piątek, 29 października 2010

Dzieci nie są pominięte w Wielkim Posłannictwie

Zwróciliście kiedyś dokładnie uwagę na treść Wielkiego Posłannictwa? Zauważyliście, że Jezus powiedział abyśmy czynili uczniami... wszystkie narody, nie zaś pojedyncze jednostki?

W Wielkim Posłannictwo mamy ni mniej ni więcej tylko wezwanie do zdobycia świata. Jednocześnie jest to obietnica, że narody przyjdą do poznania Jezusa ponieważ Jemu zostały dane władza i moc (Mt 28:18). To może trwać wiele (tysięcy?) pokoleń, ale powinniśmy mieć tą perspektywę kiedy głosimy ewangelię. Oczywiście to nie może mieć miejsca bez czynienia uczniami jednostek. Jednak wizja Jezusa, Jego cel – są dużo szersze. Jezus jest zainteresowany narodami.

To jeden z wielu argumentów za... chrztem dzieci. Dzieci są częścią narodów. Nie mamy czynić uczniami dorosłych spośród narodów lub obywateli z wyższym wykształceniem. Uczniami mamy czynić wszystkie narody i wszystkich spośród narodów. Oznacza to, że mamy chrzcić również dzieci chrześcijan – czyniąc ich małymi uczniami Jezusa. Dzieci nie są pominięte w Wielkim Posłannictwie.

Chrzest jest nieodzowną (wg słów Jezusa - Mt 28:19-20) częścią procesu uczniostwa. Bez chrztu nie można mówić o biblijnym uczniostwie (m.in. dzieci) i wierności wobec treści ostatnich słów Chrystusa przez wniebowstąpieniem.

43 komentarze:

  1. Skoro w tym biblijnym tekście (Mt 28, 18-20) widzisz argument za chrztem dzieci, to TYM BARDZIEJ powinieneś zobaczyć tam:


    1. POWSZECHNE powołanie do zbawienia: Pan Jezus za wszystkich umarł; chce, aby wszyscy zostali Jego uczniami; chce, aby wszyscy zostali zbawieni;



    2. Pan Jezus czyni swoich uczniów współpracownikami w dziele zbawienia innych. Tym bardziej są oni współpracownikami w ich własnym zbawieniu.



    3. "Nauczanie" i "bycie uczniem" w biblijnym kontekście to nie tylko intelektualne poznawanie, ale także czynna praktyka - naśladowanie Nauczyciela, zgodnie ze słowami Pana w Mt 11, 29.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem pewny czy z kimś/czymś polemizujesz. Chyba nie ze mną bo żaden z Twoich trzech pkt nie stoi w sprzeczności z moimi przekonaniami.

    1. Tak, jest tu powszechne wezwanie do odpowiedzi na ewangelię. Bóg wzywa wszystkie narody do wiary i uczniostwa.

    2. Tak, Bóg używa swoich uczniów by nieść ewangelię ludziom. Są jego wybranymi "narzędziami" w dziele zbawienia.

    3. Owszem, bycie uczniem w biblijnym sensie to nie tylko nabywanie wiedzy nauczyciela, ale dążenie do BYCIA jak nauczyciel. Pisałem o tym na blogu ok. 2 tygodnie temu.

    Tak więc na wszystkie 3 pkt mówię: Amen! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polemizuję z kalwinizmem, który Ty reprezentujesz. To kalwinizm uczy, że:

    1. Pan Jezus przelał krew tylko za wybranych, a nie za wszystkich. Niektórzy na mocy predestynacji uprzednim dekretem są przeznaczeni do piekła. Kalwinizm uczy więc, że nie wszyscy są powołani do zbawienia.

    2. Synergizm zbawczy jest herezją. Pan Bóg zbawia człowieka sam, bez współpracy człowieka.

    3. Tylko wiara jest potrzebna - uczynki są jedynie znakiem wiary, nie przynoszą żadnej zasługi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz:
    "2. Tak, Bóg używa swoich uczniów by nieść ewangelię ludziom. Są jego wybranymi "narzędziami" w dziele zbawienia."

    Uczniowie Chrystusa są nie tylko "narzędziami" w rękach Boga. Są także Jego "współpracownikami", jak to wynika z Mk 16, 20; Ga 2, 8.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niebieski,

    Zanim będziesz z czymkolwiek polemizował dobrze abyś najpierw tą rzecz poznał.

    1. Kalwinizm uczy, że Bóg wzywa do wiary wszystkich. Odpowiedzą natomiast ci, których Duch Św. ożywi i w których wzbudzi wiarę. Jakże inaczej duchowo martwy człowiek jest w stanie uwierzyć? Wiara jest Bożym darem.

    Jezus umarł za kościół - Swoją Oblubienicę (ludzi z wszystkich narodów, języków) ponieważ jest wiernym i monogamicznym Mężem. Nie róbmy z Jezusa poligamisty, który wiąże się z innymi "kobietami" (religiami, filozofiami) tym samym rodzajem miłości co z Oblubienicą. Owszem, kocha cały świat jednak nie jest to miłość przymierzowa, zbawcza. Obrazem tego jest małżeństwo. Mężczyzna ma kochać wszystkich bliźnich (bo Bóg ich kocha). Jednak w szczególny sposób powinien kochać WYŁĄCZNIE żonę - ponieważ obrazuje w ten sposób miłość Jezusa wobec Kościoła.

    2. Zadaniem człowieka jest: nawrócić się, trwać w wierze i wydawać uczynki godne upamiętania. Nie oznacza to, że jest on w stanie wykonać te rzeczy bez Bożej łaski i zmiłowania. Kalwinizm bowiem oczy o: Bożej suwerenności i ludzkiej odpowiedzialności. Problemy zaczynają się gdy przekreślamy jedną z tych rzeczy. Ty w wielu komentarzach polemizujesz z biblijną nauką o Bożej suwerenności i Bożym wybraniu, która w Piśmie Św. jest bardzo wyraźna. Nie potrafisz sobie z nią poradzić bo trudno Ci dostrzec jej spójność z ludzką odpowiedzialnością. Twój problem jest więc nie tyle egzegetyczny (nie odnosisz się ani razu do wersetów z Pisma, które podaję), ale filozoficzny. Dopóki nie zwrócisz się do Pisma - nadal będziesz się z nim borykał.

    3. Owszem, uczynki nie przynoszą żadnej zasługi. Gdyby Bóg wejrzał na nasze uczynki - zasłużylibyśmy na samo dno piekła ponieważ każdy jeden grzech oddala nas od Boga na wieki. Dlatego naszą nadzieją na pojednanie i zbawienie nie powinny być nasze zasługi - lecz zasługi Jezusa. Uczynkami potwierdzamy lub zaprzeczamy realności naszej wiary.

    (8) Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; (9) nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. (10) Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. - Efezjan 2:8-10

    Zbawienie przychodzi przez wiarę, która jest Bożym darem. Jesteśmy stworzeni w Jezusie DO dobrych uczynków, a nie PRZEZ dobre uczynki. Czy wierzysz w Efezjan 2:8-10?

    Jeśli pokładasz ufność na zbawienie m.in. w swoich uczynkach i zasługach to jestem bardzo zaniepokojony.

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piszesz:
    "1. Kalwinizm uczy, że Bóg wzywa do wiary wszystkich. "

    Skoro Jan Kalwin pisze: „Mówimy więc, że Pismo święte wyraźnie świadczy o tym, że Bóg w swoim wiecznym i niezmiennym planie określił raz na zawsze tych, których dla swojej przyjemności zechciał dopuścić do wiecznego zbawienia, i z drugiej strony tych, których dla swojej przyjemności przeznaczył do wiecznego potępienia. Uważamy, że to postanowienie, w odniesieniu do wybranych, opiera się jedynie na Jego miłosierdziu, bez odniesienia do zasług człowieka, podczas gdy ci, których skazuje na zagładę, są wykluczeni z dostępu do życia przez sprawiedliwy i wolny od wszelkich zarzutów, ale w tym samym czasie nieprzenikniony wyrok.” („Institutes”, księga III, rozdział 21, punkt 7. Jest to moje tłumaczenie angielskiego tekstu wziętego ze strony: http://www.ccel.org/ccel/calvin/institutes.v.xxii.html

    Kalwinową definicję predestynacji znajdujemy w tym samym rozdziale, w punkcie 5: „Przez predestynację rozumiemy odwieczne rozporządzenie Boga, którym sam zadecydował, co ma się stać w odniesieniu do każdego człowieka. Nie wszyscy są stworzeni na tych samych warunkach, ale cześć jest przeznaczona do życia wiecznego, inni na potępienie; i konsekwentnie, jako taki został stworzony dla jednego lub drugiego przeznaczenia, mówimy, że został przeznaczony do życia lub do śmierci.”

    to jakże możesz pisać, że "kalwinizm uczy, że Bóg wzywa do wiary wszystkich"? Co jest pierwsze: predestynacja czy wezwanie do wiary konkretnego człowieka żyjącego w konkretnej epoce?

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz:
    "Jezus umarł za kościół - Swoją Oblubienicę (ludzi z wszystkich narodów, języków) ponieważ jest wiernym i monogamicznym Mężem. Nie róbmy z Jezusa poligamisty, który wiąże się z innymi "kobietami" (religiami, filozofiami) tym samym rodzajem miłości co z Oblubienicą. Owszem, kocha cały świat jednak nie jest to miłość przymierzowa, zbawcza. Obrazem tego jest małżeństwo. Mężczyzna ma kochać wszystkich bliźnich (bo Bóg ich kocha). Jednak w szczególny sposób powinien kochać WYŁĄCZNIE żonę - ponieważ obrazuje w ten sposób miłość Jezusa wobec Kościoła."


    Nawet jeśli aktualnie nie wszyscy należą do Kościoła - Oblubienicy Chrystusa, to właśnie nakaz misyjny mówi o tym, iż WSZYSCY są do Kościoła powołani. Gdyby Jego Ofiara była za tych, którzy już w niego wcześniej uwierzyli, kto byłby zbawiony? On kieruje swoje wezwanie nie tylko do tych, którzy należą do Jego Owczarni, ale wszystkich. I za wszystkich daje swoje życie.

    Pan Jezus mówi: "Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz." (J 10, 16)

    A apostoł stwierdza o Jezusie:
    "On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata." (1 J 2, 2)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mylisz dwie rzeczy: Boże dekrety (predestynację) ze zmieniającymi się okolicznościami, doczesnym światem, w którym poruszamy się wedle tego co Bóg nam objawił.

    I objawił nam wyraźnie, że ewangelię mamy głosić wszystkim, że każdy człowiek jest odpowiedzialny za swoje decyzje. Jednocześnie objawił również, że nikt nie może przyjść do Syna, jeśli go nie pociągnie Ojciec (Jn 6:44). Wierzysz w to?

    Wybranie zostawmy Bogu bo to Jego sprawa. My mamy skupić się na czynieniu uczniami narodów.

    Jeśli widzisz w tym jakąś sprzeczność to zachęcam do czytania Pisma Św., zamiast dywagowania. Prawda o Bożym wybraniu stoi niewzruszenie w Biblii - nawet pomimo napięcia w Twojej logice czy kurczowego trzymania się własnego poczucia niezależności.

    Nie pytaj zatem: "Czy podobają mi się wypowiedzi Kalwina?", "Czy rozumiem predestynację i czy potrafię ją pogodzić z ludzką odpowiedzialnością (to pytanie zadaj sobie w dalszej kolejności)?"

    Zapytaj raczej: czego na ten temat uczy Słowo Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa? Jeśli chciałbyś jakiejś pomocy w tej kwestii - daj znać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz:

    "Nawet jeśli aktualnie nie wszyscy należą do Kościoła - Oblubienicy Chrystusa, to właśnie nakaz misyjny mówi o tym, iż WSZYSCY są do Kościoła powołani."

    Oczywiście, bo czym innym jest powołanie, a czym innym wybranie. Dostrzegasz różnicę?


    Piszesz:
    "Gdyby Jego Ofiara była za tych, którzy już w niego wcześniej uwierzyli, kto byłby zbawiony?"

    Nie umarł za tych, którzy wcześniej uwierzyli. Umarł również za tych, którzy UWIERZĄ i będą częścią Oblubienicy.


    Piszesz:
    "On kieruje swoje wezwanie nie tylko do tych, którzy należą do Jego Owczarni, ale wszystkich".

    Oczywiście! Czy napisałem cokolwiek innego? Czytasz moje wypowiedzi? :)

    Piszesz:
    "I za wszystkich daje swoje życie".

    Co to wg Ciebie znaczy? Jeśli za wszystkich bez WYJĄTKU to za jakie grzechy człowiek będzie cierpiał w piekle (lub wg Ciebie w czyśćcu)? Biblia uczy, że Jezus umarł za wszystkich BEZ RÓŻNICY (a nie bez wyjątku) - a więc za ludzi wszelkiego pochodzenia, wszelkich ras, narodów i języków (nie tylk za Żydów).

    Łatwiej to sobie uzmysłowić, jeśli pomyślisz za czyje grzechy składane były ofiary ze zwierząt w ST, które były OBRAZEM ofiary Jezusa. Czy były składane za wszystkich ludzi z Asyrii, Egiptu czy Babilonu? Oczywiście nie. Były składane za grzechy Bożego Ludu.

    Piszesz:
    "Pan Jezus mówi: "Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz." (J 10, 16)"

    Mowa o nawróconych poganach. Potwierdzasz więc to co piszę: Jezus nie umarł tylko za Izrael, ale i za nawróconych pogan (inne owce) z wszystkich narodów.

    Piszesz:
    "A apostoł stwierdza o Jezusie:
    "On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata." (1 J 2, 2)"

    Znów. Nie tylko za grzechy nasze czyli Izraela, ale całego świata - za wszystkie narody.

    Nie oznacza to jednak, że Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi jacy kiedykolwiek żyli na ziemi. Oznaczałoby to, że:
    - wszyscy będą w niebie (skoro ich karę wziął na siebie Jezus)
    - Jezus cierpiał za ludzi, którzy już byli w piekle, kiedy on wisiał na krzyżu. Sądzisz, że starał się zmienić wolę Ojca i sprawić by jednak znaleźli się w niebie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Piszesz:
    "3. Owszem, uczynki nie przynoszą żadnej zasługi. Gdyby Bóg wejrzał na nasze uczynki - zasłużylibyśmy na samo dno piekła ponieważ każdy jeden grzech oddala nas od Boga na wieki. Dlatego naszą nadzieją na pojednanie i zbawienie nie powinny być nasze zasługi - lecz zasługi Jezusa. Uczynkami potwierdzamy lub zaprzeczamy realności naszej wiary.

    (8) Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; (9) nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. (10) Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. - Efezjan 2:8-10

    Zbawienie przychodzi przez wiarę, która jest Bożym darem. Jesteśmy stworzeni w Jezusie DO dobrych uczynków, a nie PRZEZ dobre uczynki. Czy wierzysz w Efezjan 2:8-10?

    Jeśli pokładasz ufność na zbawienie m.in. w swoich uczynkach i zasługach to jestem bardzo zaniepokojony."

    Zgadzam się, zbawieni jesteśmy Bożą łaską, przez wiarę. Jednak dobre uczynki są nie tylko potrzebne i konieczne, bo bez uczynków wiara jest martwa (por. Jk 2, 18-26), ale są także zasługujące, bo Pismo św. uczy, że uczynki spotykają się z nagrodą albo karą (zob. np. Mt 25, 31-46; 2 Kor 5, 10). Skoro spotykają się z nagrodą lub karą, to znaczy, że przyczyniają się do nagrody lub kary.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piszesz:
    "Mylisz dwie rzeczy: Boże dekrety (predestynację) ze zmieniającymi się okolicznościami, doczesnym światem, w którym poruszamy się wedle tego co Bóg nam objawił.

    I objawił nam wyraźnie, że ewangelię mamy głosić wszystkim, że każdy człowiek jest odpowiedzialny za swoje decyzje. Jednocześnie objawił również, że nikt nie może przyjść do Syna, jeśli go nie pociągnie Ojciec (Jn 6:44). Wierzysz w to?"

    Jak najbardziej, całym sercem i duszą. Bez pomocy Boga nie jesteśmy w stanie zrobić nic, co jest dobre i zasługujące. Ale wierzę też, że nasza odpowiedź jest i możliwa i potrzebna. Przyznaję rację św. Augustynowi, który mówi, że "Pan Bóg stworzył nas bez nas, ale bez nas zbawić nas nie chce." Potrzebne Mu nasze TAK. Dlaczego tak sądzę? Bo mówi o tym słowo Boże:

    "Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego." (Luk 7:30 BTP) Zamiarem Bożym było, aby faryzeusze i uczeni w Piśmie przyjęli chrzest od Jana, i także, aby uwierzyli w Jezusa. A jednak udaremnili zamiar Boży.

    Inny przykład: "Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem (θέλω) zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście(θέλω). (Luk 13:34 BTP)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na mój post:
    "Nawet jeśli aktualnie nie wszyscy należą do Kościoła - Oblubienicy Chrystusa, to właśnie nakaz misyjny mówi o tym, iż WSZYSCY są do Kościoła powołani."

    odpowiadasz:
    "Oczywiście, bo czym innym jest powołanie, a czym innym wybranie. Dostrzegasz różnicę?"

    Czy nie widzisz braku konsekwencji w Twoich poglądach? Jeśli na mocy predestynacji rozumianej tak, jak rozumiał to Kalwin, choć jeden człowiek został predestynowany do piekła, to nie można mówić o "powszechnym powołaniu do Kościoła, o powszechnym powołaniu do wiary ani o powszechnym powołaniu do zbawienia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na mój post:
    "Gdyby Jego Ofiara była za tych, którzy już w niego wcześniej uwierzyli, kto byłby zbawiony?"

    odpowiadasz:
    "Nie umarł za tych, którzy wcześniej uwierzyli. Umarł również za tych, którzy UWIERZĄ i będą częścią Oblubienicy."

    Skoro Jezus jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i za grzechy CAŁEGO SWIATA (por. 1 J 2, 2), to znaczy, że umarł nie tylko za wierzących i tych, którzy w Niego uwierzą, ale również za tych, którzy nigdy nie uwierzą.

    Słowo "świat" w Biblii nigdy nie odnosi się do wierzących czy Kościoła. A jeśli uważasz inaczej, to proszę o przytoczenie cytatu biblijnego, gdzie "świat" oznacza wierzących. Wtedy pokornie przyznam Ci rację.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na mój post:
    "On kieruje swoje wezwanie nie tylko do tych, którzy należą do Jego Owczarni, ale wszystkich".

    odpowiadasz:
    "Oczywiście! Czy napisałem cokolwiek innego? Czytasz moje wypowiedzi? :)"

    Tak, jestem uważnym czytelnikiem Twoich wpisów. Chodzi o to, że Ty nie wyciągasz konsekwencji z Twoich poglądów. Powtórzę: Jeśli na mocy predestynacji, choć jeden człowiek jest pozytywnie przeznaczony na potępienie, wezwanie do Jego Owczarni nie jest powszechne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na mój post piszesz:
    "I za wszystkich daje swoje życie".

    odpowiadasz:
    "Co to wg Ciebie znaczy? Jeśli za wszystkich bez WYJĄTKU to za jakie grzechy człowiek będzie cierpiał w piekle (lub wg Ciebie w czyśćcu)? Biblia uczy, że Jezus umarł za wszystkich BEZ RÓŻNICY (a nie bez wyjątku) - a więc za ludzi wszelkiego pochodzenia, wszelkich ras, narodów i języków (nie tylko za Żydów)."

    Odsyłam do 1 J 2, 2.

    Piszesz:
    "Łatwiej to sobie uzmysłowić, jeśli pomyślisz za czyje grzechy składane były ofiary ze zwierząt w ST, które były OBRAZEM ofiary Jezusa. Czy były składane za wszystkich ludzi z Asyrii, Egiptu czy Babilonu? Oczywiście nie. Były składane za grzechy Bożego Ludu."

    Pan Jezus jest Ofiarą za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy CAŁEGO SWIATA ( por. 1 J 2, 2).

    OdpowiedzUsuń
  16. Na mój post:
    "A apostoł stwierdza o Jezusie:
    'On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata.' (1 J 2, 2)"

    Odpowiadasz:
    "Znów. Nie tylko za grzechy nasze czyli Izraela, ale całego świata - za wszystkie narody."

    Słowo "świat" ma w Biblii wiele znaczeń. Podstawowe to:
    - stworzony świat;
    - wszyscy ludzie;
    - w sensie moralnym: wrodzy Bogu, niewierzący w Chrystusa.

    Nigdzie nie odnosi się do "wierzących".

    Piszesz:
    "Nie oznacza to jednak, że Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi jacy kiedykolwiek żyli na ziemi. Oznaczałoby to, że:
    - wszyscy będą w niebie (skoro ich karę wziął na siebie Jezus)
    - Jezus cierpiał za ludzi, którzy już byli w piekle, kiedy on wisiał na krzyżu. Sądzisz, że starał się zmienić wolę Ojca i sprawić by jednak znaleźli się w niebie?"

    Powiedzieć, że Jezus umarł za wszystkich, to nie to samo, co powiedzieć, że wszyscy będą zbawieni, tak jak wysłanie zaproszeń na ucztę nie oznacza, że wszyscy to zaproszenie przyjęli.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwsza sprawa, to o ile znam doktrynę kalwińską, dziś chyba już nikt nie głosi poglądu o podwójnej predestynacji, więc co dotyczy rzekomego wybrania do potępienia mija się z prawdą.
    Druga sprawa, przytaczając teksty biblijne przeczące doktrynie wybrania Bożego warto przytaczać przede wszystkim fragmenty z Nowego Testamentu odnoszące się do Kościoła, tj. Nowego Izraela, a nie do ludu Starego Izraela, jak cytowane tu fragmenty z Ewangelii wg Łukasza. Teksty tyczące się powołaniu wielu, w rozumieniu wezwania do wszystkich, wynikają chociażby z takiego fragmentu jak Ewangelia wg Mateusza 22:14, natomiast wybranie dotyczy tylko pewnej grupy, bo czym innym jest usłyszenie Dobrej Nowiny i nie danie jej posłuchu, a czym innym oświecenie przez Boga, czyli uwierzenie treści tejże Ewangelii. Bóg jako wszechwiedzący wie kogo ma oświecić i kto mu pozytywnie odpowie na wezwanie. Innymi słowy, Bóg nie oświeca, czyli nie wybiera tych, którzy mu odpowiedzą negatywnie.
    Bóg w Liście do Rzymian mówiąc o wybranych wchodzących w skład Nowego Izraela w Liście do Rzymian 9:19,20 daje odpowiedź tym, którzy podważają suwerenny Boży wybór, co też dedykuję jednej ze stron powyższej dyskusji:
    "Powiesz mi na to: Dlaczego więc Bóg czyni jeszcze wyrzuty? Któż bowiem woli Jego może się sprzeciwić? Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem? Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?"

    OdpowiedzUsuń
  18. Lot pisze:
    "Pierwsza sprawa, to o ile znam doktrynę kalwińską, dziś chyba już nikt nie głosi poglądu o podwójnej predestynacji, więc co dotyczy rzekomego wybrania do potępienia mija się z prawdą."

    Tak uważa Jan Kalwin. Jeśli dobrze rozumiem, to Pastor Paweł Bartosik również uznaje podwójną predestynację (chociaż nie używa tego wyrażenia), na pewno zaś nigdy nie zdystansował się od predestynacji według Kalwinowej definicji.

    Doktryna o podwójnej predestynacji jest w dalszym ciągu głoszona przez kalwinistów w tym także polskich, czego przykładem jest to forum: http://www.protestanci.info

    OdpowiedzUsuń
  19. Lot pisze:
    "Druga sprawa (...)Bóg jako wszechwiedzący wie kogo ma oświecić i kto mu pozytywnie odpowie na wezwanie. Innymi słowy, Bóg nie oświeca, czyli nie wybiera tych, którzy mu odpowiedzą negatywnie.
    Bóg w Liście do Rzymian mówiąc o wybranych wchodzących w skład Nowego Izraela w Liście do Rzymian 9:19,20 daje odpowiedź tym, którzy podważają suwerenny Boży wybór, co też dedykuję jednej ze stron powyższej dyskusji...

    Po pierwsze: Nie rozumiesz, czym jest predestynacja. To nie jest tak, że Bóg wybiera tych, którzy pozytywnie odpowiedzą na Jego wezwanie. Byłoby to wybranie na podstawie zasług.

    Po drugie: Nie neguję suwerennego Bożego wyboru. Co neguję, to idea podwójnej predestynacji (odrzucam predestynację do potępienia) oraz uznaję synergizm zbawczy. Jestem zdania, że Pan Bóg stworzył nas bez nas, ale nie chce zbawić nas bez nas.

    OdpowiedzUsuń
  20. Paweł proszę cię. Wyda je mi się że niedługo zobaczysz chrzest w miejscach biblijnych gdzie nikt się go nie dopatruje. Czy czasem nie wynika to z twoich poglądów reformowanych, które zostały ukształtowane przez kościół którego jesteś pastorem? Szkoda że pryzmat teologiczny nie pozwala nam interpretować Pisma Św w taki sposób jak należy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Co jakiś czas zaglądam na forum protestantów, do jakiego podałeś linka, i nie zauważyłem, aby ktokolwiek z tamtejszych userów obstawał przy teorii podwójnej predestynacji. Tamtejsi kalwinści właśnie w zdecydowanej większości, jeżeli nawet nie wszyscy, odrzucają pogląd o podwójnej predestynacji, czemu nie raz dali wyraz na forum, zwłaszcza ci bardziej aktywni forumowicze grupujący się spośród reformowanych baptystów i innych ewangelikalnych chrześcijan przyjmujących doktrynę predestynacji. Co do pastora Bartosika odnośnie jego doktrynalnych poglądów, to znając powiedzmy w stopniu dostatecznym to co zamieszcza na swoim blogu podejrzewam, że i on odrzuca teorię podwójnej predestynacji. Nie wiem jak wierzył Kalwin, ale zauważyłem, że właściciel niniejszego bloga nie we wszystkim zgadza się z Kalwinem, np. uznaje pogląd paedocomunii, czego Jasiu Kalwin bodajże nie wyznawał, czy nawet w dziedzinie eschatologii pastor Bartosik zdaje się jest preterystą przyjmując, że bestia z Księgi Objawienia to któryś z cesarzy rzymskich czasów apostolskich, i mówiąc na marginesie w czym się tu zgadzam, bo i ja w pierwszej apokaliptycznej bestii z morza upatruję postać cesarza Wespazjana, w odróżnieniu od Kalwina, zwolennika historycyzmu dopatrującego się w pierwszej bestii papiestwa. Stąd też, jeżeli nawet Kalwin głosił podwójną predestynację, to w świetle tego co napisałem obstawiam, iż właściciel bloga odrzuca doktrynę podwójnej predestynacji. Bynajmniej jeśli jest inaczej, to ja jestem baletnica. :-}

    OdpowiedzUsuń
  22. Natomiast odnośnie samego zagadnienia Bożego wybrania, to widać, że to raczej Ty nie rozumiesz tej doktryny. Odpowiedź człowieka na Bożą propozycję zbawienia nie należy do zasług. Bóg jako wszechwiedzący odpowiedź poznał wcześniej, zanim oświecił danego człowieka, co wynika z fragmentu Listu do Rzymian 8:29, i nie wybrał go ze względu na jego pozytywną odpowiedź, co równałoby się teorii presencji, czyli przejrzenia Bożego. Innymi słowy wybór Boży nie jest uzależniony od decyzji człowieka, ale od zamiaru Bożego, który nie chybia celu, tzn. Bóg wybrał wiedząc jednocześnie kto odpowie pozytywnie, a nie, że najpierw poznał odpowiedź i dopiero pod jej wypływem dokonał wyboru. Bóg nie jest człowiekiem i nie podejmuje błędnych i nietrafionych decyzji odnośnie wybrania. Jego trafienia są zawsze stuprocentowe.
    Z doktryną biblijnej predestynacji nie jest tak, jak wielu błędnie myśli i określa ją jako determinizm. Wybór Boży to kompatybilność. Dajmy na to, że jakiś Kowalski przez większość życia sączy sobie piwo przed telewizorem, a Bóg go zmusza, aby przyjął zbawienie, chociaż Kowalski broni się jak może i zapiera się rękami i nogami, aby zbawienia nie przyjść. To jest błędny pogląd. Bóg wybrał tych, o których wiedział, że będą go szukać i przyjmą zbawienie, ale tu przypominam, że nie wybrał ich tylko dlatego, iż wiedział, że przyjmą oni zbawienie, ale wybrał ich z własnej nieprzymuszonej woli wiedząc o trafności decyzji. Dlatego oświecenie człowieka uprzednio wybranego poprzedzają pewne kroki szukania woli Bożej zapisanej w Jego słowie, co jest świadectwem wybrania Bożego, a nie przyczyną wyboru. Ta sytuacja wyklucza zarówno pogląd presencji, jak i determinizmu. Pozytywna odpowiedź Nowaka na Bożą propozycję zbawienia jest potwierdzeniem trafności decyzji Bożej. Dlatego wybrany człowiek musi najpierw poszukiwać Boga z nieprzymuszonej woli, a Bóg daje mu się odnaleźć. Na zbawienie nie można sobie również zasłużyć przez spełnienia pewnych uczynków, np. rytualnych, bo to przekreślałoby zbawienie z łaski. To jest właśnie nieszczęsny synergizm soteriologiczny piętnowany przez Apostoła Pawła w Liście do Galacjan 3:2,5:
    "Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełnienia Prawa za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze?(...)Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród was, /czyni to/ dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków, czy też dlatego, że dajecie posłuch wierze?"
    Podsumowując powyższe, człowiek wybrany przez Boga otrzymuje Jego Ducha, co jest równoznaczne ze zbawieniem, za sprawą rozważania Słowa Bożego i dania mu posłuchu przez wiarę, i następnie człowiek wypełnia wolę Bożą zapisaną w Jego Słowie. A więc najpierw następuje zbawienie, a dopiero potem są uczynki miłe Bogu, stanowiące owoc Ducha.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wierze w boga, ktory stwarza ludzi tylko po to, zeby ich z przyjemnoscia od siebie odtracic i wyslac na tortury.
    To tak jakby ojciec rodziny zalozyl sobie, ze to dziecko splodzi, aby bylo przy nim szczesliwe, a to splodzi, zeby mu zrobic pieklo.
    Czy Bog jest obrazem takiego ojca?
    Ojca potwora, wyrachowanego sadysty?
    Jesli tak, to po zalowac dzieci z patologicznych rodzin?
    Albo co powiedziec o ojcu, ktory kocha jedno dziecko, a drugiemu funduje straszne cierpienia?

    Ojciec takich dzieci jest jak bog.
    Niektorym dzieciom nalezy sie pieklo na ziemi - bog tchnal zycie w ich ojca, aby sie nad nimi znecal i potem poszedl do piekla.
    Albo tez bog zbawi ojca, bo tak mu sie podoba, a dzieci wysle do piekla, bo tak mu sie podoba.
    Ktoz to wie?
    .
    Po co wogule ewangelizowac? Bog juz ludzi przeznaczyl do piekla albo nieba. Zadne uczynki tego nie zmienia, zadne ludzkie deklaracje, zadne pragnienia - bo czlowiek to zaprogramowana maszyna.
    Jak mozesz wierzyc w boga, ktory byc moze przeznaczyl Twoje!!! dziecko do piekla, na wieczne tortury? Przeznaczyl je do piekla.
    Niech Ci sie stanie wedlug Twojej wiary?
    .
    "Klade przed wami zycie i smierc" - rzekl Bog.
    "Wszystko, cokolwiek uczyniliscie jednemu z tych najmniejszych mniescie uczynili" - laska Boza najwazniesza, ale uczynki nasze tez Bogu cos mowia.

    Zostancie z BOGIEM.

    OdpowiedzUsuń
  24. przepraszam ,
    poprzedni wpis dodala
    laura

    OdpowiedzUsuń
  25. Lauro.

    Nie ma czegoś takiego jak odgórne przeznaczenie do potępienia. Nie znajdziesz w Piśmie ani jednej wzmianki, że Bóg przeznacza kogokolwiek do potępienia. Potępieni zostają ci, którzy nie dali posłuchu wierze, którzy nie uwierzyli Ewangelii, a zbawienia dostępują ci, którzy zostali wybrani. Z jednej strony mamy niewierzących, którzy z własnej winy poniosą konsekwencje swego nieposłuszeństwa, natomiast po drugiej stronie barykady są zbawieni, którzy nie zasłużyli na zbawienie, lecz jest ono w pełni zasługą Boga.
    Należy tu wyjaśnić, że Bóg nie ma obowiązku zbawić ludzi, tak jak nie miał w obowiązku ich stworzyć. Stworzenie człowieka było aktem nieprzymuszonej niczym Bożej woli, i dokładnie tak samo rzecz się ma ze zbawieniem. Jeżeli więc zbawienie jest w pełni darem Bożym, a nie obowiązkiem, więc Bóg nie przeznaczając pewnych ludzi do zbawienia, nie czyni im krzywdy, i tym samym nie wyrządza niesprawiedliwości. Co innego, gdyby zbawienie należało do powinności Bożych, w takiej sytuacji można by Bogu przypisać niesprawiedliwość. A jeśli uwzględnimy fakt, że Bóg jest wszechwiedzący, i nie popełnia błędów w postaci chybionych decyzji, tzn. nie myli się co do ludzi, to Jego postępowanie staje się zupełnie zrozumiałe i słuszne.
    Warto jeszcze podkreślić, że pogląd o wybraniu nie przekreśla potrzeby głoszenia Dobrej Nowiny, a wręcz przeciwnie. Wybrani nie otrzymują zbawienia niezależnie od zwiastowania Ewangelii, lecz właśnie poprzez to zwiastowanie, o czym wspomniano w 2 Liście do Tymoteusza 2:9,10. Słowo Boże stanowi jedyne narzędzie pozyskiwania wybrańców Bożych, a bez głoszenia Słowa Bożego nie może być mowy o uzyskaniu przez kogokolwiek zbawienia. Bóg objawia i manifestuje się w swoim Słowie, stąd też nieznajomość Ewangelii jest nieznajomością Boga i Chrystusa.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawa dyskusja :-)
    Dzisiaj, ani jutro raczej nie dam rady (zresztą święta nie są od siedzenie przy komputerze), ale postaram się odpowiedzieć we wtorek.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Lot,piszesz -
    "Potępieni zostają ci, którzy nie dali posłuchu wierze, którzy nie uwierzyli Ewangelii, a zbawienia dostępują ci, którzy zostali wybrani." -
    Nie dali posluchu wierze (czy Bog w swoim niemilosierdziu nie dal im laski wiary) i zostali potepieni. Inni zostali wybrani (tzn. nie musieli uwierzyc, bo Bog dal im laske wiary).
    A Adam i Ewa byli zaprogramowani i sprzeniewierzyli sie Bogu. Nie mieli wolnej woli.
    .
    "Bóg nie przeznaczając pewnych ludzi do zbawienia, nie czyni im krzywdy, i tym samym nie wyrządza niesprawiedliwości."
    Poslanie dziecka z premedytacja do piekla nie jest niesprawiedliwoscia?
    .
    A my mamy wolna wole. Mozemy wybrac, czy przyjmiemy Boze zbawienie, czy nie przyjmiemy.
    .
    "pogląd o wybraniu nie przekreśla potrzeby głoszenia Dobrej Nowiny" - moim zdaniem przekresla. Wybrany na pewno bedzie zbawiony. Piszesz, ze Bog wie, ze zbawi wybranego, bo go wybral. Wybrany nie musi wykonywac zadnych uczynkow, aby zostac zbawionym.
    Albo tez musi znac pismo (a wiec spelnic JAKIS warunek).
    Wielu potomkow protestantow uwaza, ze nie trzeba chodzic do kosciola, ani wykonywac zadnych uczynkow, bo wiara w to, ze zostane zbawiony wystarczy. Albo tez mowia, ze oni nie maja zadnego wplywu na swoje zbawienie. Moze Bog przeznaczyl ich do piekla, a moze do nieba - po co sie wysilac.
    W Niemczech wierzy i praktykuje tylko kilka procent potomkow protestantow.
    .
    Ja wierze, ze zbawiony byc moze nawet poganin, jesli tylko szczerym sercem szuka Boga i prawdy.
    laura
    .
    P.S.
    1. Z drugiej strony, jak mozna wierzyc w boga, ktory ma upodobanie w wysylaniu ludzi (swoich stworzen) na wieczne meki?
    2. Domyslam sie, dlaczego teorie o nadczlowieku zrodzily sie w krajach protestanckich. Ciagle gadanie o wybranych, bardziej kochanych i mowienie o miesie przeznaczonym do piekla, zrobilo swoje.
    3. Rozumiem tez paniczny strach Rilkego przed Bogiem i utrate wiary przez wielu (niektorzy tak sie bali, ze chcieli aby Bog byl martwy).

    OdpowiedzUsuń
  28. "Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!"
    (Mdr 11,22-12,2)
    "Milosniku zycia" jest napisane. A Wy piszecie, ze Bog wybiera sobie ludzi do wiecznej smierci i ma w tym upodobanie. (Lot, piszesz o tym nieco inaczej, ale przyznajesz, ze Bog moze wrzucic do piekla poganina, ktoremu nigdy nie byla gloszona ewangelia. To po co go Bog stworzyl? Do wiecznej smierci).
    .
    Kochani,
    Ciesze sie, ze Bog w swej wszechmocy dal nam wolna wole. Bog tak uczynil, poniewaz moze tak uczynic. Jest wszechmocny i wolny. My - stworzeni na Jego obraz - tez jestesmy wolni.
    Milosc daje wolnosc. Milosc nie bawi sie, nie manipuluje nikim. Milosc czeka na milosc. Czlowiek jest woly - moze odpowiedziec MILOSCI - miloscia, albo moze MILOSC odrzucic i potepic sie.
    Z BOGIEM.
    P.S.
    Przebaczcie, ze nie odpowiem na wasze komentarze.
    Moja wiara zawiera sie w tym zdaniu.
    Bog jest Miloscia i Sprawiedliwoscia (jesli funkcjonuje predestynacja, to po co ta sprawiedliwosc????) - Bog daje nam wolna wole i czeka na nas do konca jak najukochanszy Ojciec.
    laura

    OdpowiedzUsuń
  29. Lauro.

    Z przykrością stwierdzam, że nic a nic nie zrozumiałaś z tego co napisałem. Odwróciłaś niemal wszystko co zostało przeze mnie powiedziane, i następnie starasz się z tym polemizować.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Pastor Paweł Bartosik

    Na moje stwierdzenie:
    "I za wszystkich daje swoje życie".

    odpowiadasz:
    "Co to wg Ciebie znaczy? Jeśli za wszystkich bez WYJĄTKU to za jakie grzechy człowiek będzie cierpiał w piekle (lub wg Ciebie w czyśćcu)? Biblia uczy, że Jezus umarł za wszystkich BEZ RÓŻNICY (a nie bez wyjątku) - a więc za ludzi wszelkiego pochodzenia, wszelkich ras, narodów i języków (nie tylko za Żydów).

    Łatwiej to sobie uzmysłowić, jeśli pomyślisz za czyje grzechy składane były ofiary ze zwierząt w ST, które były OBRAZEM ofiary Jezusa. Czy były składane za wszystkich ludzi z Asyrii, Egiptu czy Babilonu? Oczywiście nie. Były składane za grzechy Bożego Ludu."

    Odpowiadam:
    Łatwiej będzie Ci uwierzyć w to, że Pan Jezus umarł za wszystkich, jeśli zrozumiesz lepiej symbolikę ofiar z zwierząt w ST. Posłużę się cytatem książki, która jest dostępna w kalwińskiej czytelni internetowej Christian Classic Ethereal Library:

    „W istocie cała symbolika święta (namiotów), zaczynającego się wraz zakończeniem zbiorów, za które było dziękczynieniem, wskazała na przyszłość. Przyznawali to sami Rabini. Dziwny numer ofiarnych byków (składanych w czasie trwania święta trwającego tydzień) - siedemdziesiąt w sumie - były traktowane jako odniesienia do 'siedemdziesięciu narodów' pogańskich.” (Indeed, the whole symbolism of the Feast, beginning with the completed harvest, for which it was a thanksgiving, pointed to the future. The Rabbis themselves admitted this. The strange number of sacrificial bullocks - seventy in all - they regarded as referring to ‘the seventy nations’ of heathendom. (Alfred Edersheim, “Life and Times of Jesus the Messiah” podaję za: http://www.ccel.org/ccel/edersheim/lifetimes.ix.vi.html )

    Dodam, że liczba “70” nie jest tu przypadkowa. Według starożytnych Żydów, komentujących Księgę Rodzaju rozdziały 10 i 11, jest to liczba wszystkich narodów.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jaro,

    Pozwól, że odwrócę to co napisałeś: Twój pryzmat teologiczny nie pozwala Ci dostrzec tego o czym treść Wielkiego Posłannictwa wyraźnie mówi. Ja przez wiele lat widziałem w tych słowach czynienie uczniami "świadome, poszczególne jednostki" (wydaje mi się, że tak odczytujesz ten fragment).

    Jezus jednak mówił o "wszystkich narodach". Nie trzeba wcale teologicznych doktryn by zauważyć kto jest częścią narodów, a więc i kogo mamy czynić uczniami oraz w jaki sposób.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie zapominaj Paweł że Pan Jezus mówił te słowa w kontekście ewangelizacji i nie możemy ich interpretować w oderwaniu od innych słów występujących w Nowym Testamencie chociażby Marka 16,16 i wiele innych tekstów. Tak narody, ale z ewangelizowane i nigdy w sensie powszechnym. Zbawiani zostają poszczególni ludzie w tych narodach i tylko ci, którzy są w stanie uwierzyć. do Nowego przymierza wstępują ludzie co są w stanie wyrazić swoja wiarę w Chrystusa i tacy mogą i powinni się ochrzcić. Wiec twoje twierdzenie o rzekomym chrzcie dzieci, podparte biblijnymi fragmentami jest wyssane z palca. Oczywiście możesz, to robić i nawet twierdzić, że znajdujesz poparcie w Piśmie, ale nie będzie to prawdą. Skoro uważasz Lutra za jakiś autorytet, to z pewnością pamiętasz Jego słowa. Jasny, logiczny argument Pisma powinien nas przekonać i tego się trzymajmy.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jaro, napisałeś: "Zbawiani zostają poszczególni ludzie w tych narodach i tylko ci, którzy są w stanie uwierzyć".

    Jareczku, to odważne stwierdzenie, ale bez podstaw w Piśmie Św. Wg niego dzieci nie są zbawiane przez Pana Jezusa.

    I dalej: owszem OBECNIE nie widzimy nawróconych narodów. Jezus jednak mówił o CELU, do którego mamy dążyć (i który będzie zrealizowany w dalszej przyszłości).

    Mamy dążyć do tego by uczniami Jezusa czynić WSZYSTKICH z narodów. Chyba, że chcesz kogoś pomijać. To jednak nie byłoby zgodne z intencją Jezusa. Wydaje mi się więc, że wkładasz w ten tekst pewne obwarowania i ograniczenia, których on nie zawiera. Zawężasz liczbę osób, których mamy czynić uczniami Chrystusa TYLKO do dorosłych i to z odpowiednim IQ.

    OdpowiedzUsuń
  34. Pomijając kwestię chrztu uważam, że w świetle Listu do Rzymian 7:14 dzieci prawdziwe wierzących rodziców, lub jednego wierzącego rodzica, są zbawiane od samego początku, tj. od poczęcia i narodzin na tej zasadzie, że owe dzieci są karmione Słowem Bożym od chwili, gdy tylko pojawili się na świecie, i faktycznie nie pamiętają dnia swojego nawrócenia. Można więc innymi słowy powiedzieć, że stają się one nawrócone, czyli zostają dziećmi Bożymi włączonymi do Przymierza z Bogiem już w chwili przyjścia na świat. Natomiast dzieci niewierzących rodziców potrzebują nawrócenia w świadomym wieku za sprawą, gdy pewnego dnia ktoś im zwiastuje Ewangelię a oni dają jej posłuch. Dlatego sądzę, że zagadnienie przystępowania dzieci do Przymierza Bożego należałoby rozpatrywać uwzględniając dwie różne sytuacje, czyli sytuacje dzieci rodziców/rodzica wierzącego i dzieci rodziców niewierzących.

    OdpowiedzUsuń
  35. Wiedziałem, że zaraz odniesiesz się do dzieci, które ja rzekomo pomijam. Nie chodzi mi o dzieci co są w stanie uwierzyć w Chrystusa bo jasne jest, że takie należny nauczać i czynić uczniami. Ja mam namyśli niemowlęta, noworodki. Takie dzieci nie są wstanie uwierzyć z powodu swojej niedojrzałości i nieświadomości, więc chrzest takich dzieci jest bezcelowy i nie biblijny. Żebyś mnie źle nie zrozumiał, to pragnę wyjaśnić, że zbawienie tych dzieci jest oczywiste gdyby odeszły z tego świata w okresie kiedy nie są w stanie uwierzyć w Chrystusa. Ale pozwól że to Bóg będzie o tym decydował a nie ty. Ty masz chrzcić osoby nawrócone i świadome a nie nieświadome i nienawrócone. Możesz się spierać i chwytać mnie za słowa, ale to twoja koncepcja całkowicie jest pozbawiona podstaw w biblii. Nie znajdujemy żadnego przypadku w Nowym Testamencie, gdzie było ochrzczone niemowlę lub noworodek. Bóg wie kiedy człowiek jest na tyle świadomy żeby móc uwierzyć w Chrystusa. Zresztą na ten temat, zostało napisane tyle solidnej literatury, która potwierdza i przemawia za chrztem osób nawróconych i świadomych swojej wiary w Chrystusa.

    OdpowiedzUsuń
  36. Co do oryginalnego tematu chrztu dzieci:

    Mr 10:13-16
    Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.
    A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże.
    Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego.
    I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

    Skoro dzieciom nie powinno zabraniać się przychodzić do Jezusa i do dzieci należy królestwo Boże a chrzest włącza we wspólnotę dzieci Bożych zatem chrzest dzieci to oczywista oczywistość :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Chrzest włącza we wspólnotę dzieci Bożych? Bo mnie zawsze uczono, że czyni to wiara...
    Jeżeli chrzest stanowi środek wprowadzenia do rodziny Bożej to jakby nie patrzeć mamy usprawiedliwienie z uczynków.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jakub007
    Jezus nie chrzcił dzieci tylko błogosławił.

    OdpowiedzUsuń
  39. Anonimowy: we wspólnotę Kościoła.
    Jaro: A Jezus ochrzcił Apostołów?

    OdpowiedzUsuń
  40. Jakubie, czy wspólnota Kościoła jest czym innym niż wspólnota dzieci Bożych...?
    Wspominałem już w pierwszym komentarzu powołując się na fragment z Listu do Rzymian 7:14, że dziecko wierzących rodziców lub jednego wierzącego rodzica, włączone jest we wspólnotę dzieci Bożych już od samego początku jego zaistnienia, tzn. gdy przychodzi ono na nasz świat. Sprawia to wiara rodziców/rodzica, która działa uświęcająco na dziecko, co pozwala uznać je za święte, czyli niejako automatycznie włączone we wspólnotę Kościoła. Poźniejsza wiara tegoż dziecka i jej rozwój w dalszych latach jego życia powinno to potwierdzić. Bynajmniej chrzest niczego tu nie zmienia, bo nie uczynki ale właśnie wiara, w tym przypadku wiara uświęcająca rodziców/rodzica, stanowią środek włączenia dziecka do wspólnoty Kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  41. Na moje stwierdzenie:
    "Pan Jezus mówi: 'Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. (J 10, 16)"

    Pastor Paweł Bartosik odpowiada:
    "Mowa o nawróconych poganach. Potwierdzasz więc to co piszę: Jezus nie umarł tylko za Izrael, ale i za nawróconych pogan (inne owce) z wszystkich narodów."

    Na co odpowiadam:
    Jeśli dalej uważasz, że Pan Jezus umarł TYLKO za wierzących wszystkich czasów, to wiedz, że taki pogląd jest sprzeczny także z tym wersetem Pisma św.: "Właśnie o to trudzimy się i walczymy, ponieważ złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących." (1 Tm 4, 10)

    Skoro Pan Bóg jest Zbawicielem nie tylko tych, którzy uwierzyli, wierzą, i uwierzą w przyszłości, to znaczy, że Jego Syn wylał także za nich swoją Krew.

    OdpowiedzUsuń
  42. Anonimowy: A po co Jezus ochrzcił się u Jana Chrzciciela? Przecież nie musiał.

    OdpowiedzUsuń