wtorek, 17 grudnia 2013

Wstająca i siadająca ławka - Douglas Wilson

Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej, Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. – 1 Koryntian 11:27-29

Przed dyskusją nt. teologii grzechu popełnionego w cytowanych wersetach, najpierw musimy zidentyfikować, co nim jest. Ów grzech jest rozpoznany i nazwany na końcu 29 wersetu. Polega on na „nie rozpoznawaniu ciała Pańskiego”. Pierwszym fundamentalnym błędem jest szukanie ciała Pańskiego w chlebie i kielichu, zamiast w miejscu, w którym zwykle ciała Chrystusa nie zauważamy, a którym są ci, którzy wstają i siedzą w naszej ławce. W poprzednim rozdziale mamy powiedziane, że kielich i chleb są koinonia, uczestniczeniem, społecznością w krwi i ciele Chrystusa (1 Kor 10.16). Następny werset mówi, że my, ilu nas jest, jesteśmy jednym chlebem i jednym ciałem z powodu wspólnego uczestnictwa (1 Kor 10.17).

Dlatego odsunięcie dzieci od Wieczerzy Pańskiej, z powodu tego, że nie są w stanie sprostać wyzwaniu metafizyki eucharystycznej z chlebem i winem umieszczonymi pod teologicznym mikroskopem – jest straszliwym pominięciem powyższej kwestii. Ci, którzy są chlebem, powinni otrzymywać chleb, zaś ci, którzy odsuwają najmniejszych z powodu „nie rozpoznawania” ciała, sami go nie rozpoznają. Człowiek, który twierdzi, że ktoś inny nie może przystąpić do Stołu Pańskiego, ponieważ nie jest zdolny do badania siebie, ewidentnie nie bada siebie. Badaj siebie, mówi Apostoł. Czy nie stawiasz jakiś niebiblijnych i niepotrzebnych barier między sobą, a innym członkiem ciała Chrystusowego? To był realny problem w Koryncie i to nadal jest problemem dzisiaj.

Inną ważną kwestią, którą powyższy fragment Pisma podnosi jest pytanie, co oznacza niegodne jedzenie i picie? Jest to jedna z różnic między reformowanym, a luterańskim zrozumieniem Wieczerzy Pańskiej. Reformowane twierdzi, że mamy do czynienia z amanducatio indigna, niegodnym jedzeniem i zaprzecza, że jest to manducatio indignorum, spożywanie (Chrystusa) przez niegodnych.

Dyskusja dotyczy tutaj odmiennego spojrzenia na „realną obecność” w chlebie i winie. Co Paweł ma na myśli mówiąc, że niegodnie spożywający je i pije własny sąd (w.29). Jedno spojrzenie mówi, że spożywa on własny sąd, ponieważ je i pije nierozpoznanego Chrystusa (w chlebie i winie). Jednak inne spojrzenie, które reprezentuję, mówi, że jest on potępiony, ponieważ je i pije z nierozpoznanym Chrystusem (ciało Chrystusa go otacza). Z tego powodu jest winny ciała i krwi Pańskiej. Nasza naturalna tendencja polega na lokalizowaniu świętokradztwa w nieodpowiednim traktowaniu elementów, aniżeli tam, gdzie Apostoł Paweł je umiejscawia: w naszym traktowaniu braci i sióstr. Czy rozpoznajesz ciało w ciele? Oto jest pytanie.

Nawiasem mówiąc, dotyczy to również, naszego traktowania braci i sióstr, którzy różnią się z nami na temat tego, co pociąga za sobą spożywanie Wieczerzy Pańskiej. Przypuśćmy, że z mojej perspektywy człowiek robi wszystko w niewłaściwy sposób. Używa soku zamiast wina, obchodzi Wieczerzę raz na kwartał i traktuje ją jedynie jako zwykłą pamiątkę... ale kocha wszystkich w kościele ze szczerego serca. Jest prawdziwym uczestnikiem Wieczerzy, podczas gdy bardziej ortodoksyjny człowiek spożywa ją w niegodnie, pijąc wino potępienia i robi to co tydzień gardząc świętymi. Jest winny ciała i krwi Pańskiej.

Każdy, kto zapomina, że Wieczerza jest przymierzowym posiłkiem, zapomniał, że jest ona miejscem przesiewania.

wpis z bloga autora: dougwils.com
tłum. P. Bartosik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz