poniedziałek, 13 lipca 2026

Problem "antysemityzmu" - James B. Jordan

Zanim przejdę do 11. rozdziału Listu do Rzymian i jego znaczenia w kontekście nowotestamentowego proroctwa, chcę przedstawić swoje przemyślenia na temat problemu „antysemityzmu”.

Po pierwsze, bardzo niewielu współczesnych Żydów jest Semitami, a bardzo niewielu Semitów jest Żydami, dlatego termin „antysemityzm” jest bardzo mylący. W języku angielskim jednak „antysemita” oznacza „przeciwnika współczesnych Żydów”, i w tym znaczeniu będę go tutaj używał.

W poniższych rozważaniach jestem dłużnikiem prac René Girard. Girard jest liberalnym chrześcijaninem, który przeprowadził znakomite badania nad zjawiskiem kozła ofiarnego w religii i kulturze. Nie zgadzam się z nim pod każdym względem, ale jego książka The Scapegoat (Baltimore: Johns Hopkins Press, 1986) dostarczyła mi poniższych spostrzeżeń.

Kiedy w społeczeństwie nadchodzą trudne czasy, ludzie szukają kogoś, kogo mogliby obwinić. Mogliby obwinić samych siebie i powiedzieć: „Bóg karze nas za nasze własne grzechy”, ale ponieważ ludzie są źli, nie mówią tego. Zamiast tego szukają winnych i mówią: „Wszystko było dobrze, dopóki ci ludzie się nie pojawili. Są inni, a więc są przestępcami, i dlatego to oni są winni tym nieszczęściom i katastrofom”.

W czasach kryzysu ludzie zwracają się przeciwko obcym i przybyszom. W dzisiejszej Rumunii w ten sposób traktowani są Cyganie. W całej historii zarówno Żydzi, jak i Cyganie często byli czynieni kozłami ofiarnymi problemów społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że są inni. Mają własne prawa i zwyczaje. Nie mieszają się łatwo z innymi ludźmi. Wydają się irytujący, ponieważ ich zwyczaje są obce. Ludzie podejrzewają ich o dziwaczne praktyki, takie jak kazirodztwo, kradzież dzieci, zatruwanie studni i tym podobne rzeczy.

Ludzie chcą czuć się lepsi od innych. Dorastałem na dawnym amerykańskim Południu i postawa biednych białych ludzi była taka: „Jeśli nie jesteśmy lepsi od czarnuchów, to nie jesteśmy lepsi od nikogo”. Powodem praw Jima Crowa było sprawienie, by biedni biali czuli się lepsi od czarnych. Wielu wykształconych białych chrześcijan nie sympatyzowało z tymi prawami, ale tacy dobrzy ludzie stanowili mniejszość. Demokracja pozwala rządzić motłochowi, ponieważ umożliwia demagogom odwoływanie się do tłumu. To zjawisko odgrywa również rolę w ciągłych prześladowaniach Cyganów i Żydów.

Ale jest jeszcze coś więcej. Girard pokazuje, że zazdrość odgrywa wielką rolę w mechanizmie kozła ofiarnego. Bogaci są podziwiani i naśladowani przez społeczeństwo, lecz kiedy upadają, wszyscy spieszą, by się z nich cieszyć. Doświadczył tego Job i wystarczy czytać gazety, by zobaczyć, jak traktuje się „bogatych i sławnych”, gdy upadają. Historycznie Żydzi byli ludem zdyscyplinowanym i zapobiegliwym, co oznacza, że często posiadali majątek, a to oznacza, że stawali się obiektem zazdrości, choć zazwyczaj nie podziwu.

A teraz dochodzi katastrofa. Tłum chce znaleźć winnego. Obwinia obcych — Żydów. Obwinia tych, wobec których chce czuć się wyższy — Żydów. Obwinia tych, którym zazdrości — Żydów. Gdy po I wojnie światowej nastały trudne czasy w Niemczech, tłum z łatwością zwrócił się przeciwko Żydom, Cyganom, Polakom, katolikom i pobożnym ewangelikalnym chrześcijanom — wszystkim ludziom, którzy byli „inni”.

To już samo w sobie jest wystarczająco złe, ale pojawia się jeszcze jeden czynnik. W przeciwieństwie do Cyganów Żydzi twierdzą, że są dalszym rasowym wyrazem Bożego narodu wybranego. Tego rodzaju twierdzenie jest naturalnie obraźliwe dla innych ludzi. Sytuacja staje się jeszcze gorsza, gdy Kościół przyłącza się do tego twierdzenia.

Krótko mówiąc, argumentuję, że przyznając współczesnym Żydom uprzywilejowane miejsce w historii i proroctwie, Kościół raczej wzmacniał niż osłabiał fundament antysemityzmu i prześladowań. Gdyby Kościół stanowczo utrzymywał, że roszczenie Żydów jest mitem i że Żydzi nie różnią się od żadnej innej wyjątkowej grupy społecznej, prześladowania Żydów mogłyby być łagodniejsze. Żydzi byliby traktowani jak Cyganie. Nadal byliby prześladowani, ale być może nie tak dotkliwie.

Oczywiście jedynym prawdziwym i trwałym rozwiązaniem problemu prześladowań jest to, by Kościół wykonywał swoją pracę przemieniania ludzi w życzliwe i miłosierne istoty ludzkie. Ale dopóki nie będziemy mieć chrześcijańskiego świata, będą istnieć prześladowania. Wierzę, że futurystyczne rozumienie 11. rozdziału Listu do Rzymian — zarówno w wersji premillenialistycznej, jak i postmillenialistycznej — zniekształca społeczne postrzeganie Żydów i wystawia ich na prześladowania, gdy nadchodzą trudne czasy.

źródło: The Future of Israel Re-examined by James B. Jordan Biblical Horizons, No. 27 July, 1991.