czwartek, 10 marca 2011

Czy ateista może być człowiekiem moralnym? - referat

Poniżej fragment mego 20-minutowego wystąpienia ze spotkania Koła Filozoficznego Uniwersytetu Gdańskiego, które odbyło się w miniony piątek 4 marca nt. "Czy ateista może być człowiekiem moralnym?". Na samym dole link do całości.

______________________________________

Na początku chciałbym podziękować studentom z Koła Filozoficznego Uniwersytetu Gdańskiego za zaproszenie i organizację tego spotkania. Cieszę się, że w ramach spotkań nt. różnych aspektów filozofii znajduje się również miejsce na dyskusje o moralności i ateizmie.

Zanim rozpocznę swoje krótkie wystąpienie dwa słowa o mnie: nazywam się Paweł Bartosik i jestem pastorem Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku. Mury tego budynku również nie są mi obce ponieważ piszę doktorat w sąsiednim Instytucie Pedagogiki.

Wraz z Adamem przygotowaliśmy dwa 20 minutowe wprowadzenia do dyskusji przedstawiające odmienne punkty widzenia na zadany temat, który brzmi: Czy ateista może być człowiekiem moralnym?

W zasadzie aby móc odpowiedzieć na to pytanie musimy sobie zdefiniować pewne pojęcia występujące w pytaniu. Dokładnie - dwa pojęcia: ateizm oraz moralność.

Po pierwsze: „ateista”. Ateista w dużym skrócie to człowiek, który nie wierzy w istnienie Boga – zdefiniowanego przez jakąkolwiek z religii. Oczywiście odrzuca istnienie Boga, o którym mówi Biblia, jak i każde bóstwo, o którym opowiadają inne księgi lub ludzka wyobraźnia.

Jednak gdybyśmy tylko na tym się zatrzymali w naszej definicji ateisty powiedzielibyśmy zdecydowanie za mało. Na potrzeby tematu spotkania musimy powiedzieć o wiele więcej nt. tego co wiąże się z ateizmem. Dlatego, że odrzucenie istnienia Boga niesie ze sobą bardzo konkretne filozoficzne, logiczne oraz praktyczne konsekwencje, o których nie wszyscy – nawet sami ateiści – zdają sobie sprawę. I dodałbym: dzięki Bogu, że nie uświadamiają sobie owych konsekwencji ponieważ w przeciwnym wypadku nie doszłoby choćby do naszego spotkania.

Zapraszam do zapoznania się z całością referatu.

5 komentarzy:

  1. Krótko i na temat:

    większość jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę,że moralność każdy z nas ma zapisaną w swoim sumieniu niezależnie czy to wierzący czy ateista. Dla pierwszych punktem odniesienia jest to co sami uznają bądź to co powszechnie jest uznawane za "moralne". Dla ludzi wierzących tym punktem jest np. Dekalog, który pochodzi od Boga.Mnie trudno się zgodzić z tym, że moralność jest tworem abstrakcyjnym. Wszyscy odnosimy się zawsze do pojęcia moralność gdy dzieje się krzywda, gdy nie zgadzamy się na zło.Cytując za Thomasem Mertonem "Prawdziwym problemem jest nasza moralna tępota i duchowa niewrażliwość na podstawowe wartości ludzkie"

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza uwaga: każdy jest ateistą w stosunku do większości dzisiejszych i dawnych bogów.
    Druga uwaga: ateista nie tyle, że nie uświadamia sobie niekonsekwencji, raczej jest tak, że twoje opisy konsekwencji bycia ateistą są bez sensu.
    Nie wszystkim rządzi chaos i przypadek. Jest w tym świecie miejsce dla stałych, niematerialnych praw, to oczywiste. Raczej teista może się tu nie zgodzić twierdząc, że Bóg może zatrzymać słońce na parę godzin, a potem znowu je puścić. Ateista takich głupot nie przyjmie, dlatego, że rządzą pewne prawa fizyki.
    Stałośc, prawo i harmonia występują wszędzie we wszchświecie. Planowość raczej nie, bo nikt tego (prawdopodobnie) nie zaplanował. Przewidywalność praw u ateisty jest nieporównanie większa niż u teisty, nie wiem skąd te brednie. Ateiści nie mówią o cudach jak większość kościołów.
    Osobowej istoty "powodującej" przyciąganie ziemskie nie ma, jest masa i znane zależności oddziaływania mas na siebie.

    Każdy ateista zachowuje się w zasadzie tak jak teista, ponieważ doświadczenie uczy, że świat istnieje, wczoraj istniał, działa tak i tak, więc pewnie jutro też tak będzie. A jak nie będzie bo przyjdzie tsunami, to tak samo zaskoczy jednego i drugiego. Prawa matematyczne są znane w jakimś stopniu większości ludzi, choć nikt nie wie dlaczego modele matematyczne, czasem bardzo skomplikowane i tworzone same dla siebie nagle pasują do jakiegoś realnego problemu "fizycznego". Teista pewnie od razu wpakuje w to Boga, choć żaden Bóg o matematyce wyższej się nie wypowiadał. Ale teista wie. Skąd? Znikąd. Wie.

    Cząstkowe prawdy są poznawalne bez względu czy wierzy się w Boga i wróżki, czy też nie. To pokazuje doświadczenie, setki eksperymentów itp. Pawda ostateczna, cokolwiek by to miało być, jest niepoznawalna dla nikogo, bo nie jest zdefiniowana. Nawet jeśli jakiś bóg istnieje, to może jest on tylko pionkiem w ręku innego Boga? Może żyjemy w symulacji komputerowej?

    Nie poznasz jako teista żadnej prawdy absolutnej, ale możesz sobie spokojnie wmówić, że ją znasz rzucając np. durnowate hasło "bóg jest prawdą". Pięknie mydli oczy, nieczego nie wyjasnia.

    Co do moralności: istnieje, bo sami ją utworzyliśmy jako gatunek na drodze rozwoju. Nie jest to żaden uniwersalny zbiór praw, chyba każdy zna hasło "Moralność Kalego" oznaczające, że dobrze jest, jeśli coś komuś ukradnę, a źle jest, gdy mi ukradną. W naszym kręgu kulturowym ta moralność nie obowiązuje. Co ciekawe, nawet moralność wywodząca się z Biblii nie obowiązuje jako jedno prawo, bo tam, gdzie masz 10 przykazań masz też zalecenia, żeby córkę swoją dać obcym zgwałcić na ulicy. Pewnie nie przestrzegasz tego? Dzięki Bogu,jesteś niekonsekwentnym chrześcijaninem. Wybierasz z Biblii fragmenty o moralności przystające do obowiązującej... moralności. Nie wynikającej z Biblii, tylko z rozwoju ludzkości, jej kultury, inteligencji, nauki i bogactwa.

    Zapożyczasz spoza swojego systemu istniejące zasady, żeby w miarę mądrze zinterpretować Biblię. Przypomnę, że jeszcze 150 lat temu dowodziłbyś, że posiadanie niewolnika ci się należy i jest dobre, bo tak mówi Pismo. Pismo się nie zmieniło, a obowiązująca moralność tak. Dziś raczej nie poprzesz niewolnictwa (choć kto tam wie?).

    Co do markiza de Sade: to, że człowiek jest chemicznym zlepkiem jest oczywiste, codziennie wrzucasz w siebie chemię w postaci chleba z masłem, która buduje komórki. Chyba w to nie wątpisz. Ale taż wiadomo, że ta kupa białka czuje, jak jej coś złego robisz. Ateista więc buduje moralność na niekrzywdzeniu innych: "nie rób drugiemu co tobie nie miłe". Sade był zaburzonym psycholem a nie konsekwentnym filozofem. Groźniejsi są natomiast ludzie owładnięci misją daną od Boga. Mogą rozpieprzyć wieżowiec samolotem, albo pójść na wyprawę krzyżową nawracać "niewiernych" albo innowierców. Jak to ktoś pięknie powiedział: To, że są źli ludzie i czynią zło, jest zrozumiałe. To, że są dobrzy ludzie i czynią dobro, też jest zrozumiałe. Ale żeby dobry człowiek zaczął czynić zło - to wymaga religii.

    c.d.n.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tym długim i dla większości pewnie niepotrzebym wywodzie wróćmy do podstaw: co to znaczy być teistą? Wierzyć, że istnieje jakaś myśląca masa w "niebie", która jest inteligentna i zarządza tym światem. BEZ DOWODÓW.

    Dla rozgarniętych jest oczywiste, że bogowie, jak i wróżki, krasnoludki i kłobuki są wytworem ludzkiej fantazji.
    Tak samo jak wytworem człowieka jest moralność. Wyobraż sobie, że dziś znikają wszyscy chrześcijanie z tej Ziemi. Nadal pozostaje wiele miliardów ludzi innych religii, którzy mogli nie słyszeć o chrześcijaństwie. Czy twierdzisz, że przestaną być moralni, bo nie mają skąd zapożyczyć definicji tego pojęcia? Niektórzy z nich nie mają nawet swojego boga (budyści itp). Świat się nie zawali, nadal ludzie będą w ogólności mili i uczynni. Nikomu to chrześcijaństwo nie jest potrzebne, jak i nie było potrzebne przez większość czasu istnienia gatunku ludzkiego (tak, wiem 6 tys. lat , hehe).

    PS. Jestem Bogiem, który cię ukarze po śmierci jak się do mnie nie nawrócisz Pastorze.
    PS2: Dla nieprzeciętnych...

    OdpowiedzUsuń
  5. Filmik po polsku o moralności w Biblii, z wersetami:
    Kliknij tu

    OdpowiedzUsuń