czwartek, 15 marca 2012

Sola Scriptura i reformacja nabożeństwa

We współczesnych kręgach ewangelicznych zauważalne jest niewłaściwe lub bardzo minimalistyczne podejście do zasady Sola Scriptura w jej odniesieniu do wyglądu oraz struktury nabożeństwa. Mówi się, że w centrum nabożeństwa jest kazanie, głoszone, wyjaśniane Słowo, co jednak niestety w praktyce oznacza lekceważenie jego innych elementów. Zasadę "Sola Scriptura" zastępuje się zasadą „Solum Novum Testamentum”, która mówi, że to w Nowym Testamencie, nie zaś w całej Biblii mamy szukać zasad dotyczących publicznego zgromadzenia Bożego Ludu. Jeśli zaś Nowy Testament nie daje nam rozpisanego planu nabożeństwa, poszczególnych elementów liturgii (tfu! nie lubimy tego słowa :-) to oznacza, że mamy dużą przestrzeń dowolności przy zachowaniu założenia, że kazanie jest najważniejsze.

Tego typu myślenie spowodowało, że wszelkie inne elementy liturgii (tak, każdy kościół ma liturgię) stanowią niejako czas „reklam” przed głównym punktem programu. Są jedynie trailerami przed „głównym seansem”. Jest to poważny błąd ponieważ czyni nabożeństwo salą wykładową, zaś jego uczestnicy zamiast czcicielami (Jn 4:23-25) stają się mniej lub bardziej poprawnymi teologami o pełnym umyśle, ale chłodnym sercu. Ich ciała służą jedynie do przetransportowania mózgu do miejsca nabożeństw.

Sola Scriptura w odniesieniu do publicznego nabożeństwa oznacza, że:
- powinniśmy porzucić ludzkie inwencje w tworzeniu form nabożeństwa tam, gdzie Pismo Święte ma coś do powiedzenia.
- na temat sposobu, w jaki lud Boży powinien zbliżać się do Boga powinniśmy uczyć się z całej Biblii
- wszystko w nim ma swój cel, miejsce i znaczenie. Biblijne nabożeństwo jest odnowieniem przymierza. Jest dialogiem Boga z Jego Ludem, sekwencją pewnych postaw, treści, które mają swój czas, miejsce, uzasadnienie. Nie składa się z przystawek i głównego dania.

W Księdze Rodzaju mamy opis Ogrodu, który był centrum świata, miejscem spotkania Boga z człowiekiem. To właśnie z Ogrodu rzeki wypływały do pozostałych miejsc nawadniając świat poza nim. Jeśli ktoś będąc w Ogrodzie dolałby do wody trucizny - zatruta zostałaby reszta świata. Jeśli wbrew pouczeniom Pisma Świętego schemat nabożeństwa, refleksja nad nim i zaangażowanie jego uczestników są lekceważone to lekceważone i duchowo „schorowane” będzie wszystko inne zarówno w naszym życiu, jak i w naszej kulturze. Reformacja społeczeństwa rozpoczyna się od reformacji kościoła. Jeśli kościół jest niedbały w oddawaniu czci Bogu, nie oczekujemy czci i bojaźni Bożej w życiu tych, którzy jeszcze Jemu nie zaufali.

Polecam artykuł Douga Wilsona: "Nabożeństwo jako cotygodniowa odnowa przymierza"  oraz Jima Jordana "Nabożeństwo jako odnowienie przymierza"

3 komentarze:

  1. Szkoda że nie jestescie w Kościele ewangelicko-reformowanym; nie wiem czy z wygody czy nie... ale szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy w ogóle Kościół ewangelicko-reformowany jeszcze funkcjonuje na płaszczyźnie duchowej...? Wiem, że strukturalnie jeszcze istnieje kilkusetosobowa społeczność Kościoła ewangelicko-reformowanego, jednak ja pytam o dynamiczną wspólnotę stricte chrześcijańską, a nie o organizację religijną będącą w agonii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy, dlaczego szkoda?

    Trudno nam się zgodzić z pewnymi przekonaniami i praktykami KER. I to jest główny powód tego, że nie znajdujemy się we wspólnych strukturach. Z czym byśmy się nie zgodzili? Np.

    - zgoda na ordynowanie kobiet na urząd pastora ("pastorki")
    - odrzucenie kalwinistycznej soteriologii wyrażonej w Kanonach z Dort (a więc m.in. reformacyjna nauka o predestynacji)
    - ukłon w stronę barthiańskiej neoortodoksji, co ma przełożenie na podejście do autorytetu, jasności Pisma Świętego
    - neutralność państwa wobec ważnych kwestii etycznych (np. aborcja, homoseksualizm)
    - "poślubienie" ewolucjonizmu z Biblią itp.
    - niedopuszczanie ochrzczonych dzieci do Stołu Pańskiego
    - brak cotygodniowej komunii
    - wypraszanie dzieci z nabożeństwa
    (co łączy się ze zrozumieniem tego czym ono jest, kim są dzieci w kościele) itp.
    - odmienne podejście do edukacji chrześcijańskiej
    - odmienne podejście do ewangelizacji
    - odmienne podejście do Kościoła Rzymskokatolickiego i ekumenii

    Pewnie można wymienić jeszcze parę kwestii. Sygnalizuję jedynie, że chodzi o bardzo ważne przekonania teologiczne oraz praktykę, a nie "wygodę" (jak to ująłeś).

    OdpowiedzUsuń