piątek, 13 sierpnia 2010

Nabożeństwo jako bitwa o świat

Wiele rzeczy można powiedzieć nt. biblijnego nauczania nt. chrześcijańskiego nabożeństwa. W dzisiejszym wpisie skupię się na jednym z jego aspektów. Nabożeństwo jest bitwą o świat.

Doktryna powszechnego kapłaństwa oznacza nie tylko to, że każdy z wierzących w Jezusa ma bezpośredni dostęp do Boga (poprzez zasługi Syna), ale także, że jako kapłani wstawiamy się za światem, walcząc o niego w modlitwie, głosząc ewangelię, niosąc ulgę strudzonym, pełniąc uczynki miłosierdzia.

Przypatrzmy się słowom z Ks. Wyjścia 17:9-14: (9) Wtedy rzekł Mojżesz do Jozuego: Wybierz nam mężów i wyrusz do boju z Amalekitami. Jutro ja z laską Bożą w ręku stanę na szczycie wzgórza. (10) Jozue uczynił tak, jak mu rozkazał Mojżesz, i wyruszył do boju z Amalekitami, a Mojżesz, Aaron i Chur weszli na szczyt wzgórza. (11) Dopóki Mojżesz trzymał swoje ręce podniesione do góry, miał przewagę Izrael, a gdy opuszczał ręce, mieli przewagę Amalekici. (12) Lecz ręce Mojżesza zdrętwiały. Wzięli więc kamień i podłożyli pod niego, i usiadł na nim; Aaron zaś i Chur podpierali jego ręce, jeden z tej, drugi z tamtej strony. I tak ręce jego były stale podniesione aż do zachodu słońca. (13) Tak pobił Jozue Amalekitów i ich lud ostrzem miecza. (14) Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Zapisz to dla pamięci w księdze i wbij to w głowę Jozuego, że całkowicie wymażę pamięć o Amalekitach pod niebem.

Izrael jest w trakcie walk z narodami oblegającymi Ziemię Obiecaną. Bóg nakazuje wyruszyć wojskom Jozuego do walki z Amalekitami. Mojżesz w tym czasie znajdował się na szczycie wzgórza – obserwując pole bitwy. Raz z nim udali się tam Chur i Aaron.

Dopóki ręce Mojżesza były uniesione w górę przewagę w bitwie miał Izrael. Gdy były opuszczone przewagę osiągali Amalekici. Ostatecznie Izrael zwyciężył, zaś Bóg obiecał, że „całkowicie wymaże pamięć o Amalekitach pod niebem”. Zwycięstwo jednak przyszło kiedy Chur i Aaron podpierali ręce Mojżesza, gdy te były wzniesione.

Zastosowanie powyższych słów jest m.in. następujące: gdy kościół ma ręce i serca wzniesione do Boga – wówczas może spodziewać się zwycięstwa w walce o narody. Gdy opuszcza ręce – jest zdominowany przez pogan oraz ich kulturę. Jeśli kościół pełen wiary i gorliwości przychodzi do Boga wznosząc ku Niemu swój wzrok – zdobywa świat. Gdy popada w apatię, zwątpienie – upodabnia się do świata i staje się martwy.

Kiedy rodzice mają ręce wzniesione do góry mogą liczyć na Boże błogosławieństwo w wychowaniu dzieci. Kiedy je opuszczają, tracą nadzieję lub szukają ludzkich metod – prowadzi to do rozczarowania.

Powinniśmy niczym Mojżesz walczyć o świat w modlitwie. Gdy walczymy w modlitwie o kościół, naszych bliskich, naród – rzeczywistość naprawdę się zmienia. Oczywiście czyni to Bóg, który używa naszych modlitw niczym pocisków do burzenia murów. Murów w ludzkich sercach, kulturze.

Nabożeństwo jest wspólnym wznoszeniem rąk do Boga i wołaniem o pomoc w naszych bitwach. Jeśli przychodzisz by tylko słuchać, stać lub siedzieć – nie oczekuj, że będziesz w tych bitwach zwyciężał. Miejmy zatem serca, wzrok oraz ręce wzniesione do nieba i wołajmy o odwagę, o to by Bóg walczył za nas w bitwach, które są przed nami.

2 komentarze:

  1. "Gdy walczymy w modlitwie o kościół, naszych bliskich, naród – rzeczywistość naprawdę się zmienia. "

    Udowodnij. Byli tacy, co takie badania robili. Wyszło niestety, że modlitwa nic nie zmienia. Chodzi o sytuację, że osoba o którą się modlono nic o tym nie wiedziała. Jeśli osoba wiedziała - modlitwa pogarszała jej stan (zdrowie).

    Propozycja dla pastora i jego kościoła: upatrzcie sobie ofiarę jakiejś wojny, która straciła np. nogę, i przez rok módlcie się o jej odrośnięcie. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Możesz podać link do wyników tych badań? Na jakiej próbie były robione? W jakim miejscu i czasie? W których kościołach? O co się modlono? Do kogo?

    Ja przykłady mogę Ci podać zaczynając od Biblii, a kończąc na osobistym przykładzie. Pytanie tylko: czy cokolwiek one dla Ciebie znaczą?

    OdpowiedzUsuń