piątek, 1 czerwca 2012

Postawa ciała podczas nabożeństwa


Chrześcijańskie nabożeństwo jest odnowieniem przymierza, świętym zgromadzeniem, na które Bóg wzywa swój kościół przed Swój tron. Jest zaangażowanym dialogiem, w którym każdy chrześcijanin powinien brać aktywny udział. Przychodzimy na niedzielne nabożeństwo nie jako obserwatorzy lecz uczestnicy. Nie jesteśmy widzami, lecz aktorami. Bóg do nas przemawia poprzez Słowo i sakramenty – my zaś odpowiadamy. Jedną z form naszej odpowiedzi (nie tylko podczas nabożeństwa, ale w nim przede wszystkim) jest wyznanie ust: „Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię” (List do Hebrajczyków 13:15). Słowa, które wypowiadamy są naszą ofiarą dla Boga. Powinna być ona przyniesieniem do świątyni najlepszego śpiewu jaki jesteśmy w stanie wydobyć, głośnej, zaangażowanej modlitwy, nie zaś tego co „kulawe”, śpiące, mruczące, szepczące. Szeptanie i mruczenie jest w Piśmie Świętym cechą pogańskich religii nie zaś charakterystyką liturgicznego, głośnego, radosnego nabożeństwa Bożego ludu.

Jednak nie tylko nasze słowa, owoc naszych ust jest ofiarą dla Boga.  Biblia zachęca nas do tego abyśmy nasze „ciała składali jako ofiarę żywą, świętą i miłą Bogu gdyż On ma w tym upodobanie” (Rzymian 12:1). Nasze ciała są „naczyniami”, poprzez które powinniśmy oddawać chwałę Bogu. Jako chrześcijanie często o tym zapominamy ponieważ  tak uduchawiamy naszą wiarę, że zbliżamy się niebezpiecznie do gnostycyzmu, który negował wartość fizyczności, eksponując wyższość ducha ponad materią. W kościele powyższe myślenie przejawia się w negowaniu znaczenia liturgii, symboliki gestów, ubioru, architektury. Skutkiem jest minimalizm, funkcjonalność i hołdowanie prostocie, co w praktyce oznacza niedbałość o formę. Niestety ta niedbałość prawie zawsze przenosi się na cześć dla Boga. Gdy bowiem mówimy np. o szatach ślubnych, liturgii ceremonii zaślubin, symbolice pocałunku pary młodej, znaczeniu nakładania obrączek, wystroju domu czy sali weselnej – wszyscy zaczynamy doskonale rozumieć, że zewnętrzność, gesty ciała, estetyka są bardzo ważne i komunikują w widzialny sposób istotne prawdy. Są wyrazem szacunku, miłości, dbałości, czci lub ich braku.

C.S. Lewis w książce „Screwtape letters” (pisana z perspektywy diabła pouczającego młodego kusiciela) przekornie napisał: „Przynajmniej mogą zostać przekonani, że postawa ciała nie ma wpływu na ich modlitwy; ponieważ ciągle zapominają, o czym ty musisz zawsze pamiętać, że są stworzeniami i że cokolwiek czynią ich ciała ma wpływ na ich dusze”.

Postawa ciała podczas publicznego nabożeństwa jest bardzo ważna. Dlatego klękamy podczas wspólnego wyznania grzechów wyrażając w ten sposób postawę skruchy, żalu i uniżenia, siedzimy spożywając chleb wino wyrażając postawę odpocznienia i radości w dziele Chrystusa – podkreślając, że Wieczerza Pańska jest sakramentalnym posiłkiem. Podczas nabożeństwa również wstajemy, co również należy do form, które uosabiają pewną postawę i znaczenie poszczególnych jego elementów. Biblia zawiera opisy wszystkich tych form, gestów, jako istotnych sposobów przychodzenia do Boga: klękanie (1 Krl 8:54, Dn 6:10, Dz. Ap. 21:5), wstawanie (Neh 9:5), siadanie (1 Krn 17:16), pokłon (2 Mj 34:8, 1 Krl 8:54) itp.

21 komentarzy:

  1. Mnie zawsze zastanawiało, dlaczego baptyści unikają klękania przy modlitwach. Przecież jest to jak najbardziej biblijna postawa:

    Flp 2, 9-10:
    Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
    i darował Mu imię
    ponad wszelkie imię,
    aby na imię Jezusa
    zgięło się każde kolano
    istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.

    Dla mnie to też jest postawa wynikająca z przeintelektualizowania i przesadnego unikania gestów.

    Wy 4, 30:
    (...)powiedział Aaron wszystko to, co Pan mówił Mojżeszowi, ten zaś wykonywał znaki na oczach ludu.
    I uwierzył lud, gdy słyszał, że Pan nawiedził Izraelitów i wejrzał na ich ucisk. A uklęknąwszy, oddali pokłon.

    Nabożeństwa wyglądają jakby to był wykład, a nie nabożeństwo wielbiące Pana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponadto nie mogę zrozumieć, dlaczego baptyści unikają, jak tylko mogą, modlitw wspólnotowych - wspólnota modli się tymi samymi słowami ku chwale Boga. W modlitwie wspólnotowej właśnie widać najlepiej istniejącą wspólnotę ludzi wierzących.

    Modlitwa - każdy sobie mówi własną modlitwę - powoduje, że znika wspólnotowość, a kościół wygląda jakby dzielił się na pojedyncze jednostki, a nie jako ciało Chrystusa.

    Modlitwa wspólnotowa w tym wspólne pieśni:

    Dz 16, 25
    O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Paweł M:

    wspólnotowe (w takim sensie jak to rozumiesz, a więc jeden tekst) modlenie w ewangelicznych zborach wiąże się z częścią uwielbienia (hymny i pieśni zbudowane na wersetach biblijnych). Indywidualne modlitwy są również wspólnotowe (choć tego zdaje się nie rozumiesz), reszta braci w tym czasie modli się w myślach i wspiera tego co mówi na głos, a na końcu dodaje "amen". Myślę, że słabo znasz świat ewangelicznych chrześcijan pisząc takie płytkie przemyślenia.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  4. P - Moim zdaniem przemyślenia Pawła M. wcale nie są płytkie (a trochę już poznałam świat ewangelicznych chrześcijan, do którego poniekąd należę) Czy jesteś zdania, że unikanie przez daną wspólnotę (przykładowo wspomnianych tutaj baptystów)wspólnej modlitwy mówionej tymi samymi słowami jednocześnie, albo też unikanie klękania podczas nabożeństwa to coś pozytywnego?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Lady_M:

    przyszedł już cześć gdy oddajemy cześć Bogu w Duchu i Prawdzie.

    Czasy formy przeminęły i o ile jej obecność nie przeszkadza, jeśli nie jest w nadmiarze, to kładzenie na nią zbytniego akcentu jest nieadekwatne do idei nowego przymierza. Przemyślenia Pawła M są o tyle płytkie, że zastanawia go rzekome unikanie, tak jakby ktoś uciekał od wspólnego wyrażania myśli... i popatrz jeszcze:

    Modlitwa - każdy sobie mówi własną modlitwę - powoduje, że znika wspólnotowość, a kościół wygląda jakby dzielił się na pojedyncze jednostki, a nie jako ciało Chrystusa.

    szkoda słów by komentować takie stwierdzenia.

    a wracając do Twojego pytania, jest ono dość dziwne..nie wiem o jakim unikaniu mówisz. Chcesz nałożyć na nabożeństwo szablon jak w KRK? A jeśli nie, to czuj się wolna i klękaj, jeśli czujesz, że to jest wyraz większego szacunku niż stanie. Liczy się serce, nie zewnętrzne gesty. Gesty te powinny wypływać z wnętrza, a nie z libretto.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  6. Pismo jednak mówi o modlitwach wypowiadanych WSPÓLNIE przez całe zgromadzenie wiernych.

    Nie mówię tylko o Starym Testamencie bo widzę, że dla wielu współczesnych chrześcijan ST to żaden argument (czyt. żaden autorytet). Mówię o nowotestamentowych przykładach np. w Dz.Apostolskich oraz w Ks. Objawienia.

    To podkreśla wspólnotowy aspekt nabożeństwa. Oczywiście jest w nim miejsce na indywidualne modlitwy po których mówimy "Amen", jednak nie powinny one wykluczać modlitwy całego kościoła.

    Nabożeństwo to nie spotkanie niezależnych atomów z Jezusem w sercu w każdego z nich. To spotkanie Oblubieńca z Oblubienicą. Wspólnotowe elementy powinny to wyrażać. Dlatego klękanie, wstawianie, siadanie, modlenie się w momentach dowolnie przez siebie wybranych stoi całkowicie w sprzeczności z istotną zgromadzenia Kościoła.

    P. pisze: "Liczy się serce, nie zewnętrzne gesty." Co Bóg złączył człowiek niechaj nie oddziela. :-)

    P: "Chcesz nałożyć na nabożeństwo szablon jak w KRK?"

    Lady_M jak rozumiem ma na myśli szablon biblijny, a nie KRK.

    "A jeśli nie, to czuj się wolna i klękaj, jeśli czujesz, że to jest wyraz większego szacunku niż stanie"

    Nabożeństwo to nie wyraz naszej twórczości i "czucia". To plemienny, liturgiczny, zaangażowany dialog Boga z Jego Ludem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Paweł,

    trochę przesadzasz. ST jest ważny, co nie oznacza, że w pełni obowiązujący. Nie wolno robić kalki bezmyślnie (nie piję do Ciebie). Przytoczyłem wypowiedź Pana Jezusa, który wskazał, że przyjdą czasy, gdy coś się zmieni w oddawaniu czci Bogu. Biblia nie narzuca na kościół szablonu liturgicznego. Są wymienione elementy, z których składały się wspólne nabożeństwa i są konkretne pszykłady ich realizacji, jednak nigdzie nie jest napisane, że te konkretne przykłady mają służyć za liturgiczny szablon. To, że jest opis jak wszyscy podnieśli głos i wypowiedzieli coś - nie oznacza, że właśnie wtedy zainicjowali jakiś szablon. Tak nie można traktować opisów biblijnych. Jakby było powiedziane coś w stylu: "i zawsze w tym momencie po tej czynności mówili to na poziomie głośności takiej a takiej" - to można by wnioskować o schemacie, ale nie z przykładów...

    czuj się wolny nie znaczy drap się po jajkach;) Ale niech Duch Cię prowadzi w modlitwie, a nie libretto wypracowane przez władze kościoła.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio na blogu było już o tym. Czytałeś to?

    1. Biblia ma coś do powiedzenia nt. kształtu nabożeństwa.

    2. Jego schemat wynika z tego CZYM ono jest.

    3. Uczmy się z CAŁEJ Biblii.

    4. Nabożeństwo to dialog Boga z Ludem. Dlatego wierni powinni JEDNOMYŚLNIE i WSPÓLNIE angażować się w jego przebieg. Ap. Paweł krytykował indywidualizm w kościele korynckim w podejściu do: Wieczerzy, języków, prorokowania. Dziś ten indywidualizm przejawia się w innych rzeczach: ludzie podnoszą ręce kiedy chcą, siadają kiedy chcą, wstają kiedy chcą. Zachowują się jak niegrzeczni goście, którzy nie zważają na zasady panujące w domu gospodarza. Sądzą, że gospodarzowi to wszystko jedno bo On tych zasad nie ma.

    5. Schemat i przebieg nabożeństwa więcej mówi o teologii kościoła (kim jest Bóg, w którego wierzymy; jak traktujemy kościół powszechny, historię, sakramenty, dzieci itp.) niż wyznanie wiary na stronie kościelnej.

    http://www.pbartosik.blogspot.com/2012/04/ty-i-twoj-dom.html

    http://www.pbartosik.blogspot.com/2012/03/co-sie-dzieje-podczas-nabozenstwa.html

    http://www.pbartosik.blogspot.com/2012/03/sola-scriptura-i-reformacja-nabozenstwa.html

    http://www.pbartosik.blogspot.com/2012/03/nabozenstwo-jako-odnowienie-przymierza.html

    OdpowiedzUsuń
  9. "Ale niech Duch Cię prowadzi w modlitwie, a nie libretto wypracowane przez władze kościoła".

    Dobrze, że tej zasady nie stosujesz w innych dziedzinach (w rodzinie, w państwie, na koncertach, w teatrze). To byłaby katastrofa! :)

    Zresztą nawet w kościele nie jesteś w stanie tego praktykować. Inaczej mielibyście 4 równoległe kazania, 25 równolegle śpiewanych tekstów pieśni, 6 Wieczerzy Pańskich w różnych miejscach nabożeństwa wedle "dotknięcia Ducha" wobec poszczególnych członków.

    "Mam nadzieję", że konsekwentnie porzuciliście "libretto" w tych elementach? Co tam tylko modlitwa? Po co ograniczać sztucznie "działanie Ducha" w innych miejscach? ;) Wolność to wolność :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj Paweł Paweł;)

    rozumiem, że wasz "dialog" jest pewny jak amen w pacierzu:D

    prowadzenie ducha w modlitwie to dobra zasada. Oczywiście jest na nią odpowiednie miejsce w czasie nabożeństwa i nie wmawiaj mi, że nie da się tego wyczytać z kontekstu moich wypowiedzi. Ty na prawdę myślisz, że inaczej moich słów nie da się zrozumieć jak tylko propagowanie chaosu podczas nabożeństwa?

    Paweł M skrytykował modlitwy indywidualne, ja zaś mówię, że jest na nie czas i dobrze jak jest i że Duch pobudza ludzi do modlitw. Wspólnie śpiewamy wersety podczas uwielbienia (hymny i pieśni traktujemy jak modlitwę).

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  11. Paweł M skrytykował modlitwy indywidualne wstawiając podobnie jak Ty w kontekst bardzo pejoratywny, tj. w indywidualizm, który z góry ganisz. Takie podejście budzi mój sprzeciw i tyle w temacie. Za bardzo usztywnisz przebieg nabożeństwa - wpadasz w formalizm, za bardzo odpuścisz - brak harmonii. Jak wszędzie trzeba i tu mądrości.

    p

    OdpowiedzUsuń
  12. @p:

    Chyba źle zrozumiałeś. Wszystkie rodzaje modlitw są dobre: czy indywidualne, w myślach, śpiewając pieśni czy modlitwa ustaloną treścią modlitwy osobiście czy jednym głosem chórem.

    Jednak niepokoi mnie pewna niechęć do pewnych praktyk tak, jakby były złe z założenia. Kościół to wspólnota i ta wspólnota powinna dawać przykład. Modlitwa wspólnotowa podkreśla szczególny związek kościoła z Chrystusem.

    Czy wyobrażałbyś sobie mówienie wyznania wiary w sposób tak, jak kto chce, modyfikując tak, jak kto chce? Wyznanie wiary zawsze było wyznawane wspólnie jednym głosem, a nie indywidualnie. To taki przykład.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pawle M:

    Ja nie polemizuje z Twoim docenianiem każdego typu modlitwy tylko ze stwierdzeniami jak np.:

    Modlitwa - każdy sobie mówi własną modlitwę - powoduje, że znika wspólnotowość, a kościół wygląda jakby dzielił się na pojedyncze jednostki, a nie jako ciało Chrystusa.


    otóż modlitwa indywidualna i jej praktykowanie na nabożeństwach niczego podobnego nie czyni, wręcz przeciwnie, jest dowodem na to, że ludzie traktują się jak bracia nie krępując się wylewać swoich modlitw przed do Boga.

    Nigdzie nie powiedziałem, że modlitwa zbiorowa w sensie jednego tekstu jest czymś złym z założenia i nie sądzę, byś znalazł wielu protestantów, którzy tak myślą. Jest czas na wspólne jednogłośne modlitwy - w praktyce najczęściej hymny/pieśni/psalmy i czas na indywidualne, które powodują, że jedni drugich budują.

    Czy wyobrażałbyś sobie mówienie wyznania wiary w sposób tak, jak kto chce, modyfikując tak, jak kto chce?

    oczywiście, że nie i niczego takiego nie sugeruję. Są teksty, z którymi wszyscy się zgadzają i można je wypowiadać wspólnie i powiedzieć amen. Nie przeczy to idei modlitw indywidualnych.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  14. Nikt nie sprzeciwia się modlitwom indywidualnym kiedy członkowie kościoła PO KOLEI (nie zaś wszyscy na raz, ale każdy co innego :) na głos wypowiadają modlitwę po czym cały zbór odpowiada "Amen". Nie o tym mówimy. Każdy z nas uważa, że ten rodzaj modlitwy jest dobry i słuszny.

    Pawłowi M. chodzi o to (i ja się z nim zgadzam), że w wielu zborach ewangelicznych nie istnieją wspólnotowe formy modlitwy i liturgii, w które obfituje Pismo Święte.

    I nie mówimy o śpiewaniu. Mam raczej na myśli:
    - modlitwy (np. spisane)
    - wyznanie grzechów
    - wyznanie wiary
    - dialogiczne elementy nabożeństwa

    p. nie chodzi nawet o to czy się im sprzeciwiasz (widzę, że TEORETYCZNIE nie). Chodzi o to, że o podejściu danego kościoła wobec powyższych elementów decyduje PRAKTYKA. Jaka jest więc przyczyna, że tych elementów brakuje?

    Kiedy w kościele jest 20,50,100,500 gardeł to nabożeństwo jest miejscem aby wszystkie one jednocześnie, razem, wspólnie śpiewały, modliły się, wyznawały wiarę. Zobacz jak to wygląda w niebie (Obj 4). Warto już teraz się tego uczyć aby nie być potem zakłopotanym :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pawłowi M. chodzi o to (i ja się z nim zgadzam), że w wielu zborach ewangelicznych nie istnieją wspólnotowe formy modlitwy i liturgii, w które obfituje Pismo Święte.



    o co Pawłowi M chodziło mogę wyczytać z tego co pisze, przytaczałem cytaty, z którymi się nie zgadzam, masz jakieś wątpliwości? ;)

    Nie podzielam Twojego zmartwienia o niewłaściwą formę nabożeństw tych wielu zborów, o których piszesz. Nie podzielam wogóle takiego punktu widzenia, jokoby forma miała dużą wagę, ale szanuję, że dla Ciebie ma. Nie mam zamiaru z tym dyskutować, bo to będzie bicie piany. Raczej widzę pozytywny aspekt w różnorodności form zborów ewangelicznych, w ogóle w różnorodności form w każdej dziedzinie życia (nie mylić z wolnoć Tomku w swoim domku:).

    Kiedy w kościele jest 20,50,100,500 gardeł to nabożeństwo jest miejscem aby wszystkie one jednocześnie, razem, wspólnie śpiewały, modliły się, wyznawały wiarę.

    z pewnością tak, powinno tak być, albo raczej i to powinno być. Nie wiem dlaczego oddzielasz wspólne śpiewanie od wspólnego recytowania, i to i tamto jest jednogłośne i jednomyślne. I to i tamto jest modlitwą. Ale nie ważne. Nie o to mi chodzi. Dla mnie akcent spoczywa na jednomyślności, zgodzie, wzajemnej miłości i szacunku. Forma jest zawsze (dla mnie) drugorzędna, ale na pewno ważna.

    Zbuntowane serce źle będzie się czuło w narzuconej liturgii i źle mu będzie w spontaniczności i "wolności". Ani nie pomodli się w czasie modlitw indywidualnych, ani w czasie recytowania wspólnego, bo sercem i myślami będzie gdzie indziej niż jego usta.

    pozdrawiam wszystkich zwolenników innych form.

    p

    OdpowiedzUsuń
  16. A co powiesz o opisach zgromadzen Bozego Ludu w Pismie? Sa podobne do tych luzackich u baptow i zielonkowatych?

    OdpowiedzUsuń
  17. kokosz:

    sam sobie odpowiadasz? to po co pytasz innych?

    po pierwsze - nigdy nie byłeś na nabożeństwie 1-go kościoła, więc obraz nabożeństw współczesnych nie zgadza ci się jedynie z twoim wyobrażeniem tego o czym czytasz.

    po drugie nie sprecyzowałeś żadnych niezmienników, czy determinantów, które porównujesz i coś tam ci się nie zgadza. Skąd możemy wiedzieć co dla ciebie jest "luzackie" a co nie i w reszcie czy to źle być "na luzie" czy dobrze, choć raczej z twojego tonu można wnioskować, że preferujesz napięte mięśnie.

    p

    p

    OdpowiedzUsuń
  18. kokosz:
    bądź bardziej precyzyjny
    w czym jest lepszy posępny chrześcijanin od radosnego?

    stękająco jęczący od głośno śpiewającego?

    zestresowany chyłkiem rozglądający się na sąsiadów czy aby nie zachowuje się niepoprawnie od tego, który nie czuje takiego strachu?

    klęczący od stojącego?

    W czym jest lepsze upstrzone kiczem pomieszczenie od pustych białych ścian?

    W czym jest lepsze zakadzone pomieszczenie ciemne wilgotne i z dużym pogłosem od niskiego jasnego i przewiewnego?

    W czym jest lepsza pieśń patetyczna, smutna od tej radosnej i prostej?

    W czym jest lepsze "pobożne wejście" cichcem do kościoła i chyłkiem siąśćcie w ławę od wejścia i przywitania się z innymi członkami zboru?

    Wytłumacz ludziom co jest takiego beznadziejnego u jak to ująłeś "baptów i zielonkawych" a co jest takie wspaniałego w twoim kościele, albo w twojej denominacji? W ilu zborach baptystycznych byłeś? a w ilu zielonoświątkowych? Pochwalisz się tą zatrważającą liczbą? A jak byłeś to ile razy w każdym i czy dobrze znasz tych "luzaków"?

    nic nie wniosłeś do dyskusji, a tylko trolujesz waść

    p

    OdpowiedzUsuń
  19. p.

    Poniżej kilka przykładów biblijnej, wspólnotowej czci dla Boga. Nie chodzi o to czy je kwestionujemy. Nikt mam nadzieję tego nie robi. Chodzi o to czy je STOSUJEMY. Większość współczesnych ewangelicznych nabożeństw niestety nie zawiera żadnego z poniższych elementów.

    1. Wspólny pokłon i jednomyślna modlitwa
    Objawienie 4:9-11

    (9) A gdy postacie oddadzą chwałę i cześć, i złożą dziękczynienie temu, który siedzi na tronie, który żyje na wieki wieków, (10) upada dwudziestu czterech starców przed tym, który siedzi na tronie, i oddaje pokłon temu, który żyje na wieki wieków i składa korony swoje przed tronem, mówiąc: (11) Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć, i moc, ponieważ Ty stworzyłeś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało. -

    2. Wspólne, jednomyślne wznoszenie rąk
    Ps 134,2:

    „Oto błogosławcie Pana, Wszyscy słudzy Pana, którzy co noc służycie w domu Pana! PODNOŚCIE RĘCE ku świątyni i błogosławcie Pana! Niech ci błogosławi z Syjonu Pan, Który uczynił niebo i ziemię!”

    3. Jednomyślna modlitwa (wszyscy się modlą tymi samymi słowami w jednym czasie)
    Dz. Ap. 4:24-28

    (24) Ci zaś, gdy to usłyszeli, PODNIEŚLI JEDNOMYŚLNIE GŁOS do Boga i rzekli: Panie, Ty, któryś stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, (25) któryś powiedział przez Ducha Świętego ustami ojca naszego Dawida, sługi twego: Czemu wzburzyły się narody, A ludy myślały o próżnych rzeczach? (26) Powstali królowie ziemscy i książęta zebrali się społem przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego. (27) Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi, (28) aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało.

    4. Jednomyślne klękanie
    2 Kronik 7:3

    "Wszyscy synowie izraelscy zaś, widząc ogień spadający i chwałę Pańską nad świątynią, PRZYKLĘKNĘLI twarzą do ziemi na posadzce i oddali pokłon, wysławiając Pana, że jest dobry i że na wieki trwa łaska jego".

    5. Wspólne, publiczne wyznanie grzechów Bożego Ludu
    Sędziów 10:10

    "(10) Synowie izraelscy wołali tedy do Pana, mówiąc: Zgrzeszyliśmy przeciwko tobie, iż opuściliśmy swego Boga a służyliśmy Baalom."

    (20) Uznajemy, Panie, naszą bezbożność, winę naszych ojców, że zgrzeszyliśmy przeciwko tobie. (21) Nie pogardź nami przez wzgląd na twoje imię, nie dopuść do zbezczeszczenia tronu twojej chwały; wspomnij, a nie zrywaj twojego przymierza z nami - Jer 14:20

    (6) Zgrzeszyliśmy jak ojcowie nasi, Zawiniliśmy, postąpiliśmy bezbożnie. Ps 106:6

    OdpowiedzUsuń