środa, 3 listopada 2010

Wieczerza Pańska i Kuba Wojewódzki

Zbyt wiele debat nt. Wieczerzy Pańskiej w historii kościoła było skoncentrowanych na chlebie i winie - na pytaniu: czy Słowa Jezusa „to jest Ciało moje” należy odczytywać literalnie czy symbolicznie? Nie zamierzam lekceważyć tej kwestii ponieważ niejednokrotnie na blogu pisałem na ten temat uważając go za bardzo ważny dla zrozumienia istoty tego sakramentu.

Wydaje mi się jednak, że w gąszczu debat i dyskusji o materii, formie i przemianie (bądź jej braku) komunii pomijamy coś o wiele bardziej istotnego. Mianowicie fakt, że nasza uwaga powinna być bardziej skoncentrowana nie tyle na pytaniu: co się dzieje z chlebem i winem, lecz jaki jest Bóg?

Zamiast widzieć Boga jak dobrego Ojca, który karmi, zaopatruje i troszczy się o Swoje dzieci widzimy w Nim Kubę Wojewódzkiego z programu "Mam Talent", który mówi "jestem na TAK", "jestem na NIE" - kiedy spogląda na nasze teologiczne zrozumienie sakramentu.

Bóg nie zaprosił nikogo z nas - chrześcijan do Stołu aby z nami grać: "jeśli odgadniesz czym jest chleb to wygrałeś – możesz go wziąć. Jeśli się pomylisz – przegrałeś. Czekasz kolejkę – do następnej niedzieli, aż może w końcu zrozumiesz i dostaniesz nagrodę".

Wieczerza Pańska jest łaską, nie zaś nagrodą za poprawne, katechizmowe odpowiedzi zgodne z doktryną Twojego kościoła lub nieomal bezgrzeszne życie. Nikt z nas na nią nie zasłużył. Jest dla ubogich w duchu, słabych i wątpiących, ale szukających pokrzepienia, zrozumienia, umocnienia w Chrystusie. Stół powinien jednoczyć rodzinę, nie zaś ją dzielić. Tam gdzie wokół niego stawiany jest płot chroniący chleb i wino przed obecnością innych chrześcijan - tam wciąż nie rozpoznaje się jego znaczenia.

Jeśli w Wieczerzy Pańskiej ktokolwiek jest zmylony to nie dlatego, że ten posiłek jest zbyt skomplikowany. Raczej powodem jest nasze serce, które zamiast widzieć w Bogu dobrego Ojca, który zaprasza swoje dzieci do wspólnego posiłku – komplikuje bardzo proste Boże ścieżki.

Zatem Bóg daje nam chleb i wino i mówi: bierzcie jedzcie, bierzcie pijcie. Chcę karmić was moim Synem ponieważ On jest Prawdą i Życiem. Spożywajcie ten sakramentalny posiłek z wdzięcznością.

7 komentarzy:

  1. Pastor Paweł Bartosik pisze:
    "Zatem Bóg daje nam chleb i wino i mówi: bierzcie jedzcie, bierzcie pijcie. Chcę karmić was moim Synem ponieważ On jest Prawdą i Życiem. Spożywajcie ten sakramentalny posiłek z wdzięcznością."

    Bóg karmi nas Synem w Eucharystii, jeśli On tam JEST.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że jest. Pytanie brzmi: W JAKI sposób Jezus obecny jest w komunii?

    Kościół Katolicki naucza, że jest obecny NA Stole.

    Kościoły reformowane nauczają, że jest obecny POŚRÓD nas karmiąc uczniów swoim Ciałem i Krwią poprzez chleb i wino.

    Jeśli jednak mówimy o przemianie czegokolwiek/kogokolwiek w czasie Wieczerzy Pańskiej to spoglądajmy na krzesła, a nie na Stół.Ponieważ to uczestnicy komunii są przemieniani, umacniani, pokrzepiani przez Chrystusa, a nie jej elementy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kościół katolicki wierzy i w jedno i w drugie. Chrystus jest obecny jest wśród zebranych w Jego imię; On jest obecny substanjcalnie i rzeczywiście, czyli CAŁY (bóstwo i człowieczeństwo) w Eucharystii.

    Tak samo odnośnie co piszesz poniżej. Nie ma albo - albo. Jest "i". Kościół katolicki wierzy, że chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, i w konsekwencji przyjmujący Komunię św. również zostają przemienieni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Owszem. Problem jednak nie w tym, że KK szuka obecności Jezusa w komunii na Stole. To akurat wynika to z niezrozumienia istoty sakramentalnych posiłków w Starym Przymierzu, lekceważenia kontekstów fragmentów nt. chleba i wina szczególnie w Starym Przymierzu oraz fragmentów nowotestamentowych (szczególnie Jn 6 oraz 1 Kor 11).

    Problem w tym, że jego podejście wpisuje się w to o czym pisałem w poście: stawiamy płot odgradzający Stół Pański od wielu chrześcijan sądząc, że Bóg (niczym Kuba Wojewódzki) jest "na tak" tylko względem niektórych swoich uczniów - tj. tych, którzy zaufali katolickiej interpretacji sakramentu komunii.

    W rezultacie Stół Pański zamiast łączyć (co jest istotą sakramentów) - dzieli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na myśli oczywiście łączenie, formowanie i umacnianie jako jedno Ciało uczniów Jezusa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedność nie jest wartością najwyższą. Sam gdzieś o tym pisałeś niedawno. Jedność tak, ale nie za cenę prawdy.

    Jeśli chodzi o rozumienie kontekstu J 6 i 1 Kor 11 to myślę, że jest dokładnie odwrotnie.

    Zdanie w 1 Kor 11, 29 jest bez sensu, jeśli obecność Jezusa pod eucharystycznymi postaciami chleba i wina jest tylko symboliczna.

    W kontekście jedności: Dlaczego odchodzą (prawdopodobnie większość z nich) uczniowie Jezusa w J 6, 66? Dlatego, że zrozumieli słowa Jezusa dosłownie czy też przenośnie? Myślę, że jest to dosyć oczywiste, że zrozumieli je dosłownie. Nie zgorszyliby się bowiem symboliczną interpretacją mowy Pana. Dlaczego więc Jezus nie zatrzymał ich mówiąc np. "Zaraz, zaraz, ja oczywiście rozumiem symbolicznie Moje Ciało i Moją Krew"? Nie powiedział tego, żeby ich zatrzymać przy sobie. Bo nie chciał jedności kosztem prawdy.

    Kościół nigdy nie może się zgodzić na odstąpienie od wyznawania wiary w rzeczywistą i substancjalną obecność Chrystusa w Eucharystii, bo byłoby to zdradą Chrystusa. Jedność tak, ale nie kosztem prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aha, wspomniałeś jeszcze o "niezrozumieniu (przez Kościół katolicki) istoty sakramentalnych posiłków w Starym Przymierzu"

    Mógłbyś o tym napisać szerzej. Jakie jest właściwe rozumienie tego, co nazwałeś "posiłkami sakramentalnymi" w ST?

    OdpowiedzUsuń