środa, 18 maja 2022

Skąd masz wiedzieć, że znasz Jezusa?

Po tym jak apostoł Jan w swoim pierwszym liście wskazuje na obiektywne dzieło Jezusa na krzyżu (1 J 2:2), przechodzi do zagadnień praktycznych. A więc skąd mam wiedzieć, że dzieło Jezusa dotyczy mnie konkretnie? Skąd mam wiedzieć, że znam Jezusa? 

Kiedy Jan mówi o znajomości Jezusa, ma na myśli nie tylko wiedzę o nim, lecz raczej więź z Nim. Kiedy czytamy, że Izaak poznał Rebekę, chodzi o intymną więź między nimi. Znajomość Jezusa, Boga w Biblii nigdy nie jest intelektualną znajomością prawd biblijnych.

Raczej chodzi o to, czy te biblijne prawdy są zinternalizowane w nas? Czy pozwalamy, by przemieniały nasze życie i serce? Czy znamy Jezusa jako bliskiego nam Zbawiciela, który nas kocha, oddał za nas życie i pokonał moc grzechu?

Skąd wiemy, że znamy Jezusa? Skąd wiemy, że jest On nam bliski, przychylny? Na to pytanie udziela się mnóstwa odpowiedzi, które nie mają nic wspólnego z nauczaniem Jana, np.:

- bo czuję Jego bliskość,

- bo chodzę do kościoła,

- bo przyjmuję sakramenty.

My, protestanci podkreślamy prawdę o zbawieniu z łaski przez wiarę. Mówimy, że jedynym warunkiem Bożej akceptacji jest dzieło Jezusa, które przyjmujemy przez wiarę. I to prawda, ale Jan mówi o tym, w jaki sposób przejawia się zaufanie Jezusowi. I tym kryterium jest zachowywanie przykazań. Jeśli ktoś czuje bliskość Jezusa, a jednocześnie zupełnie lekceważy jego przykazania – nie ma w nim prawdy.

Niezgodność słownych deklaracji członków kościoła z czynami sprawiła, że wielu ludzi spisało chrześcijaństwo na straty, oceniając je jako zwykłą fikcję. Skoro sami chrześcijanie to ludzie mający piękne słowa na ustach, ale nie wykonujący ich, to jak ja mogę traktować poważnie chrześcijaństwo? Dlatego Jan mówi: "A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma". (1 Jn 2:3-4).

I tu pojawia się dylemat. Czyli mam w 100% przestrzegać przykazań, by ukazać, że znam Jezusa? A jeśli nie przestrzegam w 100% to Go nie znam? 

Zacznijmy od tego, że biblijnej pewności nigdy nie osiąga się przez zaglądanie do wnętrza. Nie chodzi o to, byśmy spoglądali na siebie samych, na nasze uczynki i życie, i tam szukali pewności. Nie znajdziemy żadnej pewności w naszym wnętrzu. Znajdziemy tam niepewność, różne emocje, różne stany… Znajdziemy zbyt grząski grunt, by na nim oprzeć pewność, że znamy Jezusa i że jesteśmy Jego dzieckiem.

Zatem jeszcze raz: Skąd więc mam wiedzieć, że znam Jezusa?

Po pierwsze, pewność uzyskujemy patrząc z wiarą na doskonałe posłuszeństwo naszego Pana Jezusa Chrystusa. A więc spoglądamy poza siebie, na zewnątrz siebie. Może nasza wiara nie jest doskonała, ale doskonały jest Jezus. Doskonałe jest Jego dzieło. Może nasza wiara jest chwiejna, słaba, ale mocny jest Pan Jezus. A skuteczność Jego dzieła nie jest zależna od naszych zmiennych sytuacji, nastrojów. Możemy mieć choćby niedoskonałą wiarę, ale szczerą we właściwą osobę, to bez obaw, osiągniemy cel.

Jeśli mamy małą wiarę, że samolot przetransportuje nas z Warszawy do Nowego Jorku, ale ta wiara sprawia, że wsiadamy do niego, to bez obaw. To, czy dolecimy nie zależy od siły naszej wiary, lecz od umiejętności pilota i rzetelności konstrukcji samolotu. Jeśli mamy wiarę jak ziarno gorczyczne, ale w potężnego i kochającego Pana Jezusa, to jest to o co chodzi. To jest życiodajne.

Zatem to pierwszy test tego, czy znasz Jezusa: ufna wiara w Niego, nie w siłę twojej wiary.

Po drugie, nasza pewność jest potwierdzona, gdy patrzymy na nasze życie i widzimy niedoskonałe posłuszeństwo (w odróżnieniu od naszego poprzedniego buntu), które to niedoskonałe posłuszeństwo jest akceptowane ze względu na doskonałe posłuszeństwo Jezusa.

John Newton, handlarz niewolników, który po nawróceniu stał się sługą Ewangelii napisał: „Nie jestem tym, kim powinienem być, ale z pewnością nie jestem tym, kim byłem. A tym, kim jestem, jestem z łaski Boga”.

Ponoć, gdy Jan Wesley opuszczał rodzinny dom, jego mama wpisała mu do Biblii taką dedykację: „Albo grzech cię będzie trzymał z dala od tej księgi, albo ta księga będzie cię trzymać z dala od grzechu”. 

Nie chodzi o oczekiwania absolutnego posłuszeństwa, bo zawsze znajdziemy uchybienia. Chodzi o niedoskonałe posłuszeństwo, które jednak ukazuje kierunek naszego życia i ukazuje, że idziemy za Jezusem, a nie uciekamy od Jezusa.

Tylko w ten sposób unikniemy dwóch błędów: z jednej strony błędu samozadowolenia z tego, że jestem akceptowany przez Boga, podczas gdy tak naprawdę nie tyle czasami upadam w grzech, lecz trwam w grzechu. To jest samooszukaństwo. I drugiego błędu: mozolnego, stresującego gromadzenia zasług, aby być „wystarczająco sprawiedliwym” przed Bogiem. Ktoś, kto w ten sposób szuka pewności, wskazuje na swoje posłuszeństwo: Spójrz na mnie. Jestem super, więc jestem chrześcijaninem. Nie zabijam, nie cudzołożę, nie kradnę. OK, odhaczam kolejne zasługi.

Fałszywi nauczyciele wywodzący się z gnostycyzmu mówili, że posłuszeństwo jest niepotrzebne. Mamy wiedzę, poznanie. I to wiedza stawia nas na wyższym poziomie duchowości. Fałszywi nauczyciele nauczali, że można chodzić w prawdzie nie zwracając uwagi na Boże przykazania. Bo liczy się wiedza, poznanie.

Podobnie twierdzi relatywizm współczesnych czasów: Znam Go, ale na swój sposób. Odczuwam Boga po swojemu. I nie waż się nawet tego podważać.

Jan nie daje sobie zakneblować ust. Mówi, że są pewne kryteria tego, czy znasz Jezusa. A tym kryterium jest to, czy zachowujesz przykazania. Możesz masz wiedzę i wykształcenie, może kpisz z tych prostych chrześcijan, którzy nie znają greki i rodzajów gramatycznych. Ale jeśli trwasz w grzechu, to nie zachowujesz przykazań, nie znasz Jezusa.

Zatem zachowujmy przykazania, lecz nie aby zostać zaakceptowanymi przez Jezusa, lecz dlatego, że zostaliśmy zaakceptowani przez wiarę w Jezusa. Jeśli nasze życie o tym nie świadczy, nie możemy mówić, że znamy Jezusa. Posłuszeństwo przykazaniom jest nie jest warunkiem zbawienia, lecz sprawdzianem tego, czy zostaliśmy zbawieni przez wiarę. Nie ma zdrowego drzewa bez owoców. Nie ma świecącej świecy bez płomienia. Nie ma zbawionej osoby bez przemienionego życia widocznego w posłuszeństwie przykazaniom.

Przygotowanie do kulturowych bitew

"Jednym słowem, chrześcijanie powinni przygotować się do wzięcia w swoje ręce przywództwa w ustalaniu kierunku zmian w kulturze. Jeśli, co wcale nie będzie dziwne w postchrześcijańskim świecie, nasze starania pójdą na marne, powinniśmy przynajmniej z całą świadomością przygotować następne pokolenie do bitwy, która je czeka".

Francis Schaeffer, Powrót do wolności i godności
WydawnictwoTrinity.pl

wtorek, 17 maja 2022

Jezus - Przybytek Boży pośród nas

W Nowym Testamencie mamy znaną historię, w której mędrcy ze Wschodu przynoszą narodzonemu Jezusowi dary: złoto, kadzidło i mirrę (Mt 2:1-12). 

Nie były to przypadkowe rzeczy. Wszystkie były elementami świątyni. Złoto pokrywało w zasadzie wszystko w Miejscu Najświętszym świątyni. Kadzidło było ofiarowane Bogu na ołtarzu kadzidlanym. Mirra była jednym ze składników oleju do namaszczenia (Wj 30:23,34). Namaszczano nim Namiot Zgromadzenia i Skrzynię Świadectwa (Wj 30:36), ołtarz całopalny i naczynia. 

Możemy więc powiedzieć, że mędrcy składają ofiary na budowę nowego Przybytku. Ich ofiary kojarzą się głównie z materiałami potrzebnymi do budowy Miejsca Najświętszego. Jezus zaś jest nowym Przybytkiem, nowym Miejscem Najświętszym w Świątyni i nowym budowniczym nowego domu Bożego. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1:14). Bóg zbudował swój Przybytek wśród narodów. A tym Przybytkiem jest Jego Syn, to dziecko.

Kiedy mędrcy oddawali Jezusowi pokłon, Herod knuł na Niego zamach. W ciągu kilku dni Józef, Maria i Jezus uciekli do Egiptu, aby trzymać się z dala od Heroda. Nowy Boży Przybytek w ciele opuścił Izrael. Zamiast przebywać w centrum obozu, tak jak to było w starożytnym Izraelu, wypędzono go poza obóz, gdzie Izraelici zostawiali swoje śmieci i gdzie umieszczano trędowatych. Poza obozem byli poganie i nieczyści Żydzi, ci, których lepiej omijać i nie dotykać. 

W rzeczywistości jednak powinno to nas nie tyle oburzać, obrzydzać, ile raczej zachwycać. Wskazuje to bowiem na cel przyjścia Jezusa. List do Hebrajczyków mówi, że Jezus cierpiał poza obozem (Hbr 13:12), na oddalonym wzniesieniu, miejscu hańby, gdzie krzyżowano złoczyńców. Cierpiał poza obozem, aby utożsamić się z grzesznikami, nieczystymi.

Najpierw przedstawiciele narodów, a więc mędrcy udają się do Miejsca Najświętszego i to nie w Jerozolimie, lecz w jakiejś zapomnianej mieścinie Betlejem. Następnie zaś to Miejsce Najświętsze, które w Starym Przymierzu było tak starannie strzeżone, teraz udaje się do Egiptu, do pogan, obcych narodów. Udaje się do nas.

Chcemy spotkać się z Bogiem w Miejscu Najświętszym? W Starym Przymierzu usłyszelibyśmy: nie ma mowy! Tylko arcykapłan może to uczynić i to raz w roku. W Nowym Przymierzu historia o mędrcach ze Wschodu przypomina nam, że w Jezusie Bóg zbudował swój Przybytek pośród ludzi i że każdy człowiek może tam się udać. Chcemy spotkać się z Bogiem? Udajmy się pod krzyż, do Chrystusa. On jest Nową Świątynią, Nowym Przybytkiem przyobleczonym w złoto, kadzidło i mirrę.

Jezus udał się z rodziną do Egiptu, poza obóz. Cierpiał za nasze grzechy poza obozem. I właśnie tam musimy iść do Niego: poza obóz, gdzie są śmieci, gdzie są trędowaci, grzesznicy, nieczyści, duchowo chorzy. Musimy uznać, że sami tacy jesteśmy. On udał się tam dla nas. 

Poza obozem jest również Stół Pański. Jest to najświętszy stół z najświętszym pokarmem dla nieczystych, którzy zostali uświęceni krwią Jezusa.

Gdzie dziś znajdują się złoto, kadzidło i mirra? Biblia odpowiada: nasze modlitwy są kadzidłem, które wznosi się przed Boży tron. Nasz chrzest jest olejkiem namaszczenia, którego składnikiem była mirra. My zaś jesteśmy złotymi, uświęconymi, oczyszczonymi naczyniami, które mamy składać Bogu z wdzięcznością. Przyjdźmy więc do Niego z dziękczynieniem. Oddajmy Jemu cześć i przynieśmy nasze dary: nasze życie, nasz czas, nasz trud i owoce naszej pracy. 

piątek, 13 maja 2022

"Chrześcijanin LGBT"?

Nie istnieje ktoś taki jak "chrześcijanin LGBT". Jesteś albo zaangażowany w chrześcijaństwo (służbę Bogu), albo zaangażowany w homoseksualizm (służbę grzechowi). Nie da się być jednocześnie wiernym grzechowi oraz Bogu. 

Istnieje natomiast chrześcijanin, który zmaga się z różnymi pokusami (również homoseksualnymi). Ale to nie one określają jego tożsamość. W Chrystusie jesteśmy nowym stworzeniem. W Nim mamy siłę i moc Ducha Świętego, by uśmiercać grzech, uciekać od pokus, rozwijać pragnienia tego co dobre, czyste i sprawiedliwie.

Niech Bóg Cię w tym prowadzi: bliżej Jego Słowa i wspólnoty Kościoła, dalej od grzechu i wspólnoty, która go akceptuje.

czwartek, 12 maja 2022

Dzieci i dorośli w jednym kościele

Małe dzieci w Biblii np. Izaak, Jakub, Józef, Samuel, Dawid to członkowie tego samego Kościoła (społeczności świętych) co my. To nasi mali bracia w wierze. Bóg nigdy nie wykluczał dzieci jako członków Bożego ludu. I nie zrobił tego również ani po narodzeniu Jezusa, ani po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Przeciwnie: dołączył do przymierza wierzących z wszystkich narodów, a nie usunął z przymierza dzieci. 

Dzieło Jezusa i Ducha Świętego od Pięćdziesiątnicy poszerza uczestników Bożej rodziny, a nie zawęża i wyklucza z niej najmniejszych. W Bożej rodzinie (Kościele) wciąż są i będą dzieci. Kościół nie jest bezdzietną rodziną.

Dzieci chrześcijan nie są w gorszej pozycji niż dzieci Izraela. Przeciwnie. Błogosławieństwa związane z przynależnością do Bożego ludu (np. chrzest, duchowy pokarm i napój przy Stole Pańskim, tożsamość uczniów Chrystusa itp.) są większe aniżeli miały obrzezane dzieci.

poniedziałek, 2 maja 2022

Miej odwagę być jak Jezus

Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał. - 1 List Jana 3:1

ŚWIAT NAS NIE ZNA

Dla świata jest to coś dziwnego, jest to coś, czego świat nie rozumie i nie zna. Świat tutaj jak wszędzie w listach Jana odnosi się do ludzkości zorganizowanej w buncie przeciwko Bogu. I taki świat żyjący bez Boga nie zna nas. Dlaczego? Bo nie zna Boga. W historii – wielu niechrześcijan mówiło o dziwactwach chrześcijan. Jacy to dziwni ludzie, wywrotowcy. Chrześcijanie byli oskarżani o to, że są ateistami, bo nie czcili tradycyjnych bogów rzymskich i greckich. Więc są niewierzący. Byli oskarżani o kazirodztwo, ponieważ nazywali się wzajemnie braćmi, rodziną Bożą i witali się pocałunkiem w policzek. Byli oskarżani o kanibalizm, ponieważ kiedy się gromadzą twierdzą, że jedzą ciało i piją krew Jezusa. Dlatego nie powinno nas dziwić, że bezbożność będzie przypisywała chrześcijanom dziwne, niesprawiedliwe i nieprawdziwe łatki.

Jednak tak było zawsze. Skoro o Jezusie mówili, że to żarłok i pijak, to nie dziwmy się, że o chrześcijanach będą mówić fałszywe rzeczy. Nie znają Ojca, więc nie będą znali nas, ponieważ jako dzieci nosimy na sobie obraz Ojca w niebie.

Pismo Święte naucza, że ludzkość można podzielić wedle różnych kryteriów: koloru skóry, narodowości, miejsca urodzenia, na podstawie wieku, wykształcenia, majątku… Ale nie są to fundamentalne podziały i rozróżnienia. Głównym podział dotyczy przynależności do jednej z dwóch rodzin, pochodzenia od dwóch różnych ojców: Adama i Chrystusa.

Co więcej, zawsze było tak, że potomek węża chciał zniszczyć potomka kobiety. Widzimy to oczywiście w historii życia Chrystusa, ale i w biblijnych opowieściach, które były cieniem, typem tej rzeczywistości. Kain zabił Abla. Ezaw, kolejny Kain chciał zabić Jakuba. Bracia Józefa nienawidzili go i sprzedali jako niewolnika, Saul nienawidził Dawida itd.

Dwie rodziny ludzkości są w stanie konfliktu. Nie jest to konflikt kiedy mijamy się w sklepach. Jest to konflikt, który manifestuje się, gdy u dzieci Bożych manifestują się owoce Ducha Świętego, gdy postępujesz sprawiedliwie jak Jezus.

WSPÓŁCZESNY KOŚCIÓŁ: NIE CHCEMY BYĆ INNI!

Niestety czasami bywa tak, że współczesny kościół często za wszelką cenę unika bycia uznanym przez świat za dziwnym, kościół nie chce być uznany przez świat za inny. Czyli, aby smak soli nie różnił się od smaku owsianki.

Wielu chrześcijan przyjęło standardy świata odnośnie tego, co jest OK., co jest normą w sferze moralności. Uznali, że nie chcą brzmieć nienaukowo, więc stwierdzili, że trzeba zreinterpretować pierwsze dwa rozdziały Księgi Rodzaju, aby ich zrozumienie pasowało do twierdzeń współczesnych teorii. Nie chcemy śpiewać tych dziwnych niebiblijnych Psalmów, więc trzeba słowa pieśni dostosować do oczekiwań ludzi, którzy wolą śpiewać jak dobrze się czują, a nie o Bożym zwycięstwie nad wrogami.  Nie chcemy być inni, passe. Chcemy być trendy. Więc nasz smak nie różni się od smaku świata. To sprawia, że wiele rzeczy staje się łatwiejszymi do przełknięcia przez nieodrodzone serce.

Nie będzie i nie ma żadnego konfliktu napięcia między kościołem a światem, który odrzuca Boga, jeśli kościół naśladuje świat i myśli kategoriami: jak bardziej podobać się światu niż Bogu?

Ale w ten sposób postępujemy wbrew naszej naturze: jesteśmy dziećmi Boga, dziećmi zmartwychwstania więc nie możemy postępować tak samo jak dzieci Adama, tak jakbyśmy mieli starą naturę i nie powstaliśmy z Chrystusem.

Nie mówię o sileniu się na bycie innym. Nie mówię o tym, że nie mamy kupować tych samych dżinsów i T-shirtów, nie korzystać z tych samych aut, że mamy robić zakupy w innych sklepach, że nie mamy oglądać sportu i chodzić na koncerty lub grać na komputerze. Mówię o wartościach i filozofii życiowej tego świata. Mówię o dostosowywaniu formy nabożeństwa do oczekiwań świeckiej kultury rozrywki, o stwierdzeniach z ust chrześcijan: „Ale wszyscy tak robią”. Może i tak. Ale ty bądź jak Jezus. Miej odwagę być jak Jezus. Tak, to wymaga odwagi. Ale zawsze wymagało. Od samego początku. Nie żyjemy w jakiś niezwykłym czasie pod tym względem.

piątek, 29 kwietnia 2022

Stół Pański i namaszczenie

"Ale to namaszczenie, które od niego otrzymaliście, pozostaje w was i nie potrzebujecie, aby was ktoś uczył; lecz jak namaszczenie jego poucza was o wszystkim i jest prawdziwe, a nie jest kłamstwem, i jak was nauczyło, tak w nim trwajcie" (1 List Jana 2:27).

Jan pisze, że chrześcijanie mają namaszczenie, wszyscy wierzący. Wierzymy w prawdę o powszechnym kapłaństwie wszystkich wierzących, dlatego wierzymy, że każdy uczeń Jezusa jest namaszczonym (Duchem Świętym) kapłanem Boga. 

Piotr tak mówi o chrześcijanach: Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości (1 List Piotra 2:9).

Kościół to społeczność kapłanów. Jesteśmy powszechnym kapłaństwem co oznacza, że każdy z nas – uczniów Jezusa - ma dostęp przed Boży tron i każdy z nas ma namaszczenie Ducha Świętego. Nie ma w kościele mniej lub bardziej namaszczonych. Każdy kto ufa Jezusowi jest świątynią Ducha Świętego i jest zaproszony do Stołu Pańskiego. Ale nie tylko mamy dostęp do tronu króla. Jesteśmy wyposażeni w dary, abyśmy nimi służyli. Stół Pański nam to przypomina, ponieważ jest darem. Tak jak Bóg daje nam chleb i wino, tak i my jako kapłani wyposażeni w Ducha powinniśmy dzielić się z innymi Jego darami i naszymi obdarowaniami. 

Otrzymasz to, czego pragniesz

Oglądając Jezusa, co będzie dane wszystkim, którzy Jemu zaufali – będziemy oglądali chwałę Ojca. Ci, którzy są czystego serca, będą oglądać Boga (Mt 5:8). Kto pragnie Boga, temu Bóg się ofiaruje. 

Psalmista wyznaje: Lecz moim szczęściem być blisko Boga. Pokładam w Panu, w Bogu nadzieję moją, Aby opowiadać o wszystkich dziełach twoich. (Księga Psalmów 73:28) 

Kto chce żyć blisko Boga, będzie żył blisko Boga. A kto chce żyć blisko diabła, będzie żył blisko diabła. Niebo to przedłużenie życia i pragnień, które mieliśmy tu na ziemi. Jeśli pragniesz mieć czyste serce, ujrzeć Boga i widać to owocach Twojego życia, zostanie ci to dane. Jeśli pragniesz żyć z nieczystym lub rozdwojonym sercem z dala od Boga, zostanie ci to dane. Życie po śmierci to zwyczajnie kontynuacja życia przed śmiercią. Nikt w piekle nie będzie mógł powiedzieć, że czuje się pokrzywdzony, niesprawiedliwie potraktowany. Życie bez Boga wybiera je już teraz. 

środa, 27 kwietnia 2022

Ciche i spokojne życie

Słyszałem wiele kazań wzywających mnie do odważnego dzielenia się Ewangelią. Słyszałem kazania o byciu misjonarzem za granicą, ponieważ jest tam wielka potrzeba słyszenia Ewangelii. Także kazania, w których mówiono mi, że muszę być misjonarzem tutaj, na miejscu. Słyszałem tak wiele kazań w stylu "wszyscy-chrześcijanie-są-misjonarzami", że mogłyby mnie zadusić swoją ilością. 

Słyszałem także kazania o tym, żeby nie martwić się o to, co pomyślą inni ludzie, kiedy składam im świadectwo. A także kazania głoszone z dzikim wzrokiem, wzywające nas do życia w radykalnej moralności i pełnego misyjnej gorliwości. 

Ale nigdy nie słyszałem kazania, w którym naucza się o prowadzeniu spokojnego życia. W 1 Liście Tesaloniczan 4:11 Paweł wzywa swoich słuchaczy, by starali się prowadzić ciche życie. Zaś w 2 Liście do Tesaloniczan 3:12 zachęca ich "przez Pana Jezusa Chrystusa, aby w cichości pracowali i własny chleb jedli".

Nigdy nie słyszałem kazania na temat tego, co należy rozumieć przez „cicho” lub „ciche”. Albo co w Pawłowych listach oznacza słowo „życie”. Słyszałem wiele kazań w stylu "zrób to tak", ale żadnego o tym, jak żyć spokojnie i jak to może wyglądać w naszej kulturze, która jest tak głośna we wszystkim...

Paweł nie tylko sugeruje to Tesaloniczanom. On wzywa ich do spokojnego i cichego życia. Poczekaj chwilę – nie, on wręcz chce, aby wierzący dążyli do spokojnego życia. Można przetłumaczyć te słowa jako: "niech twoją ambicją i celem będzie ciche życie". To nie jest błahostka.

To spokojne życie jest dla niego na tyle ważne, że nauczanie na ten temat zawarł w obu listach do chrześcijan w Tesalonice. I chce, aby również Tymoteusz przekazał swoim ludziom te same instrukcje.

Matthew B. Redmond, The God of the Mundane

tłum. Paweł Bartosik

John Barach HT

wtorek, 26 kwietnia 2022

Byliście ciemnością

Sekcję z Listu do Efezjan 5:8-21 Paweł zaczyna od słów: „Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu”. 

Apostoł nie napisał: Byliście w ciemności, a teraz jesteście w światłości. Stwierdza raczej: Byliście ciemnością, a teraz jesteście światłością. Oznacza to, że na świecie mamy dwie grupy ludzi: grupę Ciemność i grupę Światłość. W dalszej części Paweł podaje charakterystykę obu tych grup. 

W ciemności trudno jest dokonać jakiejkolwiek właściwej oceny, brakuje rozeznania i celu. W ciemności nie wiemy, dokąd idziemy. Taką ciemnością byliście – mówi Paweł. Zwróćmy tu uwagę na użyty przez niego czas przeszły. Jak jednak przestać być ciemnością? Ktoś musi przynieść światło! Nie zrobi tego sama ciemność. Musi to zrobić ktoś z zewnątrz. Świeca zaczyna się palić przez kontakt z ogniem. Jednak ogień musi ktoś rozniecić. Chrystus przyszedł na świat i rozświetlił ciemność, włączył światło. Zbliżajmy się do Niego, żyjmy w Jego obecności - Jego Słowie, Jego wspólnocie, Jego Stole, Jego łasce...