poniedziałek, 16 grudnia 2013

Odnaleźć w sobie Maryję

Maria to przykład właściwej reakcji na niespodziankę od Boga, ale i dziecięcego zdziwienia Bożymi dziełami. To jest przykład postawy dla nas. Gdy Maria dowiedziała się, że urodzi Syna Najwyższego zadała aniołowi Gabrielowi pytanie: "Jak się to stanie, skoro nie znam męża?" (Łk 1:34).

Nie było to pytanie niewiary, ale pytanie zdziwienia. Pytanie: „Jak to możliwe? Jak to się stanie?” przypomina pytanie dziecka, które po raz pierwszy w życiu spogląda przez mikroskop na jakąś bakterię. Jak to możliwe, by coś takiego istniało i było tak ciekawie zbudowane skoro nie widzą tego nasze oczy?!

„Jak to się stanie?” to słowa zdziwienia. Nie może być w naszym życiu takich chwil, gdy powiemy: ja to wszystko znam! Już nic mnie nie zdziwi! Wiem jak to wszystko działa. Powinniśmy chronić nasze serca przed nadejściem czasu, gdy nic nie będzie nas ekscytowało, "rajcowało". Gdy nasza półroczna suczka Nala wybiega na dwór, za każdym razem wydaje się, że widzi trawę po raz pierwszy! Tacy mamy być: odkrywać świat i dziwić się, jak zaskakujący jest Bóg, jak dziwnie działa! Spójrzmy na bajkowego kota Filemona, który ogląda świat oczami ciekawości. Jego przeciwieństwem jest leniwy, znudzony Bonifacy. 

Maria dziwi się wieścią od Gabriela. Jednocześnie zaraz potem mówi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Zaciekawienie, niezrozumienie, ale i gotowość podążania za wolą Bożą. 

Czy w naszych ustach pojawiają się tego typu pytania: "Boże, jak to się stanie? Nie rozumiem Twojego działania. Pozwól mi zrozumieć, uwierzyć, zaufać". 

Czy może już jesteśmy tak znudzeni, że nawet pytać nie mamy ochoty. "Studiowaniem Biblii, zadawaniem pytań zajmowałem się kiedyś. Teraz zaś jestem starszy i poważniejszy i lektury mam trochę mądrzejsze. Stwierdziłem, że w sumie to nie ma aż takiego znaczenia". Znamy to? Z autopsji? Czy wciąż dopuszczamy możliwość, że Bóg nas czymś zachwyci, jakąś niespodzianką, nieodkrytą prawdą Pisma Świętego? Pan Jezus powiedział, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, to nie wejdziemy do Królestwa Niebios. Mówił nie tylko o ufnej, szczerej wierze, ale także o dziecięcej ciekawości wiary. To dzieci najczęściej pytają o wiarę. Najtrudniejsze pytania zadają mi nie apologeci ateizmu, lecz moje dzieci. To dzieci chcą wiedzieć więcej, zrozumieć więcej, są ciekawe. Uczmy się tego od nich! 

Jeśli nie jesteśmy ciekawi, jeśli jesteśmy znudzeni życiem z Chrystusem, to jest to przejaw braku postawy Marii: Panie jak to się stanie? Jak to możliwe? Nasza więź z Bogiem ma być pełna ciekawości, radosnego poszukiwania z gorliwością i otwartością na niespodzianki. Bóg lubi niespodzianki. Czymś antybiblijnym jest uczenie wiernych prawd wiary z zastrzeżeniem: "Ale nie zadawajcie pytań. Nie wnikajcie. Po prostu nam wierzcie. Tak mówi dogmat wiary."

Bóg jednak lubi pytania. Nie pytania w tonie faryzeuszy, którzy chcieli przyłapać Jezusa na jakimś słowie. Lubi pytania małych uczniów Chrystusa: Tato, czy szarańcze są smaczne? Czy Jezus jest królewiczem, skoro Jego Ojciec jest królem? Dlaczego Jan tak dziwnie się ubierał i odżywiał? Lubi pytania starszych uczniów: Panie, kto jest moim bliźnim? Jaki będzie znak Twojego przyjścia? Naucz nas modlić się. Kto jest największy w Królestwie Bożym?

To pytania zdziwienia i chęci zrozumienia. Postawa: nie zadawaj pytań, po prostu słuchaj i milcz - niszczy pasję, radość chodzenia z Bogiem i gotowość na niespodzianki. Niestety tak przedstawia się czasami chrześcijaństwo i nic dziwnego, że wielu ludzi sądzi, że zachęcamy ich do smutnej wiary w chłodne dogmaty lub w bezrozumne przeżywanie. 

Duchowa apatia manifestuje się choćby w tym, że przestaliśmy być wdzięczni. Mówimy np.: "Przestań się tak ekscytować! Ekscytuj się Panem, a nie małżeństwem, jedzeniem, wynikiem meczu, filmem, koncertem niechrześcijańskiego zespołu!" Takie słowa niestety da się słyszeć w konserwatywnych kręgach chrześcijańskich. "Lepiej by nic świeckiego nas nie pasjonowało, nic nie zachwycało i nic nie dziwiło. To świat. Zło. Nas powinien zachwycać Bóg".

Oczywiście to jawne pogwałcenie Bożego Słowa, w którym psalmista wielokrotnie zachwyca się Bożymi dziełami dziękując za nie Stwórcy. Salomon w Księdze Przysłów (Przypowieści Salomona) maluje obraz radowania się z Bożych dzieł, gdy pisze o piersiach żony, winie, świecie przyrody...

Nas dotyka niekiedy apatia: co tydzień znowu nabożeństwo, co tydzień znowu chleb i wino, co tydzień ten sam pastor za kazalnicą... Nudy nudy, nudy...

Gdzie jest w nas ta ciekawość pobożnej Marii? Panie, jak się to stanie, skoro nie znam męża? Odnajdźmy ją w sobie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz