poniedziałek, 21 czerwca 2010

Przypadkowy mężczyzna i przypadkowa kobieta?

Wielkim problem zwolenników ewolucji jest powstanie płci jako dwu odrębnych osobników tego samego gatunku a jednocześnie zharmonizowanych fizjologicznie, genetycznie o nawet psychicznie (emocjonalnie –uczuciowo) w wielu zadaniach życiowych jak np. prokreacyjnie. Jeśli ewolucjoniści wierzą w równoległą ewolucję płci (a musiała być jednoczesna jeśli osobniki jednego gatunku miały się rozmnażać!), tak aby budowa ciała samca w przypadkowy sposób była uzupełniająca dla budowy samicy – to naprawdę trzeba do tego wielkiej wiary i wyobraźni.

Innymi słowy: w celu uzyskania potomstwa przez połączenie samca i samicy konieczne jest aby organy rozrodcze samca i samicy jednocześnie i niezależnie od siebie ewoluowały i uzyskały całkowitą zdolność rozrodczą jednocześnie, w tym samym czasie! Jeśli taka transformacja była możliwa dla obu płci w tym samym czasie – to ewolucja jest cudem!

Zatem powstanie płci nie może być dziełem ewolucyjnych czyli przypadkowych przemian. Nie może również trwać przez wiele pokoleń bo gatunek nie będzie zdolny do prokreacji i wyginie. Jeden z ewolucjonistów na pytanie: Jak samiec i samica ewoluowali? Odpowiedział: To był gigantyczny krok milowy historii ewolucji.

Dobrze, można i taką wiarę posiadać, ale nie mówmy proszę, że mamy do czynienia z nauką! Nie odkryto w przyrodzie takich organizmów żywych, które byłyby w stadium zasadniczych przekształceń swoich narządów czy układów.

7 komentarzy:

  1. A jest inna teoria. W odróżnieniu od ewolucyjnego bełkotu spójna i 100% logiczna. I wierzę, że jest prawdziwa:

    "Bereszit bara Elohim..."

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Refael72: niestety, ewolucyjnym bełkotem posługuje się tutaj właściciel bloga. Nie rozpoznawszy tematu przyjmuje pewne proste założenia i teorie, które następnie obala a sprawa nie jest tak banalna. Prawdziwi naukowcy dochodzą do dużo głębszych wniosków, głównie dlatego, że mają dużo większą wiedzę na dany temat. Tutaj jest dobry artykuł na temat płci i ewolucji płci:
    Origin of sex and sexuality.
    Co do odkryć początków tworzenia się płci, również conieco się dzieje:
    http://www.livescience.com/strangenews/081125-hermaphrodite-ancestors.html
    Warto poczytać też komentarze do tego artykułu. Literatura na ten temat jest dostępna, znalazłem sporo odniesien tutaj:
    http://www.talkorigins.org/indexcc/CB/CB350.html
    Widać, że istnieją teorie, które zakładają, że płciowość może nieść ze sobą szereg korzyści dla gatunku. Widać też, że sprawa dotyczy dość dalekiej przeszłości - płcie powstawały już setki milionów lat temu, a to co widzimy dziś to najczęściej daleko rozwinięte formy. I dlatego ciężko jest sobie wyobrazić, jak "nagle" mogły powstać dwie płcie kompatybilne ze sobą. Otóż nie powstały one nagle. W pierwszym odnośniku podanym przeze mnie czytamy, że do dziś warunki przechowywania komórki jajowej w organizmie matki przypominają bardzo wodne warunki oceaniczne sprzed milionów lat - mozna powiedzieć, że dokonały się sprytne przesunięcia, a techniki łączenia się komórek w celu wymiany informacji genetycznej pozostają co do zasady takie same od lat.

    Tak więc Panie Pastorze: proponuję nie wypowiadać się na tematy, których nie chce Pan nawet pobieżnie zgłębić. Jeśli jednak MUSI Pan conieco powiedzieć na osłodę dla fundamentalistycznych kreacjonistów, proponuję posługiwać się językiem UCZCIWYM, czyli np. stwierdzać, że "nie czytałem wiele, nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że ...". W innym przypadku podważa Pan swoją wiarygodność i autorytet kościoła, który Pan reprezentuje. Wystarczy, że kościół katolicki dał ciała juz tak wiele razy w dziedzinie nauki, a jehowi w dziedzinie przewidywan konca świata. Chyba nie chcecie być stawiani w tym samym szeregu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Amatorki (chyba) filmik o ewolucji płci... na pewno więcej w nim prawdy, niż w tezach pastora :):
    http://www.youtube.com/watch?v=SbIsFrYVwwM

    OdpowiedzUsuń
  4. Otóż wg mnie bełkotem jest dla mnie teoria ewolucji. Cała materia była skupiona w jednym punkcie wybuchła i stworzył się cały świat. Bardziej skomplikowany niż źródło. A co z drugą zasadą termodynamiki? Żaden układ zostawiony samemu sobie nie będzie się rozwijał (ewoluował) tylko ulegał destrukcji. Jeśli bredzenie o jednym punkcie byłoby prawdą, to materia w kosmosie powinna być rozmieszczona równomiernie. Jak jest każdy wie. Układ słoneczny - niektóre planety wirują wokół osi w przeciwną stronę niż inne - jak skoro z zasadą zachowania pędu MUSZĄ wirować w tę samą? Tłumaczenie że nadleciał meteoryt walnął i zmienił kierunek jest śmieszne - ów meteoryt jako pochodzący z tego samego prapunktu podlega temu samemu prawu zachowania pędu. Takie przykłady można mnożyć. Obalenie podstaw obala całość. Jako chrześcijanin z wyboru wierzę Słowu Bożemu, także temu: "Bereszit bara Elohim..."

    OdpowiedzUsuń
  5. Anty-Lopa:

    Jedno pytanie: napisz mi choć teoretyczny model (nie żądam nawet dowodów na niego, bo to byłoby za wiele) tego w jaki sposób np. przodkowie ludzi i szympansów (rzekomo wspólni) rozmnażali się na etapie ewolucyjnego WYKSZTAŁCANIA się ich narządów płciowych (które trwało przynajmniej tysiące lat).

    Jak owe narządy wyglądały na etapie "przejściowym", a więc w mutacjach? Rozumiem, że dysponujesz mnóstwem "dowodów" - skoro w tak pewny sposób się wypowiadasz?

    I w jaki sposób możliwe było na tym etapie wydawanie na świat potomstwa skoro mutacje są zakłóceniem funkcjonalności, nie zaś jej ulepszeniem (np. forma pośrednia między ptakiem a gadem nie byłaby w stanie ani chodzić ani latać)?

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże - widzisz i nie grzmisz. Problem polega JAK ZWYKLE na nieczytaniu podawanych linków. Nie mozna wracać do tych samych argumentów, jeśli się poszerzy wiedzę. Nie jestem żadnym specjalistą od powstawania płci, ale nie próbuję się na takiego kreować - czytam z pokorą to co mądrzejsi (albo przynajmniej dłużej myślący i studiujący ten temat) ludzie na ten temat odkryli. I te opisy i argumenty przemawiają o niebo skuteczniej niż prymitywnej obśmiewanie wydumanych zjawisk. Jeżeli jasno piszą, że początki płci sięgają setek milionów lat wstecz, to nie ma mowy o nagłym powstaniu pięknych ludzkich narządów płciowych z niewiadomo czego. Setki milionów lat! To jest klucz! Niełatwo to sobie wyobrazić, ja wymiękam przy próbie wyobrażenia sobie tysiąca lat, a wiemy, jakie zmiany są możliwe nawet w krótszych okresach. Nie wchodząc w szczegóły, ewolucja płci przebiegała zgodnie ze znaną ewolucją. Czyli, aby dojść do dzisiejszych narządów płciowych człowieka idziemy przez jednokomórkowce, wielokomórkowce, jakieś kręgowce, ryby, płazy, gady itp. i dochodzimy do ssaków. Czy możesz wyobrazić sobie przejście od składania jaj do dzisiejszych narządów? Ja tak. Jako że zagadnienie płci wydaje się być bardziej skomplikowane do wyjasnienia i odnalezienia odpowiednich dowodów (co wynika z podanych linków), proponuję najpierw dla ułatwienia zrozumieć (i postarać się zaakceptować) ewolucję jako taką. To dla kazdego kreacjonisty będzie kawał solidnej intelektualnej roboty. Po oswojeniu się z tym tematem znacznie łatwiej podchodzi się do ewolucji płci, choć faktem jest, że wielu spraw nie dostaniemy nigdy na talerzu, ponieważ grzebiemy w starych szczątkach organicznych, których niewielka ilość cudem zachowała się w ziemi. Tylko ludzie nie mający w sobie pokory i ciekawości świata mogą rzucać szybkie sądy nie poparte niczym. Przypomnę, że najmądrzejsi chętnie podpisują się pod zdaniem "wiem że nic nie wiem". A ignoranci niestety zawsze wiedzą, że wszystko wiedzą.
    Jest jeszcze inna możliwość, tak myślę. Jeżeli ktoś uczepi się swoich przekonan, i zwiąże z nimi całe swoje zycie i nadzieje, tak jak w przypadku fundamentalistycznych grup wyznaniowych, i na dodatek zrozumie, że przyjęcie pewnych faktów (np. naukowych) ten porządek świata i te jego nadzieje prawdopodobnie zniszczy, to naturalnym odruchem może być obrona. I może to być całkiem szczera reakcja - każdy chce zachować spójność osobowości i każda próba obalenia raz mocno przyjętych poglądów może naprawdę boleć. Tym bardziej, że mówimy tu o sprawach dużej wagi - czy będę żył wiecznie czy nie? Czy po śmierci coś jeszcze istnieje? Czy jest Bóg?
    Tak więc pomimo tego, że rozumiem, że różnorakie opory w człowieku mogą się pojawiać, tak nie jestem w stanie zaakceptować braku szczerości w poglądach i w ich wyrazaniu.
    Albo uczciwie przyznaję, że fakty mnie nie interesują, biblia zawsze wygra (patrz Refael72), albo staram się dojść, gdzie leży prawda bez względu na implikacje. Jeżeli np. cała natura wygląda tak, jakby ewolucja była prawdą, to być może jednak jest prawdą? Jeżeli jednak Bóg stworzył świat tak, żeby dowody paleontologiczne oraz dzisiejsze genetyczne (i inne) wskazywały jasno na ewolucję ale tak naprawdę teoria ta jest całkiem fałszywa, to po jaką cholerę Bóg tak to urządził? Czy chce, żeby ludziom było trudniej w niego uwierzyć??? Jaki to może mieć sens???

    OdpowiedzUsuń
  7. "np. forma pośrednia między ptakiem a gadem nie byłaby w stanie ani chodzić ani latać"

    Odnoszę się do tego fragmentu, gdyż w sposób szczególnie jaskrawy pokazuje niewiedzę pastora. Zacznę może od pytania: wie Pan, w jaki sposób chodzą ptaki? Widział Pan kiedyś jakiegoś? Otóż chodzą na dwóch tylnych kończynach, do latania używają natomiast kończyn przednich. Ich gadzi przodkowie to teropody, które były dinozaurami dwunożnymi. Również chodziły na dwóch nogach, a kończyn pierwszej pary używały zależnie od gatunku. Jedne przytrzymywały nimi zdobycz, inne nie używały ich w ogóle (tyranozaur). Także w tym przypadku nie mamy do czynienia ze zmianą kończyna kroczna>skrzydło. Ze zmianą taką mieliśmy przypuszczalnie do czynienia w przypadku nietoperzy. Ale i tutaj jest ona jak najbardziej możliwa. Pierwszym etapem rozwoju nietoperzych skrzydeł było powstanie błony skórnej między kończynami. Niektórym współczesnym ssakom szybującym (np. lotopałanka) wcale nie przeszkadza to w chodzeniu na 4 kończynach. Podobnie zresztą, jak rozwinięcie się w pełni skrzydeł u nietoperzy nie przeszkadza im w używaniu wszystkich czterech kończyn do chodzenia... Właściwie, to z sytuacją utracenia funkcji lokomocyjnych przez kończynę przekształconą w skrzydło mamy do czynienia tylko w przypadku ptaków, właśnie dlatego, że już ich przodkowie nie używali przednich kończyn do chodzenia. Popieram Anty-Lopę: jak można domagać się podstawiania modelów ewolucji płci pod nos, skoro wskazane już zostały dostępne za darmo do poczytania artykuły na temat prowadzonych w tym zakresie badań? Druga rzecz: pyta Pan o możliwość powstania "dobranych" narządów płciowych człowieka w drodze ewolucji, nie dostrzegając jednocześnie, że istnieją zwierzęta, które obywają się bez ludzkich zachowań rozrodczych i ludzkiej budowy narządów płciowych. Ich przykład pokazuje, że możliwe jest posiadanie odmiennej budowy narządów rozrodczych, i rozmnażanie się z powodzeniem. Ich przykład pokazuje, że w istocie rozwój seksualności był stopniowy (wiele organizmów zachowało stan ze starszych etapów owego rozwoju). Pan to olewa...

    OdpowiedzUsuń