piątek, 18 czerwca 2010

Impotencja i samodestrukcja rozwiązłego społeczeństwa

Biblia naucza, że cywilizacja, która zwraca się przeciwko instytucjom rodziny i małżeństwa jest w stanie przetrwać najwyżej przez trzy pokolenia. Niestety, jest to aktualny trend w Europie i USA. Dlatego tak ważne jest byśmy jako chrześcijanie podchodzili poważnie do stanu naszych rodzin (czym dajemy świadectwo światu) oraz walczyli o jej ochronę i biblijną definicję - a przez to przyczyniali się do rozwoju oraz kondycji społeczeństwa.

Przykładowo społeczeństwa poligamiczne lub podchodzące do seksu w sposób rozwiązły bardzo szybko tracą energię, dzięki której cywilizacja lub kultura nie tylko trwa, lecz się rozwija.

W USA znany jest werdykt Sądu Federalnego, który zabraniając mormonom wielożeństwa, właściwe pomógł im przetrwać i rozwinąć się. Inaczej poligamia już dawno by ich zdegenerowała.

Źródło: wykłady Richa Bledsoe podczas obozu rodzinnego Reformation Covenant Church, Oregon, USA.

27 komentarzy:

  1. Ładne to. Ale sprowadza się do tego, że Twoja religia nie pochwala wielożeństwa. Gdyby pochwalała, pisałabyś myśl przeciwną popierając ją również argumentem, że bóg tak powiedział.

    A jeśli chodzi o tytuł: czy impotencja i rozwiązłość się przypadkiem nie wykluczają?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak w takim razie wyjaśni Pastor ekspansję islamu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Refael72,

    Jak napisał Bogumił Jarmulak (za R. Bledsoe) np. Maurowie w Hiszpanii (poligamiczni muzułmanie) byli w stanie o wiele bardziej rozwinąć swoją kulturę dzięki temu, że brali sobie za żony wychowane w kulturze monogamicznej chrześcijanki i żydówki, co dodało ich kulturze żywotności. Na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  4. myszka,

    Tak, Biblia nie pochwala wielożeństwa i mój pogląd wynika z jej nauczania.

    Twój pogląd (choć nie wiem co sądzisz nt. poligamii) również budowany jest w oparciu o pewien autorytet. Jest nim zapewne w dużym stopniu: twoje doświadczenie, książki feministyczne, twój (niezależny od Boga) umysł itp.

    "Impotencja" i "rozwiązłość" wykluczają się bądź nie w zależności od kontekstu wypowiedzi. Synonimem "impotencji" w tym poście jest brak energii w kształtowaniu i rozwijaniu społeczeństwa, nie zaś niezdolność do aktywności seksualnej.

    OdpowiedzUsuń
  5. myszka,

    Tak, Biblia nie pochwala wielożeństwa i mój pogląd wynika z jej nauczania.

    Twój pogląd (choć nie wiem co sądzisz nt. poligamii) również budowany jest w oparciu o pewien autorytet. Jest nim zapewne w dużym stopniu: twoje doświadczenie, książki feministyczne, twój (niezależny od Boga) umysł itp.

    "Impotencja" i "rozwiązłość" wykluczają się bądź nie w zależności od kontekstu wypowiedzi. Synonimem "impotencji" w tym poście jest brak energii w kształtowaniu i rozwoju społeczeństwa, nie zaś brak aktywności seksualnej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tymi żonami w Biblii to oczywiście różnie bywało. Ale mówimy o obecnych doktrynach religijnych wypreparowanych z Pisma.
    Nie jestem pewna, czy mam jakiś autorytet. Tzn. z pewnością nie umiałabym go wskazać. Jest wiele osób, które lubię za różne rzeczy, ale nie cytuję ich w przypadku leczenie hemoroidów, albo zwalczania komarów. Nie każdy musi się na wszystkim znać :))

    Uważam, że każdy z grubsza chwali sobie taki układ, w którym został wychowany. Pewnie dzieci z rodzin poligamicznych potrafią przywołać korzyści życia w takiej rodzinie. Ja dążę do związków monogamicznych opartych na wierności. Powiedziałabym, że do tej wierności i uczciwości podchodzę nawet dość restrykcyjnie ;) Ale cóż, jestem z rodziny w której każdy zostawiał portfel na stole i po tygodniu było w nim tyle samo gotówki (mówiąc krótko cechuje mnie pewne "frajerstwo" w obejściu)

    Hm, społeczeństwa rozwijają się i niszczeją, czy chcemy czy nie chcemy. Można stymulować ich rozwój, ale nie w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  7. A jakie ma znaczenie, czy jakieś konkretne społeczeństwo przetrwa? Przecież nie to jest istotne, tylko to, czy człowiek pójdzie do nieba, mowiąc w skrócie. Piszę tu o podejściu kościołów chrześcijańskich. Wiec twoje argumenty tak naprawdę mają na celu potępienie poligamii i innych "odchyłów" a nie ratowanie społeczeństw, bo nawet jeśli taka mądrość by je uratowała to może za chwilę zniszczyć je kometa albo prasia grypa.
    Poza tym, patrząc szerzej i dalej wstecz, myślę, że tej tezy nie da się obronić. Kiedyś małżeństw nie było, poligamia czy coś podobnego raczej istniała (jeśli się mylę proszę poprawić), no i ludzkość istnieje do dziś.Gatunek przetrwał, i oto chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie jako chrześcijanie powinniśmy patrzeć na życie przez pryzmat wyznawanych doktryn, a nie popędu seksualnego. Dzieje chrześcijaństwa oraz samo życie dowodzi, że kościoły i społeczności chrześcijańskie, które wyznają złą teologię, po kilku pokoleniach - o ile oczywiście przetrwały - kończyły lub kończą w oparach feminizmu i homoseksualizmu.
    Kwestie pożycia rodzinnego, czyli pożycia seksualnego zostawmy temu światu, czyli ludziom, których udziałem jest tylko doczesne życie, bo przecież Bóg potrafi swoich wzbudzić swoje dzieci nawet z kamieni.

    OdpowiedzUsuń
  9. E tam zaraz "w oparach" :]

    Życie seksualne wg tej mitologii stworzył bóg, więc nie wiem czy kwękolenie na to, że seks istnieje jest zgodne z logiką. Gdyby bóg z mitologii nie chciał, żeby coś istniało, to by to coś nie istniało, czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Szanowna Myszko
    Seks jest sprawą prywatną a nie kwestią religijną, i jako chrześcijanie nie powinniśmy czynić z niego fundamentalnego zagadnienia naszej wiary.

    OdpowiedzUsuń
  11. Prywatną, ale też znaczenie fundamentalne w kontekście wiary. Gdyby było inaczej nasz Pan nie zniszczyłby Sodomy i Gomory.

    OdpowiedzUsuń
  12. 1. Zbawienie to początek a nie koniec chrześcijańskiego życia. Kolejnym etapem jest wzrastanie ku dojrzałości:
    - w wymiarze indywidualnym
    - w wymiarze zbiorowym (czynienie świata dojrzalszym wg Bożych zamiarów). Dlatego reformacja stała się "motorem" dla rozwoju nauki, kultury, literatury, sztuki. Rozwój cywilizacji oraz techniki jest jak najbardziej czymś co chrześcijanin powinien afirmować, stymulować oraz używać.

    2. Seks jest jak najbardziej sprawą religijną. W tym sensie, że dotyczy on naszego uświęcenia. Grzechy o charakterze seksualnym nie tylko niszczą ludzką osobowość, charakter, życie, ale i niszczą dusze. Natomiast seks używany we właściwy sposób (w kontekście przymierza małżeńskiego) prowadzi do prawdziwej radości, pogłębienia miłości oraz uświęcenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie panie Pawle, reformacja protestancka stała się "motorem" dla wielu dziedzin życia, a nie Biblia. Zresztą w tym samym kierunku poszła tzw. reformacja nowoapostolska popularna w kręgach charyzmatycznych, z którą zapewne się pan nie zgodzi.
    Co do samego pożycia seksualnego, to warto zauważyć, jak mało poświęcono mu miejsca w Słowie Bożym. Bodajże tylko jeden rozdział Pisma, tj. rozdz. 7 z 1 Kor. odnosi się do spraw małżeństwa, przy czym preferowanym modelem przez Apostoła Pawła jest model bezżeństwa.
    Homoseksualizm, cudzołóstwo, rozpusta i inne patologie seksualne są udziałem ludzi niewierzących, natomiast Biblia nie przewidziała homoseksualizmu dla ludzi wierzących. Oznacza to w praktyce, że prawdziwie wierzący są wolni od cudzołóstwa, homoseksualizmu, etc. Sam homoseksualizm jest skutkiem wyznawania złych doktryn, o czym mowa w Rzym. rozdz. 1.

    OdpowiedzUsuń
  14. Puszek,

    1. Podstawą reformacji protestanckiej była Biblia. Reformatorzy, a następnie społeczeństwa w których reformacja triumfowała nie wprowadzali w życie własnego "programu". Sprzeciwiali się ludzkim naukom w KK - kierując wszystkich ku Słowu Bożemu.

    2. O pożyciu seksualnym mówi nie tylko 1 Koryntian. Dużo nt. seksualnych nadużyć i zagrożeń mówią: Prawo Boże, Przypowieści Salomona. Księga Pieśni nad Pieśniami choć jest księgą symboliczną poucza nt. piękna (oraz symboliki) seksualnej bliskości małżonków. Biblia opisuje wiele nadużyć o charakterze seksualnym (np. Dawida, Salomon). Grzech Izraela porównywany jest często do cudzołóstwa. Jest to więc często poruszana sfera w Piśmie. Dotykająca najgłębszych pragnień człowieka (miłości, bliskości) - jednocześnie może być śmiertelnym zagrożeniem dla duszy jeśli nie jest realizowana w Boży sposób.

    3. Ap. Paweł preferował bezżeństwo w sytuacji prześladowań oraz trudności (np. głód), o których pisze w 1 Koryntian 7. Pismo jasno naucza, że "nie jest dobrze człowiekowi" gdy jest sam. Choć oczywiście Bóg powołuje niektóre osoby do życia w stanie bezżennym (niekoniecznie duchownych).

    4. Jeśli chodzi o homoseksualizm to Biblia zdecydowanie sprzeciwia się AKTYWNOŚCI homoseksualnej, podobnie jak sprzeciwia się aktywności heteroseksualnej poza obrębem małżeństwa.

    Czym innym jest jednak aktywność, a czym innych znoszenie pokus (skłonności). Kościół jak najbardziej powinien wspierać osoby o skłonnościach homoseksualnych - udzielając im wsparcia w walce z pokusami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Reformacja protestancka słusznie wskazała na Pismo Święte jako jedyne źródło objawienia Bożego, jednak na tym jej pozytywna rola się kończy, bowiem dalej, w wielu innych sprawach, czerpała z katolicyzmu pełnymi garściami. Zapewne dlatego złośliwi nazywają protestantów reformowanymi katolikami. Chrześcijanie jednak nie są wezwani do reformowania świata w inny sposób niż ewangelizowanie.
    Słowo Boże nie jest poradnikiem na wszystkie bolączki świata, przykładowo w sprawach politycznych czy gospodarczych wyraźnie milczy. Jest ono jedynie i aż podręcznikiem królowej nauk, czyli teologii; teologii która ma wpływ na życie etyczne i psychologię tych, którzy robią z niej właściwy użytek.
    Homoseksualizm i cudzołóstwo w Biblii są traktowane jako dopust Boży, jako skutek wyznawania złych nauk. W związku z tym wierzący nie powinni walczyć ze skutkami, lecz z przyczynami. Jedynym lekarstwem na to jest nauczanie poprawnych doktryn religijnych. Zauważymy, że Apostoł Paweł nigdzie nie podawał w jaki sposób zwalczać homoseksualizm wśród niewierzących. Prawdą natomiast jest, że homoseksualizm jaki i cudzołóstwo zostają unicestwione same przez się wskutek nawrócenia danej osoby. Po nawróceniu ich ten problem nie dotyczy. Jest tak dlatego, że nawróceni stosują się do tego co głosi Słowo Boże, tym samym czyniąc z niego właściwy użytek.
    Nieprawdą jest, że treść rozdz. 7 z 1 Kor. odnosi się tylko do określonych sytuacji. Wypowiedź Pawła jest ogólna i dotyczy całego życia chrześcijańskiego. Przecież chrześcijanie cały czas żyją w trudnych czasach, więc i rady udzielone w 1 Kor. są uniwersalne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Puszku Okruszku,

    1. Reformacja czerpała z Biblii, nie zaś z katolicyzmu. Oczywiście wyrastała z kościoła katolickiego ponieważ jej celem było oczyszczanie go jako jedynego wówczas kościoła chrześcijańskiego (na zachodzie). Stąd też reformatorzy zachowali te elementy, które w ówczesnym kościele nie wymagały zmian (np. wiara w Trójcę Św., Apostolskie Credo itp.).

    Podchodzili więc do jedności i katolickości kościoła o wiele poważniej niż wielu współczesnych neo-protestantów.

    2. Nie mam problemu z określeniem protestantów jako "reformowanych katolików". To pokazuje, że wyrastamy (z KK) z samych korzeni, w przeciwieństwie do wielu sekt odcinających się od historycznej spuścizny kościoła i twierdzących, że "prawda przyszła wraz z nami" - najczęściej w XX wieku. ;)

    Wierni Izraelici wyrastali spośród niewiernego Izraela. Nowy Izrael (kościół, Lud Nowego Przymierza) wyrósł ze Starego Izraela (Ludu Starego Przymierza) itd.

    3. Ewangelizacja to początek zmieniania świata. Kolejnym etapem jest prowadzenie nawróconych ku dojrzałości jako uczniów Jezusa - tak by zmieniali świat wg Bożych standardów. Jeden będzie misjonarzem, inny informatykiem, jeszcze inny mechanikiem.

    4. Biblia wcale nie milczy w sprawach politycznych i gospodarczych. Zachęcam do wnikliwego przeczytania wszystkich 66 ksiąg kanonicznych. Już sama odpowiedź na pytanie: "czy państwo powinno sankcjonować prawo obywateli do aborcji czy jej zabronić" - ma charakter polityczny! Bóg wiele mówi na ten temat w Swoim Słowie.

    5. Pokusy homoseksualne nie znikają wskutek nawrócenia człowieka. Co więcej - kościół powinien głosić naukę Chrystusa w kontekście kultury w której funkcjonuje. Stąd jego głos powinien być słyszalny "na dachach", nie zaś jedynie w obrębie kościelnych murów.

    6. Co do 1 Koryntian 7 to Ap. Paweł ewidentnie stwierdza, że "w obliczu groźnego położenia dobrze jest człowiekowi pozostać takim jakim jest" (7:26). Jego zalecenia więc tyczą panien i kawalerów, którzy w obliczu "groźnego położenia" nawracają się do Jezusa. Zachęca ich by pozostali w takim stanie w jakim byli wcześniej.

    Mówi o kontekście swoich czasów i natężonych prześladowań wobec kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  17. 1. Reformacja czerpała z Biblii, nie zaś z katolicyzmu. Oczywiście wyrastała z kościoła katolickiego ponieważ jej celem było oczyszczanie go jako jedynego wówczas kościoła chrześcijańskiego (na zachodzie). Stąd też reformatorzy zachowali te elementy, które w ówczesnym kościele nie wymagały zmian (np. wiara w Trójcę Św., Apostolskie Credo itp.).

    Podchodzili więc do jedności i katolickości kościoła o wiele poważniej niż wielu współczesnych neo-protestantów.

    2. Nie mam problemu z określeniem protestantów jako "reformowanych katolików". To pokazuje, że wyrastamy (z KK) z samych korzeni, w przeciwieństwie do wielu sekt odcinających się od historycznej spuścizny kościoła i twierdzących, że "prawda przyszła wraz z nami" - najczęściej w XX wieku. ;)

    Wierni Izraelici wyrastali spośród niewiernego Izraela. Nowy Izrael (kościół, Lud Nowego Przymierza) wyrósł ze Starego Izraela (Ludu Starego Przymierza) itd.

    3. Ewangelizacja to początek zmieniania świata. Kolejnym etapem jest prowadzenie nawróconych ku dojrzałości jako uczniów Jezusa - tak by zmieniali świat wg Bożych standardów. Jeden będzie misjonarzem, inny informatykiem, jeszcze inny mechanikiem.

    4. Biblia wcale nie milczy w sprawach politycznych i gospodarczych. Zachęcam do wnikliwego przeczytania wszystkich 66 ksiąg kanonicznych. Już sama odpowiedź na pytanie: "czy państwo powinno sankcjonować prawo obywateli do aborcji czy jej zabronić" - ma charakter polityczny! Bóg wiele mówi na ten temat w Swoim Słowie.

    5. Pokusy homoseksualne nie znikają wskutek nawrócenia człowieka. Co więcej - kościół powinien głosić naukę Chrystusa w kontekście kultury w której funkcjonuje. Stąd jego głos powinien być słyszalny "na dachach", nie zaś jedynie w obrębie kościelnych murów.

    6. Co do 1 Koryntian 7 to Ap. Paweł ewidentnie stwierdza, że "w obliczu groźnego położenia dobrze jest człowiekowi pozostać takim jakim jest" (7:26). Jego zalecenia więc tyczą panien i kawalerów, którzy w obliczu "groźnego położenia" nawracają się do Jezusa. Zachęca ich by pozostali w takim stanie w jakim byli wcześniej.

    Mówi o kontekście swoich czasów i natężonych prześladowań wobec kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się, że Nowy Izrael wyrasta ze Starego Izraela, jednak ten fakt nie świadczy, że wierny Lud Boży ma stanowić zreformowaną gałąź odstępczego kościoła. Korzenie chrześcijaństwa Nowego Przymierza tkwią w judeochrześcijaństwie, natomiast prawosławie wraz z katolicyzmem to de facto zdeformowany przez własną tradycję judaizm świątynny, z kapłanami i najwyższym kapłanem, ze świątyniami budowanymi według wzoru świątyni jerozolimskiej, czyli z miejscem świętym (nawa) i najświętszym (prezbiterium), itp. itd.
    Wierzący nie mają być jakimś reformowanym Ludem Bożym Starego Przymierza, jak to przykładowo widzi reformowana teologia przymierza, ale całkiem Nowym Ludem, co w praktyce oznacza, że są oni martwi dla istoty Starego Przymierza. W okresie funkcjonowania Nowego Przymierza nie powinno się tworzyć politycznych systemów opartych na teokracji, jak się rzecz miała w starożytnym Izraelu. Ówczesny Izrael wraz ze swoją religią stanowił typ Kościoła Nowego Przymierza, i wszystko to znajduje wypełnienie w Kościele Chrystusa jedynie w wymiarze duchowym, a nie politycznym i gospodarczym poza Kościołem.
    Odnośnie wątku 1 Kor. rozdz. 7 a dokładniej 7:26, to wypowiedź Pawła powinna być odczytywana kontekście w. 2, a nie kontekście jemu współczesnych czasów. Owe "groźne położenie" to "niebezpieczeństwo wszeteczeństwa". W tym miejscu warto podkreślić podstawową zasadę interpretacji biblijnej, która nakazuje tłumaczyć dynamicznie treść Listów Apostolskich, tzn. powinniśmy słowa Pawła odnosić nie tylko do tytułowych czytelników listu, ale przede wszystkim do nas samych i do naszych zborów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Puszek,

    Nie zgodzę się z Tobą. Do XVI wieku historia kościoła katolickiego i kościołów protestanckich to TA SAMA historia. Ap. Paweł w 1 Kor 10:1 zwracając się do chrześcijan nawróconych z pogaństwa nazywa Izraelitów, których ciała zasłały pustynię - "naszymi ojcami". Mimo ich niewierności maluje linię jednoczącą Izrael z kościołem - pomimo tego, że historia tego pierwszego pełna jest bałwochwalstwa, nieposłuszeństwa i buntu.

    Podobnie rzecz się ma z kościołem. Nie jesteś w stanie wskazać innego kościoła przed reformacją jak KK. Naszymi ojcami wiary są więc Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Augustyn, Tomasz z Akwinu czy papież Grzegorz Wielki. Czy to znaczy, że popieramy ich praktyki i wierzenia? Bynajmniej! KK niczym Izrael w ST w znacznym stopniu odszedł od Słowa Bożego - co jeszcze bardziej potęguje Boży sąd nad nim. Nie jest to więc jakaś pogańska religia niczym hinduizm lub taoizm, ale kościół, który odwrócił się od autorytetu Bożego Słowa.

    Luter zabiegał o to by ów kościół zwrócić na właściwy tor - co było również zadaniem proroków w ST. Reformatorzy zgodnie podkreślali, że nie tworzą nowego kościoła, ale są kontynuacją kościoła istniejącego (wówczas) od XVI stuleci. To protestancka reformacja jest spadkobiercą teologii św. Augustyna, nie zaś KK, który przyznał rację heretykowi Pelagiuszowi.

    Natomiast to świadkowie Jehowy i podobne im sekty uważają, że nieomal przez XIX stuleci nie było Ludu Bożego na ziemi (w sensie strukturalnym), zaś Bóg odrestaurował go wraz z pojawieniem się ich organizacji. Niestety wielu tych, którzy mienią się protestantami mają bardzo podobne myślenie: przez XVI stuleci nie było kościoła Chrystusa (lub wskazują na jakieś antytrynitarne sekty). Pojawił się on dopiero wraz z Lutrem i Kalwinem.

    PS. Jeśli chodzi o 1 Kor to Ap. Paweł mówi, że właśnie w kontekście "niebezpieczeństwa wszeteczeństwa" lepiej mieć żonę/męża niż być narażonym na pokusy seksualne.

    Nigdzie Pismo Św. nie stawia celibatu jako czegoś bardziej "duchowego" niż małżeństwa (jak naucza KK). Wręcz przeciwnie. Dziewictwo w ST postrzegane jest jako powód do smutku (np. córka Jefte).

    OdpowiedzUsuń
  20. Szanowny panie Pawle
    Jeśli miałbym przedstawić swoje poglądy, to faktycznie można je określić jako restoracjonistyczne. Daleki jednak jestem od identyfikowania się ideami restoracjonistycznych grup eschatologicznych z wyznawaną nierzadko przez nie teologią dyspensacjonalną. Bliższa mi jest teologia nowego przymierza, która pod wieloma względami lepiej tłumaczy wiele zagadnień biblijnych niż to czyni teologia przymierza czy dyspensacjonalna.
    Kościół Nowego Przymierza jest na nowo ustanowionym Kościołem, a nie zreformowanym Kościołem Starego Przymierza.
    Aby wyjaśnić bliżej swoje stanowisko, posłużę się przykładem z dziedziny motoryzacji. Teologia reformowana przedstawiająca Kościół Nowego Przymierza przypomina bardziej istniejący już model samochodu po faceliftingu, natomiast ja uważam, że Kościół Nowego Przymierza to zupełnie nowy model zastępujący poprzedni wysłużony model, czyli Kościół Starego Przymierza. Jest to Kościół ustanowiony na nowo.

    Odnośnie dobrowolnego celibatu. Jestem zdania, że stan bezżenności jest jednak bardziej duchowy niż stan małżeński z tego względu, że małżonkowie troszczą się o sprawy tego świata, tzn. w jaki sposób podobać się małżonkowi, jak to zaznaczył Paweł w 1 Kor. 7:32-34. Należy w tym miejscu podkreślić, że stan bezżenności nie jest obowiązkiem wierzących, lecz zaleceniem. Chrystus pewnego razu wspomniał, że wierzący jako uczestnicy pierwszego zmartwychwstania są jak aniołowie w niebie i nie wstępują w związki małżeńskie, co jest koronnym argumentem na rzecz wyższości dobrowolnego celibatu wierzących.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze jedna dosyć istotna rzecz.
    Nie uważam katolicyzmu i prawosławia za typowo pogańską religię. Jest to raczej ruch synkretyczny łączący elementy chrześcijaństwa, judaizmu i religii pogańskich. Katolicyzm nieco przypomina religię jaką wyznawali Samarytanie w starożytnym Izraelu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Puszek,

    Zachęcam do uważnego przeczytania Efezjan 2:11-22 i Rzymian 11:16-24

    Te fragmenty bardzo JASNO pokazują, że nawróceni poganie nie stworzyli nowej religii pod nazwą "chrześcijaństwo" - czegoś zupełnie niezależnego od Izraela. Mówią raczej o tym, że dostali DOŁĄCZENI do drzewa, do przymierza istniejącego od tysięcy lat.

    Nowe Przymierze nie jest więc nowym drzewem. Wyrasta raczej na gruncie korzenia i drzewa, które zostało zasadzone dużo wcześniej.

    Oczywiście Nowe Przymierze różni się od Starego - tak jak chłopiec w wieku 5 lat różni się od tego samego chłopaka, który osiągnął wiek 25 lat. Wciąż jest to TEN SAM chłopak, jednak pod wieloma względami inny, dojrzalszy, "pełny".

    Zwróć proszę uwagę na to, że większość dysput Jezusa z faryzeuszami dotyczyła tego - KTO jest prawdziwym spadkobiercą i kontynuatorem wiary Abrahama, Mojżesza i Dawida (a więc Kościoła Starego Przymierza) - oni ze swoją "sukcesją" czy Chrystus, o którym mówili: Prawo, prorocy i Psalmy (a więc cały ST).

    Polecam artykuł (jeśli poważne traktujesz ten temat), który napisałem kilka lat temu pt. "Kościół - Izrael Nowego Przymierza" - http://gdansk.reformacja.pl/czytelnia/kosciol/140660.html

    Co do celibatu - tak żonaty troszczy się o sprawy żony, rodziny. Zaś kawaler/panna ma inne zmartwienia: np. dotyczące powstrzymywania popędu seksualnego.

    Bóg znając serce człowieka i czyniąc go na Swój obraz - powołał go do życia we wspólnocie (ponieważ Bóg jest wspólnotą Trzech Osób): rodzinnej, kościelnej, społeczeństwie. "Niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam".

    OdpowiedzUsuń
  23. Panie Pawle

    Fragmenty z Rzym. 11:16-24 i Efez. 2:11-22 nie są żadnym argumentem w niniejszej dyskusji, ponieważ ja nie neguję poglądu, że Kościół jest Nowym Izraelem; co najwyżej takie argumenty są przydatne w dyskusji ze zwolennikami teologii dyspensacjonalnej. Dodatkowo przeoczył pan wcześniejszy fragment z Efez. 2:1-10, gdzie mowa o śmierci wierzących dla grzechu, i ożywienia ich wraz z Chrystusem do nowego życia. Także tekst z Rzym. 7:1-6 mówi wiele, ponieważ czytamy w nim o śmierci dla Zakonu, że wierzący nie podlegają już pod Stare Przymierze, lecz należą do zmartwychwstałego Chrystusa. W tych fragmentach została podkreślona istota śmierci Kościoła Starego Przymierza, czego obrazem był Chrystus według ciała, i zmartwychwstania Kościoła Nowego Przymierza, czego obrazem jest zmartwychwstały Chrystus i jego chwalebne Ciało. Z innych fragmentów biblijnych, głównie z treści Listu do Hebr. jasno wynika, że Stare Przymierze definitywnie wygasło wraz z upadkiem świątyni jerozolimskiej w I wieku n.e. Wtedy też nastąpiła śmierć Izraela Starego Przymierza, czyli Kościoła judeochrześcijańskiego, i w jego miejsce miał się narodzić Izrael Nowego Przymierza. Tego faktu niestety zdaje się nie dostrzegać teologia reformowana. Nie dostrzega tego również katolicyzm, który nie zrozumiał sensu doskonałej ofiary Chrystusa, i nadal zajmuje się składaniem bałwochwalczych ofiar, tzw. mszy św. czyli ofiar, które w ogóle nie mogą zgładzić grzechów. Mówiąc nieco inaczej, Kościół Starego Przymierza został uśmiercony, tym samym robiąc miejsce dla narodzin Nowego Izraela.

    Odnośnie zagadnienia celibatu i cudzołóstwa.
    Sam pan widzi, jaki jest pogląd Pawła dotyczący idei małżeństwa. Małżeństwo służy głównie zaspokajaniu popędu seksualnego, i w zasadzie tylko temu. Bynajmniej nie ma w tym żadnej większej filozofii niż chcieliby to widzieć wyznawcy teologii reformowanej. Ta sytuacja nie oznacza również, że wierzący małżonkowie są wolni od pokus cudzołóstwa. Oczywiście prawdziwie wierzący mimo pokus nie dopuszczają się nigdy grzechu cudzołóstwa, gdyż oznaczałoby to również utratę zbawienia, a w praktyce utrata zbawienia jest nierealna.
    Chrześcijanie są powołani do wyższego rodzaju małżeństwa, do małżeństwa z Chrystusem, i z tego powodu wierzący żyjący w celibacie nie powinni się czuć samotni. Społeczność z innymi wierzącymi nie pozwala odczuwać samotności.

    OdpowiedzUsuń
  24. Puszku,

    Piszesz, że kościół jest "Nowym Izarelem". Pomyśl jakie są tego implikacje. Oznacza to, że kościół jest przedłużeniem, kontynuacją, spadkobiercą wiary Izarela. Nie jest nim współczesny judaizm lecz właśnie kościół. Istnieje więc ciągłość Starego i Nowego Przymierza o czym mówi Ef 2:11-22 i Rzymian 11. Zauważ, że stare drzewo nie umarło pod wszczepieniu do niego dzikich gałązek. To wciąż jest to samo przymierze łaski, które Bóg zawarł z Abrahamem i jego potomstwem (z nami).

    Drzewo się więc nie zmienia. Zmieniają się GAŁĄZKI. To chyba oczywiste kiedy uważnie czytamy powyższe fragmenty. Twoje wpisy sugerują, że uważasz, że zmieniło się DRZEWO!O niczym takim Ap. Paweł nie pisze.

    Twoje stwierdzenia, że kościół jest jak "nowy model" auta, że jest "kościołem ustanowionym na nowo" przekreśla w zasadzie ciągłość Ludu Bożego i niszczy ilustracje Ap. Pawła o ciągłości. Przestawiasz ogromną przepaść między SP oraz NP i sugerujesz, że chrześcijaństwo jest "nowym drzewem" (mimo, że nazywasz kościół Nowym Izraelem).

    Tymczasem chrześcijaństwo nie zaczyna się od Ew. Mateusza lecz od Księgi Rodzaju. Ustanowienia pańskie (sakramenty), struktura zarządzania, wygląd nabożeństwa w Nowym Przymierzu wyrastają na gruncie Starego Przymierza. Nie zrozumiemy wielu rzeczy z Nowego Testamentu jeśli Stary uznamy za nieaktualny, martwy, zaś początków kościoła będziemy szukali w Nowym Testamencie.

    Jak napisałem: Nowe Przymierze jest przemienionym, doskonalszym lepszym Starym Przymierzem. Podobnie jak Ty obecnie jesteś tą samą osobą, którą byłeś np. 20 lat temu. Jednocześnie pod wieloma względami inną. Umarłeś dla starych dziecięcych zabaw, zwyczajów, bójek :) Jesteś kimś dojrzalszym, przemienionym. Jednocześnie kiedy pokazujesz zdjęcia z dzieciństwa mówisz: "To ja gdy miałem 5 lat". Podobnie kiedy czytamy ST mówimy: "To moja rodzina, mój kościół sprzed 3-4 tys. lat".

    OdpowiedzUsuń
  25. Co do celibatu:

    Oczywiście nieprawdą jest, że małżeństwo służy "wyłącznie" zaspokojeniu popędu seksualnego. Paweł mówi o tym w kontekście zagrożenia wszeteczeństwem. Małżeństwo ma więc stanowić ochronę przed pokusami natury seksualnej. Seksualny popęd jest jednym z wielu DOBRYCH powodów do zawarcia małżeństwa.

    Małżeństwo to jednak nie tylko seksualne zbliżenie. To wzajemne, miłosne towarzystwo - to obraz więzi Chrystusa z kościołem, na którą składa się wiele aspektów (poświęcenie, ofiarna służba, podziw, radość itp.). Podejrzewam, że nie jesteś w związku małżeńskim - skoro masz tak bardzo "spłycone" postrzeganie więzi męża i żony. ;-)

    Małżeństwo, bardziej niż samotność upodabnia nas do Boga ponieważ sam Bóg jest społecznością (Trójca Św.). To dlatego Adam potrzebował towarzystwa Ewy i to nawet przed upadkiem bowiem "niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam". Czyżbyś uważał, że jednak wbrew Bożej wypowiedzi - dobrze jest człowiekowi "gdy jest sam", zaś małżeństwo jest "złem koniecznym" od którego jednak "duchowi chrześcijanie" powinni trzymać się z dala? Takie nauczanie to czysty gnostycyzm, nie mający nic wspólnego z teologią biblijną, która afirmuje małżeństwo, cielesność, wino (w ograniczonych ilościach), taniec czy muzykę. Wywyższanie celibatu jako czegoś bardziej "duchowego" (o czym napisałeś w poprzednich postach) ma więcej wspólnego ze wschodnim mistycyzmem, buddyzmem czy hinduizmem niż z chrześcijaństwem.

    Oczywiście gdy z różnych przyczyn (nie może znaleźć, nie chce) chrześcijanin nie poślubia drugiej osoby - kościół powinien rekompensować jej (choć w pewnym stopniu) brak męża/żony. Nie jest to jednak "wyższy rodzaj małżeństwa" lecz jego brak.

    Natomiast Oblubienicą Chrystusa są wszyscy chrześcijanie (a właściwie kościół) - bez względu na to czy są żonaci czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Pawłowa idea drzewa jest tylko potwierdzeniem faktu, że Kościół Nowego Przymierza złożony również z pogan jest Nowym Izraelem. Natomiast faktycznym odwzorowaniem Kościoła jest ciało Chrystusa. Inne ciało miał Chrystus za swego życia na ziemi, i inne po zmartwychwstaniu. Apostoł Paweł wyjaśnił tę zależność w 1 Kor. rozdz. 15. Kościół Starego Przymierza nosił obraz ziemskiego ciała Chrystusa, natomiast Kościół Nowego Przymierza ma nosić obraz niebiańskiego ciała
    Chrystusa. Proszę zauważyć, że osoba Chrystusa ta sama, lecz niejako dwa różne ciała. I tak też jest z Kościołem. Pierwszy Kościół umarł wraz z wygaśnięciem Starego Przymierza, i w jego miejsce został wzbudzony, czyli zrodził się Kościół Nowego Przymierza.
    Dalej pan sugeruje, że chrześcijaństwo powstało już w Edenie z czym się zasadniczo nie mogę zgodzić. To jest stereotypowy pogląd lansowany w katolicyzmie, a także co ciekawe w organizacji Świadków Jehowy. Przecież ówcześnie nie było jeszcze Izraela. Owszem, istniały różne przymierza, np. z Noem, ale to nie znaczy, że wtedy istniał już Kościół.
    Jak już wspomniałem w jednej z wcześniejszych wypowiedzi, to co było w starożytnym Izraelu znajduje swoje typiczne wypełnienie w Kościele w wymiarze duchowym. Obecnie nie wiążą nas żadne rytualne obowiązki, i tak np. obrzezka ciała w Starym Przymierzu znajduje swoje odbicie w Nowym Przymierzu w obrzezce serca, czyli w nawróceniu. Nowe Przymierza ma być zupełnie inne, jak nas zapewnia Pismo, a nie jakieś w stylu nazwijmy to zreformowanego judaizmu świątynnego.
    Patrząc na swoje zdjęcie sprzed paru ładnych lat widzę tego samego człowieka co obecnie, a to dlatego, że zmiany zaszły w mentalności, czego nie można uchwycić wzrokiem fizycznym. Tamten puszek doktrynalnie był bliski pod wieloma względami teologii przymierza, zresztą jak większość Polaków, ale obecny puszek opowiada się raczej za teologią nowego przymierza.

    Odnośnie kwestii małżeństwa, to nie uważam je za zło konieczne. Bez przesady, aż takim radykałem to nie jestem. Twierdzę jednak, że w pewnych sytuacjach małżeństwo może utrudniać rozwój duchowy, a swoje spostrzeżenia opieram na Biblii. Dlatego dobra rada dla wierzących małżeństw zawarta jest w 1 Kor. 7:28-34.
    Co do mojego rzekomego gnostycyzmu, to polecam rozważyć wypowiedź Chrystusa z Ew. Mat. 19:10-12, a wtedy pan powinien się przekonać, że mój pogląd nie ma nic wspólnego z niechrześcijańskimi ideami, lecz jest to zdrowa teologia biblijna.

    OdpowiedzUsuń
  27. 1. Obraz drzewa wskazuje na CIĄGŁOŚĆ przymierza. Zastanawiam się dlaczego cały czas to kwestionujesz? Ów obraz pokazuje, że my - nawróceni poganie DOŁĄCZYLIŚMY do przymierza. Wcześniej byliśmy mu DALECY. Przecież Ap. Paweł wyraźnie o tym uczy w Efezjan 2:11-22.

    2. Obraz ciała jest dobry bo biblijny i pokazuje, że ja, Ty po 20 latach to TA SAMA OSOBA co 5-latek na zdjęciu. Nasze ciała się różnią ponieważ i one podlegają zmianom. Jednak Ty jako np. 20-latek nie spadłeś z nieba jako "nowy człowiek". Jesteś kontynuacją, choć zmienioną, chłopca, który urodził się jako niemowlak. Owszem, ów chłopiec "umarł". Nie ma go. Podobnie jak Stare Przymierze odeszło do lamusa, czego nie można powiedzieć o przymierzu Abrahamowym (polecam Galacjan).

    3. Podręczniki do "Historii kościoła" powinny się zaczynać od Księgi Rodzaju, nie zaś od Dziejów Apostolskich. Księga Rodzaju to MOJA historia, historia moich ojców wiary - nie zaś jakiejś innej religii (np. starożytno-judaistycznej).

    Ap. Paweł pisze do nawróconych Koryntian (pogan) w 1 Kor 10:1, że ich "ojcami" (wiary) są Izraelici, którzy szli przez pustynię. Oznacza to, że w rodowodzie wiary każdego chrześcijanina jest Abraham, Izaak, Jakub, Józef,Mojżesz czy Dawid. To nie są bohaterowie wiary innej "religii" lecz chrześcijaństwa. Polecam Hbr 11 by zobaczyć kogo autor-chrześcijanin (Ap.Paweł?) wymienia jako bohaterów wiary.

    4. Zupełnie nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że "w Nowym Przymierzu nie wiążą nas żadne rytualne obowiązki".

    Nowy Testament jasno wypowiada się o rytualnych obowiązkach chrześcijan np. o chrzcie, Wieczerzy Pańskiej, publicznym nabożeństwie (zgromadzeniu w Dzień Pański), wspólnym śpiewie itp. Jakkolwiek byś na to nie spojrzał - są to rytuały mające ważne znaczenie (i nakazane przez Boga Oczywiście ILOŚĆ rytuałów w NP radykalnie się zmniejsza w stosunku do SP, jednak one wciąż mają miejsce.

    Polecam wpisy z bloga z działu LITURGIA np. te:
    http://pbartosik.blogspot.com/2009/04/gesty-uwielbiajace-boga.html

    http://pbartosik.blogspot.com/2008/09/rytualny-bg.html

    http://pbartosik.blogspot.com/2008/09/rytualny-rytm-ycia-czowieka.html

    http://pbartosik.blogspot.com/2008/03/teatr-i-liturgia.html

    Ks. Apokalipsy (4 rozdz.) opisuje niebiańskie nabożeństwo, które jest bardzo rytualne i liturgiczne (ubiór świętych, jednoczesne wykonywanie pewnych gestów przed Bogiem, wspólne wypowiadanie słów modlitwy, pieśni itp.). Lepiej już tu na ziemi uczyć się tego by nie okazało się, że będąc w niebie powiemy: "Bardzo chcę dołączyć do tego tłumu odkupionych w ich uwielbieniu, ale dlaczego nikt mnie tego nie nauczył na ziemi?!"

    5. Owszem, "w pewnych sytuacjach" małżeństwo może utrudniać rozwój duchowy. Np. w sytuacji wojny, głodu, prześladowań (czyli w obliczu "groźnego położenia"). Na ogół jednak to brak małżeństwa utrudnia rozwój duchowy ponieważ pozbawia nas wstępowania w najintymniejszą więź z człowiekiem, która jest najdoskonalszym na ziemi obrazem miłości Boga do człowieka.

    Stan bezżenny jest więc sprawą wyboru (jak napisałeś - Mt 19:10-12), jednak nigdzie w Piśmie nie jest gloryfikowany jako coś bardziej duchowego. Wręcz przeciwnie. Posiadanie rodziny jest w Biblii uznawane za przejaw Bożej łaski i błogosławieństwa. Brak dzieci w ST był często przejawem sądu Bożego, zaś brak męża - powodem do smutku i płaczu.

    Chrystus ma Oblubienicę i nie jest to w żadnym stopniu coś "nieduchowego". Wręcz przeciwnie. Nasze małżeństwa są obrazem tej prawdy. Mogą ją ilustrować w piękny, prawdziwy sposób lub mówić kłamstwo.

    OdpowiedzUsuń