piątek, 4 lutego 2011

Nam też się należy, a co?!

Pamiętacie podobieństwo o dzierżawcach w winnicy zapisaną w Ew. Mateusza 20:1-16?

Jezus naucza w niej, że Królestwo jest podobne do gospodarza, który wyszedł aby szukać pracowników na swojej winnicy. Zatrudnił niektórych aby pracowali cały dzień i umówił się z nimi na pewne wynagrodzenie (jeden denar) za ich pracę w. 2.. W trzeciej godzinie zatrudnił jeszcze kilku pracowników mówiąc, że zapłaci to co im się należy – w.3-4. W szóstej i dziewiątej godzinie uczynił to samo – w.5. W jedenastej - pod koniec dnia wynajął kolejnych robotników – w.6-7. Kiedy praca dobiegła końca właściciel winnicy powiedział swojemu słudze by zapłacił wszystkim, zaczynając od tych, których zatrudnił na końcu – w.8. W swojej kolejności podeszła do niego pierwsza grupa pracowników zatrudniona najwcześniej. Gospodarz względem nich uczynił dokładnie to co obiecał – wypłacił po jednym denarze – w. 9. Kiedy jednak otrzymali to co było im obiecane – wcale nie byli zadowoleni. Oczekiwali, że otrzymają więcej aniżeli robotnicy pracujący najkrócej - w.10-12. W odpowiedzi usłyszeli jakie były warunki ich kontraktu oraz pierwotne ustalenia – w.13. Będąc grzesznikami sądzili, że jest to niesprawiedliwe. Postępowanie właściciela winnicy wywoływało u nich narzekanie i niezadowolenie. Sądzili, że zastosował on nierówną wagę. Gospodarz odpowiedział, że sprawiedliwość została zachowana. Natomiast została zamanifestowana również dobroć – w.14-16.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: Jedno dziecko dostaje od rodzica wyścigówkę i bardzo się z niej cieszy. Drugie dostaje spychacz i również przynosi mu on wiele radości. Trzecie dostaje koparkę. I nagle wyścigówka oraz spychacz przestają być powodem radości. Już nie ma zadowolenia z powodu wyścigówki i spychacza, jest narzekanie z powodu braku koparki!

Może czytamy o tym z uśmiechem, ale właśnie TACY JESTEŚMY! Tego rodzaju złe pragnienie chce mieć pewne rzeczy dlatego, że inni je mają lub otrzymują. Wcześniej go nie mieli - zarówno robotnicy w winnicy, jak i dwoje pierwszych dzieci z powyższej ilustracji. Tak jest z nami. Oglądamy się na innych i okazuje się, że dzięki Bożej przychylności dostają coś czego my nie mamy.

Złe pragnienia chcą nie tylko koparki innego dziecka, mimo iż umawiało się z mamą na wyścigówkę. Złe pragnienie chce wyglądu siostry, ciała żony sąsiada, jej edukacji. Złe pragnienie chce wzrostu swojego brata, jego zarobków i w końcu zatrudnienia w jedenastej godzinie pracy dla łatwych pieniędzy.

Oczywiście kiedy przyglądamy się z boku jako widzowie, czytelnicy tej przypowieści to myślimy – cóż za zawiść, jaka krzywda dzieje się tym ludziom, że Pan winnicy jest łaskawy dla tych ostatnich? Z boku potrafimy to ocenić. Zauważmy jednak co się z nami dzieje kiedy jesteśmy w ich sytuacji: „Przepraszam, a dlaczego on ma tyle co ja wkładając mniej pracy?”

Weźmy przykład jakiejś firmy, w której pracuje kobieta i mężczyzna. Wykonują tą samą pracę. Szef jest sprawiedliwym człowiekiem i płaci kobiecie tyle ile wynosi jej pensja - na tym stanowisku w tym zawodzie. Może nawet ciut więcej. Kobieta jest zadowolona i chwali szefa za uczciwość i solidność. Kiedy jednak dowiaduje się, że mężczyzna na tym samym stanowisku, w tym samym zawodzie otrzymał "trzynastkę" lub "bonus" na święta – nie jest już taka zadowolona i skora do chwalenia przełożonego. Pisze list do Rzecznika Praw Obywatelskich, Fundacji Helsińskiej, Trybunału w Strasburgu ze skargami o dyskryminację ze względu na płeć.

Obiektywnie rzecz biorąc wcale nie jest pokrzywdzona. Zarabia więcej niż wielu mężczyzn w jej zawodzie, szef docenia jej wkład, otrzymuje premie, pensje na czas, bony na zakupy i bilety na lotnicze wycieczki do ciepłych krajów. Mimo to jest wściekła! Wszak nie otrzymała tego co ów mężczyzna.

Okazuje się, że szef bardzo przejął się sytuacją tego człowieka, który jest jedynym żywicielem rodziny, ma 4 dzieci na utrzymaniu i dał mu – jako przejaw hojności - dodatkową wypłatę.

Czy jest niesprawiedliwy? Nie! Każdemu płaci zgodnie z kontraktem, tak jak się umawiał. Dba o pracowników i nikogo z nich nie oszukuje. Każdy z nich jest doceniony i wynagrodzony. Natomiast w stosunku do tego mężczyzny jest... łaskawy.

Oczywiście, my wtedy przestajemy się cieszyć z naszej wyścigówki i spychacza bo przecież TEŻ chcemy koparkę! Jeśli jej nie dostaniemy to zrobimy lament. Wykluczymy z zabawy trzecie dziecko. Niech ma tą swoją koparkę, ale niech się bawi samo! Nie ma wstępu do naszej piaskownicy!

Pragnienie tego rodzaju wynika z zawiści i rzadko kiedy może być usunięte przez logiczny argument. Tu nie ma za bardzo chłodnej logiki bowiem kiedy mamy do czynienia z okazywaną dobrocią, łaską – jesteśmy wybici z pantałyku! Mamy zwarcie w systemie i napis: brak danych. Nie wiemy co to jest i przepuszczamy informacje przez nasz program: pt. Nam też się należy, a co?!

3 komentarze:

  1. Można?
    W/g mnie istotą tej przypowieści jest okazana dobroć,która pełni tu rolę zachęty,zachęty do ponownego przyjścia i na tym głównie skupiła się moja uwaga.Kwestia tylko jak do tego podejdzie hojnie obdarowany.Bo jeżeli następnym razem też będzie liczył,że tak łatwo pójdzie może się przeliczyć.I w tym momencie poczucie niesprawiedliwości tych co pracowali dłużej a dostali tyle samo byłoby uzasadnione.
    Przypowieść z Ew.Mateusza nie mówi jednak o następnym przypadku tylko się kończy.Sami musimy domyślić się co by było gdyby ta sama sytuacja powtórzyła się drugi raz.Czy znowu ci co przyszli na koniec dnia dostaliby tyle samo co ci pierwsi.Ja myślę,że nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisano:mamag.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozwolę sobie zacytować Słowo na dziś z blogu pastora Pawła Bartosika:
    "Choćby mnie opuścili ojciec i matka to Pan mnie przygarnie".


    Tak,i myślę nawet,że nasza letniość(pisz mamag o sobie-moja letniość) często właśnie bierze się stąd,że Pan i tak mnie przygarnie.Jak napisał Jan Maria Vianney:"Nie ma takiego grzesznika ,któremu grzechy nie byłyby odpuszczone,a każdy z nich jest jak ziarnko piasku wobec ogromu Bożego Miłosierdzia".
    Ale to nie oznacza ,że mamy być letni i za każdym razem przychodzić na koniec dnia.Myślę,że ta przypowieść o winnicy ma zachęcić raczej do bardziej intensywnej pracy,a nie do do nadwyrężania za każdym razem Wspaniałomyślności Gospodarza.

    mamag

    OdpowiedzUsuń