wtorek, 15 stycznia 2013

O odejściu z zakonu o. Jacka Krzysztofowicza

Wczoraj trójmiejskie media poinformowały o rezygnacji z życia zakonnego ojca Jacka Krzysztofowicza - znanego dominikańskiego zakonnika z Gdańska, który ogłosił swoją decyzję w niedzielny poranek. Nigdy nie miałem okazji osobiście poznać o. Jacka, jednak cztery lata temu za namową przyjaciół odwiedziłem Kościół Św. Mikołaja w Gdańsku podczas mszy, którą odprawiał w niedzielny wieczór. Refleksji z tego spotkania poświęciłem oddzielny wpis pt. "Dominikanin o drugim przykazaniu". Z jego nauczaniem zetknąłem się także przygotowując serię nauczań na temat Siedmiu Grzechów Głównych. I choć kilka rzeczy w treści i sposobie jego nauczania było dla mnie dość uwierających (przesadnie "uduchowiony" ton, zbyt częste "podróże w głąb siebie"), to z pewnością na tle innych duchownych Kościoła Rzymskokatolickiego pozytywnie wyróżniał się wyjątkową wrażliwością i znajomością ludzkich zmagań, wyzwań i trosk. 

Tak, jestem zaskoczony tą decyzją - podobnie jak kilku moich przyjaciół i wielu wiernych, przychodzących na wieczorne msze odprawiane przez o. Jacka. Wysłuchałem w sieci pożegnalnej przemowy byłego już zakonnika. Za główny powód swojego odejścia podaje "otwarcie na miłość do drugiego człowieka, przed którą chronił się w habicie, stojąc za ołtarzem odgradzając od świata i ludzi".

Trudno jest oceniać, czy decyzja o. Jacka jest krokiem w stronę wiary, czy odejściem od wiary. Nic na ten temat nie mówi. Umiłowanie kogoś nie zawsze bowiem jest cnotą i krokiem w stronę Boga. Sama Biblia ostrzega nas przed miłowaniem niewłaściwych osób (lub rzeczy) lub miłowaniem odpowiednich osób w nieodpowiedni sposób. Możemy coś od Boga brać - kiedy daje nam kogoś lub coś, czym chce nas uszczęśliwić, ale możemy coś chwytać - kiedy sięgamy po coś, do czego nie mamy prawa i czym chcemy zaspokajać naturalną dla nas potrzebę szczęścia, ale na własnych zasadach.

Jestem przekonany, że była to potwornie trudna decyzja, którą poprzedzało wiele przemyśleń, modlitw, duchowych bitew i zmagań. Oczywiście sama rezygnacja z życia zakonnego przeze mnie, jako protestanckiego pastora, daleka jest od bycia przyczyną krytyki. Wręcz przeciwnie, jest ilustracją i przejawem błędnego nauczania Kościoła Rzymskokatolickiego na temat małżeństwa, seksualności i natury powołania duszpasterskiego. Ojciec Jacek jest jedną z wielu pobożnych ofiar nakładania przez Kościół na jego duchownych jarzma, którego nie nakłada na żadnego człowieka Bóg: jarzma konieczności wyrzekania się jednego z najważniejszych ludzkich powołań przez tych, którzy powinni je afirmować, wychwalać, cieszyć się nim - będąc przykładem dla wiernych w Kościele.

Jacek Krzysztofowicz jest dzieckiem będącym ofiarą niebiblijnego (by nie rzec okrutnego) nauczania swojej Matki. Nie mówimy tu bowiem o człowieku, który jawnie deklaruje odejście Boga. I choć ta decyzja może być tego przejawem, to jednak nie wolno jej traktować w ten sposób wnioskując z samego faktu, że zakonnik ją podjął. Wielokrotnie czytałem świadectwa wielu byłych księży i zakonników, dla których rezygnacja z dotychczasowego życia była owocem nawrócenia do Chrystusa i pragnienia podążania za Jego Słowem (Pismem Świętym). Była niczym zerwanie łańcuchów, wyzwoleniem z okowów ludzkich nauk i nakazów, ku wolności chrystusowej. Ilustrowała bowiem prawdę, że "Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli" (List do Galacjan 5:1).

Decyzja o. Krzysztofowicza to decyzja człowieka, który wydaje się szukać Boga, który o Nim przez wiele lat nauczał i wskazywał drogę do Niego tysiącom wiernych. W jego pożegnalnej mowie przebija krytyka nie samej wiary, nie samego Boga, ale życia zakonnego, a więc samego Kościoła: "nie wierzę w sens życia, które przez minionych 25 lat prowadziłem. Postrzegam je dziś jako odwrócenie się, a czasem jako ucieczkę od życia i bliskości.  (...) Bóg stoi po stronie ludzi, a nie abstrakcyjnych zasad, ciężarów, które ktoś nam każe nosić, a które są ponad nasze siły.

Sytuacje takie jak ta po raz kolejny przypominają mi o wdzięczności wobec Boga za to, że powołując mnie do służby w Kościele jako duchownego, jednocześnie powołał mnie do bycia mężem i ojcem. Jestem Jemu wdzięczny za to, że Kościół, w którym służę nie naucza, że jedno z tych powołań wyklucza drugie. Nie robi tego Bóg. Rodzina dla mnie jako pastora to jedna z najwspanialszych łask i zarazem lekcji: bycia pasterzem, ojcem, przewodnikiem duchowym dla najbliższych. To tutaj Bóg kształtuje mój charakter i zrozumienie co do znaczy być pasterzem i ojcem dla wiernych w Kościele. 

W ten sposób o kryteriach dla osób duchownych w Kościele wypowiada się sam Bóg.

"Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?" (Biblia Tysiąclecia) - 1 List do Tymoteusza 3:2-5

"W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś zaległe sprawy należycie załatwił i ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, [może nim zostać], jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nie obwiniane o rozpustę lub niekarność. (Biblia Tysiąclecia) - List do Tytusa 1:5-6

I ostrzega:

"A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich, uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku, którzy zabraniają zawierania związków małżeńskich, przyjmowania pokarmów, które stworzył Bóg, aby wierzący oraz ci, którzy poznali prawdę, pożywali je z dziękczynieniem. Bo wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre, i nie należy odrzucać niczego, co się przyjmuje z dziękczynieniem; albowiem zostają one poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę". - 1 List do Tymoteusza 4:1-5

Drogi Jacku, niech Bóg Ci błogosławi. Jesteś w moich modlitwach o Boże prowadzenie ku Chrystusowi na nowej, mam nadzieję - lepszej, drodze życia. Z pewnością jej bardzo potrzebujesz. Szczególnie teraz. 

18 komentarzy:

  1. Paweł Bartosik: "Ojciec Jacek jest jedną z wielu pobożnych ofiar nakładania przez Kościół na jego duchownych jarzma, którego nie nakłada na żadnego człowieka Bóg: jarzma konieczności wyrzekania się jednego z najważniejszych ludzkich powołań przez tych, którzy powinni je afirmować, wychwalać, cieszyć się nim - będąc przykładem dla wiernych w Kościele."
    .
    Podobno słowa Pana (czyż nie uważasz Go za Boga?) mają dla Ciebie są najważniejsze znaczenie. A On mówi:

    10 Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić».
    11 Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane.
    12 Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!» (Mat 19:10-12 BTP)
    .
    Kto może pojąć, niech pojmuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. "nie wierzę w sens życia, które przez minionych 25 lat prowadziłem."
    .
    A ja wierzę głęboko, że życie zakonne, które prowadzę od 25 lat, ma sens.

    OdpowiedzUsuń
  3. Paweł Barosik: "Ilustrowała bowiem prawdę, że "Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli" (List do Galacjan 5:1)."
    .
    Tu jest o prawu Starego Przemierza, nie zaś o celibacie. Bo Apostoł Paweł sam był celibatariuszem, i bezżeństwo polecał:
    .
    4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona.
    5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan.
    6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.
    7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki.
    8 Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja.
    9 Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć. (1Co 7:4-9 BTP)
    .
    Zycie małżeńskie według św. Pawła jest raczej koncesją dla tych, którzy nie są w stanie zapanować nad sobą.
    .
    Pastorze, ten wpis jest dyskutowaniem nie tylko z Apostołem Narodów, ale także z Jezusem.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony,..."
    .
    „mąż jednaj żony” – kryterium dla biskupów i prezbiterów w wyżej wskazanych Listach Pasterskich odpowiada kryterium do wdów mających być wciągniętymi na listę wdów – „żona jednego męża” (1 Tm 5, 9). Nie chodzi więc o to, by nakaz, aby biskup czy prezbiter był człowiekiem żonatym, ale o to, że podobnie jak wdowa, która została dopuszczona do stanu wdów konsekrowanych, nie mógł on zawierać ponownego małżeństwa w przypadku śmierci żony.
    O wdowach, który porzuciły stan wdowieństwa Paweł mówi, że „ciąży na nich wyrok potępienia, bo złamały pierwsze zobowiązanie” (1 Tm 5, 12). Analogicznie więc jego słowa odnoszą się do tych biskupów czy prezbiterów, którzy złamali „pierwsze zobowiązanie”. Z pewnością więc jest rzecz właściwą modlitwa za o. Jacka, bo rzeczywiście jej potrzebuje, ale na pewno nie jest czymś właściwym chwalenie jego postępku, czy ukazywanie jako wyzwolenie się z okowów jakiejś niewoli, bo jest to chwalenie złamania ślubów złożonych Bogu.

    OdpowiedzUsuń
  5. czy mógłby Pastor przesłać mi fragmenty Pisma Św. o których mówi ten cytat:
    "Sama Biblia ostrzega nas przed miłowaniem niewłaściwych osób (lub rzeczy) lub miłowaniem odpowiednich osób w nieodpowiedni sposób."
    zaciekawiły mnie, bo rozważam obecnie pewną kwestie w swoim życiu, a ten fragment może być pomocny, bdę wdzieczna,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pawle, powinieneś tego posłuchać:

    http://www.tvn24.pl/dominikaninowi-nie-wypada-powiedziec-odszedlem-z-zakonu-z-kobieta,300202,s.html

    Zgadzam się z opinią dominikanina Pawła Gużyńskiego, że "Nie jest to wyznanie wiary, ale wyznanie psychoanalityka. Ojciec Jacek dokonał prawdziwej psychologizacji redukcji wiary do poziomu uczuć i to jest jego kłopot (...) [On] redukuje sobie wiarę i duchowość do sprawy uczuć. (...) On mówi o Panu Bogu tak, jak sobie On go wyobraża. To jest największe zagrożenie życia duchowego - sprowadzić Boga do własnego wyobrażenia."

    OdpowiedzUsuń
  7. Placyd Koń,

    Sprawa w zasadzie jest bardzo prosta.

    Biblia stawia bezżenność jako sprawę osobistego powołania i indywidualnego wyboru. Pan Jezus mówi o ludziach, którzy dobrowolnie podjęli taką decyzję. Podobnie ap. Paweł.

    Natomiast WYMAGANIE przez kogokolwiek (Kościół, państwo, rodzinę) obowiązku celibatu dla pewnej grupy osób jest zupełnie niebiblijnym nadużyciem. Jest narzucaniem na ludzi jarzma, których nie nakłada na nich Bóg.

    Pismo Święte nigdzie nie naucza, że powołanie do bycia duchownym oznacza jednocześnie powołanie do życia w celibacie. Te dwa powołania mogą, choć NIE MUSZĄ iść ze sobą w parze.

    Bóg w 1 Liście Tymoteusza 3 oraz Liście do Tytusa 1 mówi wyraźnie: duchownym WOLNO mieć żonę i dzieci.

    Kościół Rzymskokatolicki w opozycji do tych fragmentów mówi: duchownym NIE WOLNO mieć żony i dzieci.

    Jak więc na pytanie o posiadanie rodziny przez duchownego powinien odpowiedzieć szczery chrześcijanin? Za czyją odpowiedzią powinien się się udać? Wolno (jak mówi Pismo Święte), czy nie wolno (jak od XI wieku naucza KK)?

    Sprawa jest bardzo prosta: chrześcijanin powinien udać się za Bogiem. Ten zaś nie zmienia zdania i od powstania Pisma Świętego nie zmienił kryteriów dla duchownych.

    OdpowiedzUsuń
  8. baarska,

    "Sama Biblia ostrzega nas przed miłowaniem niewłaściwych osób (lub rzeczy) lub miłowaniem odpowiednich osób w nieodpowiedni sposób."

    Chodzi o to, że samo opowiedzenie się "za miłością" nie musi oznaczać niczego dobrego. Można kochać kogoś, lub coś, w czym Bóg nie ma upodobania.

    Przykładowo:
    - mężczyzna nie powinien wiązać się w najintymniejszy sposób z innym mężczyzną
    - mężczyzna nie powinien "kochać" ani wiązać się cudzą żoną
    - mężczyzna, który jest chrześcijaninem nie powinien poślubiać niechrześcijanki

    Te same zasady należałoby odnieść do kobiet.

    Natomiast miłować odpowiednie osoby w nieodpowiedni sposób możemy wtedy gdy kochamy kogoś, kogo Biblia nie zabrania kochać, ale okazujemy to w grzeszny sposób, np. współżyjąc seksualnie poza kontekstem małżeństwa.

    To tylko przykłady i generalne zasady. O indywidualnych przypadkach zapewne należałoby rozmawiać z odpowiednim wyczuciem i duszpasterską wrażliwością.

    OdpowiedzUsuń
  9. Paweł Bartosik: "Jestem Jemu wdzięczny za to, że Kościół, w którym służę nie naucza, że jedno z tych powołań wyklucza drugie."

    Zanim odpowiem na Twój komentarz, mam pytanie: Co "Twój Kościół" naucza na temat spożywanie krwi: wolno czy nie wolno spożywać krew?

    OdpowiedzUsuń
  10. @Placyd Koń

    Nie chodzi o nakaz? A co zrobisz z tym co jest kawałek dalej:

    1 Tym. 3:4
    4. Który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,
    (BW)

    Czyli ma mieć dzieci, a skoro dzieci, to i żonę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście, że nie chodzi o nakaz posiadania żony. Gdyby tak było, to mielibyśmy do czynienia ze sprzecznością w słowach św. Pawła: w jednym miejscu polecałby celibat i mówił o jego wyższości wszystkim wiernym, a w innym dawałby nakaz posiadania żony prezbiterom.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powyższy fragment świadczy tylko o tym, że wyświęcano na kapłanów żonatych mężczyzn, a nie że posiadanie żony było nakazem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Placyd,

    Nikt nie mówi o "nakazie" posiadania żony przez duchownych.

    Zarówno nakazywanie, jak i zakazywanie im tego jest nauką obcą Pismu Świętemu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Paweł Bartosik: "Nikt nie mówi o "nakazie" posiadania żony przez duchownych."
    .
    Nikt? Przeczytaj sobie komentarz Rafała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Paweł Bartosik: "Zarówno nakazywanie, jak i zakazywanie im tego jest nauką obcą Pismu Świętemu."
    .
    Proszę o JEDNOZNACZNA odpowiedź na moje pytanie dotyczące nauki "Twojego Kościoła" na temat dopuszczalności czy też nie, spożywania krwi. A wtedy skomentuję wcześniejszy i ten Twój komentarz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zgodziłbym się z Rafałem w kwestii POWINNOŚCI posiadania rodziny przez duchownych.

    Podobnie jak nie zgodzę się z nauką Twojego Kościoła w kwestii POWINNOŚCI powstrzymania się od tego.

    Co do krwi. Kombinujesz jak możesz. Chcesz dojść do dyskusji na ten temat w Dz.Ap. 15 :) Nie ma czegoś takiego jak oficjalna nauka mojego Kościoła na ten temat. Twój Kościół również dogmatycznie nie wypowiada się w takich kwestiach.

    Tymczasem sprawa jest bardzo prosta: duchowni zgodnie z ustanowieniem BOŻYM mogą lub nie mogą mieć żon.

    Jeśli mogą, to niech człowiek nie zabrania tego, czego nie zabronił Bóg. Poprawiając jasne, czytelne, Boże ustanowienia - stawiamy siebie pod Jego sądem.

    Jeśli zaś nie mogą, to:
    - co robisz z 1 Tym 3, Tyt 1 ?
    - Czy powyższe kryteria są wg Ciebie ponadczasowe, czy zmienne i kulturowe?
    - czy Bóg po XI stuleciach zmienił zdanie?
    - czy za powiedzmy 100, 200 lat Duch Święty znów może się "rozmyślić"?

    Widzisz. Kościół nie może "majstrować" przy tym co jasne i oczywiste.

    Wypowiedzi Kościoła powinny natomiast tyczyć:
    - interpretacji tego, co napisane (a nie znoszenia tego)
    - zastosowania tego, co napisane (a nie postępowania tak, jakby Biblia nic na ten temat nie mówiła)

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzisz, Pawle, każda wypowiedź jest niczym miecz obosieczny. Zastosujmy Twoje zasady dotyczące prawa i sposobu interpretacji Pisma św. przez Kościół.

    Pismo św.:
    19 Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga,
    20 lecz napisać im, aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi. (…)
    28 Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne.
    29 Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!»
    (Dz 15, 19-29 BT)

    Paweł Bartosik
    : Widzisz. Kościół nie może "majstrować" przy tym co jasne i oczywiste.

    Wypowiedzi Kościoła powinny natomiast tyczyć:
    - interpretacji tego, co napisane (a nie znoszenia tego)
    - zastosowania tego, co napisane (a nie postępowania tak, jakby Biblia nic na ten temat nie mówiła)


    *****
    Teraz, proszę, odpowiedz na te pytania:
    1. Czy wskazania na temat spożywania krwi są wystarczająco jasne i oczywiste?
    2. Czy Twoje zasady stosujesz również wobec tego fragmentu Dziejów Apostolskich?
    3. Jeśli zaś stosujesz je TYLKO odnośnie celibatu duchownych, a w tym miejscu odnośnie spożywania mięsa – nie, to jak uzasadnisz taką hermeneutykę biblijną, która raz obowiązuje, innym razem nie?

    OdpowiedzUsuń
  18. http://niebieski519.blogspot.de/2013/01/o-odejsciu-z-zakonu-o-jacka.html

    OdpowiedzUsuń