienie jako drogowskaz?

Apostoł Paweł w Liście do Rzymian naucza, że każdy człowiek ma Prawo Boże zapisane przez Boga w sumieniu. Oczywiście to nie serce czy sumienie człowieka jest najwyższym standardem, ponieważ może ono ulec zniekształceniu z powodu grzechu, a człowiek w swoich nieprawościach może zagłuszać prawdę. Paweł jednak mówi, że każdy człowiek ma wewnętrzne poczucie istnienia dobra i zła, a więc Prawo Boże wyryte w sumieniu.

Nie oznacza to, że Biblia naucza, że wszystko, co człowiek powinien robić to postępować zgodnie z własnym sumieniem, a wówczas będzie żył w zgodzie ze sobą i jest to coś co podoba się Bogu.

Takie nauczanie jest atrakcyjne dla ludzi, którzy chcą ominąć posłuszeństwo Bożym przykazaniom i szukają w sobie samych najwyższego standardu moralnego. „Moje sumienie jest najważniejszą miarą oceny tego, czy to, co robię jest dobre czy złe”.

Otóż tak nie jest.

Paweł nie mówi, jak ludzie oświecenia, że objawienie Boże i Prawo Boże są niepotrzebne, ponieważ sama natura wpisuje w serca ludzkie całą świadomość moralną. Takie poglądy prowadzą do lekceważącego stosunku wobec Słowa Bożego.

Jeśli człowiek wie jak postąpić w danej sytuacji, bo sumienie mu to dyktuje, to dlatego, że właśnie Prawo Boże mówi co jest dobre, a sumienie jest przez to Prawo formowane (Rz 2:14-15). Ale samo sumienie musi być prowadzone przez inny autorytet, aby właściwie rozróżniać między dobrem a złem. 

Aby na naszym sumieniu można było polegać, musi być ono kierowane Słowem Bożym. Są ludzie, którzy po popełnionej winie nie mają wyrzutów sumienia. Małżonek zdradzający żonę mówi, że chce być szczery przed sobą i swoim sumieniem i nie może dłużej żyć z żoną lub mężem. Pracownik okradający pracodawcę mówi, że ma czyste sumienie, bo ów pracodawca jest tak bogaty i nawet nie zauważy różnicy w stracie pieniędzy.

Z drugiej strony są tacy ludzie, których sumienie gryzie, gdy nie popełnili nic złego lub gdy otrzymali przebaczenie od Boga i osoby, której wyznali winę.

Owszem, nie wolno działać przeciwko sumieniu, ale czasami sumienie może być zatwardzone, zagłuszone. Wówczas powinniśmy poddać się działaniu Ducha Świętego, by kształtował nasze sumienie przez Pismo Święte.

czwartek, 4 lipca 2024

Nienaturalne akty seksualne

"Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę. A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nie przystoi (List do Rzymian 1:26-28)

Jeśli ktoś nie kocha Jezusa, to nie uhonoruje Jego obrazu i podobieństwa w drugim człowieku. Jeśli ktoś odrzuca Bożą dobroć, to będzie degradował odbicie tej dobroci, która występuje w ciele człowieka. A nienaturalne akty seksualne są jednym ze sposobów tego.

 Ktoś kto nienawidzi Boga, będzie nienawidził naturalnego porządku, który On wpisał w swoje stworzenie. Będzie nienawidził małżeństwa, rodziny, czystości seksualnej… Walka z Bogiem polega na walce z naturalnym porządkiem.

Jak napisał Andrew Sandlin: „Sposobem zneutralizowania wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie jest zakazanie szerzenia moralności seksualnej przez Kościół. Jeśli społeczeństwo pozbędzie się biblijnych standardów seksualnych, pozbędzie się biblijnego chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo opiera się na porządku stworzenia. Nie ma czegoś takiego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa, która byłaby obojętna na coś tak podstawowego dla świata, jak normy seksualne wpisane w stworzenie. Krzyż ma znaczenie tylko w świecie, w którym uznaje się Boże stwórcze prawa. Zniszcz porządek stworzenia, a zniszczysz wiarę chrześcijańską’.

Ludzie mają na to oczywiście swoje określenia, ale Bóg nazywa to hańbieniem ciała, czynieniem tego, co nie przystoi. Nie ma znaczenia ile osób przegłosuje, że to jest OK. Nie ma znaczenia czy coś jest legalnie uznane przez rząd. Nie ma znaczenia czy żyjemy w XXI wieku czy w czasach Pawłowych.

Boże Słowo jest niezmienne. List do Rzymian wciąż jest Słowem Bożym. Bóg się nie rozmyślił. I Paweł mówi tu nie tylko o rozwiązłych przygodnych kontaktach seksualnych, ale i o grzesznych stałych związkach. Istnieje coś takiego jak niemoralny związek: np.  mężczyzna z cudzą żoną, żona z cudzym mężem, mężczyzna z mężczyzną, kobieta z kobietą...

Paweł nazywa to zniesławianiem Boga. Dlaczego? Ponieważ zniesławiając człowieka, a więc angażując swoje i jego ciało w niemoralność, zniesławia się Jego Stwórcę, który uczynił człowieka, aby był Bożym obrazem, świętym, czystym, dobrym i szlachetnym.

Dlatego praktyki homoseksualne są sprzeczne z zamysłem Boga, nie tylko dlatego, że Bóg tak mówi w Piśmie Świętym (Kpł 20:13), co oczywiście robi, ale także dlatego, że w świecie przyrody dobrze widzimy, że pewne części nie pasują.

Mówię nie tylko o naszych ciałach, ale nie tylko. Mówię o wszystkim innym, jak to działa w Bożym świecie.

Mogę przykładać do siebie dwie nakrętki lub dwie śrubki, ale nigdy niczego nie zbuduję. Mogę przykładać do siebie dwa klucze lub dwa zamki, ale w ten sposób nie otworzę drzwi.

 I te przykłady dotyczą wielu innych sfer, również nas jako mężczyzn i kobiet.

Zwolennicy homoseksualizmu lubią przedstawiać te przykłady jako chwytliwe żarty tradycjonalistów, ale Paweł pokazuje, że jest to przekonujący argument, argument bez odpowiedzi. 

Nie mają na to odpowiedzi. Dlaczego? Dlatego, że tak po prostu jest. I nie musimy się wstydzić, by o tym mówić. No tak jest! Natura nas o tym poucza. Walka z naturą, z rzeczywistością to autodestrukcja, coś nierozsądnego.

Paweł wskazuje właśnie na porządek stworzenia mówiąc: grzech jest sprzeczny z tym jak jest skonstruowany świat. Grzech to walka z rzeczywistością.

Bóg namalował w świecie swój własny portret, swój własny obraz, a dominującymi kolorami, których użył, to kolory męskie i żeńskie (Rdz 1:27). Okazuje się jednak, że ta wyrazistość i piękno, różnorodność kolorów jest nieznośna dla niektórych.  

I co robią? Zachowują się jak zbuntowani chłopi, którzy nie mogą zabić króla, więc zadowalają się powieszeniem jego podobizny. Albo jak ludzie, którzy nienawidzą malarza za to jak namalował obraz, więc obleją jego dzieło farbą jak działaczki „Ostatniego pokolenia”.

Czyli kiedy ludzie postanowili żyć tak, jakby Boga nie było, Bóg spełnił ich życzenie i wydał ich na pastwę własnych grzesznych wyborów (w. 28). 

Po czym poznać, że nadchodzi Boży sąd? Po tym, że Bóg zostawia człowieka zostawiając go w jego nieprawościach.

I kiedy wprost mówimy, dziś nazywa się to hejtem. Mówisz ludziom o rzeczach oczywistych: nakrętki z nakrętkami nie pasują do siebie. Nic z nich nie zbudujesz.

„Och, to hejterskie”.

Świat, słońce, góry, ciało człowieka objawiają Bożą mądrość i Boży porządek.

„Och, to hejterskie!”

Małżeństwo jest Bożym projektem i tworzą je mężczyzna i kobieta.

„To hejterskie”.

Bóg chce, abyś szanował, uświęcał swoje ciało, a nie bezcześcił. Seks jest dobry i Bóg zaprojektował go dla małżeństwa.

„Och, to hejterskie”.

Ludzie wiedzą, że to jest złe, wiedzą, gdzie to prowadzi: do śmierci, a mimo to wybierają tę drogę i ten styl życia. Także nie myślmy, że gdyby tylko człowiek niewierzący miał wystarczającą ilość informacji, to zaufałby Bogu, trzeba im tylko wytłumaczyć, bo nie wiedzą. Paweł mówi, że wiedzą, ale tłumią, odwracają Boży porządek i angażują się w drogę śmierci. Dobrze to ilustrują słowa mądrości z Księgi Przysłów: Wszyscy, którzy nienawidzą mądrości, kochają śmierć (Prz 8:36). 

Nie jest tak, że nie wiedzą o śmierci i dokąd prowadzi takie życie. Wiedzą, ale je wybierają. Wiedzą, ale je kochają.

środa, 3 lipca 2024

Wydał ich Bóg...

(...) dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności (...) - List do Rzymian 1:14-26

Biblia uczy nie tylko, że grzech zsyła gniew Boży, ale także, że samo zaangażowanie człowieka w grzech jest przejawem Bożego gniewu

 Jak gniew Boży się objawia?

 Odpowiedź znajdziemy w wersecie 24-24: „Wydał ich Bóg”.

 Na co?

 Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę. A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nie przystoi (Rz 1:26-28).

Paweł mówi o zaangażowaniu w niemoralność. Niemoralność jest powodem Bożego sądu w przyszłości. Ale i jest powodem sądów Bożych w teraźniejszości: choroby weneryczne, AIDS, porzucenie, samotność…

Lecz nie chodzi nawet o to jakie są owoce takiego życia. NT wiele razy mówi o tym, że owoc ciała przynosi śmierć.

 Ale tu Paweł mówi, że gdy ludzie angażują się w niemoralne współżycie już samo to jest przejawem sądu Bożego. Dlatego np. Sodoma została osądzona, zanim spadł na nią ogień. Kiedy mamy do czynienia ze społeczeństwem, kulturą, gdzie dominuje niemoralność i rozwiązłość, to już samo to jest przejawem Bożego sądu. Bóg wydał ich na łup ich grzechów. Pozostawił ludzi ich wyborom, ich grzechom.

 Jak Lewis wskazuje w Podziale ostatecznym, miłosierdzie Boże objawia się wtedy, gdy mówimy Bogu: „Bądź wola Twoja”.  Gniew Boży pojawia się, gdy Bóg mówi do nas: „Bądź wola twoja”.

środa, 10 maja 2023

Męcząca sprawa

Męczy mnie już, że chrześcijanie oskarżają Boga w sposób, o którym Paweł pisze w Liście do Rzymian 9: „Czemu jeszcze (Bóg) obwinia” itd.

- Douglas Wilson, Wygodne fotele, twarde rozmowy
WydawnictwoTrinity.pl

poniedziałek, 16 grudnia 2019

"Na zawsze" oznacza "na zawsze": Boże obietnice dla Żydów


Jeffrey Meyers

Skoro Bóg obiecał pewną część ziemi potomstwu Abrahama, mówiąc, że będzie należała do nich „na wieki” (Rdz 13:15), dlaczego tak wiele kościołów chrześcijańskich naucza, że Żydzi trwale utracili swoje prawo do ziemi? Co z tymi wszystkimi danymi „na zawsze” obietnicami  i proroctwami złożonymi Żydom? Jak powinniśmy rozumieć fragmenty, które wydają się sugerować, że Izraelici mają na zawsze bezpieczne miejsce w Bożym planie?

Prawie każdy, kto czyta Biblię, ostatecznie zadaje takie pytania. A jeśli nie wynikają one z własnego czytania Biblii, nie można ich długo unikać w dzisiejszym świecie. Ewangeliczna kultura chrześcijańska w Ameryce nie tylko nieustannie głosi i popularyzuje własną odpowiedź na te pytania (np. Left Behind itd.), ale również eskalujący konflikt na Bliskim Wschodzie powoduje, że zastanawiamy nad miejscem współczesnego Izraela i Żydów w Bożym planie historii. 


Prosta odpowiedź brzmi, że kiedy Bóg powiedział „na zawsze”, miał na myśli właśnie to. Nie trzeba sugerować, że Bóg odłożył te obietnice na bok. Nie powinniśmy ich „uduchowiać” i zmuszać do bezpośredniego odnoszenia do kościoła chrześcijańskiego. Nie oznacza to, że te starotestamentowe obietnice nie dotyczą kościoła. W dalszej części tego artykułu napiszę co mam na myśli mówiąc o "bezpośrednim" odniesieniu. W rzeczywistości wierzę, że te obietnice i proroctwa wypełniają się w kościele, ale nie przez ich uduchowienie lub przez kościół wypierający lub zastępujący Żydów. Chrześcijańscy teologowie nie zawsze starali się sformułować dokładny sposób, w jaki Kościół uczestniczy w obietnicach danych starożytnemu Izraelowi.

Określenie, które dziś znamy jako "teologia zastąpienia" jest terminem używanym do opisania stanowiska teologicznego wyrażonego po raz pierwszy przez teologów wczesnego kościoła, Justina Męczennika i Ireneusza, że ​​Kościół jest „prawdziwym” lub „duchowym” Izraelem. Gerry McDermott, w swoim ostatnim eseju, charakteryzuje "teologię zastąpienia" jako przekonanie, że „gdy większość żydowskiego Izraela nie przyjęła swojego mesjasza w Jezusie, Bóg przeniósł przymierze do kościoła złożonego z nawróconych pogan, który następnie stał się Nowym Izraelem”. Prawdopodobnie ma rację co do tego, jak tłumaczyłoby to większość protestanckich chrześcijan. Ale czy jest to sposób, w jaki można to dokładnie określić?


Czy Bóg po prostu zmienił adresatów obietnic, zastępując Żydów kościołem w większości pogańskim? Ujęcie tego w ten sposób jest zbyt uproszczone. Co więcej, takie sformułowanie wygodnie omija to, co jest kluczowe dla teologii chrześcijańskiej - Wcielenie. Każda obietnica i proroctwo przekazane Izraelowi ma bardzo dosłowne, materialne spełnienie. 


Mam na myśli to, że jeśli ktoś obawia się, że odbiorcami tych obietnic są naprawdę Żydzi - genealogiczni synowie Abrahama - to sam Jezus dosłownie pasuje do tego założenia. Jezus w rzeczywistości jest fizycznym potomkiem Abrahama i Dawida (Mt 1:1-17; Łk 3:23-38). Wszystkie obietnice złożone fizycznemu Izraelowi odnoszą się do Niego. On jest odbiorcą wszystkich tych obietnic. Co więcej, Jezus żyje dzisiaj, a więc dosłownie jest właścicielem ziemi palestyńskiej. Ponieważ Jezus rządzi światem, ziemia Palestyny ​​jest częścią jego królestwa. Wszystko należy do Niego. 


Pomaga to odpowiedzieć na zarzut postawiony chrześcijańskim teologom o „uduchowieniu” obietnic złożonych fizycznemu Izraelowi. W naszych kręgach nie odpowiedzieliśmy zbyt dobrze na ten zarzut. Sądzę, że w niektórych częściach kościoła chrześcijańskiego nie podkreśliliśmy należycie faktu, że Jezus jest ostatnim wiernym Żydem, a zatem spadkobiercą wszystkich obietnic złożonych synom Abrahama w Starym Testamencie. Niektóre z powodów mogą wynikać z tego, że spędzamy tak wiele czasu na walce o bóstwo Chrystusa, iż ​​zapominamy, że jest on również w pełni człowiekiem - nawet teraz po prawicy Ojca! 


A jeśli jest człowiekiem, to Jezus ma historię i genealogię. Innymi słowy, jest Izraelitą, Żydem. Dlatego nie ma potrzeby „uduchowienia” obietnic i proroctw Starego Testamentu złożonych Abrahamowi lub Izraelowi. Dlatego też obecność lub brak judaizmu genealogicznego i/lub religijnego nie ma dziś proroczego znaczenia. 


Nie ma niespełnionych obietnic, które dotyczyłyby kogokolwiek innego niż Jezusa Chrystusa i tych, którzy są z nim w jedności. Wierzę, że to, o czym mówi Paweł w Liście do Rzymian 11 jest dla niego przyszłością, ale jest przeszłością dla nas. Wydarzenia te wypełniły się, zanim Bóg położył kres staremu światu w 70 roku n.e. Nie jest to miejsce na szczegółową wykładnię Listu do Rzymian 11. (polecam wnikliwe argumenty Jamesa B. Jordana dotyczące spełnienia zapowiedzi Pawła przed 70 rokiem w jego trzyczęściowym eseju „Przyszłość Izraela ponownie zbadana” na biblicalhorizons.com). Na razie mam na myśli to: wszystkie obietnice i proroctwa złożone ludowi Bożemu w Starym Testamencie odnoszą się bezpośrednio do Jezusa, ostatniego wiernego Żyda, a następnie pośrednio do nas, którzy jesteśmy zjednoczeni z Jego zmartwychwstałym i uwielbionym ciałem. 


NIEKOŃCZĄCE SIĘ GENEALOGIE?


Zatrzymajmy się i przeorajmy tę ziemię nieco uważniej. Odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące obietnic złożonych Żydom jest taka, że ​​człowiek, Żyd, Jeszua Mesjasz, dziedziczy wszystkie te obietnice. Jest fizycznie Żydem i zawsze nim będzie! Genealogie kończą się na nim. Po 70 r. n.e.. nie ma już żadnego znaczenia religijnego w rzekomych powiązaniach genealogicznych między wspólnotami ludzkimi a Abrahamem, Mojżeszem lub Dawidem. Jezus jest jedynym Żydem, który ma jakiekolwiek znaczenie teologiczne. I każda osoba zjednoczona z Nim może zostać wszczepiona w drzewo oliwne Bożych obietnic. Uczestniczymy we wszystkich obietnicach złożonych Żydom w Starym Testamencie „pośrednio”. Zjednoczeni z Chrystusem, wiernym i nieśmiertelnym Izraelitą, możemy łaskawie cieszyć się z tego, co przez Niego zostało spełnione i Jemu dane


Wybierając Żydów, Bóg miał na myśli jeden wielki cel - mianowicie błogosławić cały świat obiecanym potomstwem Abrahama, zapowiadanego Mesjasza. Gdy Mesjasz pochodzący od Abrahama i Dawida przyjdzie (Mt 1 i Łk 3), wówczas cel genealogiczny Izraela kończy się. Jezus jest ostatnim Izraelitą. Jest Izraelem zredukowanym do jednego. On jest wybranym Żydem. On jest jedyną resztką. Kiedy wisiał na krzyżu, wszyscy inni odstąpili. On jest ostatnim i jedynym wiernym Żydem. I dzięki Jego zasługom cały świat się odnawiany. Jak Paweł pisze w swoich listach, jedynym wybraniem, które obecnie teraz ma znaczenie, jest to, które ma miejsce „w Chrystusie”. Boże wybranie Izraela zostało potwierdzone w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jeszui Mesjasza. 


Dotyczy to również „ziemi obiecanej”. McDermott ma długą sekcję broniącą prorockiego znaczenia dzisiejszej ziemi Izraela, w tym nadciągającą centralną rolę Jeruzalem i ziemi w „dniach ostatecznych”. Lecz to podejście ignoruje kapłańskie i królewskie powołanie Izraela wobec narodów pogańskich w starym świecie. Ziemia była zamieszkana przez specjalny lud Boży i była centralnie usytuowana, aby mogli oni służyć światu jako królestwo kapłanów. Teraz, gdy przyszedł obiecany królewski kapłan Jezus, a więc jedyny Izraelita całkowicie wierny swojemu powołaniu jako kapłan i prorok - posiadanie dwóch kapłańskich ciał lub dwóch bytów królewskich byłoby zbędne. Jezus służy teraz i panuje z nieba. On sam jest nową świątynią, a jego ziemią jest cały świat, który odziedziczył jako prawdziwy „spadkobierca” i „pierworodny syn” (Kol 1:15–18; Hbr. 1:2). 


To prawdziwy „skandal szczegółowości”, o którym McDermott wspomina pod koniec swojego eseju - że wszystko, co było obiecane i zapisane w Pismach Hebrajskich, może się spełnić w tym jednym wiernym Żydzie. 


Jeśli weźmiemy to na poważnie, musimy dojść do wniosku, że nic innego nie musi się wydarzyć w odniesieniu do współczesnych Żydów lub żydowskiego narodu, aby wypełnić biblijne proroctwo. 

Gdy Jezus umarł i zmartwychwstał, ostatnie pokolenie Żydów, którzy byli w przymierzu z Bogiem za pomocą starego systemu, miało możliwość pokuty i włączenia się w ciało Mesjasza. O to właśnie chodzi w posłudze Piotra i Pawła „najpierw Żydowi”. Żydzi mieli 40 lat na pokutę. To jest łaskawe drugie świadectwo, działanie Ducha Świętego przez apostołów, które Bóg skierował wobec Żydów zanim wylał swój sąd na odstępcze Jeruzalem (Łk 12:8-12). Po tej Bożej ofercie z pierwszego wieku fizyczny, kulturowy i religijny judaizm nie ma już prawa ani specjalnego miejsca w Bożych celach dla świata. Zmartwychwstały, wstępujący do nieba Pan Jezus, wiecznie żyjący Żyd, jest jedynym Izraelitą, który ma obecnie znaczenie teologiczne. 


Oznacza to, że Bóg obecnie ma dla etnicznego lub narodowego Izraela te same obietnice, które składa wszystkim innym ludziom i narodom. Każdy, kto ufa Jezusowi, wiernemu żydowskiemu Kapłanowi-Królowi, otrzyma pełnię Bożego błogosławieństwa w jedności ze zmartwychwstałym Panem. I wszystkie obietnice są „tak i amen w Nim” (2 Kor 1:20). Wszystkie obietnice, nie tylko niektóre. Wszystkie obietnice. Człowiek Jezus jest Izraelem zredukowanym do jednego i wszyscy zjednoczeni z Nim są beneficjentami obietnic. Dlatego nie wierzę, że współczesny naród Izraela lub genealogiczni/ kulturowi Żydzi mają jakikolwiek szczególny, uprzywilejowany status w oczach Boga lub w Jego przyszłych planach (oczywiście poza ich zaufaniem Jezusowi Chrystusowi). 

Ojciec nie ma szczególnej łaski dla żadnego ludu, narodu, rasy lub plemienia, które nie uznaje Osoby i dzieła Jego Syna, Jezusa Chrystusa. „Kto nie czci Syna, nie czci Ojca, który Go posłał” (Jn 5:23). Przepowiadane przyszłe zbawienie Żydów wymagałoby, aby kościół zachowywał się niezwykle niezręcznie w odniesieniu do genealogicznego, kulturowego, a nawet narodowego Izraela. 

Musielibyśmy powiedzieć, że w pewnym sensie są oni nadal „uprzywilejowani” lub „specjalni” i dlatego są zmuszeni do „ochrony” swojej kultury oraz ludzi. Jak widzieliśmy w historii relacji pomiędzy kościołem a Żydami, prowadzi to do relacji miłości/nienawiści. O ileż lepiej wyznać, że wszystkie narody, ludy, plemiona i języki są równe i traktować je wszystkie zgodnie z tą prawdą. To nie jest antysemityzm, lecz postawienie sprawy na właściwym miejscu. Po Jezusie, a więc zmianie porządku przymierza i rządów nad światem Żydzi nie zajmują już centralnego miejsca.  Nie są już kapłanami dla narodów. Nie ma jednego miejsca, w którym składana jest ofiara za świat. Nie ma „ziemi świętej”. Jerozolima nie jest centrum świata. Cel genealogii został spełniony - Chrystus narodził się z Marii. Jakiemu „religijnemu” celowi miałoby to wszystko teraz służyć? 


Gdyby Ojciec uhonorował tych, którzy odrzucają Jego Syna, wówczas byłaby szczególna łaska u Boga Ojca na podstawie genealogii lub rasy poza Chrystusem - koncepcja, która we mnie uderza jako pogwałcenie wyraźnego nauczania Nowego Testamentu. Wszystko w Nowym Testamencie krzyczy nie! Nie ma genealogii zapisanych w Nowym Testamencie po Chrystusie (zob. Mt 1 i Łk 3). Rozumiem przez to, że genealogie nie mają religijnego znaczenia w nowym świecie. Ponadto, apostoł Paweł przestrzega przed „niekończącymi się genealogiami” (1 Tm 1:4; Tyt 3:9). Ich cel został wypełniony w Chrystusie. Te stwierdzenia Nowego Testamentu nie zostały dokładnie rozważone przy próbie rozwiązania tego problemu. Jak kościół może traktować niektórych ludzi inaczej niż innych w oparciu o rasę, obrzezanie lub praktykę judaistycznych tradycji religijnych? Wszystko to nie ma żadnego znaczenia religijnego po zakończonym dziele Chrystusa.

Prawdą jest, że w odkupieńczej historii Ewangelia trafia po Pięćdziesiątnicy najpierw do Żyda (Rzym 1:16; Dz 13:5.15 itd.). Po prawie 40 latach posiadania przywileju wysłuchania Dobrej Nowiny w pierwszej kolejności, wielu Żydów z pierwszego wieku pokutowało i dołączyło do kościoła. Ale Żydzi, którzy nie żałowali i nie zaufali Jezusowi Mesjaszowi zostali odrzuceni i osądzeni. Paweł zwraca się do pogan wyłącznie pod koniec swojej posługi, ponieważ cierpliwość Boga wobec Żydów została zakończona (Dz 28:25-29; zobacz zwłaszcza 1 Tes 2:14-16). W 70 r.n.e. Jezus przybywa, by zniszczyć starą świątynię. Wraz z nią dobiega końca centralne miejsce Żydów i narodu Izraela.


NOWE STWORZENIE

W nowym świecie król Jezus, prawdziwy i wierny Izraelita, króluje z nieba. Wszyscy, którzy są z Nim zjednoczeni, przyjmują wszystkie obietnice złożone narodowi i ludowi Izraela w Starym Testamencie (2 Kor 1:20). Nie ma już Żydów. Nie ma już pogan. To stare rozróżnienie zniknęło. Żyjemy w nowym świecie, w nowym stworzeniu (Gal 6:14-15). Jest tylko jeden Żyd i jest on spadkobiercą tego, co zostało obiecane Izraelowi, ponieważ jest on Większym Izraelem, ostatnim lojalnym, posłusznym Izraelitą. Nawet jeśli są Żydzi kulturowi i genealogiczni, którzy nadal utrzymują swoją religię po 70 r. n.e., to ten fakt nie ma żadnego znaczenia dla wiary chrześcijańskiej. 


Chrystus zlikwidował cały dwubiegunowy podział ludzkości (Żyd-poganin), który obowiązywał podczas Starego Przymierza. Jest to widoczne w całym Nowym Testamencie (1 Kor. 12:23; Gal 3:28; Ef 2:11-3:12; Fip 3:2-11; Kol 3:11; 1 Tes. 2:14-16; itp.). Podział Izrael-poganin spełnił swój cel i jest już nieaktualny. Próba jego wskrzeszenia lub kontynuowania jest zaprzeczeniem, że Jezus jest prawdziwym i ostatecznym Izraelitą. Jest to ważny punkt. Wszystkie obietnice są „tak i Amen” w Chrystusie (2 Kor 1:20). Ewangelie wskazują, że jest On ostatnim wiernym, rodowitym, rasowym Izraelitą. On umiera, powstaje z martwych i wstępuje do nieba, aby rządzić jak Pan. 

Nie ma zatem żadnego „uduchawiania” w mówieniu, że członkowie kościoła w nowym przymierzu, bez względu na ich narodowość lub  
genealogiczne pochodzenie, mają obecnie dostęp do wszystkich obietnic Starego Testamentu. Zjednoczeni z w pełni ludzkim, w pełni żydowskim Mesjaszem, który panuje w niebie, my, kościół, jesteśmy „spadkobiercami” obietnic w Nim. Izrael nie jest już „synem Boga”. Jezus jest Synem Boga, a my będąc w Nim wszyscy jesteśmy „synami Boga” i spadkobiercami obietnic (Rzym  8:17, 22-23; Kol 1:15-20). Paweł mówi: „A jeśli jesteście w Chrystusie, to jesteście potomstwem Abrahama, dziedzicami zgodnie z obietnicą” (Gal 3:29). Jaki jest problem? Czy to nie jest jasne? Sam Jezus odrzucił pogląd, że bycie fizycznym potomkiem Abrahama daje szczególną łaskę w oczach Boga, gdy napomniał Żydów swoich czasów za takie twierdzenie (Jn 8:48-59).

Jezus jest teraz właścicielem nie tylko ziemi Palestyny ​​(która z pewnością nie jest już święta), lecz całej ziemi. Jego Kościół w Nim jest teraz spadkobiercą całego stworzenia (Rzym 8:17; Ef 3:6). Powinniśmy przestać nazywać Palestynę „Ziemią Świętą”. Wszystkie tego typu geograficzne i przestrzenne granice świętości zostały usunięte w Chrystusie. Gdziekolwiek kościół się gromadzi, miejsce to jest „święte” ze względu na obecność Pana pośród wierzących. W rzeczywistości, kościół jest nową świątynią (1 Kor 3:9; 1 Pt 2:5), nowym „ludem wybranym” i nowym „świętym narodem” (1 Pt 2:9). „Obietnica ziemi” ze Starego Testamentu została spełniona - Jezus jest teraz właścicielem ziemi palestyńskiej. Lecz to tylko niewielka część świata, nad którą obecnie króluje jako Pan.

TAK I AMEN W NIM


Czy przymierze Abrahamowe obowiązuje dzisiaj? Czy ci, którzy błogosławią Abrahama, będą błogosławieni, a ci, którzy go przeklinają, zostaną przeklęci? Cóż, tak i nie. Przymierze Abrahamowe zostało przekształcone przez przymierze Mojżeszowe, a więc w pewnym sensie zostało zmienione już wtedy. Następnie przymierze Mojżeszowe zostało przekształcone w przymierze Dawidowe. Przymierze Dawidowe uległo zmianom po wygnaniu i ze starego powstało coś nowego. W części Biblii, którą nazywamy Starym Testamentem, istnieje ciąg „nowych” przymierzy. Za każdym razem, gdy tak się dzieje, starsze przymierze zostaje przekształcone w nowe z istotnymi zmianami. To nie jest tak, że każde stare przymierze właśnie się kończy, a nowe zaczyna się całkowicie od nowa. Stare przekształca się w nowe. Obietnice starszych przymierzy są przyjmowane i realizowane w nowym porządku, a wszystko to dopełnia się wraz z narodzinami, życiem, śmiercią, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem Jezusa w tym, co nazywamy Nowym Testamentem lub Nowym Przymierzem.


Każde ze starszych przymierzy jest w Nim wypełnione, a wszystkie obietnice wszystkich poprzednich przymierzy są „tak” i „amen” tylko w Nim (2 Kor 1:20). Jezus wypełnia przymierze z Abrahamem. On jest „synem” Abrahama z jego rodu (Mt 1). Wszystkie genealogie kończą się na Jezusie. Cały cel „nasienia” z linii krwi został w Nim spełniony. Właśnie dlatego Nowy Testament, szczególnie Paweł, jest tak nieugięty w nauczaniu, że ludem Bożym są ci, którzy przez wiarę są zjednoczeni z Chrystusem. Wszyscy, którzy go błogosławią, są błogosławieni. Jeśli kochacie i błogosławicie Jezusa, Większego Syna Abrahama, jesteście błogosławieni. Jeśli przeklniesz Jezusa, będziesz przeklęty. To jest spełnienie przymierza z Abrahamem. Przymierze Abrahamowe nie ma nic wspólnego z tym, jak USA traktują współczesny naród Izraela.

I ponownie podsumowując, nie jest to „uduchowienie” obietnic, jak niektórzy nas oskarżają. Jezus był i pozostaje jak najbardziej fizycznym, ludzkim Żydem. Bóg Syn zjednoczył się na wieki z naszą ludzkością w łonie dziewicy Marii, uczestnicząc w jej (naszym) ciele. Maria mogła prześledzić swoją genealogię od Dawida do Abrahama (Mt 1), a następnie do Adama (Łk 3). Teraz, od wcielenia, człowiek Chrystus Jezus króluje w niebie jako ostatni, wierny syn Adama, syn Abrahama i syn Dawida. Jesteśmy zjednoczeni z Nim przez wiarę i dlatego w Nim jesteśmy spadkobiercami wszystkich obietnic. Obietnice złożone Abrahamowi, Dawidowi i Izraelowi zostały we właściwy sposób przyjęte przez Jezusa, bardzo fizycznego spadkobiercę Abrahama, Dawida i Judy! Nie ma tu żadnego uduchowienia, ponieważ Jezus jest dziedzicem tych obietnic. Tylko ci, którzy są z nim zjednoczeni, są współdziedzicami obietnic. Sugerowanie nawet, że Bóg kocha współczesnych Żydów lub ich faworyzuje, poza kontekstem ich zaufania do Chrystusa, jest przerażające, tym bardziej, że są dziś głośnymi wrogami kościoła i Ewangelii. 

Jeśli więc to, za czym argumentowałem w tym eseju, jest prawdą, twierdzenie, że wciąż istnieje jakiś szczególny status lub przywilej dla genealogicznego, kulturowego lub narodowego Izraela, nawet jeśli jest to tylko obietnica nieprzerwanej linii rasowej, jest dość dziwne. 

Cel genealogii Izraela jest spełniony w Chrystusie. On jest ostatnim genealogicznym Żydem, który ma jakiekolwiek znaczenie. I oczywiście, Bóg dał ostatniemu pokoleniu Żydów żyjących w tym czasie (30-70 r. n.e.) szansę na pokutę i zjednoczenie z prawdziwym, wiernym Izraelitą, Większym Mojżeszem i Dawidem, który teraz panuje w niebie. Lecz po tym czasie nie ma sensu myśleć, że nadal jest jakiś cel kontynuowania genealogicznego lub kulturowego judaizmu. „Wieczne” obietnice i proroctwa zostały ostatecznie wypełnione ze względu na Jezusa Chrystusa i Jego Oblubienicę, która obecnie jest „jednym ciałem” z Nim.

Jeff Meyers jest pastorem Providence Reformed Presbyterian Church w St. Louis (USA). 
Źródło
tłum. Paweł Bartosik

niedziela, 24 marca 2019

Małe kompromisy


Chrystus jest prawdziwym Zbawicielem, który nie tylko umiera za nas, ale i skutecznie opiera się diabłu za nas. Opiera się jemu dlatego, że już wcześniej nauczył się diabłu mówić: precz! w codziennych mniejszych kontekstach i sytuacjach.

Zwykle nie działa to w ten sposób, że kiedy wstajesz rano z łóżka, to diabeł mówi: zostaw rodzinę i odejdź od niej. Raczej pracuje na taką decyzję latami: spoglądaj często na koleżankę z pracy, spędzaj z nią czas poza pracą, zaproś na kawę, proponuj regularnie podwożenie, czas sam na sam. Co w tym złego? Wszak niczego złego nie robisz! 

Grzech to równia pochyła. To nie jest tak, że mąż nagle ma romans lub matka jest winna zabójstwa nienarodzonego dziecka. Większość zdrad, skandali, zabójstw ma swoje źródło w latach kompromisu z małymi grzechami. Zaczynasz od przyjaźni z małym grzechem, ale on zaprasza kolejne. Niekiedy legion. Skoro już mamy kawę na stole, to może następnym razem wspólny obiad? 

Pokusy diabła są subtelne, niczym zachęta dilera narkotyków. Zaczynasz od jednej dawki tzw. miękkiego narkotyku. Dla frajdy. Dla wielu to początek drogi na życiowe dno, a nie koniec eksperymentowania z ogniem. Dawid modlił się przeciwko progresowi grzechu: ukrytym grzechom, zatwardzeniu w grzech, wielkim grzechom (Ps 19:12-14). Podobnie Paweł mówi, że niewdzięczność rodzi głupotę, głupota bałwochwalstwo, a bałwochwalstwo rozwiązłość. Niewdzięczność rodzi więc sekwencję grzechu (Rzym 1:21-26). Mały grzech prowadzi do poważnego odstępstwa jeśli nie jest powstrzymany w zarodku. 

Dlatego jako chrześcijanie musimy być bardzo uważni na "małe grzechy" z których rodzą się większe. Mądrość oznacza przewidywanie trajektorii. Nie stajemy na linii lotu pocisku tylko dlatego, że właśnie w tej chwili nikt nie strzela. Mądrość polega na tym, że przewidujesz, iż za chwilę pocisk może polecieć i dlatego nie stajesz na linii strzału.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Wielkanoc 2018 - Ożywiony z Chrystusem



Kazanie z Nabożeństwa Wielkanocnego w Ewangelicznym Kościele Reformowanym w Gdańsku (01.04.2018.):

ERA WIELKANOCY

Wielkanoc jest celebracją najważniejszego cudu w historii świata: Chrystusa powracającego do życia z martwych. Mimo iż przed Chrystusem miały miejsce wskrzeszenia np. wskrzeszenie Łazarza czy córki Jaira, to właśnie Chrystus, a nie Łazarz jest nazywany w Piśmie Świętym „pierworodnym z umarłych”. Powodem jest to, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera. Łazarz powstał z grobu, dożył swoich dni i umarł. Zmartwychwzbudzony Chrystus nie doświadczył fizycznej śmierci.

Zmartwychwstanie to nie był tylko jeden z wielu cudów, o których czytamy w Ewangeliach. Nie możemy zareagować na nie na zasadzie: WOW! Bóg jest wielki! Po czym wracamy do naszego starego świata. Nie. Zmartwychwstanie Jezusa oznacza, że starego świata już nie ma!

Podobnie mówimy o dniu, w którym Jezus zmartwychwstał. Kiedy mówimy np. że dziś jest środa, a nie wtorek, to mamy na myśli, to, że mamy inny, nowy dzień, ale to po prostu kolejny dzień tak jak poprzedni. Ale kiedy mówimy, że Jezus powstał z martwych pierwszego dnia tygodnia, w niedzielę, to nie mówimy, że był to po prostu kolejny, nowy dzień po sobocie. To był dzień jakościowo inny. Była poprzednia niedziela, zaledwie siedem dni wcześniej, ale ta niedziela była zupełnie inna. Tego dnia świat stał się innym miejscem. Rozpoczęły się czasy odrodzenia świata, era światła. Jezus naprawdę uczynił wszystko nowym.

Wzorem pierwotnego Kościoła spotykamy w Niedzielę na nabożeństwach ponieważ Pismo Święte uczy nas, że zmartwychwstanie przekształciło wszystko: Jezusa, świat i nas.

Przekształciło Jezusa ponieważ kiedyś był śmiertelnym człowiekiem, miał śmiertelne ciało, ale po tym jak został wzbudzony, został ubrany w nieśmiertelność. Jezus jest inny aniżeli przed śmiercią, ponieważ powstał z martwych.

Jednak nie tylko Jezus jest inny dlatego, że został wzbudzony z martwych, ale cały świat jest inny, ponieważ ktoś wrócił z umarłych. Zmartwychwstanie Jezusa oznacza, że cały świat stopniowo ulega transformacji. Wyobraźmy sobie świat jako kartkę papieru, a zmartwychwstanie Jezusa jako małą iskrę, obejmującą jej tylko jeden róg. W miarę upływu czasu ogień zaczyna obejmować całą kartkę.
Dlatego choć obchodzimy Wielkanoc, to najwspanialsza Wielkanoc będzie na końcu, kiedy cały świat będzie płonął życiem wiecznym, a wszyscy umarli zmartwychwstaną. Od dnia, w którym Jezus powstał, każda kolejna celebracja Wielkanocy przybliża nas do tej chwalebnej ostatniej Wielkanocy. Także pusty grób przemienił Jezusa, ale i przemienił świat.

Ale zmartwychwstanie Jezusa zmieniło nie tylko Jezusa, nie tylko świat, ale i nas. I o tym mówi Apostoł Paweł w Liście do Rzymian 6. Co zmartwychwstanie zmieniło w nas? Co stało się wtedy z nami? Jakie skutki niesie Tobie i mnie? O czym musimy wiedzieć i jak żyć – wiedząc, że Jezus powstał z grobu?

TEKST

"Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy? Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. "(Rzymian 6.1-8)

Wszyscy słyszeliśmy o nowym życiu w Chrystusie. Nie można funkcjonować w kręgach chrześcijańskich, nie słysząc tego słowa. Nie można przeczytać Biblii, nie zdając sobie sprawy, że Chrystus naucza, że czyni wszystko nowym (Obj. 21.5). Jeśli ktoś jest w Chrystusie, jest nowym stworzeniem - stare rzeczy przeminęły (2 Kor 5.17). Czasami jednak gubimy znaczenie słowa nowy.

Zmartwychwstanie uczyniło nas nowymi stworzeniami. Nowymi czyli jakimi? I co to znaczy prowadzić nowe życie z Chrystusem?

PODSUMOWANIE TEKSTU

Paweł zaczyna od odpowiedzi na obiekcje wobec Ewangelii, którą przedstawił wcześniej – w pierwszych rozdziałach Listu do Rzymian. Jeśli zostaliśmy zbawieni przez łaskę plus nic, to co ma nas powstrzymać od moralnego rozpadu? Skoro jesteśmy pod łaską, to czy mamy trwać w grzechu, aby łaska była jeszcze obfitsza, by spływało na nas jeszcze większe bogactwo łaski?

Odpowiedź na to pytanie jest taka, że ​​łaska przychodzi do grzeszników tylko w pewien konkretny sposób, w pewnej formie. I jest to forma chwały śmierci i zmartwychwstania.

Czy powinniśmy nadużywać łaski, trwając w grzechu (w.1)? Nie daj Boże, mówi Paweł. Jak ludzie, którzy są martwi dla grzechu, nadal mają żyć w grzechu (w.2)? Czy nie wiecie, że każdy, kto jest ochrzczony w Chrystusa, zostaje ochrzczony w Jego śmierć (w.3)?  A zostaliśmy ochrzczeni w Jego śmierć, abyśmy również wraz z Nim powstali do nowego życia i postępowali w nowości życia.

Jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również  w podobieństwo Jego zmartwychwstania (w. 5). Nasz stary człowiek, nasze grzeszne ciało, zostało wraz z Jezusem ukrzyżowane, jest unicestwione, abyśmy już nie służyli grzechowi. A więc wolność od grzechu osiągają ci, którzy umarli z Chrystusem (w.7). Jeśli umarłeś z Chrystusem dla grzechu, jeśli ukrzyżowałeś z Chrystusem swoje ciało aby nie służyło już grzechowi – będziesz też z nim żył.

"kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy" (Rz 6: 1-8)

UNIA Z CHRYSTUSEM

Czyli zgodnie z tekstem Jezus nie umarł, abyśmy mogli żyć wiecznie.  Prawda Ewangelii jest taka: Jezus umarł, abyś mógł umrzeć. Został pochowany, abyś został pochowany. Jezus został wskrzeszony z martwych, abyś mógł zostać wzbudzony z martwych. Wstąpił do nieba, abyś mógł z Nim zasiąść w chwale Ojca.

Ewangelia jest więc Dobrą Nowiną dla nas tylko dzięki prawdziwemu zjednoczeniu z Chrystusem. Jeśli jesteśmy zjednoczeni z Jezusem poprzez wiarę, wówczas możemy powiedzieć, że idziemy Jego drogą. Jezus umarł za nasze grzechy, ale i my umarliśmy z Nim dla grzechu. Jezus powstał z martwych, więc i my powstaliśmy z Nim do nowego życia. I podobnie jak On zostaniemy wskrzeszeni podczas Dnia Sądu i zmartwychwstania. Jezus odszedł do chwały Ojca, abyśmy i my żyli w chwale z Nim.

W tym krótkim fragmencie Paweł uwypukla ten głęboki punkt trzykrotnie:

Jeśli podzielimy Jego śmierć, podzielimy  Jego zmartwychwstanie (w.4). Jeśli wrośliśmy z Nim na podobieństwo Jego śmierci, to tak samo będzie z zmartwychwstaniem (w.5). Jeśli umrzemy z Chrystusem, będziemy również z Nim żyć (werset 8).

Nikt z nas nie doświadczy chwały zmartwychwstania bez śmierci dla grzechu i starego świata. Musisz najpierw umrzeć z Chrystusem dla grzechu, a jeśli to uczynisz, doświadczysz nowego życia. I ono zaczyna się już tu na ziemi, teraz.

Śmierć starego i początek nowego dokonuje się teraz. A to dzieło rozpoczął Chrystus. Czyli jego śmierć i zmartwychwstanie to nie były wydarzenia bez żadnego związku z naszym doświadczeniem tu i teraz. Nie świętujemy Wielkanocy na zasadzie jakiegoś dalekiego, chwalebnego wydarzenia. Nie chodzi o powiedzenie Bogu: mimo iż miało to miejsce 2000 lat temu, to wciąż pamiętam.

Chodzi o to, że zmartwychwstanie było chwalebne, niezwykłe, ale jednocześnie było początkiem. Jego skutkiem jesteśmy my, jego skutkiem są wszyscy wierzący, jest skutkiem jest przemieniany świat i jego skutkiem będzie przyszłe zmartwychwstanie ponieważ Chrystus nie jest jedynym, który powróci z martwych do życia, ale jest pierwszym, który to uczynił.

Czyli historię zmartwychwstania czytajmy w ten sposób: To dopiero początek, a nie koniec ludzi powstających do nowego życia! A więc rozpoczęła się inwazja nowego życia w świecie dotkniętym przez śmierć, rozpoczęła się inwazja wolności w świecie zniewolonym przez grzech, rozpoczęła się inwazja nadziei w świecie beznadziei i bez celu. Rozpoczęła się era zmartwychwstania.

PRZYKŁAD Z NIEWOLNIKIEM

Aby zilustrować to, co śmierć i zmartwychwstanie Jezusa przyniosły nam i co się stało z nami kiedy Jezus umarł i zmartwychwstał - podam Wam pewną ilustrację użytą przez Stuarta Olyotta:

"Był sobie raz pewien niewolnik, którego jego niegodziwy pan trzymał w swoim zamku niczym więźnia. Niewolnik ten musiał spełniać wszystkie polecenia swego okrutnego pana i coraz bardziej gasł w oczach, bo tyran gnębił go i uczynił jego życie niekończącą się pracą i udręką. Niekiedy próbował uciec opierając o otaczający mur drabinę, ale nigdy nie udawało mu się wspiąć dość wysoko, gdy zjawiał się jego pan, łamał kilka szczebli drabiny i chłostał go niemal na śmierć. Zdawało się, że nie ma sposobu uwolnienia się z tych więzów i z tego cierpienia.

Nieopodal mieszkał wielki król, który z miłości dla biednego więźnia zaplanował wspaniały sposób uwolnienia go. Nie będę wdawał się w szczegóły. Powiem tylko, że król zabił uwięzionego niewolnika krzyżując go. Tyran wyszedł na poszukiwanie swojego niewolnika, ale znalazł go martwym. Oznaczało to, ku jego rozdrażnieniu, że nie może już niczego od niego wymagać. Żadne z praw, które wcześniej rościł sobie do niego dłużej już nie działało. Relacja pana i niewolnika, jaka istniała przez tak długi czas teraz skończyła się na dobre.

To przyniosła nam śmierć Chrystusa. Wraz z Nim umarliśmy dla starego pana i władzy grzechu. Jesteśmy martwi dla grzechu. Stary pan nie ma nad nami władzy.

Ale to nie koniec. Kiedy ciało niewolnika zostało pochowane wielki król przyszedł i wskrzesił go z martwych, po czym zabrał do własnego domu! Wskrzeszony niewolnik przepełniony był dziękczynieniem za to, że został w taki niezwykły sposób uwolniony ze swego nieszczęścia i przepełniony był radością, że przebywał teraz w domu tego, który jest tak łaskawy i dobry.

Uwolniony, wdzięczny niewolnik postanowił, ze teraz będzie służył swojemu wybawicielowi. Dawny związek zakończył się wskutek jego śmierci. Lecz przecież żył! I uznał, że otrzymawszy nowe życie będzie służył tylko jednemu. Był martwy dla swojego starego pana, ale żył dla nowego. Był umarły dla grzechu i żywy dla Boga".

I to stało się z nami gdy uwierzyliśmy w Jezusa. Umarliśmy dla starego życia, dla grzechu, lecz ożyliśmy dla nowego. Wraz z Chrystusem ożyliśmy, byśmy prowadzili nowe życia.

Jeśli jesteśmy chrześcijanami, musimy rozumieć nasz stosunek do grzechu, do starego pana (który kiedyś nami rządził) i do nowego życia. Przeszedłeś przez śmierć jak Chrystus. Powstałeś do nowego życia jak Chrystus. I ponieważ umarliśmy z Jezusem, grzech nie może dłużej sterować naszym życiem. Będąc umarłymi jesteśmy uwolnieni od grzechu. Niegdyś grzech panował nad nami. Był naszym władcą. Niczym tyran trzymał nas w więzach i w nędzy. Ale ten związek został całkowicie zakończony ponieważ dokonała się śmierć. Jesteśmy umarli dla grzechu. Jeśli jesteśmy zjednoczeni z Jezusem poprzez wiarę, to umarliśmy z Nim. I powstaliśmy do nowego życia wraz z Nim. Po naszej śmierci dla grzechu nastąpiło zmartwychwstanie.

OŻYWIONY CHRYSTUS NIE UMIERA, A MY Z NIM

Teraz żyjemy i niemożliwe jest, abyśmy umarli ponownie. Dlatego? Ponieważ zmartwychwstały Chrystus już nie umiera.

"Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje". - Rzymian 6.8-9

Czyli zmartwychwstanie odnosi się nie tylko do Jezusa, nie tylko do świata, ale i do Ciebie jeśli jemu zaufałeś! Umarłeś z Jezusem dla starego życia. Stary pan nie ma nad tobą władzy. Ale jeśli umarłeś z Jezusem, to i zmartwychwstałeś, bo umarły Chrystus nie pozostał w grobie. Powstał, a my wraz z Nim.

"I nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście" – Efezjan 2.5

Dlatego Biblia mówi o dwóch zmartwychwstaniach. Jeśli ktoś ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu - powstaniu do nowego życia z Jezusem, o którym mówi tu Apostoł, to nad nim druga śmierć - wieczna - nie ma władzy:

"Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy" - Apokalipsa 20.6

Zatem nie ma w nas dwóch natur. Jeśli ktoś jest w Jezusie – jest nowym stworzeniem. Zrzucony został stary człowiek, a przyobleczony nowy. Owszem – prowadzenie życia nowego człowieka nastręcza pewne trudności, ale nie ma już dwóch panów. Chrześcijanin jest dla jednego martwy, a dla drugiego żyje. Kiedy Chrystus powstał z martwych, Jego zmartwychwstanie uznane zostało przez Boga za nasze zmartwychwstanie (Ef 2.5).

Czyli Jezus nie tylko umarł za nas. My umarliśmy z Nim. W oczach Boga my również byliśmy na krzyżu, kiedy umierał na nim Chrystus. To samo odnosi się do Jego zmartwychwstania. Skoro poprzez wiarę zostaliśmy złączeni z Chrystusem, to nie tylko umarliśmy z nam, ale również zmartwychwstaliśmy wraz z Nim!

Powstaliśmy z martwych, aby już nigdy nie umierać. Chrystus żyje przed Bogiem i my żyjemy z Nim. Dlatego musimy uznać się za żyjących dla Boga przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. Właśnie to wyraża chrzest kiedy Paweł się tu do niego odnosi. Umarliśmy dla grzechu i powstaliśmy dla Boga.

Zrozumienie tego, co wydarzyło się na krzyżu i przy pustym grobie – zmienia wszystko! Mówimy bowiem o obiektywnych skutkach dla Chrystusa. Chrystus otrzymał nowe uwielbione ciało i nie umiera. To zapowiedź co stanie się z nami gdy otrzymamy nowe ciała. Chrystus objął panowanie i pokonał śmierć.

Zmartwychwstanie niesie skutki również dla świata. Świat nie jest tym samym miejscem. Świat jest nowym miejscem. Każda Niedziela, od której zaczynamy tydzień ogłasza to. Świat jest nowym miejscem ponieważ tamta Niedziela była inną niedzielą niż wszystkie inne. To, gdzie jesteśmy i co robimy w pierwszy dzień tygodnia jest twoim świadectwem – czy ogłaszasz iż wydarzyło się coś przełomowego w historii czy była to po prostu zwykła niedziela, jedna z wielu podobnie jak tydzień wcześniej.

Ale musisz również rozumieć co zmartwychwstanie przyniosło tobie osobiście. Jest ono zapowiedzią naszego fizycznego zmartwychwstania. Jest początkiem. Chrystus przyszedł jako pierworodny z umarłych, ale nie ostatni. Jego zmartwychwstanie jest dla nas wielką nadzieją, że i nasza śmierć to nie koniec. 

Ale zmartwychwstanie przynosi nam już tu i teraz ważne konsekwencje. Umarliśmy z Chrystusem już teraz. Powstaliśmy z Chrystusem już teraz. Grzech nie ma już nad nami władzy. Otrzymaliśmy nowe życie, które się nie kończy, ponieważ życie zmartwychwstałego Chrystusa się nie kończy. Owszem, nasze ciała pójdą do grobu, ale nasze życie się nie kończy. Przejdziemy przez śmierć jak przez bramę.

Czyli jeśli pytasz: czy mogę utracić zbawienie, to zadaj sobie to pytanie: czy zmartwychwzbudzony Chrystus umiera? Nie! Czy jesteś z nim złączony poprzez wiarę? Jeśli tak, to Jego droga jest twoją drogą. Jeśli umarłeś z Jezusem dla grzechu, to będziesz z nim żył na wieki.

To wspaniała wieść Wielkanocy!

STRATEGIA WALKI

Jak więc w praktyce żyć życiem wolnym od panowania grzechu, życiem pod panowaniem Boga?

Wróćmy do przykładu niewolnika. Niewolnik, który umarł i powstał z martwych prowadzi obecnie życie służąc królowi, który wybawił go spod władzy dawnego pana. Jednak stary pan dowiaduje się o tym i próbuje go nastraszyć, nadal wydaje mu rozkazy, jak to czynił niegdyś. Grozi nawet, że go wychłosta, jeśli go nie posłucha.

Co w takiej sytuacji powinien zrobić niewolnik?

Przede wszystkim musi sobie przypomnieć i musi pamiętać, że to, co się stało w jego życiu jest realne i prawdziwe. Naprawdę umarł dla starego i ożył dla nowego. Musi pamiętać, że dawny pan nie ma żadnego prawa mu rozkazywać, nie ma do niego żadnych praw i żadnej władzy. Grzech nad wami nie panuje – mówi Apostoł. Grzech nie jest już jego panem, pomimo roszczeń, jakie sobie czyni. Obecnie niewolnik ma jednego pana. Na wszystkie rozkazy tyrana powinien odpowiadać: Nie! 

Inny przykład: miasto opanowali bezbożni rebelianci. Jednak armia pod dowództwem prawowitego generała odbija je i przywraca porządek. Rebelianci są wypędzeni. Miastem zarządza legalna władza. Ale mieszkańcy muszą być cały czas czujni ponieważ siły wroga są zorganizowane w pobliskim lesie. Nie mają władzy w mieście, mieszkańcy nie podlegają im, ale muszą się strzec i nie pozwolić na to, by ktoś z lasu wydawał im polecenia.

Ale odmowa służenia staremu panu nie wystarcza. Nie wystarczy mówić staremu życiu NIE. Należy mówić TAK nowemu Panu. Czyli żyj tak, jak żyje człowiek ożywiony po śmierci. Cała nasza energia, umiejętności powinny być wykorzystane do tego, byśmy służyli nowemu królowi, który nas uwolnił spod panowania tyrana, a następnie ożywił.

Zatem nasz związek z grzechem się skończył. Nie ma nad nami żadnej władzy. Ale nie wystarczy mówienie mu: NIE. Musisz wszystko czym jesteś i co masz poświęcać Bogu.

Apostoł Paweł poucza: Oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy wraz z Jezusem ze śmierci przeszli do życia. Członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu (Rzym 6.13.19). Zwycięstwo będzie niemożliwe, jeśli skupimy się tylko na mówieniu NIE staremu panu. Będzie niemożliwe jeśli nie oddamy się w pełni Bogu. Naszą modlitwą powinny być słowa Pawła z Dz. Ap. 22.10 – „Co mam czynić Panie?”

Pamiętajmy: krzyż i pusty grób przyniosły nie tylko uwolnienie nas od potępienia za grzechy, ale też zniszczenie mocy grzechu nad nami. Dlatego nie oddalajmy się od tego miejsca: od ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa.

Alleluja, Chrystus zmartwychwstał! A wraz z Nim również my powstaliśmy do nowego życia.