środa, 18 stycznia 2012

Użyteczność i sens życia

"Jeśli ktoś odrzuca istnienie Boga i życie po śmierci jako zbyt wątpliwe (...) musi odpowiedzieć sobie, jaką użyteczność ma życie. Jeśli śmierć jest końcem wszystkiego, jeśli nie muszę dążyć ku dobremu ani bać się złego, to muszę zapytać siebie, po co tu jestem i jak powinienem zachować się w tych okolicznościach. Odpowiedź jest oczywista, lecz tak nieprzyjemna, że większość nie che się z nią zmierzyć. Nic nie nadaje życiu znaczenia,a (zatem) życie nie ma sensu".

Somerset Maugham, The Summing Up

13 komentarzy:

  1. Dobry cytat. Myślący człowiek powiedział prawdę: życie nie ma sensu tylko dlatego, że istnieje. żadnego zewnętrznego, odgórnie narzuconego sensu.
    Sens nadajemy my.

    Cieszę się, że pastor spędza tyle czasu na dochodzeniu prawdy, pisze sporo o ateizmie, często błędnie i opacznie, ale tak wygląda proces nauki.
    Szukajcie, a znajdziecie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. katolicki agnostyk18 stycznia 2012 11:23

    Życie ateisty ma dokładnie taki sam sens jak życie reformowanego ewangelika.

    "Niebo gwieździste nade mną, prawo moralne we mnie."

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie trzeba odpowiadać sobie na pytanie o użyteczność życia. Mądrze napisał "PZ", że to my nadajemy życiu sens.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  4. Religiant nie rozumie ateisty tak, jak alkoholik nie rozumie abstynenta.

    OdpowiedzUsuń
  5. alkoholik nie rozumie abstynenta

    Alkoholik nie rozumie abstynenta? Raczej jest odwrotnie...
    Wielu alkoholików rozumie abstynentów, choćby przypominając sobie swoje życie, gdy jeszcze nie byli alkoholikami, i dlatego marzą oni, aby żyć w abstynencji będąc wolnymi od nałogu.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonimowy 17:07

    Pijący alkoholik za Chiny Ludowe z Tajwanem i Hong Kongiem nie zrozumie abstynenta.

    Tak więc: religiant to alkoholik odurzony wiarą, a resztę sobie dopowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale nie trzeba odpowiadać sobie na pytanie o użyteczność życia. Mądrze napisał "PZ", że to my nadajemy życiu sens. J. Kania

    Bardzo "mądrze" :)

    Hitler nadał mu własny sens, Stalin własny, JP2 własny, Dawkins własny, Dalaj Lama własny.

    Jest "fajnie" i wesoło. I nie waż się mówić, że ktoś nadaje życiu błędny sens.

    Każdy Twój wpis na tym blogu wskazuje na to, że W TO NIE WIERZYSZ. Każdy Twój wpis zakłada, że istnieje jakiś uniwersalny sens, którego bronisz, a którego "religiant" nie odkrył.

    Jak to więc jest? Sami go nadajemy czy jednak mamy go ODKRYĆ? Jeśli sami nadajemy to czy ktoś może go nadać w BŁĘDNY sposób? I kto to ocenia? J. Kania? Anonimowy? R.Dawkins? John Smith? Większość?

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie ateisty ma dokładnie taki sam sens jak życie reformowanego ewangelika.

    Dokładnie. Pozostaje tylko kwestia jego odkrycia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pastorze drogi,
    ma pan może jakieś wiarygodne dane, że ateiści są niemoralni, zabijają, kradną i gwałcą na potęgę?

    Chyba nie. W Republice Czeskiej połowa populacji to ateiści, duża grupa to obojętni religijnie, katolicy, protestanci i żydzi razem wzięci to kilkanaście procent.

    I co? Zauważył pan istotną różnicę między Republiką Czeską a Rzeczpospolitą Polską?

    Pewnie Czesi z tego bezsensu życia upijają się do nieprzytomności hektolitrami piwa i na potęgę potem wieszają się na suchej gałęzi,co?

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, a ty pastorze nadałeś SAM swojemu życiu własny sens.

    SAM wybierasz interpretację fragmentów Biblii, które ci pasują wg własnego widzimisię (lub zostajesz przekonany przez innych, ale filtrujesz swoim umysłem).

    Być może kiedyś przez własne poglądy też kogoś zabijesz (jak Hitler), albo uszczęśliwisz tłumy (jak Dalaj Lama).

    Sam sobie wmawiasz, że nie ma innego sposobu życia niż słuchając Boga. BTW, zauważ, że parę postów wcześniej podśmiewałeś się z jakiegoś hinduisty opisującego swoją religię - historie tam podane rzeczywiście brzmią dość osobliwie. Ale tak samo dziecinnie brzmią historie o człowieku który umarł a potem ożył i przenikał ściany. Chodził po wodzie, generował chleb znikąd itp. Dlaczego jedne bajki stawiasz wyżej niż inne? Bo są u nas popularniejsze, nie wychodzi się na idiotę "z definicji" wierząc w nie. A wierząc w hinduistyczne bajki raczej tak.
    Pomyśl o tym.
    SAM wybierasz, co jest wg ciebie warte uwagi (pod pewną presją otoczenia ma się rozumieć).

    Dopuszczasz myśl, że mogłeś wybrać baśń hinduistów?

    OdpowiedzUsuń
  11. portret psychologiczny ateisty19 stycznia 2012 06:00

    O ateistach mogę tyle powiedzieć, że wszyscy jakich osobiście znam, a są to zadeklarowani ateiści (kilkanaście osób) przy pierwszym kontakcie wydają się sympatycznymi ludźmi. Jednak poznając ich bliżej zauważyłem, że są znerwicowani i nie znoszą krytyki po własnym adresem.
    O ile z chrześcijanami bywa różnie, to w przypadku ateistów jakich poznałem tego rodzaju zachowanie dotyczy wszystkich bez wyjątku.

    OdpowiedzUsuń
  12. do PZ

    na czym zbudowałeś pewność braku sensu życia? Na obserwacjach? Wydedukowałeś to obserwując rzeczywistość? Ok. Ale to twoja subiektywna prawda - na jakiej podstawie czynisz ją obiektywną mówiąc, że życie nie ma sensu?

    To, że powiedziałeś, że sens nadajemy my sami nie załatwia problemu. Problem w tym, że człowiek nie może nadać sensu swojemu życiu, bo nie stworzył sam siebie, nie jest przyczyną wyewoluowania swojego mózgu. Dlatego, jeśli stwierdzasz, że twoje życie nie ma sensu (bo nie wiem jak możesz przenieść to na przykładowo moje życie) to nakładanie go samemu jest formą oszukiwania samego siebie - z jednej strony wiesz, że sensu nie ma, z drugiej strony sens ten starasz się sformułować. Która prawda przebija się częściej? Jak mocno trzeba pracować nad podtrzymaniem tego nałożonego na siebie sensu? Bo nie zakładam, że w ten sens wierzysz, że jest realny i obiektywny - sam go przecież wymyśliłeś pewnego dnia.

    Rozumiem człowieka, który mówi, nie widzę sensu, nie potrafię go znaleźć, ucieka przede mną. Ty stwierdzasz z całą pewnością - sensu nie ma. Oby ta "prawda" nie ogarnęła wszystkich twoich myśli.

    Sam sobie wmawiasz, że nie ma innego sposobu życia niż słuchając Boga.

    i tu się mylisz. Wmawia sobie człowiek z twojego modelu rzeczywistości. Wie, że nic nie ma, a wmawia sobie, ze jest, bo jak przestanie wmawiać, to znów jego "prawda" o braku sensu wypłynie. Wiara jest pewnością - my sobie nie wmawiamy, my wierzymy. Ciężko to wytłumaczyć, ale spróbuj to rozsądzić - ty wierzysz, że życie nie ma sensu - czy wmawiasz to sobie każdego dnia wbrew temu co w głowie ci krzyczy?
    wierzysz. nie musisz sobie tego wmawiać. To samo tylko na odwrót jest z ludźmi, którzy w sens wierzą.

    Więc czym jest to, co sprawia, że mówisz o nas, że my wmawiamy sobie?

    BTW, zauważ, że parę postów wcześniej podśmiewałeś się z jakiegoś hinduisty opisującego swoją religię

    i co z tego? podśmiewamy się z głoszonych historii, w jedne wierzymy w inne nie. Suma summarum nie chodzi nam o to, żeby śmiać się dla śmiania. Pytanie jest takie, jeśli chcesz mnie przekonać do swojego poglądu - to daj argumenty, które sprawią, że zapragnę patrzeć na świat twoimi oczami. Ten hinduista opowiedział bajkę, którą wszyscy znają lepiej lub gorzej, ale za tym nic nie idzie. Na pytanie o sens jego wiary nabiera wody w usta i szydzi z innych - było to na tak żenującym poziomie, że szkoda dalej dyskutować.

    Dlaczego jedne bajki stawiasz wyżej niż inne?

    dla chrześcijanina chrześcijaństwo nie jest bajką, dlatego nie stawia swojej wiary w rzędzie z innymi.

    Bo są u nas popularniejsze,

    bo się w to wierzy, a dla czego nie w hinduizm? a dlaczego nie w brak sensu? Bo chrześcijaństwo odpowiada na moją potrzebę rozumienia sensu. Mój głód został zaspokojony w Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Nie zawsze byłem wierzący, byłem poszukujący (nadal jestem), ale teraz mam bazę.

    nie wychodzi się na idiotę "z definicji" wierząc w nie. A wierząc w hinduistyczne bajki raczej tak.

    no nie wiem nie wiem. To jest tak względne, zależy od środowiska, ale jeśli ktoś wybiera wiarę pod jego presją, to co to za wiara? To przecież czysty konformizm.


    SAM wybierasz, co jest wg ciebie warte uwagi (pod pewną presją otoczenia ma się rozumieć).


    Boga wybrałem pod Jego presją, nie pod presją ludzi. Tylko, że ta presja była tak uwalniająca, że każdemu jej życzę - tobie oczywiście również.

    Dopuszczasz myśl, że mogłeś wybrać baśń hinduistów?

    oczywiście, że tak. Różne "prawdy" przyklejają się (po drodze) do człowieka poszukującego, włącznie z "prawdą" o braku sensu. Dlatego mówię, że prawda o Jezusie była uwalniająca, bo cała reszta pojawiała mi się jako trucizna - stąd pytanie moje do hinduisty - jak wpływa to w co wierz na niego samego - jego życie. Ja już nie czuję głodu w tej sferze, mogę rozmawiać z buddystami, hinduistami, ateistami i nie widzę wyższości powiedzmy nihilizmu nad moim światopoglądem.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  13. "Pastorze drogi,
    ma pan może jakieś wiarygodne dane, że ateiści są niemoralni, zabijają, kradną i gwałcą na potęgę?"


    Nie zrozumiałaś. Nie napisałem, że to robią. Wielu nie robi. Niektórzy robią.

    Chodzi jednak o to, że ci, którzy kradną, gwałcą, zabijają w TEN SPOSÓB nadali sens SWOJEMU życiu.

    Jeśli każdy go sobie nadaje to oni akurat wybrali tą opcję. I nie mamy prawa tego wyboru kwestionować.

    Bo niby wg jakiego standardu?

    OdpowiedzUsuń