Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lusk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2026

Główny problem z chrześcijańskim syjonizmem

Rich Lusk

Główny problem z chrześcijańskim syjonizmem jest prosty. Wszystkie obietnice Boga są „tak” i „amen” w Chrystusie (1 Koryntian 1:20). Nie ma żadnych obietnic dla kogokolwiek poza Chrystusem. Żydzi pozostający poza Chrystusem nie mają żadnych Bożych obietnic, do których mogliby się odwołać — w tym także żadnej obietnicy dotyczącej ziemi. Oczywiście ludzie mieszkający obecnie na tej ziemi mają prawo jej bronić, tak jak każdy naród ma prawo do obrony, ale nie istnieje żadne boskie prawo do tej ziemi przyznane Żydom tylko dlatego, że są Żydami. Nawet w Starym Przymierzu Żydzi byli wypędzani z ziemi za swoje grzechy. Boskie prawo do posiadania ziemi, nawet w Starym Przymierzu, było warunkowe. 

Ponadto w 1 Liście do Koryntian 3 Paweł mówi do wszystkich wierzących — Żydów i pogan — „wszystko jest wasze”: świat, życie, śmierć, teraźniejszość, przyszłość — „wszystko jest wasze, wyście zaś Chrystusowi, a Chrystus Boży”. Żydowscy chrześcijanie nie otrzymują żadnych obietnic, których nie otrzymują także chrześcijanie pochodzący z pogan. Nie ma żadnych „dodatkowych” obietnic dla wierzących Żydów. Twierdzenie, że wierzący Żydzi mają obiecane coś, czego nie obiecano wierzącym spośród pogan, oznacza ponowne wzniesienie podziału między Żydem a poganinem, który Chrystus zburzył. 

„Ziemia obiecana” nigdy nie była niczym więcej niż zadatkiem na znacznie większe dziedzictwo, które Bóg obiecał swojemu ludowi. W Liście do Rzymian 4:13 Paweł mówi, że Abraham (a więc także dzieci Abrahama, czyli chrześcijanie) „ma być dziedzicem świata”. Cały świat stał się „ziemią obiecaną”. Dlatego Paweł mógł w Liście do Efezjan 6 zastosować obietnicę związaną z piątym przykazaniem — dotyczącą ziemi — do nieżydowskich chrześcijańskich dzieci mieszkających w Efezie (Ef 6:2-3).

środa, 11 marca 2026

Twój pępek

Rich Lusk

Jaki jest najlepszy argument przeciwko współczesnemu liberalizmowi? 

Twój pępek.

Twój pępek przypomina ci, że rozpocząłeś życie będąc połączony z innymi. Nie jesteś suwerenną, autonomiczną, oderwaną jednostką. Twoje istnienie powstało w społeczności i poprzez nią. Być — to być w relacji. Nie jesteś swobodnie unoszącym się atomem. Jesteś raczej cząsteczką z organicznymi więzami z tymi, którzy byli przed tobą, którzy żyją obok ciebie i którzy przyjdą po tobie. Nie jesteś bez korzeni. Jesteś gałęzią na drzewie. Jesteś ziarnem zasianym w glebie relacji społecznych, przywilejów i zobowiązań. Nie możesz uciec od tego, skąd pochodzisz i kim jesteś.

Współczesny, zsekularyzowany liberalizm chce uczynić jednostkę suwerenną i autonomiczną, tak jak wyobrażał to sobie Rousseau. Rousseau uważał, że człowiek rodzi się wolny, a następnie zostaje zniewolony przez tradycje i zobowiązania narzucane mu przez społeczeństwo. Te „niewybrane zobowiązania” są problemem.

Tymczasem człowiek przychodzi na świat jedynie poprzez wspólnotę matki i ojca. Od momentu poczęcia jesteśmy połączeni z innymi. Jedynym rodzajem wolności, który naprawdę odpowiada naszej naturze, jest wolność uporządkowana — zakorzeniona w rzeczywistości i skierowana ku właściwym celom.

Współczesny człowiek w duchu Rousseau jest płynnym zbiorem wciąż rozszerzających się „praw” — praw, które paradoksalnie muszą być nadawane i podtrzymywane przez zarządzające, biurokratyczne, rzekomo neutralne państwo. To jednak tylko domek z kart zbudowany na fundamencie z piasku. Wszystko w tym jest fałszem — aż do samego dna. Ironia liberalizmu polega na tym, że jego radykalny indywidualizm może być utrzymany jedynie przez radykalny totalitaryzm.

Każdy egalitarny ruch „praw” w rzeczywistości podkopuje prawdziwą wolność, ponieważ wymaga coraz większego państwa, aby mógł funkcjonować. Dotyczy to zarówno feminizmu, jak i socjalizmu czy ruchu LGBTQ. Wszystkie są nienaturalne i z natury etatystyczne. Tworzą nieustanną rewolucję, która spłaszcza społeczeństwo obywatelskie i ostatecznie niszczy samą cywilizację.

Twój pępek jest dowodem na to, że nie wyraziłeś autonomicznej zgody na jakiś kontrakt społeczny. Zostałeś raczej urodzony w przymierzu. Przyszedłeś na świat w sieci relacji. Nie jesteś autonomiczny, lecz zależny; nie jesteś sam przez siebie stworzony ani sam siebie definiujący, lecz ukształtowany i określony przez szerszą wspólnotę, której jesteś częścią.

Cały projekt liberalny zmierza do zerwania tych więzi, abyśmy mogli na nowo stworzyć własną tożsamość. Dlatego właśnie ci, którzy stoją w tradycji Rousseau, nigdy nie mogą być naprawdę szczęśliwi — postrzegają bowiem samą rzeczywistość jako coś opresyjnego.

* Autor jest pastorem Kościoła reformowanego (CREC) w Birmingham, Alabama (USA)