wtorek, 20 lipca 2010

Homoseksualizm czyli czy jesteś gotowy na podjęcie walki o siebie samego?

Przy okazji warszawskiej parady mniejszości seksualnych "EuroPride" ponownie rozgorzały dyskusje nt. zjawiska jakim jest homoseksualizm. Tzw. środowiska gejowskie w bardzo prosty sposób sprowadzają dyskusję nt. orientacji seksualnej do stwierdzenia: "To jest wrodzone, genetycznie uwarunkowane, nieodwracalne. Musisz to najzwyczajniej zaakceptować (lub zamilknąć)."

Zazwyczaj przyznaję im rację, jednak tylko w tym sensie, że osoby homoseksualne rzeczywiście nie miały wpływu na swoją seksualność. Po prostu w pewnym momencie swojego życia odkryły (na ogół z przerażeniem), że bardziej pociągają je osoby tej samej płci. Nie są temu winne i nie powinny być za to potępiane.

To czemu sprzeciwia się Biblia to dawanie upustu seksualnym pragnieniom w sposób niezgodny z Bożym planem. Dlatego współżycie z osobą tej samej płci jest tak samo zabronione jak współżycie z osobą płci przeciwnej poza przymierzem małżeńskim. Bóg nie dyskryminuje więc osób homoseksualnych, tak jak nie dyskryminuje osób niezamężnych . Chce natomiast by podjęły walkę o czystość w sferze seksualnej, która będzie przemieniała ich charakter i upodabniała do obrazu Chrystusa. Tu polecam wspaniałą książkę Alana Medingera "Podróż ku pełni męskości" i zapoznanie się z jego służbą pod nazwą Regeneration.

Powyższe stwierdzenie, że osoba homoseksualna nie miała wpływu na wybór swojej orientacji jest jednak dalekie od przyznania, że homoseksualizm jest czymś wrodzonym, zdeterminowanym genetycznie. To, że ktoś jest niewinny nie oznacza, że nie jest odpowiedzialny za to by podjąć walkę o swoją seksualność, przede wszystkim o czystość w tym względzie. To, że nie jestem winny grzechu mojej córki lub syna nie oznacza, że nie jestem odpowiedzialny za to by zająć się tą sprawą i przeciwdziałać wobec obecności grzechu w moim domu. Najdoskonalszym przykładem jest Chrystus, który nie będąc winnym naszych grzechów - przyjął za nie odpowiedzialność niosąc krzyż. Równie dobrze mógł tego uniknąć ze świadomością: Nie miałem wpływu na ich grzech, bunt. Nie ja jestem temu winny, dlaczego więc mam za nich cierpieć?

W chrześcijańskim życiu nie ma jednak dróg na skróty. Jeśli ktoś pragnie iść za Jezusem - powinien pamiętać, że droga do chwały wiedzie przez śmierć (dla swoich pragnień, egoizmu, pychy itd.). Droga do zmartwychwstania, do nowego życia w wolności prowadzi przez krzyż.
Dlatego Kościół powinien homoseksualne osoby szukające wsparcia, przyjaznej przystani w owej walce wspierać, nie zaś odrzucać, potępiać.

Mówię o "walce" ponieważ łatwo zrzucić z siebie odpowiedzialność na "geny", "naturę", a nawet Pana Boga. Sprawa jest o wiele bardziej złożona. Na seksualną orientację może wpływać wiele rzeczy (rodzice, osoby tej samej płci, z którymi często przebywamy, doświadczenie wczesnego dzieciństwa siedzące głęboko w nas itp.). Nie zawsze są to jednak rzeczy nazwane, odkryte. Tych o których wiemy, że mogą być zagrożeniem dla chłopaka/dziewczyny w kształtowaniu ich seksualności - powinniśmy unikać. Bardzo ważna jest tu rola ojca, np.:
- wycofany, nieobecny ojciec i dominująca, nadopiekuńcza wobec syna matka to schemat w znacznym procencie homoseksualnych chłopców. Szukają więc akceptacji u boku innego mężczyzny, odczuwając deficyt miłości, której nie otrzymali ze strony taty.
- szorstki, okrutny wobec córki ojciec - nie okazujący czułości (niekiedy molestujący) to schemat u wielu dziewczyn o skłonnościach lesbijskich. Szukają więc intymności i czułości u boku kobiety.

Oczywiście powyższe czynniki nie wpływają automatycznie na pojawienie się homoseksualnych skłonności. Jest wiele osób homoseksualnych z tzw. "normalnych" domów. Jednak żaden rodzic nie jest skazany na bierne oczekiwanie i ściskanie kciuków. Ma znaczący wpływ (choć nie ostateczny) na kształtowanie się męskości, kobiecości, seksualności u swoich dzieci. Szczególnie ważna jest tu rola ojca.

Na koniec: Jeśli jesteś osobą o skłonnościach homoseksualnych i chciałbyś porozmawiać, szukasz wsparcia - napisz na mój mail: bartosik7@gmail.com

Osobom zainteresowanym podjęciem walki w tej sferze (lub chętnym by wspierać takie osoby) oferuję m.in. wysłanie płyty z wykładami z konferencji "Regeneration - Nowe Drogi" (w j.ang. z tłumaczeniem), która odbyła się w Warszawie dwa lata temu.

18 komentarzy:

  1. A ja chciałam tylko przypomnieć, że jeśli ktoś nam mówi, że jesteśmy źli i mamy się naprawić, bo tak jest gdzieś napisane, to nie musimy w to wierzyć.

    Wystarczy odejść od tych ludzi, złapać dystans.

    Może ten czarny lęk, który widzimy to nie nasze oczy, ale okulary, które nakłada nam kulturowe niewolnictwo. Zawsze mamy wybór kogo słuchać. Wbrew temu, co twierdzą Ci, którzy zarabiają na naszych smutkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gadanie, że homoseksualizm jest genetyczny jakoś nie trafia do mnie. Dziedziczność? Jak przekażą gen homo, skoro ze związku homo nie można mieć dzieci? To może błąd w kopiowaniu? Jeśli to błąd w kopiowaniu to błędy w kopiowaniu nazywamy CHOROBĄ GENETYCZNĄ.

    Kiedyś czytałem w "Najwyższym Czasie" o przypadku homoseksualizmu u baranów (żeby nie było niedomówień - samiec owcy) - wyleczono ich z tego endokrynologicznie. Więc może wbrew lobby gejowskiemu i WHO należałoby badać możliwość leczenia w tym kierunku? (Głosowanie WHO wykreślające homoseksualizm z listy chorób nie robi na mnie wrażenia - faktów nie ustala się przez głosowanie.)

    I jeszcze o wpływie czynnika wychowania w domu rodzinnego. Jest to czynnik mogący powodować skrzywienie homoseksualne. Miałem okazję poznać kiedyś dwie dziewczyny (w odstępie kilku lat, nie była to para), które w rozmowie przyznały się do skłonności bi. OBIE miały ojca zawodowego oficera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rafael72, urocze jest przekonanie, że nasi rodzice nie mogą być homoseksualni. Skoro statystycznie odsetek osób z rożnymi wariacjami zachowań seksualnych jest dość stały, a w pokoleniu naszych rodziców 99% ludzi nie miało znajomych gejów, to musieli się chyba oni gdzieś podziać, nie sądzisz?

    Choroba to coś, co daje przykre dolegliwości i prowadzi do pogorszenia jakości życia. W homoseksualizmie do pogorszenia jakości życia prowadzą homofobii, a więc czynnik poza osobą homoseksualną. Czemu więc chcesz zmieniać geja? Zmień świat.

    Dzieci zawodowych oficerów są bi? Bardzo ciekawa hipoteza :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Myszko,

    Racja. Zawsze mamy wybór: czy udać się do specjalistów, którzy niosą ulgę w smutku czy też samodzielnie się z zmagać z problemami lub zaklinać rzeczywistość, że jednak jest inna niż jest.

    Mamy wybór czy iść po ulgę do lekarza gdy szwankuje zdrowie, do dentysty gdy boli ząb czy do mechanika gdy zepsuło się auto. Mamy też wybór czy udać się do pastora/księdza gdy odczuwamy ból duszy lub nie układa się w małżeństwie, dręczą pokusy itp.

    Oczywiście możemy zaprzeczać, że w rzeczywistości jest całkiem dobrze z naszym zdrowiem, autem, zębami czy duszą - mimo iż mamy gorączkę, boli ząb, auto nie chce odpalić, dręczy sumienie.

    Najwyraźniej skoro nawet niewierząca Myszka znajduje spełnienie w rozmowie z duchownym to tym bardziej jest to potrzebne tym, którzy szukają jego obecności nie tylko po to by przyniósł ulgę duszy poprzez wysłuchanie i wyartykułowanie w jego obecności jej ateistyczno-prohomoseksualno-feministycznych poglądów.

    Myszko, będę Cię nadal chętnie wspierał w Twojej potrzebie. Mów do mnie. Co jeszcze Cię dręczy? :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myszka napisała: "A ja chciałam tylko przypomnieć, że jeśli ktoś nam mówi, że jesteśmy źli i mamy się naprawić, bo tak jest gdzieś napisane, to nie musimy w to wierzyć"

    Więzienia są pełne ludzi, którzy z podobna rezerwą potraktowali Kodeks karny :-). Nie zachęcam do takiej ignorancji.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Rafael72: twoja Biblia została stworzona właśnie poprzez GŁOSOWANIE. Apokryfów, z których sklecono Biblię była cała masa, a przez głosowanie wybrano to co dziś znamy.

    Co do specjalistów od smutku: lekarze, dentyści czy psychologowie uczą się kupę lat swojego zawodu poznając fakty, robiąc badania naukowe itp., teologowie uczą się w zasadzie z jednej książki (o jednej książce), w każdym stuleciu dopasowując swą "wiedzę" do bieżącego kontekstu społecznego i moralnego. Za bardzo dziś juz ludu nie pocieszają - ale faktem jest, że są coraz bardziej pocieszni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. James Bond, wybacz, ale pleciesz kompletne bzdury pisząc o "głosowaniu".

    Ostatecznym autorytetem teologów jest (przynajmniej powinna być) jedna książka - Słowo Boże (Pismo Św.). Podobnie mechanicy, lekarze, psychologowie, pedagodzy wskażą 1-3 książki, które traktują jako swoją "Biblię". Pozostałe książki to cenna skarbnica wiedzy i poznania, które studiują (w przypadku teologów) przez całe życie.

    Inna sprawa, że teolodzy są różni, podobnie jak prawnicy, lekarze czy mechanicy: są wierzący i dobrzy w swoich fachu teolodzy, ale są także niewierzący, których dorobek nadaje się tylko do wrzucenia do śmietnika historii. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, nie było mnie trochę i dyskusja nie posuwa się do przodu :)

    Twój zawód, który pozwala zarabiać Ci pieniądze, powoduje jednocześnie, że traktujesz ludzi protekcjonalnie. Nauczyciele też tak mają :). Fakt, że bezpodstawnie wywyższasz się ponad homoseksualistów nie tyle dręczy mnie Pawle, co zasmuca.

    Powiedzieć, że powodem smutku gejów jest ich gejostwo, to tak jak powiedzieć, że powodem smutku jakiejś osoby jest to, że ma piegi, gdy faktycznie powodem jest to, że inni się z tych piegów śmieją. Czy w związku z tym należy szukać terapii, której nie ma, skoro piegi same w sobie są wariacją natury, a nie chorobą?

    Twin, nie porównuj beletrystyki z Kodeksem Karnym, który powstawał metodą prób i błędów i jego głównym celem jest jak najlepsze służenie ludziom a nie wynoszenie jednych ponad drugich. Przypominam jednocześnie, że w tej drugiej książce rozrzucanie rozczłonkowanego ciała żony jest karalne, podczas gdy w tej pierwszej jest tylko wydarzeniem. Twoja decyzja, której z nich zechcesz więc pozwolić na kierowanie Twoim życiem.

    Pawle, dlaczego głosowanie to bzdura? A w jaki inny sposób umówiono się, że apokryfy są apokryfami?

    Deszcz popadał i jest pięknie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Myszko, mylisz się. Nie uważam się za lepszego od homoseksualistów. Zasmuca mnie natomiast Twój język. Zamiast prowadzić uczciwą dyskusję - zarzucasz osobom, które mają inne zdanie na ten temat od Ciebie - wywyższanie lub homofobię. To nieuczciwe.

    Zauważ, że nikt na tym blogu z powodu Twoich poglądów nie zarzuca Ci klerofobii, wywyższania się nad chrześcijan (których określasz jako zniewolonych jakimiś kodeksami) itp. Wyluzuj więc proszę z takimi zarzutami i prowadź rzeczową dyskusję.

    Co do apokryfów to mówienie, że stały się one apokryfami poprzez głosowanie jest zupełnym nonsensem. To tak jak ja bym powiedział, że poprzez głosowanie książki Agathy Christie stały się kryminałami. ;-)

    PS. Poza tym polecam coś do poczytania nt. historii kościoła, kształtowania kanonu i Synodu Kartaginie (397 r.).

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie Pawle, nie sadzę, żebyś akurat Ty był homofobem. Natomiast sądzę, że ogólnie jest tak, że aby doradzać komuś, trzeba mieć świadomość, że robimy coś lepiej niż inni. Nie jest moim celem sprawianie Ci przykrość, uważam jednak, że uszczypnięcie czasem zmusza do refleksji, która nigdy jest zła.

    To o czym piszesz nazywa się chyba antyklerykalizmem. Nie wiem, czy jest coś takiego jak klerofobia, ale przypuszczam, że to uniemożliwiłoby mi kontakt z Tobą lub moim dobrym kolegą z LO. W każdym razie myślę, że lęk przed duchownymi jest możliwy, bo można mieć stany lękowe na każdy temat - tak jest zbudowany nasz mózg. Ważne, żeby nie dorabiać do tego ideologii. Zauważ zaś, że są osoby, które do swojej homofobii dorabiają ideologię. Czy to jest fair?

    Nie uważam, że porównanie do kryminałów Agathy Christie jest adekwatne :) Powiedz mi więc w jaki inny sposób niż głosowanie wybrano te dzieła, które uznano tylko za apokryfy.

    PS. Wiesz przecież, że rozmowy z Tobą sprawiają mi przyjemność :))

    OdpowiedzUsuń
  11. 1. Myszko, owszem, w każdej profesji ważna jest świadomość, że ma się do zaoferowania bliźnim coś czego oni nie mają lub nie wiedzą. Dotyczy to nie tylko duchownych, ale także lekarzy, mechaników, nauczycieli, programistów. Jednocześnie ważna jest świadomość, że zawód, który wykonujesz to SŁUŻBA dla innych i realizacja powołania, które każdy z nas otrzymał od Boga. Dlatego nie ma mniej lub bardziej świętych zawodów (nie mówię oczywiście o grzesznych "zawodach").

    Nie sądzę, że lekarz przypisujący mi lek ma prawo czuć się lepszym ode mnie z powodu wiedzy, którą posiada, a której mi brak. Jeśli myśli w taki sposób - żal mi go.

    Bycie pastorem to służba Bogu i ludziom, a nie sposób na samo-dowartościowanie. Nie mówię, że nie ma zarozumiałych, pyszałkowatych duchownych. Niestety i tacy się zdarzają. :( Boże chroń mnie od takiej postawy.

    Możesz być, Myszko, moim blogowym stróżem i sprawdzać mnie pod tym względem :)

    2. Celowo nie użyłem słowa "antyklerykał" ponieważ "klerofob" brzmi dosadniej - prawie jak przypadłość nie do wyleczenia. Na podobnej zasadzie środowiska gejowskie na określenie swoich krytyków ukuły termin: "homofob", nie zaś "antyhomoseksualista". Skutecznie odstrasza on niektórych od wyrażania publicznej krytyki środowisk LGBT.

    3. Co do apokryfów. Przykład z Agathą Christie jest adekwatny w tym sensie, że zarówno ona jak i autorzy apokryfów doskonale widzieli CO wyszło spod ich pióra. Nie potrzebowali do tego żadnego głosowania - by ktoś "autorytatywnie" zaklasyfikował ich dzieło i powiedział czym ono jest.

    Kościół nie zdecydował autorytatywnie, że dane księgi to apokryfy, lecz ROZPOZNAŁ je za takowe. Podobnie jak Ty czy ja nie decydujemy czy książki Agathy Christie są kryminałami lecz DOSTRZEGAMY, że nimi SĄ.

    Nie było żadnego głosowania. Chyba, że masz jakieś stenogramy spotkań z zapisami kto i jak głosował. Daj znać.

    Natomiast przez pewien czas wśród teologów i ojców kościoła toczyły się DYSKUSJE czy np. List Jakuba lub 2 List Piotra są księgami kanonicznymi.

    Ja również cenię nasze dyskusje i Twoje poczucie humoru :-)) Dzięki za to.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myszko, nazywasz beletrystyką coś co stanowiło kodeks prawa w czasach gdy nasze państwo i nasze prawa były daleką przyszłością. Napisałaś, że jeśli coś gdzieś jest napisane to my nie musimy w to wierzyć. To niby dlaczego mamy wierzyć, że homoseksualizm nie jest chorobą? Przecież coś takiego gdzieś tam zostało napisane i nic więcej. Zastanawiam się jakimi kryteriami się kierujesz wybierając dla siebie autorytety. Ciekawi mnie też dlaczego tak podejrzliwie traktujesz ludzi, którzy mają inny system wartości niż Ty i oceniasz ten system przez pryzmat własnych poglądów zamiast zastanowić się jaką ma wartość dla drugiego człowieka. Czy to aby nie jest postawa, którą zarzucasz tzw. homofobom?

    "Przypominam jednocześnie, że w tej drugiej książce rozrzucanie rozczłonkowanego ciała żony jest karalne, podczas gdy w tej pierwszej jest tylko wydarzeniem."

    Piszesz tak bo ignorujesz kontekst i fakt, że wydarzenia te nie były na porządku dziennym. Trzeba również zauważyć, że cała sekwencja wydarzeń rozpoczyna się od najwyraźniej gejowskiej parady pod drzwiami gościnnego mieszkańca Gibei :-).

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. Napisałam, że uważam, że nie jesteś homofobem, ponieważ mam świadomość zawodu jaki wykonujesz. Co mi możesz powiedzieć w tym temacie? To, co musisz jako duchowny. Przyjemność mi sprawia rozmowa z Tobą, tak jak i z katolickim księdzem z którym pracuję. Jemu też chyba jest miło, bo tych rozmówców szczerych, którzy traktują go jak ołtarz nie ma wokół siebie zbyt wielu.

    Każdy może sądzić, że wiedza daje mu przewagę, która jest trampoliną do wywyższania się. Obym tego uniknęła as well. Wywyższanie się ograbia z przyjaciół :)

    2. Mnie też zbyt wyuzdane parady drażnią, podobnie jak różowe lateksowe spodnie na jakimś niezbyt atrakcyjnym cielsku. Mam jednak na względzie to, że ten człowiek nie czyni mi nic złego. Nie czyni mi, ponieważ nie mam tego typu fobii. Myślę mimo wszystko, że większość tych zachowań agresywnych lub "ochronnych" jest spowodowana fobią. Było kilka przypadków, że osoby, które bardzo agresywnie wypowiadały się o gejach, same nimi były, a okazywało się to dopiero na kozetce u psychoanalityka ... tak osoba była poharatana przez represyjne wychowanie "prawych" rodziców. Zazwyczaj miało to miejsce po tym, jak homofob z powodów swoich czynów (pobicie, morderstwo) w końcu uzyskiwał pomoc albo przynajmniej badanie psychologiczne.


    3. Nie sadzę, żeby autorzy apokryfów wiedzieli, co im wyszło. Myślę, że niektórzy z nich słabo byli zapoznani z ST, natomiast autorzy Ewangelii mieli to szczęście, że nie zawarli za dużo sprzeczności. Piszesz ROZPOZNAŁ, ale faktycznie była to dyskusja, którą można porównać do głosowania. Gdyby podział na ewangelie i apokryfy był oczywisty, żadne zebranie na ten temat nigdy nie miałoby miejsca. O zebraniu na temat uznania książek Christie za kryminały nigdy, pewnie z tego właśnie powodu, nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Twin

    1. oczywiście jest to kodeks prawa. I myślę sobie, że jesteśmy zadowoleni, że już nie obowiązuje.

    2. jest wielka różnica pomiędzy napisaniem a badaniem :) Nie "nic więcej". problem został zbadany, jest zresztą badany nadal.

    3. czy wszyscy muszą mieć autorytety? Mnie kojarzy się to (wg polskich standardów), z tym że taka osoba robi wszystko właściwie, nawet spuszcza wodę w ubikacji inaczej. Ponieważ tego nie uznaję, są ludzie, których cenię w jakimś zakresie. To tyle. Zero przymuszania innych do świętości, albo kreowania jej tam gdzie jej nie ma.

    4. Rozumiem jakie wyznajesz wartości. wskazuję ich felery, które mogą utrudnić Ci życie (lub Twoim bliskim)

    5. Zauważ, że reakcji boga na gejowską pardę też nie było :)) Albo też byli to pierwsi z homoseksualizmu uleczeni przez boga, czyli cała reszta odbyła się za jago aprobatą. Niektórzy wyznawcy próbują zadowolić boga w dwójnasób, zupełnie niepotrzebnie.

    Pięknej niedzieli.
    Skoro popadało, teraz zacznie kwitnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. 1. A co w sensie moralnym nie obowiązuje? Wolno już mordować, kraść itd.?

    2.No chyba jednak nie został zbadany skoro nadal jest badany. Nie przeszkadzało to jednak jak widać wyciągać daleko idących wniosków sprzyjających homoseksualistom.

    3. Przy takim rozumieniu autorytetu to rzeczywiście możesz mieć problem z postrzeganiem wartości drugiego człowieka jako tego, od którego można się czegoś nauczyć. Wszystko definiujesz w tak przejaskrawiony sposób?

    4.Chyba jednak nie rozumiesz. Felery? A jakież to felery mogą mi utrudnić życie skoro chrześcijaństwo to podobno pójście na łatwiznę :-), przynajmniej tak gdzieś niedawno przeczytałem ;-).

    5. Cóż, Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy. Przeczytaj sobie co dalej stało się z tymi ludźmi. Jeśli chcesz poczytać o braku "reakcji Boga" na natrętne zachowanie homoseksualistów to polecam Księgę Rodzaju rozdział 19.

    OdpowiedzUsuń
  16. Homoseksualizmu nie jest przez medycynę traktowany jako zaburzenie, ponieważ badania psychologiczne wykazały, że osoby homoseksualne są psychicznie zdrowe. Już w 1957 roku Karen Hooker porównywała dwie grupy badawcze: grupę osób homoseksualnych i heteroseksualnych. Dowiodła, że nie ma typowych dla rozwoju homoseksualizmu cech wychowania. Za pomocą testów osobowości wykazała, że, osoby homoseksualne nie wyróżniają się istotnymi różnicami osobowościowymi w stosunku do osób heteroseksualnych. Po jej badaniach Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w 1973r. usunęło homoseksualizm z rejestru chorób.

    Orientacja homoseksualna lub heteroseksualna jest po prostu tożsamością psychoseksualną. Wolność daje każdemu prawo żyć w zgodzie ze swoją naturą. Bycie autentycznym, życie zgodnie ze swoją naturą jest podstawą zdrowia psychicznego. Dlaczego miłość, bliskość, intymność dwojga kochających się osób miałaby być grzechem, czyli przedmiotem krytyki moralnej? Bóg, jeśli istnieje, nie jest tak ograniczony by sądzić tak mało rozumnie. Grzechem jest natomiast bezpodstawne osądzanie kogoś. Bo czy dobrem jest rzucanie kamieniem w tożsamość drugiego człowieka? Czy tożsamość może być zła? Czy nie Bóg ją stworzył? Orientacja seksualna jest tożsamością. Grzechem jest pomijanie mądrości jaką daje nam Bóg poprzez odkrycia psychologii, genetyki. Miłość pomiędzy dwojgiem ludzi, nieważne czy tej samej czy różnej płci, rozpatrywana na gruncie etyki, jest dobrem. Inne odłamy chrześcijaństwa poszły już dalej w pojmowaniu tego i akceptują związki homoseksualne.
    Szczerze zachęcam - niech Pan raczej walczy o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Proszę się nie poddawać. Walczący geje, lesbijki to głośna i widoczna mniejszość. Jak sam na pewno pastor wie, tych, co cierpią ze względu na odczuwane skłonności homoseksualne jest o wiele więcej. Dlatego cieszę się z każdej osoby, która chce takim osobom realnie pomagać.
    Homoseksualizm.edu.pl "To wszystko przez homofobię"?

    OdpowiedzUsuń