środa, 14 stycznia 2009

Niegodne dzieci?

(1) A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli. (2) I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, (3) i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, (4) i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus. - 1 List do Koryntian 10:1-4

Apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian 10 mówi o tym, że duchowe błogosławieństwa, do których należały m.in. spożywanie duchowego pokarmu oraz picie z duchowej skały, którą był Chrystus - były udziałem wszystkich Izraelitów. To co Apostoł akcentuje to właśnie ten fakt, że wszyscy od najmniejszego do największego w Izraelu byli pod Bożą opieką, zostali ochrzczeni w Mojżesza i karmili się Chrystusem jedząc mannę i pijąc wodę ze skały. Nie bez przyczyny kieruje te słowa do chrześcijan w Kościele - najwyraźniej dostrzegając paralele między ich doświadczeniem, a doświadczeniem Izraelitów.

To o czym pisze Apostoł ma oczywiście kolosalne przełożenie na postrzeganie kościoła i sakramentów. Ap. Paweł czyniąc analogię do Izraela wskazuje, że podobnie rzecz się ma w Kościele. Tak jak wszyscy "nasi ojcowie" (dorośli i dzieci) zostali ochrzczeni w Mojżesza, tak my wszyscy (dorośli i dzieci) jesteśmy ochrzczeni w Chrystusa. Tak jak oni wszyscy (dorośli i dzieci) jedli i pili duchowy pokarm i napój, tak samo jest z nami (dorosłymi i dziećmi) w Kościele.

Przekonanie w naszych Kościołach, że dzieci mają prawo do chrztu i Wieczerzy Pańskiej (Komunii) nie jest więc rezultatem jakieś tkliwego sentymentalizmu i pajdocentrycznej teologii stawiającej w centrum dzieci naszej teologii.

Praktyka chrztu i komunii dzieci wynika z faktu, że w Starym Przymierzu były one uczestnikami tych wszystkich błogosławieństw, które otrzymał od Boga Izrael (również potrzebowały duchowego pokarmu i napoju w wędrówce do Ziemi Obiecanej) oraz z faktu, że Nowy Testament potwierdza iż są one dziedzicami obietnic oraz częścią Ludu Bożego.

Czymś zupełnie niebiblinym i błędnym jest mniemanie, jakie miałem już okazję usłyszeć, że dzieci swoją obecnością bezczeszczą Stół Pański, że są zbyt grzeszne by miały prawo do spotkania z Jezusem przy Stole Pańskim i są niegodne obecności Chrystusa. Dzieci w Izraelu piły z duchowej skały, którą był Chrystus. Dzieci w Nowym Przymierzu nie są od nich gorsze, ani od Niego odsunięte. Wręcz przeciwnie. Są chętnie przyjmowane i stawiane przez samego Chrystusa jako wzór ucznia.

Ilekroć przystępujemy do Komunii czyńmy to jak dzieci - pełni ufności i wiary, że Chrystus dał nam ją ponieważ nas kocha.

6 komentarzy:

  1. Wszytko ładnie ująłeś, ale czytając NT nie mam wrażenia, że chrzest wodny jest dla ludzi niewierzących, a ciężko powiedzieć o dziecku, że jest wierzące (świadomie). Poza tym, czemu nie mamy pozwalać naszym dzieciom na swoją własną decyzję co do chrztu? Rozumiem, że do rodziców należy wychowywanie w karności i przekazywanie wiary rozumianej jako tradycji oraz historii - natomiast ta wiedza w pewnym momencie przejdzie z głowy do serca i może wtedy człowiek sam zadecydować, że chce być ochrzczony. Co do pamiątki - to jest ona właśnie pamiątką, ma na celu wspominanie przez uczniów ofiary Chrystusa - przez co (również) wierzę, że są posileni - więc rozumiem, że wspominać i przeżywać tą chwilę mogą tylko ludzie wierzący - ale dajmy się tym ludziom samym wypowiedzieć.
    Tytuł jest tendencyjny - skazanie kogokolwiek na bycie niegodnym ma sens wtedy, kiedy ten ktoś (kogo rzekomo skazujemy) chciałby tego czegoś dokonać. niemowlęta nie bardzo tego chcą...

    OdpowiedzUsuń
  2. pieńku,

    Kilka myśli z mojej strony:

    1. Zachęcam do czytania CAŁEJ Biblii, nie tylko Nowego Testamentu. Studiowanie powyższego tematu najlepiej zacząć od Księgi Rodzaju, a nie Ew. Mateusza.

    2. Odkąd Bóg powołał Swój Lud na ziemi, dzieci zawsze były częścią Bożego Ludu. Jezus swoim przyjściem nie zmienił tej zasady. Raczej poszerzył (a nie zawęził) zakres uczestnictwa w przymierzu i nie tylko nie odrzucił dzieci ze społeczności Ludu Bożego lecz włączył do przymierza również rodziny pogan.

    3. Dlaczego nie powinniśmy naszym dzieciom pozwalać na własną decyzję (do pewnego czasu)? Z takiej samej przyczyny z jakiej nie zostawiamy ich w domu kiedy stoimy z całym Kościołem przed Bogiem podczas każdego nabożeństwa. I z takiej samej przyczyny z jakiej Bóg nie pozwolił Abrahamowi (oraz Izraelitom) zdecydować czy i kiedy obrzezać swoje potomstwo.

    4. Bóg nakazuje pobożnym i wiernym rodzicom przynieść do Światłości i Przyjaciela Dzieci tych, którzy nie są w stanie samodzielnie do niego się udać. Jezus nie odrzucił dzieci tylko dlatego, że rodzice je przynieśli. Nie powiedział: "Poczekajcie aż same się wypowiedzą". Zganił natomiast uczniów, którzy odsuwali dzieci od Jego obecności.

    5. Jeśli chodzi o Wieczerzę Pańską: Wspominać i pamiętać o odkupieniu w Chrystusie mamy jako KOŚCIÓŁ (dorośli i dzieci) gdyż komunia to społeczność CIAŁA Chrystusa (1 Kor 10-11), a nie moje, twoje prywatne spotkanie z Jezusem w zaciszu naszych serc. CAŁY Kościół uczestniczy w sakramentalnym posiłku z Jezusem. Jeśli mówię, że w naszej RODZINIE "wspominamy" Wcielenie Syna Bożego i "obchodzimy" Boże Narodzenie, czy znaczy to, że mam na myśli tylko dorosłych jej członków? Czy oznacza to więc, że mam odsunąć od wigilijnego stołu (a więc świętowania) mojego 2 letniego syna z powodu zbyt młodego wieku i małej wiedzy teologicznej?

    6. Posiłek z Chrystusem jest posileniem i łaską dla słabych, maluczkich oraz potrzebujących duchowego pokarmu by wzrastać, nie zaś nagrodą dla odpowiednio wykształconych, duchowych, silnych, zadowolonych z siebie chrześcijan.

    OdpowiedzUsuń
  3. /pieńku,

    Kilka myśli z mojej strony:

    1. Zachęcam do czytania CAŁEJ Biblii,/
    rozumiem, że robisz ścisłą analogię obrzezki chrztu (a co z dziewczętami?). Ale Biblia wskazuje, że stare przymierze etniczne (potomkowie Abrahama oraz ci, którzy przez obrzezkę (mężczyźni/chłopcy) do przymierza wchodzili) skończyło się i jasno jest powiedziane, że jest nowe - doskonalsze. A jak jest nowe - to stare nie działa. Więc może jasnym wnioskiem było by, że skoro nie wchodzimy pod przymierze przez obrzezkę to oznacza ni mniej ni więcej, że nie wchodzimy w sposób rytualny. Tak więc nawet jeśli się uprzeć, że obrzezka = chrzest (parabola - odcięta po drugiej stronie osi symetrii, a rzędna ta sama)to znaczy, że chrzest włącza do nowego przymierza automatycznie. A przecież obaj wiemy, że tak nie jest - bo nowe przymierze - to przymierze na wieki i jest podtrzymane bez względu na nas. Tak więc idąc dalej jeśli chrzest nie włącza automatycznie pod wieczne przymierze to znaczy, że nie może być równoznaczne z obrzezką - która włączała (gdy działała). I tego naucza NT - że pod nowe przymierze dostać można się tylko przez wiarę w ofiarę Chrystusa (żadne rytuały, ceremoniały,sakramenty itp). Jak zatem uzasadnić przykazanie co do chrztu - ano tak, że Biblia mówi, że chrzest jest na wyznanie wiary - więc to wiara włącza człowieka pod przymierze, a chrzest to manifestuje. Ciężko mi inaczej to zobaczyć.

    /2. Odkąd Bóg powołał Swój Lud na ziemi, dzieci zawsze były częścią Bożego Ludu./

    Nawet te rozszarpane przez niedźwiedzie? (Elizeusz).
    Pewnie, że były częścią ludu Bożego - ale w starym przymierzu, które nie gwarantowało zbawienia.

    /Jezus swoim przyjściem nie zmienił tej zasady. Raczej poszerzył (a nie zawęził) zakres uczestnictwa w przymierzu i nie tylko nie odrzucił dzieci ze społeczności Ludu Bożego lecz włączył do przymierza również rodziny pogan./

    Nikogo nie włączył automatycznie czy przez jakiś rytuał - warunkiem nowego przymierza była Jego ofiara, a samo wejście jest aktywowane przez wiarę:
    "kto w sercu uwierzy, a ustami wyzna...ten będzie zbawiony." Nie ma nigdzie czegoś takiego, ze : dzieci i poganie od dziś jesteście pod przymierzem. Jest to, że poganie od dziś mogą dostać się pod przymierze - a warunkiem jest wiara. Chrzest tylko symbolizuje nowe narodzenie, które ma miejsce w duchu człowieka, który uwierzył w ewangelię.

    /3. Dlaczego nie powinniśmy naszym dzieciom pozwalać na własną decyzję (do pewnego czasu)? Z takiej samej przyczyny z jakiej nie zostawiamy ich w domu kiedy stoimy z całym Kościołem przed Bogiem podczas każdego nabożeństwa./

    Pozwalamy im stać na nabożeństwach, żeby mogli uczestniczyć w życiu kościoła i żeby uczyli się o Bogu mając nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym uwierzą w to co tam widzą i słyszą.

    /I z takiej samej przyczyny z jakiej Bóg nie pozwolił Abrahamowi (oraz Izraelitom) zdecydować czy i kiedy obrzezać swoje potomstwo./

    Bo wtedy właśnie rytuał włączał pod przymierze i wiara nie była potrzebna do starego przymierza bo stare przymierze nie dawało zbawienia (ponieważ zbawienie jest tylko w nowym)

    /4. Bóg nakazuje pobożnym i wiernym rodzicom przynieść do Światłości i Przyjaciela Dzieci tych, którzy nie są w stanie samodzielnie do niego się udać.

    Przynieść i owszem, ale nie zmienia to faktu, że muszą same uwierzyć dla swojego zbawienia.

    /Jezus nie odrzucił dzieci tylko dlatego, że rodzice je przynieśli. Nie powiedział: "Poczekajcie aż same się wypowiedzą"./

    Bo kochał dzieci, my też je kochamy i dlatego pozwalamy na przebywanie z nami:) Jeśli rodzice przynosili Mu dzieci - to on je błogosławił - ale potem, żeby były w nowym przymierzu musiały same uwierzyć.

    /Zganił natomiast uczniów, którzy odsuwali dzieci od Jego obecności./

    to chyba jasne.

    /5. Jeśli chodzi o Wieczerzę Pańską: Wspominać i pamiętać o odkupieniu w Chrystusie mamy jako KOŚCIÓŁ (dorośli i dzieci)/

    no tak, ale mogą to robić ludzie, którzy wierzą w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.


    /CAŁY Kościół uczestniczy w sakramentalnym posiłku z Jezusem./

    W pamiątce biorą udział ci, którzy świadomie chcą wspominać to co Jezus dla nich zrobił. Jak ktoś nie wspomina, bo nie bardzo w to wierzy, to po co ma brać udział w pamiątce? Bo tata kazali?

    / Jeśli mówię, że w naszej RODZINIE "wspominamy" Wcielenie Syna Bożego i "obchodzimy" Boże Narodzenie, czy znaczy to, że mam na myśli tylko dorosłych jej członków? Czy oznacza to więc, że mam odsunąć od wigilijnego stołu (a więc świętowania) mojego 2 letniego syna z powodu zbyt młodego wieku i małej wiedzy teologicznej?/

    a czemu masz go odsuwać od stołu z karpiem? to wasze rodzinne świętowanie - mówiąc mu co świętujesz ty Pawle uczysz go o Bogu, że kiedyś się urodził i żył na ziemi pośród ludzi. Po co mu to odbierać? Ja też nie widzę powodu.

    /6. Posiłek z Chrystusem jest posileniem i łaską dla słabych, maluczkich oraz potrzebujących duchowego pokarmu by wzrastać/

    zapomniałeś powiedzieć najważniejszego: posiłek z Chrystusem jest dla tych, którzy wierzą, że to jest posiłek z Nim.
    "Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli ktoś usłyszy mój głos - i otworzy drzwi - to wejdę do niego i będę z nim wieczerzał a on ze mną".
    Przecież sam Jezus tu mówi, że wejdzie do serca człowieka, jeśli on usłyszy kołatanie i sam otworzy drzwi. Mam wrażenie, że w trosce o swoje dzieci chcesz drzwi ich serduszek sam otworzyć i powiedzieć Jezusowi - wejdź bo otwarte. Skoro ufasz Bogu, to powierz mu zbawienie swoich dzieci i w spokoju ucz ich o Nim. Po co wymyślać, że możemy zrobić to to i to i jeszcze tamto i ufff - dzieci w przymierzu... skoro przymierze wymaga wiary.

    /nie zaś nagrodą dla odpowiednio wykształconych, duchowych, silnych, zadowolonych z siebie chrześcijan./

    to co, tylko biedny i zakompleksiony może mieć społeczność z Jezusem? Przecież Jezus mówi, że będzie wieczerzał z tym, kto usłyszy Jego głos i otworzy swoje bramy - nie ma tam mowy o wykształceniu i samozadowoleniu, ani o wieku.
    pozdrawiam
    pieniek

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieniek,

    1. Oczywiście, że Nowe Przymierze różni się od Starego, ale nie na zasadzie czegoś RADYKALNIE innego. Zwróć uwagę na Efezjan 2:11-22 oraz Rzymian 11:13-24. Ap. Paweł mówi, że chrześcijanie (nawróceni z pogan) zostali DOŁĄCZENI (wszczepieni) do przymierza JUŻ ISTNIEJĄCEGO. Przymierze (przyrównane do drzewa) jest jedno. Zmienia się na zasadzie wzrostu, rozwoju - tak jak Ty się zmieniasz. Jesteś INNY od Pieńka, który miał 5 lat. Jednocześnie jesteś TĄ SAMĄ osobą co 5-letni Pieniek. Tyle, że dojrzalszą, mądrzejszą itd. Tak samo jest z przymierzem. Nowe to nie jest radykalnie inne przymierze co do swej natury niż Stare. Istnieje ciągłość. Zwróć uwagę, że Paweł w Rzym 11 mówi o JEDNYM DRZEWIE. Drzewo (przymierze) nie jest wyrwane i zasadzone nowe. Zmieniają się przede wszystkim gałązki! To już nie Izrael jest narodem Bożym, lecz Kościół jest nowym Ludem Bożym, nowym Izraelem. Stąd Kościół, sakramenty, nabożeństwo w NT wyrastają na gruncie Kościoła, sakramentów i nabożeństwa w ST (zwróć uwagę np. na terminologię w NT: świątynia, obrzezka, zbór, baranek, starsi, ofiary, Wieczerza etc.).

    2. Nikt tutaj nie pisze, że uczestnictwo dzieci (i dorosłych) w przymierzu gwarantuje życie wieczne. Pismo wzywa do trwania w wierze i świętości.

    3. Nowy Testament wyraźnie uczy, że istnieje możliwość złamania przymierza przez poszczególne jednostki. Np. Hbr 6:1-4, Hbr 10:29, Rzym 11:17-21, Jn 15:1-2, Gal 5:4. Dowodzi to iż nie każdy w Nowym Przymierzu jest człowiekiem nowonarodzonym i zachowa wiarę.

    4. Uczestnictwo w przymierzu jest obiektywne. Każdy kto jest częścią Ciała Chryustusa (ochrzczonym chrześcijaninem) jest przymierzowo związany z Głową Ciała - Chrystusem. Uczestników przymierza możesz sfotografować i policzyć. Dobra jest tu analogia małżeństwa. Chrzest (Oh, ceremonia! Tfu!) włącza nas do przymierza na tej samej zasadzie jak przysięga podczas ceremonii (Tfu!) zaślubin sprawia, że dwoje ludzi staje się jednym ciałem. Zaślubiny jednak nie gwarantują miłości ani wytrwania w niej (tak jak chrzest nie gwarantuje zbawienia). Czy to oznacza, że ślub jest nieistotny lub że nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji (duchowych)? Oczywiście, że niesie! Podobnie jak chrzest. Chodzi jednak o to, że ceremonia pozbawiona naszej odpowiedzi zsyła Boży Sąd, a nie staje się czymś nieważnym.

    5. Nie przyprowadzam dzieci na nabożeństwo jedynie w celach ewangelizacyjnych. Nie robili tego Izraelici, nie robią tego chrześcijanie (a przynajmniej nie TYLKO po to powinni przychodzić z dziećmi do Kościoła). Oczywiście dzieci słuchając, uczą się, wzrastają w poznawaniu Boga, ich wiara jest rozbudzana - tak samo jak dorosłych członków Kościoła. Zapominasz jednak o bardzo ważnym aspekcie - dzieci stają z nami w Bożej obecności aby Go uwielbiać (również swoim "A gu gu gu") :-) "Czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?" (Mt 21:16). Naszym problemem jest, że traktujemy wiarę po oświeceniowemu - rozumowo i sprowadziliśmy ją do intelektualnego przyswojenia zasobu pewnych informacji. Biblia tego nie robi dlatego gimnastykujemy się jak możemy by osłabić wymowę takich wersetów jak powyższy.

    Na razie tyle bo i tak się rozpisałem :-) Pozdrawiam Pieńka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten post podpisany jako "GDAŃSK" jest oczywiście mój. Pozdrawiam. Paweł Bartosik

    OdpowiedzUsuń
  6. / Paweł mówi, że chrześcijanie (nawróceni z pogan) zostali DOŁĄCZENI (wszczepieni) do przymierza JUŻ ISTNIEJĄCEGO. /

    Nie mogę się z tym zgodzić w świetle Biblii stare przymierze zostało unieważnione - nowe przymierze nie polega na wszczepieniu do starego.

    /Przymierze (przyrównane do drzewa) jest jedno./

    Przymierze stare było czasowe, nowe jest na wieki

    /Zmienia się na zasadzie wzrostu,/

    nie mogę się zgodzić, w żaden sposób nie mogę zobaczyć, że nowe przymierze to wynik jakiejś ewolucji starego. Jasno Biblia mówi, że stare było niedoskonałe, że wymagało ofiar zwierząt itp, a nowe jest doskonałe (nie doskonalsze) krew przelana raz na zawsze - czyli już nie będzie ewoluować w żadnym kierunku, ani też nie jest wynikiem transformacji starego, stare było cały czas takie samo (żadnych zmian - te same reguły) przyszło nowe i stare jest nieważne.

    /Tak samo jest z przymierzem. Nowe to nie jest radykalnie inne przymierze co do swej natury niż Stare. Istnieje ciągłość. Zwróć uwagę, że Paweł w Rzym 11 mówi o JEDNYM DRZEWIE. Drzewo (przymierze) nie jest wyrwane i zasadzone nowe./

    Drzewo symbolizuje Boga. Przymierze to zasady na jakich człowiek może mieć więź z Bogiem. Stare przymierze wygasło, więc i gałęzie z drzewa symbolicznie odłączone, przyszło natomiast nowe przymierze - stąd my poganie możemy trwać w Bogu. Jeśli ci co zostali "wyszczepieni" z drzewa (odłączeni od Boga) chcą do niego wrócić - mogą to zrobić, ale na zasadach nowego przymierza - ten obraz nakreślony przez Pawła jest wg mnie czytelny.

    /2. Nikt tutaj nie pisze, że uczestnictwo dzieci (i dorosłych) w przymierzu gwarantuje życie wieczne. Pismo wzywa do trwania w wierze i świętości./

    Pan Jezus powiedział, że przelana zostanie Jego krew na odpuszczenie grzechów - i to nazwał przymierzem, zatem przymierze we krwi - to nowe przymierze i ono gwarantuje życie wieczne.

    /3. Nowy Testament wyraźnie uczy, że istnieje możliwość złamania przymierza przez poszczególne jednostki. Np. Hbr 6:1-4, Hbr 10:29, Rzym 11:17-21, Jn 15:1-2, Gal 5:4. Dowodzi to iż nie każdy w Nowym Przymierzu jest człowiekiem nowonarodzonym i zachowa wiarę./

    Takie argumentowanie prowadzi do wniosku, że powodzenie przymierza (czyli jego finał) zależy od człowieka.

    /4. Uczestnictwo w przymierzu jest obiektywne. Każdy kto jest częścią Ciała Chryustusa (ochrzczonym chrześcijaninem) jest przymierzowo związany z Głową Ciała - Chrystusem. Uczestników przymierza możesz sfotografować i policzyć./

    Teraz widzę, że ty nazywasz przymierzem bycie w kościele. Ja widzę przymierze jako coś co gwarantuje człowiekowi wierzącemu zbawienie. Bycie w kościele bynajmniej.

    /Dobra jest tu analogia małżeństwa. Chrzest (Oh, ceremonia! Tfu!) włącza nas do przymierza na tej samej zasadzie jak przysięga podczas ceremonii (Tfu!) zaślubin sprawia, że dwoje ludzi staje się jednym ciałem./

    Chrzest włącza do przymierza? czemu apostołowie jasno o tym nie piszą, za to piszą, że wiara aktywuje zbawienie (nowe przymierze)?

    /Zaślubiny jednak nie gwarantują miłości ani wytrwania w niej (tak jak chrzest nie gwarantuje zbawienia)./

    a przymierze gwarantuje - bo to jest ofiara ze strony Boga i jest pewnym gwarantem.

    /(Mt 21:16). Naszym problemem jest, że traktujemy wiarę po oświeceniowemu - rozumowo i sprowadziliśmy ją do intelektualnego przyswojenia zasobu pewnych informacji. Biblia tego nie robi dlatego gimnastykujemy się jak możemy by osłabić wymowę takich wersetów jak powyższy./

    Całe stworzenie chwali Boga. Pan Jezus błogosławił dzieci, a one do niego lgnęły, jednak kiedy dorosły do tego, aby określić w co wierzą, muszą to zrobić i wtedy razem z wiarą wchodzą pod przymierze. Biblia jasno uczy, że jeśli w sercu uwierzysz i ustami wyznasz zbawiony będziesz oraz, że krew Jezusa to krew nowego i wiecznego przymierza na odkupienie grzechów (na zbawienie) - zatem wniosek mój taki, że pod przymierze (we krwi Jezusa) wchodzi człowiek gdy w sercu uwierz i wyzna to. Nie oceniam, kiedy człowiek może to zrobić, a kiedy nie, bo równie dobrze uwierzyć może pięciolatek jak i czterdziestolatek. Natomiast chrzest ma włączać do przymierza?

    pozdrawiam
    P

    OdpowiedzUsuń