środa, 14 stycznia 2009

Nadzieja dla osób rozwiedzionych

W ciągu kilku lat swojej pastorskiej służby nadzwyczaj często spotykam osoby rozwiedzione (i nierzadko powtórnie poślubione), które pytały mnie o to czy Bóg się od nich odwrócił, zaś oni sami czy są obecnie chrześcijanami "drugiej kategorii" - skoro ich małżeństwo było nieudane, a oni sami z tego powodu zostali odsunięci od sakramentu komunii w Kościele Katolickim.

Oczywiście każda sytuacja związana z rozwodem i powtórnym małżeństwem wymaga indywidualnego podejścia gdyż każdy człowiek i każda sytuacja są na swój sposób wyjątkowe. Dodatkowo nierzadko mamy do czynienia ze zranieniami, cierpieniem i emocjami (oraz dziećmi!), co sprawia, że szybkie „rozwiązania” wedle gotowych szablonów jedynie potęgują rozczarowanie, ból i gorycz.

Oczywiście nie oznacza to, że Pismo Św. nie daje nam ogólnych zasad dotyczących małżeństwa i rozwodu. Zarówno Stary jak i Nowy Testament wypowiadają się na ten temat (np. 1 Mj 2:21-24; 5 Mj 24:1-4; Mt 19:3-12; Mk 10:1-12; Łk 16:14-18; 1 Kor 7). Przede wszystkim należy pamiętać, że w zamyśle Bożym małżeństwo jest czymś nierozerwalnym gdyż stanowi odbicie miłości Chrystusa względem Kościoła. Ta przymierzowa więź nigdy nie zostanie zniszczona stąd również przymierze małżeńskie w Bożym zamyśle ma ilustrować tą prawdę. Mam na myśli nie tylko samo trwanie małżeństwa, ale i relacje między małżonkami rozwijające wzajemną miłość i oddanie. Rozwód, rozpad małżeństwa jest więc związany z grzechem (jednej ze stron, lecz najczęściej obojga). Dlatego chrześcijanin nigdy nie powinien traktować w lekki sposób rozwodu, a tym bardziej być stroną, która go inicjuje jeśli nie ma ku temu biblijnych podstaw. Istnieją pewne sytuacje gdy rozwód jest orzeczeniem sprawiedliwości wobek pokrzywdzonej strony. Należy tu jednak uważać i upewnić się, że dana sytuacja upoważnia którąkolwiek ze stron do formalnego rozwiązania przymierza, które zostało wcześniej złamane. Jest to odpowiedzialność nie tylko małżonków, ale i pastorów oraz starszych Kościoła, których zadaniem jest rzetelne, wierne Pismu (i rzeczywistości) przyjrzenie się poszczególnym przypadkom.

Istnieją również sytuacje gdy Biblia dopuszcza możliwość powtórnego ślubu (np. wdowy, osoby, które zostały zdradzone przez współmałżonka). Oczywiście nie oznacza to liberalnego podejścia do powyższej kwestii, lecz dostrzeżenie faktu, że Pismo Św. nie jest tak legalistyczne jak sądzą niektórzy chrześcijanie.

Powtórzę raz jeszcze. Biblia, owszem, wypowiada się nt. sprawiedliwego, uzasadnionego rozwodu (i powtórnym małżeństwie). Każda jednak sytuacja jest wyjątkowa ze względu na fakt, że są w nią zaangażowani ludzie - z całym swoim bagażem doświadczeń, emocji, zranień, odmiennych charakterach i poglądach.

Zbyt często niestety zapominamy, że bez właściwego, trwałego fundamentu jakim jest Chrystus i Jego Słowo, ogromnie trudno jest zbudować piękną, trwałą budowlę jaką jest szczęśliwe małżeństwo (celowo nie używam słowa "związek" :-) Zatem z nadzieją zacznijmy od podstaw i otwórzmy Biblię...

27 komentarzy:

  1. U katolików są wspólnoty, dla małżeństw niesakramentalnych (mogą one też należeć do innych wspólnot). Poza tym mogą przystępować do komunii, jeśli zrezygnują ze współżycia (co wielu czyni, ponieważ bardzo tęsknią za Chrystusem). Istnieje również możliwość stwierdzenia, że małżeństwo z jakiegoś powodu zostało zawarte nieważnie.
    Człowiek rozwiedziony może przyjmować komunię jeśli nie związał się potem z nikim innym.
    Katolicy dopuszcza separację - mieszkamy osobno, ale jesteśmy sobie wierni.
    W Kościele katolickim komunia to sakrament, dlatego takie surowe zasady dla rozwiedzionych.
    Jednak rozwiedzeni nie są wyłączeni z kościoła, również ich dzieci nie są wyłączone.
    A jak to jest u protestantów?

    katolik

    OdpowiedzUsuń
  2. Pismo Św. nie zna podziału na małżeństwa sakramentalne i niesakramentalne. Małżeństwo jest nazywane przymierzem - miłosną więzią, obrazem miłości Chrystusa i Kościoła, niosącą ze sobą przywileje i zobowiązania. Bez względu na to czy zostało zawarte w Urzędzie Stanu Cywilnego czy w Kościele (do czego bardziej zachęcamy) - jest ważne ze względu na przysięgę i publiczny charakter tego wydarzenia. Wiele można mówić na ten temat.

    Natomiast czymś okrutnym i zupełnie niebiblijnym jest wymaganie od małżonków rezygnacji ze współżycia. Fizyczna jedność będąca:
    - wyrazem wzajemnego oddania
    - sposobem prokreacji
    - ochroną przed seksualnymi pokusami

    jest jednym z celów należących do istoty małżeństwa.

    Oczywiście przyczyną i jednocześnie problemem jest iż Kościół Katolicki traktuje osoby powtórnie zaślubione jako cudzołożników (stąd wymaga od nich wstrzemięźliwości) - nawet jeśli w świetle Pisma Św. miały prawo zarówno do rozwodu, jak i do ponownego małżeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chrystus wymaga od ludzi zaparcia się samych siebie, jeśli to konieczne.
    Jako chrześcijanin uważasz, że można iść na kompromis i traktować związki niesakramentalne, jak te zawarte przed Chrystusem?
    Moim zdaniem to już liberalizm religijny.
    Współżycie to jeden z aspektów miłości małżeńskiej (bez którego też można i należy kochać).
    Czy ze względu na seks można zapomnieć o słowach Chrystusa. Chrystus jest najważniejszy w małżeństwie - nie seks.
    Bardzo dziękuję za Twoją odpowiedź.

    katolik

    OdpowiedzUsuń
  4. Chce jeszcze dodać, że katolicy nie uznają np. małżeństw protestantów za cudzołożne, ponieważ zostały zawarte przed Chrystusem.
    Katoliccy księża pracujący na misjach nie potępiają małżeństw zawartych w urzędzie, a nawet szanują je, ponieważ małżonkowie wcześniej nie znali Chrystusa.
    Tak samo jest z małżeństwami zawartymi w polskim urzędzie, z których są dzieci - takie małżeństwo powinno się ostać - ze względu na te dzieci. (Problem jest jeśli człowiek ma dzieci z obu lub kilku związków)

    Pozdrawiam
    katolik

    OdpowiedzUsuń
  5. Za cudzołożne Kościół Katolicki uważa powtórne małżeństwa (a nie nie-katolickie) stąd wymóg rezygnacji ze współżycia.

    My dopuszczamy w pewnych sytuacjach możliwość powtórnego małżeństwa - jeśli zaistniał biblijny powód do udzielenia rozwodu (np. zerwanie przymierza małżeńskiego poprzez trwanie w cudzołóstwie jednego z małżonków).

    Daleki jestem od liberalizmu religijnego. Małżeństwo traktuję jako świętą więź przymierza kobiety i mężczyzny, nie zaś sakrament.

    Np. Malachiasza 2:14
    "Pan jest świadkiem między tobą i między żoną twojej młodości, której stałeś się niewierny, chociaż ona była twoją towarzyszką i żoną, związaną z tobą przymierzem".

    Z tej przyczyny nie dzielę małżeństw na "sakramentalne" i "niesakramentalne". Każde małżeństwo, nawet zawarte przez ateistów w Urzędzie Stanu Cywilnego jest małżeństwem (w pełnym tego słowa znaczeniu) zawartym przed Bogiem i ludźmi. Mąż i żona w takim związku posiadają te same odpowiedzialności (wobec Boga i siebie nawzajem) i przywileje co chrześcijański mężczyzna i chrześcijańska kobieta poślubieni w Kościele. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. A już miałem wziąść sernik i przyjechać do Was na niedzielne nabożeństwo, kiedy zauważyłem ten post:(
    Pawle, jestem wielce zasmucony tym co przeczytałem. Ty chyba potrzebujesz prawdziwego nawrócenia. Oby Pan dał Ci łaskę powrotu do Ewangelii. I nie mówię tego złośliwie, ale z przykrością i sympatią zarazem do Ciebie jako człowieka, który kiedyś wstąpił w biblijne Nowe Przymierze z Żywym Bogiem.
    Dzięki Bogu są jeszcze chrześcijańskie wspólnoty przestrzegające biblijnej nierozerwalności małżeństwa, ale nie Twoja.
    Nigdzie w Nowym Testamencie Jezus ani apostołowie nie przyzwalają na powtórne małżeństwo. Separacja możliwa jedynie, kiedy nienarodzony na nowo współmałżonek chce odejść lub cudzołoży. I wtedy wierzący, nawrócony człowiek musi wytrwać sam z Bożą pomocą do czasu ponownego połączenia z prawowitym małżonkiem lub rozłączenia przez śmierć tamtej osoby. Reszta to furtki dla diabła.
    Mam wrażenie, że w wielu denominacjach ludzie zaspakajają swoje pożądliwości usprawiedliwiając swoje sumienia takimi naukami.
    No cóż, sernik będę musiał zawieść gdzie indziej... A szkoda.
    Paweł (jeszcze jeden)

    OdpowiedzUsuń
  7. do "Pawla jeszcze jednego" - troche dziwne, ze tak od razu osadziles Pawla (autora bloga) i to wrzucajac go do wora z ludzmi dla ktorych moralnosc faktycznie nie jest wazna (twoje ostatnie zdanie).

    podobnie czynili kiedys katolicy gdy protestanci mowili, ze sex jest nie tylko dla prokreacji - tez od razu osadzali ich od diablow i grzesznikow

    wogole sie nie wczytales w to co napisal, rozwaz prosze jeszcze raz przypadek o ktorym wspomniale Pawel czyli niewiernosci jednego z malzonkow, np. facet (ktory moze kiedys wydawal sie wierzacy) zaczyna na lewo i prawo zdradzac zone, szlajac sie po domach publicznych itp - czy w tym przypadku nie jest to wszeteczenstwo o krorym mowil Jezus i powod do rozwodu ?? - czy po takim rozwodzie osoba nie jest wolna aby zawrzec powtorne malzenstwo ?? no prosze odpowiedz teraz

    OdpowiedzUsuń
  8. Pawle (jeszcze jeden) - może rzeczywiście powinieneś rozważyć samodzielne zjedzenie sernika, jeśli kryterium nawrócenia do Chrystusa jest dla Ciebie zgodność nauczania Kościołów, które napotykasz z Twoimi poglądami (oraz z nauczaniem sekty, którą nazywasz "biblijnymi chrześcijanami").

    Nie zamierzam Cię przekonywać, że bardzo mylisz się zarówno w ocenie mojej osoby (oraz naszej wspólnoty) jak i w temacie, który skomentowałeś. Dodam tylko, że ton Twoich wypowiedzi daleki jest od nauki Osoby, na którą tak chętnie się powołujesz.

    OdpowiedzUsuń
  9. W Piśmie Św. małżeństwo jest często przyrównywane do przymierza między Bogiem i Jego ludem. Mimo, że lud Boży łamał przymierze, cudzołożył z bożkami, odchodził od Boga, obrażał Go - Bóg był mu wierny. Bóg umarł za swój lud. Także i dziś wobec każdego z nas - Chrystus czeka na nas do ostatniego naszego tchnienia tu na ziemi. Chociaż ludzie od Niego odchodzą, obrażają Go, przechodzą np. na buddyzm, czy hinduizm - Bóg czeka do końca. To człowiek zrywa przymierze - nie Bóg. Dopiero po śmierci jest za późno, ale jeszcze w chwili śmierci można opowiedzieć się za Chrystusem, a On człowieka przyjmie.
    Dlatego katolicy tak rozumieją małżeństwo i tak podchodzą do rozwodu. Jeśli chodzi o seks, to już dawno mój Kościół naucza, że jest on dla prokreacji i dla pogłębienia więzi między małżonkami.
    Jeśli bracia protestanci zainspirowali mój Kościół do dyskusji na temat seksu w małżeństwie - bardzo dziękuję.
    Pozdrawiam
    katolik

    OdpowiedzUsuń
  10. A Ja powiadam wam: Każdy, kto oddala swą żonę — poza wypadkiem nierządu — naraża ją na cudzołóstwo. A kto by oddaloną pojął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa” (Mt 5,31n; por. 19,3—9).
    Kościół Katolicki uważa, że w tym miejscu Jezus mówi iż związek nierządny - nie zawarty przed Bogiem - może się rozpaść. Taka jest nasza interpretacja.

    „Ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem” (J 4,18) - Jezus mówi do Samarytanki.

    „Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Małżonek również niech nie oddala się od żony” (1 Kor 7,l0n)

    „Kobieta zamężna na mocy Prawa związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża. Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od prawa, tak iż nie jest cudzołożnicą współżyjąc z innym mężczyzną” (7,2n)

    „Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej małżonek. Jeśli mąż umrze, może poślubić kogo chce, byleby w Panu” (1 Kor 7,39)

    Ludzie rozwiedzeni chcą kochać i być kochani, ale czy Jezus nie umarł jako niewinny. Mój Kościół naucza, że i człowiek na wzór Chrystusa powinien obumierać dla siebie - a to na pewno bardzo boli, dlatego należy tym ludziom pomagać i współczuć.

    "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!" [Flp 4,13]

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jestem tylko w szoku, ze "pawel - jeszcze jeden" na podstawie jedej niezgodniosci (i to nie az tak istotnej, bo Pawel tu wcale do rozwodow nie zacheca i mowi jasno, ze ewentualny rozwod jest spowodowany bardzo powaznymi grzechami) z Pawlem zrobil z niego odstepce od Chrystusa, prawie, ze czlowieka zupelnie niemoralnego -- zupelnie jakby zapominajac o tysiacu innych spraw o ktorych pisal Pawel czy czym sie zajmuje

    jesli tak podchodzisz "pawle jeszcze jednen" do sprawy to pewnie niedlugo bedziesz mial jednoosobowy kosciol i bedziesz jedyna wierzaca i zbawiona osoba na tej planecie ;)
    i nie mowie, tu wcale aby rezygnowac z wlasnych przekonan

    OdpowiedzUsuń
  12. pytanie do "katolika"

    czy w/g KK malzenstwa osob niewierzacych sa jakos w mniejszy sposob wazne przed Bogiem od malzenstw osob wierzacych ?? bo tak wynika poszlakowo z tego co napisales ?

    dlaczego pisze, ze maleznstwa niewierzacych "powinny sie ostac ze wzgledu na dzieci" - czy to jesdyny powod w/g ciebie ??

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam Pawle za moje ostre słowa, wybacz, ale Jezus nieraz właśnie w mocnych słowach nie godził się na nieprawość.
    Pismo Święte nie daje możliwości powtórnego związku za życia pierwszego współmałżonka, nawet gdyby powodem rozejścia małżonków było cudzołóstwo tamtego współmałżonka. I nawet gdyby pozostałe elementy nauki danej grupy były ok, to jest to przeszkoda do zbawienia.
    Rozumiem, że kasując mój zapewne zbyt ostry dla Twojej teologii komentarz do tematu "Niegodne dzieci?" dajesz mi wyraźny znak, że nie życzysz sobie mojej dalszej obecności na blogu. Rzeczywiście, nie mam nic do szukania na blogu z cenzurą.
    Życzę wszystkim Czytelnikom bloga dużej dozy ostrożności w przyjmowaniu serwowanych tutaj nauk, szukania prawdy z modlitwą Słowie Bożym i wspólnot w których będą mogli doznawać autentycznej przemiany życia pod mocą Ducha Świętego.
    Paweł (jeszcze jeden)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pawle (jeszcze jeden),

    Celowo zgodziłem się na nielogowanie przy zamieszczaniu komentarzy by zachęcać do nieskrępowanego komentowania wątków i wyrażania swojej opinii.

    Nie mam ŻADNEGO problemu z komentarzami prezentującymi odmienne od mojego spojrzenie na pewne sprawy. Nie będę jednak tolerował wyzwisk, skazywania przez Ciebie kogokolwiek na potępienie i braku elementarnej kultury. Szanuję Twoje odmienne opinie. Masz prawo je tutaj wyrażać. Proszę Cię tylko abyś zwracał uwagę nie tylko na to co piszesz, ale JAK piszesz.

    Pamiętaj proszę, że jesteś gościem na tym blogu, a jedną z elementarnych zasad kultury w której żyjemy jest iż nie obraża się gospodarza w jego domu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pawle,
    nikogo na Twoim blogu nie nazwałem np. duchowym cudzołożnikiem, ani nie obrażałem wyzwiskami. Natomiast Ty Pawle w poprzedniej odpowiedzi zarzucasz mi lansowanie sekciarstwa.
    Nie tylko gość winien szanować gospodarza, ale również gospodarz gościa. Twoja gościna skłania mnie do opuszczenia tego bloga.
    Paweł (jeszcze jeden)

    OdpowiedzUsuń
  16. Drogi "Anonimowy",
    skoro małżeństwo zawarte w urzędzie jest takie samo jak zawarte przed Chrystusem niczym się nie różni, to czemu w ogóle zawieramy małżeństwa przed Chrystusem. Jeżeli ktoś nie zna Chrystusa, nie ma przed nim grzechu, a jego małżeństwo jest zgodne z prawem naturalnym.
    "Powinno się ostać ze względu na dzieci" małżeństwo np. ochrzczonego rozwodnika - bo dzieci potrzebują rodziców, ale czy powinno ostać się ze względu na wierność Chrystusowi?
    Uważam, że wszystko zostało powiedziane.
    "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia". Wszystko.

    katolik

    OdpowiedzUsuń
  17. drogi "katoliku"

    na poczatek drobna uwaga, nie cytuj tak sobie "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" - znalem osobe ktora interpretowala to tak, ze pozwalala sobie na wszystko :)

    chyba jest rzecza jasna, ze jesli wierzymy w Boga to chcemy wszystko co robimy a juz na pewno to co jest dla nas bardzo wazne robic przed Bogim - czyli np. wiazac sie wezlem malzenskim, - no i w ramach kosciola

    (mam nadzieje, ze to ci wystarczy jako odpowiedz)

    poganie tez sie wiaza tym wezlem ale skoro nie wierza w Boga nie robia tego swiadomie przed Bogim (np. w kosciele), choc ich malzenstwo i tak jest przed Bogim zawarte i kazda niewiernosc jest wiec od tego czasu przed Bogim liczona im za grzech -- oczywiscie wczesniej tej ich jesli wspolzyli z kims to tez to byl grzech

    co do grzechu, grzechy ludziom niewierzacym "licza sie" tak samo - jedynie oni sobie moga nie zdawac sprawy z tego, ze sa przez caly czas przed Bogiem odpowiedzialni

    swoja droga to troche sie pogubilem, to jak to jest, czym w takim razie jest dla ciebie malzenstwo osob niewierzacych, jest malzenstwem czy nie ??

    OdpowiedzUsuń
  18. Drogi "Anonimowy",
    czy widzisz w moich postach, żeby małżeństwo osób niewierzących nie było nazwane małżeństwem. Ja nawet bronię takich małżeństw. A np. zdrada w takim małżeństwie jest wielką krzywdą wyrządzoną bliskim osobom. Tak samo uważam za grzech jeśli ludzie (tylko) chodzą ze sobą i oszukują się.
    Zło jest zawsze złem. Ja myślę, że Ty znasz moje intencje, ale łapiesz mnie celowo za słówka.
    "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" - znaczy przetrzymam cierpienie, prześladowania, niepomyślny i pomyślny czas, pokusy
    tylko jeśli umocni mnie Chrystus.
    Katolicy uważają, że wielu rzeczy im nie wolno. Więc nie insynuuj mi, że coś "jakoś" interpretuję.

    Pozdrawiam serdecznie
    (proszę, nie łap mnie za słówka)
    katolik

    OdpowiedzUsuń
  19. do "katolika"

    nie lapalem za slowka, to byl zart ( stad tez ":)" ) choc na faktach

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim skromnym zdaniem trwanie w małżeństwie z osobą, która zdradza, w nadziei, że się nawróci( no bo kościół tak nakazuje), jest zwykłym oszukiwaniem siebie, prowadzi do zgorzknienia, w konsekwencji do złamanego życia, a nawet i do zbrodni, np zabójstwa. Spotkałam w życiu tylko 1 osobę, która się doczekała "nawrócenia" partnera.

    Razi mnie, że Kościół Katolicki wkłada do jednej szuflady o nazwie "związki niesakramentalne" powtórne małżeństwa i przypadkowe parotygodniowe związki na kocią łapę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Drogi "Anonimowy"
    Wielu ludzi razi miłość aż do końca i śmierć Chrystusa na krzyżu za rozpustników, morderców, zdrajców i wszelkiego rodzaju plugawców.
    Nie Kościół Katolicki nakazuje, ale sam Bóg.
    Rozumiem, że ludzie mogli łatwo wypierać się Jezusa w trudnych czasach, skoro najpierw wypierali cierpienia - krzyże ze swojego życia, wypierali Jego nakazy. Teraz już rozumiem.
    Niektórzy nie rozumieją Krzyża do dziś, nie rozumieją Miłości.
    Nie mówię, że ludzie mojego Kościoła wszystko rozumieją, ale mój Kościół głosi Krzyż i głosi Miłość. Cieszę się , że wiele Kościołów protestanckich też to czyni.
    Ja znam ludzi. którzy pokorą i modlitwą nieustanną wybłagali u Boga nawrócenie
    i powrót współmałżonka do rodziny.

    "Niech ci się stanie według twojej wiary"(Mt 8,3) - jeżeli ktoś nie wierzy lub NIE CHCE wierzyć, to ...

    "U BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO"
    (Łk 1,37) - czy my o tym pamiętamy.
    Bóg NIGDY nie kłamie.

    "Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego" (Mt 11, 20-24)

    Pozdrawiam
    katolik

    OdpowiedzUsuń
  22. drogi Katoliku
    "Ja znam ludzi. którzy pokorą i modlitwą nieustanną wybłagali u Boga nawrócenie
    i powrót współmałżonka do rodziny."

    Ile osób? Z chęcią bym ich poznała.
    Ciekawe, jak sobie poradzili z krzywdą i nienawiścią do małżonka?

    Zgadzam się, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, ale pada pytanie : PO CO? Po co tworzyć z niewiernego małżonka bożka, fetysz, obiekt obsesji? Po co komu małżonek np po 30 latach niewierności, gdy dzieci są dorosłe?

    AnonimowA

    OdpowiedzUsuń
  23. Wyjątek z Mateusza należy rozumieć logicznie w ten sposób: Kierowca jadacy samochodem ta drogą - oprócz karetki na sygnale - będzie karany. Pytanie kto będzie karany odpowiedz każdy kierowca jadący tę drogą oprócz karetki na sygnale.

    Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

    Pytanie kto cudzołoży :
    odpowiedź: każdy kto oprawia swoją żonę i poślubia inną, oprócz odprawienia jej z przyczyny wszeteczenstwa.

    OdpowiedzUsuń
  24. ponadto Kościół Katolicki uznaje przywlej Pawłowy tzn. 1 Kor. 7,15 niewierzący może odejść i wtedy wierzący może wziąć ślub. Zgodnie z Ewangelią ten kto się nie chce nawrócić jest jak poganin i celnik więc może wierzący taką osobę oddalić i wziąć ponownie ślub jeśli np. osoba grzesząca znęcała się lub cudzołożyła i nie chciała się z tego nawrócić. Ostatnio nawet papież się zastanawiał co z osobami, które brały ślub bedąc ochrzczonymi ale nie do konca wierzacymi a dopiero pozniej sie nawrocily.

    OdpowiedzUsuń
  25. wyjątek nierządu to jest to co stary testament mówi o odrazie w żonie, a prawo nie przeminie więc Jezus dopuszcza powtórne małżeństwo w przypadku zdrady.

    OdpowiedzUsuń
  26. Reguły i warunki ponownego zawierania małżeństw przez osoby rozwiedzione są nie do zaakceptowania!!!!!! uwymyślone przez człowieka dla człowieka zasady dotyczące niemożliwości przyjmowania komunii świętej przez katolika, który zawarł małżeństwo (ślub cywilny) z osobą rozwiedzioną są czymś wyrodnym! W ogóle jak kościól może się nie zgadzać na zawieranie małżeństw sakramentalnych dla osób, które rozwiedzione pragną żyć według wiary katolickiej!!!Dlaczego? Jakim prawem zwykły człowiek ustanawia warunki mówiąc, że osoba raz rozwiedziona nie może zawrzeć małżeństwa w kościele tylko może wziąść tylko slub cywilny. A co się z tym wiąże? w momencie zawierania śluby cywilnego człowiek zostaje skazany na wieczne potepienie i życie w grzechu!!! Nie dziękuje wolę odejść od kościoła i zyć bez sadystycznych doktryn kościoła wymyślonych przez ludzi takich samych jak ja!!!!! Ekskomunikacja nie oznacza odejśia od Boga, tylko od religii i jej zasad wytworzonych przez człowieka,zwykłego człowieka

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę trochę o tym wszystkim od innej strony. To jest moje pytanie do Was wszystkich: co zrywa przymierze małżeńskie ? czy jedynie niewierność seksualna zrywa przymierze małżeńskie ? Bardzo proszę o odpowiedź. Czy rzeczywiście nie ma nic innego co zrywa przymierze ?

    OdpowiedzUsuń