piątek, 15 października 2010

Coś na Dzień Nauczyciela

"Czyńcie uczniami wszystkie narody" - Mt 28:18

Wczoraj obchodziliśmy Dzień Nauczyciela (najlepsze życzenia dla wszystkich belfrów!). Z tej okazji podzielę się z Wami refleksją na temat relacji nauczyciel (mistrz) - uczeń w kontekście służby Jezusa.

Przez trzy lata publicznej służby Jezus przygotowywał apostołów do zadania czynienia uczniami narodów. W jaki sposób to robił? Na czym polegało bycie uczniem w szkole Jezusa? Uczniowie nie tylko słuchali Jezusa, ale obserwowali Go w codziennych sytuacjach: kiedy pomagał potrzebującym, w polemikach z nieprzyjaciółmi, w dziwnych, niecodziennych sytuacjach – przy stole z celnikami, grzesznikami, na weselu, w obecności trędowatych, opętanych, prostytutki wycierającej włosami jego nogi itd.

Trening uczniostwa w Jego wydaniu nie polegał tylko na chodzeniu do domów uczniów na rozmowy o ich problemach lub miłą pogawędkę o rzymskich rozrywkach. Jezus brał ze sobą uczniów (oczywiście nie lekceważąc ich potrzeb i problemów) i nakierowywał ich uwagę na służbę innym. Zabierał uczniów z miejsc, w których przebywali ze słowami (parafrazując): Chodźcie ze mną. Nauczę Was. Pokażę Wam. Potem sami spróbujecie.

Nasz Pan wskazywał, że uczeń powinien żyć jak mistrz, a nie jedynie wiedzieć tyle co on (Łk 6:40, Mt 10:24-25, Jn 13:15-15). Uczniowie nie tylko mieli wiedzieć o tym czego Jezus nauczał, ale i czynić to co On – patrząc na postępowanie swojego Mistrza.

Bycie chrześcijaninem to nie nabywanie teologii, odkręcanie i nabywanie nowych doktryn. To chęć naśladowania Jezusa. Czy inni patrząc na Ciebie mogą powiedzieć: "On wiele wie o Jezusie - chcę go posłuchać, ale przede wszystkim przez niego przebija charakter Jezusowy - dlatego chcę przebywać w jego obecności ucząc się co to znaczy kochać Boga i bliźnich?"

Bycie uczniem Jezusa oznaczało więc wszechstronny trening, wszechstronną edukację przygotowującą do dojrzałości i samodzielności. Prowadzenie uczniów w wykonaniu Jezusa to nakierowanie na całego człowieka. Łączył praksis z teorią.

Jak to wygląda dziś? Współczesny przekaz na linii nauczyciel-uczeń polega głównie na przekazywaniu temu drugiemu wiedzy. Jezus jako nauczyciel nie tyle mówił: chcę abyście widzieli tyle co ja, podzielę się z wami wiedzą. Przede wszystkim komunikował uczniom: bądźcie tacy jak ja. Naśladujcie mnie. Uczniostwo polega na naśladowaniu (1 Kor 11:1; Flp 3:17; 1 Tes 1:5-6; Hbr 6:11-12)

Lawrence O. Richars opisał różnicę między biblijnymi a współczesnymi pedagogicznymi metodami nauczania w następujący sposób: „Większa część (współczesnej) edukacji jest związana z tym, że ludzie powinni wiedzieć to co wie nauczyciel. Chrześcijańska edukacja jest skoncentrowana na pomaganiu ludziom w byciu takimi jak ich nauczyciele”.

Nauczyciel powinien więc zadawać sobie nie tylko pytanie : "Czy chcę aby uczniowie wiedzieli to co ja?" Lecz również: "Czy mogę powiedzieć, że chcę aby moi uczniowie byli tacy jak ja?"

Ilu nauczycieli może powiedzieć w ten sposób o sobie? Jeśli chcesz innym pokazywać Boga to nie wystarczy, że powiesz im O Bogu. Masz im pokazać Boga w sobie: w swoim charakterze, osobowości. Naszym celem jest czynienie uczniów aby byli podobni do Jezusa, a nie jedynie wiedzących sporo na Jego temat.

Uczenie się, zrozumienie, nauczanie, ćwiczenie – wszystkie te biblijne terminy odnoszą się zarówno do aspektu intelektualnego, jak i do czynności, które powinniśmy wykonywać. Stary Testament używa słowa „poznać” na opisanie stosunku seksualnego między małżonkami np. 1 Mj 19:8 co zawiera w sobie intelektualne, emocjonalne, duchowe, mentalne, fizyczne doświadczenie.

Księga Przypowieści jest na temat tego jak nabyć prawdziwej mądrości. Mówi nie tylko o przyswojeniu w intelektualny sposób pewnych prawd, zasad rządzących światem. Dotyczy także zdolności zastosowania tej wiedzy w życiu i relacjach międzyludzkich. Prawdziwa mądrość objawia się nie tyle w tym ile kto informacji przyswoił, ale jak żyje! Mądrym jest nie ten młodzieniec, który wiele wie na temat profesji prostytutki, ale ten, który omija jej dom.

Celem uczniostwa nie jest jedynie zmiana intelektualnych przekonań ludzi, zmiana doktryn, w które wierzą. Celem jest transformacja życia. Nie jesteśmy częścią kościoła by nabywać nowe informacje, ale aby zmieniać własne życie, a poprzez to wpływać na innych.

Wkrótce dla równowagi parę słów na temat znaczenia intelektualnego rozwoju w chrześcijaństwie.

3 komentarze:

  1. Obawiam się, że pod tym obiecanym, przyszłym artykułem o intelektualnej stronie bycia uczniem, może być różnie..., ale na pewno pod tym wpisem mogę się podpisać, i to obiema rękami, czyli bez żadnych zastrzeżeń.

    Ktoś powiedział, że współczesny świat potrzebuje świadków, a nauczycieli, o ile są świadkami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świadków?! Ale nie "świadków Jehowy" prawda? :-)

    Świadków Jezusa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, co jest, ale znowu muszę się z Tobą zgodzić ;-)

    OdpowiedzUsuń