wtorek, 25 stycznia 2022

Śmierć pesymistycznego chrześcijaństwa

Pomyśl jak bardzo Twoje podejście do życia, świata, kultury, pracy, przyszłości zmieniłoby się, gdybyś:

- koncentrował się na rozwoju Królestwa Bożego zamiast na przyjściu antychrysta, 

- koncentrował się na znaku Baranka zamiast na znaku bestii, 

- skupiał się na odkupieniu i przemianie świata dla Bożej chwały zamiast na ucieczce z tego świata, 

- wierzył w zwycięstwo Królestwa Bożego w historii zamiast w zwycięstwo królestwa ciemności,

- pracował, modlił się, odpoczywał w wierze, myślał pokoleniowo zamiast spekulować o rychłym końcu świata,

- koncentrował się na nadziei zamiast na strachu.

A teraz pomyśl, że Biblia naprawdę uczy tych rzeczy i zachęca nas do nadziei i wiary w to, zgodnie z Bożymi obietnicami. Pesymistyczna wizja przyszłości ziemi, świata, Kościoła, chrześcijaństwa narobiła w życiu wierzących i Kościoła wiele szkód. Jej owocem jest strach, bierność, odseparowanie, wycofanie chrześcijan z życia publicznego, brak myślenia pokoleniowego, oddzielenie Ewangelii od doczesnych wyzwań i problemów ludzi... 

Jeśli chcesz poznać powody, dla których pesymistyczna wizja przyszłości świata i Kościoła nie jest nauczaniem Pisma Świętego, sięgnij po tę książkę: "Wprowadzenie do postmilenizmu" - Andrew Sandlin. 

Wschód i Zachód

W Piśmie Świętym podążanie w kierunku zachodnim ma znaczenie symboliczne. Oznacza powrót do Ogrodu, do Bożego Sanktuarium. 

Bóg wygnał po upadku Adama i Ewę z Edenu na wschód. Chcąc powrócić do Bożej obecności Adam i Ewa musieli więc udać się na zachód. Jeszcze dalej oddalił się Kain. Lot po opuszczeniu Abrahama poszedł na wschód w stronę Sodomy. Zatem wschód to oddalanie się od Boga i Jego Ogrodu. Podążanie na zachód oznacza zaś powrót do Boga. 

Ta symbolika jest widoczna w wielu innych miejscach Pisma. 

Abraham odbył wędrówkę ze wschodu na zachód, gdy wyszedł z Ur Chaldejskiego, żeby udać się do Ziemi Obiecanej. Jozue przekroczył Jordan ze wschodu na zachód i wprowadził Izrael do Ziemi Obiecanej od wschodniej strony. Izrael wracał z niewoli babilońskiej do swojej ziemi w kierunku zachodzącego słońca. Świątynia miała bramę na wschodniej ścianie, tak aby zbliżanie się do Boga odbywało się w kierunku zachodnim. Mędrcy ze wschodu, podróżując na zachód, udają się do Bożej obecności, do Miejsca Najświętszego w Świątyni, do Bożego Sanktuarium w Ogrodzie, których uosobieniem jest Boży Syn.

niedziela, 23 stycznia 2022

Tak czy siak szc*epmy się!

Minister Zdrowia i główne media zapowiadają: 50 tys. zakażonych dziennie w przyszłym tygodniu! 

Ja jednak myślę, że to niemożliwe! To przecież dwa razy więcej niż przed masowymi szczepieniami skuteczną szczepionką. 

Dlatego... szczepmy się! 

Jest dużo zakażeń. Więc szczepmy się. Wkrótce będzie nowy wariant i jeszcze więcej zakażeń. Więc szczepmy się. Pfizer pracuje nad kolejną dawką. Może w końcu zadziała. Sprawdzimy na was. Więc szczepcie się. 

Zaszczepieni również zakażają, chorują, umierają na kowid i z powodu powikłań poszczepiennych. Dlatego szczepmy się. 

To ostatnia prosta! Dlatego szczepmy się. Wiemy, że jednak nie ostatnia. Więc szczepmy się.

Jesteś w pełni zaszczepiony? Zaszczep się. 

Nie pytaj, nie szukaj debaty, nie dyskutuj, nie wnikaj. Ufaj nam. I w końcu zaszczep się. 

Macie dzieci? Kochacie je? Na Boga, wyszczepcie je! 

Wariant Omikron jest bardziej zaraźliwy niż pozostałe. I bardziej odporny na szczepienia. Więc szczepmy się. 

Masowe szczepienia nie tworzą zbiorowej odporności i nie kończą pandemii. Dlatego szczepmy się. Mamy zbiorowe zwiększenie zakażeń, a nie zbiorową odporność. Dlatego apeluję: szczepmy się. 

Gdziekolwiek i kimkolwiek jesteś, cokolwiek myślisz, gdziekolwiek jedziesz - wiem, że tam jesteś. I słyszysz nas. Miej serce. Miej rozum. Zrób to dla innych. Zaszczep się. Szczepimy się. Szczepmy się. Zaszczepmy się. Wyszczepmy się. Bądźmy zaszczepieni.

sobota, 22 stycznia 2022

Sobota czy niedziela?

Jeszcze w temacie wczorajszego wpisu o niedzieli jako dniu nabożeństw Kościoła.

Jak to zwykle bywa, temat (na facebooku) przyciągnął wielu adwentystów dnia siódmego i innych sabatarian. Cieszy mnie to, gdyż wierzę, że Pan Bóg otwiera oczy ludzi również w tych środowiskach. Światło zmartwychwstania Jezusa przyciąga do siebie i odciąga ludzi wierzących od cieni, typów - będących zapowiedziami lepszej rzeczywistości. 

Pozwólcie, że dyskusję i istotę rzeczy podsumuję w czterech punktach:

1. W Nowym Przymierzu nadal mamy 7-dniowy tydzień z sześcioma dniami pracy i dniem odpoczynku. Dekalog zachowuje aktualność. Czy jednak przyjście Chrystusa coś zmienia jeśli chodzi o sposób odczytywania go? Oczywiście! Nadejście słońca zmienia całkiem sporo jeśli chodzi o obecność nocy. Prawda? 

Co się zmieniło jeśli chodzi o szabat? Pomijając akcenty w sposobie celebracji (a więc uwielbienie i odpocznienie w dziele w Jezusa, a nie jedynie odpoczynek od pracy), przede wszystkim zmienił się dzień. A przyczyną tego jest fakt, że zmienił się *powód* odpocznienia i zgromadzenia Bożego ludu. Nie jest już nim stworzenie świata (Rdz 2:3; Wj 20:11) i wolność z niewoli egipskiej (Pwt 5:15), które były przyczyną szabatu w Izraelu. W erze Nowego Przymierza przyczyną zgromadzenia w Dzień Pański (niedzielę) jest nowe stworzenie i wolność od grzechu, które przyniosło zmartwychwstanie Jezusa w pierwszy dzień tygodnia.

2. Niestety Adwentyści i inni sabatarianie celebrując sobotę i gromadząc się w sobotę - wskazują tym samym, że stworzenie świata i wyjście Izraela z Egiptu stanowi punkt centralny ich kalendarza. Stworzenie świata jest powodem ich zgromadzenia w szabat. To celebrują w cotygodniowym rytmie. Wynika z tego przekonanie, że pamiątka stworzenia (i wyjścia z Egiptu) jest ważniejszym powodem ich cotygodniowego zgromadzenia niż zmartwychwstanie Jezusa.

To druzgocząca konsekwencja. Mamy tu zupełne poprzestawiane priorytety i niezrozumienie znaczenia pustego grobu. W Nowym Testamencie to zmartwychwstanie i dzieło Jezusa stanowi oś historii i wydarzenie o znacznie większym znaczeniu niż stworzenie świata w sześć dni. Ktoś, kto tego nie rozumie, celebrując sobotni szabat, trwa w cieniach i zapowiedziach lepszej, nowej, bardziej chwalebnej rzeczywistości. 

3. Kościół, gromadząc się na nabożeństwie w niedzielę, akcentuje nie tyle odpoczynek od pracy, ile odpoczynek w dziele Jezusa (Hbr 4). Po zmartwychwstaniu Pańskim nie wieńczymy naszej pracy szabatowym odpoczynkiem. Raczej w Nowym Przymierzu, po dokonanym dziele Syna Bożego, tydzień rozpoczynamy, a nie kończymy od spotkania z Bogiem wokół Jego Słowa i Stołu. Otrzymujemy posilenie i błogosławieństwo w dziele Jezusa na pozostałe 6 dni tygodnia. 

4. Zatem nadal wierzymy w Dzień Pański, oddzielony od pozostałych sześciu, podobnie jak wierzymy w świątynię, baranka paschalnego, Miejsce Najświętsze, obrzezanie, Arkę, kapłaństwo, ofiarę przebłagalną itd., lecz nadajemy im chrystocentryczne znaczenie i wypełnienie w rzeczywistości Nowego Przymierza po narodzeniu Jezusa. Widzimy w nich Chrystusa i zapowiedź Jego dzieła. Dlatego nie wracamy do cieni. Celebrujemy rzeczywistość. Celebrujemy zmartwychwstanie Pańskie w Dzień Pański - pierwszy dzień tygodnia. 

środa, 19 stycznia 2022

Dlaczego nabożeństwa mamy w niedzielę?

NOWY TESTAMENT I PIERWSZY DZIEŃ TYGODNIA

Czytając ewangeliczne opisy zmartwychwstania naszego Pana nie sposób przeoczyć, że wszyscy ewangeliści akcentują dzień, w którym miało ono miejsce: był to pierwszy dzień po Szabacie. Nie mówią po prostu: I po paru dniach Jezus powstał z martwych. Raczej wszędzie mamy zaakcentowane, że Jezus znajdował się grobie trzy dni i że powstał z martwych pierwszego dnia tygodnia. Nie są to mało znaczące szczegóły. Niczego, co zechciał zakomunikować nam Bóg nie powinniśmy uważać za prawdy bez znaczenia. Dzień zmartwychwstania Pana, podobnie jak cała chronologia biblijna, ma ważne znaczenie związane z historią zbawienia oraz nadejściem nowej ery w historii ludzkości - ery Nowego Przymierza. 

STARE I NOWE STWORZENIE

Szabat, znak przymierza pomiędzy Bogiem a ludem Bożym Starego Przymierza był ostatnim dniem tygodnia, pamiątką stworzenia (Rdz 2:3; Wj 20:8-11). Lud Boży naśladując Boga odpoczywał pod koniec tygodnia po sześciodniowej pracy. Jak wiemy, wydarzenia przed narodzeniem Chrystusa były cieniem i zapowiedzią nowej, lepszej rzeczywistości, która przyszła wraz z Nim. Przykłady można mnożyć: baranek Paschalny, drabina Jakubowa, obrzezanie, Świątynia, Miejsce Najświętsze, Arka, wąż wyniesiony na drzewcu, szkarłatny sznur Rachab itd. itd. Nie inaczej jest z Szabatem. Dzień przypominający zakończone stworzenie był cieniem i zapowiedzią nowego dnia oznajmiającego nowe stworzenie. I tym dniem w Nowym Testamencie jest niedziela - pierwszy dzień nowego stworzenia. Ów dzień jest symbolem początku, nie końca. Wraz z Chrystusem zostaliśmy ożywieni (Ef 1:19-20; 2:5) i jako nowe stworzenie rozpoczynamy tydzień od spotkania z Nim, abyśmy błogosławieństwo nowego życia zanosili do miejsc naszych powołań. Zatem Dzień Pański w Nowym Przymierzu akcentuje dzieło Jezusa, dzieło nowego stworzenia, którego Szabat - pamiątka stworzenia był cieniem i zapowiedzią. 

WYJŚCIE Z NIEWOLI

Szabat był również pamiątką wyjścia Bożego ludu z niewoli egipskiej (5 Mj 5:12-15). Jak wiemy niewola egipska w Nowym Testamencie jest wspominana jako obraz wyzwolenia nas przez Boga z niewoli grzechu (1 Kor 10:1-13). Owo wyzwolenie, śmierć dla grzechu dokonało się w niedzielę, pierwszy dzień po Szabacie. Dzień Pański w Nowym Przymierzu nie jest więc wspominaniem cieni i typów dzieła Jezusa, jakim było wyprowadzenie Izraela z Egiptu. W niedzielę świętujemy rzeczywistość, która dokonała się w grobie, gdy Chrystus powstał z martwych i wyprowadził w ten sposób nas z naszego grobu i zniewolenia łańcuchami grzechu. 

Zatem wciąż mamy zachowany schemat siedmiodniowego tygodnia z jednym dniem odpoczynku, jednak w Nowym Testamencie owo odpocznienie dotyczy nie tylko pracy, lecz przede wszystkim odpocznienia w Chrystusie i Jego dziele (Hbr 4). A owym Dniem Pańskim jest nie ostatni, lecz pierwszy dzień tygodnia, w którym akcentujemy początek nowego stworzenia, nie zaś koniec starego stworzenia.

SZABAT OPOWIADA O CHRYSTUSIE

Pismo Święte naucza, że rzeczywistość Starego Przymierza znalazła swoją pełnię w Chrystusie - rzeczywistości Nowego Przymierza (Kol 2:17). Wszystkie obietnice i błogosławieństwa (ze Starego Testamentu) znalazły swoje "Tak" w Chrystusie, na którego wskazywały (2 Kor 1:20). Poprawne odczytywanie Starego Testamentu, włączając w to Dekalog i czwarte przykazanie, polega więc na używaniu tego interpretacyjnego klucza, którym jest Chrystus i Jego dzieło. O Nim jest napisane - jak sam nas pouczył - u proroków, w Psalmach i u Mojżesza (Łk 24:44). Cały Stary Testament, włączając w to opis stworzenia w Księdze Rodzaju - jest o Nim i zapowiada Go. 

Oczywiście w Nowym Przymierzu nie znosimy Dekalogu (Mt 5:17; Rz 3:31). Nie promujemy bezprawia. Dekalog wciąż obowiązuje, jednak właściwe jego odczytanie oznacza spojrzenie na niego w sposób chrystocentryczny. 

Już w Starym Testamencie mamy wzmianki o "ósmym dniu", który jest cieniem Dnia Pańskiego (Wj 2:29-30; Kpł 12:1-3; 23:34-39; Lb 29:32-35). To kolejny powód, dla którego akcent na niedzielę w Nowym Testamencie nie jest przypadkowy. Dlatego w pierwszy dzień tygodnia gromadzimy się jako wspólnota Kościoła wokół Słowa i Stołu Pańskiego. Wczesny Kościół bardzo szybko zaczął spotykać się w niedzielę i sprawować Wieczerzę Pańską (Dz 20:7), zbierać składki na potrzeby świętych i wspólnoty (1Kor 16:1-2). Nie wynikało to z dekretu Cesarza Konstantyna lub ustaleń Kościoła Rzymskokatolickiego. Wynika to z nauczania Pisma. Niedziela nie stała się Dniem Pańskim w IV wieku wskutek orzeczenia ludzkiego. Faktem jest natomiast, że po trzech stuleciach stała dniem wolnym od pracy w Cesarstwie Rzymskim. Stało się tak z powodu rosnącej liczby chrześcijan, którzy w ten dzień gromadzili się na nabożeństwie w imieniu Chrystusa. I bardzo dobrze się stało, że Konstantyn, a po nim kolejni władcy postanowili respektować ten fakt. Zatem nie przychodzimy na nabożeństwo w niedzielę, ponieważ akurat w ten dzień nie pracujemy, zwykle mamy wolne i Konstantyn (lub Kościół Rzymskokatolicki) wskazał nam, kiedy najwygodniej byłoby się spotkać z wierzącymi. Jest dokładnie odwrotnie: gromadzimy się w niedzielę z powodu nauczania Pisma Świętego. Pierwszy dzień tygodnia (zwykle) w historii i kulturze stał się dniem wolnym od pracy z konkretnego powodu: zmartwychwstania Pańskiego. I to jest właśnie powód zgromadzenia Kościoła.

SZABAT PO ZMARTWYCHWSTANIU CHRYSTUSA

Co więc z Szabatem? Czyż sam Pan Jezus nie przestrzegał Szabatu, siódmego dnia tygodnia? Owszem, jednak zwróćmy uwagę na fakt, że miało to miejsce przed zmartwychwstaniem. Wciąż były to czasy Starego Przymierza. Sytuacja wygląda inaczej po powstaniu Pana z martwych. 

Co się dzieje po zmartwychwstaniu? Pan Jezus ukazuje się zgromadzonym uczniom w pierwszy dzień tygodnia (Jn 20:19). Robi to samo tydzień później (20:26). Ewangelista jednoznacznie akcentuje, że "pierwszy dzień po Szabacie": jest dniem szczególnej obecności Jezusa pośród zgromadzonych uczniów. Jezus robi to w każdy pierwszy dzień tygodnia, przychodząc do nas ze słowami pokoju i darami przy Stole Pańskim. Nie ma w Nowym Testamencie ani jednego fragmentu, zgodnie z którym Kościół, lud Boży Nowego Przymierza po zmartwychwstaniu Chrystusa gromadził się na nabożeństwie w Szabat

Oczywiście temat Szabatu nie znika po zmartwychwstaniu. Staje się on dniem, w którym uczniowie (Żydzi) chodzą synagogi, wiedząc, że to właśnie tam gromadzą się ich religijni rodacy i czytają Torę oraz proroków. Jednak nie udają się tam na nabożeństwa chrześcijańskie, na łamanie chleba. Szabat jest dla nich raczej dniem ewangelizacji. Uczęszczają na zgromadzenia nienawróconych Żydów, by głosić im radosną wieść, że oto zapowiadany Mesjasz przyszedł. Jest nim Jezus z Nazaretu, którego ukrzyżowaliście. Nawróćcie się i wierzcie Ewangelii. Zatem po zmartwychwstaniu Chrystusa porządek w Nowym Testamencie jest jasny: szabat - dzień głoszenia Chrystusa nienawróconym Żydom w synagodze. Pierwszy dzień po szabacie - dzień zgromadzenia Kościoła.

7-DNIOWY TYDZIEŃ I DZIEŃ PAŃSKI W NOWYM PRZYMIERZU

Z powyższych powodów sądzę, że błędne jest spojrzenie współczesnych sabatarian, którzy z gorliwością godnej większej sprawy nawracają chrześcijan na świętowanie soboty. Świętowanie soboty po zmartwychwstaniu Chrystusa wyraża błędną teologię, że Mesjasz jeszcze się nie narodził i wciąż na Niego czekamy. Podobny błędny wydźwięk ma sprawowanie Paschy i innych świąt Starego Przymierza w erze Nowego Przymierza. 

Szabat, choć został ustanowiony przed nadaniem Prawa na Górze Synaj, również należy do rzeczywistości, która opowiada o nowej rzeczywistości, nowym stworzeniu, które wówczas należało jeszcze do przyszłości (przed Wcieleniem Syna Bożego). Zachęta do świętowania soboty w obecnym czasie to zachęta do celebrowania cieni, które oznajmiają: Mesjasz narodzi się w przyszłości. Jest to niepoprawna praktyka, ponieważ wyraża niepoprawną teologię. Apostoł Paweł ostrzega przed wracaniem do cieni, kiedy mamy światło.

Drugim, jeszcze bardziej rozpowszechnionym błędem w środowiskach ewangelicznych jest przekonanie, że w Nowym Przymierzu nie mamy obecnie żadnego szczególnego, oddzielonego dnia na nabożeństwo, wspólnotę z Bogiem i Kościołem. Niedziela w tym ujęciu jest jedynie umownym dniem, w którym gromadzimy się jako Kościół z powodów czysto praktycznych. Po prostu ze względu na wolne od pracy najłatwiej nam się w ten dzień zebrać. 

Jednak nie dlatego gromadzimy się w niedzielę. Biblia nazywa ją Dniem Pańskim (Obj 1:10), a powód niedzielnego nabożeństwa jest biblijny i teologiczny. Jest nim zmartwychwstanie Chrystusa. Dlatego tydzień rozpoczynamy od spotkania z Nim, posilenia przy Stole Pańskim i błogosławieństwa, abyśmy posłani do naszych powołań, byli wiernymi świadkami zmartwychwstałego Chrystusa. 

Po zmartwychwstaniu Jezusa nie zmieniamy 7-dniowego tygodnia na chaos lub kalendarz bez tygodni. Chęć zmiany 7-dniowego tygodnia np. na 10-dniowy, jak chcieli ojcowie Rewolucji Francuskiej, nie jest neutralnym i wyłącznie praktycznym dążeniem. Ma raczej charakter duchowy i podyktowany jest buntem przeciwko Bogu i porządkowi stworzenia. Powinniśmy więc sprzeciwiać się tego typu dążeniom z powodów biblijnych, podobnie jak np. datowaniu wydarzeń od narodzenia Mahometa lub powstania ONZ. 

ADWENTYŚCI I INNI SABATARIANIE

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia dochodzi do sytuacji (wiem, niemożliwej), że większość w rządzie stanowią Adwentyści Dnia Siódmego, Baptyści Dnia Siódmego i inni sabatarianie, po czym uchwalają, że dniem wolnym od pracy będzie sobota. Co powinien zrobić prezydent, który ufa Biblii? Powinien zawetować tę ustawę. Powinien otrzymać pełne wsparcie chrześcijan różnych kościołów, by to zrobić. 

Dzień nabożeństwa Kościoła nie jest i nigdy nie był sprawą ustaleń ludzi (ani w Starym, ani w Nowym Testamencie). Bóg dał Kościołowi jeden dzień w tygodniu, byśmy wspólnie zbliżali się przed Jego tron w niebie. Nawet jeśli nabożeństwa poszczególnych parafii, zborów, wspólnot odbywają się w innych lokalizacjach i godzinach, to w Dzień Pański przystępujemy do Boga razem. Ma to również ważne znaczenie jeśli chodzi o świadectwo i obecność Kościoła w kulturze. Nabożeństwa w niedzielę, zgodnie z wolą Bożą, są publicznym oznajmieniem światu, jakie wydarzenie stoi w centrum tego dnia.

Dlatego doceńmy ten Boży ślad w kulturze jakim jest 7-dniowy tydzień oraz jeden dzień przeznaczony na uwielbienie i odpoczynek. To, który jest to dzień jest Bożym nakazem, tak samo jak sześć dni pracy i jeden dzień odpoczynku. Oczywiście są zawody wymagające pracy w niedzielę (i odpoczynku w inny dzień). Tak jednak było również w Starym Przymierzu: kapłani wykonywali swoją pracę w w szabat. 

Niedziela jest błogosławieństwem i początkiem tygodnia, dniem spotkania Chrystusa z uczniami, łamania chleba przy Stole Pańskim, publicznego zwiastowania Słowa Bożego zgromadzonym świętym (i odwiedzającym nabożeństwo), składek na służbę Kościoła i błogosławieństwa, z którym zmartwychwstały Pan posyła nas do naszych powołań w pozostałe sześć dni w tygodniu.

poniedziałek, 17 stycznia 2022

Bezpłatny Pakiet Antykryzysowy dla mieszkańców Trójmiasta

Drodzy. Na obecne niełatwe czasy przygotowałem całkowicie bezpłatny "Pakiet Antykryzysowy"W jego skład wchodzą cztery rzeczy:

1. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Przekład: Uwspółcześniona Biblia Gdańska. Nowa, w folii. Słowo Boże to podstawa życia, które podoba się Bogu, w radości i pokoju z Nim. 
2. Egzemplarz wyjątkowej książki (120 stron) pt. "Jezus naszym przeznaczeniem" autorstwa pastora Wilhema Buscha. Autor w okresie III Rzeszy w Niemczech był działaczem Kościoła opozycyjnego wobec nazizmu. Jego bezkompromisowa względem władz państwowych postawa, wyrażana podczas publicznych kazań, ściągnęła na niego szykany Gestapo. W tym czasie był wielokrotnie więziony. 
W książce opisuje swoje doświadczenia z tego okresu, wyzwania i odpowiedzi wiary w Chrystusa. Odpowiada również na wiele pytań, które wzbudzają w nas poczucie lęku, niepewności w szczególnie trudnych, niezrozumiałych okresach naszego życia. Dobra lektura na obecny czas człowieka doświadczonego wyzwaniami Drugiej Wojny Światowej.

3. Książeczka (30 stron) "Pomoc z góry" z biblijnymi wersetami dedykowanymi na różne okazje i sytuacje w życiu. 

4. "Słowo na dzisiaj" - codzienne rozważania z Pisma Świętego wraz z zastosowaniem i myślą dnia. 

Aby otrzymać "Pakiet Antykryzysowy" wystarczy, że mnie o tym poinformujesz mailem: bartosik7@gmail.com lub SMSem/telefonicznie: 605-282-417. Jeśli mieszkasz w Trójmieście lub okolicy mogę wręczyć Ci go osobiście (bez żadnych kosztów dla Ciebie!) lub pakiet możesz odebrać, odwiedzając nas na niedzielnym nabożeństwie o godzinie 11 w Domu Harcerza w Gdańsku przy ul. Za Murami 2-10.
Błogosławieństw! 
pastor Paweł Bartosik - Ewangeliczny Kościół Reformowany w Gdańsku

Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim

Dziś w Kościele Katolickim obchodzony jest Dzień Judaizmu. To dobra okazja, by przypominać, że historia Kościoła i naszej wiary, a także teologia rozpoczyna się w Księdze Rodzaju, a nie w Ewangelii Mateusza, a naszymi starszymi braćmi w wierze nie są Żydzi jako tacy (którzy czcili cielca i odrzucili Mesjasza), lecz starożytni święci: Abel, Noe, Abraham, Izaak, Jakub, Józef... To ojcowie Kościoła i bohaterowie chrześcijańskiej wiary (Hbr 11).

czwartek, 13 stycznia 2022

Co kończą szczepienia?

Zapewniano nas, że szczepionka kończy pandemię. Tymczasem kończy ona wolność i prawa obywatelskie.

Kpią z rozumu

Podczas jazdy samochodem niekiedy słucham radiowych wiadomości. Za każdym razem, gdy to robię, myślę sobie, że oni tam świetnie muszą się bawić kpiąc z rozumu swoich słuchaczy. 

Wygląda to bowiem mniej więcej tak: 

Naukowcy w Holandii wykryli nowy wariant MERIDA. Jego ogniskiem rozprzestrzeniania stała się kamienica w Utrechcie. Wczoraj było tam już 6 osób zakażonych tym wariantem i szybko się rozwija. Dziś jest już 8. To więcej niż wczoraj aż o 30%. Jest mniej groźny niż wariant SMOCZYCA, ale może skuteczniej się rozprzestrzeniać. Czekamy na niego w Polsce. Jest odporny na dotychczasowe szczepionki. Szczepmy się!

wtorek, 11 stycznia 2022

Cichy czas z Bogiem

ŁĄCZNOŚĆ Z BOGIEM

Jako chrześcijanie często mówimy, że chrześcijaństwo jest relacją. Mamy na myśli to, że nasze zbawienie nie opiera się na rytualnych zachowaniach i praktykach (choć chrześcijańska wiara zawiera je w sobie), lecz na żywej więzi z Bogiem, którą nawiązujemy poprzez wiarę w Jego Syna Jezusa Chrystusa. W niniejszym opracowaniu chciałbym powiedzieć o ważnej praktyce rozwijania owej relacji z Bogiem, praktyce duchowego wzrostu, którą jest codzienny cichy czas z Bogiem przeznaczony na rozważanie Słowa Bożego i modlitwę. 

Chodzi najzwyczajniej o regularne spotkanie sam na sam z Bogiem, które pozwala nam odciąć się od innych rzeczy i skupić się wyłącznie na Nim. Oczywiście, utrzymywanie regularnego cichego czasu samo w sobie nie jest celem. Chodzi o pogłębianie więzi z Jezusem, ale wydzielenie szczególnej chwili tylko dla Boga jest biblijnym i Chrystusowym sposobem umacniania, pogłębiania wiary i naszej więzi z Bogiem. 

Pan Jezus powiedział: „Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15:4-5).

Latorośle, aby wydawać owoce, muszą być złączone z krzewem winnym. Sposobem umacniania tego związku z krzewem winnym, z Jezusem –  jest praktykowanie cichego czasu. 

JEZUS NA ODOSOBNIENIU

W Ewangeliach widzimy, że dla Jezusa czas sam na sam z Bogiem był priorytetową sprawą: „Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (Mk 1:35-39).

Pan Jezus był bardzo zaangażowany w życie ludzi. Nauczał, czynił cuda, spędzał czas z grzesznikami na wspólnych posiłkach, przemieszczał się. Jednocześnie był świadomy, że nie będzie mógł skutecznie pełnić służby bez kontaktu z Ojcem. Jeśli coś miał dawać, musiał również coś przyjmować. Jeśli chcemy skutecznie pracować, musimy odpocząć. Jeśli chcemy, by nasz samochód skutecznie dowiózł nas do celu, musimy co jakiś czas się zatrzymywać, by uzupełnić paliwo. I nie jest to czas stracony. To czas niezbędny do tego, aby skutecznie funkcjonować. 

Tak było w życiu Pana Jezusa i tak też jest w naszym życiu. Jeśli mamy coś dawać, musimy najpierw wziąć. Jeśli chcemy skutecznie pracować, najpierw musimy zjeść śniadanie. Jeśli chcemy nieść innym zachętę, musimy czerpać zachętę. 

Oczywiście tym cotygodniowym centralnym wydarzeniem w życiu każdego chrześcijanina powinno być nabożeństwo, na którym otrzymujemy regularne posilenie: czytane i wyjaśnianie Słowo Boże, wspólnotę przy Stole Pańskim, wspólny śpiew, wspólną modlitwę, błogosławieństwo… 

Jednak chrześcijaństwo nie kończy się na niedzieli. W zasadzie rozpoczyna się od nabożeństwa, a nie kończy na nim. Jezus nie tylko chodził w szabat do świątyni czy synagogi, nie tylko świętował wedle kalendarza ludu Bożego. Ewangelię ukazują nam Zbawiciela, który miał również cichy czas na rozmowę z Bogiem.

Zanim Jezus udawał się do ludzi, najpierw zwracał się do Ojca. „Gdy Jezus to usłyszał, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo” (Mt 14:13).  „Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę” (J 6:15).  Pomimo przepełnionego zajęciami dnia, Jezus „oddalił się na pustkowie i modlił się” (Łk 5:16).

Jeżeli Jezus potrzebował czasu modlitwy i cichego przebywania w Bożej obecności, o ileż bardziej my tego potrzebujemy? Potrzebujemy obecności nieba, by wiernie pełnić obowiązki na ziemi. Potrzebujemy spotkania z Bogiem, zanim spotkamy się z ludźmi. Potrzebujemy przeczytać email od Pana Boga, zanim przeczytamy emaile od ludzi. 

INNE PRZYKŁADY W BIBLII

Praktyka tego czasu z Bogiem sam na sam jest widoczne również w życiu bohaterów wiary w Starym Testamencie. Jednym z nich był Mojżesz. 

„A Mojżesz wstąpił na górę do Boga, Pan zaś zawołał nań z góry, mówiąc: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz synom izraelskim” (Wj 19:3, por. 19:19-20). „Wyciął więc dwie kamienne tablice, takie jak poprzednie, i Mojżesz wstał wcześnie rano i udał się na górę Synaj, jak mu nakazał Pan, i wziął do ręki dwie kamienne tablice” (Wj 34:4).

Prorok Daniel regularnie spotykał się z Bogiem, aby rozmawiać z Nim i Go słuchać (Dn 6:11).  „A gdy Daniel się dowiedział, że sporządzono to pismo, udał się do swojego domu, a miał w swym górnym pokoju okna otwarte w stronę Jeruzalemu i trzy razy dziennie padał na kolana, modlił się i wysławiał swojego Boga, jak to zwykle dotąd czynił”.

Król Dawid modlił się: „Zważ na głos błagania mego, Królu mój i Boże mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu mojego; Rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję” (Ps 5:3-4, por. Ps 55:17).

Eliasz miał „cichy czas”, aby usłyszeć cichy głos Boga przypominający łagodny wiatr (1Krl 19:12).

Wiele wersetów wskazuje na poranek. „Abraham zaś, wstawszy wcześnie rano, udał się na to miejsce, gdzie stał przed Panem” (Rdz 19:27). „A gdy minęły dni uczty, posyłał Job po nich, aby ich poświęcić: wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenia za każdego z nich. Myślał bowiem Job: Może zgrzeszyli moi synowie i znieważyli Boga w swych sercach; tak czynił Job zawsze” (Jb 1:5). „I wstawszy wcześnie rano, wziął Jakub ów kamień, który sobie podłożył pod głowę, postawił go jako pomnik i nalał oliwy na jego wierzch” (Rdz 28:18). „Następnego dnia wcześnie rano pokłonili się Panu i wrócili do swego domu w Ramie; a gdy Elkana złączył się z Anną, swoją żoną, Pan wspomniał na nią” (1Sm 1:19).

CICHY CZAS I TY

Jezus i Boży ludzie spotykali się więc z Bogiem sam na sam. Lecz zauważmy, że nie wynikało to z tego, że w Biblii mamy coś w rodzaju przykazania: „Módlcie się rano”. Mamy np. polecenie: „Nie opuszczajcie zgromadzeń Kościoła”, jak naucza List do Hebrajczyków 10:24-25, ale nie mamy polecenia dotyczącego cichego czasu. Mimo to Jezus, Mojżesz, Dawid, Daniel po prostu potrzebowali tego. Nie jest to oczywiście sposób na zadowolenie Pana Boga, nie jest to element prawa i nie możemy tego traktować jak jarzma, które musi nosić każdy chrześcijanin. To nie może być arena naszej wydajności, na której jako chrześcijanie czujemy, że Bóg codziennie przyjmuje nas na podstawie naszych czynów, a nie na tym, co uczynił Chrystus.

Zatem to nie jest przykazanie. Tak samo jak przykazaniem nie jest codzienne spożywanie śniadania. Nie musimy go jeść, ale szybko poczujemy jego brak. Tak gdzieś ok. godziny 12 w południe zaczniemy już myśleć o obiedzie lub późnym śniadaniu. 

Pomyślmy więc o cichym czasie z Bogiem jak o codziennym posiłku, a o nabożeństwie jak o świątecznym obiedzie w gronie całej rodziny. Czy Biblia nakazuje nam jeść śniadanie? Nie. Jeśli jednak niczego w ciągu dnia nie zjemy, będziemy słabi i nieskuteczni w pracy. Chcemy jeść minimum trzy posiłki w ciągu dnia, bo tego potrzebujemy i wiemy jakie będą skutki braku pokarmu i witamin. I tym właśnie jest cichy czas z Bogiem. Jest spotkaniem z Bogiem, pokarmem dla duszy, uzupełnieniem duchowych witamin.

Na czym polega cichy czas z Bogiem? Jest to po prostu czas spędzony na czytaniu, rozważaniu Słowa Bożego i modlitwie – bez rozpraszania naszej uwagi przez cokolwiek innego. Nie chodzi tu o wypełnianie luk w ciągu dnia, kiedy możemy się pomodlić w trakcie jazdy autem, stania w kolejce na poczcie lub oczekiwanie na kogoś. Ważne, żeby wyodrębnić i przeznaczyć czas w ciągu dnia, w którym skupimy się wyłącznie na Bogu, Jego Słowie i modlitwie. 

To nie musi być nie wiadomo jak długi czas, ale też nie chodzi o coś w rodzaju: „Cześć Boże”. To może być 15-30 minut, które warto sobie wcześniej zaplanować jako stałe wydarzenie w ciągu dnia o określone porze, np. przed lub po śniadaniu. Osobiście uważam, że poranek jest najlepszy, ponieważ mamy wiele takich przykładów w Piśmie i jest to dobry sposób na postawienie Boga na pierwszym miejscu, zanim rozpoczniemy nasze obowiązki i spotkania z ludźmi.

Zdarza się, że poranki nie są najlepsze. Kluczem jest tu jednak zapewnienie sobie chwili  ciszy i spokoju, niezmąconego obecnością innych ludzi, dźwiękami, myślami o obowiązkach, presją czasu. Czyli w tym czasie odłóżmy telefon, nie sprawdzajmy poczty e-mail, trzymajmy się z dala od głośnych i hałaśliwych miejsc. Przeznaczmy nasze myśli i serce wyłącznie na spotkanie z Bogiem.

JAKIE SĄ POWODY I KORZYŚCI Z CICHEGO CZASU?

1. Zostaliśmy stworzeni, aby mieć społeczność z Bogiem

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz” (Rdz 1:27, 2:7, 3:8). Celem czasu z Bogiem jest pogłębianie społeczności z Nim.  Jezus umarł, aby przywrócić nam relację z Bogiem. „Wierny jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (1 Kor 1:9). Pomyśl o cichym czasie jako narzędziu i środku służącemu realizacji celu, dla którego zostaliśmy stworzeni i dla którego umarł Jezus. Celem jest wspólnota z Nim.

2. Osobisty czas sam na sam z Bogiem był źródłem siły Jezusa

Pan Jezus często oddalał się w odludne miejsca i modlił się (Mk 1:35; Łk 5:16; 22:39). Potrzebujemy jeść, by żyć. Potrzebujemy powietrza, by oddychać. Potrzebujemy duchowego pokarmu i duchowego powietrza dla naszych dusz. 

3. Każda osoba, która skutecznie służyła Bogu, rozwinęła ten nawyk

Biblijne przykłady można mnożyć: Abraham, Mojżesz, Dawid, Daniel, Eliasz, Paweł itd. Nie można być zdrowym chrześcijaninem, mieć zdrowej więzi z Bogiem bez regularnej modlitwy i rozważania Słowa Bożego. Bez tego możesz być chrześcijaninem, ale nie chrześcijaninem silnym i dojrzałym. 

4. Potrzebujemy czasu, w którym będziemy (również indywidualnie) oddawali chwałę Bogu

Oczywiście nie Bóg tego potrzebuje, lecz my. Po co zostaliśmy stworzeni? By chwalić Boga i cieszyć się Nim na wieki. Cichy czas to nie tylko czas próśb, lecz uwielbienia Boga. Nie tylko we wspólnocie czcimy Boga, lecz powinniśmy to czynić w osobistej modlitwie. „Oddaj Panu chwałę należną Jego imieniu. Czcij Pana w blasku Jego świętości” (Ps 29:2). Bóg szuka czcicieli, nie zaś teologów: „Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie” (J 4:23).

5. Potrzebujemy nastrojenia serca, ukierunkowania przez Boga

„Panie, wskaż mi drogi swoje, Ścieżek swoich naucz mnie! Prowadź mnie w prawdzie swojej i nauczaj mnie. Ty bowiem jesteś Bogiem zbawienia mego, Ciebie tęsknie wyglądam codziennie!” (Ps. 25:4-5). Potrzebujemy Bożego prowadzenia, Bożej mądrości w naszych codziennych sprawach i decyzjach. Czas z Bogiem to m.in. szukanie Jego woli, obecności, mądrości w naszych sprawach i decyzjach. Chrześcijanin to uczeń Jezusa, nie zaś niezależny atom, który sądzi, że posiadł całą mądrość wraz z nawróceniem. Potrzebujemy Boga nie tylko podczas nawrócenia, lecz każdego dnia. 

6. Rozkoszowanie się Panem

Chrześcijaństwo to o wiele więcej niż zaakceptowanie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. To także chodzenie z Nim, cieszenie się Jego bliskością. Osobisty czas z Bogiem jest właśnie okazją do rozkoszowania się Bożą obecnością. „Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego życzy sobie serce twoje!” (Ps 37:4). „Dasz mi poznać drogę życia, Obfitość radości w obliczu twoim, Rozkosz po prawicy twojej na wieki” (Ps 16:11).

Spędzanie czasu sam na sam z Jezusem nasyca nasze serca. „Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (J 10:10).

7. Stawanie się podobnym do Jezusa

 „A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem” (Dz 4:13). Znamy powiedzenie: Z kim przestajesz takim się stajesz. Przebywając w obecności Jezusa, stajemy się bardziej podobni do Niego. Nie tylko odsuwamy się na bok od zgiełku, aby pogłębić naszą przyjaźń z Chrystusem, ale także po to, aby ta przyjaźń wywarła na nas wpływ, aby przemieniać nasz charakter. Jeśli chcemy przemiany, wzrostu, dojrzałości, nie nastąpi to bez duchowej praktyki. W Ewangelii Marka 1:17 nasz Pan mówi: „Chodźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Dwa rozdziały dalej czytamy: „I powołał ich dwunastu, żeby z nim byli i żeby ich wysłać na zwiastowanie ewangelii” (Mk 3:14). Zwróćmy uwagę na kolejność. Najpierw uczniowie spędzali czas z Jezusem, a następnie Pan wyprawił ich w drogę. Rezultatem przebywania z Jezusem jest pragnienie okazywania wierności przez Jego uczniów w świecie.

8. Cichy czas sprawia, że jesteśmy zachęceni i bardziej świadomi obecności Boga

Jednym z największych wyzwań życia chrześcijańskiego jest tendencja zapominania o Bogu. Chociaż nie jest to zamierzone, łatwo pochłaniają nas troski codziennego życia i tracimy z oczu fakt, że Bóg jest obecny przy nas w każdej chwili. Chrześcijański autor Patrick Morley wypowiedział się o tym w następujący sposób: „Kiedy jakiś człowiek mówi mi, że nie czuje się zbyt blisko Boga, pierwsze pytanie, które zadaję, brzmi: Opowiedz mi o swoim czasie z Bogiem. Czy się modlisz? Czytasz Słowo Boże? Przeznaczasz chwilę w ciągu dnia na spotkanie z Bogiem? Często problem jest po prostu tutaj”. Jeśli z kimś się nie spotykamy, to nic dziwnego, że nie czujemy się blisko tej osoby, czegoś nam brakuje w więzi z nią. Obecność Bożą odczujemy bardziej, jeśli będziemy pielęgnować codzienne spędzanie z Nim czasu.

9. Codzienny cichy czas ustala rytm w naszym życiu

Kiedy Bóg stworzył wszechświat, stworzył pewne schematy i rytm. Za każdym razem, gdy Ziemia okrąża Słońce, przeżywamy rok. Ten rok składa się z pór i cyklów. Jest czas narodzin, wzrostu, żniw i spoczynku. Bóg ustanowił także cykl religijny w życiu Izraela. Mieli pracować sześć dni, a siódmego dnia mieli przestać pracować i odpocząć. Co więcej, ich rok obfitował w stałe święta, podczas których mieli gromadzić się na nabożeństwie i świętować przed Panem.  

Cichy czas pomaga nam utrzymać więź z Jezusem poprzez ustanowienie regularnego rytmu w naszym życiu. Mamy nie tylko cotygodniowy rytm nabożeństwa, ale dbajmy o codzienny rytm rozwijania osobistej relacji z Jezusem. Wówczas nabożeństwo będzie radosnym świętowaniem czcicieli, którzy mają bliską więź z Bogiem i nie mogą doczekać się, by wspólnie Go uczcić.

10. Cichy czas odświeża nasze dusze i wnosi pokój

Król Dawid mówi w Psalmie 23: „Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje”. 

Gdy skupiamy uwagę na Bogu zamiast na swoich problemach, zostajemy obdarzeni pokojem. Mamy Jego obietnicę: „Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie (Flp 4:6-7). 

Mamy również wezwanie: „A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych (Kol 3:15-16).

Potrzebujemy czasu z Bogiem, by mieć w sobie pokój, by problemy dnia nie chwiały, nie targały naszymi emocjami, zaufaniem Bogu. 

11. Czas z Bogiem to otrzymanie wskazówek i wskazanie kierunku

Jeśli wierzymy, że Bóg kieruje naszym życiem, jeśli jesteśmy uczniami Jezusa i ufamy Jego mądrości, to powinniśmy poświęcić czas na wysłuchanie Jego instrukcji, zachęty i pouczenia. Cichy czas z Bogiem pomaga nam w tym. Bóg zawsze przemawia, ale my nie zawsze mamy uszy do słuchania. Musimy mieć postawę młodego Samuela, który odpowiedział Bogu: „Mów Panie, bo sługa twój słucha”. To dobry przykład modlitwy przed czytaniem Biblii. Musimy uważnie słuchać, by nabyć mądrości. Musimy uczyć się o Bożych drogach dla nas, abyśmy szli we właściwym kierunku w naszym życiu. 

„Słowo twoje jest pochodnią nogom moim i światłością ścieżkom moim” (Ps 119:105).  „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie!  Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!”(Prz 3:5-6). Nie chodzi oczywiście o rezygnację z rozumu, lecz o to, że to nie nasz rozum jest ostateczną miarą. Jest narzędziem, a nie najwyższym standardem. Potrzebujemy Bożej mądrości, by rozświetlała nasze ścieżki. 

W PRAKTYCE

Kiedy już wiemy, jak ważne jest spędzanie czasu w spokoju z Bogiem, pojawia się pewnie pytanie: co powinniśmy robić w tym czasie, aby było to efektywne? 

Zacznijmy od tego, że powinniśmy zarezerwować na to czas. Pan Jezus odszedł i modlił się. Kiedy? Wcześnie rano. Najlepiej zacząć dzień z Panem. Nie dawajmy Bogu resztek naszego czasu, lecz początek dnia! „Rano, Panie, usłysz mój głos; rano kładę przed tobą moje prośby i czekam w oczekiwaniu (Ps 5:3). Jeśli orkiestra chce zagrać dobry koncert, musi najpierw nastroić instrumenty. I to przed koncertem, nie po nim. Dobrze jest dostroić serce przed rozpoczęciem każdego dnia. 

Jeśli sportowiec chce rozegrać dobre zawody musi najpierw rozciągnąć mięśnie. Stephen Olford powiedział kiedyś: „Chcę słyszeć głos Boga, zanim rano usłyszę głos kogokolwiek innego. Jego głos chcę słyszeć wieczorem jako ostatni”.

Sam cichy czas może wyglądać u każdego nieco inaczej, ale myślę, że najlepiej pomyśleć o trzech jego elementach: modlitwa o światło Ducha Świętego i dziękczynna za nowy dzień, czytanie Biblii i refleksja nad tekstem, a następnie modlitwa związana z tym co przeczytaliśmy i prośby o bieżące sprawy. 

Dobrze jest notować własne myśli, wnioski z czytania, dlatego warto mieć jakiś notes lub puste kartki na końcu Biblii do zapisywania myśli. Prowadzenie notatek pomaga przypomnieć sobie, co Bóg nam dziś powiedział w Słowie lub podzielić się tą myślą z innymi, np. z rodziną lub na grupie biblijnej. 

U mnie ten cichy czas najlepiej działa w połączeniu z kawą. Niektórzy lubią sobie włączyć cichą muzykę uwielbieniową w tle ze Spotify lub YouTube. Dobrze jest mieć pewien plan czytania Biblii. Biblię można czytać od początku, rozdział po rozdziale. Są także plany chronologiczne, dzielące fragmenty z Nowego i Starego Testamentu na każdy dzień. Ja zwykle czytam 2-3 rozdziały ze Starego Testamentu, 1-2 rozdziały z Nowego oraz jeden Psalm lub fragment z Księgi Przysłów. Niektórzy używają dziennika modlitewnego. Aby łatwiej zapamiętać intencje do modlitwy lub zachować systematyczność, można podzielić sprawy do modlitwy po poszczególne dni wg np. takiego schematu:

Poniedziałek P – jak praca, pracownicy, przełożeni, Polska.

Wtorek W – wierzący z twojego kościoła i z innych wspólnot.

Środa S – siostra, syn, a więc cała rodzina: córka, brat, mama, tata

Czwartek C – czczenie Boga – szczególny dzień na adorację, dziękczynienie za wszystko, co ci daje i robi w twoim życiu.

Piątek P – prześladowani chrześcijanie, pastor (starsi). 

Sobota S – sołtys z twojej wsi, prezydent miasta, władze.  

Niedziela N – nawrócenie bliskich. 

Możecie być oczywiście bardziej twórczy niż ja, ale przykazaniem Pańskim jest, abyśmy się modlili o siebie nawzajem. Nie zaniedbujmy tego. Nie pozbawiajmy się tej zachęty, umocnienia i możliwości. Bóg kocha odpowiadać na modlitwy, więc tym bardziej ją praktykujmy. 

MATERIAŁY

Krótko o materiałach, którymi warto się posługiwać. 

Plan czytania Biblii 

To bardzo pomocne narzędzie, by się nie zgubić w czytaniu. Takie harmonogramy prowadzą czytelnika systematycznie przez całą Biblię. Czytając około cztery rozdziały dziennie, przeczytamy całą Biblię w rok. Dwa rozdziały dziennie to Biblia w dwa lata. Niektórzy z początkiem roku postanawiają przeczytać całą Biblię w rok lub dwa. Można urozmaicać sobie „dietę” planem: dwa rozdziały ze Starego Testamentu, 1 Psalm/Przypowieści, 1 rozdział z Nowego Testamentu. 

Zeszyty z rozważaniami 

Są bardzo pomocne w omówieniu jakiejś małej partii tekstu lub wersetu. Sugeruję, by nie zastępowały czytania Biblii, ale uzupełniały je. W ten sposób osobiście z nich korzystam. Używam np. następujących rozważań: „Codzienne inspirację”, „Nasz codzienny chleb”, „Słowo na dzisiaj”. Kilka rozdziałów z Biblii + rozważanie na dany dzień to dobra duchowa dieta. 

Aplikacje w telefonie

Jest ich coraz więcej, np. dostępne są mobilne wersje powyższych tytułów. Ważne, by nie stały się „zapychaczami” luk w ciągu dnia, np. podczas jazdy tramwajem i nie zastępowały cichego czasu. 

KILKA MYŚLI NA KONIEC

1. Co, jeśli przegapimy cichy czas?

• Nie czujmy się winni. 

• Nie poddawajmy się. Następnego dnia ruszajmy dalej. 

• Postarajmy się nie odpuszczać sobie cichego czasu, usprawiedliwiając się tym, że Bóg jest wyrozumiały i że nie od tego zależy zbawienie itd. To wszystko prawda, ale bądźmy wytrwali. Nie ma problemu, jeśli ktoś nie zje rano śniadania, lecz jeśli z omijania śniadania lub obiadu zrobimy nawyk, to pozbawiamy się czegoś ważnego i potrzebnego. Doceńmy istotę tej praktyki i postarajmy się o samodyscyplinę w tym względzie. Pamiętajmy, że celem jest pogłębienie naszej relacji z Bogiem, a nie odhaczanie czytania jako obowiązku z listy zadań na dany dzień.

Przypomnijmy sobie, że był to ważny czas w życiu Pana Jezusa. To powinno nas inspirować do naśladowania Go w tym względzie.

Sądzę, że każdy z nas jest w stanie wygospodarować te 20 minut dziennie na duchową praktykę. Pomyślmy ile czasu spędzamy na mediach społecznościowych, rozrywce na smartfonie. Na pewno nie mamy wymówki: „Nie mam na to czasu”. Zwyczajnie jest to kwestia naszych chęci, by taki czas w ciągu dnia mieć. Marcin Luter powiedział kiedyś: „Mam dziś tyle do zrobienia, że muszę spędzić co najmniej trzy godziny na modlitwie”. To nie muszą być 3 godziny. Ale jeśli zaczniemy od 20 minut, szybko przekonamy się, jak pozytywnie wpłynie to na naszą zachętę, umocnienie w wierze i na naszą więź z Bogiem. 

2. Jeśli napotkamy na inspirującą nas prawdę podczas czytania Pisma Świętego, dzielmy się naszymi odkryciami z ludźmi w Kościele, rodziną.  Zwróćmy uwagę, jak Dawid wylewa swą duszę przed Panem. Nie byłoby to możliwe bez bliskiej więzi, którą miał z Bogiem. Chrześcijaństwo to nie tylko poprawność i posłuszeństwo, ale więź, rozkoszowanie się Bogiem. Charles Spurgeon powiedział kiedyś:  „Jeśli jesteśmy słabi we wspólnocie Bogiem, to jesteśmy słabi wszędzie indziej”.

3. W jaki sposób pan Jezus oparł się silnej pokusie Diabła? Był prowadzony przez Ducha Świętego (Łk 4:1, por. Łk 4:14, Mt 4:1) oraz napełniony Słowem Świętym. Boży „szablon zwycięstwa” nie zmienił się. Cichy czas z Bogiem wzmocni nas Słowem Bożym w codziennych walkach z pokusą!

Życie fizyczne jest podtrzymywane pożywieniem. Zatroszczmy się również o pokarm duchowy, o chleb życia dla naszych dusz. A tym pokarmem duchowym jest Pan Jezus, który utożsamia się ze swoim Słowem, jest nazywany Słowem i przychodzi do nas poprzez swoje Słowo (J 1:1; Obj 19:13). 

Życzę radości, ekscytacji i wytrwałości w waszym cichym czasie z Bogiem!