środa, 1 października 2008

Ewangelia to środek, a nie cel

Kościół, zaniedbując dzieło sprawowania odpowiedzialnych rządów, ułatwił Szatanowi i ludziom bezbożnym przejęcie panowania. Przez dwa tysiąclecia Kościół zmaga się z myśleniem skoncentrowanym na człowieku — lansowanym jako "chrystocentryczne", ale które jest w istocie pelagiańskie, semipelagiańskie lub arminiańskie. Taka postawa wyraża się najczęściej w przekonaniu, że wiara biblijna dotyczy przede wszystkim osobistego zbawienia człowieka. Często nakładają się na nią tradycje mistyczne oraz pragnienie ucieczki od problemów życia i zawirowań historii, próba zbudowania ponadczasowego systemu religijnego. Jednak tego rodzaju stanowisko rozmija się z istotą Ewangelii i soteriologii, która nie jest celem Bożego planu dla człowieka, ale środkiem do osiągnięcia celu. Bożym celem nie jest w pierwszym rzędzie zbawienie człowieka i przystosowanie go do warunków istniejących w niebie, ale przywrócenie go do przymierza, do stanu podporządkowania Bogu i sprawowania w Jego imieniu rządów nad ziemią. Niebo to punkt kulminacyjny tego zadania, zrealizowanego wiernie przez ludzi odkupionych.

Andrew Sandlin, Wprowadzenie do Postmillenizmu

2 komentarze:

  1. Kościół i każda inna „instytucja” która opiera się na Biblii była poważnie traktowana jakby nie parli oni na władze i kasę …wtedy była bardziej wiarygodna i bardziej zrozumiała dla każdego człowieka .. powinni się zajmować kierowaniem na dobrą drogę a nie interesowność a przy tym ile by zostało uratowanych ludzi przed śmiercią … bezbożnym przejęcie panowania nikt nie dał oni sami się nimi stali

    … pozdrawiam Yolin Am

    OdpowiedzUsuń
  2. W znacznej mierze masz rację.

    A Ty jak traktujesz Biblię? :)

    OdpowiedzUsuń