Jedną z najniebezpieczniejszych rzeczy, jakie mogą wydarzyć się w małżeństwie, jest to, że dwoje ludzi przestaje być przyjaciółmi.
Nadal mogą być małżeństwem. Nadal mogą mieszkać w tym samym domu.
Nadal mogą wspólnie wychowywać dzieci, chodzić razem do Kościoła, płacić rachunki i siedzieć obok siebie w każdą niedzielę.
Ale gdzieś po drodze przestali czerpać radość z bycia razem.
Wszystko stało się kwestią organizacji.
Kto odbierze dzieci?
Zapłaciłeś ten rachunek?
O której jest trening?
Co jemy na kolację?
Jeśli nie będziemy o to świadomie dbać, nasze małżeństwa mogą stać się czymś w rodzaju partnerstwa biznesowego, którego celem jest po prostu utrzymanie domu i rodziny.
W Pieśni nad Pieśniami 5:16 oblubienica mówi o swoim mężu: „Ten jest mój umiłowany, ten jest mój przyjaciel”.
Jedną z najważniejszych rzeczy w małżeństwie jest więc nie tylko podtrzymywanie romantycznej relacji, ale także przyjaźni.
Potrzebujesz kogoś, z kim możesz się śmiać i żartować.
Kogoś, komu chcesz opowiedzieć, jak minął ci dzień.
Kogoś, z kim nadal lubisz po prostu nic nie robić i leniuchować.
Kogoś, kto zna twoje dziwactwa i nietypowe cechy, a mimo to nie sprawia, że nieustannie wstydzisz się tego, kim jesteś.
Jedną z najbardziej praktycznych rzeczy, jakie niektóre małżeństwa mogłyby zrobić, jest po prostu wybrać się razem na przejażdżkę. Pójść na kawę. Wyjść na spacer. Odłożyć telefony.
Zrobić coś, co kiedyś sprawiało wam przyjemność, zanim życie stało się tak zabiegane.
Nie można zbudować całego małżeństwa wyłącznie na przyjaźni. Ale można przetrwać bardzo wiele, jeśli naprawdę lubisz osobę, z którą idziesz przez życie.

