poniedziałek, 25 marca 2013

Chrześcijaństwo: religia vs. relacja?

W kręgach chrześcijańskich zawrotną karierę robi słowo "relacja". Mówi się o konieczności „nawiązania relacji z Bogiem", „rozwijaniu relacji z Jezusem", niejednokrotnie słyszałem stwierdzenia, że „chrześcijaństwo nie jest religią lecz żywą, duchową relacją". Żyjemy w czasach, w których ludzie nawiązują „relację" nieomal ze wszystkim: z Panem Bogiem, z małżonkami, przyjaciółmi, czworonożnymi pupilami, a nawet z autami.

Ograniczenie chrześcijańskiej wiary do pojęcia „relacji z Bogiem" jest w najlepszym wypadku mało pomocne w jej zrozumieniu, zaś w pewnych sytuacjach może być niebezpieczne. Oczywiście nietrudno dostrzec przyczyny tego typu terminologii stosowanej w szczególności podczas ewangelizacji, wszak przebaczenie grzechów, nawrócenie człowieka wiąże się z odnowieniem więzi z Bogiem. Sądzę jednak, że niepotrzebnie przeciwstawiamy „relację" wobec „religii" mylnie zakładając, że opowiadając się za jednym musimy sprzeciwić się drugiemu. Oczywiście współczesne, mocno wypaczone zrozumienie terminu „religia" znacznie zawęża spojrzenie na to, czym jest chrześcijaństwo i ogranicza je do uczestnictwa w rytuałach oraz mało praktycznego wyznawania kilku podstawowych dogmatów. Religia kojarzy się z legalizmem i moralizmem. Ponieważ obie te rzeczy są złe, to nasuwa się wniosek, że chrześcijaństwo nie ma z religią nic wspólnego. Wszak chodzi nam o postawę serca, a nie obłudną zewnętrzność.

Sądzę, że jako chrześcijanie powinniśmy sprzeciwić tej tendencji. Powyższa logika nie tylko odrzuca podstawowe znaczenie pojęcia „religia", ale także prowadzi nas do fałszywej dychotomii. Jeśli bowiem przeciwstawiamy religię względem relacji to nieuchronnym wnioskiem jest, że Bóg nie jest zainteresowany jakimkolwiek zewnętrznym, uporządkowanym sposobem czczenia Go i służenia Jemu. To z kolei prowadzi do podejrzliwości i niechęci wobec tak istotnych w Piśmie Świętym elementów jak: urzędy w Kościele i sposób zarządzania nim, przykazania, sakramenty, nabożeństwo, struktura, organizacja. „Chrześcijaństwo to moja prywatna relacja z Jezusem, a nie formy. Bóg nie jest zainteresowany tym czy co tydzień w Kościele zjem chleb i wypiję wino, klęknę czy wstanę, czy posłucham kazania podczas nabożeństwa czy na mp3 na moim komputerze. Mam z Bogiem żywą relację i nie muszę szukać Jego obecności w budynkach kościelnych". Wszyscy znamy tego typu stwierdzenia.

Słownikowa definicja pojęcia „religia" mówi, iż jest to "służba i kult wznoszony do Boga lub czegoś/kogoś nadprzyrodzonego". Inne definicje dodają określenia dotyczące postaw, wierzeń i praktyk. Chrześcijaństwo w samym Piśmie Świętym jest rozpoznawane jako religia zarówno przez jego oponentów (Dz. Ap. 25:19) jak i zwolenników (Jk 1:27). Kiedy religia jest stawiana jako przeciwieństwo relacji wówczas wiele jej nieodłącznych aspektów jest redukowanych lub w najlepszym wypadku uważanych za mało istotne. Tymczasem samo bycie złączonym z określoną wspólnotą wiernych jest samym w sobie religijnym czynem. Publiczne oddawanie czci Bogu podczas nabożeństwa jest religijną aktywnością. Wyznawanie określonej teologii jest religijną postawą. Zapomnijmy o mylącym skojarzeniu, że legalizm i moralizm są synonimami religii. Oczywiście obie te postawy są obecne w kręgach religijnych (również chrześcijańskich) jednak należą do postaw zniekształcających, a nie definiujących zrozumienie chrześcijaństwa jako religii. Nie zrozumcie mnie źle: zbawienie polega na poznaniu Chrystusa, na nawiązaniu z nim więzi. Jednak natura tej więzi jest religijna. Nazywamy ją przymierzem ponieważ wg Biblii jest ona ustrukturyzowana. Posiada określoną formę. Niesie ze sobą pewne przywileje, błogosławieństwa, ale i odpowiedzialności. Nie jest to więź niezdefiniowana, nieokreślona, sprowadzająca się do subiektywnego odczuwania „bliskości Jezusa". Wezwanie: „Przyjmij Jezusa do serca i doświadczysz fascynującej relacji z Nim" brzmi zachęcająco lecz enigmatycznie i mało konkretnie. Co to właściwie oznacza? Co niechrześcijanie myślą słysząc tego typu określenia? Wszak posiadanie „osobistej relacji z Bogiem" nie jest tym samym rodzajem relacji, którą mamy z przyjaciółmi. Oczywiście Bóg jest Osobą, ale Osobą innego rodzaju niż nasz małżonek czy przyjaciel. Jedną z różnic jest np. fakt, że On jest Stwórcą, a my jego stworzeniami. Inną, że nie rozmawia z nami twarzą w twarz. Nie doświadczamy Jego obecności w ten sam sposób, co fizycznej obecności naszych bliskich. Obecnie nie spotkamy Chrystusa będącego w ciele tu na ziemi. Duża część Jego nauczania (Jn 14-17) polegała na przygotowaniu uczniów na jego fizyczną nieobecność. Owszem, On jest nadal pośród nas obecny, ale w inny sposób. Dlatego trwanie, rozwijanie więzi z Nim będzie polegało na czymś innym niż w przypadku więzi z małżonkiem: nie chodzimy z Bogiem na randki (choć są i tacy, którzy próbują to robić), do kina, na kolację przy świecach, nie wchodzimy z Nim w fizyczny kontakt, nie zaparzamy Jemu kawy każdego poranka. Sposób, w jaki nasza więź z Bogiem powinna być pielęgnowana, umacniania, odnawiana jest z natury „religijny".

Zatem stwierdzenie, że chrześcijaństwo polega na nawiązaniu i rozwijaniu osobistej, prywatnej, niezdefiniowanej relacji z Jezusem jest rozmytym sloganem, który słuchaczom (i zapewne nam samym) niewiele lub nic nie mówi tak długo jak nie zaczniemy definiować natury i przejawów tej „relacji". Kiedy jednak zaczniemy to robić wówczas okaże się, że nieodłącznie niesie ze sobą religijne czynności i praktyki. 

Oto kilka z nich:
1. Wiara zgodna z Pismem zawiera w sobie aspekt relacji ze zorganizowaną, widoczną wspólnotą - Kościołem. Ta wspólnota nie jest zwykłym okazjonalnym, wolontariackim zrzeszeniem dobrych przyjaciół, których łączy chęć wspólnego pośpiewania religijnych pieśni raz w tygodniu. Przynależność do niej nie jest dla chrześcijanina opcją, lecz nakazem samego Chrystusa. Bycie częścią Kościoła jest czynnością religijną.

2. Wiara Pisma Świętego zawiera obligatoryjny inicjacyjny akt wejścia do przymierza jakim jest Chrzest; znak, który naznacza daną osobę jako należącą do Ciała Chrystusa (Mt 28:19; Dz. Ap. 2:38,41; Gal 3:27). Chrzest od-prywatyzowuje chrześcijańską wiarę. Gdyby ktoś miał wątpliwości w tym względzie – zachęcam by zapytał o to konwertytę nawróconego do Chrystusa w muzułmańskim kraju. Chrzest jest czynnością religijną.

3. Wiara opisana w Piśmie Świętym zawiera w sobie schemat liturgii (formę nabożeństwa), której nieodłączną częścią jest kolejny bardzo ważny rytuał: Wieczerza Pańska. Opis życia Kościoła w początkowych rozdziałach Dziejów Apostolskich to nie opis nieokreślonego rozwijania przez wierzących intymnej, prywatnej relacji z Jezusem poprzez odczuwanie Go. To raczej opis trwania w nauce apostolskiej, we wspólnocie, łamaniu chleba, modlitwach – czynnościach o charakterze religijnym. Inne fragmenty Pisma wskazują, że Wieczerza Pańska była celem i nieodłącznym elementem cotygodniowych zgromadzeń chrześcijan (Dz. Ap. 20:7, 1 Kor 11:18-20).

Komunia podobnie jak chrzest uczy nas, że Pan Jezus nie przyszedł po to, by znieść widzialne, zewnętrzne obrzędy. Różnica między Starym, a Nowym Przymierzem łączy się z przejściem od bardziej do mniej skomplikowanych czynności (wykonywanych szczerze), nie zaś z przejściem od zewnętrznych rytuałów do niewidzialnej postawy serca.

4. Wiara Pisma Świętego jest scharakteryzowana jako posłuszeństwo ewangelii i upamiętanie z grzesznych postaw i wierzeń (Dz 2:38, Rzym 1:5; 16:26). W całym Piśmie Świętym szczery chrześcijanin to ktoś, kto służy Bogu i ludziom (Łk 1:74; Dz. Ap. 27:23; Rzym 7:6). Pan Jezus nazywa swoich uczniów przyjaciółmi podkreślając bliską więzi z nimi. W tym samym kontekście mówi, że są jego przyjaciółmi, jeśli wypełniają Jego przykazania (Jn 15:14). Praktyczne życie chrześcijańskie jest określane jako „wiara, która jest czynna w miłości" (Gal 5:6), co jest naśladowaniem wiernej miłości Chrystusa, który oddał siebie samego na śmierć za nas (Gal 2:20). Służba Chrystusa wielokrotnie polegała na stawaniu w opozycji wobec fałszywej religii i polega obecnie na odnawianiu nas w prawdziwej religii.

Powyższe zewnętrzne (religijne) wymiary chrześcijaństwa są nieodłącznymi aspektami przymierza, które Bóg zawarł z nami poprzez krew Chrystusa. Tak jak zawsze powinniśmy ostrzegać przed legalizmem (każdą formą zarobienia sobie na Bożą przychylność) i moralizmem (czynieniu dobra z jakiegokolwiek powodu, który nie jest motywowany przez ewangelię), tak musimy również uważać na pokusy prezentowania ewangelii jako subiektywnej, niewidzialnej, a więc ostatecznie prywatnej, słabej, sentymentalnej i nieokreślonej interakcji z Jezusem.

Ewangelia Jezusa Chrystusa jest Dobrą Nowiną o zmartwychwstałym Panu, ogłaszaniem Jego triumfu nad grzechem, śmiercią i wrogami ewangelii (Rzym 10:9). Jemu dana jest wszelka moc na niebie i na ziemi (Mt 28:18) i żadna inna nowina nie jest bardziej publiczna. Nie ma innego Króla Królów i Pana Panów. Nie ma innej prawdziwej religii. Nie ma żadnych innych dróg do Ojca (Jn 14:6).

19 komentarzy:

  1. Pastorze

    Zauważyłeś, że słowo sakrament ma teraz także inne znaczenie w chrześcijaństwie?

    OdpowiedzUsuń
  2. To niczego nie zmienia. Nie o tym jest wpis.

    OdpowiedzUsuń
  3. To z kolei prowadzi do podejrzliwości i niechęci wobec tak istotnych w Piśmie Świętym elementów jak: urzędy w Kościele i sposób zarządzania nim, przykazania, sakramenty, nabożeństwo, struktura, organizacja.

    Dlatego wspomniałem o sakramentach.

    Co znaczy słowo sacramentum?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sakramenty to Boże narzędzia łaski, komunikacji i umocnienia. To Boży język (podobnie jak Słowo) za pomocą którego oznajmia nam prawdy.

    My oczywiście nie chcemy tego przyjąć, bo nasz paradygmat mówi, że Bóg NIE MOŻE się w ten sposób komunikować. Jesteśmy wrogami form i materii. Dlatego woda, chleb, wino nie mieszczą się w naszych teologiach jako Boże środki łaski i komunikacji.

    Mówimy zamiast tego: informacja, informacja, dane, dane, więcej danych.

    Polecam ten artykuł z naszej strony pt. "Dlaczego sakramenty" P. Leitharta:

    http://gdansk.reformacja.pl/2012-04-13-08-46-32/kosciol-sakramenty/88-dlaczego-sakramenty

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale nie udzieliłeś odpowiedzi na pytanie, co znaczy słowo sacramentum?

    Ja wiem, ze większość chrześcijan dzisiaj tak rozumie znaczenie sakramentu, ale chyba na początku tak nie było.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro nie chcesz odpowiedzieć mi co znaczy słowo sacramentum, to pozwól, że odpowiem.

    SACRAMENTUM znaczy złożenie przysięgi lojalności.

    W takim razie sakramenty, to nie Boże narzędzia łaski, komunikacji i umocnienia, ale zakomunikowanie przez człowieka swojej postawy wobec Boga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tą przysięgę podczas udzielenia sakramentu składa BÓG. To On dając nam chrzest i komunię coś nam oznajmia.

    My w ODPOWIEDZI na Jego obietnice zobowiązani jesteśmy również do wierności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bóg przysięga w czasie chrztu, że będzie lojalnym Panem dla człowieka?

    Bóg w czasie komunii składa przysięgę, że... no właśnie co?

    Ja myślałem, że to poddany składa przysięgę swemu Panu, a nie odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Bóg przysięga w czasie chrztu, że będzie lojalnym Panem dla człowieka?"

    Mówi, że odtąd jesteś adoptowanym synem. Jesteś częścią rodziny Bożej i On Cię kocha.

    "Bóg w czasie komunii składa przysięgę, że... no właśnie co?"

    Że nie wyleje gniewu na człowieka, za którego Jego Syn oddał Ciało i przelał krew.

    Zobacz ten wpis:
    http://pbartosik.blogspot.com/2011/04/sakramenty-znaki-zmieniajace.html

    "Ja myślałem, że to poddany składa przysięgę swemu Panu, a nie odwrotnie".

    W sakramentach stroną aktywną jest Bóg. Bóg DAJE. Bóg nas CHRZCI. Bóg udziela nam Chleba i Wina. My zaś przyjmujemy. Bóg coś oznajmia. My odpowiadamy.

    Cała błędna teologia Chrztu i Wieczerzy wynika z błędnie położonego akcentu: z Boga na człowieka. Nic więc dziwnego, że w tych wspólnotach to stan umysłu i serca człowieka nadaje znaczenie Bożym znakom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cala błędna teologia Chrztu i Wieczerzy wynika z błędnego zrozumienia słowa sakrament.

    Przeczytałem
    http://pbartosik.blogspot.com/2011/04/sakramenty-znaki-zmieniajace.html

    i nie mogę się nadziwić jakich tekstów użyłeś, aby udowodnić swój pogląd na temat Chrztu u Wieczerzy.

    W Ef. 4 rozdział Paweł napisał, że Bóg nas usynowił przez Jezusa, a nie przez chrzest.

    (1) A mówię: Dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego, (2) ale jest pod nadzorem opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca. (3) Podobnie i my, gdy byliśmy dziećmi, byliśmy poddani w niewolę żywiołów tego świata; (4) lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, (5) aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. (6) A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze! (7) Tak więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli synem, to i dziedzicem przez Boga.

    Na krzyżu Bóg powiedział: zapłaciłem za ciebie moją krwią.

    W czasie chrztu człowiek, który uwierzył mówi: Boże, bądź moim Panem, przyjmuję Twój dar zbawienia.

    Spożywając chleb i wino czasie Wieczerzy człowiek mówi: dziękuję ci Panie za Twoje ciało i krew przelaną dla mojego zbawienia.

    1Kor 11:26 bw "Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie."


    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze raz:

    Chrzest i Wieczerza to ustanowienia PAŃSKIE, a nie kościelne. To Bóg dał nam Chrzest i Wieczerzę. To nie my "przynosimy" wodę oraz chleb i wino.

    To Bóg nam je daje. To Bóg poprzez nie nam błogosławi.

    Nasza aktywność w czasie sakramentów jest ODPOWIEDZIĄ na Boże dary, których nam udziela.

    On jest Gospodarzem przy Stole. Jest przy Nim obecny. Podobnie podczas Chrztu. To ON nas chrzci, nie zaś "sami się chrzcimy".

    OdpowiedzUsuń
  12. Pastorze

    Twój pogląd nie ma uzasadnienie biblijnego.

    Bóg dal nam zbawienie i polecił, aby chrzest był zewnętrznym znakiem nawrócenia, a spożywanie chleba i wina w czasie Wieczerzy było zewnętrznym znakiem spożywania ciała i krwi Jezusa.
    Chrzest bez nawrócenia nie ma znaczenia.
    Spożywanie chleba i wina bez przyjęcia wiarą ofiary Chrystusa nie ma znaczenia.
    Dlatego:
    Mk 16:16 bw "Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony."
    1Kor 11:27-29 bw "(27) Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. (28) Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. (29) Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije."

    OdpowiedzUsuń
  13. Proste pytanie:

    Kto jest stroną aktywną, a kto przyjmującą podczas ustanowień Pańskich?

    Czy Bóg COŚ robi (ogłasza, mówi, przyjmuje, karmi...) podczas ustanowień Pańskich, czy też jest jedynie obserwatorem NASZYCH działań?

    Odpowiedz sobie na to. To proste kwestie, które może Ci pomogą w zrozumieniu czym jest Chrzest i Wieczerza.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy Bóg w czasie spożywania baranka paschalnego czy też obrzezania coś ogłaszał, mówił, przyjmował, karmił?
    To też były ustanowienia Boże, tylko w ST.

    Potrafisz swój pogląd wykazać tekstami Pisma Świętego?

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli był nieobecny, a Izraelici sami sobie postanowili coś upamiętniać?

    Nie. To Bóg określa "MENU" Wieczerzy Pańskiej i DAJE nam Chleb i Wino mówiąc: Bierzcie, jedzcie. Bierzcie, pijcie.

    Gospodarzem Wieczerzy nie jest starszy zboru lub pastor. Oni są jedynie sługami, którzy w imieniu Gospodarza zapraszają do Stołu i jako Jego słudzy rozdzielają sakramentalny posiłek.

    Wieczerza to nie zwykła kolacja wierzących podczas której rozmyślają sobie o męce Pańskiej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pastorze

    Nie kręć. To, że Bóg coś nakazał czynić, nie znaczy, że w czasie czynienia tego coś ogłasza. To, ze nakazał upamiętnić Jego śmierć w czasie Wieczerzy, nie znaczy, że chleb i wino mają siłę sprawczą. To, że chrzest jest z polecenia Jezusa, nie znaczy, ze chrzest gwarantuje mi zbawienie.

    Wróć do znaczenia słowa sakrament i czytaj Biblię, aby z niej czerpać naukę, a nie dopasowywać zrozumienie Pisma Świętego do swojego ukształtowanego poglądu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Chodzi o prostą rzecz: w Chrzcie TO BÓG nas chrzci. Biblia mówi, że ZOSTALIŚMY ochrzczeni. Człowiek jest bierny. Aktywny jest Bóg.

    W Wieczerzy to Jezus daje Chleb i Wino mówiąc: bierzcie i jedzcie, pijcie. To Bóg NAS karmi. My przyjmujemy z Jego rąk dobre dary. Powinniśmy robić to z wiarą i wdzięcznością. To nasza ODPOWIEDŹ na JEGO inicjatywę.

    To naprawdę bardzo proste rzeczy. Wystarczy przeczytać Ewangelie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co to znaczy, że Bóg nas chrzci?

    Pan Jezus powiedział:

    Mt 28:19 bw "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,"

    Kto ma chrzcić?

    Bóg nas karmi chlebem i winem, czy ciałem i krwią Jezusa?

    Joh 6:53-56 bw "(53) Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. (54) Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (55) Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. (56) Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim."

    Łk 22:19 bw "I wziąwszy chleb, i podziękowawszy, łamał i dawał im, mówiąc: To jest ciało moje, które się za was daje; to czyńcie na pamiątkę moją."

    Kto ma czynić, Bóg?

    1Kor 11:23-26 bw "(23) Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, (24) a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. (25) Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. (26) Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie."

    Kto przejął od Pana, czy nie Paweł?

    To są naprawdę proste rzeczy. Wystarczy przeczytać Biblię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kornel Makaron,

    Widzę, że jako Adwentysta nieomal w każdym wpisie urządzasz sobie debatowanie i podważanie treści tego bloga.

    Mógłbym po raz setny przywołać Ci argumentację, jednak to nie ma sensu.

    Proszę zastanów się nad sensownością swoich komentarzy. Nie mam problemu z odmiennym zdaniem, ale jeśli ktoś wchodzi tu nieomal wyłącznie po to, by polemizować z autorem, to wybacz, ale nie mam czasu.

    Jeśli treść bloga nie są dla Ciebie zachęcająca, poczytaj proszę coś innego. Na pewno znajdziesz coś, z czym się utożsamisz. Jeśli zaś chcesz poprzez internet promować adwentyzm, to załóż własnego bloga. Ten nie służy temu celowi.

    OdpowiedzUsuń