poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Jak skutecznie podzielić kościół? - porada nr 4

Chcesz skutecznie podzielić kościół? Jest pewien bardzo dobry sposób. Być może już go znasz: zaprzeczaj ważności chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Św., który był udzielany w innym niż twój kościele.

Unikaj czytania Efezjan 4:5 i mów, że chrzty w imię Ojca, Syna i Ducha Św. innych kościołów chrześcijańskich nie są chrztami ponieważ:
- użyto w nich za mało wody
- wylano ją na zbyt młodą/zbyt mało uświadomioną/zbyt upośledzoną osobę
- chrzciciel był dziwnie ubrany, a ty nie jesteś pewien jaka jest jego więź z Jezusem
- chrzczony cię nie przekonuje, a ty nie jesteś pewien jaka jest jego więź z Jezusem
- praktykuje się je w inny sposób niż u ciebie (np. przez polanie, zanurzenie lub pokropienie).

Twierdź, że ważność chrztu zależy od stanu serca osoby chrzczonej i chrzczącego. Bądź przy tym przekonany, że historyczny kościół nie chrzcił w inny sposób niż twój. Dąż aby w Wyznaniu Wiary twojego kościoła nieomal na samym początku znalazł się zapis o jego wyjątkowości pod względem sposobu udzielania chrztu.

Zaprzeczaj 1 Koryntian 12:13 i mów, że nie wszyscy ochrzczeni są częścią Jednego Ciała, o ile nie są członkami zboru (parafii) zbliżonego liturgicznie i denominacyjnie do twojego. W żadnym razie nie wolno ci takich osób dopuszczać do Stołu Pańskiego! Niech Stół Pański skutecznie Was podzieli (więcej na ten temat wkrótce)! Skupiaj się więc na tym by sakramenty zamiast łączyć – dzieliły i były elementem dzięki któremu skutecznie podkreślisz swoją odrębność. Dzięki temu więcej ludzi zauważy twoje wyznanie "w tłumie" wielu innych.

Przy okazji na pewno przyczynisz się do rozbicia kościoła. To jednak nieważne. Liczy się przecież wyłącznie "indywidualna relacja z Panem". "Prawdziwy kościół" i tak jest "niewidzialny", prawda?

5 komentarzy:

  1. Zgadzam sie z Pastorem. Latwiejszy dostep do internetu sprawil, ze coraz wiecej chrzescian z wyznan ewangelicznych spedza czas na sporach z innymi wyznaniami, jednoczesnie chelpiac sie, jak to wczesniej wyszli z wielkiego Babilonu- ich zdaniem KRK. Zakladaja oni jednoczesnie, ze Babilon nie dotyczy ich samych, poniewaz w swoich zborach maja podane na tacy "wlasciwe nauczanie". Zapominajac jednoczesnie o sumieniu ludzi dopiero szukajacych Boga, ktorzy patrza na te spory i zastanawiaja sie, na czym polega bycie chrzescijaninem. Babilon jest zjawiskiem o wiele wiekszym i dotyczy wszystkich denominacji i chrzescijan. David Wilkerson napisal kiedys, ze Babilon jest tam, gdzie chrzescijanie preferuja pochlebstwa niz napomnienia, gdzie komory modlitewne sa puste, gdzie nie ma uswiecania sie, gdzie chrzescijanie ida na latwizne, szukaja zaspokojenia swoich potrzeb i brataja sie z grzesznym swiatem. Wilkerson pisze rowniez, ze swiatynia Antychrysta to swiatynia ludzkich serc, a nie konkretny budynek w Jerozolimie.

    OdpowiedzUsuń
  2. A co Ty tak z tym Wilkersonem??? Prorok jaki czy co? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Szczegolnie w kontekscie rozmow o chrzcie na pewnym internetowym forum dyskusyjnym dla chrzescijan. Pozdrawiam! Imperator

    OdpowiedzUsuń
  4. Imperatorze, jak tam Imperium się rozwija? :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odniose sie do mojego poprzedniego komentarza, gdzie sie nie podpisalam, za co przepraszam. Przytoczylam tu fragmenty kazan D. Wilkersona, poniewaz moim zdaniem trafnie przedstawiaja zjawisko klotni wsrod sporej czesci chrzescijan, zobojetnienie, lenistwo duchowe, nie zauwazajac jednoczesnie, jaki "duch" zamieszkal w ich sercach. W tym kontekscie nie interesuje mnie, kim D. Wilkerson jest, ale jego komentarz dotyczacy duchowej kondycji wspolczesnych chrzescijan i ich nieskonczonych sporow.
    Pozdrawiam,
    Armagh

    OdpowiedzUsuń