wtorek, 21 lipca 2009

Miara seksualnej "normalności"

"Popularne podręczniki płciowości głoszą zasadę, którą nazywam zasadą moralności statystycznej. Sądy etyczne są przez nie wypowiadane na podstawie tego co jest "normalne". A to, co normalne, pochodzi z obliczeń analizy statystycznej. Takie podjeście reprezentuje humanizm jako filozofia. Za dobre uważa on to, co jest bardziej ludzkie. A to, co ludzkie, często jest deteminowane przez to, co "normalne". Cokolwiek odbiega od normalnego ludzkiego zachowania, zyskuje opinię szkodliwego dla ludzkiego spełnienia. W ten sposób badania statystyczne przeprowadzone przez Kinsey'a, Chapmana czy Mastersa i Johnson stały się normami dla decyzji etycznych. Jest to dawny argument typu: "Wszyscy tak robią". Jeśli się uda wykazać, że większość ludzi podejmuje przedmałżeńskie współżycie seksualne, to się je uważa za normalne, a więc dobre. Jeśli jakieś prymitywne plemię na wyspach Fidżi regularnie praktykuje stosunki seksualne ze zwierzętami bez żadnych bezpośrednio widocznych objawów, można dojść do wniosku, że akty takie są naturalne, a nasza cywilizacja wyklucza je jedynie na zasadzie kaprysu".

R. C. Sproul, Małzeństwo za jakim tęsknisz, Wyd. Pojednanie, Lublin 1992, s. 118.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz