środa, 6 stycznia 2010

Morderstwo dzięki druzgoczącej przewadze sił

Ostatnio na jednej z amerykańskich stron znalazłem ciekawą wypowiedź na temat aborcji. W wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej w ten sposób:

"Przypuśćmy, że podczas zabiegu aborcji dochodzi do starcia między lekarzem, a dzieckiem. Dziecko w pewnym momencie zwycięża i uśmierca w obronie własnej lekarza - do czego ma zupełne prawo. Gdyby taki scenariusz był możliwy wówczas niewielu lekarzy dokonywałoby aborcji. Wykonują ją jednak tylko dlatego, że posiadają absolutną przewagę siły nad małą, kruchą, bezbronną ofiarą" - Stephen D. Schwarz

8 komentarzy:

  1. To dalej wszystko w myśl jednej z religii. No, ok:
    jeżeli pacjentka nie chce dziecka (zarodka, obojętne w tej chwili), to czy dziecko zostanie wychowane przez np. pastora, który zadecydował za tę pacjentkę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Może być adoptowane przez takiego jak ja, który chętnie obdarzył rodzicielska miłością.
    Zabójstwo nie jest rozwiązaniem. Nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozostaje mi tylko zapytać czy uratował Pan już jakieś dziecko i ew. ile planuje Pan uratować...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na przeszkodzie stoją instytucje państwowe, które ciągle wymyślają powody jak utrudnić adopcję. Przeszkodą na przykład jest to, że nie jestem członkiem kościoła katolickiego,a jestem w kościele mniejszościowym (tak!, tak! w państwowym ośrodku adopcyjnym!). A to za małe mam mieszkanie, a to zarobki nie na takim poziomie.
    Ale wszystko przed nami!

    Jest wiele małżeństw, które chętnie by adoptowało dzieci odrzucone.
    Dołączy Pan?

    Poza tym sprawa rozbija się głównie o to, że zabójstwo dziecka nienarodzonego jest zabójstwem właśnie! I ucieczka w argumenty ad personam nie jest konieczna.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Darek, pełna zgoda. Dzięki za wypowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sądzę, żeby była to ucieczka w argumenty "ad personam". Dosyć dobrze znane mi są problemy związane z adopcją - stąd moje pytanie.

    "Przeszkodą na przykład jest to, że nie jestem członkiem kościoła katolickiego,a jestem w kościele mniejszościowym" - dlatego też promuję zasady współżycia społecznego bez "machających krzyżami" i forsujących dogmatyczne życie zgodne z doktrynami religijnymi.

    "Dołączy Pan?" - planowałem i nie sądzę, żeby do tego doszło.

    "zabójstwo dziecka nienarodzonego" - w myśl doktryn religijnych. To nie jedyna możliwość interpretacji "kiedy zaczyna się życie" tak chętnie narzucana w myśl owych doktryn.

    Życzę powodzenia w staraniach o adopcję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za życzenia powodzenia. Jakiś czas temu zmieniłem miejsce zamieszkania, więc może w nowym miejscu będzie to wyglądało trochę inaczej.

    Nie wiem czy jest to tylko sprawa doktryn (religii):
    "To nie jedyna możliwość interpretacji "kiedy zaczyna się życie" tak chętnie narzucana w myśl owych doktryn."
    Dla mnie jest to również sprawa logiki. Jeśli zniszczę larwę motyla, motyla nie będzie. Jeśli zabijamy płód (i wcześniejsze stadia) to nie będzie człowieka, który "zaczynał" istnieć.
    I nie jest dla mnie kontrargumentem ilość poronień. Bo czym innym jest świadome działanie skutkujące "pozbyciem" się niechcianego stanu, a czym innym przyczyna zdrowotna lub wypadek.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Hebrajskie słowo użyte w Starym Testamencie określa nienarodzonego jako "krzyczący". To słowo które ogólnie rzecz biorąc może określać małe dziecko, lecz może też określać nastolatka lub każdego młodego dorosłego". Hebrajczycy nie mieli i nie potrzebowali oddzielnego określenia dla nienarodzonego dziecka. W Biblii jest wzmianka o narodzonych dzieciach i nienarodzonych dzieciach, lecz nie ma takiego pojęcia jak potencjalne, rozpoczynające się lub "prawie" dziecko. Bo to dziecko i KONIEC. Kiedy Rebeka był ciężarna, Pismo mówi: Izaak modlił się do Pana za żonę swoją, bo była niepłodna, a Pan wysłuchał go i Rebeka, żona jego, poczęła. A gdy dzieci trącały się w jej łonie (…)” 1 Moj. 25:21-22
    Popieram Cię Pastorze całym sercem i życzę Bożego błogosławieństwa.

    OdpowiedzUsuń