piątek, 6 lutego 2009

Ponad to co cesarskie

Wg Biblii rodzina jest odpowiedzialna za wychowanie dzieci (np. 5 Mj 6, Ef 6), państwo zaś przede wszystkim za bezpieczeństwo i karanie przestępców.

Oczywiście istnieją sytuacje, gdy państwo powinno interweniować również w życie rodzin (przestępstwa). Problem zaczyna się jednak gdy państwo zaczyna definiować model "dobrego wychowania" (dla wszystkch) i wkracza w życie rodzin, które nie zgadzają się na narzucanie owego modelu - np. dyskusja nt. rodzicielskich klapsów, ograniczenia lub zakaz (np. Niemcy) edukacji domowej w wielu krajach UE itp.

Państwo musi być "uwrażliwione" (ze względu na to, że rządzący odpowiadają przed Bogiem) by nie przekraczać kompenencji nałożonych nań przez Stwórcę, co w nowoczesnych demokracjach jest trudne. Z dwóch powodów:

Po pierwsze: rządzący państwem, którzy odrzucają Boże Prawo sami stają się "bogami" stanowiącymi o tym co jest dobre, sprawiedliwe, złe, nielegalne itd. Jednocześnie posiadając władzę zbyt często ingerują w obszar zarezerwowany dla rodziny, kościoła lub prywatnych osób i instytucji (np. edukacja, gospodarka, rozwijanie dobroczynności, troska o chorych). To oczywiście powoduje, że państwo nie tylko kontroluje i staje się odpowiedzialne za większą część życia (i pieniędzy) obywateli, ale przyczynia się do osłabienia ich potencjału, produktywności, dobroczynności i poczucia odpowiedzialności (za biednych, chorych, osób starszych, dzieci itd.).

Tak jak powinno nas oburzać wchodzenie kościoła w kompetencje państwa, podobnie powinniśmy się sprzeciwiać zawłaszczaniu przez państwo kompetencji pierwotnej względem niego instytucji - rodziny.

Po drugie: ludzie coraz częściej postrzegają państwo jako instytucję rozwiązującą ich problemy. "Jak mi źle, to idę pod sejm oczekując, że rząd wstawi się za mną. Moje szczęście i dobrobyt zależy od przychylności państwa." Jeśli państwo zajmuje się kulturą, edukacją, zdrowiem obywateli, to nic dziwnego, że ludzie zwracają się do państwa by rozwiązało problem wychowania i edukacji dzieci, zdrowia czy ukulturowienia obywateli...

Chrześcijanie powinni pamiętać, że zgodnie ze słowami Chrystusa, Cesarzowi należy się TYLKO to co Cesarskie (Łk 20:25). Niestety sam "Cesarz" często zabiega o więcej i my (często bezrefleksyjnie) w imię posłuszeństwa oraz szlachetnych haseł o administracyjnej trosce (a może i dla własnych korzyści) godzimy się na to. Może czas na zmianę choćby w naszym myśleniu?

14 komentarzy:

  1. Czesc Pawel, tu Beata, pozdrawiam z Meksyku.
    Ciekawy temat...i mysle, ze trzeba go analizowac z punktu widzenia czasow i kultury w ktorej zyjemy.
    Kiedys tak bylo, ze ingerencja Panstwa w troske o zdrowie, szkolnictwo, starszych ludzi byla minimalna i rodzina czula sie za to odpowiedzialna. Ale o ile byly rodziny, ktore wypelnialy swoje odpowiedzialnosci sumiennie i z sercem, to tez byly i sa takie, ktore ich nie wypelniaja, albo po prostu nie maja na to srodkow czy czasu. Kiedys zycie bylo oparte na rolnictwie, rodziny cale dnie spedzaly razem, pracowaly razem, kilka pokolen zylo razem w jednym domu, ale teraz model ekonomiczny sie zmienil, rozwoj technologii przyczynil sie do wzrostu indywidualizmu, rodziny juz nie moga wyzyc z tego co same wyprodukuja i czesto jedna pensja nie wystarcza na utrzymanie.
    Mysle, ze model Panstwa opiekunczego jest dobry (o ile Panstwo stac na to) i moze zapobiec cierpieniu wielu ludzi.
    Oczywiscie sa tez negatywne strony, chocby takie, ze skoro Panstwo opiekuje sie na przyklad starszymi ludzmi, to rodzina moze przestac czuc sie odpowiedzialna za swoich staruszkow. Ale z drugiej strony jesli jest milosc, jest tez odpowiedzialnosc, niezaleznie od tego jakie jest Panstwo.
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Pawle, chciałbyś wrócić do monarchii? 10% od każdego obywatela z pewnością starczyłoby dla możnowładcy. Mógłby żyć w wielkim luksusie nawet jeśliby poddani klepali biedę bo 10% od prawie nic to jeszcze mniejsze nic, ale 40 milionów tego małego to już by królowi starczyło. Jak można porównywać system podatkowy, który spływał do skarbca cesarza 2000lat temu z systemem podatkowym współczesnej formy społeczeństwa w państwie o ustroju demokratycznym? Przecież nasze podatki są po to, żeby utrzymywać te dziedziny, które same z siebie nie zarobią na siebie.

    Mieszasz podatek cesarza, który napychał swój skarbiec z podatkami na utrzymanie chociażby infrastruktury z której wszyscy korzystamy.
    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jedno:
    W dawnych czasach imperia miały jeszcze inne narzędzie do rozwoju:
    -niewolnicza praca podbitych plemion,
    Więc można było łatwo rozbudować mocarstwo nie wydając pieniędzy ze skarbca.

    Dziś troszkę się zmieniło - jeśli państwo chce się rozwijać to musi kłaść pieniądze na inwestycje długo terminowe. Na sprzedawaniu marchewki nie zbudujemy gospodarki, zresztą żadne mocarstwo tego w ten sposób nie zrobiło. Tylko wojny, podbijanie strategicznych terytoriów najlepiej ze złożami naturalnymi, a ludziom się wciska, że zakasując rękawy zdobędą szczyt...
    W Polsce problem jest taki, że masa ludzi nie płaci podatków a korzysta z dobrodziejstw. Płacą najbiedniejsi, reszta się wymiga. Szara strefa, piractwo itp. Więc zamiast mówić, że podatki to coś złego może trzeba by zacząć przekonywać ludzi, że płacą dla siebie?
    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  4. do pienika, widzisz, twoje twierdzenie to po prostu utopia, sam mowisz Pawlowi, ze glosi utopie, a tak na prawde to ty propoagujesz utopie

    Beato, widze, ze powierzchownie podeszlas do tematu, podoba ci sie panstwo opiekuncze, bo tak pieknie, ludzie chodza syci itp -- tylko zapminasz o tym, co mowi biblia o ludziach, (ze sa zli i zepsuci) i predzej czy pozniej to wyjdzie - przykladem niech bedzie Szwecja - socjalizm i panstwo opiekuncze rozklada na lopatki ten kraj pod wzgledem moralnym i coraz bardziej finansowym -- podobnie jak padla utopia komunizmu tak samo padnie utopia socjalizmu - kwestia czasu -- na prawde, Beato, nie wiem cz masz dzieci czy nie, ale socjalizm to tak jak bys ty jako matka wycierala pupe swojego 20 letniego syna -- ludzi potrzebuja stawac sie odpowiedzilni, pracowici, przedsiebiorczy, socjalizm (ze wzgledu na zepsute serce) to w ludziach zabija -- i poczatkowy raj szybko (jedno lub kilk apokolen) zaminia sie w pieklo

    jest jeszcze pewna grupa ludzi ktorzy mowi tak, ok, komunizm nis enie udal bo zli ludzi zaczeli rzadzic komunistycznymi krajami, socjalizm tez moze sie nie udaje, bo tez zli ludzie rzadza -- ale jak by tak i rzadzacy i obywatele byli uczciwi to by komunizm i socjalizm sie udal -- i to jest wlasnie utopia -- to sie po prostu nie moze udac --

    OdpowiedzUsuń
  5. /do pienika, widzisz, twoje twierdzenie to po prostu utopia, sam mowisz Pawlowi, ze glosi utopie, a tak na prawde to ty propoagujesz utopie/

    aha. a które moje twierdzenie jest utopijne?
    Od jakiegoś czasu z Pawłem dyskutuję na te tematy poza forum, może nie wyrażam się tu jasno, ale ja twierdzę, że zarówno komunizm jak i liberalizm w kontekście gospodarki to właśnie modele, które nie mają szans zadziałać w dzisiejszych realiach. Dlatego należy szukać złotego środka.

    /zapminasz o tym, co mowi biblia o ludziach, (ze sa zli i zepsuci) i predzej czy pozniej to wyjdzie - przykladem niech bedzie Szwecja - socjalizm i panstwo opiekuncze rozklada na lopatki ten kraj pod wzgledem moralnym i coraz bardziej finansowym/

    wg mnie mieszasz różne dziedziny.
    Model państwa opiekuńczego w takich krajach jak Szwecja czy Norwegia sprawdza się bardzo dobrze. Takich krajów jest więcej ale mniejsza o to. Jeśli chcemy, żeby ludzie nie upadali moralnie na pysk to powinniśmy kształtować postawy prospołeczne + ewangelizacja. Hołdowanie wolności do bogacenia się nie zmieni ludziom serc;)

    Jak ja myślę o państwie opiekuńczym to nie myślę o hołdowaniu lenistwu tylko o pomocy ludziom, którzy nie są w stanie stanąć w szranki z młodymi/pięknymi i bogatymi. Państwo powinno pomagać ludziom chorym, niepełnosprawnym, starym. Jednocześnie może pomagać ludziom przedsiębiorczym - nie widzę konfliktu.


    /-- podobnie jak padla utopia komunizmu/
    bo to utopia

    / tak samo padnie utopia socjalizmu - kwestia czasu --/

    z pewnością coś się zmieni, świat się zmienia, zmieniają się realia, ludzie, potrzeby. Na dzień dzisiejszy model państw opiekuńczych działa i ma się dobrze.



    /socjalizm (ze wzgledu na zepsute serce) to w ludziach zabija -- i poczatkowy raj szybko (jedno lub kilk apokolen) zaminia sie w pieklo/

    NIe wiem o czym myślisz mówiąc socjalizm. Dla liberałów najmniejsza dawka "państwowości" to socjalizm. Nie widzę problemu, żeby społeczeństwo funkcjonowało w realiach wolnego rynku i jednocześnie z zapleczem socjalnym. Są dziedziny z którymi społeczeństwo sobie nie poradzi jeśli nie będzie działać jako państwo - niestety nie do wszystkich to dociera.

    Troszkę mnie zastanawia to, że chrześcijanie są tak bardzo antypaństwowi, a jednocześnie korzystają z dobrodziejstw globalizacji - panowie i panie jak chcemy nie płacić podatków, jak chcemy braku zorganizowania państwowego w takich dziedzinach jak przemysł, szkolnictwo, transport, służba zdrowia - to niestety musimy założyć osadę i pasać kozy.
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieniek,

    Pozwól, że zadam Ci podstawowe pytania:

    1. Czy Twoim zdaniem kwestia zarządzania państwem, podatków, kompetencji władzy jest "nautralna" i pozostawiona "widzimisię" obywateli lub rządzących?

    2. Czy Bóg delegując władze na ziemi (w państwie, rodzinie, kościele) powiedział cokolwiek nt. zakresu ich odpowiedzialności?

    Zauważ proszę: w swoich wypowiedziach ustawicznie odwołujesz się do "moim zdaniem", powiedz jednak, czy Pismo Św. powinno być autorytetem także w tej dziedzinie naszego życia? Jeśli tak, to CO, Twoim zdaniem, Bóg mówi nt. kompetencji:
    - władzy w państwie
    - władzy w kościele
    - władzy w rodzinie

    3. I w końcu: czy biorąc pod uwagę biblijne standardy uważasz system socjalistyczny za sprawiedliwy?

    OdpowiedzUsuń
  7. Do Anonimowego,
    Nie mowilam o panstwie socjalistycznym. Panstwo socjalistyczne odrzuca wolny rynek i oczywiscie ten model sie nie sprawdzil, przynajmniej w Polsce.
    Mowilam o panstwie opiekunczym, ktory troszczy sie o slabsze grupy spoleczne, zapewnia opieke i edukacje dzieciom z ubogich rodzin, zapewnia dobre emerytury na starosc, udostepnia sluzbe zdrowia dla kazdego niezaleznie od wysokosci zarobkow. Kazdy z nas przychodzi na ten swiat inaczej wyposazony i nie kazdy moze zarobic tyle by na przyklad oplacic kilkumiesieczny pobyt w szpitalu.
    Ja mieszkam w Meksyku, nie jest to panstwo opiekuncze i widac to niemal na kazdej ulicy: dzieci ulicy, staruszkowie pozostawieni bez srodkow do zycia. Oczywiscie dzialaja tu organizacje pozarzadowe i koscioly maja swoje misje, ale jest to niewystarczajace, potrzeba zmian i reform na wieksza skale, na skale panstwa. Bo przeciez dzialalnosc panstwa to dzialalnosc spoleczenstwa na duza skale, tylko ze w formie zorganizowanej i poprzez konkretny ustroj polityczny (demokracja), co rowniez ma miejsce w kosciolach protestanckich tylko ze na mniejsza skale.
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  8. Beato, nie socjalistyczne czy opiekuncze na to samo wychodzi, jedno i drugie jest zle, wiem jak myslisz, bierzesz i porownujesz dwa kraje np. Meksyk i Szwecja,
    przyznam, ze nie wiem jaki jest powod biedy w Meksyku, moze taki jak w Indiach gdzie ludziom sie po prostu nie chce pracowac - zreszta tak jest tez w wielu innych regionach,

    to co opisalas, darmowa sluzba zdrowia, edukacja, emerytury itp to wlasnie socjalizm - zauwaz, ze na to wszystko potrzeba pieniaedzy, panstwo ich nie wyczaruje ,panstwo je pod przymusem zabierze od innych, nastepnie 50% zmarnotrawi (50% to minimum - wiem cos na ten temat) i nastepnie zapewni educkcje, ochrone zdrowi, emeryture na najgorszym poziome (patrz Polska)

    pomoc panstwa ubogim nie ma nic wspolnego z crzescijanskim miloscierdziem, pmoc panstwa opiera sie na przymusie (albo placisz podatki albo wiezienie), pomoc chcrzescijanska opiera sie na milosci -- wiec nie mozesz porownywac pomocy panstwa do pomocy chrzescijanskiej

    po drugie w kraju w ktorym ludziom nie chce sie pracowac i wola jakos tam sobie zyc w nedzy i codzinni pic piwko pod sklepem, rozdawanie pieniedzy spowoduje jeszcze wieksza biede, bo bedzie sie zabierac piniadze tym co cos jeszce maja, i dawac nierobom

    nie wierz tez w dobre intencje politykow obiecujacych panstwo opiekuncze, im wiecej oni wezma w podatach tym wiecej beda mogli zdefraudowac, im chodzi o wladze i kase a nie o ludzi, oninigdy z wlasnych piniedzy im wczesniej nie pomagali, a pomagac za cudze i jeszcze miec procent z tego to jest dranstwo

    napisalas "dobre emerytury" ale skad na nie pieniadze ?? preciez najpierw ZUS mi jest pod sila zabiera (znowu alternatywa jest tylko wiezinie albo komornik) a potem laskawie ze 20-30% tego co wplacilem na stare lata wyplaci -- i tak to dziala nie tylko w polsce - p. niemcy tez juz musza doplacac do swojego funduszy emerytalnego --
    ale nawet nei w tym rzecz - hcodzi o to czy to sparawiedliwe, ze panstwo traktuej mnie jek kretyna, ktory nie umie sobie odlozyc na przyszlosc !! jakim prawem panstwo bierze mi sila zarobione piniadze, i mowi, ze one sa moje ale nie moja, i mi kiedys moze je odda

    widzisz, panstwo opikuncze -socjalizm zawsze sie skonczy tak jak PRL - czyli ankructwem, tyle ze w PRL bylo mniej wolnosci slowa i gospodarczej, teraz jest wiecej, ale tylko po to aby wiecej pracujac, bysmy wiecej zarabiali i aby wladza miala dizeki temu wiecej kasy dla siebie


    ludzie sami powinni decydowac o tym jaka szkole oplacic, jaki osrodek zdrowia, jaki ewentualnei fundusz emerytalny itp. -- wtedy osrodki te bede konurowac ze soba i beda znacznie tansze i znacznie lepsze, w panstwie opiekunczym za duza kase masz marne uslugi -- przykladem niech bedzie Kanada, ze woja socjlistyczna sluzba zdrowia, gdzie na zabieg trzeba czekac tak dlugo jak w Polsce

    moze jako kobieta jestes bardiej wyczulona na biede i krzywde ludzka, ale wiara, ze socjalizm (panstwo opiekuncze) jest wybawieniem od tego jest niesety naiwnoscia

    OdpowiedzUsuń
  9. Proszę podpisujcie Wasze wypowiedzi choćby nickiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy,
    W Twojej wypowiedzi jest bardzo duzo generalizacji i mysle, ze jest to niewlasciwe podejscie do tak zlozonego problemu. Nie wszyscy biedni sa biedni z lenistwa (mysle, ze biednych z lenistwa jest niewielki procent, nawet w Indiach), nie wszyscy politycy sa zlodziejami (i na pewno znalezliby sie tacy co pomogli z wlasnych pieniedzy), nie wszyscy ludzie moga oplacic szkole, opieke zdrowotna, czy fundusz emerytalny i jesli ktos nie potrafi odlozyc na emeryture to wcale nie znaczy, ze jest kretynem. Wielu ludzi i w Polsce i w Meksyku zyje od pierwszego do pierwszego i po prostu nie starcza im zeby odlozyc.
    Taki model panstwa jaki opisales,panstwa ktore nie ingeruje w zycie spoleczne, sprawdzilby sie moze w bardzo bogatym kraju, ale ja mysle, ze Jezus mial racje gdy powiedzial: "ubogich zawsze miec bedziecie". I nie wydaje mi sie sluszne, zeby ci ubodzy byli zdani wylacznie na dobroczynnosc jednostek. Oczywiscie madra pomoc to nie ofiarowanie ryby, tylko nauczenie polowu ryb, ale to tez panstwo moze zapewnic.
    Poza tym, jesli panstwo nie ingeruje w zycie spoleczenstwa, to wygrywaja najsilniejsi, takie prawo dzungli gdzie niepelnosprawni, chorowici, starzy beda na marginesie zycia.
    Mysle, ze madre sa prawa, ktore wynagradzaja firmy zatrudniajace niepelnosprawnych, zmuszaja firmy do wykupienia ubezpieczen zdrowotnych dla swoich pracownikow, szukaja sposobow na zapewnienie emerytur i bezplatnego szkolnictwa dla tych ktorych nie stac na prywatne szkoly.
    Panstwo opiekuncze moze wspolistniec z wolnym rynkiem. Takim przykladem jest Belgia, gdzie ludziom naprawde sie dobrze zyje.
    Dobroczynnosc panstwa wcale nie musi byc gorsza dobroczynnoscia tylko dlatego, ze dziala w formie zorganizowanej.
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  11. Beato,

    uwazam, ze slusznie generalizuje, bo np. wiekszosc politykow to zlodzieje,

    mowisz, ze ludzi nie stac, na to aby sami opacili skladke emerytalna, zdrowie i szkole, i tu sie z toba zgadza, otoz nie stac, bo panstwo im zabiera wiekszosc dochodu -- a wiesz ile:
    otoz tak: jesli pracujesz w firmie na etat to zabiera ci dokladnie w postaci roznych swiadczen i podatkow 70%

    wyobrazasz sobie ile moglabs i inni ludzie za te 70% wiecej sama wybrac

    no i w takich "rajach" jak Szwecja jest to 90%, a jedna laureatka nagrody nobla musiala kiedys zaplacic za nia 102% - i tylko spaecjalny dekret parlamentu ja uratowal od zaplacenia tych 102% podatku

    i na prawde, nie patrzysz na skutki morlane tego, to, ze taka opiekunczonsc rozklada ludzi - jeden z wiele mowiacych przykladow to np. belgijscy komandosi, ktorzy zdezerterowali z Iraku po 2 tygodniach bo ocenili, ze jest tam niebezpiecznie !! moze tego nie zrozumiesz, ale taki dziwny przyklad na prawde swiadczy o rozkladzie spleczenstwa

    piszesz, ze w karajac bogatszych cos tam - ale te kraje sa wlasnie bogatsze, bo maja wolny rynek i ludziom nie zabiera sie tam 70% tego co zarobia

    wierzysz w to, ze panstwo moze niesc zorganizowana pomoc ubogim, bo nie widzisz zbytnio aby inni niz panstwo pomagali biednym, a jak maja pomogac, skoro panstwo im zabierze 70% dochodu - jak tu pomagac i jak tu nie zyc do pierwszego skoro tak panstwo okrada

    po drugie co mi z takie zorganizowanej pomocy skoro 50% zostaje w biurokratycznej maszynie, 40% jest zle rozdysponowana (pomiedzy leni) i moze tylko 10% trafia do prawdziwie potrzebujacych -- wiara w to, ze ten system panstwowy moze byc wydajniejszy jest naiwnoscia,

    zawsze pomoc indywidualna bedzie wydajniejsza od panstwowej,
    pod wzgledem finansowym o 90% i o 100% pod wzgledem ludzkim,
    bo pomagam nie anonimowym ludziom, ale moge poznac tych ludzi, oni moga mnie poznac, pomoc to nie bedzie bezosobowy czek z pieniedzmi ale realny dobry czlowiek, ktory jeszcze pod wieloma innymi wzgledami bedzie mogl pomoc potrzebujacemu -- tylko do choinki, niech panstwo mi nie kradnie pieniedzy, bo jesli mi kradnie to faktycznie nie mam mozliwosci pomagania innym i potem, ktos tak jak ty stwierdza, ze dobrze, ze panstwo pomaga bo ludzi nie pomagaja -- i w ten sposob panstwo poprzez wysokie podatki kreuje sie na dobroczynce i zbawce


    Anonimowy

    OdpowiedzUsuń
  12. Operując na skrajnych modelach jesteśmy tylko i wyłącznie w sferze pobożnych życzeń. O ile skrajnie socjalistyczny system dało się wypróbować i przekonano się, że to nie działa, to liberalnego modelu żadne państwo (z tego co wiem - być może się mylę) nie chce wypróbować (poza przypadkiem Nepalu o którym napisał kolega Tamkqun). Każdy chyba podskórnie czuje, że to będzie niewypał. Dlaczego? Myślę, że z powodu czasów, które charakteryzują się humanistycznym podejściem ludzi względem siebie. Tzn nie to, że ludzie są raptem lepsi i bardziej się miłują, tylko taka jest poprawność tych czasów. Wielu współczuje i roztkliwia się nad ludzką krzywdą - ale niewielu chce podjąć trud realnej pomocy. Z tego względu ludzie umówili się, że będą pomagać rękami tych, którzy czują się do tego specjalnie namaszczeni/powołani. I tak powstaje zorganizowana pomoc na skalę państwa. Jest ona toczona przez różne choróbska i działa kulawo - o czym napisał anonimowy.
    Ale jakby tak dobrze pomyśleć - co by było, gdyby pomoc ubogim i potrzebującym złożyć na barki nas samych - ot tak indywidualnie - co by było? Czy ludzie by okazali swoje dobre czy złe oblicze? Jak słyszę hasła w stylu nieroby - to czuję, że objawią się te ciemniejsze strony ludzkiej duszy.

    Z tego względu uważam, że model państwowej opieki jaki jest taki jest - ale w każdych warunkach będzie działał. Natomiast wolnoć Tomku już nie koniecznie.

    Nie sądzę, że scenariusz anonimowego sprawdziłby się w realnym życiu - tzn jakby ludzie płacili mniejsze podatki to raptem cuda by się działy - ludzie by zaczęli sobie pomagać. To jest łatwa wymówka - nie będę pomagał bo państwo mi zabiera. Tak mógłby powiedzieć człowiek, który ma na prawdę na styk i ciut mniej-a jednocześnie żyję nad zwyczaj skromnie. Jest wielu ludzi w Polsce, którzy mają więcej niż na styk i nie widać, żeby interesowali się ubogimi - bo nie mają czasu, pogoń za kasą zabiera go dużo.

    Beata słusznie zauważyła, że opiekuńczość państwa nie musi polegać na rozdawaniu pieniędzy ludziom spod budki z piwem. Państwo jest w stanie organizować programy pomocowe na szeroką skalę. Łączyć kształcenie z profilaktyką i zapewniać warunki na tzw rozruch. W liberalnym ujęciu wolnego rynku można mówić o drapieżnej konkurencji, w której nie każdy się znajdzie. Nie trzeba takich ludzi nazywać nierobami. Nie powinniśmy ich też skazywać na łaskę i niełaskę bogatych ludzi. Jako społeczeństwo możemy im pomóc właśnie w sposób zorganizowany. Oczywiście powinniśmy kształtować przy tym postawy przyszłych pokoleń, aby były bardziej prospołeczne. Itd.

    Pamiętajmy, że z budżetu państwa to nie tylko pomoc biednym. Najwięcej pieniędzy idzie na inwestycje związane z rozwojem infrastruktury, na mundury oraz na administrację. Są dziedziny w naszym cywilizowanym świecie, które muszą być opłacane z podatków.
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze jedno - skoro mowa o zakończeniu ingerencji państwa w gospodarkę to jeszcze trzeba wspomnieć o kodeksie pracy, o prawach jakie ma pracownik, o płacach minimalnych, okresach ochronnych itp.
    Po stracie pracy z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności zapominamy o jakiejkolwiek pomocy państwa w stylu zasiłek, pomoc urzędowa, ciągłość w składkach zdrowotnych.

    Taka wizja (skrajnie liberalna) pociągnie za sobą dużą polaryzację w społeczeństwie, tylko będzie jak zawsze - że to garstka będzie na górze, a masa na dole.
    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  14. Na podsumowanie (lub nie) dyskusji cytat prof. Baumana:

    "Są dwie absolutnie podstawowe wartości, bez których godne i sensowne życie, życie do życia, jest niemożliwe. Jedną jest wolność, a drugą bezpieczeństwo.

    Bezpieczeństwo bez wolności jest niewolą, a wolność bez bezpieczeństwa to tyle co ciągła wędrówka w nieznane, nieustający niepokój i strach. Jedna wartość bez drugiej jest koszmarem i dopiero razem tworzą godziwe życie.

    Szkopuł polega na tym, panie Tomaszu, że pogodzić je ze sobą jest niezwykle trudno. Im więcej nabywamy bezpieczeństwa, z tym większego ułamka wolności musimy rezygnować. A im więcej nabieramy wolności, tym bardziej jesteśmy świadomi, że żonglerkę wprawdzie uprawiamy podniebną, ale bez siatki ochronnej.

    Gdyby z tego punktu widzenia przebadać historię czasów nowoczesnych, to okazałoby się, że wynajdywane, testowane, potępiane i chwalone formy społecznego współżycia różniły się proponowanymi sposobami równoważenia wolności i bezpieczeństwa. Ale żadne ze społeczeństw - w moim przekonaniu - nie znalazło złotego środka.

    Dlatego u kresu drogi doszedłem do dwóch wniosków.

    Pierwszy: taki złoty środek nie istnieje.

    Drugi: nigdy nie przestaniemy go szukać. "

    Pelny tekst:

    http://wyborcza.pl/1,76842,6251875,Bauman__koniec_orgii.html

    Beata

    OdpowiedzUsuń