sobota, 1 września 2012

Czy ogon owcy jest jej nogą?

Wiele naszych duchowych zmagań, służb to walka o właściwe definicje. Pierwszy tego przykład miał miejsce w Ogrodzie Eden podczas upadku naszych rodziców. Natura duchowej bitwy polegała na tym kto ustala prawdziwe definicje. Kto właściwie opisuje Drzewo Poznania Dobra i Zła: Bóg czy Szatan? Adam i Ewa nie sądzili, że jedzą własną śmierć. Myśleli, że będą jak Bóg, co wydawało im się dobrą rzeczą. Upadek rozpoczął się więc od niewłaściwej definicji.

Biblia naucza, że ojciec, który odrzuca fizyczne karcenie syna wg Pisma Świętego jest człowiekiem, który go nienawidzi, a nie kocha – Przyp. Sal. 13:24. Oczywiście on sam (oraz współcześni "prorocy" od wychowania) zdefiniuje siebie inaczej. Powie np. że dyscyplinowanie syna jest przejawem patologii, agresji, przemocy fizycznej i że odrzucenie dyscypliny jest przejawem miłości.

Jednak to Bóg, to Jego Słowo określa czy dany czyn jest czynem miłości, miłosierdzia, okrucieństwa, podłości, a nie lewicowi, prawicowi, feministyczni lub konserwatywni propagandyści.

Młody człowiek może wiele mówić o "seksualnej wolności" i jak ważne jest to aby nie zaprzeczać, że jest to naturalne dla niego. Powie wiele słów nt. rozwiązłości seksualnej jako o własnym wyborze, czymś w co wierzy. Jednak to co robi to w rzeczywistości pozbawianie się honoru i „oddawanie swoich lat człowiekowi okrutnemu” - Przyp. Sal. 5:1-9.

Jako chrześcijanie jesteśmy narażeni na słuchanie takich ludzi. Słuchamy co mówią o miłości, etyce, prawach do wyboru, redystrybucji dóbr, sprawiedliwości społecznej. Nienawidzą Boga i nie kochają tego co On kocha. Mimo tego bardzo często operujemy ich definicjami, a nie definicjami Bożego Słowa. Sądzimy, że Bóg ma rację tylko wtedy gdy ktoś zechce się z Nim zgodzić dlatego nie możemy za pomocą Jego kategorii opisywać dziedzin życia, wobec których niechrześcijanie operują innymi definicjami.

Ewa w Ogrodzie Eden nie miała przed oczami dwóch przeciwstawnych opcji do wyboru. Nie było dwóch specjalistów w dziedzinie dietetyki oraz etyki. To z czym Ewa miała do czynienia to: prawda i kłamstwo. Miała przed sobą słowa ojca prawdy i słowa ojca kłamstwa.

Diabeł nie przychodzi do nas by mówić prawdę bez żadnych upiększeń aby umożliwić nam dokonanie świadomego wyboru. Nie mówi: "tu masz punkt widzenia Boga, a teraz posłuchaj mojej nieco innej opcji". Diabeł mówi kłamstwo (mieszając je niekiedy z prawdą by trudniej je było odcedzić). Jako chrześcijanie niekiedy podążamy za jego definicjami. Niektórzy nawróceni ludzie głosowali np. za Januszem Palikotem ponieważ popierają tzw. wolność wyboru. Sądzą, że tak naprawdę w dyskusji nt. ochrony życia nienarodzonych ludzi chodzi o wolność kobiety, jej prawo do urodzenia lub nieurodzenia dziecka. Sądzą, że chodzi o prawo człowieka do współżycia z kim chce i definiowania małżeństwa wedle własnych kategorii. Myślimy: "Inteligentny człowiek. Jego sojusznicy to bardzo uśmiechnięci ludzie, wyluzowani i nie bojący się dokopać klerowi". Później zaś gdy czytamy Biblię zadajemy sobie pytanie: jak Bóg mógł zniszczyć Sodomę i Gomorę za niemoralność? List Judy 7: "Tak też Sodoma i Gomora i okoliczne miasta, które w podobny do nich sposób oddały się rozpuście i przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała, stanowią przykład kary ognia wiecznego za to". Na pewno się pomylił. Poniosło Go nieco. Uwarunkował swoją decyzję od społecznych oczekiwań.

Na pewno gdyby Pan Bóg inaczej spojrzał na to co się działo – potrzymałby się. Mógł np. nazwać Sodomę "nowoczesnym miastem" w stosunku do pozostałych, miastem wolnego wyboru, miastem wzorcowym dla rozwoju tolerancji w społeczeństwie, miastem ciekawym, oryginalnym, "zachodnioeuropejskim".

Słuchanie takich osób jak Janusz Palikot, Anna Grodzka, Robert Biedroń, Wanda Nowicka i wielu posłów naszego rządu jest bardzo ciekawym doświadczeniem. W końcu jednak okazuje się, że mało kogo z nich obchodzi życie nienarodzonego dziecka czyli efektu ich postulatów. Skutkiem ich miłosierdzia dla niektórych dorosłych ludzi jest okrucieństwo wobec innych (Przyp. Sal. 11:17). Tysiące dzieci jest krojonych na kawałki. I jeśli chrześcijanin zaczyna mówić:„Owszem, ale to jest polityczna sprawa, a ja się do polityki nie mieszam" – to ma poprzestawiane priorytety i definicje.

Gdyby termity mogły mówić nazwałyby to budowaniem „postępowego domu”. Wyglądałby wprawdzie jakoś ogryziony, no ale nie jest ogryziony, jest inny, nowoczesny, postępowy, „europejski”. Oczywiście tak naprawdę nie ma znaczenia jak nazwiemy taki dom. Fakt jest taki, że wkrótce się zawali.

Jeśli z okazji Euro 2012 nasz Rząd zdecydował się przeznaczyć ok. 500 tysięcy zł. na darmowe prezerwatywy dla kibiców to moralnej oceny tego zachowania nie zmienią hasła promujące pozamałżeńskie współżycie: „Gram fair, używam prezerwatyw” oraz „Świętuj bezpiecznie, świętuj odpowiedzialnie”. Gdybym rozdawał na ulicy bezpłatne Playboy'e byłoby to propagowanie niemoralności i rozwiązłości czy zachęta do "odpowiedzialnego seksu" z gazetą w ręku zapobiegającego poczęciu?

Abraham Lincoln zapytał kiedyś: "Jak wiele nóg będzie miała owca gdybyśmy nazwali jej ogon nogą?" „Pięć” – brzmiała odpowiedź. "Nie" - odpowiedział Lincoln. "Nieważne jak byśmy nazwali ogon owca będzie miała cztery nogi bez względu na to co my na ten temat mówimy".

Bądźmy biblijnie ukształtowani jeśli chodzi o nasze definicje. Nie nazywajmy "nogą" ogona owcy.

12 komentarzy:

  1. Przepraszam, ale w każdym fundamentalizmie (również chrześcijańskim) brakuje współczucia dla człowieka. Chrześcijańska moralność tak jak ją postrzegają niektórzy (w tym mam wrażenie Pastor Bartosik) pełna jest chłodu i dystansu wobec człowieka. Poza tym fundamentalizm chrześcijański w moim odczuciu zniekształca obraz Boga. Ile razy rozmawiam z kimś głęboko wierzącym to słyszę ciągle te same akcenty: wola Boga - podporządkowanie, posłuszeństwo, przyjęcie poprzez wiarę itd. Może to jest kwestia słownictwa (słów wytrychów), ale wrażenie jest niedobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze cytat odnośnie Sodomy i Gomory. David Blumenthal: „Dlaczego!? Dlaczego śmierć spotkała moją córkę!? Dlaczego wymordowano całe
    miasteczka i wsie? Dlaczego sposób zadania śmierci obliczony był na przedłużenie cierpienia i
    męki? Dlaczego to wszystko dokonywane jest tryumfalnie w imieniu Boga? Z pewnością Bóg,
    który zasługuje na miano Boga, powinien nie tylko zatrzymać taką brutalność, ale pracować
    przy budowaniu współczucia wśród ludzi”

    OdpowiedzUsuń
  3. Lord,

    Jeśli ktoś taki przychodzi z "uniwersalnymi" prawdami i chce nimi pouczać wszystkich rodziców to kimże jest jak nie "Ustami Najwyższej Prawdy", Prorokiem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja prorokom oczywiście wierzę, ale tylko tym biblijnym.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie słowa o zniszczeniu Sodomy i Gomory są bulwersujące, gorszące. Jeśli Bóg zniszczył te grzeszne miasta,mógł to zrobić, to czemu nie zniszczył tych, którzy wystąpili przeciw jego stworzeniu - człowiekowi, mordując w aktach ludobójstwa miliony, w tym niewinne dzieci? Czym było to Jego milczenie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Drodzy,

    Każdy przeżywa chwile zwątpienia w wierze. Pytanie brzmi: gdzie się z nimi udajemy? Do Boga (jak Psalmista) czy przeciwko Niemu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Pastorze, nie jestem pewien czy przeżywam chwilę zwątpienia w wierze. Słowo "wiara" nie chce mi przejść przez gardło :)
    W kontekście skandalu cierpienia". przytoczę 2 cytaty z Elie Wiesel'a (więźnia Auschwitz): „Trzech rabinów – wszyscy uczeni i pobożni – zdecydowało pewnej nocy oskarżyć
    Boga o to, że pozwolił zmasakrować swoje dzieci. Pamiętam: byłem tam i chciało mi się płakać.
    Ale nikt wtedy nie zapłakał” Proces trwał kilka dni. Wyrok brzmiał „Wszechmogący Pan, Stwórca Nieba i Ziemi został uznany winnym zbrodni przeciwko stworzeniu i rodzajowi ludzkiemu. Odpowiedzią było „wszechogarniające milczenie”. Następnie, uczeni spojrzeli
    na niebo i powiedzieli „Już czas na wieczorną modlitwę. Chwilę później zaczęli recytować
    „Maariv”.

    OdpowiedzUsuń
  8. I drugi cytata za http://tygodnik.onet.pl/1,40080,druk.html ( nie mam samej książki pod ręką - "Noc" str.102 jak dobrze pamiętam)"... wracający wieczorem z pracy więźniowie zostają zaprowadzeni na plac, na którym wzniesiono trzy szubienice. Mają być świadkami powieszenia trzech skazanych. U dwóch znaleziono broń, trzecim jest chłopiec, którym się opiekował jeden ze skazanych. Chłopak, mimo tortur, nie zdradził swego opiekuna. Nazywano go „pipel” – chłopaczek. „Pipel” był doskonale znany więźniom i lubiany. Esesmani (tym razem nie kat – notuje Wiesel) zakładają skazańcom pętle, wybijają spod nóg oparcie. Dwaj dorośli umierają natychmiast, chłopiec kona w męczarniach ponad pół godziny. Więźniowie na to patrzą. Wiesel słyszy za sobą czyjeś westchnienie: „Gdzie więc jest Bóg?”. I w tym momencie słyszy – jak pisze – wewnętrzny głos, który odpowiada: „Oto gdzie jest, wisi na tej szubienicy”.

    OdpowiedzUsuń
  9. Do Lord. Zwarcanie się do kogoś po nazwisku - bez dodania "pan", "ksiądz" lub (w tym wypadku) "pastor" jest wyjątkowo CHAMSKIE! Bardzo podziwiam cierpliuwość Pastora, że znosi takie impertynencje. To, w jaki sposób się do niego odnosisz bardzo źle o tobie śwkiadczy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lord,

    Zaśmiecasz to miejsce. Proszę zapoznaj się z Regulaminem Bloga. Jeśli nie szanujesz zasad w nim zawartych, to wybacz, ale tak długo jak nie zmienisz tonu swoich wypowiedzi Twoje wszystkie wpisy będą kasowane.

    OdpowiedzUsuń
  11. generalnie jak zwykle wszystko rozbija się o słowa - to słowa kłamią, bo każdy z nas rozumie słowa... po swojemu.

    Raa (przy innej okazji) z uporem nazywa ludzki płód - "pasożytem"

    Pasożytami nazywano Żydów, niepełnosprawnych, Cyganów...

    Więc drogi To - powiedz mi czy mam okazać "współczucie" ludziom którzy innych ludzi nazywają pasożytami? a jeśli jednak nie okażę im współczucia to czy przez to stanę się "chrześcijańskim fundamentalistą".

    OdpowiedzUsuń