sobota, 2 czerwca 2012

Wznoszenie rąk podczas nabożeństwa

Biblijne znaczenie wznoszenia rąk

Bóg w Piśmie Świętym wiele razy wzywa Swój lud do wznoszenia rąk (1 Tm 2:8, 1 Krl 8:22,54). Niestety ten zwyczaj został zaniechany w wielu kościołach. Z różnych powodów. Jedni stwierdzili, że ta praktyka „nie jest w ich stylu”, inni ją zaniechali z powodu charyzmatycznych nadużyć, emocjonalizmu i liturgicznego chaosu. Skutek jest niestety taki, że nabożeństwo zaczyna bardziej przypominać spotkanie o Bogu niż z Bogiem, a rola ciała w nabożeństwie kończy się na przetransportowaniu na nie mózgu, ewentualnie żołądka.

Tymczasem nabożeństwo to nie wykład. Nie przychodzimy na nie, by otrzymać dawkę religijnych informacji. To również nie grupa biblijna w większym gronie oprawiona  kilkoma dodatkami: pieśniami, ogłoszeniami, świadectwami. Nabożeństwo jest odnowieniem przymierza, zaangażowanym dialogiem Boga z Jego ludem. Jest jednocześnie opowieścią o historii zbawienia, o tym jak Bóg działa w świecie i w naszym życiu. Stąd jego schemat można przedstawić jako pięcioetapową historię Bożego, przymierzowego działania, która miała odzwierciedlenie w porządku i znaczeniu ofiar opisanych w Księdze Kapłańskiej: powołanie, przebaczenie, poświęcenie, posilenie, posłanie. Znaczenie nabożeństwa mówi wiele na temat naszej roli w nim.

Biblia często wspomina o zaangażowaniu całego ciała w religijny kult, w szczególności wznoszenia rąk w kontekście publicznych zgromadzeń kościoła np. Ps 134,2: „Oto błogosławcie Pana, Wszyscy słudzy Pana, którzy co noc służycie w domu Pana! Podnoście ręce ku świątyni i błogosławcie Pana! Niech ci błogosławi z Syjonu Pan, Który uczynił niebo i ziemię!”. Oznacza to, że cały lud Boży powinien czcić Boga w ten sposób, w odpowiednich miejscach na nabożeństwie, (zob. 2 Mj 9:29; 2 Mj 9:33; 1 Krl 8:22; 2 Krn 6:12; 2 Krn 6:1; Ezd 9:5; Ps 88:9; Ps 143:6; Iz 1:15; 3 Mj 9:22; Neh 8:6; Ps 28:2; Ps 63:4; Ps 119:48; Ps 134:2; Ps 141:2; Treny 2:19; Łk 24:50; 1 Tm 2:8; Obj 10:5). Z powyższych powodów jako kościół, nie zaś jako niezależne jednostki, powinniśmy uczyć się wołać do Trójjedynego Boga m.in. z rękoma wzniesionymi ku górze. Oczywiście nie jest to coś naturalnego dla upadłego grzesznika (nawet po jego nawróceniu) dlatego Pismo wzywa nas abyśmy uczyli się przychodzić do Boga we właściwy sposób. Zgodnie ze słowami Pana Jezusa w Ew. Jana 4:23-24 skierowanymi do Samarytanki Bóg szuka przede wszystkim czcicieli, nie zaś „chłodnych”, poprawnych teologów oczekujących jedynie inspirującego przesłania z pulpitu. Każdy chrześcijanin przychodzący na nabożeństwo jako priorytet każdego tygodnia powinien stawiać pełne pasji zaangażowanie oraz właściwą postawę podczas publicznego uwielbienia. 

Postawa wzniesionych rąk jest nie tylko biblijna w sensie dosłownym. Ma również biblijną symbolikę, w której chrześcijanin zwraca się w prośbie do Ojca w Niebie niczym dziecko wyciągające ręce do taty, pragnące jego bliskości i przychylności. Jest pięknym gestem wyrażającym biblijne słowa Jezusa: „jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa niebios” (Mt 18:3).

Wznoszenie rąk jest wyrazem:
- błagania - 1 Tm 2:8; Ps 28:2. Podniesione ręce wyrażają postawę syna lub córki proszącej ojca w niebie o rzecz szczególnie ważną. „Panie błagamy Cię wznosząc ku Tobie nasze ręce. Prosimy wysłuchaj naszych próśb”.
- błogosławieństwa i chwały wznoszonych dla Boga (Łk 24:53, Ps 63:4, Ps 134:2). „Panie, chwalimy Ciebie i czcimy. Jesteś potężnym Bogiem, którego uwielbiamy”. Nie modlimy się w ten sposób wkładając ręce do kieszeni.
- jest uzasadnione jako gest afirmacji, potwierdzenia. Symbolizuje pragnienie by Boża wola realizowała się w naszym życiu (Neh 8:6., Ps 119:48, Obj 10:5). „Panie, dziękujemy Ci, że zsyłasz na nas hojne błogosławieństwa. Dziękujemy Tobie za Twoje Prawo i dobrodziejstwa”.
- wzniesione ręce to gotowość do otrzymania błogosławieństwa „z góry”.

Wątpliwości

Wątpliwości wobec podnoszenia rąk rzadko kiedy wynikają z rzetelnej analizy Pisma Świętego. Jak zauważyliśmy, Biblia obfituje w wezwania skierowane do Bożego Ludu by poprzez postawę ciała angażował się w publiczne nabożeństwo ku czci Jahwe. Nasza ciała są naczyniami kultu i uwielbienia. Mamy je składać jako ofiarę żywą, świętą i miłą Bogu. Na tym polega nasza duchowa służba Jemu (Rzym 12.1-2).

Najczęstszymi powodami naszego braku komfortu w niniejszym temacie są:
- nasz charakter oraz
- nadużycia niektórych kościołów względem niewerbalnych sposobów uwielbienia Boga, w szczególności charyzmatyczny indywidualizm.

Odpowiedzią na niebiblijny indywidualizm i emocjonalizm w nabożeństwie nie jest rezygnacja z tego co dobre lecz używanie dobrych rzeczy we właściwy sposób. Nadużycia nie powinny nas zniechęcać przed odpowiednim zastosowaniem biblijnego nauczania w tym temacie. Na podobnej zasadzie klękanie przed niewłaściwymi obiektami kultu nie powinno powodować usunięcia tej postawy względem Boga podczas chrześcijańskiego nabożeństwa (np. podczas wyznania grzechów). Nie powinniśmy oddzielać ducha, serca, umysłu, emocji od fizycznej ekspresji w określonych miejscach liturgii.

Inną skrajnością wobec spontaniczności i indywidualizmu w nabożeństwie jest jego  przeintelektualizowanie. To wpływ oświeceniowego racjonalizmu na kościół, gdzie nabożeństwa swoim schematem bardziej przypominają spotkanie z wykładowcą w sali akademickiej, niż spotkanie z Bogiem w Jego świątyni. Można się na nich dowiedzieć sporo całkiem wartościowych prawd na temat Pana Boga i Jego działania. Brakuje jednak wspólnych modlitw, wspólnego wyznania grzechów, liturgicznego dialogu, jednomyślnego wyznawania wiary, elementów, które wyrażają prawdę, że oto przyszliśmy razem „do Pańskich bram z dziękczynieniem, w przedsionki jego z pieśnią chwały!”  (Ps 100:4). Jeśli wyznajemy (całą) Biblię jako nasz jedyny autorytet w sprawach wiary i praktyki wówczas trudno przeoczyć fragmenty mówiące o ważności postawy naszych ciał w publicznym nabożeństwie. Nawet jeśli pewne formy są one obce naszemu doświadczeniu i wymagają od nas przemiany z obserwatorów w uczestników liturgii, to nie zapominajmy, że podążanie za Chrystusem polega na dojrzewaniu w Nim, pragnieniu odkrywania i wprowadzania w życie również modelu właściwego przychodzenia do Boga. Pismo nie pozostawia tak ważnej kwestii jaką publiczne oddawanie czci dla Pana naszej spontaniczności i twórczości. Jednym z zadań kapłanów było nauczanie poprawnego kultu tych, którzy „nie znają sposobu oddawania czci Bogu tej ziemi”  (2 Krl 17:26-30). Stanie się chrześcijaninem nie oznacza zakończenia liturgicznej edukacji, lecz jej początek. 

Każdy przywódca w kościele, każdy chrześcijanin zanim zada sobie pytanie: „czy dobrze się w tym czuję, czy to należy do mojej tradycji wyznaniowej?”, warto by myśląc o jakimkolwiek aspekcie nabożeństwa wpierw podjął refleksję: „Czego na ten temat uczy Boże Słowo?”. Czy Pismo Święte zawiera miejsca, w których Boży Lud wspólnie klęka przed obliczem Pana? Oczywiście! Czy Biblia wzywa nas do wznoszenia rąk przed Jego świętym Majestatem i ukazuje przykłady takiej postawy? Jak najbardziej!

7 komentarzy:

  1. Podczas mszy dla dorosłych tylko raz spotkałem się z wezwaniem księdza do podniesienia rąk, ale już dzieci nie mają z tym kłopotów i podczas "ich" mszy gest ten jest czyniony stosunkowo często.
    Myślę ze to kwestia nie tyle przeintelektualizowania co ...uczucia żenady które ogarnia dorosłych gdy wyciągają ręce jak dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli "żenady" to problem jest w:
    - nauczaniu kościoła
    - sercach uczestników nabożeństwa

    Pismo Święte daje nam liczne przykłady wznoszenia rąk Bożego Ludu. Nie wygląda na to, że czuli żenadę ponieważ dobrze rozumieli co ten gest oznacza i wobec Kogo go wykonują.

    Współcześni chrześcijanie wolą rozmawiać O Panu Bogu niż być Jego czcicielami. To taki trochę "gimnazjalny obciach" na zasadzie: "nie założę czapki zimą bo głupio będę wyglądał i jeszcze co koledzy pomyślą o mnie?"

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez lata po słowach "przekażcie sobie znak pokoju" ludzie ukradkiem rozglądali się dookoła mamrocząc coś tam pod nosami - teraz to się zmieniło - dziś już normą jest podawanie rąk będącym obok. Za to jeszcze trzysta lat temu nagminne było np całowanie się w tym momencie...
    obyczaje się zmieniają - ale nie mają wpływu na religijność

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli to co robisz w kościele nie ma wpływu na codzienną pobożność to jest to problem.

    Nabożeństwo wyznacza schematy dla naszego życia. Jeśli brakuje codziennej pobożności, to znaczy, że:
    - nabożeństwo wyznacza niewłaściwe schematy lub
    - człowiek traktuje uczestnictwo w nabożeństwie jako rytualizm, bez świadomości znaczenia poszczególnych form, treści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stąd własnie stała potrzeba nadążania liturgii za świadomością wiernych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiec to swiadomosc wiernych okresla liturgie? Mowisz o jakis plemiennych kultach, a nie chrzescijanstwie, Brader.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kokosz - proszę, wykaż rozumienie.
    Chodzi o taki drobny np. fakt jak to że w Świątyni Salomona były osobne dziedzińce dla kobiet i mężczyzn a w naszych jest koedukacja! ŻADNEGO przepisu w Piśmie Świętym na to nie znajdziesz, wszystko wynika z przemian obyczajowych!
    Dawniej ksiądz stał tyłem do ludzi, teraz przodem, to jest bardzo poważna zmiana w liturgii. Na przestrzeni dziejów było ich mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń