Główny problem z chrześcijańskim syjonizmem jest prosty. Wszystkie obietnice Boga są „tak” i „amen” w Chrystusie (1 Koryntian 1:20). Nie ma żadnych obietnic dla kogokolwiek poza Chrystusem. Żydzi pozostający poza Chrystusem nie mają żadnych Bożych obietnic, do których mogliby się odwołać — w tym także żadnej obietnicy dotyczącej ziemi. Oczywiście ludzie mieszkający obecnie na tej ziemi mają prawo jej bronić, tak jak każdy naród ma prawo do obrony, ale nie istnieje żadne boskie prawo do tej ziemi przyznane Żydom tylko dlatego, że są Żydami. Nawet w Starym Przymierzu Żydzi byli wypędzani z ziemi za swoje grzechy. Boskie prawo do posiadania ziemi, nawet w Starym Przymierzu, było warunkowe.
Ponadto w 1 Liście do Koryntian 3 Paweł mówi do wszystkich wierzących — Żydów i pogan — „wszystko jest wasze”: świat, życie, śmierć, teraźniejszość, przyszłość — „wszystko jest wasze, wyście zaś Chrystusowi, a Chrystus Boży”. Żydowscy chrześcijanie nie otrzymują żadnych obietnic, których nie otrzymują także chrześcijanie pochodzący z pogan. Nie ma żadnych „dodatkowych” obietnic dla wierzących Żydów. Twierdzenie, że wierzący Żydzi mają obiecane coś, czego nie obiecano wierzącym spośród pogan, oznacza ponowne wzniesienie podziału między Żydem a poganinem, który Chrystus zburzył.
„Ziemia obiecana” nigdy nie była niczym więcej niż zadatkiem na znacznie większe dziedzictwo, które Bóg obiecał swojemu ludowi. W Liście do Rzymian 4:13 Paweł mówi, że Abraham (a więc także dzieci Abrahama, czyli chrześcijanie) „ma być dziedzicem świata”. Cały świat stał się „ziemią obiecaną”. Dlatego Paweł mógł w Liście do Efezjan 6 zastosować obietnicę związaną z piątym przykazaniem — dotyczącą ziemi — do nieżydowskich chrześcijańskich dzieci mieszkających w Efezie (Ef 6:2-3).

