środa, 6 stycznia 2010

Coś więcej niż pomoc bliźniemu

Misja Chrystusa nie była jedynie służbą społeczną polegającą na poprawie doczesnego bytu człowieka. Jezus nie budował szpitali ani nie uzdrawiał każdego, kto chorował. Centrum jego misji na ziemi stanowiło objawienie Ojca. W tym celu wykładał Pismo, zaś swoim życiem ilustrował to jaki jest Bóg. Uciszenie burzy, nakarmienie 5 tysięcy, uzdrowienie teściowej Szymona, wskrzeszenie Łazarza nie były celem samym w sobie. Cuda Chrystusa potwierdzały raczej jego mesjańską rolę, były niejako ilustracjami tego kim oraz jaki jest Bóg.

To przykład dla nas. Chrześcijańska służba dobroczynna może stać się zwykłym "działactwem" jeśli służąc ludziom nie będziemy chcieli w ten sposób ich czegoś nauczyć na temat Bożego charakteru, np. że Bóg troszczy się o ich doczesne życie i jest w stanie zaspokoić również potrzeby ich duszy, z których najpilniejszą jest przebaczenie grzechów.

Cuda, które miały na celu pomóc, ulżyć ludziom kierowały ich uwagę na Boga. Uczmy się tego. Chcesz pomagać, wspierać, nieść ulgę i pociechę ludziom? Rób to, ale nie zapominaj, że aby dawać w odpowiedni sposób - musisz brać. Powinieneś karmić się zdrowym pokarmem, być pełnym Słowa i Ducha Św. Inaczej dawanie stanie się uciążliwym obowiązkiem lub sposobem na zadowolenie własnego sumienia.

6 komentarzy:

  1. Nie rozumiem: czemu pomoc bliźnim ma być utożsamiania z działaniami np. wyznawcy danej religii? Czemu otaczając opieką niezbędne (?) jest informowanie, że jest się chrześcijaninem i dlatego się pomaga? Czy to nie jest wymuszona promocja jakiejś religii?

    OdpowiedzUsuń
  2. Podać "głodnemu chleb" bez powiedzenia o wiecznej nadziei, to jak dzielenię się tym co zbywa (a może nawet odpadkami).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze jeśli komuś pomagasz to pomagasz jako:
    - WOŚP i Jurek Owsiak
    - chrześcijanin
    - pacyfista i anarchista (np. Jedzenie Zamiast Bomb)
    - katolik (np. Caritas)
    - nomilk itp.

    Ja staram się pomagać jako uczeń Chrystusa, a więc treść, która kryje się za moją ofiarnością jest INNA aniżeli np. anarchisty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego nazwałem to sloganem. Ja - będąc ateistą - nie informuję osób o swoim stosunku do teizmu i nie podpieram się nim.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przedstawiając siebie jako "ateistę" już informuje Pan o swoim stosunku do teizmu.

    Podobnie jak wówczas gdyby Pan milczał w tych kwestiach - dając w ten sposób do zrozumienia, że wg Pana nie są one istotne.

    OdpowiedzUsuń