sobota, 21 lutego 2009

Rządowa (publiczna) szkoła uczy rządowej filozofii

"Oświata jest narzędziem upowszechniania filozofii rządowej. W ostatnich latach gdy marksiści opanowali niektóre kraje, jedną z pierwszych rzeczy, jakich dokonali było przejęcie kontroli nad szkolnictwem i poprzez nie rozpowszechnianie swoich ideologii.

Każda forma rządów ma swoją własną koncepcję systemu szkolnictwa. Publiczne placówki kształcenia będą zawsze uczyły filozofii rządu danego kraju. To jest powód, dla którego większość placówek oświaty powinna pozostać w rękach prywatnych. Każda państwowa czy publiczna szkoła powinna być zdecentralizowana i zarządzana na poziomie lokalnym. Jeśli filozofia kształcenia w narodzie zmieni się, zmianie ulegnie także rządowa filozofia w przyszłości."

Uwalnianie narodów, Stephen McDowell, Mark Beliles

14 komentarzy:

  1. Jeżeli w demokratycznym państwie rząd powoływany jest przez organy reprezentujące naród, to raczej rząd reprezentuje filozofię narodu a nie na odwrót. To Kościół powinien kształtować właściwe poglądy w narodzie, by ten dokonywał odpowiedniego wyboru reprezentującego go rządu. Szkoła państwowa zapewnia określony, prawem nakazany standart nauczania i umożliwia wszystkim na zdobycie podstaw wiedzy, co mogłoby być zagrożone w innej sytuacji. Jak ktoś ma więcej niż jedno dziecko, to może go nie stać na opłacenie czesnego dla wszystkich dzieci. Poza tym funkcjonują obok państwowych szkół prywatne, więc wybór jest. Zastanawiam się skąd pastor czerpie swoje poglądy, z Biblii?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, z Biblii. Rodzina, nie państwo, jest odpowiedzialna za edukację (np. 5 Mj 6, Ef 6) i powinna mieć wolność w określaniu/wyborze czasu, formy i treści edukacji. Nasze dzieci należą do Boga, nie do "Cesarza" lub "Heroda" - bez względu na to czy jest nim liberał czy konserwatysta, ateista czy chrześcijanin. Szkoły państwowe (założone wśród kolonialistów w Nowej Anglii, nota bene przez chrześcijan) były początkiem końca purytan i chrześcijańskiego charakteru kolonii.

    Poniekąd masz rację. Mianowicie w tym, że rząd reprezentuje naród. Gdy ludzie są dobrzy, rząd (wybierany spośród nich i przez nich) nie może być zły.

    Nie znam jednak rządu, który zrezygnowałby z władzy nad programem edukacji młodego pokolenia. A przecież rządzącym powinno zależeć na kształtowaniu u obywateli postawy odpowiedzialności za własne rodziny (a więc i naród), za własne wykształcenie, poszerzanie wiedzy, umiejętności itd. Póki co bardziej stara się ich kontrolować i nadzorować "poprawność" ideologiczną przekazywanych w szkole treści (spór o listę lektur, "jedyną właściwą" interpretację historii, nowy program nauczania itp.) niż stać na straży wolności. Zobacz np. w jakim "duchu" formułowane są dyrektywy UE. Obywatelami po "programowej obróbce" łatwiej kontrolować, szczególnie jeśli zapewni się im byt na minimalnym poziomie.

    Szkoła państwowa reprodukuje różnice społeczne (polecam publikację Pierre'a Bourdieu "Reprodukacja"), nie zapewnia zaś równego startu wszystkim. Zobacz jakie dzieci dają sobie radę w szkolnej rzeczywistości, a które pozostają w tyle, nie otrzymują promocji, a po zakończeniu szkoły podstawowej idą do zawodówek.

    Powszechny i równy dostęp do edukacji to mit. Szkoła swoimi mechanizmami utrwala nierówności społeczne (co nie zawsze musi być złe, bo świat jest złożony z nierówności - głupich i mądrych, leniwych i pracowitych itd.).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mówię, że posyłanie dzieci do szkół publicznych jest złe. Mówię jedynie o filozofii stojącej za ich funkcjonowaniem. I z tą filozofią się nie zgadzam do czego jako rodzic, obywatel i chrześcijanin mam prawo.

    Tak, wielu rodziców nie stać na szkoły prywatne. Być może sytuacja byłaby inna gdyby część ich podatków nie była im odbierana na edukację cudzych dzieci. Skutek jest taki, że finansując (przymusowo) kształcenie innych dzieci rodzice często nie mają na zapewnienie lepszej edukacji własnym dzieciom. Zauważ, że w obecnym systemie biedni również płacą za tzw. "bezpłatną" edukację dzieci z bogatych rodzin.

    Nas z żoną przede wszystkim interesuje edukacja o charakterze jednoznacznie chrześcijańskim - czy będzie miała ona formę szkoły niepublicznej (na którą byłoby nas stać) czy edukacji domowej jest drugorzędną sprawą, choć również pod wieloma względami ważną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Paweł napisał:
    "Tak, wielu rodziców nie stać na szkoły prywatne. Być może sytuacja byłaby inna gdyby część ich podatków nie była im odbierana na edukację cudzych dzieci. Skutek jest taki, że finansując (przymusowo) kształcenie innych dzieci rodzice często nie mają na zapewnienie lepszej edukacji własnym dzieciom. Zauważ, że w obecnym systemie biedni również płacą za tzw. "bezpłatną" edukację dzieci z bogatych rodzin."


    To ja poproszę konkrety:
    1 - jaką kwotę płaci na edukację cudzych dzieci w Polsce człowiek zarabiający 2000zł netto.
    2 - ile kosztuje czesne miesięczne w szkole prywatnej

    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  5. do pienka,

    10 mld polski rzad wydaje na szkolnictwo, znajdz sobie ile jest osob pracujacych i oblicz

    2 sprawa, ty patrzysz jak widze po twoich wypowiedzach na pragmatyzm, a zupelnie nie licza sie dla ciebie zasady, chocby taka, ze biedny i bezdziety czlowiek placi na studia dzieci czlowieka bogatego,
    albo, ze wogole jednen czlowiek doklada sie do edukacji dzieci drugieo czlowieka,

    jak tego nie pojmujesz, ze to jest niesprawiedliwe, to wyobraz sobie panstwo skladajace sie tylko z kilku rodzin, gdzie jedna rodzina nie ma dzieci, druga ma 2 dzieci, a trzecia 10 dzieci - skutkiem czego, te dwie pierwsze (juz nie tak anonimowo jak w duzym panstwie ) daja kase na ta 3 rodzine

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieniek,

    Co myślisz o Bożych ustanowieniach dotyczących zakresu kompetencji oraz odpowiedzialności państwa i rodziny.

    Za co wg Ciebie odpowiedzialne jest w Bożym Słowie państwo (w jakim celu Bóg powołuje królów, rządzących), a w jakim celu Bóg ustanowił małżeństwo i rodzinę?

    Odpowiedz najpierw na to zanim będziemy dyskutowali o podatkach.

    Swoją drogą, myślę, że powinieneś przeczytać książkę cytowaną w tym wątku. Wiele wyjaśnia jeśli chodzi o biblijne spojrzenie na zarządzanie, politykę, ekonomię, edukację. Pożyczę Ci ją z wielką radością ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. /10 mld polski rzad wydaje na szkolnictwo, znajdz sobie ile jest osob pracujacych i oblicz/

    no to policzyłem, ale wynik mnie nie zaskoczył, a wręcz jeszcze bardziej upewnił w słuszności państwowego szkolnictwa.

    /2 sprawa, ty patrzysz jak widze po twoich wypowiedzach na pragmatyzm/

    no tak to już jest, że jednych interesują modele, które działają, a innych te drugie.

    /, a zupelnie nie licza sie dla ciebie zasady, chocby taka, ze biedny i bezdziety czlowiek placi na studia dzieci czlowieka bogatego,/

    no i wyszedłem na człowieka bez zasad;)
    demagogia pierwszej wody:) jest coś takiego jak korzyść ogólna, której tylko krótkowzroczni nie widzą, ja się cieszę, że w Polsce jest możliwość nauki w szkołach nieprywatnych - dzięki temu zdobyłem wykształcenie (całkiem niezłe nawet) i podejrzewam, że nie tylko ja;)


    /albo, ze wogole jednen czlowiek doklada sie do edukacji dzieci drugieo czlowieka,/

    toż to zbrodnia w biały dzień;)
    a jakie to straszne, że człowiek, który nie jeździ samochodem musi finansować rozwój infrastruktury w państwie;)

    /jak tego nie pojmujesz, ze to jest niesprawiedliwe, to wyobraz sobie panstwo skladajace sie tylko z kilku rodzin, gdzie jedna rodzina nie ma dzieci, druga ma 2 dzieci, a trzecia 10 dzieci - skutkiem czego, te dwie pierwsze (juz nie tak anonimowo jak w duzym panstwie ) daja kase na ta 3 rodzine/

    jakoś lekko potrafię sobie wyobrazić fakt, że pewne zjawiska inaczej wyglądają w skali makro a inaczej w mikro.

    pzdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  8. Paweł napisał:

    /Swoją drogą, myślę, że powinieneś przeczytać książkę cytowaną w tym wątku. Wiele wyjaśnia jeśli chodzi o biblijne spojrzenie na zarządzanie, politykę, ekonomię, edukację. Pożyczę Ci ją z wielką radością ;-)/

    mogę w wolnej chwili poczytać, czemu nie.

    Pawle, ja nie krytykuję systemu szkolnictwa opartego na placówkach prywatnych. Jeśli kogoś stać to czemu nie? Jeśli jeszcze poziom nauczania będzie dobry? Super. Zawsze jednak będą w społeczeństwie ludzie, których na czesne nie będzie stać - przynajmniej nie dla wszystkich pociech. Koszty takiej edukacji znamy wszyscy i nawet jeśli można by wypisać się z finansowania szkoły publicznej, to ta kwota, którą powiedzmy fiskus by człowiekowi zwrócił na niewiele się zda, a publiczna edukacja mocno ucierpi - jeśli ludzi, nie chcących mieć nic wspólnego z jej finansowaniem okaże się sporo - choć nie sądzę bo wielu jeszcze jest zadowolonych z takiej możliwości. Nie mówię tylko o szkole podstawowej.
    p

    sorki, że tak napisałem o konkretach, ale trzeba na to spojrzeć tak:

    Jeśli to takie oczywiste, że prywatna szkoła jest lepsza od państwowej, to każdy zdrowo myślący Polak taką by chciał zasponsorować pociechom.

    Ty Pawle napisałeś:
    "Tak, wielu rodziców nie stać na szkoły prywatne. Być może sytuacja byłaby inna gdyby część ich podatków nie była im odbierana na edukację cudzych dzieci. Skutek jest taki, że finansując (przymusowo) kształcenie innych dzieci rodzice często nie mają na zapewnienie lepszej edukacji własnym dzieciom."

    Jeśli tak uważasz to policz ile to jest ten odsetek pobranego podatku i porównaj z czesnym.

    Cieszę się, że będzie Cię stać na prywatne szkoły dla Twoich pociech - to znaczy, że Pan Bóg Ci błogosławi w finansach. Nie mówię tego sarkastycznie - przecież mnie trochę znasz;)

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czy będzie mnie stać na prywatną szkołę chrześcijańską gdyż jeszcze w Gdańsku takowej nie ma i nie wiem na jakim poziomie będzie czesne. Zaś inne prywatne raczej średnio mnie interesują. Bardziej niż na szkole prywatnej zależy mi na chrześcijańskiej edukacji moich dzieci.

    Polacy może i by chcieli posyłać dzieci do prywatnych szkół, ale większości nie stać na nie gdyż płacą bardzo duże podatki nie tylko na edukację cudzych dzieci ale także np. na oświetlenie na stadionach sportowych i niemałe pensje żużlowców. Jawne i ukryte podatki wynoszą łącznie ok. 60-70% stąd nie powinno nas chyba dziwić, że ludzi w naszym kraju - przy takich pensjach jakie mamy i takich podatkach jakie mamy nie stać nie tylko na szkoły prywatne, ale także na wiele innych bardziej podstawowych potrzeb?

    Nie odniosłeś się jednak do mojego zapytania o biblijne wypowiedzi nt. kompetencji państwa i rodziny. Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Paweł pisze:

    /Nie wiem czy będzie mnie stać na prywatną szkołę chrześcijańską gdyż jeszcze w Gdańsku takowej nie ma i nie wiem na jakim poziomie będzie czesne./

    pewnie nie będzie diametralnie różne niż w tego typu szkołach w innym mieście, można to jakoś oszacować.

    /Zaś inne prywatne raczej średnio mnie interesują. Bardziej niż na szkole prywatnej zależy mi na chrześcijańskiej edukacji moich dzieci./

    podeślij jakieś konkretne materiały, bo na prawdę nie do końca czuję ideę chrześcijańskiej edukacji. Na czym polegają różnice pomiędzy szkołą prywatną niechrześcijańską, a chrześcijańską. Chodzi mi o program kształcenia, szczególnie przedmiotów ścisłych choć nie tylko.



    /Nie odniosłeś się jednak do mojego zapytania o biblijne wypowiedzi nt. kompetencji państwa i rodziny. Czekam :)/

    o Biblii to z pastorem nie będę dyskutował, bo zna ją lepiej;) Ja osobiście widzę tam jedynie jak funkcjonował naród, który wędrował. Rządził tam król, a demokracji nie było. Dziś nie mamy monarchii.
    Posyłając dziecko do szkoły publicznej nie widzę tego jako oddawanie go "herodowi" czy "cesarzowi". Nie widzę tego tak, że rodzic posyłający dziecko do szkoły publicznej już nie jest odpowiedzialny za jego edukację, wręcz przeciwnie jako rodzic i obywatel państwa współzapewnia swoim i nie tylko swoim dzieciom przygotowanie do życia w realiach poniekąd trudnych do egzystencji. Dobry rodzic pilnuje procesu kształcenia swojego dziecka.

    "Jawne i ukryte podatki wynoszą łącznie ok. 60-70% stąd nie powinno nas chyba dziwić, że ludzi w naszym kraju - przy takich pensjach jakie mamy i takich podatkach jakie mamy nie stać nie tylko na szkoły prywatne, ale także na wiele innych bardziej podstawowych potrzeb?"

    Właśnie tak nie można mówić. Zbyt duże uogólnienie. Jak mówimy o szkole, to patrzmy na koszty jakie generuje szkolnictwo. Jak patrzymy na zdrówko to na zdrówko, jak na rozwój inwestycyjny to na takie koszty. Inaczej brniemy w demagogiczne - nic nie mówiące stwierdzenia. Jeśli chcielibyśmy nie płacić podatków to zapomnijmy o formie i realiach w jakich żyjemy dziś i wróćmy do realiów sprzed kilkuset(tysięcy lat). Na prawdę trzeba szeroko spojrzeć na mechanizmy, które rządzą w tak poukładanych społeczeństwach. Cywilizacja, rozwój technologii (nowych) dążenie w pewnym kierunku wymaga finansowania.

    Ty mówisz, że Polaków nie stać na szkoły prywatne i nie tylko bo państwo zabiera, ale państwo zabiera na cele, które są strategiczne i ważne dla ogółu. Przytaczasz przykłady jupiterów i żużla. Osobiście sportem się nie interesuję, ale myślę, że w Polsce sport nie jest na takim poziomie, aby stworzył taki biznes, który utrzyma infrastrukturę i wszystkie procesy z tym związane, może kiedyś tak i wtedy kluby będą miały wystarczająco kasy z biletów i sprzedaży gadżetów z reklamą.
    Uwierz, że są procesy, które wymagają (do)finansowania ze wspólnej kasy. Z uporem ludziom tłumaczę o kosztach związanych z rozwojem infrastruktury, który to rozwój ma krytyczne znaczenie w ogólnym rozwoju państwa. Biblia nie mówi, że część podatku ma iść na infrastrukturę - czy to znaczy, że dziś mamy się podzielić i każdy zasponsoruje 1-metr autostrady? Nie tak chyba trzeba interpretować Biblię.

    Wiem, że w Polsce jest dużo nieuczciwości w tej kwestii, ale nie tylko w administracji ale także po drugiej stronie. Wielu ludzi nie płaci podatków, jest duża szara strefa. Wielu kombinuje jak zapłacić podatek mniejszy niż powinien. Skąd to się bierze? Nie chodzi tu o najbiedniejszych, a wręcz przeciwnie. Może by tak zacząć kształtować postawę uczciwości w Polsce zamiast tylko nienawiści do państwa?
    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  11. Twierdzenie, że więcej ludzi by się uczyło, albo jakość edukacji byłaby lepsza, gdyby podatki były niższe, albo by ich w ogóle nie było, a edukacja byłaby wyłącznie prywatna to czysta demagogia.
    Pastor dosknale wie, że leseferystyczna gospodarka doprowadza bardzo szybko do znacznego rozwarstwienia spoecznego, w związku z czym znacznej liczby ludzi nie stać na cokolwiek, a edukacja jest odległa na liście priorytetów wielu ludzi.
    W konsekwencji znaczna część, a nawet większość społeczeństwa w ogóle nie otrzymuje żadnej edukacji. Ponadto, co świetnie widać nawet w naszym kraju, a jest normą niemal wszędzie na świecie, prywatna edukacja reprezentuje gneranie znacznie niższy poziom, niż publiczna.

    Ponadto, w kwestii edukacji domowej, czy chrześcijańskiej. Z całym szacunkiem dla ciekawych i nietypowych poglądów Pastora, uczenie tego (wyłącznie tego) spojrzenia na świat może uczynić dziecku wielką krzywdę. Choćby praktyczną. Wychowanie średnie oparte na Biblii zamyka drogę do studiów przyrodniczych i większości nauk humanistycznych. Edukacja jest ważnym składnikiem tożsamości i świadomości swojego miejsca w społeczeństwie, jest też drogą do awansu społecznego.
    Stąd państwo do pewnego stopnia "odbiera" dzieci rodzicom. Proszę nie brać tego osobiście, ale państwo moim zdaniem powinno interweniować wtedy, kiedy rodzice traktują dzieci jak swoją własność, nie autonomiczne jednostki. Czy to Świadkowie Jehowy, którzy odmawiają dziecku dostępu do transfuzji krwi, co w konsekwencji doprowadza do jego śmierci, czy paleochrześcijanie, którzy zgodnie z zasadą "co jest dobre dla mnie, musi być też dobre dla mojego dzecka" odbierają dziecku coś, co może być dla niego bardzo ważne w przyszłości.
    Oczywiście nie stanie się tak na pewno, jeśli całkiem odetnie się dziecko od ogólnospołecznej, że tak powiem, wiedzy, ale to już trąci wariactwem w stylu amerykańskich sekt, które odcinają dzieci zupełnie od kontaktu z zepsutym światem zewnętrznym. Czy do tego Pastor dąży? Czy Pastor zdaje sobie sprawę z tego, jaką można tym krzywdę uczynić?

    Poza tym - dostrzegam tu pewne podwójne standardy. Z jednej strony atakuje Pastor UE i państwo za to, że rzekomo stosuje manipulacje i jednostronną edukację, aby ukształtować sobie takich obywateli, jakich chce, a z drugiej postuluje stosowanie dokłądnie tego samego, tylko w jeszcze bardziej skrajnej formie wobec własnych dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  12. do pienka, widze, ze ty masz po prostu wszystko w nosie

    na pytanie Pawla co myslisz, co Biblia mowi na te tematy, wiwinales sie, ze nie bedziesz z pastorem o tym rozmawial

    widac wiec, ze masz w nosie co Bibli mowi na rozne tematy, zadowliles sie tylko fragmentami mowiacymi o tym co ci sie podoba, i o reszcie twierdzisz, ze Bog nie ma na inne srawy nic do powiedzenia

    a tak, to masz swoje zapatrywanie, i guzik cie obchodza zasady jak chocby "nie kradnij" ktora zabrania zabieranie komus i przywlaszczania sobie -- a ty to popierasz, jesli robi to panstwo poprzes swoj aparat przymusu (podatki, policja)

    przemysl lepiej swoja postawe wobec Bozego Slowa bo dalsze spieranie sie nie ma sensu, skoro w praktyce nie uznajesz autorytetu Boga

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy napisał:

    /do pienka, widze, ze ty masz po prostu wszystko w nosie/

    :P

    /przemysl lepiej swoja postawe wobec Bozego Slowa bo dalsze spieranie sie nie ma sensu, skoro w praktyce nie uznajesz autorytetu Boga/

    Tu się z Tobą zgadzam w 100% - dyskusja ta nie ma sensu.
    życzę szczęścia
    p

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy, spokojniej z tak zdecydowanymi sądami nt. postawy i poglądów Pieńka. Tak się akurat składa, że się znamy z Pieńkiem i na pewno nie powiedziałbym, że "ma wszystko w nosie i nie uznaje autorytetu Boga".

    Wręcz przeciwnie. Wiele godzin spędziliśmy na dyskusjach o natchnionym tekście i nauczaniu Biblii, prawda drogi Pieńku? :-)

    OdpowiedzUsuń