wtorek, 19 października 2010

Jak skutecznie podzielić kościół? - porada nr 6

Jest mnóstwo sposobów na przyczynienie się do schizmatycznej mentalności w kościele i utrwalanie wśród chrześcijan wzajemnych uprzedzeń. Oto kolejny: twierdź, że Biblia jest niejednoznacza i nie warto dyskutować nt. doktryn oraz tego co dzieli współczesne chrześcijaństwo.

Nie dopuszczaj by ludzie wierzyli w Hebrajczyków 4:12, który naucza, że Słowo Boże jest ostre i skuteczne niczym miecz obosieczny. Mów raczej, że celem objawienia nie jest objawić Prawdę, ale ją zaciemnić i ukryć. To bardzo powszechna postawa, którą możesz zamknąć usta wszystkim, którzy chcą budować jedność na prawdzie. Powtarzaj wtedy za Piłatem: „A cóż to jest prawda?”.

Wystarczy, że stwierdzisz, że nie jesteś zainteresowany rozmową ponieważ któż może wiedzieć co tak naprawdę mieli na myśli Izajasz, Ezechiel, Pan Jezus czy Ap. Paweł? Zapewne będzie tyle interpretacji Pisma Św. ilu ludzi. Dlatego lepiej unikać rozmów na temat treści Biblii ponieważ jest niejasna i niejednoznaczna.

Skoro ty nie wiesz jak interpretować dany fragment to nikt nie jest w stanie wiedzieć o czym on mówi. Jeśli natomiast ktoś twierdzi, że właściwie interpretuje Pismo Św. zarzuć mu, że nie ma w sobie pokory i jest pyszny. Nie wdawaj się w rzeczową argumentację bo możesz usłyszeć coś co zachwieje twoją pewnością.

Uważaj siebie za dojrzałego chrześcijanina, który zawsze wątpi i przy niczym się nie upiera. Powtarzaj za Wężem w Ogrodzie Eden: „Czy naprawdę Bóg powiedział?” Nie bądź przywiązany do żadnych prawd poza jedną: nic nie jest pewne. Uważaj, że prawdy nie odkrywamy ponieważ nie jesteśmy w stanie jej odkryć – lecz ją kreujemy. Prawda jest zmienna i relatywna. Burz wszelkie inicjatywy mające na celu debaty teologiczne. Czas debat się skończył kiedy Kościół zrozumiał, że nie warto o cokolwiek kruszyć kopii. Buduj więc jedność nie zabiegając o budowanie jej na prawdzie.

Odłóż więc na bok argumentowanie, dociekanie i Biblię. Aby zniechęcić do tego innych – postaraj się osłabić jednoznaczną wymowę pewnych Ksiąg biblijnych, ich rozdziałów i wersetów. Powołuj się częściej na dwie rzeczy:
- twierdzenia naukowców (koniecznie niewierzących - ci są bardziej "neutralni")
- społeczny wydźwięk

Mów, że Rodzaju, Hioba, czy Samuela nie spełniają współczesnych kryteriów naukowych dlatego nie mogą być uznawane za historyczne. Może nikt nie zauważy sprzeczności w tym wnioskowaniu. Powtarzaj, że nauka nie dowiodła aby możliwe było stworzenie świata w 6 dni, zjawisko węża mówiącego ludzkim głosem, rozstąpienie Morza Czerwonego, zamiana wody w wino, czy wskrzeszenie zmarłego. Dlatego nie możemy upierać się przy historycznej warstwie narracji, lecz wyłowić z niej to co naprawdę ma niezmienną wartość.

Cytuj także sondaże, powołuj się na opinię społeczną by formułować prawdy, które Kościół powinien współcześnie wyznawać. Oparte są przynajmniej na "obiektywnych" faktach i badaniach – w przeciwieństwie do Pisma Św., które jest niejasne i możliwe do zrozumienia tylko dla nielicznych.

Nie stresuj się - na pewno przyczynisz się w ten sposób do rozbicia Kościoła.

2 komentarze:

  1. To ja bym miał inne porady.

    "Traktuj Biblię jakby powstała wczoraj, a nie 2-3 tysiące lat temu, bo w końcu to Słowo Żywe, więc po co masz się zastanawiać nad semicką mentalnością i podejściem do faktów."

    "Uznawaj Biblię nie jako środek do zbawienia, ale do nauki historii, geografii, medycyny i higieny. Kłóć się na temat takich rzeczy jak hipotezy stworzenia świata, tak jakby od wiedzy o tym jak powstal świat zależało twoje zbawienie".

    "Nie zwracaj uwagi na biblijne gatunki literackie, bo prościej jest uczyć, że każda historia z Biblii stanowi reportaż".

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak. To też dobre "porady". :-) Pozwól, że je omówię.

    1. Nad semicką mentalnością warto się zastanawiać. Tak samo jak nad egipską, faryzejską itp. Gorzej jeśli będziemy sądzili, że mentalność semicka ma być wyznacznikiem prawdy lub czymś co ma narzucać Bogu sposób komunikacji. To Boże Słowo ma kształtować mentalność semicką, a nie mentalność semicka dyktować Bogu sposób w jaki ma oznajmiać prawdę (lub co gorsza - co nią jest). Faryzeusze i saduceusze dobrze znający semicką mentalność odrzucili Jezusa ponieważ nie znali Pism i nie rozumieli Mojżesza ani proroków.

    2. Biblia nie jest środkiem zbawienia. Zawiera w sobie "instrukcje" bycia zbawionym jednak dodaje, że od zbawienia dopiero ROZPOCZYNA się nasza więź z Bogiem. Idzie jednak dalej. Celem Pisma jest "aby człowiek był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany" (2 Tym 3:17). Oznacza to, że Biblia jest księgą o dojrzewaniu - w wymiarze jednostkowym i zbiorowym (kościoła, rodziny, społeczeństwa). To oczywiście przekreśla gnostyckie podejście - skupiania się jedynie na pięknych ideach i pomijania aspektu historycznego, geograficznego itp.

    Sama ewangelia to HISTORIA o tym co miało miejsce w przeszłości - i jak ta HISTORIA zmienia nas oraz świat.

    3. Oczywiście mamy w Piśmie różne gatunki literackie (historie, poezja, pieśni, literatura apokaliptyczna). Problem w tym, że liberalna szkoła teologiczna w dziwny sposób ma awersję do jednego z nich: historycznej narracji. :-)

    I ostatnia rzecz: autorem gatunków literackich Pisma jest Bóg, a nie niemieccy teologowie z XIX wieku lub profesorowie ChAT. Pozwólmy Mu więc przemawiać w sposób w jaki On chce nie narzucając na tekst Pisma WSPÓŁCZESNYCH definicji gatunków literackich. Raczej odczytujmy je ZA Bogiem.

    OdpowiedzUsuń