poniedziałek, 30 marca 2009

Kto kogo wybiera?

Biblijna prawda o Bożym wybraniu dotyczy części grzeszników (Rzym 8:28-32; Ef 1:3-4,11, Mt 22:14; Kol 3:12; 1 Tes 5:9; Mt 11:27; 1 Pt 1:1-2, Dz. Ap. 13:48). Już samo to powoduje zagniewanie i sprzeciw. W jaki sposób Bóg może okazywać łaskę pewnym ludziom, a nie wszystkim?

Oczywiście niemodne w czasach gdy mówi się o równości, wyrównywaniu szans, solidarności społecznej jest mówienie o wybraniu jednych i pominięciu innych. To zdecydowanie niepoprawna politycznie doktryna. Nawet we współczesnym kościele.
Pismo jednak wyraźnie mówi o różnicy w traktowaniu przez Boga tych, którzy są częścią jego rodziny i tych, którzy znajdują się poza nią (Hbr 12:4-8). Owszem, mówimy o tzw. powszechnej łasce – Bóg wszystkim udziela słońca, ciepła, gwiazd, deszczu, każdemu udziela oddechu i bicia serca. Jednak spośród starożytnych ludów to nie Egipt, Asyria, Filistyni zostali wybrani przez Boga lecz Izrael. To nie buddyzm, islam, hinduizm jest Oblubienicą Chrystusa ale kościół. Oblubieniec nie obdarował innych kobiet tą samą miłością co Oblubienicę.

Czym jest wybranie? Jest suwerennym postanowieniem Boga, przychylnością, która przejawia się w obdarowaniu grzesznika niebiańskimi, zbawczymi błogosławieństwami.
Boża łaska jest okazywana nie za nasze zasługi, duchową wrażliwość, inteligencję, moralność, ale wbrew temu jak żyliśmy i na co zasłużyliśmy. Nie mamy nic co moglibyśmy Bogu dać, nie mamy żadnej sprawiedliwości, żadnych uczynków które moglibyśmy Bogu ofiarować, a w zamian z nadzieją oczekiwać zbawienia.

Kiedy mówimy o wybraniu należy pamiętać, że nie jest to doktryna stworzona przez Jana Kalwina. O wybraniu mówił równie jasno Marcin Luter (polecam po polsku "O niewolnej woli"), John Knox, Jan Łaski i wielu innych reformatorów. Nie stworzyli nic nowego. Wcześniej na ten temat pisali Św. Augustyn, Ap. Paweł (np. Rzym 9:13-23) oraz inni apostołowie i prorocy.

Św. Augustyn: „Bóg nie tylko przemienia wolę ludzką ze złej w dobrą; nie tylko kieruje wolę, która dzięki Niemu stała się dobra, do dobrych czynów i do żywota wiecznego; co więcej, według nauki Pisma św. władztwo Boże tak dalece ogarnia wolę, że skłania ją dokąd chce i kiedy zechce. (…) Pan włada wolą ludzi.” (Augustyn, Traktaty o łasce, w: Łaska, Wiara, Przeznaczenie. Pisma Ojców Kościoła, t. 27, Poznań 1971, s. 140).

Cała Biblia przesycona jest doktryną o wybraniu:
- Bóg wybiera człowieka ustanawiając go koroną stworzenia
- Bóg wybiera Abrahama na ojca narodów
- Bóg wybiera Izrael jako swój szczególny lud
- Bóg wybiera Mojżesza aby wyprowadził Lud Boży z niewoli
- Bóg wybiera niepozornego pasterza aby był Królem Bożego Narodu
- Bóg wybiera Jeremiasza jeszcze zanim się narodził aby był Bożymi ustami
- Wybiera Jonasza aby wezwał Niniwijczyków do upamiętania.
- Wybrał młodą żydówkę imieniem Maria aby był Matką Jezusa
- Wybrał nadgorliwego rybaka aby był opoką i skałą na której zbudowany będzie kościół
- Wybrał mordercę i prześladowcę kościoła aby zaniósł imię Chrystusa do wszystkich narodów

Czy Biblia jest tu niejasna? Czy Bóg pytał o zgodę Adama, Jonasza, Jeremiasza, Abrahama, Marię lub prześladowcę Szawła? Czy Chrystus prosił Piotra gdy powiedział "Pójdź ze mną", albo "Paś owieczki moje"? Zastanawiające jest, że ci, którzy nie mają problemu z przyjęciem prawdy o Bożym wybraniu Izraela mają problem z wybraniem Kościoła i tych, którzy są jego częścią. Tymczasem i w jednym i w drugim przypadku powód wybrania jest ten sam: suwerenne, bezwarunkowe upodobanie Bożej woli (5 Mj 7:7, Ef 1:11, Jk 1:18).

Charles Spurgeon napisał: "Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego zostałem zbawiony. Znam tylko jeden powód: Bóg tak chciał. Osobiście nie mogę odkryć, nawet przy największym wysiłku, żadnego śladu, jakiegokolwiek powodu, dla którego Bóg miałby mi okazać swoją łaskę. Jeżeli teraz w tym momencie jestem z Chrystusem, to powodem tego jest jedynie to, że On tak zaplanował. A w tym planie stoi, że mam być tam, gdzie On jest, i że mam mieć udział w Jego chwale. Koronę mogę złożyć jedynie na Jego głowie, na głowie Tego, który mnie zbawił i uratował z drogi, którą szedłem prosto do piekła. Kiedy patrzę na moje życie, widzę, że za wszystkim stał Bóg, tylko Bóg. Nie użyłem żadnej pochodni, by oświetlić słońce, to słońce oświetliło mnie. To nie ja powołałem siebie do duchowego życia - nie, raczej wierzgałem i walczyłem przeciwko sprawom Ducha. Kiedy mnie do siebie pociągał, przez pewien czas opierałem się. W mojej duszy była naturalna nienawiść do wszystkiego, co święte i dobre. Ostrzeżenia, kierowane pod moim adresem, na nic się nie zdawały, trafiały w pustkę, a na gromy nie zwracałem uwagi. A słowa Jego miłości znaczyły dla mnie mniej niż nic. Dlatego teraz mogę powiedzieć z całą pewnością: „Jedynie On jest moim ratunkiem”. To On zmienił moje serce i powalił na kolana".

Prawda o Bożym wybraniu zadaje śmierć ludzkiej niezależności i humanizmowi wywyższającemu wolę ludzką ponad wszystko. Tymczasem to wg Pisma Bóg jest wolny w swoim działaniu, Bóg jest niezależny. Pomyślmy np. o czasie i miejscu naszego urodzenia. Nikt nie pytał się nas jaką chcemy mieć płeć, kolor oczu,kogo chcemy na naszą matkę, ojca. To wszystko w suwerenny sposób zostało zadekretowane jeszcze przed założeniem świata przez Trójjedynego Boga.

2 komentarze:

  1. Ksiądz pastor był uprzejmy użyć określenia "poprawność polityczna". Ale doktryna o limitowanym odkupieniu, czyli "L" w skrócie "TULIP", jest z kolei wyrazem poprawności ekonomicznej, a więc również próbą upychania Boga w ciasne ramy ludzkiej logiki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uważam, że wszyscy jesteśmy powołani do życia wiecznego (np: 1Tym.2:4; Tyt.2:11; (2P.3:9). Jezusa Chrystus przyszedł na świat i umarł za grzechy wszystkich ludzi (np: 2Kor.5:14; Heb.2:9; Rz.5:18; 1J.2:1-2; 1Tym.2:6), aby nas zbawić, a nie potępić. Każdy z nas jest wybrany do pójścia za Chrystusem, ale mimo woli Boga możemy odrzucić tę łaskę (np: Joz.24:15; Mat.23:37; Łuk.7:30; Dz.7:51-53). Gdy jednak ją przyjmiemy, gdy zapragniemy żyć z Panem, wówczas Duch Święty zstąpi na nas, umocni i prowadzi poprzez Zbawiciela do pełnej wiary w Boga. Idąc za Nim, pragniemy, aby nas prowadził, byśmy już nie my żyli, lecz aby żył w nas Chrystus (Ga 2,20). W ten sposób przyjmujemy nasze przeznaczenie do zbawienia i oddajemy się we władanie Panu.
    Gdybyśmy byli automatycznie zaprogramowani do podwójnej predestynacji, to jakiż sens miałoby życie człowieka, któremu nie dana jest łaska wiary? Byłby on skazany mimowolnie na potępienie. Nie mógłby nawet zapragnąć Boga, bo Ten by mu na to nie pozwolił. Gdzież tu pasuje obraz Boga pełnego miłości i dobroci wobec swoich dzieci?
    Oczywiście Bóg jest istotą suwerenną i najdoskonalszą. Jednak relacje pomiędzy Nim a człowiekiem są dwustronne i dynamiczne. Bóg posiada w pełni wolną wolę, która jednak może współgrać z wolną wolą człowieka. Nie możemy sami decydować całkowicie o naszym życiu, bo Pan ukształtował w ściśle określony sposób- narodziliśmy się w konkretnym kraju, w wybranej rodzinie i wyglądamy tak, a nie inaczej. Między innymi w tym przejawia się moc Boga, że decyduje o naszym życiu. Jednak nie sądzę, aby zdecydował On jeszcze przed stworzeniem świata o naszym potępieniu. Wówczas nie istniałoby zło, bo wszystko co dzieje się dookoła w historii ludzkości, pochodziłoby z rozkazu Boga, także nasze grzechy i zbrodnie. To kłóci się z Bożą miłością, o której Biblia wielokrotnie przecież naucza. A Pan chce wolnego związku opartego na miłości i zaufaniu stworzenia (Joz.24:14-15; Mt.23:37)
    Podsumowując: Bóg ma oczywiście władzę nad nami, jednak dał nam również wystarczająco wolnej woli, abyśmy sami zdecydowali, czy chcemy pójść za Nim i uzyskać łaskę zbawienia, czy też wybrać grzech i wieczne potępienie. Bóg doskonale zna przyszłość, jednak jest to wynik także naszego postępowania, a nie jedynie narzuconego przez Niego przeznaczenia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń